Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/21/2009 in all areas

  1. ❄🎄❄Święta to magiczny czas, gdy spełniają się marzenia... album ze Suitami i Koncertami Telemanna w wykonaniu 🔥Apollo's Fire🔥 oraz Sonorousy X...❄🎄❄ ... to znaczy 🎶❤ 🎄Zdrowych i spokojnych Świąt Kochani🎄
    51 points
  2. Uff dotarło jedno z moich marzeń... teraz spokojnie stoją i sobie dochodzą po podróży... ciężko doczekać się wieczora, gdy będę ich słuchał. Klipsch Heresy III
    49 points
  3. to ja jestem tym 'niecnym handlarzyną' co nie chce w kapciach pod blok schodzić. Pozdrawiam! Normalny zwykły człowiek z rodziną co ma dwie pary słuchawek i z powodów finansowych chce je sprzedać za sensowną cenę (ale nie za 'wezmę za 1500 od ręki' zdawkowe emaile itd.). Odbiór osobisty jest dla mnie wbrew pozorom dużo trudniejszy niż wysyłka paczkomatem - kwestia umówienia się (no i punktualności kupujących - a z tym niestety bywało różnie kilka razy - dla mnie np. 18:00 to jest 18:00 a nie 'tak między 18 a 20tą jakoś jak dam radę') mam tu rodzinę, dwoje dzieci, pracę, obowiązki wieczorem, nie żyję z handlu sprzętem więc i nie mam czasu aby organizować odsłuchy, a ze zrozumiałych względów (nie tylko sanitarnych) wizyty osób z ulicy/internetu nie są najlepszym pomysłem na życie rodzinne Zakładam też, że jeśli ktoś szuka określonych słuchawek w cenie 'second hand' choć nie niskiej wciąż cenie, to wie czego szuka a nie dopiero chce je z ciekawości odsłuchać i się zastanawiać nad decyzją. No ale może to akurat ja tak mam, może nie jest to reguła na rynku, pewnie nie... Żeby nie było - mam w domu AK T1p (obecnie na allegro) i AK t5p G2 (nie są na alegro, mogę wrzucić) - chętnie sprzedam jedne z tych słuchawek po prostu, mniej chętnie obie ale mówi się trudno, są ważniejsze rzeczy w życiu niż słuchawki, zresztą uczciwie przyznam, że od dłuższego czasu i tak już ich nie słucham. pozdrawiam i już znikam, Adam Zupełnie od siebie dodam jeszcze - choć trochę off-topic zapewne - że standardy rynku w naszym kraju nad Wisłą potrafią zadziwić. W związku z mnóstwem głupich decyzji jakie robiłem w ciągu ostatnich 10-12 lat w hobby audio przerabiałem sporo sprzętu wzmacniaczy, kolumn, gramofonów, również słuchawek itd. Wszedłem mocno i wiernie w winyl aby 3 lata temu się 'otrząsnąć' i teraz z tego wychodzę jak się da. Pomijam ile kasy poszło w de facto błoto bo co to za życiowe doświadczenie jak jakiś kabel czy kawałek sprzętu gra - wartość życiowa żadna a straty finansowe konkretne. Natomiast w związku z tym, że ileś tam tych sprzętów odsprzedawałem to sporo ciekawych obserwacji miałem o tym jak sprzedaje się tu u nas a jak np zagranicę (korzystałem z ebay oraz audiomarkt.de). Normalnie jaja. Wystawiam kolumny Zu Audio za 1/3 ceny sklepowej - wiszą 2-3 miesiące w ogłoszeniach a jedyne reakcje to typu 'jak przywieziesz i będę mógł odsłuchać to pewnie kupię, jeszcze ustalimy cenę' a za chwilę sprzedaję dużo drożej do Francji z płatnością z góry i bardzo rzeczową miłą rozmową. Najciekawsze zdarzenie miałem z preampem Lebena - łatwiej było go wysłać do Malezji do kupca niż upłynnić na Wisłą a cena była naprawdę sensowna. Pomijam już jakość korespondecji - czy naprawdę tak trudno jest się wielu osobom chociażby podpisać imieniem pod mailem, czy napisać 'Witam' itd. Kurcze chyba się starzeję że takie rzeczy mnie drażnią - no ale co zrobić skoro żyję w kraju gdzie powodem do chwały jest pisanie albo skandowaie wulgaryzmów na ulicach
    49 points
  4. Tak się spodobały, że ostatecznie zostały... moje pierwsze słuchawki Sennheisera, a dokładnie model HD800 z początków produkcji (S/N 3795) w kolekcjonerskim stanie. Dziękuję @Weird_Oza możliwość ich odkupienia!!!🙂👍 Łączówki Argentum na kable z wtykami 3,5 mm Zakup płyty LP J.S. Bach, Capriccio in B Flat Major. Italian Variations w wykonaniu Seidlhofera🎶🥰🎶 Poza tym piękny upominek od@domil, który sprawia mi nieustannie mnóstwo muzycznej radości w postaci świetnych albumów CD (na zdjęciu część z nich)!🎶🥰🎶 Dziękuję Doroto!!! 🙂👍
    48 points
  5. Żona powiedziała mi że jak kupie jeszcze jedne słuchawki to mogę się pakować więc kupilem walizke Z Audio Technica ADX5000 w środku
    48 points
  6. Miałem ostatnio kilka pytań na temat wyboru DAP-a do ok. 3000 zł, więc postanowiłem przygotować małe porównanie modeli dostępnych na polskim rynku. Tym bardziej, że mam okazję korzystać obecnie z modeli: Astell&Kern SR25 (dual Cirrus Logic CS43198) - 2999 zł Cayin N3Pro (dual AKM AK4493EQ) - 2490 zł Cowon R2 (dual Cirrus Logic CS43131) - 2499 zł HiBy R5 (dual Cirrus Logic CS43198) - 1399-1699 zł iBasso DX160 2020 (dual Cirrus Logic CS43198) - 1599 zł Shanling M6 (dual AKM AK4495SEQ) - 2199 zł Shanling M5s (dual AKM AK4493EQ) - 1649 zł Uwaga: nie brałem pod uwagę produktów, które nie są już produkowane. Nie będę więc pisał o FiiO M11 i M11 Pro czy iBasso DX150 z AMP7/8/9, które nieco mogłyby zamieszać w tym zestawieniu. Wykonanie i wzornictwo O wykonaniu nie będę rozpisywał się, ponieważ wspomniane wyżej odtwarzacze prezentują się tu bardzo dobrze. Łączy je - poza R2 - podobny pomysł na obudowy, który zaczerpnięto z rynku smartfonów, czyli szkło z przodu i z tyłu oraz metalowa ramka z przyciskami funkcyjnymi na bokach. W większości modeli - poza HiBy R5 i Cowon R2 - wykorzystano pokrętła głośności (w Cayin N3 Pro oraz shanlingach służą również jako włączniki). Najbardziej wyróżnia się obudowa SR25, która wydaje się najbardziej solidna (świetnie chronione pokrętło), ale nie każdemu do gustu przypadną ostre krawędzie. Pozostałe modele to podobny poziom. Nieco bardziej narażony na uszkodzenia może być HiBy R5, który ma szklane wstawki na górnej i dolnej krawędzi i nieco mniej pewnie osadzone przyciski. Cowon R2 ma z kolei “plecki” z tworzywa sztucznego, które jest odporne, ale nie zostawia najlepszego wrażenia (pusta przestrzeń pod warstwą plastiku). Nie ma więc tego samego wrażenia solidności, co w przypadku pozostałych. Małym plusikiem DX160, M5s i SR25 jest dostępność w dodatkowych wariantach kolorystycznych. iBasso stawia tu nie tylko na czerń i srebro/tytan, ale i niebieski czy czerwony. Podsumowanie: SR25 > DX160 = M5s = M6 = N3Pro > R5 = R2 Jakość ekranu DAP-y na Androidzie mają lepsze ekrany. Najlepiej pod kątem rozdzielczości wypada panel w DX160, który ma też najlepiej odwzorowane kolory i najwyższą jasność. Niewiele gorzej prezentuje się panel w M6, który ma przyjemniejszą barwę, a trzecie miejsce na podium dla Astell&Kern SR25. HiBY R5 ma przyzwoity ekran, ale odstaje już nieco od trzech wspomnianych wcześniej. M5s, N3Pro i R2 mają mniejsze panele jak przystało na sprzęt bez Androida. Cec**je je gorsza ostrość, przeciętne oddanie kolorów i kontrast, ale gwarantują stosunkowo dobrą widoczność w słońcu, więc jest ok. To w końcu produkty przede wszystkim do słuchania, a nie zabawy z dodatkowymi aplikacjami. Pod kątem obsługi dotyku z żadnym modelem nie ma problemu, ale nieco lepiej wypadają sprzęty na Androidzie. Plus dla Shanlinga M6 za obsługę modnych bajerów, jak wybudzanie podwójnym kliknięciem czy poprawna obsługa gestów ekranowych. Podsumowanie: DX160 > M6 > SR25 > R5 > Cowon R2 > M5s = N3Pro Szczegóły: DX160 - LCD 5 cali 1920 x 1080 M6 - LCD 4,7 cala 1280 x 720 SR25 - LCD 3,6 cala 1280 x 720 R5 - LCD 4 cale 1080 x 540 Cowon R2 - AMOLED 3,7 800 x 480 M5s - LCD 3,2 480 x 360 N3Pro - LCD 3,2 cala 480 x 360 Komfort korzystania Po przyzwyczajeniu z obsługą żadnego modelu nie miałem problemów, ale - jak zwykle - bywa, że chce się lepiej: Astell&Kern SR25 - kompaktowa obudowa z ekranem umieszczonym pod kątem dobrze dopasowuje się do kształtu dłoni, ale ostre krawędzie mogą drażnić (warto zainwestować w etui); Cayin N3Pro - prosta, wyraźnie podłużna, ale dość gruba obudowa, wygodna obsługa lewą ręką, ale - przez umieszczenie przycisków funkcyjnych pod dużym pokrętłem - gorzej jest, gdy chce się go obsługiwać prawą; Cowon R2 - standardowa konstrukcja z przyciskami na niemal całym prawym boku, więc obsługa trzymając DAP-a w prawej dłoni czasami nie była wygodna; HiBy R5 - bardzo kompaktowa obudowa, zaokrąglone boki, przyciski po obu stronach, przyciski na środku lewego boku obsługuje się łatwo bez obawy o pewność chwytu, ciężko się przyczepić. iBasso DX160 - prosta i stosunkowo kompaktowa obudowa z zaokrąglonymi krawędziami dobrze leży w dłoni, ale obsługa pokrętła głośności z założonym silikonowym etui nie jest najbardziej wygodna; Shanling M5s - form factor podobny do N3Pro, ale obudowa jest lepiej wyprofilowana i ma przyciski i pokrętło po przeciwnych stronach na odpowiedniej wysokości, drugi, w którym nie mam się do czego przyczepić; Shanling M6 - podobny form factor do M5s, ale jest większy, więc przydałoby się odrobinę większe pokrętło, osoby o mały dłoniach mogą mieć pewne problemy. Podsumowanie: M5s = R5 > DX160 = M6* = N3Pro = R2 = SR25 (*> M6 gdy ktoś ma małe dłonie) Czas pracy na baterii Zależy od wielu czynników, w tym wykorzystania ekranu, modułów łączności czy aplikacji firmy trzecich w modelach z Androidem, więc postaram się uprościć maksymalnie to porównanie. Biorąc pod uwagę tylko odtwarzanie (podczas testu głównie FLAC, czasami MP3), najlepiej wypadały u mnie SR25 i R2, które wyciągały ponad 15 godz. (dałoby się i godzinę, dwie więcej). Dodam tylko, że w przypadku AK czas pracy jest niższy, gdy korzysta się stale z włączonego Wi-Fi i streamingu za pośrednictwem aplikacji TIDAL-a. Zaraz za nimi postawiłbym M5s, który wyciąga ponad 12-13 godz. po 3,5 mm i prawie 9 godz. po 2,5 mm. Pozostałe wyciągają do 7-8 godz. po balansie i do prawie 10 godz. po SE (HiBy R5 po 3,5 mm pracuje nieco dłużej, więc to mały plus dla niego). Podsumowanie: R2 = SR25 > M5s > R5 > N3Pro = DX160 = M6 Szybkość działania i funkcje Bardziej niezawodny soft mają modele bez Android, czyli M5s, N3Pro i R2, ale wyraźnie ustępują możliwościami DX160, R5 i SR25. Spośród pierwszej grupy ciężko wyłonić faworyta, gdy idzie o szybkość działania czy stabilność (podobny poziom). Shanling M5s obsługują MQA, streaming online (TIDAL) i ma Bluetooth 4.2 z LDAC i aptX. N3Pro ma nowszy Bluetooth 5.0 z LDAC i UAT, a także obsługuje MQA. R2 to tylko BT3.0 z aptX, a brak innych funkcji nadrabia JetEffect i dużą pamięcią wbudowaną (128 GB). AK SR25 ma nowszego Androida 9.0, który przykrywa nakładka firmy (możliwość instalacji aplikacji poprzez Open APP). W DX160 czy M6 są bardziej otwarte wersje platformy, co daje nieco większe możliwości, ale kosztem stabilności SR25. Pod kątem szybkości działania M6 i SR25 są nieco lepsze niż DX160, ale różnice nie rzucają na kolana. MQA i BT z LDAC dostępne we wszystkich. Wi-Fi najlepsze w M6, potem SR25, a później DX160. Podsumowanie: SR25 > M6 > DX160 > M5s > N3Pro > R2 Wyjścia: Astell&Kern SR25 - 2,5 mm + 3,5 mm (PO/LO) Cayin N3Pro - 3,5 mm (SS/Tube) + 3,5 mm (LO) + 4,4 mm (PO/LO) Cowon R2 - 3,5 mm (PO/SPDIF) + 2,5 mm HiBy R6 - 3,5 mm (PO/LO) + 4,4 mm (PO/LO) iBasso DX160 - 3,5 mm (PO/LO/SPDIF) + 4,4 mm (PO) Shanling M5s - 3,5 mm + 2,5 mm (PO/LO) Shanling M6 - 3,5 mm + 2,5 mm + 4,4 mm (PO/LO) Największy zapas mocy ma Cayin N3Pro po 4,4 mm (bal), a za nim oba shanlingi (M6 i M5s) i DX160. HiBy R5, N3Pro po 3,5 mm, SR25 i Cowon R2 są nieco słabsze, ale każdy radzi sobie z napędzaniem nawet wymagających IEM-ów (szczególnie po balansie). Jakość dźwięku Najważniejsze, czyli dźwięk. Można się sporo rozpisywać, więc ograniczę się do ogólnej sygnatury, aspektów technicznych oraz tego, co w danym DAP-ie może być uznane za słabszą stronę w odniesieniu do każdego modelu. Punktem odniesienia przy porównaniach był transparentny Lotoo PAW Gold Touch. Dodam od razu, że większość odtwarzaczy z tego porównania gra w sposób neutralno-naturalny (bez przesadnie podbitych fragmentów pasma, o naturalnej, przyjemnej tonacji), ale nieco różnią się akcentami. Jeżeli nie wspominam o tym, to single end i balance grają na zbliżonym poziomie, a różnice są standardowe (szersza scena i nieco lepsza dynamika dla połączenia zbalansowanego). Astell&Kern SR25 - neutralne granie z lekko podbitym środkowym basem i nieco pełniejszą niższą średnicą. Dobre techniczne granie, świetnie poukładane i całkiem precyzyjne, ale z pewną dawką muzykalności. Scena jest stosunkowo szeroka i głęboka, ale na mnie większe wrażenie robią dobre pozycjonowanie i ciemne tło, co ułatwia wyłuskiwanie szczegółów i rozróżnianie poszczególnych planów. Dół o niezłej fakturze i szczegółowości, ale bez powalającego subbasu (nie jest aż tak wyraźnie zaznaczony jak w innych modelach, ale jest całkiem precyzyjny). Średnica klarowna, naturalna, ale nie jest przesadnie żywa. Góra jest obecna i dobrze rozciągnięta, ale nie jest ostra i została dość naturalnie poprowadzona. Bardzo przyjemne granie, choć widać, że delikatnie po technicznej stronie. Uniwersalny DAP, ale w parze z częścią IEM-ów może być nieco nudny. Cayin N3Pro - dwa główne tryby pracy, z czego lampowy ma dwa typy brzmienia, co w zasadzie gwarantuje trzy różne sygnatury: N3Pro 3,5 mm SE (Solid State)/4,4 mm balanced - naturalno-neutralne granie, które jest przywoite technicznie, ale odstaje nieco od SR25, M6, DX160 czy R2. Bas nie jest może mocno podbity, ale jest nieco rozluźniony, przez co DAP traci na dynamice. Przełączenie na 4,4 mm poprawia nieco subbas, ale mimo sporo większej mocy mikrodynamika nadal nie jest mocną stroną N3Pro. Średnica naturalna, ale ma się wrażenie lekkiej kompresji w jej niższej części na tle SR25, M6 czy DX160. Góra jaśniejsza niż w trybie lampowym, z małym akcentem, ale bez masy powietrza i powalającej ilości szczegółów. Dość wąska scena z niezłą głębią (lekko zaszumione tło, szczególnie z czułymi dokami); N3Pro 3,5 mm Tube (Triode) - IMHO wyraźnie lepsze granie niż w przypadku trybu Solid State. Bas bez niesamowitego zejścia czy powalającej dynamiki, ale całkiem szczegółowy mimo zaokrąglenia, dodaje ciepła, ale nie narzuca się. Całkiem pełna niższa średnica, naturalne i jedwabiście gładkie wokale, od których ciężko się oderwać. Góra gładka, nieco przyciemniona (szczegółowość nie jest tu priorytetem), ale nie brakuje powietrza. Scena jest wyraźnie szersza niż na Solid State, a do tego ma bardzo dobrze oddane plany. Tło nie jest ciemne, ale jak na zastosowanie lamp jest o wiele lepiej niż się spodziewałem; N3Pro 3,5 mm Tube (Ultra Linear) - IMHO najlepszy tryb w DAP-ie. Zachowuje najlepsze cechy Triode, czyli gładkość i naturalność, ale bas jest nieco twardszy i lepiej kontrolowany, średnica jest bardziej przejrzysta i czystsza, a góra nieco jaśniejsza, odrobinę bardziej szczegółowa i lepiej rozciągnięta. Bardziej swobodne i lepiej wyważone granie, które wciąż jest niezwykle naturalne. Naprawdę szeroka scena (chyba tylko DX160 i M6 mogą z nim nawiązać walkę, a i to zależy od parowania z konkretnymi dokami) oraz świetne wrażenie przestrzenności jak na tę półkę cenową. Cayin N3Pro jest nieco ciężki do jednoznacznej oceny, ale w jego przypadku skupiłbym się na wyjściu 3,5 mm i trybie lampowym. Nie jest to jednak najbardziej uniwersalny DAP Cowon R2 - również naturalno-neutralne granie, ale z mocniejszym akcentem w dole pasma. Wyraźnie zaznaczone zejście w subbas, dobra faktura. Midbass pełniejszy niż w DX160 czy SR25, co daje więcej ciepła i masy. Nieco pełniejsza niższa średnica, klarowne wokale i przyzwoicie rozciągnięta, ale lekko przyciemniona w niższej części góra. R2 gra dobrze technicznie, ale nacisk postawiono na muzykalność, naturalność (a nawet odrobinę analogowości), więc nie będzie podkręcał IEM-ów, a jedynie sprawi, że zagrają pełniej i przyjemniej. Scena o dobrej szerokości i głębi (nie ma ścisku), pozycjonowanie jest poprawne, ale pod kątem separacji i klarowności nieco za SR25, M6 czy DX160. HiBy R5 - dość naturalne granie (średnica i góra), które ma pełniejszy dół, podobnie jak w SR25 i R2. Bas wyraźnie zaakcentowany w środkowej części, co dodaje ciepła, ale o nieco gorszej fakturze niż we wspomnianej dwójce (mocniej zaokrąglony). Średnica naturalna, nieco pełniejsza w niższej części, wysunięte do przodu wyższa średnica i przełom z górą. Nieco ożywia to żeńskie wokale, ale sprawia też, że granie jest bardziej bezpośrednie i intymne. Scena w przypadku wyjścia 3,5 mm (SE) jest co najwyżej ok na szerokość, ale nie jest tak napowietrzona jak w DX160, M6 czy SR25. Przejście na 4,4 mm (balanced) gwarantuje: szerszą scenę, nieco więcej powietrza oraz lepszą separację i klarowność (po SE niższa średnica z niektórymi IEM-ami była nieco “ściśnięta”). Ogólnie, to przyjemne (nic w nim nie przeszkadza), dość uniwersalne brzmienie, ale bez powalającej precyzji. Separacja, detaliczność czy oddzielania planów są ok, ale nieco za M6, SR25, R2 czy DX160. iBasso DX160 2020 - również neutralno-naturalne granie, dobrze wyważone. Nisko schodzący bas z akcentem w środkowej części (subbas jest obecny, ale trzymany wyraźnie w ryzach), który dodaje nieco masy średnicy (nie jest jeszcze tak bogata jak w SR25), ale jej nie zagęszcza. Dobra faktura dołu i szczegółowość. Czysta, klarowna i naturalna średnica z wysuniętymi nieco żeńskimi wokalami oraz męskimi, które mają odpowiednią masę. Obecna, szczegółowa i dobrze rozciągnięta góra, ale spokojna w niższej części (akcent nieco wyżej, który nie wyostrza brzmienia). Bardzo szeroka, dobrze napowietrzona i poukładana scena, ale tło nie jest aż tak ciemne, jak w SR25 czy M6. Głębia jest wyczuwalna, a separacja przód-tył poprawna, ale granie na boki jest na pierwszym planie. Dobre separacja, szczegółowość i dynamika. Uniwersalny, a przy tym precyzyjny i dobry jakościowo dźwięk, który jest naturalny i nigdy nazbyt techniczny. Shanling M5s - to dość neutralnie granie, ale wyraźnie wygładzone i z przyciemnioną górą. Dół - w stylu Shanlinga - jest lekko zaakcentowany w subbasie i niższym basie, ale ogólnie jest dość neutralny. Bas po 3,5 mm (SE) jest nieco luźniejszy i bardziej obły, a po 2,5 mm (bal.) - twardszy i szybszy, a do tego ma lepsze zejście w subbas. Środek jest czysty i klarowny, a jednocześnie gładki i dość zrelaksowany (bez wypychania do przodu). Góra gładka, lekko przyciemniona w niższej części. Po 2,5 mm jest lepiej rozciągnięta, bardziej detaliczna i mocniej napowietrzona, ale M5s nie wyróżnia się specjalnie pod tym względem na tle DX160, M6 czy SR25. Scena ma ok szerokość (lepsza po balansie) i wyczuwalną głębię, ale oddanie planów w głąb nie jest najmocniej zdefiniowane. Dynamika jest bardzo dobra, na co wpływa więcej niż zadowalająca moc. Ogólnie to klarowne, gładkie i nieagresywne, a jednocześnie dynamiczne i naturalne tonalnie granie. Shanling M6 - dość klasyczny house sound Shanlinga, ale w bardziej rozrywkowym wydaniu. M6 ma wyraźne akcenty w subbasie i niższym basie oraz nieco podkręcony wyższy sopran, co dodaje powietrza i poprawia detaliczność. Wyróżnia się bardzo dynamicznym graniem z dołem, który gdy trzeba daje o sobie znać, ale pozostaje dobrze kontrolowany. Średnica jest klarowna oraz dość neutralna pod kątem masy, a przy tym gładka i naturalna tonalnie. Góra jest gładka, ale dobrze rozciągnięta. Scena jest wyraźnie rozciągnięta na boki z bardzo dobrą separacją kanałów nawet po 3,5 mm (SE). Głębia jest wyczuwalna, ale nie jest powalająca. Oddanie planów w głąb nie ma też priorytetu, więc w części kawałków średnica może wydawać się odrobinę spłaszczona (np. na tle R2 czy SR25). Separacja jest bardzo dobra, detaliczność ponad tę półkę cenową, bardzo ciemne tło, a dynamika najwyższa z modeli w tym zestawieniu. To bardzo dobre technicznie granie, ale skierowane w stronę wyważonego, bardziej rozrywkowego grania, a nie analityczności czy absolutnej precyzji. Podsumowanie, czyli "który najlepszy?" Pisząc szczerze: wszystkie te DAP-y są dobre i warte przesłuchania. Wybór IMHO zależy przede wszystkim od preferencji, co do sygnatury oraz synergii z konkretnymi słuchawkami. Moje rekomendacje wyglądają tu tak: najlepsza jakość dźwięku (strona techniczna): M6, DX160, SR25 > R2, N3Pro najlepszy stosunek jakości do ceny: DX160 > M6, R5 najwyższa funkcjonalność i wygoda obsługi: M6 > SR25, DX160, R5 najwyższa jakość wykonania/ergonomia (wymiary): SR25, R5 > N3Pro, M5s > DX160 najlepsze opcje dla fanów naturalnego, muzykalnego grania: N3Pro, R2 > SR25 najbardziej efektowne granie: M6 > DX160 > N3Pro, R5 (balans) Podsumowując: najlepiej (oczywiście, w miarę możliwości) przesłuchać kilka DAP-ów, by finalnie samemu ocenić, który z modeli do 3000 zł wypadnie najlepiej. iBasso DX160 czy Shanling M6 są bardzo bezpiecznymi opcjami o świetnym stosunku jakości do ceny. Dokładając do Astell&Kern SR25 nie odczuje się może skoku jakościowego, ale DAP wyróżnia się stabilnym systemem i stosunkowo długim czasem pracy na baterii. Cowon R2 czy Cayin N3Pro odstają z kolei nieco pod kątem funkcjonalnym, ale kuszą za to naturalnym, przyjemnym dźwiękiem. Sprzętu użyty w testach i wykorzystane albumy: Słuchawki: Empire Ears Legend X/Bravado/ESR, DUNU Luna/DK-4001/DK-3001 Pro/DK-3001/DK2001/Titan6/Falcon-C, iBasso IT07/IT04/AM05//IT00, Craft Ears Four, ikko OH1/OH10, Phonic BWD8, NXEars Opera/Basso/Sonata, Campfire Audio Atlas/Andromeda, FiiO FD1/FH5, Itsfit Lab Fusion/R3, Coastaudio Nebulae, Lime Ears Aether R, Jomo Audio Haka, Anew U1/X-One, Audiosense T800/AQ3, Soranik iON-4 Wybrane albumy (jakość FLAC): Miles Davis "Kind Of Blue", Muddy Waters "Folk Singer", Vangelis "Earth", Johnny Cash "American III: Solitary Man", Depeche Mode "Delta Machine", Gary Numan "Savage: Songs From A Broken World", Nine Inch Nails "With Teeth", Dawn of Ashes “The Crypt Injection II”, Heilung “Ofnir”, Nirvana "Nevermind", Disturbed "The Sickness", Samael "Hegemony", Laibach "Spectre", Suicide Commando "Axis of Evil", Gojira "Magma", Vader "Revelations", Lazarus A.D. "The Onslaught", In This Moment "Blood", Kavinsky "Nightcall", Woodkid "The Golden Age", VNV Nation "Automatic", Manchester Orchestra “Simple Mah”, Lorde "Pure Heroine", Lana Del Rey "Born to Die", Lindsey Stirling "Brave Enough", Morcheeba "Blood Like Lemonade", Adele "21", The Prodigy "Invanders Must Die", The Glitch Mob "See Without Eyes", soundtracki z "Gladiator", "Rocky" i “Transistor” Mogą pojawić się jeszcze drobne zmiany i poprawki
    48 points
  7. Jest i on, Niimbus US5 Pro Miałem poczekać aż dojadą Abyssy, ale nie mogłem się doczekać Tym samym zdaje się koniec gry jeżeli chodzi o wzmacniacz w moim systemie. Choć może jeszcze nie ostateczny koniec, bo będę miał dzięki uprzejmości sklepu Mp3 Store (Marcin jeszcze raz Ci dziękuję!) możliwość wymiany na Woo Audio WA33 albo Formula S + Powerman, w razie gdyby mi Niimbus nie podszedł. Jestem jednak dobrej myśli co do flagowego produktu Lake People i mam nieodparte przeczucie, że zostanie. Będę miał dwa tygodnie na podjęcie decyzji. Wspomniany Woo Audio też mi bardzo chodził/chodzi po głowie, ale jest parę czynników, które mi w nim przeszkadzają. Przede wszystkim gabaryty i cena. Do jego ceny należy doliczyć wymianę lamp, co też do tanich operacji nie należy, a co by już mniej więcej dawało równowartość ceny Niimbusa + np. Susvary. Ja wolę zdaje się tą drugą opcję. Formula S nieco mniej mi chodził po głowie, ale też jestem wciąż w razie czego zainteresowany, ze względu na świetne efekty brzmieniowe z planarnymi słuchawkami, a przede wszystkim z Abyssami. Do tego dedykowany zasilacz w postaci Powermena, który też podobno robi robotę, w co jak najbardziej wierzę, bo wiem jakie efekty daje mój Keces P8 + Pathos Aurium. Minusem Formuly jest loteria jeżeli chodzi o parowanie ze słuchawkami z przetwornikami dynamicznymi i tutaj bym się bał o moje ulubione ZMF Verite. O dziwo ktoś też wspomniał, że nie jest to dobre połączenie z Empyreanami, a ja z tych słuchawek nie mam zamiaru rezygnować, bo za bardzo je lubię. Poniżej parę słów jakie jeszcze wzmacniacze brałem pod uwagę i w dużym skrócie co się przyczyniło do tego, że wybrałem taki, a nie inny. Przede wszystkim wzmacniacz musiał mieć wyjście słuchawkowe XLR 4 pin, bo m.in. mam takie kable. 1. Burson Grand Tourer - zdecydowanie jeden z dwóch najbardziej wizualnie podobających mi się wzmacniaczy, do tego niewygórowana cena i na papierze wyglądający bardzo obiecująco, ale Bursona już miałem, więc teraz chciałbym spróbować czegoś innego. Do wad niestety należy doliczyć głośny wiatraczek pracujący w środku urządzenia, o czym piszą pierwsi właściciele tego pięknego wzmacniacza. 2. Violectric HPA V550 Pro - czysto teoretycznie najbardziej pasująca mi sygnatura dzwiekowa, ale dochodzące do mnie informacje o trzeszczącym potencjometrze w tym modelu ostudziły mój zapał. Do tego jeden z kolegów z tego forum, który również niedawno kupował nowy wzmacniacz, porównując łeb w łeb stwierdził, że Niimbus jest nie ciut, a wyraźnie lepszy. Ja mu wierzę. Zreszta porównujemy tutaj klocki tego samego producenta, więc jak już brać, to flagowca. 3. Benchmark HPA4. - za jasna sygnatura. Z moich informacji wynika, że jest jaśniejszy od Niimbusa, choć oba te klocki są uznawane za bardzo neutralnie grające. Inna rzecz, to ktoś pisał, że brakuje mu pary aby odpowiednio napędzić Susvary i nie był z tego powodu za szczęśliwy. 4. Cayin HA-300. - z ogromnym żalem musiałem zrezygnować z tego wzmacniacza, a to ze względu na to, że ludzie posiadający Cayina odradzali mi ten wzmacniacz z słuchawkami, które kładą nacisk na średnice, czyli Verite i Empyrean. Cayin sam w sobie ma trochę podkoloryzowaną, bujnie brzmiącą średnice i mógłbym przedobrzyć (chciałbym się mylić, niestety pare osób to potwierdza). Mówiąc krótko za ciepła sygnatura i bas nie taki jakiego szukam, ale wygląd tego sprzętu śni mi się do tej pory po nocach. Absolutnie przepiękny kloc. Obok Bursona podobał mi się wizualnie najbardziej. 5. Headamp GS X Mini - niedrogi, za co plus, a do tego świetny i często polecany wzmacniacz zza wielka wodą, ale za jasny, za ostry i sprowadzanie z USA nie jest mi na rękę. 6. Pathos Inpol Ear - wizualnie mi się najmniej podobał, a poza tym mam już Pathosa Aurium, który na pewno zostanie i powinien się super uzupełniać z Niimbusem. 7. IFI Pro ICan Signature - krótko mówiąc koniec końców zostałem zniechęcony do niego. No i hybrydę już mam. 8. Flux VOLOT - za duży na głębokość i nie zmieści mi się na szafkę. Szkoda, bo naczytałem się trochę o nim i jeżeli chodzi o dźwięk, a zwłaszcza o bas, to by mi pasował. Pozycja 9 i 10 to Formula S + Powerman i Woo Wa33 o których już wspominalem, czyli największa, wciąż aktualna konkurencja Niimbusa. Osobiście chciałem najbardziej wszechstronnego i uniwersalnego wzmaka do moich słuchawek i wydaje mi się, że Niimbus taki właśnie jest. Dużo osób chwali synergię z Verite, Empyrean i przede wszystkim z Abyss 1266 Phi TC, a do tego świetnie się podobno zgrywa z flagowymi modelami Audeze, do których też się przymierzam. Osobnym tematem pozostają Susvary, które będą konkurować z LCD5, kiedy będę dokonywał zakupu słuchawek. Niemniej z moich zebranych informacji wynika, że Niimbus bez problemu powinien sobie z nimi poradzić. W każdym razie ostatecznie po wielu rozmowach z wieloma przesympatycznymi ludźmi i dziesiątkami godzin spędzonymi na poszukiwaniu różnych opinii, testów, recenzji, informacji, zdecydowałem się na wspomnianego Niimbusa US5 Pro. Teoretycznie wiem czego się spodziewać, jego główne atuty, to : - duża moc - każde słuchawki grają z nim dobrze albo bardzo dobrze, a więc uniwersalność (dla mnie miało to duże znaczenie posiadając jakąś tam kolekcję słuchawek planarnych i dynamicznych) - neutralność - bliższa, muzykalna średnica - przejrzystość - holografia - dynamika - bardzo dobre jakościowo basy - czarne tło Poza tym made in Germany, świetne wsparcie klienta i 5 letnia gwarancja. Fajnie też, że jest regulacja balansu, bo jak wiemy Tidal lubi często gubić balans i wzmakiem mogę sobie to regulować. Ostatnia rzecz, która mnie definitywnie przekonała, to niewielka wręcz absolutnie znikoma ilość egzemplarzy na rynku wtórnym, co się przekłada na to, że wzmacniacz ten będzie trzymał mocno cenę, gdybym go zechciał w przyszłości sprzedać i kupić coś innego. Zresztą ta zerowa wręcz aktywność na rynku wtórnym też o czymś musi świadczyć - jak dobry jest to sprzęt. A sprzedaż tych klocków wcale mała nie jest. Na koniec dodam jeszcze słów kilka na temat wyglądu, który cenie sobie równie bardzo jak dźwięk. Jestem wzrokowcem i sprzęt, czy wszystko inne co sobie kupuje, musi mi się przede wszystkim najpierw spodobać. Tak już mam i tego nie zmienię. Niimbus nie robił na mnie dużego wrażenia oglądając go na zdjęciach, choć nie zmienia to faktu, że jego taki trochę surowy design mi się podobał, ale to jak prezentuje się na żywo przerosło moje oczekiwania. Wygląda duuużo lepiej niż na zdjęciach! Przede wszystkim na zdjęciach wydaje się mniejszy, a jest to kawał ciężkiego kloca. Wszystko idealnie dopasowane, fajnie szczotkowany materiał, z którego jest wykonany przedni panel, idealnie dobrane masywne gałki i pasujące do tego przyciski, a do tego genialne nóżki na których opiera się wzmacniacz. Cała obudowa bardzo solidnie wyglądająca no i "smaczek" w postaci srebrnej ramki na przednim panelu, która nie rzuca się w oczy na zdjęciach, a na żywo robi kapitalną robotę. Wygląda to wszystko mega dobrze jak się przygladam pod każdym kątem tej obudowie. Jakość wykonania jest na najwyższym poziomie, jak to u Niemca Jedyny mankament, to szkoda, że włodarze z Lake People nie pokusili się o zastosowanie przełączników regulacji wzmocnienia na przednim panelu, tylko jest on z tyłu. To chyba tyle, zapraszam do oglądania zdjęć. Niedługo napisze jak to gra, a jak gra tak jak mi ludzie mówią, to będę w niebo wzięty Dziękuję wszystkim tym, którzy mi pomagali w podjęciu decyzji! Idę po herbatke i zasiadam do odsłuchów.
    47 points
  8. Powoli dochodzę do siebie po zakupie… szkatuła pusta, skarbiec obrabowany… ale Arya i K812 dostały kopa do roboty. WBA Electron
    47 points
  9. Od dłuższego czasu snułem plan wykonania własnych słuchawek planarnych zupełnie od zera. Choć nie mam jeszcze dobranego do nich pałąka, to mogę spokojnie uznać, że udało się i chyba warto podzielić się tym na forum Słowo wstępu: Założeniem projektu było wykonanie słuchawek planarnych zupełnie od zera na wzór znanych i sprawdzonych konstrukcji takich jak Audeze LCD czy HifiMan. Efektem miał być projekt Open Source, który pozwoliłby każdemu na wykonanie takich słuchawek samemu, dzięki czemu z pomocą doświadczonych modderów można by wycisnąć z nich ile się tylko da i zrobić powszechnie dostępny model DIY. Priorytetem było brzmienie. Wiadomo, że można na nie wpływać przez wygłuszenie, pady, itp, ale najważniejsze jest aby sam driver miał ogromny potencjał. Efekt końcowy miał brzmieć nie jak pierwszy lepszy projekt DIY, tylko jak poważny konkurent na scenie słuchawek ortodynamicznych. Spoiler Alert: udało się Rozmiar całych słuchawek był determinowany wielkością cewki, ale mniej więcej dobrany został tak, aby być kompatybilnym z padami od Audeze LCD. Projekt cewki: Tym co ostatecznie pchnęło mnie do tego projektu był pomysł na produkcję cewki wysokiej jakości. Po wykonaniu jej projektu udało mi się nawet znaleźć jakiegoś bloga gdzie użytkownik też wykonał podobnie taką cewkę. Narzekał on jednak na mocno ściętą górę, co pewnie było wynikiem zbyt grubego materiału samego tworzywa, więc wiedziałem, że muszę an to uważać. Projekt powstał w programie EAGLE i miał kilka iteracji, z czego pierwsza wyglądała tak: Stwierdziłem jednak, że potrzebne będzie znacznie większe zagęszczenie ścieżek, co pozwoli na wytworzenie silniejszego pola. Ostatecznie, przy uwzględnieniu otworów montażowych, cewka przerodziła się w coś takiego: Okupione wieloma godzinami mozolnego dopasowywania łuków, ale było warto. Wytworzenie cewki: Następnym krokiem było znalezienie podwykonawcy, który będzie w stanie wyprodukować niewielką liczbę takich cewek przy zachowaniu bardzo cienkiej warstwy membrany. Wiele firm zajmujących się produkcją płytek PCB posiada również w ofercie giętki laminat do FPC (Flexible Printed Circuit), ale niestety zazwyczaj jego grubość to około 0.4mm (400μm). Po kilku mailach do polskich firm zajmujących się takimi laminatami, okazało się, że albo nie produkują cieńszych, albo nie obsługują klientów prywatnych. Znalazłem więc firmę w Chinach, która specjalizuje się w produkcji giętkich laminatów na anteny mikropaskowe. Sugerowało to, że muszą posiadać bardzo dobra technologie pozwalającą na precyzyjną kontrole parametrów niezbędną w przemyśle antenowym. Ponadto byli w stanie wykonać mój projekt na laminacie o grubości 25μm, czyli 16 razy cieńszym niż standardowe FPC. Dodatkowo grubość warstwy miedzi wyniosła 12μm. Standardową procedura jest tez naniesienie warstwy ochronnej oraz soldermaski. Postanowiłem zamówić na próbę kilka cewek bez soldermaski a kilka z nią. Poniżej to co otrzymałem: Na moją prośbę dodane zostały zewnętrzne pola miedzi usztywniające laminat. Dzięki temu materiał jest mniej podatny na gięcie w transporcie. Pomiar impedancji takiej cewki wynosi 45Ω. Do działania samego drivera oprócz cewki potrzeba jeszcze: Warstwa magnesów: Zastosowałem powszechnie dostępne magnesy neodymowe N50 o rozmiarach 15x3x1.8 mm namagnesowane w osi wymiaru 1.8mm. Nie robiłem żadnych obliczeń dotyczących niezbędnego natężenia pola magnetycznego i po prostu testowo naładowałem tyle magnesów ile się dało, czyli ostatecznie 172. Brzmi sporo, ale ich całkowity koszt wynosi jakieś 55zł, więc tragedii nie ma. Projekt obudowy: Idąc cały czas myślą "planary dla każdego", obudowa powstała jako projekt do wydruku 3D. W skład obudowy wchodzą trzy typy części: pierścień, stator, obudowa (lewa i prawa): Pierścienie służą do przytrzymania i usztywnienia samej cewki z obu stron, czyli łącznie do projektu potrzeba ich 4 sztuki. Element stator pełni funkcję rusztowania dla warstwy magnesów, które to należy przykleić do "żaluzji" statora. Należy pamiętać, żeby magnesy ułożyć jednoimiennie w obrębie jednej "żaluzji", ale na przemian biegunami między poszczególnymi "żaluzjami". Czyli jeśli pokazany stator ma 9 "żaluzji", to przykładowe ułożenie polaryzacji magnesów będzie wyglądało: N-S-N-S-N-S-N-S-N. Łącznie do projektu potrzeba 4 sztuk statorów, po dwa na każdą stronę słuchawek. Elementy obudowy dopasowane są tak, aby powyższe części zmieściły się w nich z zapasowym luzem jak to w wydrukach 3D Muszle pozostawiłem całkowicie otwarte w celu umożliwienia testowania różnych dampingów, wygłuszeń, itp. Wszystkie potrzebne do obudowy pliki znajdują się w załączniku "boson_ph1.zip". Montaż: Cewki mają pola lutownicze do przylutowania kabelków. Pomimo tego, że są bardzo cienkie i sprawiają wrażenie podatnych na wysokie temperatury, spokojnie można je lutować. Polecana przeze mnie temperatura to 250-300°C - laminat sztuki testowej podtapiał się przy 350°C. Przyklejenie cewki do pierścieni jest dość proste, ale polecam wcześniej naciągnąć ją jakoś np przy użyciu taśmy klejącej. Zbyt duży luz może powodować uderzanie w warstwę magnesów. Najtrudniejszym etapem jest przyklejenie magnesów do statora. Są to bardzo mocne magnesy i utrzymanie ich w miejscu nie jest takie łatwe Na zdjęciach widać takie kłaczki wystające ze statora - to ślady po pierwszej próbie klejenia uniwersalnym klejem polimerowym. Niestety okazało się, że musiałem użyć mocniejszego kleju, w tym przypadku niejaki "Mamut" dał radę. Dodatkowo należy wywiercić małe dziurki w statorze do przewleczenia kabelków od cewki na druga stronę. Nie uwzględniałem tego w projekcie 3D, ponieważ stwierdziłem, że idealne ich położenie poznam dopiero po zamocowaniu całości. Obudowa posiada miejsce na gniazdo jack 3.5mm. Wymiary zostały dobrane tak, aby pasowało gniazdo, przeznaczone pierwotnie do założenia na kabel. Po wykręceniu metalowej tulejki zewnętrznej otrzymujemy dość wąskie gniazdo idealne do obudowy A tulejkę można z powodzeniem użyć jako splitter do kabla, co pokaże na zdjęciu niżej. Pałąk: Pałąk mam od pewnych słuchawek vintage, ale wymaga jeszcze pewnych modyfikacji, więc słuchawki są na razie luzem. Podobnie z padami, tymczasowo używam gąbkowych, ale planuję obszyć jakieś fajne wygodne Efekt końcowy: Sorry za jakość, ale musiałem skompresować, aby zmieściło się do posta Brzmienie: Przyznam, że aż do momentu przetestowania całości, dość sceptycznie podchodziłem do brzmienia. Liczyłem się z tym, że pewnie czegoś będzie brakowało, pasmo utnie się na 12k, wszystko rozleci się albo będzie brzmiało zamulaście. Na szczęście nie! Brzmienie jest na na prawdę wysokim poziomie i ciężko je dokładnie opisać ponieważ bardzo zależy od ułożenia względem ucha, zastosowanej gąbki na pady, czy wygłuszenia tyłu muszli. Mankamentem brzmienia (wg mnie) jest zbyt intensywny bas. Fajnie że potrafią wchodzić na bardzo niskie częstotliwości, ale jak dla mnie bez padów basu jest zdecydowanie za dużo (a obawiałem się, że nie będzie go wcale ), ale też należy brać pod uwagę, że jestem anty-bassheadem. Na szczęście brzmienie można szybko utemperować zakładając np pady z gąbki. Nie wiem jak sprawowały by się pady od Audeze, bo nie posiadam niestety Nie jest to dudniący czy zamulający bas, a po prostu subbas jest tak silny, że czasem trochę swędzi w uchu nawet pasmo poniżej faktycznie słyszalnego. Został osiągnięty cel przetwornika o bardzo dużym potencjale i podatności na mody Nie zauważyłem różnicy w brzmieniu między wersjami z i bez soldermaski. Plusem wersji z jest potencjalnie mniejsza masa i większa giętkość, ale też jest bardziej podatna na zgięcia i odradzono mi dotykanie jej gołymi rękami (pomimo posiadania warstwy ochronnej). Waga pojedynczej muszli to 150g, ale w obecnej formie słuchawki mają większą skuteczność niż Fostexy T50RP, więc można spokojnie zdjąć im część magnesów dla redukcji masy. Pewnie będę jeszcze pracował nad modelem statora, bo obecnie "żaluzje" nie są tak sztywne jak bym tego oczekiwał. Na zakończenie: I tak oto powstał model, który ochrzciłem Boson PH1. Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy Ktoś chce zrobić sobie słuchawki? Proszę bardzo! Ktoś chce składać je hobbystycznie i sprzedawać na forum na niewielką skalę? Proszę bardzo! Dwie zasady: musisz nazwać słuchawki Boson PH1 oraz musisz pochwalić się nimi w tym wątku! Teraz już na prawdę na zakończenie: Czuję, że muszę to tu zamieścić, bo część osób nadal nie rozumie dlaczego nie chcę zrobić z tego biznesu Dlaczego otwieram projekt zamiast go spieniężyć? Owszem efekt już pierwszego prototypu jest bardzo zadowalający i obiecujący, ale nie zajmuję się tym na pełen etat i co za tym idzie, nigdy nie będę w stanie sam doprowadzić tego projektu do granic możliwości. Więc jeśli mam opcję zamknięcia tego co jest i sprzedawania tego, a z drugiej strony otwarcia na społeczność zapaleńców, z pomocą której można uzyskać coś lepszego, to ja wybieram tę drugą opcję Pliki do pobrania: Projekty 3D obj: boson_ph1.zip Projekty freecad: BosonPH1_freecad.zip Projekt cewki: bosonph1_coil.zip UPDATE 10.01.2019 Od zamieszczenia tego posta minął już prawie rok i choć moja aktywność w tym wątku spadła to zapewniam, że prace nad ulepszaniem projektu nadal trwają. A dokładnie: Powstają ulepszone projekty cewek. Zaopatrzyłem się w uszy pomiarowe MiniDSP E.A.R.S. Napisałem program do generowania wykrojników materiałowych na pady. Jestem w trakcie pisania oprogramowania pomiarowego, które pozwoli na uzyskanie maksimum informacji z pomiaru E.A.R.S.. Wykorzystane przeze mnie algorytmy w większym stopniu uwzględniają nieliniowe właściwości przetworników elektroakustycznych w oparciu o stosunkowo świeże prace naukowe. Dzięki temu można uzyskać dane o wiarygodności trochę bardziej zbliżonej do sprzętów pomiarowych za grube tysiące Zaczynam budowę urządzenia do pomiaru strumienia magnetycznego w płaszczyźnie 2D, co pozwoli na zbadanie faktycznego rozkładu pól wokół cewki, co przełoży się na lepsze dopasowanie cewki do statora. Niestety nie udało się wykonać zbyt wielu prototypów. Głównie przez to, że kilku podwykonawców próbowało wykonać dla mnie pierścienie z drewna i przez jakieś dziwne zrządzenia losu nikomu się do nie udało. Więc nadal czekam Pomimo powyższego dotychczasowe prototypy grają lepiej niż kiedykolwiek zakładałem. Ze względu na to postanowiłem, wbrew temu co napisałem w tym samym poście prawie rok temu, że: Projekt, a raczej jego kolejne iteracje, przejdą w fazę komercyjną. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale przygotujcie się na nowego gracza na rynku słuchawkowym. Gracza, który bardzo naukowo i transparentnie podchodzić będzie do relacji producent-klient. Bez bullshitu. Beż żerowania na audiofilskiej naiwności. Uwzględniając personalne preferencje muzyczne. Kiedy to nastąpi? Raczej nie w tym roku, pewnie też nie w następnym, ale nastąpi Co to oznacza dla "opensourceowości" projektu? A oznacza tyle, że prawdopodobnie nie będę wstawiał tutaj nowych projektów. Pozostawię jednak dotychczasowe, bo "planary dla każdego" były i nadal są duchem i motorem napędowym tego projektu i pomimo obecnych ulepszeń pierwotne wersje to nadal są bardzo dobre słuchawki, które można zrobić samemu Zasady pozostają niezmienione: Jak tylko będę miał jakieś nowe prototypy i ich pomiary, na pewno się tutaj pochwalę
    45 points
  10. Po całej serii Astella przyszedł czas na pierwsze R2R - Hiby RS6
    43 points
  11. SinusAudio Dualmono OTL 2A3, czyli najnowsza konstrukcja na lampach 2A3. Naczekałem sie ale było naprawdę warto. Wykonanie dopieszczone z wykorzystaniem wysokiej klasy podzespołów. Wizualnie moje oko cieszy bardzo. Wrazenia z pierwszych odsłuchów - Absolutnie czarne tło. Otwartość i barwa fenomenalna. Od dołu do góry wszystko płynnie zszyte. Mocarne, muskularne brzmienie, wypelnione po brzegi muzyka. Nie sposób się od tego grania oderwać🙂
    42 points
  12. Jeszcze w folii z japońskim powietrzem
    41 points
  13. Trafiły się w pięknym stanie i dobrej cenie:
    40 points
  14. Feliks Audio Euforia i dampery HAL-O III - mój pierwszy OTL. Zakochałem się w tym dźwięku od pierwszego odsłuchu...
    40 points
  15. Flagowych Sony nigdy za wiele:) Zgodnie z planem zakupiony drugi egzemplarz dawnych wiceflagowych MDR-CD3000 z przeznaczeniem do modowania. Korzystając z okazji również dokonałem nabycia flagowców Sony z 2014, tj. model MDR-Z7, którego jeszcze nigdy nie miałem okazji sprawdzić :) Ich brzmienie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i zostaną na dłużej. Niesamowicie się cieszę z zakupu Dziękuję @Trauma!🥇👍 Razem :))
    39 points
  16. Dojechał Holo May KTE 🤩 Wielkie podziękowania dla Michała @Firegona! Jak zagra na poziomie Sonnet Pasithea, to zostaje, jak nie, to będę sprzedawał i wracam do MP3 Store po Pasithea. Napewno jest lepiej wykonany od Sonneta, to nie ulega żadnej wątpliwości. Pod tym względem jest top topów. Czas przetestować tego kolosa...
    38 points
  17. ..mam i ja Po pierwszych odsłuchach.... PETARDA! Przy okazji wielkie dzięki @kurop za jak zwykle ekspresowe ogarnięcie tematu i pełną profeskę
    38 points
  18. Jeszcze pod choinką pozostała piękna skrzyneczka... a w niej najnowszy flagowiec zamknięty Audio Techniki z membranami pokrytymi sztucznym diamentem, tj. ATH-AWKT🎶💎🎶 Dziękuję @euter! 🙂👍 A jeśli o diamentach mowa... brzmieniowo porównywalne z Telefunkenami ECC803S 💎TESLE E83CC💎
    38 points
  19. Po trwającym 100h procesie wygrzewania, zapraszam na test najnowszej propozycji Sony: Celem jest sprawdzenie SQ i pojedynek ze swoim odwiecznym rywalem (applem). Słuchawki użyte podczas testu: Astell $ Kern Billie Jean Apple earpods Apple in-ear Sony mdr-nc750 Sony STH32 Sony mh1c Sony 100AAP Creative aurvana in-ear Xiaomi in ear pro HD KEF Space One wireless (bluetooth) Hifiman Sundara Głośniki BT użyte podczas testu: UE Megablast Utwory tidal/flac/mp3/: Beats Antique - Roustabout The Seventh Sons - Secrets The Cadillac Three - Demolition Man Nicki Bluhm - To Rise You Gotta Fall Tami Neilson - Bananas Sugarland - On a Roll Montgomery Gentry - Shotgun Wedding Morgan Wallen - Little Rain The Dirty River Boys - Cheyenne Lumsk - Trolltind Rob Zombie - Teenage Nosferatu Pussy Rotting Christ - Cine Iubeste Si Lasa IXXI - Original Sin Satyricon - Black wings and withering gloom Marek Grechuta - W dzikie wino zaplątani Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall Rimski-Korsakov: Piano trio in C minor: Allegro Assai Bach: Violin Concerto No. 1 in A Minor, BWV 1041: II. Andante The Prodigy - Wall Of Death Yoshiko Kishino - Antonio's Song Pink - Hustle Tedeschi Trucks Band - Do I Look Worried Na sam początek chciałbym nadmienić, iż jest to najmniejsze urządzenie z androidem jakie jest mi obsługiwać Budowa jest wzorowo spasowana. Ramka jest wyfrezowana z aluminium, przód to tafla szkła, a tył i przyciski to eleganckie niemalowane tworzywo. Na prawej krawędzi znajdziemy przyciski nawigacyjne (on/off, +, -, <, play, > i hold), zaś na dolnej dziurkę niezbalansowaną, zaczep na smycz, USB C (nareszcie!) i slot na microSD. Wrażenie jest naprawdę super! Ekran 720p (406 dpi) to po prostu żyleta, nie da się po pierwszych oględzinach nie powiedzieć WOW. Po samym początku chciałbym nadmienić że zawieram w recenzji prośby szanownych kolegów z komentarzy pod zapowiedzią testu. Chciałbym też możliwie jak najbardziej obiektywnie opisać dźwięk dla kolegi @Lowca Androidow Moje wypociny zacznę od specyfikacji nieoficjalnej, czyli co jest sercem odtwarzacza? SoC w Sonym to (pewno robiony pod zamówienie Sony) Chip NPX i.MX z rodziny 8M, czterordzeniowy A53 taktowany od 1,2 do 1,8 GHz z układem graficznym Vivanite GC7000NanoUltra. Całość wspomaga 4GB RAM. Sensory jakie są w urządzeniu to: akcelerometr. Przy słuchaniu muzyki z aplikacji odtwarzacza mamy wolne 2,3GB RAM, a przy Tidalu ok 150MB mniej (czyli spory zapas). Urządzenie działa bardzo szybko i na nic się nie czeka. Android to wersja pełna 9.0 z minimalną nakładką (jeszcze chudszą niż googlowska). Obsługa Tidal, Youtube w jakości 720p to szybkość obsługi jak w smartfonie ze średniej półki. GIF-191201_190419.mp4 Praca z plikami to czysta przyjemność jeśli chodzi o edycję na samym urządzeniu. Można pobierać z przeglądarki, rozpakowywać, przenosić, zmieniać nazwy, tworzyć foldery itp. Tidal działa bardzo szybko i sprawnie - offline pobiera na pamięć wewnętrzną która jest niestety ograniczona do 16GB (dla użytkownika to niestety 7,04GB) i SD która jest ograniczona tylko kartą jaką włożymy (mam 128GB ale wg specyfikacji 1TB też łyknie) czyli czysto teoretycznie możemy pobierać offline do woli. Czasami na początku utworu online się przytnie (przy offline nie ma tego problemu) może to kwestia wersji Tidala. Nie mam konta Spotify więc tego nie sprawdzę - ale wszystkie aplikacje na androida działają normalnie - więc jestem pewiem że Spotify i inne również. Ułatwienia dostępu jak zmiana tekstu na mowę jest (nie wiem jak się to wszystko obsługuje ale jest). Dodatkowo wspomnę o 120 stopniowej regulacji głośności - mamy tu kosmiczną wręcz regulację która zaspokoi autentycznie każdego! Mało tego prócz 120 stopni master - jest jeszcze regulacja multimedialna o płynnym skoku) Dźwięk: Po pierwszym podłączeniu słuchawek od razu rzuca się w uszy olbrzymie wielobarwne rozciągnięcie górnego zakresu. Dźwięk wydaje się jasny ale i nieco chłodny. Po ok 100h grania jasność się normuje a całość przekazu przybiera barwę nieco ocieploną lecz równą i muzykalną. Dekodowanie samych plików jeśli chodzi o stratne jak i resztę - to kawał dobrej inżynierskiej roboty! Przekaz jest do bólu organiczny a zarazem szczegółowy, nie znajdziemy tu cyfrowości czy tranzystorowego pogłosu. Napomnę przy tym że nie używam korektora a sam Walkman ma funkcję "DIRECT" która u mnie jest "ON". Sony ma się ciężko na dzisiejszym rynku DAPów gdzie wszystkie na papierze prześcigają się do wręcz krwawych pojedynków. Mam nieodparte wrażenie że tworząc nową linie walkmana, Sony powiedziało: "ホールド私のビール" i zrobiło wstyd niektórym "niby graczom na rynku". Strojenie tonalne jeśli chodzi o wydźwięk jest niezwykle naturalne i namacalne, instrumenty które wychodzą na zewnątrz uszu nie dość łudzą obecnością, to swoją barwą sprawiają wrażenie prawdziwych. HIFi - high fidelity - wysoka wierność. Mamy tu zachowaną naprawdę dobre odtworzenie realizacji - a ta czym lepsza, tym uśmiech na twarzy szerszy. Poziom podnosi niespotykana w tej cenie separacja i czytelność nawet gęstych utworów gdzie dzieje się naprawdę dużo jest wzorowa. Faktury instrumentów w tym przedziale cenowym to wręcz fenomen - mikrodynamika jaka im towarzyszy to już wisienka na torcie. Bez problemów możemy się wsłuchać w rezonans pudła kontrabasu i poczuć jego wibrujące struny. Perkusja i bębny mają cudne wrażenie obecności, a naciągnięte na nie kozie miechy brzmią tak radośnie jakby jeszcze wczoraj jadły trawę na alpejskiej dzikiej polanie. Bas: Miękki, wielofakturowy, szybki ale nie najszybszy. ZX1 ma szybszy, przez co może wyraźniejszy ten zakres. Szybkość jest na tyle duża, że nie ma z tym związanego jakiegokolwiek dyskomfortu - jest to bas po prostu inny - w ZX1 jest po prostu bardziej dostojny. Bez żadnego problemu można się wsłuchać w linię basową utworów akustycznych - które u mnie stanowią przewagę. nie trzeba się tutaj powoływać na to że nagranie jest nam znane - można śledzić nowo poznane kawałki z dobrą precyzją np Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall, gdzie bas gra choćby melodię a nie jednostajne bum, bum ,bum. Autentycznie tu mam ciarki. Kolor - orzechowo brązowy, półmat. Srednica: Bardzo powściągliwa leżeli chodzi o jakiekolwiek odstępstwa od swojej książkowej prezentacji. Nieco oddalone, tworzące wierne oddanie przestrzeni pomiędzy wokalistą a słuchaczem. Z całego zakresu chyba najbardziej neutralna jeśli chodzi o wydźwięk. Za soczystym basem tworzą ładne przymatowienie instrumentów strunowych czy smyczkowych co nadaje im naturalnego charakteru a zarazem wystrzega ten zakres od efekciarstwa. Wokale są aksamitne, a gdzie Pani popiła w przed dzień nagrywania - słychać uroczą chrypkę:) (i nic tu nie sugeruję, a już na pewno nie Pani Beth Hart) - szacunek. Kolor - żywy trawowo zielony, matowy. Wysokie: Bardzo barwne, nadające fakturę pozostałym instrumentom ze średnicy i basu. Bardzo rozciągnięte ale bez pików czy dipów. bez sybylacji i wyostrzeń czy sykliwości - nawet przy skrajach góry nie wprawia o ból zębów Znakomicie daje się wsłuchać w perkusyjne popisy np. w Satyricon - "Black wings and withering gloom" gdzie każdy talerz ma swoją tonację i wydźwięk. Soprany są żywe, zróżnicowane i angażujące. Kolor: cytrynowo żółty, perłowy. Porównanie: Apple ipod 7g - w podobnej cenie sony wyróżnia się wyższym poziomem całościowym zarówno dźwięku, funkcjonalności jak i nawigacji. Ma lepszą separację i czytelność niż japko. Tonalność trochę podobna, lecz zróżnicowanie sopranów to niebo a ziemia na korzyść Sony. Sony ZX1 - blisko, naprawdę blisko. ZX1 to jednak wyższa liga, bardziej wyrafinowany dźwiek, troszkę przydymiony ale większy, instrumenty mają jeszcze lepszą fakturę jak i wielkość. Scena delikatnie węższa u a105. Zauważam tu bardzo duży progres serii A względem poprzednich modeli z serii ZX. Podsumowanie: Sony dostarcza nam istną petardę, która przegania nie tylko małe kundelki, ale i wyciąga wielkie psy z budy. Nie obyło się tutaj bez wad. Nie napędza większych nauszników (choć nie do tego został stworzony) możemy zapomnieć o podłączaniu np Hifimanów Sundara które niby przenośnie miałyby dawać radę. Słuchawki dokanałowe pracują na dobrym wysterowaniu i odpowiednich dla mnie głośnościach, choć to niezbyt wymagające egzemplarze. Słucham przeważnie na 80/120. Dźwięk po BT zarówno na słuchawkach jak i głośnikach nie rwie (jest wyjątkowo stabilnie) i jest wysokiej próby jeśli chodzi o enkodowanie (kto porównywał nadajniki w różnych urządzeniach wie o co chodzi). Na minus zasługuje tu jedynie bateria. Żeby trzymała jako, wyłączyłem wszystkie programy których nie używam i operuję urządzenie w trybie samolotowym. Ale z drugiej strony - kto słucha autentycznie w jednym ciągu ponad 10h? Ciekawe kto to przeczytał do końca. Jak przeczytałeś to kliknij serduszko dla statystyki
    38 points
  20. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ❤️
    38 points
  21. @audionanik taki hajp ostatnio kręci na wiadomo co, że mi się smutno zrobiło i też sobie kupiłem tyle że HD800S
    38 points
  22. Wszedłem do wrocławskiego mp3store posłuchać ZMF Verite Open oraz Meze Empyrean, które miał by być uzupełnieniem do Stax SR-007 mk2. Wyszedłem z nimi - przepadłem po 5ciu minutach odsłuchów . Dzięki @kurop za poświęcony czas!
    37 points
  23. Jednak Sony mają swój niepowtarzalny urok🎶🥰🎶😉 Prima Aprilis... chociaż może kiedyś pojawią się naprawdę na tym stojaku 🎶🎧🎶❤🎶
    37 points
  24. Drobny mikołajkowy zakup w postaci Hifimanów Sundara Dziękuję @bendezar!🙂👍
    37 points
  25. Drobne zakupy: - Brahms, Concerto pour piano et orchestre no2 w wykonaniu Orchestre de Baden-Baden, Gyorga Sandora (fortepian) pod batutą Rolfa Reinhardta🎶 - Paul Strauss, Psyche w wykonaniu Orchestre De Liege pod batutą Cesara Francka🎶 - A. Witort, Głośniki i zespoły głośnikowe, Warszawa 1976 - adapter Audiofanatyk mini-XLR 4 pin na jack 3,5 mm (dziękuję @EvilKillaruna!🙂👍) - lampy prostownicze Mullarda GZ34💡💡🌞 - srebrny przewód słuchawkowy platerowany złotem Goldvein, m.in. do SXów💎 - łączówki Argentum A2DC -> 3,5mm - moje pierwsze planary od Hifimana - poprzedniczki Susvar, model HE-6🎧😉
    37 points
  26. W ostatnim czasie nie za bardzo znajduje chwile na obcowanie z muzyką, ale trafiła się okazja jakich mało. W moje progi zawitali znamienici goście, których zwyczajnie należało przyjąć. Wizyta była kilkudniowa, stanowczo za krótka na zebranie materiału na obiektywną recenzje, a tymbardziej na kilka odrębnych recenzji, na które zasługują. Zebrałem jednak sporo notatek, głównie dla siebie, którymi się dziele, w tym wątku. Może ktoś uzna je za przydatne. Mowa będzie tutaj będzie Abyssach AB-1266 Phi TC. Abyssy AB-1266 bez "Phi TC" miałem okazję odsłuchać na jednym z AVS w Wawie. Nie cieszyły się wtedy zbytnim zainteresowaniem, będąc wystawione poza słuchawkową mekką, znajdującą się na stadionie narodowym. Miałem zatem sporo czasu by się im przyjrzeć, a wystawcy wręcz cieszyli się, że ktoś zabrał się za odsłuchy ich sprzętu. Niestety nie miałem jakiś szczególnie pozytywnych wrażeń z tamtej sesji, jako że tor na którym grały był dosyć eksperymentalny (jakieś koreańskie wzmaki szukające dystrybutora w PL), a dwa, ich wygoda użytkowania pozostawiała wiele do życzenia. Po niespełna godzinie odsłuchów miałem już dość i poszedłem dalej. Z takimi uprzedzeniami zasiadłem do testów ich następców, czyli wersji Phi TC. Nie spodziewałem się wiele, choć ostanie zachwyty na forum nad tym modelem były dosyć intrygujące. Abyssy w maksymalnym wyposażeniu Complete przyjechały z dodatkową obstawą, w postaci Nimbusa US 5 Pro, który podobno rwie z nimi podłogę, oraz z Chordem Dave'e. Zestaw na papierze prezentuje sie jak nowy czołg Rutkowskiego, który mógłby przejechać przez każde wiejskie dożynki na pełnej "K", nawet nie zauważając, "nierówności". Ale czy tak jest w rzeczywistości? Bez specjalnej zwłoki zabrałem sie za odsłuchy, wpierw w konfiguracji z Heglem HD30 i Nimbusem na zwykłym kablu XLR dołączanym do słuchawek w wersji Deluxe (to nie ten kosztujacy ponad 10k). Na mój gust brakowało mocy więc podbiłem gain na +12. Przed testami słyszałem, że Abyssy na Nimbusie mają obfity dół, może nawet zbyt obfity, ale nic takiego nie doświadczyłem. Niewiele się zmieniło gdy się okazało, że kątowe pady jednak nie wypozycjonowałem zgonie z instrukcją, podążając "by default" ulubioną pozycją podobnych padów które miałem do HE-5LE. W sumie mółbym powiedzieć, że po tej zmianie basu nawet delikatnie ubyło. Cały przekaz wydawał się jednak bardzo poprawny. Nie uświadczyłem także ostrawej góry, o której słyszałem w kontekście Abyssa z innego źródła. Grając głównie muzyke instrumentalną, to co rzuciło mi się od razu na uszy to naprawdę duża, szeroka scena, świetna separacja pomiędzy źródłami, mnóstwo powietrza i piękna barwa, zwłaszcza skrzypiec, fortepianu i trąbek. Jeśli czegoś mogło mi na ten moment brakować to trochę większego wypełnienia, które znam choćby z Empyreanów. We flagowcu Meze istrumenty mają większą wagę, fortepian gra masywniej, ale właśnie takie skrzypce i trąbki już przez ten fakt brzmią mniej melodycznie. Z ciekawości dokonałem zmiany na kabel Superconductor, za który w wersji Complete każą sobie dopłacać mniej więcej tyle kasy, ile trzeba zapłacić za nowe Empyreany (niestety nie te w wersji Elite) wraz z kablem Argentum, czyli ponad 14 tysięcy. Szok i niedowierzanie, a tak poza tym sam kable z moim odczuciu dodaje dźwiękom masy i bardzo delikatnie łagodzi górę. Skrzypce w jego towarzystwie nie wychodzą już tak wysoko jak na najtańszym kablu. W wielu miejscach przybliża się także wokal co by mogło sugerować, że scena w głąb się umniejsza, choć w sumie nie odebrałem tego w ten sposób wsłuc**jąc się w inne źródła. Całość przekazu staje się generalnie spójniejsza i bardziej muzykalna, ale 14 tysięcy??? Skoro jednak na potrzeby testów miałem go za darmoche, dalsze wrażenia opisuje już z jego udziałem. Postanowiłem kontynuować eksperymenty i z ciekawości dokonałem przesiadki na Cayna HA-300. O ile Abyssy na Nimbusie wypadają naprawdę bardzo dobrze, o tyle na Caynie jest to już dla mnie miód i malina. Co prawda Nimbus oferuje większą precyzje w rysowaniu dźwięków, mają one ostrzejsze kontury, o tyle Cayin oferuje nie tak techniczny, a bardziej muzykalny przekaz. Instrumenty nabierają większej masy nie tracąc nic ze swojej melodyjności, średnica ma więcej planktonu. Dół bardzo deliketnie się zaokrągla, ale nie jest w żadnym wypadku poluzowany. Scena robi się jeszcze szersza. Pojawia się magia w postaci róznego rodzaju pogłosów, dłuższych wybrzmień, echa, wszelkiej maści smaczków składających się na tło jakie słyszalne jest na koncertach na żywo. Wiem, że nie każdy lubi taki przekaz, ale kto raz spróbuje blondynki... Ja tak mam również z lampami. Niestety chyba nie ma dla mnie powrotu do tranzystora. No cóż, około godziny walczyłem ze sobą przepinając się pomiedzy Nimbusem a Cayinem, po czym tego pierwszego po prostu wyłączyłem by oszczędzić czas na inne porównania. Tutaj wspomnę jeszce o próbie podjętej z Lucarto Songolo, który niestety nie podołał Abyssom ujawniając zniekształcenia przy wyższych poziomach głośności, na których zazwyczaj lawiruje podczas odsłuchów. Uprzedzając ewentualne pytania, Electrona i WA8 włączyłem jedynie na chwilę, ale stwierdziłem, że nie mam czasu, na aż tak rozbudowane testy, zwłaszcza, że od pierwszych nut Cayin sprawiał lepsze wrażenie od tych dwóch wzmakóœ. M8 nie próbowałem. Po prostu nie było na to czasu. Dave był w stanie uciągnąć Abyssy, nie było artefaktów, ale grało to dosyć chudo i bardziej technicznie niż muzykalnie. Nie było zatem sensu rozwijać tematu. Skupiłem się dalej na testach głównie z Cayinem, skacząc po wybranych utworach, wybierając pojedynkujące się słuchawki i robiąc krótkie notatki. Niektóre porównania jak sam przyznaje są dosyć lakoniczne. Nie zawsze potrafiłem skupić się na księgowości. Czasem po prostu płynęła muza... Pierwszy dzień testów (Hegel HD30, Cayin HA-300, Psvane 300B WE Replica, Shuguang CV181-Z Treasure Gold) Bahramji and Manesh de Moor - Momemt with you Abyss vs Heki Heki grają bliżej, emanują przez to dosadniej szczegółami i smaczkami, które na Abyssach są również słyszalne, ale jednak nie z taką mocą. Mimo wszystko dźwięki z głównej lini mają więcej ciała na Abyssach. Bas jest miększy na Hifimanach i wydaje się że mniej kontrolowany. Anna Maria Jopek - W polu lipenka Od jakiegoś czasu to mój ulubiony kawałek testowy. Jest wiele aspektów porównawczych. Świetny wokal o różnej intonacji, sporo różnych instrumentów rozłożonych na wieloplanowej scenie. Rywalizujące o pasmo wybrzmnienia mnogich bębnów, fortepianu, skrzypiec. Pogłosy, przeróżne szczegóły, dźwięki schodzące bardzo nisko i idące bardzo wysoko. Dotychczas na tym właśnie kawałku, mimo wielu starć z topowymi słuchawkami, zwycięsko, w lepszej lub gorszej kondycji wychodziły Empyreany, pędzone z Lucarto Songolo. Oferowały one tutaj najlepszy kompromis pomiędzy wypełnieniem dźwięków poszczególnych instrumentów, a ich separacją, pomiędzy powabem wokalu, a jego prawdziwym charakterem, między efektownością, a realizmem budowania sceny. Było tak do momentu zapięcia Abyssow do Cayina. Czuć, że jest to bardziej zaawansowana technicznie konstrukcja o fenomenalnej separacji. Takiej nie słyszałem jeszcze wcześniej, przynajmniej na tym złożonym utworze. Co bardzo ważne, dźwięki nie tracą przy tym na swojej objętości. Mało tego, w stosunku do Empyreanów barwa fortepianu, skrzypiec jest tu po prostu o wiele lepsza. Mimo pogłosów bębnów, ich długich wybrzmień, wariacje fortepianowe mają precyzyjne kontury, a trzeba wspomnieć, że w tym samym czasie dzieje się bardzo wiele innych rzeczy na scenie. Same bębny również są lepiej wyodrębnione, a ich tekstury precyzyjniej podane. Dla mnie poprostu rewelacja. Dzięki wspaniałej separacji pojawia się również wrażenie większej sceny. Wokal Anny Marii Jopek także mi się niesamowicie podoba na Abyssach, jakby oddający bogatszy jego charakter i jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, do jednej rzeczy, która nie pozwala mi nazwać tego grania doskonałym, to jego lekkie oddalenie w stosunku do konkurencyjnego przekazu znanego mi z Meze, Heków czy L5000. Niestety nie byłem przy nagrywaniu tej płyty i nie wiem, gdzie wtedy stała wokalistka na scenie, czy to oddalenie oddaje po prostu rzeczywistość. Natomiast wiem tyle, że bliższy wokal jest bardziej angażujący, a ten Anny Marii Jopek wręcz hipnotyzujący i chciałbym go jak najwięcej. Pod tym, jednym względem Abyssy ustępują wspomnianej trójce. Z podobnej odległości wokal grają Susvary, ale akurat w tym utworze nie posiadają ani takiej separacji, ani barwy instrumentów. W sumie walkę nawiązały tutaj jedynie L5000 oferując jeszcze większy poziom szczegółowości, ten bliższy wokal, również świetną precyzje w oddaniu bębnów i teksturowaniem innych źródeł. Jednak przekaz z ATH jest jaśniejszy, nie posiada aż takiej separacji, a sama barwa saksofonu i fortepianu delikatnie mniej mi się podobała, mimo, że skrzypce na L5000 to zawsze poezja. Finalnie, niestety Abyssy ogłaszam na tym kawałku jako nowego króla. Niestety tylko dlatego, że nie jestem ich posiadaczem i raczej w najbliższym czasie się to nie zmieni. Lecim dalej. Cassandra Willson and Fabrizio Scotti - Red guitar, Eva Cassidy - Aint no sunshine, Tutaj pomiędzy Abyssami i Hekami stwierdzam remis. Abyssy prezentują niesamowitą barwę wokalu, piękne gitary z odpowiednią masą szarpanych strun i dużym pietyzmem jeśli chodzi o realizm. Ponownie super separacja. Za to Heki grają bliżej, otaczając słuchacza dźwiękami, trójwymiarowo (Abyssy raczej z przodu), grając wokal od ucha, bardziej angażująco. Paul Anka - The way you make me feel Ku mojemu zaskoczeniu całkowite zwycięstwo Hek'ów. Trabki naturalniejsze, żywsze, głos Paula wyrazisty, pełny, na Abyssach wycofany, jakby nieśmialy, Heki oddaja żywy, energiczny przekaz, Abyssy grają tu zdecydowanie powściągliwiej, na wiekszej scenie, pewnie oddajęcej wierniej przestrzeń potrzebną na umiejscowienie tak wielu muzyków orkiestey, ale fun przy tym jest zdecydowanie mniejszy i całość mniej muzykalna. Ambeon - High Abyssy graja tu jakby nieśmialo. L5000 rozkladaja je na tym utworze na kawałki z żywym wokalem, lśniącymi, popisowymi gitarami elektrycznymi i niesamowitym detalem we wszelkich smaczkach eleketronicznych. Przy tym granie L5000 w żaden sposób nie jest przytłaczające, czaruje trojwymiarową sceną. Z ciekawości zakładając inne zamknięte, Denony D7000, granie jest tutaj ugrzecznione, z wycofaną górą, dosyć obszernym dołem i barwą instrumentów, która nie może rywalizować ani z ATH ani z Abyssami. Jest to jednak wciąż bardzo satysfakcjonujące granie, o najlepszym stosunku jakości do ceny (oczywiście używek, nie są produkowane) jaki osobiście słyszałem/widziałem. Dire Straits - Money for nothing Znow Abyssy grają zachowawczo wzgledem L5000, i choc bardzo poprawnie to ATH porywają. Założenie po nich Abyssów sprawia wrażenie beznamiętnego grania. Gary Moore - I love you more than you will ever know Abyssow słucha sie przyjemnie, naturalne gitary, pięknej barwy solówki, gitara elektryczna ma masę, słucha jej sie z zahipnotyzowaniem, tak, że czas mija alternatywnym tempem. L5000 potrafią na tym kawałku wyciągnąć jeszcze wiecej, absolutnie dopieszczając słuchacza ekspresją gitar, wyciągając rify na wyższe rejony w całkowicie czysty sposób. Obie pary słuchawek dają tutaj niesamowitą satysfakcje ze słuchania. Erykah Badu - Tyrone (live) Piekny, naturalny wokal na Abyssach, oddający właściwą barwę Erykah (byłem na kilku jej koncertach). Świetnie oddana gitara basowa, masywna, trzymana w ryzach. Dobrze słyszalne wszystkie szczegóły, miotełki, głosy publiczności. Stopa perkusji wybrzmiewa krótko, precyzyjnie. Na Hek'ach wszystkie szczegóły jeszcze lepiej uwypuklone, lepiej słyszalne. Znów bardziej funowy i energetyczny przekaz dzięki graniu z bliższego planu. Dochodzę po czasie do wniosku, że Hifiman specjalnie tak zestroił te słuchawki, by mimo swego zaawansowania technicznego robiły dodatkowe wrażenie grając wokal do ucha i zwiekszając bryły małych dźwięków kosztem sceny. Mimo, że takie słuchawki jak Abyss czy Susvary mogą oddawać rzeczywistość sali nagraniowej bardziej poprawnie, to na końcu większości ludzi mało to obchodzi, bo fun płynie większy z bardziej bezpośredniego uczestnictwa w spektaklu muzycznym. A może za bardzo generalizuje? Breakout - Na naszej drodze Na Abyssach naturalne gitary, wokal wyraźny charakterystyczny, niewygładzony, choć na Hek'ach posiada on bardziej złożoną barwę. Na Hifimanach przekaz jest bardzo spójny, wszystkie pasma są ze sobą splecione, a całość podana z bliska, co ponownie stanowi bardziej muzykalny przekaz w moim odczuciu. L5000, idą o krok dalej w interpretacji wokalu i wyciagają z niego jeszcze więcej szczegółów, ale finalnie, mimo to, Hek'i grają znów bardziej muzykalnie. Kanal Audytywny - Takie chwile L5000 miaźdżą ilością szczególów, są tu wyczynowe, ale niemęczące (przynajmniej przez jakiś czas ;)), a bardzo muzykalne. Generują trójwymiarową scenę, L.U.C bawi się swoim głosem, a ja słucham z otwartą szczęką jak bym patrzył na jakiś pokaz fajerwerków i laserów. Heki próbują nawiązać walkę i są blisko, no ale jednak lekko im brakuje. Abyssy grają jak zwykle dla odmiany wokal z dystansu. Nie są też aż tak szczegółowe, co nie znaczy, że cokolwoek gubią. Po prostu słuchacz może pominąć niektóre smaczki niewydobyte tak wyraźnie z tła. Abyssy nie podają dźwięków z tak wielu stron, za to między źródłami jest więcej powietrza. Moim zdaniem na Abyssach można by dłużej słuchać takiej efekciarskiej muzyki, bo jest to bardziej złagodzony przekaz. Z drugiej strony po Abyssach zakładam znowu L5000 i pierwsze słowa jakie garną mi się na usta to "o ja pierd...!" Dead Can Dance - Kiko Bass z bębnów lelszej jakości na Abyssach. Odniosłem wrażenie, że Abyss potrafi zejść niżej i dostarcza większej różnorodności na tym paśmie. Abyssy były w stanie oddać zaokrąglone najnizsze zejścia w pierwszych tonach utworu dostarczając przyjemnej wibracji. Heki tego nie zrobiły, oddając spłaszczoną teksturę bębna. L5000 też nie potrafiły zejśc tak nisko, choć uderzenia bębna z okolic midbasu miały być może jeszcze bogatszą fakturę. W dalszej części kawałka najbardziej melodyczne były L5000 potrafiąc najbarwniej oddać dźwięk cymbałów oraz lutni arabskiej. Drugi dzień testów (Chord Dave, Cayin HA-300, Psvane 300B WE Replica, Shuguang CV181-Z Treasure Gold) Snarky Puppy - Grown folks Na D7000 graja dość blisko, dźwięki instrumentów lekko pogrubione, mają spory wolumen, ciężka stopa perkusji i obszerne bryły basowe. Generalnie przyjemnie się ich słucha, relaksacyjna, muzykalna prezentacja. Abyssy mają mniejsze wypelnienie niz D7000, ale więcej powietrza, grają na wiekszym planie, instrumenty dzwięczne, piękne. Technicznie to inna połka niż D7000, natomiast w muzyce mogłoby płynąć troche więcej emocji. Na L5000, instrumenty, szczególnie trąbki, mają mniej przyciągającą barwę. Dodatkowo jak zazwyczaj ATH grają bliżej. Na Hek'ach przyjemne granie, relaksacyjnie, w połowie drogi pomiędzy D7000, a grającymi na poważnie Abyssami. Jest też dobre wypelnienie oczekiwaną fakturą poszczególnych instrumentów, których barwa jest lepsza niż w D7000, ale nie aż tak dobra jak w Abyssach. Heki otaczaja dzwiękiem, są bardzo muzykalne, dają mi najwięcej przyjemności ze słuchania. Susvary grają w podobnym stylu jak Heki, ale z większej odległości przez co nie angażuja mnie, słuchacza aż tak bardzo. Miles Davis - Sivad (Live) To dosyć trudny kawałek dla słuchawek grających z bliskiego pola, zwłaszcza mających rozjaśniony przekaz. Wybitna muzyka, ale sama realizacja nie jest wybitnej jakości. Dużo tam wariacji z trąbkami, które potrafią być bardzo ostre. Pierwszy raz sytuację opanowały tutaj Finale D8000, dla których przez ten kawałek zakręciło mi się kiedyś na chwile w głowie. Grały przyjemnie, z powagą, z zerową ostrością, wyciągając jak wtedy mi się wydawało maxa z tego nagrania. Potem przyszły Susvary i okazało się, że max był gdzie indziej L5000 są na tym utworze krzykliwie, ostre, męczące. Średnica jest sucha. Podobnie zachowują się tutaj Heki. Może mają tej ostrości odrobinę mniej. Abyssy wypadły całkiem nieźle, bez nieprzyjemnych ostrości, z trąbkami o zróżnicowanej barwie. Scena większa niż na Susvarach, ale granie przez to trochę mniej zajmujące. Ogólnie wywarły na mnie mimo to bardzo dobre wrażenie. Grover Washington - Masterpiece Heki graja jak zwykle bliżej i znów bardziej angażują słuchacza. Abyssy graja z dystansu, źrodla maja wiecej przestrzeni między sobą, jest lepsza holografia. Scena także większych rozmiarów na Abyssach, zwłaszcza na szerokość. Instrumenty brzmią lepiej na Abyssach, ale finalnie to na Hekach słuchałem dłużej tego kawałka. Zrzucam to na karb tego bliskiego grania, do którego się przyzwyczaiłem. Empyreany słuchane jako kolejne po Hek'ach i L5000 mnie w tym upodobaniu utwierdziły. Erick Jackson - Vibin Susvary zagrały bardzo poprawnie z glębokim zejściem basu. To było muzykalne doświadczenie, ale czegoś mi tu brakowało po ponownej przesiadce z Hek'ów Heki po staremu, bliżej przez co jeszcze bardziej muzykalnie, funowo, choć paradoksalnie bass miały twardszy niż w Susvarach. L5000 zagrały ze zróżnicowanym basem, ale góra była tu mniej przyjemna zbyt natarczywa. Finalnie odebrałem ten przekaz jako mniej muzykalny niż ten z Heków. Abyssy za to pokazały najfajniejszy, najglebszy bas z najlepszą texturą. To było bardzo przyjemne granie, choć nie tak angażujące moją uwagę jak na Hekach. Jan Garbarek - Knot of place and time Na L5000, super barwny saksofon, przy najwyższych partiach wygładzony, lśniący. Słuchawki zdają się nie mieć ograniczeń w tym jak wysoko można go zagrać. Czuć niesamowity klej jaki spaja pełniący tło bas, z tymi wysoko grającym saksofonem oraz skrzypcami. Jest tu magia. ATH grają bliżej niż Abyssy i z lekko twardszym basem. Na Abyssach saksofon jest bardziej powściągliwy w tym swoim blasku i słuchawki nie starają się popisywać tym, z jaką rozpiętością można go zagrać. Gra bardziej dostojnie, ale czy bardziej naturalnie? Ciężko mi to ocenić. Na obydwu parach słuchawek można odpłynąć podczas odsłuchu i stracić rachube czasu. Pięknie jest również na Empyreanach (oczywiście z Songolo), gdzie przekaz jest bliższy niż z Abyssów i scena przy tym również mniejsza, natomiast będąc uczciwym, Meze odstają od tych dwóch flagowców pod kątem barwy instrumentów. Są natomiast zajmujące i bez słuchania poprzedników pewnie mało kto by powiedział, że mu cokolwiek w tym graniu brakuje. Hoff Ensemble - Blagutten Abyssy grają bardzo muzykalnie na dużym planie, znów barwa instrumentów robi wrażenie. Heki rysują mniejszą scene, znów podsuwają wiele dźwięków pod same uczy, ale barwa instrumentów nie jest tak wierna i bogata jak na Abbyssach. L5000 prezentują się tutaj również bardzo dobrze, z równie dużą sceną jak Abyssy i świetną barwą, choć nie aż tak piękną jak Abyssy. Zwróciłem natomiast uwagę na najdokładniej oddane uderzania ludzkich dłoni w bębny na Audiotechnice. Było to po prostu namacalne, wręcz można było sobie wyobrazić kąt pod jakim dłoń spotykała się membraną w danym momencie. Tego dnia próbowałem zaciągnąć Abyssy także do innych, bardziej rozrywkowych gatunków muzycznych. Radzą sobie, ale to nie jest ich żywioł. Na klasycznej elektronice czy pop lepiej wypadały grające rozrywkowo/funowo/blisko Heki lub powalające szczególami L5000. Na bardziej nowoczesnych, agresywnych gatunkach elektroniki Abyssy z Nimbusem pogromców znajdywały albo w piekielnie szybkich Fostexach, albo Empyreanach (obydwie pary na Songolo). W metalu L5000 grają bardzo ekspresywnie i też Abyssy muszą im ustąpić pola. Podsumowanie Do czego zatem nadają się amerykańskie słuchawki? Gdy przeczytałem samemu ten tekst zrozumiałem, że można odnieś wrażenie, iż w wielu miejscach są od nich słuchawki lepsze. No ale... Po pierwsze, ważna informacja o jakiej od jakiegoś czasu wspominam w moich tekstach i chcę wspomnieć również w tym akapicie. Lubię jaśniejsze granie, lubię detal, wolę wokal grany raczej z bliska i kocham bogatą barwę instrumentów. Trzy pierwsze cechy niekoniecznie sprzyjają Abyssom. Choć detalu im nie brakuje, to zwyczajnie pod tym kątem są lepsi zawodnicy. Po drugie, gdy mowa o tych zawodnikach, to trzeba zaznaczyć, że odbyła się tu bitwa na szczycie. Gdy piszę, że coś jest lepsze od innego, to nie znaczy, że jest to przepaść, no chyba, że wyraźnie to zaznaczam. Bywa, że mowa tu o niuansach, na potrzeby zróżnicowania słuchawek lub podania punktu odniesienia. Wreszcie po trzecie, przechodząc do właściwego podsumowania. Moim zdaniem to słuchawki z jedną z najlepszych barw instrumentów jakie słyszałem. Pisząc "jedną z najlepszych" mam tu na myśli na ten moment jedynie L5000, a większość flagowców przeszło już wcześniej przez moje ręce. Audiotechniki bywają czasem lepsze i gorsze pod tym względem, natomiast są to słuchawki nieprzewidywalne, czasem kapryśne. Jak podejdzie im płyta to grają niedoścignienie. Gdy płyta jest kiepsko, płasko zrealizowana to jest po prostu kapa. Ich detaliczność, bądź jasny przekaz potrafi zabić, a w najlepszym przypadku zmęczyć. Abyssy grają zawsze przynajmniej dobrze. Co najwyżej w złych momentach zachowawczo i nie błyszczą. Mogą co najwyżej nie porwać słuchacza, ale raczej nigdy go nie zmęczą. Nie udało mi się ich zaskoczyć żadnym nagraniem gdzie zagrałyby po prostu kiepsko. One grają dostojnie, poważnie. Są stworzone do muzyki instrumentalnej, a prawdziwy popis dają gdy tych instrumentów jest dużo. Ich separacja jest wybitna, znana mi z elektrostatów. Nic się tutaj nie zlewa. Poza tym mają naprawde niezłą holografie, grają na dużym planie, choć nie ma tu 3D znanego mi z Heków czy L5000. Abyssy wreszcze oddają z ogromnym realizmem wokal zarówno kobiecy jak i męski. Heki za bardzo czasem wygładzają ludzkie głosy i trudniej niż na Abyssach rozpoznac po "kilku nutach" nazwisko wokalisty. Takiego problemu nie ma z Abyssami. Szkoda, że nie grają tego wokalu bliżej. Wtedy nastałby u mnie pogrom w wyposażeniu. Tak czy inaczej wydają mi się jako obiekt pożądania atrakcyjniejsze niż Susvary. W porównaniu do Heków dają coś naprawdę "extra", może nie zawsze lepszą, ale na pewno inną jakość. To obecnie mój numer jeden na liście słuchawek, które chciałbym posiadać. Za wypożyczenie sprzętu do testu serdeczne dzięki dla @MP3store Musze przyznać, że postarali się zestawiając taki tor, po posłuchaniu którego drzwi de sejfów miękną.
    37 points
  27. W końcu się doczekałem ZMF Verite Closed.
    37 points
  28. Ostatnie zakupy - słuchawkowe klasyki i coś do ich pędzenia.
    37 points
  29. U mnie urodzinowy zakup w postaci słuchawek Audio Techniki ATH-ADX5000, które po spokojnych odsłuchach w ubiegłym roku zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie🎶🎧🎶 Jak sugeruje numer seryjny - strzał w setkę - szczególnie przy muzyce płynącej z czarnych krążków Dziękuję @euter!🙂👍 Nico, jako wielbiciel Audio Techniki, ich nie odstępuje😉 A jeśli o winylach mowa... Isao Tomita, Snowflakes Are Dancing oraz Dvorak: Cello Concerto w wykonaniu Czech Philharmonic Orchestra pod batutą Vaclava Talicha🎶 Do kompletu również stojak słuchawkowy
    36 points
  30. Się nie chwaliłem jeszcze. Fajnale i kabelek forzy
    36 points
  31. Dojechały pierwsze z trzech wyczekiwanych słuchawek - Meze Empyrean Copper Tyle co cyknąłem pare fotek na szybko - ledwo co zdążyłem przed deszczem. Jeszcze nie słuchałem, ale chwile mialem na głowie i teraz już wiem co to znaczy wygodne słuchawki Myslalem, że moje Nighthawki są wygodne, ale Empów to juz w ogole nie czuje na głowie! Ależ one są piękne 😍
    36 points
  32. Wziąłem chinole do domu po micie u @Jaworrra, żeby się nad nimi pochylić z uwagą...i tak się pochylałem, pochylałem, pochylałem...i ani się obejrzałem, jak @bigmaras mię zaszedł od tyłu: Serio, bardzo mi siadły dźwiękiem swym, a do tego super kejs, solidne wykonanie, porządny kabel 4,4 z przejściówką na 3,5 - w tej cenie imo rewelka. Ponadto oryginalny kondomek na Kubka (z wyprzy). Wykonanie, trzeba przyznać prima sort, ale kupiłem również niedawno bardzo porządną wiertarko-wkrętarkę za podobną kwotę - i tak se paczę na jej ściągane futerko do wierteł, dwa akumulatory z ładowarką, potem znów se paczę na kejs od Astella i najszła mię taka refleksja: podczas formowania się audiofilskich mózgów w okresie płodowym, najprawdopodobniej idzie coś mocno nie tak.
    36 points
  33. Długo czekałem na przyjście paczki i nie obyło się bez komplikacji ale są. Miałem sporą przerwę w zakupach to tak troszkę z grubszej rury. Z1R drżą. pisane przez Tapatalk mobilnie, przepraszam za literówki itp.
    36 points
  34. Kulki już się nie kręcą
    35 points
  35. I drugi z nowych nabytków, Abyss 1266 Phi TC Stokrotne podziękowania dla sklepu Mp3 Store, a konkretnie dla Marcina @kuropa. Za słuchawki i kabelek. Dzięki raz jeszcze Marcin 👍 Za dnia nie miałem za bardzo czasu na odsłuchy, jedynie co to chwyciłem za aparat i cyknąłem na szybko parę fotek. Dopiero teraz zasiadam na odsłuchy. Słuchawki extremalnie dobrze wykonane i o dziwo bardzo wygodne, a to już duży plus. Tylko kabel za długi, ale jego znając życie będę wymieniał na coś porządniejszego (jeżeli słuchawki mi podpasują). To tyle tytułem wstępu. Dłuższego posta napisze pewnie jutro jak trochę posłucham. Przepraszam za dużą ilość zdjęć, ale myślę, że mi wybaczycie
    35 points
  36. Dojechały Audeze LCD5 Wielkie podziękowania tym razem dla sklepu Top Hifi i Pana Adama! O samych słuchawkach (jak grają) warto napisać więcej i to zrobię jak pozbieram szczękę z podłogi. Naprawdę. Efekt wow był odrazu, od pierwszego utworu, a słucham już jakieś trzy godzinki i wciąż mam dreszcze To po prostu trzeba usłyszeć. Polecam z całego serca! Zdecydowanie zrobiły na mnie lepsze pierwsze wrażenie niż Abyssy, choć Abyss do elektroniki są wybitne i jedyne w swoim rodzaju i tutaj ciężko będzie je pobić. Musze też dodać, że jeszcze nie znalazłem idealnego ustawienia Abyssów, więc na bardziej sprawiedliwe porównania przyjdzie czas. Obie pary muszą sie też wygrzać, bo są nowiutkie, więc nie czas i pora na werdykt, które lepsze. W każdym razie myślę, że się będą fajnie uzupełniały, a to dlatego, że są to zupełnie inne słuchawki i grają zdecydowanie inaczej. W skrócie Abyssy kładą nacisk na dynamikę, przejrzystość, dół i górę, oraz mają wycofaną nieco średnicę, natomiast Audeze to wyjątkowo muzykalne, średnicowe granie, z nieprawdopodobną czystością i zniewalającymi, wręcz hipnotyzującymi wokalami. Abyss są też nieco jaśniejsze, natomiast LCD5 cieplejsze, barwniejsze, ale obie pary słuchawek można śmiało nazywać neutralnymi. Jestem zauroczyny tym jak one grają! Coś wspaniałego 😍 Więcej zdjęć z każdej strony zrobię na czasie.
    34 points
  37. Też się pochwalę nowym zakupem
    34 points
  38. Możliwe ze ostatnia nowa sztuka SS w Polsce
    34 points
  39. "Święta trójca" w komplecie. 😎👍
    34 points
  40. W sobotę, 19 czerwca br. odbył się kilkugodzinny domowy meet audio u Macieja @Name44. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować gospodarzowi spotkania, który wzorowo wywiązał się ze swojej roli i zapewnił wspaniałą atmosferę, która sprzyjała nie tylko odsłuchom, ale także nawiązywaniu kontaktów z pozostałymi Uczestnikami spotkania, którzy zabrali na spotkanie swoje słuchawki oraz sprzęty, którymi były m.in. Chord Qutest (dzięki uprzejmości Doroty miałem okazję w kwietniu zapoznać się z nim przez kilkanaście dni w domowych warunkach i zrobił na mnie pozytywne wrażenie szczególnie swoja szybkością oraz rozpiętością dynamiczną, będąc zarazem bardziej stonowanym barwowo od soczystszego Hugo 2), który u Domil był zasilany z Sboostera BOTW, czy od mrBudyn Astell Kern A&Norma SR25 połączony ze wzmacniaczem Musical Fidelity LX2-HPA. Wśród słuchawek znalazły się następujące modele: AKG: - K812 Pro (domil) Beyerdynamic: - DT1990 Pro (mikla) - T1V2 (domil) Final Audio Design: - D8000 Focal: - Utopia Hifiman: - HE400i (mrbudyn) Sennheiser: - HD650 (mrbudyn) - HD800 (Weird_O) Sony: - MDR-CD3000 - MDR-SA1000 - MDR-Z7 Głównym punktem programu odsłuchowego był system Macieja, na który składają się WBA Electron + WBA Power Stage Amplifer Electron ORT + Qutest, a do połączenia jego części było użyte okablowanie Argentum. Dzięki uprzejmości Zbyszka (lsd) mieliśmy przyjemność posłuchać flagowych planarnych Erzetich Phobos również na przewodzie słuchawkowym wspomnianej marki. Nie ukrywam, że bardzo mnie ciekawiło, jakie brzmienie i czy jest ono zbliżone do tego, jakie zapamiętałem z ATH-L5000, co sugerowała jedna z recenzji Phobosów. Jednak zanim przejdziemy do ich brzmienia, zwróćmy uwagę na ergonomię. Słuchawki już od samej strony wizualnej prezentowały się jako masywne i miałem trochę obaw, jak będzie prezentowała się ich ergonomia. Jednak pomimo ich okazała się ona znacznie lepsza niż przypuszczałem. Rozkład sporej masy jak na słuchawki (690 gramów) był dobry i nie powodował w żadnym wypadku uczucia dyskomfortu przy krótszych odsłuchach podczas spotkania. Dłuższe też nie stanowiłyby dla mnie raczej problemu. Tym bardziej, że bardzo dobrze przylegały do głowy, nie powodując przy tym uczucia ucisku bocznego przy skroniach. Wygląd słuchawek jest unikalny, zwracający uwagę i po wzięciu ich do rąk odczuwa się staranne, ręczne wykonanie. Drewniane muszle w kształcie ośmiokąta foremnego o grubości 2,5 cm, a także szerokości prawie 11,5 cm skrywały w sobie niewiele mniejsze diafragmy. Było to odczuwalne od pierwszych chwil w postaci kształtowania dużych źródeł pozornych, a także potędze samego dźwięku, jaki dobywał się z ich wnętrza. W tym względzie ATH-L5000 zostałyby zapewne zdystansowane, bo dolne pasmo było bardzo dobrze słuszalne, a także odczuwalne w dolnych rejonach. Spośród wszystkich słuchawek poradziły sobie według mnie najlepiej z hard rockowym Moby Dickiem od Zeppelinów, ukazując odpowiedni wygar gitary Jonesa oraz Jimmy’ego Page’a, a także popisową solówkę perkusyjną Johna Bonhama. Na Phobosach było wręcz czuć wibracje, w jakie były wprawiane pod uderzeniami pałeczek talerze perkusyjne, a także uderzanych z różną intensywnością membran werbli, a także wybrzmień pojawiających się w bębnach (w tym przypadku potrafiły przywoływać wspomnienia dźwiękowe z ATH-L5000). Dociążenie całego brzmienia było referencyjnie planarne i nie wykluczam, że mogłoby konkurować z Abyssami 1266TC. Ten ich aspekt brzmienia też zrobił na mnie duże wrażenie. Ktoś mógłby preferować bardziej bezpośredni, jeszcze intensywniejszy przekaz za sprawą podbicia midbasu z D8000, a także mający więcej blasku w talerzach, szybszy, z mocniej skupionymi źródłami z Focali Utopia, jednak na Phobosach postrzegałem jako najbardziej naturalny spośród wspomnianych, z dobrą plastycznością, z precyzyjnym ich umiejscowieniem w trójwymiarowej przestrzeni, głębią, bez aż tak mocnego silenia się na popisowość, która przy dłuższych odsłuchach mogłaby męczyć. Średnie tony w Erzetichach mógłbym określić jako naturalne, dzięki delikatnemu ociepleniu, wycofanych względem Utopii, a także MDR-CD3000. Barwy określiłbym jako stonowane, bliższe neutralności, umożliwiające bardzo dobre różnicowanie źródeł pozornych. Sprawdziłem jedynie wokal męski, a dokładnie Ozzy’ego Ozborna w tytułowym kawałku z płyty "Paranoid". Był oddany czysto, trafnie tonacyjnie, dobrze odseparowany od instrumentalnego tła dosyć grubą, ale raczej miękką kreską. Detaliczność przekazu wynikała z bardzo dobrej klarowności przekazu, bez uciekania się do jego rozświetlania sopranami. Czyniąc na koniec odniesienie do wspomnianej wcześniej rocznicowej Audio Techniki ATH-L5000. Zdaję sobie sprawę, że odwoływanie się do odsłuchu danych modeli, z którym się miało do czynienia ponad rok temu przez kilka godzin nie bywa zbyt miarodajny, tym bardziej przy innym torze. Jednak biorąc pod uwagę, że towarzyszyły mi wtedy również finale, w jakimś stopniu mogłyby one służyć za punkt odniesienia. Szczególnie, że w pamięć zapadły mi ich niezwykłe soprany. W pewnym stopniu Erzetich Phobos potrafiły je przywołać swoją trójwymiarowością, masą, chociaż u Audio Techniki miały one u niej dużo większą energię, dynamiczny blask, strzelistość oraz potrafiły się tym sposobem wybić na pierwszy plan. W planarnych Erzetich były one zdecydowanie bardziej powściągliwe, mocno zszyte ze średnicą, a przez to nie stające się nigdy ofensywnymi. Przykładem tego mogły być talerze perkusyjne pod pałeczkami Joego Morello oraz saksofon altowy Paula Desmonda w „Take Five” z albumu Time Out The Dave Brubeck Quartet, które nie stawały się zbyt ostre, ani rozjaśnione nawet przy wyższych głośnościach. Dla mnie jest to duży atut tych słuchawek, bo należę do osób, które lubią czasami trochę mocniej podkręcić potencjometr, a wtedy góra potrafi zaatakować. Na Phobosach to nie grozi. W przypadku sceny Phobosy zrobiły na mnie przede wszystkim wspomnianą wcześniej głębią, bardzo dobrą, naturalną w odbiorze gradacją planów muzycznych, a także wysokością przestrzeni. Holografię też oceniłbym bardzo wysoko, bo dźwięki pozostawały poza obrębem głowy. Szczególnie z tych słuchawek powinni być zadowoleni wielbiciele mocniejszych brzmień, jak choćby rocka (w różnych jego odmianach), metalu, a także jazzu. Naprawdę bardzo ciekawa konstrukcja, która dzięki niskiej impedancji 45 omów nadaje się nawet do źródeł przenośnych (sprawdziłem i zagrały nawet z Samsunga Note’a 9), chociaż najlepiej aby były słuchane po symetryku, z mocnych odtwarzaczy pokroju Kann Cube’a. Inaczej stracą zbyt dużo drzemiącej w nich potęgi. Przechodząc do kolejnych słuchawek, na których również miałem przyjemność posłuchać muzyki podczas spotkania. W tym wypadku w telegraficznym skrócie. Beyerdynamic DT1990 Pro: Słuchawki zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i słuchałem na nich muzyki głównie w konfiguracji A&Norma SR25 połączony ze wzmacniaczem Musical Fidelity LX2-HPA, a także przez chwilę z torem @domil, tj. laptop -> Chord Qutest -> wzmacniacz WBA na lampach mocy Tung Sol KT150 (prosiłbym o poprawienie, jeśli źle zapamiętałem model). Zarówno w jednej, jak i drugiej konfiguracji Beyerdynamiki zrobiły na mnie dobre wrażenie bardzo dobrą zdolnością obrazowania sceny dźwiękowej, która pomimo normalnej wielkości (na tle konkurentów) broniła się bardzo dobrą precyzją. Przyjemnie spędziłem na nich czas przy różnorodnym repertuarze i właśnie ich uniwersalny charakter brzmienia, pewną zwyczajność uznałbym za ich główny atut. Podobno niektórzy narzekają na zbyt mała ilość basu w tych słuchawkach. Mogłoby go być odrobinę więcej, zapewne można uzyskać to przez zmiany, m.in. padów, ale nie wiem, czy ten zabieg nie doprowadziłby do zachwiania równowagi tonalnej. Natomiast na oryginalnych pozostawał w harmonii z wyższymi częstotliwościami i taki mi się podobał. Poza tym były bardzo wygodne i pewnie spoczywały na głowie. Ogólną klasę dźwięku uznałbym za porównywalną z Sonorousami VI. Hifiman HE400i: Zdecydowanie było czuć od pierwszych chwil planarny charakter słuchawek w postaci dociążenia dźwięku i strojenie, które można określić neutralno-jasnym, z dobrą ilością powietrza w przekazie, a także detalu, trochę podkreślonego za sprawą góry pasma oraz sceną budowaną głównie na szerokość, chociaż brakowało jej dość dużo do tej, jaką posiadały Sennheisery, w tym HD800 w Kozeluch: Concertos and Symphony w wykonaniu Camerata Rousseau. Bas i średnica mogłyby być dla mnie bardziej organicznej, ale i tak uważam je za ciekawy model, który dobrze spisywał się w konfiguracji, w jakiej używa ich mrbudyn, tj. A&Norma SR25 połączony ze wzmacniaczem Musical Fidelity LX2-HPA. Ergonomię też oceniłbym jako dobrą. Sennheiser HD650: Po opiniach spodziewałem się słuchawek znacznie ciemniejszych brzmieniowo. Jednak wcale ich tak nie odebrałem, co może wynikało z obecnych na spotkaniu, jeszcze ciemniejszych od nich MDR-Z7 od Sony. HD650 przywołały miłe skojarzenia z wypożyczonymi przed kilkoma miesiącami HD600 od Weird_0, ich delikatnie ocieploną tonacją, dużą porcją organiczności. Takie cechy sprawiały, że niezwykle miło można spędzić z nimi czas na materiale z muzyką akustyczną oraz skupioną na wokalach. Mają one w sobie dużo miękkości, która nadaje ich reprodukcji bardzo naturalny charakter. Były przy tym nośne, w żadnym wypadku nie zbyt lekkie, ale nie ukazywane tak czysto jak bezpośrednio porównywanych HE400i. Taki przyjazny charakter dźwięku sprawdza się dobrze w gorszych realizacjach, a także umożliwia więcej udanych konfiguracji, w których będą one brzmiały satysfakcjonująco. Trochę inaczej sprawa prezentuje się z flagowymi dynamikami Sennheisera. Sennheiser HD800: Nie należą one z pewnością do słuchawek, do których można zapałać miłością po krótkim, powierzchownym odsłuchu. Na tle pozostałych słuchawek wyróżniała ich największa neutralność, a przy tym brak eufoniczności, która była tylko i wyłącznie zależna od tego, co wnosił tor i nagranie. Taka przejrzystość jest z jednej strony świetna, bo daje duże pole do popisu, aby odpowiednio kształtować brzmienie takich słuchawek zgodnie z własnymi upodobaniami. Z drugiej problematyczna, bo znalezienie optymalnego może okazać się dosyć czaso- oraz kosztochłonne. Poza wspomnianymi cechami wyróżnia je bardzo przestrzenna, holograficzna prezencja muzyczna, z dużymi źródłami na pierwszym planie oraz dużą czystością dźwięku w całym paśmie i mocnym różnicowaniem jakości nagrań. Z mojej perspektywy ich głównym żywiołem jest muzyka klasyczna, nawiązująca do niej filmowa, a także jazz, wypadając bardzo dobrze, m.in. w utworze Spoksteg od Tingvall Trio. Zdecydowanie najprzyjemniej się słucha na nich muzyki przy dość wysokim, poziomie głośności. Nie ukrywam, że w miłym towarzystwie czas szybko płynie i tak było w tym wypadku. Niestety, nie zdążyłem posłuchać Beyerdynamiców oraz AKG Doroty, skupiając się w dość dużej mierze na aspekcie towarzyskim spotkania. Tak to u mnie bywa. Jeszcze raz chciałem podziękować @domil @mikla, @mrbudyn, @Weird_O, za możliwość posłuchania podczas niego Waszych sprzętów oraz zapewnieniu koleżeńskiej atmosfery. Naprawdę nie wiem, jak te kilka godzin zleciało. Szczególne wyrazy wdzięczności za wspaniały meet kieruję w stosunku Organizatora spotkania, z podziękowaniami dla Żony za przepyszny poczęstunek. Mam nadzieję, że będzie w przyszłości okazja do powtórzenia takiego spotkania
    34 points
  41. A u mnie jak to u mnie, po dużych przejściach dotarły w końcu wyczekiwane pierwsze IEM-y Małe słuchawki a dźwięk wcale niemały Trochę mniejszy kaliber i waga w stosunku do ZMF 😆
    34 points
  42. Warto spełniać marzenia... dziękuję @marekhall!!! Niesamowicie się cieszę z zakupu Baby MDR-R10 :)))
    34 points
  43. 4 miesiące czekania i wreszcie jest. Ogromny w swej bryle, mocy i dźwięku. Mister Electron. Niestety nie mam chwilowo lustrzanki by oddać jego dostojeństwo na tle żarzących się lamp, ale nadrobie to w swoim czasie w odpowiednim temacie.
    34 points
  44. Chociaż jedne śliczne słuchawki trzeba mieć
    33 points
  45. Pocisnąłem gruuubooo (jak na mnie)😁. Kojarzą mi się z nieodżałowanym kolegą @Soundman1200 .😢 Polecał mi je kiedyś w prywatnej korespondencji, ale wtedy westchnąłem tylko i pomyślałem "ilee? no nie, jeszcze nie zwariowałem" i "[gdzie chamie na salony]". A dzisiaj... hmm, chyba jednak zwariowałem😝"he he". Także ten tego... zakup zatytułowany "Ku Pamięci". Ps. Jak lepsza połówka się dowie (a dowie się napewno) to będzie największy foch w historii pożycia😞
    33 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy