Jump to content
Osoba do pracy w sklepie MP3Store LODZ ×
Odtwarzacz Sieciowy IEAST Oliostream za 1zl do końca marca ×

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/22/2024 in all areas

  1. MEST deserve the BEST A&Ultima SP3000
    37 points
  2. Hiby rs8:-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    30 points
  3. 24 points
  4. W połączeniu z Woo Audio WA8 brzmienie nawiązujące do Spirit Torino Pulsar Aluminium z większym ciepełkiem i muzykalnością Valkyrii... dziękuję @Mayster za możliwość ich wypróbowania🙂👍 Znakomite IEMy🥇
    23 points
  5. Zawodnik wagi ciężkiej...
    22 points
  6. Dzięki uprzejmości @Mayster oraz @kurop mam okazję posłuchać wymienionych w temacie sprzętów. Czas mam niestety tylko do soboty, więc jak macie jakieś konkretne pytania, to piszcie, postaram się odpowiedzieć w tym wątku. Słuchane będzie na wokół usznych planarach, dynamikach oraz IEMach. Wrażenia dźwiękowe: Mojo 2 gra najbliżej pierwszym planem, w akustycznych kawałkach brzmi to najlepiej. Agnes Obel zagra bliżej ucha, intymniej... ale wtedy wchodzi reszta instrumentów i tutaj, moim zdaniem, wychodzi siła Fiio Q15, który dużo lepiej rozstawia je na scenie, dużo lepiej słychać poszczególne plany i miejsce między nimi. "Primative People (Tale of Us remix)", Mano Le Tough - z Q15 scena jest bardziej kulista, otacza mnie z każdej strony, potrafi zagrać z tyłu głowy w momentach, kiedy się tego nie spodziewałem. Mojo2 gra bardziej z przodu, na boki, bez takiej głębii przód-tył. Shanling Q5 jest w tym aspekcie gdzieś pomiędzy ultra rozległym Q15 oraz ciaśniejszym Mojo2 - jest bardzo dobrze, ale brakuje do Q15 sporo. Mojo2 trochę dłużej wygasza bębny w "Dusk - instrumental edit" Pressure Drop. Uderzają też mocniej, energia jest bardziej skoncentrowana, moim zdaniem bębny tutaj brzmią najlepiej w Mojo2. Być może dlatego, że grają bliżej słuchacza, gdzie w H5 i Q15 z trochę dalszej odległości (tutaj siła i czas wygaszania podobne). H5 jest najbardziej oszczędny na basie, przez co w Atomised od GoGo Penguin trochę mi brakowało mięcha na strunach. Ten kawałek najlepiej zagrało mi Q15, każdy instrument był najlepiej odseparowany od reszty, a bas pokazywał najwięcej szczegółów. Q15 ma świetny dół i wydaje mi się najrówniejszy z całej trójki, super oddaje subbas, gdzie Mojo2 moim zdaniem gra bardziej midbasem, Q15 wydaje się też najbardziej szczegółowy (ale znowu może to być wrażenie wywołane lepszą separacją, łatwiej jest śledzić basowe instrumenty w Q15). "Release", Pearl Jam - barwa głosu oddana bardzo dobrze przez wszystkie trzy urządzenia, ale najwięcej szczegółów (chrypka, oddech, oddalanie twarzy od mikrofonu) słyszałem z Q15, głos Eddiego miał też najwięcej miejsca dla siebie właśnie z Q15, co jeszcze potęgowało efekt. "Lonesome Lover", Max Roach - barwowo znów podobnie, Mojo2 gra znów bardziej z przodu słuchacza i na boki, przez co wydaje się, że lepiej separuje kanały lewo-prawo. Q15 gra bardziej kuliście, wokalistka gra bardziej z oddali, a perkusja i saksofon są rozmieszczone dalej od siebie. H5 znowu gdzieś pomiędzy, wszystkie trzy źródła świetnie oddają barwy instrumentów, rozdzielczość talerzy, dęte i klawisze w tle. "Frances Farmer Will Have Her Revenge On Seattle", Nirvana - tu mi się bardziej podobało Mojo2, Kurt ze swoją chrypką i energią bliżej ucha wygrał, zamiast rozległej sceny Q15 i H5 wolałem bardziej dynamiczne granie Chorda. Gitara bliżej głowy lepiej wgryzała się w mózg ;), było słychać wyraźniej jej szczegóły. "Bethoven: Symphony No 7 in a Major, Op 92 - IV Allegro con brio" (to dla Ciebie, @kuman :D) - bardzo podobnie, jeżeli chodzi o barwę instrumentów, Q15 zagrał największym rozmachem I z najlepszą przestrzenią między instrumentami. Na drugim miejscu H5 i później Mojo2, który znowu podał pierwszy plan bliżej mnie, zagrał bardziej transparentnie od Shanlinga. "Surfacing", Slipknot - wychodzi szybkość Q15 i Mojo2 na tle Shanlinga H5. Metalu zdecydowanie lepiej słucha mi się na bardziej transparentnych, rozdzielczych i szybszych Q15 i Mojo2. W tym kawałku słyszę przewagę w tych aspektach Fiio nad resztą, wszystkie powyższe cechy zachowane na wysokim poziomie + jednoczesne lepsze rozplanowanie kapeli w przestrzeni. Bardzo możliwe, że tego kawałka jeszcze nigdy nie słyszałem zagranego tak dobrze. Shanling H5 wydaje się, jakby był z tej trójki najbardziej spokojny i bezpieczny. Jak ktoś zna sprzęty Shanlinga, to wie o czym mówię - jest dosyć gładko i mam wrażenie, że mniej dynamicznie, szczególnie w porównaniu z dosyć porywistym i bardziej konturowym Mojo2. Na plus względem Mojo2 trochę równiejszy dół (Mojo2 moim zdaniem bardziej gra midbasem), szersza i głębsza scena. Trochę gładsze wyższa średnica i soprany względem Mojo2 pewnie będą się parowały lepiej z jaśniejszymi słuchawkami, nie mam takich do przetestowania. Mojo2 ma najmniej z całej trójki wygładzone soprany i wyższą śrenicę, a całość podaje bliżej słuchacza. Przez to czasem można odnieść wrażenie, że jest bardziej rozdzielczy. W związku z tym, że najmniej gra na płaszczyźnie przód-tył ma się wrażenie, że separacja kanałów lewo-prawo jest lepsza. Generalnie super źródło, które cholernie lubię, część kawałków zagrał mi najlepiej, ale... Fiio Q15! jest dla mnie sporym zaskoczeniem - nie spodziewałem się aż tak dobrego grania. Barwa, szczegóły, transparentność, ogromna scena dźwiękowa. Im bardziej skomplikowane nagranie (jak National Anthem od Radiohead), tym bardziej słychać było przewagę nad Mojo2 i Shanling H5. Góra niby gładka, ale bardzo wyraźna, transparentna. Bas niby nie za mocny, ale bardzo czytelny, a kiedy musi też uderzy bardzo dobrze ("Mesa", Zimmer).Wszystkie słuchawki użyte do porównania - Meze Empyrean, Aune AR5000 I Aful Performer 5 zagrały mi lepiej właśnie z Q15. W sumie mogłem się spodziewać, że zagra to rewelacyjnie, bo mamy tu układ z SP3000. Ja trochę lekceważąco podszedłem do tego sprzętu ("bo to jednak tylko Fiio" ) i w nagrodę dostałem w mordę Użytkowo muszę się natomiast przyczepić do Q15 - equalizer jest zbugowany. Przełączanie pomiędzy presetami nie działa tak, jak powinno - czasem jakiś preset w ogóle się nie ładuje, czasem nie da się wyłączyć EQ i trzeba zresetować urządzenie, później znowu wejść w aplikację Fiio I z poziomu telefonu wyłączyć EQ. Mam nadzieję, że poprawią to w aktualizacjach, bo w tym momencie korzystanie z EQ to jest nieśmieszny żart. W porównaniu z DSP w Mojo2 to jest przepaść użytkowa I jakościowa samego EQ. Pokrętło głośności dużo bardziej podoba mi się w Shanlingu H5, a ekran ma dosyć małą rozdzielczość - spełnia swoje zadanie, ale wygląda jak sprzęt sprzed paru dobrych lat. Podsumowanie - dźwiękowo moim zdaniem Q15 jest lepszym urządzeniem od Mojo2 i H5, ale zrozumiałbym, gdyby ktoś wybrałby Chorda, który gra bardziej konturowo, dynamicznie. Były takie kawałki, że każde słuchawki zagrały lepiej z Mojo2 właśnie przez te właściwości. Mój wymarzony dacamp byłby połączeniem tych urządzeń - z Shanlinga wziąłbym możliwość gry z karty pamięci oraz pokrętło głośności. Z Mojo2 wziąłbym DSP, śliczne święcące kulki I gabaryty. Z Fiio wziąłbym jakość dźwięku I moc wyjściową, a także desktop mode, który dużo łatwiej się uruchamia w porównaniu z Mojo2. Jeżeli chodzi o jakość wykonania, to wszystkie produkty są świetne, nie mogę się przyczepić do użytych materiałów, spasowania, przycisków, portów (jedynie ten ekran w Fiio tak se). Ps. Chlip, chlip - wszystkie trzy biją dźwiękowo mojego Hiby R6 III mocno
    22 points
  7. Jest! Dzięki @bigmaras 😎
    22 points
  8. Dzięki @side i @dj1978 za EF400 i ST-AMPa. Kupowałem z myślą, by zatrzymać jeden, ale oba są tak fajne i tak różne, że oba zostają. Korzystam właściwie z każdej kombinacji, jaką oferują - osobno jako AiO, stack, tryb OS i NOS. W zależności od muzyki, zastosowania i słuchawek, które akurat podpinam
    21 points
  9. I. Zamiast wstępu Obiecałem Wam krótką recenzję słuchawek Moondrop Venus. Nie będzie tu tabuna znaków o tym, jak te słuchawki są zbudowane, bo to znajdziecie w każdej innej recenzji. Nie będzie też porównań do innych modeli, dlatego, że nie miałem wielu słuchawek. Nie będzie to typowo audiofilska recenzja a raczej przedstawienie moich subiektywnych wrażeń. Nikt też mi za tą recenzję nie zapłacił – ale na przyszłość zapraszam wszystkie dobre firmy słuchawkowe do wysyłania mi darmowych egzemplarzy, choć nie chce mi się wierzyć, że za Mont Everestem jest wyższa góra, a po Moondrop Venus usłyszę z słuchawek lepszy dźwięk. Na samym wstępie zaznaczam – to moje zdanie i to w jaki sposób odbieram muzykę, chociaż chcę przekazać Wam też pewne obiektywne rzeczy. Super jest to, że w sklepach takich jak mp3Store możecie po prostu umówić się na odsłuchy kilku modeli i nawet ze swoim wzmacniaczem sobie porównać bezpośrednio co i jak. Jeśli tylko zastanawiasz się nad słuchawkami i masz możliwość pójść i posłuchać, to skorzystaj z takiej możliwości. Ja kupiłem je w ciemno i okazały się genialne. Szukałem słuchawek neutralnych ale muzykalnych, które pokazałyby mi muzykę pięknie, tak, jak na koncercie. Czy to niemożliwe i zarezerwowane tylko dla zestawów kolumnowych? Warunkiem była też bardzo szeroka scena, separacja instrumentów, muzykalność słuchawek, z jednej strony analityczne brzmienie (detale brzmienia każdego instrumentu i wolaku, detale w sopranach),z drugiej strony brzmienie angażujące i liryczne; wyrazistość każdego pasma i nie nachodzenie na siebie, możliwość grania przy wysokiej głośności, Staram się głośnością odwzorować takie brzmienie, jakbym miał muzyków przy sobie. Prawda, że wymagania z kosmosu? Nie liczyłem na wiele, bo chyba nie można mieć wszystkiego – dodatkowo w niewielkiej, jak na świat audiofilski cenie – 3000 PLN. Budżet miałem ograniczony, toru nie chciałem zmieniać. Kolega @BearPL z naszego forum polecił mi te słuchawki, wśród wielu innych, Pojawiła się też recenzja na stronie: https://www.audio-holic.pl/index.php?option=com_rsblog&view=post&id=56:test-moondrop-venus-recenzja-sluchawki-headphones-planar-izodynamiczne&Itemid=226 Dałem się namówić, żyje się raz i choć te 3k to dla mnie bardzo dużo, to stwierdziłem, że nie chcę zmieniać słuchawek jak rękawiczek i odsyłać po awarii do Amazonu (taki los spotkał mnie z Hifiman Sundara). Miałem kupić Hifiman Edition XS, ale zrażony swoim przypadkiem (u mnie nawalił lewy przetwornik) i wieloma opiniami o QC firmy, zdecydowałem jednak nabyć Moondrop Venus. Okazało się, że te słuchawki spełniły moje kosmiczne wymagania. Ad rem, słuchawki zbudowane są o wiele solidniej od Hifimanów Sundary, które miałem. Dla mnie wyglądają bardzo ciekawie, ale słuchawki mają grać, a nie wyglądać. Słuchawki mam od 9. stycznia i są ze mną już miesiąc, zatem to co piszę to już nie jest zauroczenie czy zakochanie, to miłosny trans, który nie tyle co się utrzymuje, co narasta. To, co pomyślałem słuchając ich w pierwszych godzinach, i co myślę o nich do teraz, to to, że ktoś zwrócił mi słuch. Do tej pory przez ponad rok miałem Hifiman Sundara i uważałem to za szczyt marzeń. Aby dostroić słuchawki do swojego smaku, potrzebowałem użyć jednak programu Equalizer APO i słuchać ich na ujemnym preampie, co wymuszało też stosowanie wysokiego wzmocnienia. Z początku myślałem, że inżynieria chińska poszła tak daleko, że zastosowano jakiś chip modyfikujący wrażenia w mózgu, albo wywołujący jakieś wzmocnione doznania. Dźwięk z słuchawek Moondrop Venus brzmi tak, jak na żywo, jak na koncertach, jak wtedy, gdy sam gram na instrumentach. Porównałbym to do wypicia soku – z Hifimanami Sundara nie było źle – ale porównałbym to do soku z kartonika, przetworzonego. Było owszem, trochę słodko, trochę kwaśno. Ale Moondrop Venus odkryły przede mną całą muzykę, jej esencję. To jakbym pił świeżutko wyciskany sok z najsmaczniejszych sycylijskich pomarańczy, albo pił świeżo wyciśnięty sok z cytryn nad jeziorem Garda. Venusy prezentują muzykę w sposób tak żywy, tak piękny, że słuchanie jej stało się moim nałogiem. Używam skromnego toru: komputer stacjonarny PC, do tego po USB iFi Zen Dac i iFi Zen Can jako wzmacniacz, wszystko spięte zbalansowanym kablem, a słuchawki podłączone do iFi Zen Can także przez zbalansowane wyjście. Super, że producent dostarcza dobrej jakości kabel zbalansowany do zestawu, więc koszt słuchawek należy pomniejszyć o jakieś 300 zł albo i więcej. Mam wrażenie, że do tej pory słyszałem muzykę jedynie jakby przez zasłonę, teraz słyszę ją z całą mocą, ze wszystkimi walorami dźwięków. Generalnie słucham dużo muzyki dawnej, ale zdarza się również inna: klasyczna, folk, jazz, pop, country, blues, a nawet rock i metal. Nie dzielę muzyki na gatunki ale na dobrą i złą. Venusy dają rozkosz muzyczną bez żadnych korekcji i już na najniższych wzmocnieniach. Wcześniej, aby „poczuć” kopa i ciary, musiałem przy Hifiman Sundara mocno podkręcać wzmacniacz w stronę godziny trzeciej, czwartej i piątej i stosować EQ. Teraz żywiołowość muzyki słyszę już na dziewiątej i dziesiątej – zaznaczam, bez żadnego equalizera (malutki mod poniżej) Bas Bas jest o wiele lepszy, niż na Sundarach z napompowanym EQ. Bas w Venusach jest wspaniały, ale zaznaczyć trzeba, że mam cały czas włączoną funkcję XBass na iFi Zen Can. Ta funkcja bardzo delikatnie wzmacnia bas, nie powodując żadnych zniekształceń. Bez niej bas jest również bardzo dobry, schodzi nisko, trzepie, kopie i ocieka basową mocą, jednak lubię mieć go jeszcze więcej, dlatego włączam XBass na iFi Zen Can. Bas Venusów jest potężny, głęboki i potrafi zejść najniżej jak się da. To niesamowite, jak przy tym wszystkim jest spójny i nie nachodzi, nie zakłóca i nie zniekształca innych pasm. Weźmy taki utwór: https://tidal.com/browse/track/35757808 (Alien Nation, grupa Scorpions). Słychać tu mocne ebnięcie stopy, głęboki puls gitary basowej, wyraźnie wszelkie pasma basowe ma też werbel – bucnięcie werbla słychać również w basie (pasmo). Tyczy się to też takiego utworu przykładowego utworu (Nightwish, Amaranth) https://tidal.com/browse/track/94265203 Cudowna pulsacja, moc, bez konieczności wychodzenia poza dwunastą. Oczywiście jeśli pojawi się pragnienie na ostrą jazdę, to lecimy z potencjometrem wzmocnienia w prawo. I okazuje się, że sok, smak, moc, płynie wtedy jeszcze gęściej – nie ma hałasu, huku, nachodzenia na siebie pasm, ale skupiam się na basie. Chcecie więcej – nie słucham tego, ale proszę – kiedyś, jeszcze przed kupnem Sundar, zapisałem sobie ten utwór jako problematyczny dla słuchawek: https://tidal.com/browse/track/6803519 (Biosphere, Oi:1). Tutaj przetworniki dostają już potężnego łupnia. Bas schodzi nisko, nawet nacichając ma się wrażenie, że trwa bardzo wyraziście i w opadającym akordzie wybrzmiewa, bez utraty mocy. Dobrze, przejdźmy do muzyki, której ja słucham częściej. https://tidal.com/browse/track/93388896 (Goranie, Tęsknota) Zwraca uwagę wspaniała prezentacja basu – naturalnie, potężnie głęboko, bas wyrywa człowieka do tańca a tu kabelek i niestety nie można tańczyć. Przy tym cudownie zaprezentowany jest wokal, 0 sybilantów, nic na siebie nie nachodzi – słychać calutki skład muzyczny, od gitary na lewym kanale przepięknie zaprezentowanej, przez skrzypce prymowe, akordeon, i sekundy. Wszystkie instrumenty grają tak, jakby zespół był przy mnie i grał mi koncert. A przecież to „tylko” 44khz 16-bitowy flaczek z Tidala. https://tidal.com/browse/track/205105434 (Kale Bala, Me som ćhaj romani) Tutaj bas jest delikatny – ale jak niesamowicie wyrazisty, jaki mocny w swej delikatności, słychać doskonale pełne spektrum brzmień żywych instrumentów i rewelacyjnie zaprezentowane wokale, choć nie jest to mistrzowska reżyseria dźwięku. Piękne brzmienie dzbanu (instrument perusyjny) i konrabasu. Wszystko rozdzielczo, wyraziście, mocno, naturalnie. Sięgając do mojej ukochanej muzyki, mistrzostwo świata w delikatności ale pełnej mocy basu dostrzeżemy bez trudu w tym utworze: https://tidal.com/browse/track/187362306 (Ricercar Consort, Motets à deux voix: Symphonia) Znów momenty zejścia niżej (centralnie w prawo mamy te dźwięki. Harmonijnie, ale mocno, nie wybijając się ponad inne pasma i nie kryjąc innych instrumentów, lecz jakże impulsywnie, nie ospale i z całą mocą. Tutaj elementy basu nie są intensywne, ale bardzo klarowne i słyszane bez trudu. Wszyscy odżegnują tą muzykę od czci i wiary, jeden przed drugim wyśmiewając się z niej. Dlaczego? Kto lubi tańczyć i ma trochę sentymentalną duszę, z chęcią posłucha i zanuci, a basu, jaki mamy w tym utworze jest ile trzeba, by poruszyć nasze drajwery w słuchawkach. Oj pulsują w Venusach jak byśmy bujali się na koncercie zespołu. Bas schodzi nisko, nie potrzebujemy kolumn i subwoofera: https://tidal.com/browse/track/64330815 (Sumptuastic, Kołysanka) https://tidal.com/browse/track/120626925 (Top One, Ciao Italia) https://tidal.com/browse/track/62377806 (Mirage, Ty jesteś inna) Robi to zarówno na godzinie dziewiątej, jak i na drugiej, nie niszcząc innych pasm, które pozostają bardzo wyraziste. Pokazałem, jak w różnych gatunkach muzyki słuchawki prezentują bas. Za każdym razem brzmi on pięknie – zarówno w muzyce rozrywkowej, disco czy rockowej – gdzie mamy wyrywanie nas do tańca i gdzie słuchawki powodują, że bas to porusza nas, to kołysze, innym razem w jazzie czy muzyce klasycznej możemy bez wysiłku odkryć całe spektrum delikatności i subtelności basowych pasm. Średnica Zaczynamy mocno, bo od pliku 192kHz / 24bit, z płyty Getz/Gilberto (Expanded Edition) Autorstwa João Gilberto / Stan Getz https://tidal.com/browse/track/121091854 Obserwujemy oprócz wcześniejszego świetnego basu średnicę: pięknie zaprezentowany wokal, gitary i saksofon. Oczywiście wszystko liryczne, pięknie brzmiące, instrumenty i wokal grają jak żywe. Nie ma mowy o nachodzeniu na siebie pasm, wszystko jest detaliczne – każdy instrument doskonale zaprezentowany – średnica jest spleciona z resztą pasm – słychać powietrze saksofonowego brzmienia, ale bez przesady – nic nie jest zbyt ostre czy za ciepłe. Gitara klasyczna zachowuje tutaj swą delikatność i nie prezentuje wysokich tonów. https://tidal.com/browse/track/52135190 (Capella de la Torre, Zefiro Torna) W tym nagraniu kompozycji Claudia Monteverdiego mamy kolejny dowód na ogromną uniwersalność słuchawek. Średnica – wszystko jest nasycone, doskonale wybrzmiewające, każdy instrument w tym paśmie jest pięknie liryczny, ale wszystkim instrumentom pozostawione są ich własności – instrumenty dęte brzmią z każdą częscią ich wietrznych sopranów, akordeon, teorby, lutnie – tu słyszymy średnie tony przeplecione sopranową charakterystyką strun. Sopran Cecilie Kempenaers brzmi przepięknie i czysto, tak, jakbyśmy słyszeli ją na żywo. https://tidal.com/browse/track/187384483 (La Caccia, The First Book of Consort Lessons: The Frog Galliard Moondrop Venus w tym utworze prezentują swą klasę jeśli chodzi o średnie tony. Tak żywego, lirycznego, angażującego słuchacza brzmienia średnich tonów nigdy nie słyszałem. Aby nie pozostawać przy muzyce, jakiej słucham na co dzień, sięgnę po klasykę muzyki rozrywkowej: https://tidal.com/browse/track/16820993 (Scorpions, Still loving you) Nie ma mowy o przytłumionym cieple, kołderkowatości czy braku wyrazistości. Zarówno gitary bez przesteru, jak i przesterowane, brzmią z całą charakterystyką swojego pasma. Znów p-dolnięcie stopy i mocna gitara basowa, ale wszystko na swoim miejscu – każdy instrument jest wspaniale zaprezentowany i możemy się bez kłopotu skupić na pojedynczym brzmieniu albo zanurzyć się w całość – decyzja należy tylko do nas. Słuchawki niczego nie wymuszają, niczego nie ograniczają, podają to, co chcieli nam przekazać muzycy. Nie ma mowy o wycofaniu czegokolwiek, faworyzowaniu kosztem innych pasm – tutaj wszystko jest na swoim miejscu. https://tidal.com/browse/track/268990936 (Sonata Arctica, Letter to Dana). Słychać każde szarpnięcie struny, wszystkie szczegóły średnich tonów od najniższych rejestrów po najwyższe w tym paśmie. Wszystko zachwyca i współgra ze sobą, porusza serce i duszę. Skwitujmy średnicę tym utworem: https://tidal.com/browse/track/248688986 (If You See My Rooster z płyty A Jazzman's Blues (Soundtrack from the Netflix Film)) Moc, wyrazistość, liryka i rubaszność, analityka – w sensie czystość, a liryka – w sensie moc brzmienia i jego żywość. Zarówno wokal, jak i wszystkie instrumenty w tym utworze to po prostu potęga, którą genialnie obrazują słuchawki Moondrop Venus. Soprany Słuchając utworu: https://tidal.com/browse/track/187395308 (Koncert nr 2 D-Dur Williama Babela wykonywanego przez Federica de Roos z zespołem La Pastorella) słyszymy ogromne bogactwo pasma sopranowego – od szarpanego piórkami (klawesyn miał właśnie mechanizm szarpania strun piórkiem gdy przyciskało się klawisz) i wybrzmiewającego sopranu klawesynu – brzmienie każdej struny zawiera to pasmo, przez violę, skrzypce aż po flet – można zatopić się w przejrzystości, idealnej czystości, ale bez ukłuć w tym paśmie, bez zbędnej przesady. Skrzypce brzmią tak, jakby ktoś grał nam na nich w domu, flet zaznacza swoją obecność także w każdym paśmie i tu – w sopranie słychać każdy detal fletowego bogactwa, o klawesynie wspominałem. Bez equalizera – czystość, dokładność, analityczność ale – do diabła! liryka i piękno, bez przesady, kłucia, tak jak w przypadku żywych instrumentów. Przy https://tidal.com/browse/track/11754092 (Hesperion XXI, mój ubóstwiany Jordi Savall, - utwór Galiarda Albertiego z płyty Elizabethan Consort Music 1558-1603) nie sposób nie zachwycić się ogromem bogactwa w tym paśmie. Niski sopran pozwala brzmieć przepięknie wszystkim instrumentom w najwyższych częstotliwościach zapisanych na pięciolinii, natomiast wyższe jego pasma dodają jasności, przejrzystości i ulotności, wyrazistości. Pojawiające się instrumenty perkusyjne w postaci tamburyna (?) są jak na żywo – bogate w każde pasmo. Na najnowszej płycie Marii Pomianowskiej „Nowe Oblicza tradycji” (https://tidal.com/browse/track/341635288 utwór Podróż) szanurzamy się w brzmieniu ciekawego instrumentu, jakim jest biłgorajska suka. Tutaj również słuchawki Moondrop Venus przekazują nam żywy instrument – przeczysto, nie kłująco, nie laboratoryjnie lecz analityczno-lirycznie tj. słychać każdy detal, natomiast dźwięk pozostaje śpiewny i wzruszający, angażujący. Na poprzednio zaprezentowanych nagraniach możemy zaobserwować pasma sopranowe w muzyce rozrywkowej. Jest doskonale – idealnie. Wszystko jest jak należy – spółgłoski syczące wyraźne – nie mamy wrażenia seplenienia jak w niektórych słuchawkach, ale nie ma mowy o sybilantach, „es” to „es” a nie kłujący w uszy dźwięk, tyczy się to całej reszty głosek. Prezentacja sceny i jej szerokość, pozycjonowanie instrumentów Napisać o Venusach, że scena jest szeroka, to nie napisać nic. Scena jest żywa, szeroka, o wiele, wiele lepsza niż w Sundarach, nie mówiąc już o słuchawkach zamkniętych. Nic tu nie gra z głowy, jesteśmy wprost otoczeni muzykami i instrumentami. Powyższe utwory Kale Bala sprawiają, że czujemy się jakbyśmy z Romami razem koncertowali, a muzyka dawna sprawia, że odnajdujemy samych siebie w dawnych czasach, zatapiając się w muzycznym świecie tamtych dni. Jest bardzo szeroko, faktycznie ma się też wrażenie, że jesteśmy otoczeni po łuku tj. kanały prawy i lewy są nam bliższe, a muzycy w centrum nieco bardziej się od nas oddalają, co podkreśla przestrzeń. Nie ma jednak mowy o wycofanym wokalu, ten jest blisko, jest wyrazisty i mocny. Utwór https://tidal.com/browse/track/341635288 (Justyna Steczkowska, Wędrowni sztukmistrzowie) pokazuje wszystko, o czym do tej pory pisałem. Ogromne bogactwo wszystkich pasm, detaliczność liryczną (!) każdego instrumentu i pozycjonowanie go na muzycznej scenie przed nami – jako uczestnikami tego Venusowego koncertu. Precyzja oddania sceny przez te słuchawki pozwala zarówno na rozkoszowanie się całą muzyką naraz, jak też wyławianiem i wsłuchiwaniem się precyzyjnie w każdy szczegół i każdą partię instrumentu czy wokalu. Oczywiście – przy utworach orkiestrowych nie usłyszymy każdego uczestnika z osobna, natomiast partie instrumentów bez problemu odróżnimy, nawet przy orkiestrowym tutti i fortissimach nie uświadczymy hałasu, lecz jasny przekaz. Nie ma mowy o wycofaniu czegokolwiek, schowaniu, jest żywa, piękna prezentacja. Oczywiście piszę tu o nagraniach dobrych. Niestety wadą słuchawek jest bezlitosne obnażenie wad nagrania – czy to niskiej rozdzielczości (mp3, 192 kbps i mniej), czy to zepsutych podczas realizacji lub zapisu. Oczywiście liryka pozostaje, natomiast słyszymy te detale, które moglibyśmy poprawić. Słuchawki angażują genialnym przekazem – rzekłbym, że są końcowym instrumentem, pozwalającym doskonale zabrzmieć dziełu, zapisanemu przez muzyków na płytach. I to od utworów kojarzonych z muzyką rozrywkową, https://tidal.com/browse/track/108033929 (Nightwish, Wish I had an Angel) aż po choralistykę (https://tidal.com/browse/track/686916, (Chór kolegium Trójcy Św, Cambridge, utwór Alegriego – Miserere mei, Deus); https://tidal.com/browse/track/12200661 (Cambridge Singers, If you love me), czy muzykę dawną (https://tidal.com/browse/track/187378131 („La gatta en italien” z płyty zespołu Dulce Memorie. Podsumowanie Mając Hifimana Sundara byłem zadowolony, choć musiałem sporo się nakręcić equalizerem. Nie sądziłem jednak, że jakiekolwiek słuchawki po podłączeniu do skromnego przecież wzmacniacza jakim jest kosztujący 600 zł ifi Zen Can potrafią odkryć przede mną muzykę na nowo i to bez poprawek w postaci equalizera (jedynie z włączoną na iFi Zen Canie funkcją xBass, choć nie jest ona konieczna, ja po prostu lubię tego basu mieć jeszcze więcej – ale i bez tej funkcji jest go bardzo dużo). Odkrywam każdy utwór muzyczny na nowo, słucham tak, jakbym słyszał muzykę po raz pierwszy. Te słuchawki dają mi muzyczną rozkosz. To z pewnością będzie mój endgame, warto zauważyć, że producent dodaje świetny kabel zbalansowany do słuchawek, o czym już wspominałem – więc mamy brzmienie na najwyższym poziomie. Wspominając różne utwory nie chciałem wam zaprezentować mojej playlisty, ale pokazać ogromną uniwersalność tych słuchawek. Są jak żywy instrument - zaproszą nas na koncert każdej muzyki. Jak pisałem – ja po namowach kupiłem je w ciemno, ale pewnie wielu z Was będzie miało (choćby w sklepach mp3store) porównać je z innymi modelami, do czego też zachęcam. Każdy z nas słyszy przecież inaczej i ktoś może odnieść inne wrażenia. Jednak ktoś pisał, że te słuchawki biją na głowę nawet takie, które kosztują 10 000 i więcej, choć nie miałem nigdy na uszach takich drogich sprzętów, słysząc to, co słyszę z Moondrop Venus, wcale bym się nie zdziwił, gdyby w rzeczywistości tak było. Dawniej lubiłem bardzo słuchać muzyki na kolumnach, bardzo głośno, powodując, że muzyka przenikała moje ciało i że czułem każde jej drgnięcie. Wiadomo – czasy się zmieniły, ludzie się „pochowali” w sobie i dziś, szczególnie mieszkając w bloku, nie mamy możliwości głośnego odsłuchu na kolumnach. Natomiast słuchawki Moondrop Venus umożliwiają mi poczucie takich samych emocji, ciar, wzruszeń, jak dawne słuchanie – bez narzucania swego gustu muzycznego sąsiadom. Cóż mogę pisać więcej – pytajcie, jeśli będę potrafił, to odpowiem. To moja pierwsza recenzja jakiegokolwiek sprzętu audio, dlatego bardzo proszę wybaczcie brak porównań do innych słuchawek – mam nadzieję, że zrobią to kolejne osoby, które zapoznają się z Venusami, a które mają bardzo bogate doświadczenia słuchawkowe. Polecam https://tidal.com/browse/album/1409284 - ten album do testów słuchawek. Playlisty, na których sam testowałem słuchawki (używam ich w trybie losowym): https://tidal.com/browse/playlist/9196bea4-aade-439a-8684-db7760057efd - ostre brzmienia; https://tidal.com/browse/playlist/7146b70e-f8b1-467b-8371-19c83c4d6d2c - muzyka dawna; https://tidal.com/browse/playlist/032192b8-034a-411d-89bb-ee08773b074c - trochę klasyki; https://tidal.com/browse/playlist/90409222-beeb-47f0-be6e-ec5ab96d8c6b - różnoraka muzyka nostalgiczna; https://tidal.com/browse/playlist/c2447c87-4575-4b42-a746-711c7c4437cb - folk i okolice https://tidal.com/browse/playlist/b7bbb06d-b29f-4f35-a55f-e0dfdd2a5c79 - salsa i latino https://tidal.com/browse/playlist/bec636fa-81f5-4afb-83c4-1e30ed6050f8 - folklor dalekich Andów, Na koniec kilka wynotowanych utworów, których nie wykorzystałem w tekście recenzji, a które może pomogą Wam w testowaniu: Wokal i scena: https://tidal.com/browse/track/318478240 https://tidal.com/browse/track/12675025 https://tidal.com/browse/track/318478240 https://tidal.com/browse/track/187178258 Sopran i wokal, powietrze, lecz nie tunel. https://tidal.com/browse/track/187178258 Nie spotkałęm się z utworem, który by nie pokazał piękna muzykalności słuchawek Moondrop Venus. Scena: https://tidal.com/browse/track/9630200 https://tidal.com/browse/track/187350825 - scena i wokale, czystość instrumentów. https://tidal.com/browse/track/52596221 Rozdzielczość, szerokość sceny https://tidal.com/browse/track/66589675 - żywość instrumentów https://tidal.com/browse/track/82650871
    20 points
  10. Parę subiektywnych uwag do 490PRO - myślę, że to must do przesłuchania. Wygoda - najlepsza. Lekkie, w dotyku materiał matowy, chropowaty, przyjemny w dotyku. Do tej pory najdłuższe odsłuchy to tylko shure 1840. To ten sam poziom a może nawet lepiej. Docisk lekko odczuwalny. W okularach nie ma problemu. Nie to co 660s2 gdzie po rozciąganiu nadal mi gniecie głowę A dźwięk? Naprawdę świetne strojenie, naturalne, może odrobinę ocieplone (np. x65 brzmią jak AKG, są chłodniejsze. 560s są trochę cieplejsze, tak samo ar5000). Chyba najlepsza rozdzielczość, separacją jaką słyszałem. Taki dźwięk jest w pakiecie z bardzo gładkim brzmieniem, przyjemnym, pozbawionym jakiejkolwiek ostrości. Świetnie radzą sobie z sykliwością. Scena budowana bardziej w głąb niż na boki. Nie jest wielka, nie jest mała. Lekko cofnięta, dźwięk nie leci na twarz, jest kulturalnie. Świetne pozycjonowanie. Dynamika wydaje się dobra, natomiast brakuje pazura, są trochę utemperowane. Można by się tutaj doczepić, że brakuje mi trochę masy, co przekłada się na może nie do końca idealną muzykalność. (ale nie jest źle, wręcz przeciwnie ) Z doświadczenie uważam że mój SMSL SU-10 I SP400 grają dość organicznie, trochę cieplej, dodają lekko niskich rejestrów, wygładzają górę. Na ibasso elite wydaje mi się, że tracą na rozdzielczości, jest chłodniej, nadal ok, ale raczej zyskają na sprzęcie cieplejszym. AR5000 brzmią przy nich trochę plastikowo, mają trochę ostrej góry (w ogóle słabo że wziąłem je razem z 490, bo w ogóle nie bardzo mnie interesują w porównaniu. ). austrian audio x65 to trochę niepełne słuchawki przez niedobór basu w bezpośrednim porównaniu. Grają brzmieniem, które od razu przypomina 612pro, 701, ale zdecydowanie lepszym technicznie, przyjemnym. 490 uważam za bardziej równe, przyjemniejsze, muzykalne w porównaniu. 560s w ogóle nie bardzo jest sens porównywać. Szczerze mówiąc po niecałych 2 dniach nie widzę dla nich za bardzo konkurencji, ze sprzętu który znam. Dopiero jak dochodzimy do wyższych hifiman. Nie znam Anand, ale miałem chwile XS i wybrałbym 490 pro. Szczerze mówiąc chciałbym się bardziej euforycznie wypowiedzieć na ich temat, jednak biorąc pod uwagę moje średnie doświadczenie w kwestii opisywania tego co słyszę, nie chciałbym przesadzić Nie widzę innej opcji jak wystawić niedługo część sprzętu i zrobić miejsce dla nowego nabytku. Jedynie 660s2 może pozostaną, ze względu na ich przyjemne, dynamiczne, masywne granie. Tylko czy będę po nie chętnie sięgał, kiedy traci się tyle informacji w porównaniu z 490pro? Wygląda na to, że może tylko he-1000 się utrzymają. Tak czy inaczej, koniecznie trzeba przesłuchać. Przynajmniej w mojej ocenie Sorry za błędy, jeżeli jakieś są, jednak nie mam czasu przeczytać ponownie, napisałem co mi przyszło do głowy. update. pojawiały się informacje, że są łatwe do napędzenia, albo mi się wydaje No z tym to nie jestem przekonany. SMSL SP400 - low gain 70-80, to są okolice hifiman he-1000, ok 60-65 dla 660s2, 40-50 shure 1840, senki 560s, Aune AR5000 <40. update2 - jeszcze jedno porównanie. Jak słucham wszystkich innych słuchawek, to mam wrażenie, że muzyka jest podawana z jakimiś podbarwieniami. Mniejsze, większe, ale jednak są. A te senki dają taki materiał jakby surowy.
    20 points
  11. Bo FW5 już mnie irytowały a ZE8000 ktoś mi sprzątnął sprzed nosa.
    20 points
  12. Czytałem forum czytałem, ten @BearPL namawiał do Venusów i namawiał, no to se też kupiłem.
    19 points
  13. Zatęsknilo się trochę za planarami
    19 points
  14. Drodzy melomani i audiofile. Chciałem się z Państwem pożegnać i podziękować za wspólnie spędzone dziewięć lat. Było fajnie, tysiące godzin spędzonych tutaj dało mi obraz świata audio jak i ogrom wiedzy. W audio, odnoszę wrażenie, że dogoniłem króliczka mam satysfakcję ze słuchania i na tym w tej materii chcę się skupić. Z audiofila zrobiłem się melomanem. Dzięki temu forum miałem okazję poznać świetnych ludzi, super kumpli a finalnie przyjaciół. Te znajomości najpewniej przetrwają ale już tylko poza forum. Trzymajcie się ciepło, noście czapki, żeby nie dopadło Was zapalenie uszu. Pozdrawiam serdecznie Jacek Mail na wszelki wypadek: revoltair@gmail.com
    19 points
  15. hmm...skoro można w tym wątku afiszować się z głośnikami, to wstawiam jakiś czas temu zakupione ELAC Vela 407, jakby co, to druga też jest😉
    18 points
  16. Kruk od Uszu Imperium wylądował Trafiony zakup w ciemno, stonowali bass który sprawiał że Odin nie mógł być dla mnie zestawem uniwersalnym.
    18 points
  17. Ale ten mały wariat dobrze gra (ten bas!), a jak weźmiemy pod uwagę jego cenę, to chepau bass Shanling
    18 points
  18. Nie mogło się to skończyć inaczej, XDuoo 05+2. 😎 Szkło na górze zbiera paluchy jak szalone.
    18 points
  19. Wpadł trzeci Gustard A26 na test i chyba mój ulubiony. X26 jest bardziej żywiołowy, szersza scena, R26 najbardziej naturalny, czasami za spokojny, A26 to złoty środek.
    18 points
  20. Najświeższe muzyczne zakupy
    17 points
  21. Kupiłem dla wnuka, niech ma na początek. Ale...! Podejrzewam, że często będę mu go podkradał. Głównie jako dyktafon oraz transport po USB. Dobre materiały i wykonanie. Płynny streaming. Android 13! Snap665 3/32! Responsywny 4 calowy IPS. Wbudowany głośnik! Przyzwoite brzmienie. I to wszystko poniżej tysiaka. Piątka dla HIBY.👍
    17 points
  22. Jednak słowa mają moc. Enjoy. Dzięki Panu Michałowi z MP3Store Kraków nowy gość w kolekcji AEON2NOIRE Wysłane z mojego SM-G991B przy użyciu Tapatalka
    17 points
  23. 17 points
  24. Można sobie wykresy oglądać 490pro/560s/hd600. Głosy mocno podzielone w dyskusjach Co do porównania 660s2 mają dociążony dół, ale nie grają tak lekko i równo jak 600. Zapewniają za to fajną zabawę, energię, dynamikę, zejście, których nie ma w 600. Czasem robi się jednak bułowato, bas nadmiernie przejmuje całość przekazu, może to męczyć. Mam taką opcję soundcolor crystal w SMSL. To trochę kontruje ten stan. Przechodząc na 600 brakuje tego walnięcia, mocy. Nie to że go nie ma. Jest kulturalniej, lepiej dostrzega się szczegóły reszty pasma. Bardziej uniwersalnie. Wokale świetne, bliskie, intymne, bardziej szczegółowe niż w 660s2 gdzie są lekko cofnięte. Scena w 660s2 nabiera trochę głębi, 600 takie bardziej lewo prawo tylko. Jednak dostrzegam więcej powietrza. Co do 490 pro. Zejście jest dobre, basu mi nie brakuje, gdzie w 600 jest trochę chudo czasem. a 660s2 trochę się duszą. Klarowność zdecydowanie najlepsza. Swoje pierwsze (tak;P) 600 wydałem, bo w starciu z ,,czarowaniem" zwyciężyła szczegółowość przekazu shure 1840 (i wygoda). Shury jednak mają swoje grzechy. Np. uwielbiają każde potknięcie w nagraniu pokazać, i to boleśnie 490 pro sprawiają że mam taki dźwięk pomiędzy tymi słuchawkami. Gdybym nie wiedział jaki to producent to bym strzelał, że to jakieś nowe shury. Może ja coś tam z uszami mam, ostatnio średnio śpię może to dlatego, jednak trochę mi to przypomina strojenie hifiman x v2 Na pewno w bezpośrednim porównaniu z 600 można im zarzucić brak muzykalności, dźwięk może się wydawać trochę, może nie sterylny, ale po prostu mniej muzykalny. Spora separacja źródeł daje takie lekkie wrażenie braku jednolitego przekazu, chociaż głównie na początku słuchania i biorę wtedy głośniej. Mam wrażenie, że pogłosy są szybko tłumione. Daje to wrażenie większego powietrza, jednak trochę traci muzykalność. Góra przygaszona, dla mnie to plus, chociaż może ciut więcej by się przydało dla lepszej energii. Przyznam, że jestem zdziwiony recenzjami tak ekstremalnie różniącymi się. Chociaż na razie jest ich niewiele. Rozumiem, że to często kwestia preferencji, jednak część wpisów nie przypomina oceny a jakieś sekciarskie teksty Nie śledzę tak nowości, może to norma Ja tylko spisuje moje subiektywne myśli. Drugich padów nie sprawdzałem, zaraz to chyba zrobię. Jednak jak ma być chłodniej, mniej basu, to chyba długo nie posłucham na nich. Ciężko się to porównuje i jeszcze ciężej opisać co się słyszy
    17 points
  25. AüR Audio Ascension, ustrzelone z drugiej ręki na Head-Fi. Świetna scena i pozycjonowanie. W basie nacisk na najniższe rejestry, przeważa jakość nad ilością - choć łupnąć też potrafią. Środki, wokale - nasycone, z odpowiednim ładunkiem. Pozycjonowanie w mixie dokładnie tam, gdzie bym się ich spodziewał - nieco z przodu. Wysokie rejestry podane z lekkością, zwiewnością, dużymi pokładami powietrza. Chyba pierwsza implementacja elektrostatów, która mnie nie kłuje. Większości z Was pewnie dużo to nie powie, ale gdybym je miał do czegoś przyrównać, to w mojej opinii przypominają poprawione Craft Ears Aurum - z delikatną podbitką dB na najniższych częstotliwościach i odrobinę załagodzoną górą, a także o wiele lepszą ergonomią. Grają super nawet z telefonowego 3,5 mm.
    17 points
  26. Co prawda nie zakup, ale w końcu sobie wystrugałem z jesiona porządny wieszak, więc się pochwalę.
    17 points
  27. Szybka akcja jak lubię- wczoraj spontaniczna decyzja a dzisiaj sprzęt u mnie, ale to jest możliwe tylko z profesjonalistami jak @Mayster. Muszę jeszcze zapłacić. 😅. Dzięki. 😊 Poznajemy sie z Szanglusiem, ale pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Edyta: Doleciała jeszcze płytka żeby było czego słuchać…i kabelek Lavri z serii Master.
    16 points
  28. 16 points
  29. Zamienił stryjek siekierkę na kijek? Hawki zastąpiły Sony z7 (potrzebowałem słuchawek zamkniętych). Hifimana ef400 zastąpił mały r2r dongiel - Hiby fc6 (ma piękniejszą, a może po prostu bliższą średnicę). Do tego ibasso cb19, dzięki któremu dongiel dostaje więcej mocy i napięcia, przez co słuchawki grają, dla mnie, zauważalnie lepiej.
    16 points
  30. Pozazdrościłem @timecage kaseciaka Sony A306 + Dunu Falcon Ultra. Na temat Dunu skrobnę więcej jak się oslucham, ale już mogę napisać, że grają naprawdę świetnie i są bardzo wygodne, a w dodatku fantastycznie wykonane. Dla mnie topka pojedynczych, rozrywkowych dynamików. @kuman, dziękuję za wypożyczenie!
    16 points
  31. Wstałem specjalnie rano w niedzielę bo musiałem zatopić się w muzyce. Hiby RS8 plus Unique Melody MKIII sprawia, że deszczowa pogoda uśmiecha się do mnie. Zamykam oczy i tak jakbym był na koncercie na żywo-magia :-)
    16 points
  32. @Beh0lderPrzepraszam możesz powtórzyć?
    15 points
  33. Unique melody MK III Będą parowane z Hiby RS 8 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    15 points
  34. Tempotec v6 W każdym miesiącu święty Mikołaj mnie odwiedza.
    15 points
  35. Jak te połączenie gra:-) Oppo PM2 już miałem + Burson Conductor 3XP. Dziękuję forumowiczowi za sprzedaż:-) ps. W poniedziałek dojedzie Hiby RS8 taki mały klocek do słuchania muzy w pracy Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    15 points
  36. Takie ptaszki przyleciały. Można powiedzieć, że jestem fanem Oriolusów, bo po Finschi i Black mk2 przyszła pora na Isabellae 😊 Pięknie śpiewają 😍
    14 points
  37. Wizyta we Wrocławskim mp3 store. Urodził się niedawno pomysł na odsłuchanie paru hi endowych modeli jako że obrodziło w tym temacie w przeciągu paru lat a ja, oczywiście jak zwykle jestem do tyłu. No więc plany zostały poczynione, urlop w kalendarzu, telefon do Wrocławskiego mp3 store i zamówienie modeli na słuchanie. Udział mieli wziąć zawodnicy najwyższej klasy i podobno prawdziwi specjaliści słuchawkowego świata - Solitaire P, Abyss 1266, HiFiMan Susvara i inni. Dzień wyjazdu nadszedł, zapakowałem się w moją wierchowinę i pognałem A4 w stronę Wrocławia. Pierwsza przeciwność urodziła się dość szybko i była dość poważna bo mało brakowała a wycieczka skończyłaby się zanim sie zaczęła. Prawy tył złapał kapcia, a na progu przy nadkolu widniała goła rdza po oderwanym kawałku lakieru. Co mogło się stać? Zachodzę w glowę. Po wizycie w wulkanie, właściciel stwierdził "do wy****..." ale na zapasie chociaż stary, można było lecieć dalej. Resztę się wyklepie, dziwnym trafem i tak miało być robione. Trudno. Udało sie w końcu dojechać i od razu uderzyl mnie ten tłok dużego miasta. Spokój wsi mi bardziej odpowiada chociaż nie powiem, dzieje się w tym Wrocławiu duzó i jest gdzie pójść na wieczór. Sklepów mnóstwo. U mnie w mieście tez mam klimat bardziej miasta niż wsi ale pójść to juz nie ma gdzie. Jak ta jedna knajpa zorganizuje jakis event, to już nikt w sobotę nie wejdzie i można sobie pić piwo w domu wtedy. Słabo. Moglbym się w sumie chyba przyzwyczaic do tego Wrocławia. No, dlaczego nie? Denerwuje tylko ruch uliczny jeśli czlowiek się porusza autem. Za dużo tego wszsytkiego ale najwięcej to jest stania na światłach. Katastrofa. Zostawiłem auto na parkingu podziemnym 700 metrów od sklepu. 30zł za parę godzin postoju. Piękna sprawa heh Chwila szukania i jestem, wchodzę, cały na biało... Sklep MP3store Wrocławzmienił lokalizację. Teraz jest usytuowany bliżej centrum niedaleko parkingu podziemnego na parterze dośc nowoczesnego bloku mieszkalnego. Wlazłem. Za biurkiem siedział niecny sprzedawiec o przezwisku Kurop. Wokół mnóstwo słuchawek na stojakach. Sklep ładny schludny, wyposażony w kibelek który od razu nakarmiłem po przyjściu. Chwila rozmowy z kolegą po fachu, innym audiofilem. Chłop kupił Fostexy TH610. Niech mu służą. Sprzęt stał przygotowany. Na biurku leżał zwykły lapsok z Tidalem. Poczułem ucisk w okolicach zwieracza odbytnicy, co okazało się zaciskającym moją dupę żalem, bo niestety nie mogłem skorzystać ze swojego ulubionego playera, ROONa. Trudno. Lapsok był spięty z Questylem CMA 15 - daco wzmacniaczem od Qestyle. Posłuchałem z niego tylko chwilę chyba Ultrasone PURE i już do niego nie wracałem. Niestety nie pamiętam jka grał bo nie wczuwałem się w niego za bardzo jako że na drugim biurku zauważyłem Chorda DAVE podpiętego do kondycjonera TAGA czy tam jakiejś listwy z wyświetlaczem. Spięty był z Woo Audio WA23 Luna na mapach 300B. Od razu powiem że nie udało mi się przetestować wszystkiego co widziałem, jedynie to co chciałem i to nie w każdej konfiguracji. Chciałem przede wszystkim zobaczyć jak grają poszczególne sluchawki w domyslnie najlepszej konfiguracji, ktora zresztą potem się taka nie okazała. Po kolei. Suchanie Na pierwszy ogień jako że mam w domu D8000 OG, poszły Final D8000 w wersji PRO. Pady G take same jak moje ale dodany lepszy srebrny kabel plus niby trochę inne strojenie. Podłączyłem je do Luny spiętej z DAVEem. Odezwał sie dobrze mi znany gęsty dźwięk w odrobinę mniej wystrzałowej niz moje słuchawki wersji. Bardzo dobry rozciągnięty wypełniony po brzegi dół. Jasniejsza wersja tych oryginalnych ale grająca bardziej płasko i jaśniej, bez tej pogłosowości i tego elitarnego otwarcia dźwięku z dynamika i kresleniem dźwięków na wymiar lat 80s. Nie tak staroswiecki dźwiek, bardziej neutralny i techniczny, nie tak oryginalny, ugrzeczniony i bardziej zwyczajny. Wciąż swietny ale wciąz brzmiący jakby to powiedzeić - normalnie. Bardzo dobre planary, ułożone i kompletne pod każdym względem. Nie mam do nich nic, ale wolę moje D8000 na poduszkach G. Oryginalne są ciemniejsze i gęstsze, padami G można sobie odsunąć trochę średnicę i nie jest wtedy tak nadpobudliwa. Nie wziąłem ich w ten dzień bo bałem się trochę jeździć z nimi, wozić po hotelach, sklepach itd. Ale różnicę między tymi słuchawkami zrozumiałem. To głównie różnica na rzecz kultury grania nowszych wypustów lecz na koszt spłaszczonego dźwięku, mneijszej sferyczności, dynamiki, pogłosowości. Słuchawki nie mają już sznytu który nadali poprzedniej wersji starzy mistrzowie z firmy Sony i Yamaha którzy brali udział przy ich strojeniu. Zapomniałem kompletnie podłączyc ich do dziury w DAVE. Cóż... Na drugi ogień poszły nowe HEDDphone 2. No i tu to była zabawa. Do czego bys ich nie podpiął, jakiego DACa byś nie dał, jaki wzmacniacz byś nie podłączył to masz inny dźwięk. Setki konfiguracji i odrobinę innych profili dźwięku w jednych słuchawkach. Słuchawki tak zależne od sprzętu towarzyszącego jak żadne chyba inne. Praktycznie kompletnie przezroczyste biorąc pod uwagę ten aspekt no bo co bys nie puscił czy w co być nie wpiął to przejmowały styl żródła, wzmacniacza, styl muzyczny podłapywały i się zmieniały jak kameleon. Zupełnie jakby były pozbawione własnego charakteru. Na tych słuchawkach spędziłem chyba najwięcej czasu w tamten piątek. Ze WA 23 Luna Zagrały zbyt lekko dla mnie ze zbyt wysunięta średnica eksponując za bardzo górę pasma, jednak DAVE wydobył z nich taki detal że to po prostu niespotykane. Tyle słychać tylko w elektrostatach. Za zbyt wysunięta średnice to w sumie odpowiedzialny był DAVE. Podobnie gra Qutest tylko nie dopala tak przekazu tą świetną ciemna barwą. Qutest to właściwe taki DAVe tylko bez tego ogólnego szlifu dźwieku. ALe to ten sam styl. Bas w tym zestawieniu był za cienki i zbyt jak przeźrocze, jak cienka tkanina, miał skupienie i szybkość ale brak mu było faktur. Te słuchawki zagrały za to świetnie z innym Chordem, z Hugo TT2. Te urządzenie zdało się być stworzone dla nich. Zreszta wiele innych słuchawek tego dnia zagrało z nim śwetnie. Nie wyrzuca nic do przodu, posiada świetną muzyczną perspektywe, kresli dźiwęki grubymi kreskami, ma dobre obciążenie i neutralna barwę dopełniającą naturalny przekaz. Nic na pierwszy rzut ucha nie jest w nim EXTRA, ale to właśnie takie dobre równe sprzęty zostają na dłużej i stają się wyznacznikiem jakości, napędzając praktycznie prawie wszystkie słuchawki na pełny ich potencjał. Oprócz tych najtrudniejszych i pokreconych we głowę jak Abyss, Susvara, czy takie inne dziwności które są zbyt dziwne żeby grać z czegoś normalnego i trzeba im dobierać inne dziwne rzeczy. Jak Grado. HEDDphone 2 w parze z Hugo TT2 to był jeden z lepszych dźwieków w ten weekend. Oczywiście DAVeowi trzeba oddać że też grał swietnie tylko nie tak dobrze ze względu na mneijsze spasowanie z tymi słuchawkami, ale on grął dobrze ze swojej dziurki. Ogólnie DAVE ze swojej dziurki to jest niesamowity kozak też, każde słuchawki dostają na nim takiego ciemnego charakteru który ułatwia słuchanie, i musi tak byc, bo jego szybkość, detalicznosć i i ogólny styl to po prostu ogień. Qutest potrafi podobnie ale jemu trzeba dać inny zasilacz żeby obniżyć mu toancję i wypełnić, zagęścić. Kroki te z mojej strony zostały podjęte a efekt będzie widoczny/słyszalny za miesiac. Ze swoim własnym zasilaczem Qutest gra jaśniej i bardziej sucho, trochę za ostro i mało kulturalnie porównując go do flagowca. Ogólnie z tym TT2 to wyszło tak że dopiero potem go zauważyłem. Dlatego nie posłuchałem z niego wszystkiego bo sprzętu było tyle że zaczęło mi się mieszać. Więc dalej. No to Abyss1266. Jaka wersja? No i kurde nie spytałem. Ale chyba najnowsza. Tak mi się wydaje Jaka by nie była, niesamowite sa to słuchawki. To są słuchawki które potrafią połknąć każdą moc i jakość od toru i podobnie jak HEDDphone 2 pokazuja dość duże rozbieżności we zalezności od toru. Dość łatwo zrobić tak aby te słuchawki zagrały zbyt jasno, przestrzelić je pod względem barwy, szybko robi się cienko i płasko. Lubią prąd i bardzo dobre DACi. Grają tylko z najdroższym ekwipunkiem. CHord DAVE był dla nich dobrym DACiem ale niestety Luna nie dała im rady. Potrzebują jakiegoś potężnego tranzystora tak na moje ucho. Podłączyłem je do TT2 i do DAVE, konkluzję mam taką że o dziwo mają bardzo dużą szansę zagrać dość dobrze na moim obecnym secie, Qutest/Anni no bo jako wzmacniacz słuzył im dośc dobrze TT2 ale jako DAC DAVE. Qutest to praktycznie DAVE tylko bez zasilacza a Anni to sekcja analogowa z TT2 tylko z lepszym basem. A więc jakis pozytyw tego jest. Po dokupieniu zasilacza do Qutest Anni jest mozliwość że droga do tych Abyss mogłaby stanąc otworem nawet z moim obecnym sprzetem ale one nie będą grały wciąz na 100 procent na pewno. Ponadto ich ergonomia to jednak bardzo kiepska sprawa. DAVE plus Luna pokaząły bardzo dobry styl ogólny ale za lekki dla tych słuchawek. świetny trójwymiar, szybkość, formowanie dźwięków. DAVe im pasował, na TT2 ich dźwiek był za płaski, zlewał się sferycznie w jednosć. Jego jakość jest okej ale styl nie pasował. Wzmacniacz dawał radę ale mogło być lepiej. Uważam że w ten dzień do końca nic im nie dało rady jako wzmacniacz tak naprawdę. To elitarne słuchawki potrafiące grać bardzo różnie, ale cięzko z nich wycisnąc prawdziwe mocne granie, za to skopać coś bardzo łatwo. Odpuszczam je sobie bo wymagają zbyt dużego nakładu pienięznego i moim zdaniem wcale nie są tak potężnie brzmiące jak niektórzy mówią. Wystarczająco ale takie Ultrasone PURE za 700zł chociażby brzmią potężniej. I to z byle czego. Całościowo Abyss były bardzo przestrzenne trójwymiarowe, miały niesamowitą separację i objętość dźwięku. Instrumenty pokazywały najlepiej jako całość, jak Utopia, pełne trójwymairowe w przestrzeni, ze swoim miejscem, wszystko osobno z mnóstwem powietrza wokół. Z bardzo drogim zrobionym pod nie torem pewnie potrafią przenosić góry i łatwo można im przypiąć łatkę najlepsze na świecie. Czuć że mają potencjał aby grać najlepiej ze wszystkich słuchanych ale nie udało się tego wyciągnąc na tym słuchaniu. Na razie je sobie odpuszcze ale ich potencjał jest ogromny, myślę że udało się wyciągnąć z nich jakieś 60% tego co mogą zagrać. Jako DAC DAVE jest wystarczający pewnie lub prawie wystarczajacy ale wzmacniacz to kwestia otwarta. Ze wszystkich słuchawek grały dźwiekiem najbardziej nie słuchawkowym, wpadającym przekazem w kolumny, formującym prawdziwą muzykę, były najbliżej odskoczenia w muzykę na zywo, Pewnie dlatego dla wielu są najlepsze na świecie. W między czasie kiedy tak sobie słuchałem przyjechały Solitaire P i Susvary. Susvary zagrały dobrze bez ządnych słabych cech, z dużą sceną, objętością, szczegółowością i kulturą. Był wyważone idealnie, trafiały ze wszystkim w dyche. Sprawiały wrażenie jakby dla nich najważneijsza rzeczą była amplifikacja a nie DAC. Ze wszystkiego grały okej z różnicami takimi bądź innymi ale jedno wychodziło z nich zawsze - brak prawdziwej mocy w przekazie. Po prostu czuć było że co byś nei zrobił to brakowało prądu. Wiecznie mało. Wciąz były trochę za wolne i zamulone jak na tę cene, nie niosły ze soba prawdziwej potęgi ani wybitnej energii. Reszta była okej. Barwy itd. Nic do nich nie mam ale napędzenie ich jest karkołomnym zadaniem, nawet bardziej od Abyss. Solitaire P. MVP tamtego dnia, najlepsze słuchawki jakich słuchałem tamtego dnia i najlepsze ogólnie jakie sa, przynajmniej dla mnie. W sensie wybrałbym je zamiast Abyss ale tylko w konfiguracji jakiej słuchałem. idealnie poskładany do kupy dźwięk z mocnym rozciągniętym do samego dołu basem o ogromnej objętości. Ich bas trzyma oddech aż do samego końca skali częstotliwości, nie tracą nic z muzyki w najniższych rejestrach i robią to z praktycznie każdego pełnoprawnego słuchawkowca. Każdy z obecnych wzmacniaczy dawał radę. Pasował im tez każdy DAC dlatego ze maja swietne rozegrany sopran który zawsze jest dopełnieniem reszty, robi tylko to co ma robić, nie stara sie byc w centrum uwagi. Nie wychyla się, zachowując spoókj i odpowiednie barwy, jest perfekcyjnie zespolony z resztą i umiejscowiony w przekazie tak że nigdy nie przeszkadza. Słuchawek nie da się wprowadzić w jakieś negatywne wibracje, przestery, nie jęczą, nie są nigdy za jasne, bardzo stabilny dźwięk pomyslany tak żeby dobrze się słuchało. Zagrają z wielu konfiguracji. Może być tylko dobrze i dalej lepiej i lepiej, ale raczej nigdy źle. Bardzo duży dźwięk osadzony na solidnej podstawie o dużym fun faktorze i energii, słuchawki w moim rankingu odrobinę przebiły moje Final D8000 na padach G. TO podobne granie ale jeszcze odrobine lepiej pomyslane, kulturalne i składniejsze. To byłby mój następny cel zakupowy gdyby nie jedna wada, Mianowicie pałąk. Jest źle pomyślany i nie uwzględnia ludzi z dużymi głowami. Słuchakwi opierały mi się na głowie metalowymi częściami regulacji dla pałąka i było to koszmarne wrażenie. Nie mogłem całkowicie dopasować padów do głowy bo po prostu nie dolegały. Kompletna i sromotna porazka ergonomiczna tych wspaniałych słuchawek. Niestety takie coś jest dyskfalifikacją bo użytkowanie ich dłużej jak 5 minut jest dla mnie niemożliwe . I to jest tragedia tego modelu a raczej mojej kwadratowej głowy. Zastanawiam się jak użytkuja je ich posiadacze bo nigdy nie widziałem tak wąskiego pałąka i takiej konstrukcji. Czy takie coś nie przeszkadza? A może tylko mnie to spotkało ze względu na kształt głowy? To były najciekawsze słuchawki i główne porównania. Z innych tuzów był Sony MDR Z1R które zagrały prawie jak moje Pioneer SE Master 1 ale ciaśniej i większą studnią na basie, ciemniej odrobinę. Całościowo bardzo podobne. Ogromny dźwiek z gatunku nowoczesnych i tych podrasowanych jak to dynamiki które próbują pokazać więcej niż pozwala im ich konstrukcja, Nijak się to ma do tego realistycznego obciążonego dźwieku bez sztuczności który generują przetworniki planarne lub do tego super przezroczystego z HEDD ale dawały radę. Pioneery są jednak troche lepsze. Pominąłem też słuchawki planarne Meze Elite które nie naciskały na nic szczególnie, grały równo i bardzo wszechstronnie, nie potrtafiły stworzyć duzego ciśnienia, ogólnie ogromnego brzmienia ale stawiały na przyjemność i wyrównanie. Nie wybrałbym ich ponad Solitaire i raczej do mojej muzyki cięzko by im było, nie były też w niczym oryginalne ta jak HEDD ale są świetnym narzędziem do relaksowania się muzyka dla kogoś kto nie chce tracic niczego ze szczegółowości, jednoczesnie kocha gęsty dźwięk wysokiej jakości. Kompromis miedzy wszystkimi najważniejszymi aspektami dźwieku słuchawkowego. Można je spokojnie parować właściwie z wiekszością dostepnych wzmacniaczy i daców. Nie robią piorunującego wrażenia ale sadzę że dla wielu osób moga okazac się połączeniem wielu światów i jeśli ktoś szuka puszek co grają dobrze wszystko na możliwie wysokim poziomie to te Elite są pierwsze w kolejce do testów. Czy wolałbym je od moich D8000 na padach G? Nie raczej nie. Są dla mnie za delikatne. Bardzo fajnie zagrały Audeze LCD2 stylem przypominając Solitaire P tylko na nizszym całościowo poziomie. Aczkolwiek jak ktoś nie ma aktualnie 26 000zł na Solitaire p i chce podobnie to niech po prostu sobie weźmie te Audeze i dobrze je napędzi, wbrew pozorom nie trzeba tak wiele. Również nie grymaszą przynajemniej te nowsze. Żadne oryginalne granie bo dobrze je znam ale spokojnie mógłbym na nich słuchać. Tak naprawdę wolę ich ścianę dźwięku i barwy od tych wszystkich hiendów które cięzko napędzić a dają więcej tak naprawdę tylko w bezpośrendnich porównaniach ale na dłużej wolisz zawsze duży dćwięk osadzony na solidnej podstawie, o duzej objętości i ze stonowanym górą pasma która się wszędzie nie wciska. Wciąż wolę moje D8000 czy Solitaire ze względu na efektowność czy większoą energię. Solitaire w dodatku popisują się sceną i objętością a Final pogłosami i kształtowaniem przestrzeni ale Audeze beda wystarczajace dla wielu osób. Ze wzmacniaczami Chorda robią potężną robotę i nie da rady ich nie docenić. Były też Fiio FT5 które są moją własnością. Pisze o nich po Audeze bo one tak naprawde wiele się nei różnią, Grają odrobinę bardziej zmiękczonym basem względem LCD2. FT5 bardziej relaksują, są cieplejsze i dorbinę mniej krawędziują dźwieki, takie trochę roztopione w swoim przekazie, z TT2 odrobinę były za spokojne, z DAVE nie słuchałem ale mam porównanie u siebie więc wiem że wychodzi na to że DAVE na pewno je bardziej pobudzi no z Qutest/Anni grają popisowo i potrafią być wystrząłowe jak trzeba. Słuchawki świetne ale trzeba pamiętać o ich charakterze i w zalezności od tego co chce się uzyskać, należy parować z torami bardziej lub mniej agresywnymi. Dla mnie to będzie coś bardziej agresywnego. To dobre słuchawki które odsuwają trochę średnicę aby dobrze się słuchało. Mają stonowaną góre pasma, ogólnie barwę i super róznorodny bas. Ostatecznie wolałbym jednak od nich Audeze co wyszło w bezposrednim porównaniu choć byłem zdania na początku że spokojnie je pokonują. Tak naprawdę te Audeze to wolałbym chyba od wiekszości słuchawek na rynku, bo jedną sztuką można załatwic wszystko. Ostatecznie jednak nie są w stanie wnieść niczego względem żadnej sztuki którą aktualnie posiadam, więc posiadanie ich byłoby następnym kaprysem . Być moze go spełnię ale nie teraz. Z słuchawek które mi sie nie podobały były Sennki HD820. To troche dziwnie grajace słuchawki które pompuja jakby na siłe cały dźwięk, mają słaby jakościowo bas, taki tekturowy i dużą średnicę, jakby nadpobudliwa. moja muzyka mi na nich nie grała, nie pomogła im w ogóle lampa bo nie wniosła nic. Tak samo jak złącze XLR we wzmacniaczu LUNA nie pomogło Susvarom. Żadnej różnicy między dużym dżekiem. Wciąż brak odpowiedniego napędzenia. Te Susvary nie traciły przynajmniej aż tyle co Abyss kiedy zmieniało im się tor. na koniec słuchawki które stąły się moją własnością. Ultrasone Signature PURE. Niesamowity bas i łatwośc napędzenia. Pokazały każdym słuchawkom wyżej wspomnianym i wszystkim moim nawet D8000 na padach G, co to znaczy bas. Ten bas w nich jest po prostu też inny, większy, bardziej kaloryczny, napompowany, zamaszyty, z racji konstrukcji. Tak wielki bas nie przeszkadza słuchawkom miec delikatnego i widoczego sopranu, aczkolwiek cofniętego, i średnicy dostrojonej tak żeby nie męczyły nas tamte regiony. Dla wielu ludzi będzie tu za dużo basu. Mogę spokojnie powiedzieć ze jest to chyba spośród tych słuchawek które znam, król basu. Nie pamiętam czy Tribute 7 też tak umiały ale chyba tak. Tamte na pewno miały lepszy sopran. Moje inne 3 słuchawki, Pioneery Master, FT 5 Fiio i Final D8000 moga toczyć walke między soba, z której wychodzi zwyciesko zazwyczaj D8000 na padach G jeśli gra ROON, ale te Ultrasone sa na innym poziomie. Prawdziwa potega z piekła rodem. ROON czy youtube, zawsze jest na MAXA. To nie są idealne słuchawki ale trafiają w moje gusta, grając w niesamowity sposób moją muzykę, Przez swój oryginalny sposób podania dźwięku i lokazję przestrzenną źródeł, są dość niewrażliwe na zmianę DACów a przez swoją skuteczność niewrażliwe na zmianę amplifikacji. Są gładkie i ciepłe, mają cofiniety lekko sopran w tył i na boki co powoduje że nie są napastliwe a intensyfikację kreuje w nich głównie bas i sposób jego grania. Nieustanny atak na słuchacza, głębia, objętość, siła natarcia, uderzania, ogólna cisnieniowość i energia brzmienia. Ich cena w stosunku do tego co dają dla mnie, jest smieszna. Nie zastanawiałem się nawet chwili i w sumie nie pisałem tego na początku, ale jak je założyłem na uszy to po 5 minutach wiedziałem że z nimi wyjdę. Teraz czekam jak się wygrzeją i odrobinę odmulą. Potem napisze o nich cos wiecej. Ocena końcowa DAC i wzmaki Chord TT2 - najbardziej uniwersalne urządzenie które można brac w ciemno, napędzi większość słuchawek bez problemu, jego słuchawkowiec jest dopasowany do DACa, świetnie grał z Audeze, z MEze, z Ultrasone, z Solitaire i w sumie ze wszystkim oprócz Abyss i Susvara które się na nim spłaszczały. One wola wystrzelone DAC jak DAVE i mocne wzmaki które pompuja w nie mnóstwo prądu. inaczej szkoda do nich podchodzić. Ale ten Chord zrobi robotę z każdymi "normlanymi" słuchawkami. Nie gra do przodu na manierę Qutesta czy DAVE albo sprżetów NAIMa. jest stonowany pod zględem miejsca srednicy i sopranów w przekazie, barwy i odpowiednio obciąża dźwięk. Rekomendacja. DAVE - drogi flagowy DAC który równiez ma świetny wzmacniacz słuchawkwoy na pokładzie. Szybki szczegółowy dźwięk ze średnicą grającą na przód, łączący w sobie wiele światów. Przy całej detaliczności i i ekstrawertycznym charakterze, pozostaje przyciemniony i poprawny, intesynwością brzmienia przebijający wszystko co znam. Wolałbym na co dzień słuchać chyba z TT2 ale niektóre słuchawki proszą się o takie coś jak DAVE i sięgałbym po niego gdyby zabrakło mi emocji. Mogłbym słuchać w zasadzie i na DAVe i na TT2, oba są swietnymi urządzeniami. Słuchanie z dziurki DAVE to prawdziwe przezycie słuchawkowe, substancjonalny gesty przyciemniony przekaz który daje wrażenie prawdziwej szybkości i intesywności, energii, jakby cała muzyka została pobudzona do zycia tak mocno że wydaje się niemozliwe jak może przy takim sposobie grania zachować tę barwę. Rekomendacja. Tylko ta cena... Mam nadzieję że zamówiony wysokiej klasy zasilacz liniowy do Qutest i Anni pozwoli zbliżyć mi się do poziomu DAVE. Jeśli nie, być moze po prostu wyminię Qutest Anni na Hugo TT2. DAVE na razie jest poza zasięgiem. TT jest bezpieczny ale z tyłu głowy siedzi ta niesamowita muzyczna substancja flagowego Chorda. Odstawił przeciętne sprzęty zbyt wyraźnie. Woo Audio WA23 Luna - cóż wzmacniacz na lampach 300b który grał jak typowa lampa, Wysoce kulturalny wzmacniacz o lekkim i trójwymiarowym brzmieniu. Drogi i nie tak mocny jak to się może wydawać. Regulacja gainiu dawała niewiele, różnice między dużym dżekiem a XLR są szczątkowe lub niesłyszalne. Nie wiem czy można powiedzieć że jest wyceniony dobrze bo wzmacniacze integr Chorda podobąły mi się bardziej. Podoba mi się bardziej też mój Anni. Nie wiem czy lampy to tak do końca kierunek dla mnie. Brzmią wyraziście ale lekko i dźwięk tego wzmacniacza był jak wyrazisty obrazek ale namalowany rozwodnionymi farbkami. Tak jakbyś mógł spojrzeć przez płótno bo było cienkie. Za 55 000zł to trochę za mało żeby zrobić na mnie wrażenie. Mozna to osiągnąc znacznie tańszym kosztem za pomoca wzmacniacza tranzystorowego . Ogólnie pokrętła zmiany impedancji i gainu wnosiły niewiele. Dźwięk nie zmieniał stanu skupienia w bardziej mięsisty lub namacalny, pojawiały się jakieś detale było troszkę mneij lub bardziej napastliwie, czasem gładziej ale zawsze tak samo na poziomie ogólnym wysokim ale nic nie wnoszącym dla mnie. Questyle CMA 15 - nie mogę się wypowiadać, jego granie wyleciało mi z głowy ale nie przypominam sobie żeby się czymś wyróżnił. Samo to że go nie zapamiętałem oznacza że może zły nei był, ale zapamietać za co go nie było za bardzo. Cóż... Słuchawki z podziałem na rekomendowane, nie rekomendowane i poza zwyczajną skalą. Poza skalą: Abyss 1266 - myłse że nie były wysterowane optymalnie i potrzebują dobrania im konfiguracji na słuch, to nie są bezpiecznie grajace słuchawki. Połykają moc i jakość jak szalone. Trzeba do nich ogromnych środków ale odwdzięczą się prawdopodobnie najlepszym dźwiękiem z słuchawek jaki wielu usłyszy. Dźwięk rozpostarty na ogrmenej scenie, wyrwany z słuchawek, z głowy i umieszczony w przestrzeni, krok dalej do idei grania przekazu głosników na słuchawkach. Co nie zostanie raczej zrealizowane ale próby są podejmowane. Oryginalność ich brzmienia plasuje je poza większościa standardowych skal ocen słuchawek, i każe je rozpatrywać jako osobne wydarzenie w swiecie słuchawek. Mogą zagrać jak marzenie i jak tragedia. Czasem pewne i obie te rzeczy naraz. Ultrasone Signture PURE - słuchawki z brzmieniem tak dużym że przypominają przetaczający się huragan. Podobnie jak Ultrasone Tribute 7 przypominają siedzenie w pokoju przed dwumetrowymi kolumnami, 2 metry od nich. Są gładkie i nie kłuja niczym w uszy. Szkoła Ultrasone nie we wszytkich modelach, ale w tym chcoiażby też nawiazuje do umieszczenia kolum w słuchawkach. Tylko tutaj dodali po jednym subwoferze na przetwornik. Ogromny dźwięk nie z zakresu Hi end, raczej ze względu na swoje dostrojenie hi fidelity, ale w takim dość zabójczym stylu. Wszędzie gdzei zabraknie masy, potęgi, gdzie będzie niemrawo, te słuchawki zrobią oblędną robotę. Ich oryginalna sygnatura która wielu osobom nie podjedzie stawia je teoretycznie w nierokomendowanych ale akurat mi się podobaja bardzo, więc ze wzgledu na ich oryginalość umieszcze je poza skalą. Bo cięzko je zunać za coś normlanego z tym strojeniem. Słuchawki stały się moją własnościa ze względu na dźwiek i obłędny stosunek jakości do ceny. Zagrają mniej więcej to samo praktycznie ze wszystkiego. Susvara - Słuchawki z potencjałem które ciężko napędzić. Grają świetnie ale ich cały potencjał cięzko określić. Wydają się standardowymi planarami, tylko takimi zrobionymi bardzo dobrze. Ich problem to mała skuteczność. Nie jestem w stanie powiedzieć co trzeba im dać aby je napędzić. Cięzko oprócz tego coś im zarzucić. Włąsciwie napędzone pewnie będa pasować prawie każdemu, sa bardzo uniwersalne ale każdy wzmacniacz ma potencjometr na końcu skali z nimi. Rekomendowane: Solitaire P - jedne z najlepszych słcuhawek na rynku, mają wszystko czego trzeba słuchawkom, Oprócz ergonomii. Jeśli ktoś zna Audeze LCD2 i słyszał je dobrze napędzone to tutaj jest podobnie ale na wyższym poziomie. Obciązenie, barwy, objętośc, poprawnośc tonalna i ogólna. Ich strojenie to taki złoty standard, nieprzesadzone w niczym, ale zawsze mocne i intesywne, duże w swoim graniu. Powinny zagrać każdą muzykę i służyc wiele lat, o ile ktoś da radę z nimi życ jeśli chodzi o konstrukcję. Prywatnie chyba najlepszy dźwiek z słuchawek jaki dotąd słyszałem. Grają dobrze prawie ze wszystkim. HEEDphone 2 - świetne śłuchawki które moga być urządzeniem pomiarowym dla sprzętu towarzyszącego. Pokazują jak na dłoni plusy i minusy sprzętu, z łatwością pozwalają dobrać na słuch resztę toru. Prawdziwie przezroczyste i referencyjne słuchawki. mające wiele twarzy. Można je dostroić pod siebie zmianą zapwene jednego opampu w jakims swoim lubianym urządzeniu. Dobrze grały z gęstymi spokojnymi sprżetami które nie wyrwaja się za bardzo do przodu i nie naciskja na detal ale na gęstośc przekazu. Same z siebie sa szybkie i neutralne pod każdym względem. Jedne z najlepszych słuchawek na rynku, zostąły na ławie do samego końca przy porównaniach. Nie zagrają ze wszystkeigo, potrzebują dobranej aparatury. Meze Elite - Świetne słuchawki, najbardziej uniwersalne jakie znam. Łapią za ogon wiele sroczek. Szczegółowe, spokojne, mocne, otwarte, niemęczące. Będą pięknie grać wszystko z praktycznie wszystkeigo ale jak zbraknie im wypełniania to może być różnie. Jest pewien poziom osprzętu z którym nie należy z nimi schodzić niżej. Final D8000 Pro - nowa wersja D8000, bardziej kulturalna i sprawna technicznie. Nie słychać terkotania membran przy dużym basie. Wygodne słcuhawki które grają wszystko, mają swietny bas, nastepne które przypominają Audeze, podobnie jak Solitaire. Grubo i dużo na dole, obficie na średnicy i stonowana góra. Aczkolwiek tu tej góry jest całkiem sporo. Więcej niż w Audeze i Solitaire, więcej niż w MEze. Tyle co w powiedzmy HEDD więc sporo. Powinny dobrze zagrać z większością sprzetów. Przekaz Final musi trafić nei tyle na swój sprzęt towarzyszący co na swojego słuchacza. Sony MDR Z1R - słuchakiw dobre ale nie wybitne, z basem trochę jak studnia, wpadajacym w takie pogłosowe dudneinie. Nie słychać tego po chwili. Łatwe w napędzeniu, dobrze zagrają prawie ze wszystkim. Dobre słuchawki z dużym przyciemnionym dźwiekiem , grają bezpiecznie. O ile akceptuje się taki bas. Mam w domu podobne słuchawki, czyli Pioneer Se Master 1. Te Sony nieznacznie im ustępuja pod względem naturalności przekazu. Nierekomendowane: Sennhesier HD820 - zamknięta wersja HD800s, z dźwiękiem próbującym udowadniać że można zrobić zamknięte HD800, tak myślę. Ale moim zdaniem klapa. Dość męczące słuchawki które objętośc tworzą tak że uderzają wszystkim naraz jakby wszystko było celowo podbite, jest jakoś tak za wiele i nienaturalnie. Bas trzesie szybka w obudowie przetwornika. Moim zdaniem to słaby bas, kartonowy i taki jednokopytny, sztuczny. Średnica jest napastliwa i cały ich styl grania jest dziwny i nijaki ale tonalnie są poprawne. barwa jest dośc neutralna, ani to zimne ani ciepłe. Takie nijakie słuchawki. Nie polubia się z wieloma wzmacniaczami tak grajac. Sennhesier swoim HD800 wciąz stawia specyficzne wymagania wzmacniaczom. Grado SR325x - nei móiwłem o nich więc wspomnę krótko tylko tu. Nastepne specyficzne śłuchawki które grają dziwnie. Mocny podbarwiony bas, skupiajacy siłe w wyższej i średniej sekcji, nie szafują basem niskim. srednica jest cieakwa ale coś się stąło z sopranem. Mianowicie nie słychać go Jestem zmęczony i trochę szkoda mi już słów na to. Było dużo słuchawek których nie posłuchałem. Były jeszcze Solitaire P SE, był jakies Fostexy, mnóstwo HiFimanów których nie było sensu słuchać i jakieś Beyery na które było mi szkoda czasu. Odpuściłem też Monoprice i jakies tańsze tuzy mniej znanych firm. Dałem sobie spokój też z dokami i TWSami. Nie starczyło czasu na odtwarzacze przenośne. Trudno, innym razem. Na razie nie kupuję DAPA. Może kiedyś. To by było na tyle. Może komuś się to przyda. Opisy nie są dokładne bo zajęłoby to zbyt wiele czasu, nie mam siły tyle pisać. To nie recenzja. Te wypociny powstały w jeden wieczór i pół nocy. Pozdrawiam.
    14 points
  38. @MrBrainwash Zmotywowałeś mnie do zakupu tych Zero:2 I chciałem poznać, jak brzmią referencyjne IEMy wg Amira i ludzi z ASR. Cóż, z pozytywów zaskakująco dobra góra jak na tanie słuchawki z 1DD, detaliczna ale gładka. Niestety bas jak dla mnie mocno przesadzony, wolałbym go taką ilość jak była w Zero 1. A tak to wyszło strojenie w stylu car audio. Co do technikaliów, to jest bardzo przeciętnie. Kiepska separacja, płaska scena. Obok słuchawek z wyższej półki, to one nawet nie leżały. W cenie 117 zł się bronią, choć i w tym przedziale cenowym można kupić IEMy znacznie lepsze (Moondrop Lan czy nawet Space Travel). Jak czytam Amira: "amazing is the level of instrument separation/spatial qualities", "I think this IEM will likely make you not like your regular speaker system", "It displays a level of performance with a bit EQ that is world class.", "the pinnacle of high fidelity sound"... To naprawdę jest jakaś groteska, nawet szkoda czasu żeby te bzdury komentować
    14 points
  39. 14 points
  40. Zatoka Pucka dzisiaj około południa.
    14 points
  41. Podłączyłem je razem i po 30 latach tej choroby chyba złapałem króliczka:-)
    13 points
  42. 13 points
  43. Ibasso dc elite ma sq na poziomie bdb stacjonarki; cenę na poziomie przeciętnej stacjonarki lub słabego dapa. Wkurzająca jest tylko ta jego skokowa regulacja siły głosu. Prądu nie brakuje - genialna kontrola wszystkich zakresów częstotliwości; dźwięk krystalicznie czysty, przejrzysty, bas zwarty i niskoschodzący. Balans tonalny wyrównany z punktami podparcia na skrajach pasma. Scena spora, źródła narysowane cienką precyzyjną kreską, ale bez szpilek. Zakres napięcia wystarczył na styk do niezbyt czułych dt990 600ohm; do dt990 250ohm jest zapas, t1 (600ohm) również nie odkręciłem do końca - sprawdzone na nagraniach dojcze gramofon z małą kompresją dynamiki. Fiio btr7 również mi się spodobał, przegrał jednak z ibasso w takich konkurencjach jak tajming i neutralność. Kreska dźwiękowa była bardziej aksamitna, powłóczysta ze słodkim posmakiem i pulchniejszym basem. Dopóki @ZebLong mnie nie uświadomił, że siedzi tam sabre założyłbym się o kasę, że siedzi tam jakiś AKM. Obydwa dzyndzle miały lepszą górę niż mojo2, lecz mniej namacalną średnicę i poczucie zanurzenia w dźwięku. Wg mnie nadszedł zmierzch epoki słuchawkowych stacjonarek.
    13 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy