Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/21/2009 in all areas

  1. 43 points
    Od dłuższego czasu snułem plan wykonania własnych słuchawek planarnych zupełnie od zera. Choć nie mam jeszcze dobranego do nich pałąka, to mogę spokojnie uznać, że udało się i chyba warto podzielić się tym na forum Słowo wstępu: Założeniem projektu było wykonanie słuchawek planarnych zupełnie od zera na wzór znanych i sprawdzonych konstrukcji takich jak Audeze LCD czy HifiMan. Efektem miał być projekt Open Source, który pozwoliłby każdemu na wykonanie takich słuchawek samemu, dzięki czemu z pomocą doświadczonych modderów można by wycisnąć z nich ile się tylko da i zrobić powszechnie dostępny model DIY. Priorytetem było brzmienie. Wiadomo, że można na nie wpływać przez wygłuszenie, pady, itp, ale najważniejsze jest aby sam driver miał ogromny potencjał. Efekt końcowy miał brzmieć nie jak pierwszy lepszy projekt DIY, tylko jak poważny konkurent na scenie słuchawek ortodynamicznych. Spoiler Alert: udało się Rozmiar całych słuchawek był determinowany wielkością cewki, ale mniej więcej dobrany został tak, aby być kompatybilnym z padami od Audeze LCD. Projekt cewki: Tym co ostatecznie pchnęło mnie do tego projektu był pomysł na produkcję cewki wysokiej jakości. Po wykonaniu jej projektu udało mi się nawet znaleźć jakiegoś bloga gdzie użytkownik też wykonał podobnie taką cewkę. Narzekał on jednak na mocno ściętą górę, co pewnie było wynikiem zbyt grubego materiału samego tworzywa, więc wiedziałem, że muszę an to uważać. Projekt powstał w programie EAGLE i miał kilka iteracji, z czego pierwsza wyglądała tak: Stwierdziłem jednak, że potrzebne będzie znacznie większe zagęszczenie ścieżek, co pozwoli na wytworzenie silniejszego pola. Ostatecznie, przy uwzględnieniu otworów montażowych, cewka przerodziła się w coś takiego: Okupione wieloma godzinami mozolnego dopasowywania łuków, ale było warto. Wytworzenie cewki: Następnym krokiem było znalezienie podwykonawcy, który będzie w stanie wyprodukować niewielką liczbę takich cewek przy zachowaniu bardzo cienkiej warstwy membrany. Wiele firm zajmujących się produkcją płytek PCB posiada również w ofercie giętki laminat do FPC (Flexible Printed Circuit), ale niestety zazwyczaj jego grubość to około 0.4mm (400μm). Po kilku mailach do polskich firm zajmujących się takimi laminatami, okazało się, że albo nie produkują cieńszych, albo nie obsługują klientów prywatnych. Znalazłem więc firmę w Chinach, która specjalizuje się w produkcji giętkich laminatów na anteny mikropaskowe. Sugerowało to, że muszą posiadać bardzo dobra technologie pozwalającą na precyzyjną kontrole parametrów niezbędną w przemyśle antenowym. Ponadto byli w stanie wykonać mój projekt na laminacie o grubości 25μm, czyli 16 razy cieńszym niż standardowe FPC. Dodatkowo grubość warstwy miedzi wyniosła 12μm. Standardową procedura jest tez naniesienie warstwy ochronnej oraz soldermaski. Postanowiłem zamówić na próbę kilka cewek bez soldermaski a kilka z nią. Poniżej to co otrzymałem: Na moją prośbę dodane zostały zewnętrzne pola miedzi usztywniające laminat. Dzięki temu materiał jest mniej podatny na gięcie w transporcie. Pomiar impedancji takiej cewki wynosi 45Ω. Do działania samego drivera oprócz cewki potrzeba jeszcze: Warstwa magnesów: Zastosowałem powszechnie dostępne magnesy neodymowe N50 o rozmiarach 15x3x1.8 mm namagnesowane w osi wymiaru 1.8mm. Nie robiłem żadnych obliczeń dotyczących niezbędnego natężenia pola magnetycznego i po prostu testowo naładowałem tyle magnesów ile się dało, czyli ostatecznie 172. Brzmi sporo, ale ich całkowity koszt wynosi jakieś 55zł, więc tragedii nie ma. Projekt obudowy: Idąc cały czas myślą "planary dla każdego", obudowa powstała jako projekt do wydruku 3D. W skład obudowy wchodzą trzy typy części: pierścień, stator, obudowa (lewa i prawa): Pierścienie służą do przytrzymania i usztywnienia samej cewki z obu stron, czyli łącznie do projektu potrzeba ich 4 sztuki. Element stator pełni funkcję rusztowania dla warstwy magnesów, które to należy przykleić do "żaluzji" statora. Należy pamiętać, żeby magnesy ułożyć jednoimiennie w obrębie jednej "żaluzji", ale na przemian biegunami między poszczególnymi "żaluzjami". Czyli jeśli pokazany stator ma 9 "żaluzji", to przykładowe ułożenie polaryzacji magnesów będzie wyglądało: N-S-N-S-N-S-N-S-N. Łącznie do projektu potrzeba 4 sztuk statorów, po dwa na każdą stronę słuchawek. Elementy obudowy dopasowane są tak, aby powyższe części zmieściły się w nich z zapasowym luzem jak to w wydrukach 3D Muszle pozostawiłem całkowicie otwarte w celu umożliwienia testowania różnych dampingów, wygłuszeń, itp. Wszystkie potrzebne do obudowy pliki znajdują się w załączniku "boson_ph1.zip". Montaż: Cewki mają pola lutownicze do przylutowania kabelków. Pomimo tego, że są bardzo cienkie i sprawiają wrażenie podatnych na wysokie temperatury, spokojnie można je lutować. Polecana przeze mnie temperatura to 250-300°C - laminat sztuki testowej podtapiał się przy 350°C. Przyklejenie cewki do pierścieni jest dość proste, ale polecam wcześniej naciągnąć ją jakoś np przy użyciu taśmy klejącej. Zbyt duży luz może powodować uderzanie w warstwę magnesów. Najtrudniejszym etapem jest przyklejenie magnesów do statora. Są to bardzo mocne magnesy i utrzymanie ich w miejscu nie jest takie łatwe Na zdjęciach widać takie kłaczki wystające ze statora - to ślady po pierwszej próbie klejenia uniwersalnym klejem polimerowym. Niestety okazało się, że musiałem użyć mocniejszego kleju, w tym przypadku niejaki "Mamut" dał radę. Dodatkowo należy wywiercić małe dziurki w statorze do przewleczenia kabelków od cewki na druga stronę. Nie uwzględniałem tego w projekcie 3D, ponieważ stwierdziłem, że idealne ich położenie poznam dopiero po zamocowaniu całości. Obudowa posiada miejsce na gniazdo jack 3.5mm. Wymiary zostały dobrane tak, aby pasowało gniazdo, przeznaczone pierwotnie do założenia na kabel. Po wykręceniu metalowej tulejki zewnętrznej otrzymujemy dość wąskie gniazdo idealne do obudowy A tulejkę można z powodzeniem użyć jako splitter do kabla, co pokaże na zdjęciu niżej. Pałąk: Pałąk mam od pewnych słuchawek vintage, ale wymaga jeszcze pewnych modyfikacji, więc słuchawki są na razie luzem. Podobnie z padami, tymczasowo używam gąbkowych, ale planuję obszyć jakieś fajne wygodne Efekt końcowy: Sorry za jakość, ale musiałem skompresować, aby zmieściło się do posta Brzmienie: Przyznam, że aż do momentu przetestowania całości, dość sceptycznie podchodziłem do brzmienia. Liczyłem się z tym, że pewnie czegoś będzie brakowało, pasmo utnie się na 12k, wszystko rozleci się albo będzie brzmiało zamulaście. Na szczęście nie! Brzmienie jest na na prawdę wysokim poziomie i ciężko je dokładnie opisać ponieważ bardzo zależy od ułożenia względem ucha, zastosowanej gąbki na pady, czy wygłuszenia tyłu muszli. Mankamentem brzmienia (wg mnie) jest zbyt intensywny bas. Fajnie że potrafią wchodzić na bardzo niskie częstotliwości, ale jak dla mnie bez padów basu jest zdecydowanie za dużo (a obawiałem się, że nie będzie go wcale ), ale też należy brać pod uwagę, że jestem anty-bassheadem. Na szczęście brzmienie można szybko utemperować zakładając np pady z gąbki. Nie wiem jak sprawowały by się pady od Audeze, bo nie posiadam niestety Nie jest to dudniący czy zamulający bas, a po prostu subbas jest tak silny, że czasem trochę swędzi w uchu nawet pasmo poniżej faktycznie słyszalnego. Został osiągnięty cel przetwornika o bardzo dużym potencjale i podatności na mody Nie zauważyłem różnicy w brzmieniu między wersjami z i bez soldermaski. Plusem wersji z jest potencjalnie mniejsza masa i większa giętkość, ale też jest bardziej podatna na zgięcia i odradzono mi dotykanie jej gołymi rękami (pomimo posiadania warstwy ochronnej). Waga pojedynczej muszli to 150g, ale w obecnej formie słuchawki mają większą skuteczność niż Fostexy T50RP, więc można spokojnie zdjąć im część magnesów dla redukcji masy. Pewnie będę jeszcze pracował nad modelem statora, bo obecnie "żaluzje" nie są tak sztywne jak bym tego oczekiwał. Na zakończenie: I tak oto powstał model, który ochrzciłem Boson PH1. Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy Ktoś chce zrobić sobie słuchawki? Proszę bardzo! Ktoś chce składać je hobbystycznie i sprzedawać na forum na niewielką skalę? Proszę bardzo! Dwie zasady: musisz nazwać słuchawki Boson PH1 oraz musisz pochwalić się nimi w tym wątku! Teraz już na prawdę na zakończenie: Czuję, że muszę to tu zamieścić, bo część osób nadal nie rozumie dlaczego nie chcę zrobić z tego biznesu Dlaczego otwieram projekt zamiast go spieniężyć? Owszem efekt już pierwszego prototypu jest bardzo zadowalający i obiecujący, ale nie zajmuję się tym na pełen etat i co za tym idzie, nigdy nie będę w stanie sam doprowadzić tego projektu do granic możliwości. Więc jeśli mam opcję zamknięcia tego co jest i sprzedawania tego, a z drugiej strony otwarcia na społeczność zapaleńców, z pomocą której można uzyskać coś lepszego, to ja wybieram tę drugą opcję Pliki do pobrania: Projekty 3D obj: boson_ph1.zip Projekty freecad: BosonPH1_freecad.zip Projekt cewki: bosonph1_coil.zip UPDATE 10.01.2019 Od zamieszczenia tego posta minął już prawie rok i choć moja aktywność w tym wątku spadła to zapewniam, że prace nad ulepszaniem projektu nadal trwają. A dokładnie: Powstają ulepszone projekty cewek. Zaopatrzyłem się w uszy pomiarowe MiniDSP E.A.R.S. Napisałem program do generowania wykrojników materiałowych na pady. Jestem w trakcie pisania oprogramowania pomiarowego, które pozwoli na uzyskanie maksimum informacji z pomiaru E.A.R.S.. Wykorzystane przeze mnie algorytmy w większym stopniu uwzględniają nieliniowe właściwości przetworników elektroakustycznych w oparciu o stosunkowo świeże prace naukowe. Dzięki temu można uzyskać dane o wiarygodności trochę bardziej zbliżonej do sprzętów pomiarowych za grube tysiące Zaczynam budowę urządzenia do pomiaru strumienia magnetycznego w płaszczyźnie 2D, co pozwoli na zbadanie faktycznego rozkładu pól wokół cewki, co przełoży się na lepsze dopasowanie cewki do statora. Niestety nie udało się wykonać zbyt wielu prototypów. Głównie przez to, że kilku podwykonawców próbowało wykonać dla mnie pierścienie z drewna i przez jakieś dziwne zrządzenia losu nikomu się do nie udało. Więc nadal czekam Pomimo powyższego dotychczasowe prototypy grają lepiej niż kiedykolwiek zakładałem. Ze względu na to postanowiłem, wbrew temu co napisałem w tym samym poście prawie rok temu, że: Projekt, a raczej jego kolejne iteracje, przejdą w fazę komercyjną. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale przygotujcie się na nowego gracza na rynku słuchawkowym. Gracza, który bardzo naukowo i transparentnie podchodzić będzie do relacji producent-klient. Bez bullshitu. Beż żerowania na audiofilskiej naiwności. Uwzględniając personalne preferencje muzyczne. Kiedy to nastąpi? Raczej nie w tym roku, pewnie też nie w następnym, ale nastąpi Co to oznacza dla "opensourceowości" projektu? A oznacza tyle, że prawdopodobnie nie będę wstawiał tutaj nowych projektów. Pozostawię jednak dotychczasowe, bo "planary dla każdego" były i nadal są duchem i motorem napędowym tego projektu i pomimo obecnych ulepszeń pierwotne wersje to nadal są bardzo dobre słuchawki, które można zrobić samemu Zasady pozostają niezmienione: Jak tylko będę miał jakieś nowe prototypy i ich pomiary, na pewno się tutaj pochwalę
  2. 33 points
    Piątkowy wieczór, żona u teściowej. Ja i moje stado królików. Oj dawno nie było takiego wieczora. Człowiek chciał posłuchać jednocześnie wszystkiego w każdej możliwej konfiguracji
  3. 32 points
    W obliczu obecnych wydarzeń warto mieć możliwość przeniesienia się do Utopii... nawet tylko dźwiękowej. 🎇✨🎆Te dynamiki mi to dały 🎆✨🎇
  4. 31 points
    Jak w nowy rok to z przytupem!
  5. 31 points
    To i ja zgłoszę się po kilka lajków 😂
  6. 30 points
  7. 29 points
    Były szranki - Final Audio D8000, Meze Empyrean, Hifiman HE1000-SE, Ether 2 Flow. FINALista i zwycięzca mógł być tylko jeden... Pograły już trochę. Wrażenia są takie: przede wszystkim niespotykanie uwodzicielska muzykalność. Bajeczna średnica - obłędne wokale, bas - potęga pod pełną kontrolą. Wielkie instrumenty połączone z doskonałą rozdzielczością i super czystą górą. Mocno zaskoczyła mnie scena - bardzo duża rozmiarowo. Wyraźny pierwszy plan, mimo to głębia wręcz doskonała. Przy bardzo dobrych realizacjach IMAX 3D w wydaniu słuchawkowym😉. Np. Hifiman HE1000-SE rozległa scena ale instrumenty to punkciki przy bryłach D8000. Komfort - swoje ważą, ale wygoda bez zarzutu. Oprócz Ether 2, które niczym nie mogły przekonać, pozostałe słuchawki to wysokiej klasy granie, lecz nie miały dla mnie "tego czegoś" co by mnie urzekło. Ale wiadomo, każdy szuka "swego czegoś"🙂
  8. 29 points
    Denon D7200 vs Oppo PM-3 vs Focal Listen vs B&O H6 2 gen. Informacyjnie: Testowane głównie na Mojo, uchem rzucone na Pionku i iFi iDSD LE. Wszystkie słuchawki najlepszą synergię mają z Mojo, poza Oppo, które wolę z Pionka lub iFi. W zależności od źródła czy materiału różnice między ilośćią basu, średnicą, ilością góry etc. potrafią być większe lub mniejsze, a nawet się zacierać więc na poniższe opisy należy brać poprawkę. Słuchane raczej na spokojnych klimatach, akustyce, jazzie, wokalizie. Będzie jak zawsze szybko i konkretnie ale też chaotycznie, bo dopisywane na bieżąco podczas żonglowania słuchawkami na łbie. Uwaga! Wrażenia w 100% subiektywne, oceny liczbowe umowne, znaki >< jeszcze bardziej. Focal Listen (F) - bardzo czytelne, na Pionku najjaśniejsze z całej stawki, na Mojo nie mam pewności czy B nie są jaśniejsze i lżejsze, w każdym razie F nigdy nie są na górze ostre czy sybilizujące, góra chyba najlepszej jakości, łatwo wszystkie cykajki wyłapać, zwarty bas, dobry subbas, bliska bezpośrednia średnica z masą szczegółów. Przekaz bliski i bezpośredni, chociaż w tle też dzieje się sporo. Przekaz F jest intymny, ale nie skondensowany i ściśnięty jak w większości słuchawek zamkniętych - w tym względzie dosyć podobne do O, choć nie są tak nasycone i zdecydowanie nie tak barwne. Bas również dużo lżejszy, czasem mógłby być mocniejszy, choć subbas jest w porządku. Świetna synergia z Mojo i tylko lub aż dobrze z Pionka, lubią dobre realizacje, wtedy pokazują swoją techniczną doskonałość, która nie pozbawiona jest przyjemności odsłuchu. 7/10 za górę, szczegółowość i jakość średnicy, przejrzystość, naturalny, monitorowy dźwięk bez ostrości i sybilantów (co nie jest łatwe). B&O H6 2 gen. (B) - neutralno-jasne słuchawki z bardzo fajnym basem, lekko podkreślonym, z dobrym punchem, ale bas ten nigdy nie wchodzi na średnicę i nie przysłania innych pasm, wszystkie są równie czytelne, choć średnica w F jest bardziej namacalna i szczegółowa, bo jest bliżej. Średnica w B dosłownie krok wstecz, ale nie jest wycofana, ciut lżejsza i minimalnie nosowa po przejściu z innych słuchawek. Taka średnica powoduje, że dźwięk zyskuje powietrza, jest lekko zdystansowany, poszczególne jego elementy są dobrze odseparowane, scena wychodzi trochę poza głowę - tutaj plus - w tym względzie lepsze niż F i O, słabsze od D. Góra nie jest tak naturalna jak w D, nie tak szczegółowa jak w F. Po prostu jest OK. Bardziej rozrywkowe i skoczne niż F, zdecydowanie lżejsze niż O i trochę bardziej niż D. Znowu świetna synergia z Mojo, zyskują na muzykalności, z Pionka jest dobrze, zyskują jeszcze więcej powietrza, z iFi mi się nie podobają, grają za jasno, za lekko, za szkieletowo. Bardzo dobre do muzyki rozrywkowej, elektroniki, choć generalnie są dosyć uniwersalne. 7/10 za fajny bas bez mulenia, dobre napowietrzenie, czytelność pasm i przyjemność z odsłuchów. Po prostu dobre słuchawki portable (i całkiem wygodne!). Denon D7200 (D) - dla mnie najlepsze SQ z całej czwórki - dobrze zbalansowany, duży i żywy dźwięk, od razu słychać większe muszle - jest przestrzeń, oddech (zwłaszcza po O) gra to szeroko, pojawiają się plany. Bas potrafi przywalić kiedy trzeba lub potrafi siedzieć cicho (ciężko określić jego ilość przez to, bo się zmienia), ma świetną fakturę, wielkość, której nie mają inne słuchawki, bębny brzmią jak trzeba. Mówiąć krótko - jest moc. Średnica dosyć blisko z dobrą barwą, angażująca, świetny damski wokal. Góry w sam raz, dosyć detaliczna, uważałbym na połączenie z jasnymi sprzętami lub takimi podbijającymi wyższą średnicę bo może być za "żywo". Poza tym czuć klasę i spokój w dźwięku, dźwięk nie jest wymuszony, wyżyłowany, płynie, ma świetną dynamikę - od cichych fragmentów do mocnych uderzeń. Sprzęt bez zauważalnych słabszych punktów jak w pozostałych słuchawkach, gdzie pewne cechy są osiągane kosztem innych. Najbardziej uniwersalne, zagrają dobrze i akustykę z wokalem i elektronikę czy pop. Najlepsza synergia z Mojo, chociaż grają fajnie i z Pionka i nawet z jaśniejszego iFi (choć jest już na granicy, zwłaszcza w górnej średnicy). 9/10 za dynamikę, scenę, uderzenie basu, połączenie muzykalności z dobrymi technikaliami. Świetne jako całość. Oppo PM-3 (O) - zupełnie inne od pozostałych, zdecydowanie nastawione na czarowanie barwą, bardziej pogrubiony dźwięk, świetna średnica, zwłaszcza niski zakres (męski wokal), trochę dopalona, bas zwarty i konturowy, lekko podbity, bez mulenia, choć jest lekko rozmyty, schodzi niżej niż w B czy F. Góra lekko przygaszona, przyjemna, przydymiona powiedziałbym - ale jak na lekką ciemność dosyć szczegółowa (klimaty AQNH) - specjalnych braków nie stwierdzono, choć trzeba się bardziej wsłuchać. Przekaz przez to intymny, dociążony, granie bliskie i kameralne, scena mała na szerokość, budowana głównie w głąb. Nie tak żwawe jak reszta, dynamika średnia, czasem mogą zadziałać usypiająco, najbardziej relaksujące z całej stawki. Fajnie dociążają utwory nagrane słabo, za jasno lub za lekko. Lubią trochę więcej prądu, można je głośno kręcić, trzeba ostrożnie dobierać źródło, bardziej niż z Mojo wolę je z Pionka lub z iFi - trochę się rozjaśniają i dostają życia, no i bas jest bardziej skupiony. Dla fanów Nighthawków, ale bez tak grubaśnego basu, z mniejszą sceną i pogłosowością. 7+/10 za świetną, czarującą średnicę, muzykalność, naturalny, realistyczny dźwięk i dobry bas. Dobry wybór na długie odsłuchy, mają w sobie to coś - lubię takie charakterne słuchawki. ---- TLDR: w pigułce: Od jasnych do ciemnych: F > B <> D > O (tu może być różnie, zależy z czego słuchamy, B z D ciężko stwierdzić, B więcej góry, D więcej wyższej średnicy, balansują) Jakość góry, rozdzielczość, detal: F > D > O = B (F nie mają konkurencji, chociaż reszta trzyma poziom, O trochę za ciemne ale naturalne) Ilość basu O > B => D > F (czasem D potrafią walnąć bardziej niż B i O więc mam problem z ich ulokowaniem, F trochę za mało) Jakość basu, faktury D = O > B = F (w F brakuje masy, O mógłby być bardziej skonturowany ale jest dobry, B zaskakująco dobry jakościowo, D najbardziej czytelny, największy slam) Bliskość średnicy, rozdzielczość O > D = F > B (O i F najbliższa średnica, D po środku, B krok wstecz ale bardzo czytelna) Muzykalność, barwa, czarowanie O > D > F = B (O to czar, F to prawda, B to prawda + rozrywka, D prawda + czar + rozrywka) Scena, powietrze D > B > F > O (D bez konkurencji, B zaskakująco spora jak na tak małe muszle, F w porządku jak na zamknięte, O można przemilczeć, choć dzięki temu grają tak jak grają zapewne) Łatwość napędzenia F > D > B > O (F zagrają z ziemniaka, D prawie też, O lubią prąd, B też trzeba mocniej odkręcić) Komfort, ergonomia D = O = B > F (wszędzie wchodzą całe uszy choć w Fi B na styk, F i D mają czułe punkty w środkowej części pałąka ale w F bardziej uciążliwe, B lekkie i przyjemne, O dają uczucie otulenia padami) Tłumienie F > O > D = B (B zadziwiająco słabo jak na ich docelowe zastosowanie choć dźwięk nie wycieka, D to w zasadzie półotwarte, O i F dają radę) Wykonanie, jakość materiałów D = O = B > F (F ze swoimi plastikami odbiegają od reszty) Update: Denon vs Fostex Dodaję porównanie Denon D7200 vs Fostex TH-610 (żeby nie zaginęło). Porównanie zostało przeprowadzone kilka miesięcy później, gdy nie miałem już Focali i B&O. Rzucam się na pożarcie. Słuchawki męczę od 4 dni na stockowych kablach z Questyle CMA600i oraz Mojo w przerwach walcząc z przeziębieniem i zatykającym się okazjonalnie uchem.Zanim jednak przejdę do dźwięku, trochę o ergonomii i wykonaniu. Konstrukcje są niemalże identyczne, wizualnie obie są świetne, wydaje mi się, że Denony są trochę lepiej wykonane i mają większą dbałość o szczegóły (np. nie ma widocznych śrub mocujących widełki do muszli, napis Denon na muszli jest wytłoczony, Fostexy mają napis z kalki, pałąk jest lepiej wypełniony w 7200, ma ciekawe przeszycia i lepsze materiały.). Fostexy za to wygrywają lepszą ergonomią, pałąk lepiej rozkłada masę słuchawek mimo mniejszego wypełnienia więc nie ma mowy o ciśnięciu w czubek głowy (w Denonach na pół roku użytkowania odczułem 3 razy). Poza tym Fostexy mają trochę bardziej wypukłe muszle, co pewnie ma wpływ na dźwięk, a zwłaszcza jeden, opisany na końcu jego aspekt. Jeśli ktoś myśli, że da się łatwo odpowiedzieć na pytanie, które lepsze - to niestety muszę go zawieść. Nie da się na nie odpowiedzieć, przynajmniej ja się próbuję dowiedzieć od kilku dni i nic. Obie pary to połączenie fajnej muzykalności bez gubienia detali i uczucia klaustrofobii. Angażują w muzykę i dają przyjemność z odsłuchu. Jak to często bywa, w obu konstrukcjach występują słabsze i mocniejsze strony, kwestia tego co dla kogo jest istotne (lub nie), a więc klasyczna trójca ma zastosowanie i tutaj tj. 1/ preferencja, 2/ synergia ze sprzętem 3/ odsłuchiwany materiał. To powiedziawszy ja ustawiam Denony i Fostexy na równym, wysokim poziomie, co tym samym, przy ich różnicy cenowej czyni Fostexy bardziej opłacalną opcją. Ale czy na pewno? Zacznę od basu, bo tutaj różnice są stosunkowo małe. Objętościowo zbliżony, bardzo dobrze wypełniony, żywy, mięsisty, nie nazwałbym ich mocno basowymi słuchawkami, daleko tutaj do Nighthawków, choć podstawa basowa jest solidna i raczej nie powinno jej komukolwiek brakować. Denony minimalnie bardziej akcentują niższe rejestry, bas jest bardziej mruczący, Fostexy znowu mają trochę więcej midbasu, który jest troszkę twardszy ale różnice są tutaj naprawdę minimalne i trzeba się wsłuchiwać. Różny akcent na basie sprawia, że w zależności od utworu - raz bardziej basowe wydają się Fostexy, innym razem Denony. I tak na zmianę. W obu przypadkach bas nie wlewa się na średnicę, nie ciągnie się i nie dudni, ma dobrze zaznaczoną fakturę. Podoba mi się jednakowo w obu przypadkach.W średnicy zaczynają się rysować wyraźniejsze różnice. Denony podkreślają wyższe pasma, okolice 4-5 kHz, a więc dają częściej poczucie bliższego i silniejszego wokalu damskiego. Średnica w nich jest minimalnie przybliżona, żywa, dobrze nasycona i muzykalna, ma świetną barwę. Ktoś określił ją jako złocistą i w sumie mi pasuje takie określenie, a skoro złocista w Denonach to o Fostexowej napisałbym - srebrzysta. Ta w Fostexach jest równiejsza, nadal pełna ale przy tym trochę bardziej syntetyczna, nie tak naturalna ale co ciekawe również potrafi być całkiem blisko (dosłownie pół kroku za tą z 7200, minimalna różnica). Unpluged Claptona bardziej mi się podoba na Denonach, gitary wychodzą do przodu, wokal ma siłę, wibrację i barwę. W Fostexach wokal jest blisko ale jak dla mnie nie oddaje już tak dobrze barwy. Przełom średnicy i góry jest już na granicy sybilizacji (dla mnie to nadal nie sybilizacja, chyba, że ktoś jest na to bardzo uczulony - po prostu słychać tendencję w tym kierunku a nie samą sybilizację). Generalnie w Denonach średnica podoba mi się bardziej i uważam, że to ich mocna strona.Góra w obu słuchawkach jest dobra, ale nie jakoś specjalnie wybitna. Nie ma tej płynności z Nighthawków ani rozdzielczości Staxów, potrafi być lekko kanciasta i toporna ale generalnie jest dobrze.W Denonach kontynuuje barwę średnicy, jest detaliczna ale detale te nie są rzucane w twarz, w Fostexach jest trochę inna. Góra w nich względem tej Denonowej jest lekko podbita (co minimalnie podkreśla wyżej wymienioną toporność). Może się to podobać, lub nie, bo jeśli utwór jest nagrany jasno to miałem mieszane uczucia - nie ma mowy o relaksie, aplikowane są detale w ilości mocno angażującej, niektórzy to lubią i tego szukają, mi już przeszło. Uważałbym na połączenia - Denony nie za bardzo lubią się z jasnymi, krzykliwymi źródłami, Fostexy nie polubią się jeszcze bardziej. Pytanie, czy z czasem taka góra w Fostexach nie zrobi się irytująca? Ja wolę jednak tę lekko przygaszoną z Denonów, jest w sam raz. Trzeba również pamiętać, że mamy różną tolerancję na górki w paśmie i jestem w stanie sobie wyobrazić, że dla niektórych od podbicia w Fostexowej górze bardziej irytujące będzie podbicie wysokiej średnicy w Denonach. Jak żyć?OK, ilość góry jestem jeszcze w stanie zaakceptować, mam sporą tolerancję, no chyba, że mam zły dzień, ale jedna rzecz mi się nie podoba w tej górze made in Fostex. Otóż, istnieją kawałki, w których potrafi ona przysłonić śednicę, najczęściej wokal lub gitara potrafią schować się za talerzami gdy nie zawsze bym tego chciał (wspomniany wyżej Clapton - zamiast mieć struny obok uszu jak w Denonach to Fostexy dla odmiany tłuką Cię po głowie talerzami). Przez taką prezentację góry w skrajnych przypadkach Fostexy zaczynają grać bardzo delikatną V, choć jak wyżej zaznaczyłem - średnica nadal jest blisko, taki ich paradoks. A skoro jest blisko to czy to nadal V? Nie wiem. Myślę, że podkreślenie wyższego pasma to celowy zabieg tak aby dać poczucie bardzo wysokiej detaliczności i rozciągnąć scenę i jak napiszę dalej - to działa i faktycznie robi to przy pierwszym kontakcie spore wrażenie. Różnica po przejściu z Denonów jest wyraźna, bo te momentalnie wydają się ciemniejsze i nie tak selektywne choć nie chcę też żeby to brzmiało, że Fostexy są za jasne i analityczne, bo do Teslowej góry to jeszcze jednak trochę brakuje. Istotna kwestia jest taka, że mają one też dobrze wypełniony bas, który to rekompensuje przez co słuchawki nie grają szkieletowo i chudo. Podkreślenie górnego pasma w 610 ma też oczywiśćie wpływ na scenę - tutaj odnajduję największe różnice dzielące te słuchawki. Fostexy zdecydowanie zostawiają Denony w tyle jeśli chodzi o poczucie przestrzeni, powietrze między instrumentami i selektywność, co wiąże się także z lekko odczuwalną pogłosowością. Wszystko jest w tym dźwięku 610-tek bardzo czytelne, wyraźne i to jest ich przewaga nad 7200. Scena jest szersza, choć moim zdaniem za bardzo postawiono na efekt stereofoniczny - mamy wyraźnie zaznaczone kanały lewy i prawy, w środku dzieje się trochę mniej. Denony dla mnie generują scenę dobrą jak na słuchawki zamknięte jednak grają bliżej, nie tak ekspanyswnie i szeroko, choć wydaje mi się, że lepiej rysują plany w głąb - instrumenty nie są tak odseparowane od siebie jak w Fostexach, są bardziej zbite ze sobą - lub jak powiedziałby ktoś inny - scena jest lepiej nimi wypełniona, nie ma "pustych" przestrzeni, bo i miejsca do zapełnienia jest mniej - w sumie logiczne. Przyznam się, że podoba mi się scena 610-tek, które grają prawie jak otwarte słuchawki (a nawet szerzej niż niektóre otwarte konstrukcje) i w elektronice, muzyce filmowej robi to wrażenie większe niż w Denonach. Te drugie z kolei lepiej wypadają dla mnie w wokalizie, akustyce, jazzie i małych składach, gdzie dla mnie od samej przestrzeni ważniejsze są: klimat, barwa i nasycenie a tutaj Denony są o cal lepsze. Nie ma jednak co ukrywać - w tym aspekcie Fostexy mają zdecydowaną przewagę i chciałbym przenieść tę ich cechę do Denonów.Polecam posłuchać obu par i wybierać pod siebie i sprzęt towarzyszący, obie stawiam zdecydowanie wyżej od Oppo PM-3 (które mam jeszcze pod ręką) pod względem ogólnego SQ - czuć wyraźny przeskok w scenie, dynamice, skali dźwięku. Obstawiam, że przy szybkim porównaniu, to 610 zrobią większe wrażenie niż 7200, sam tak miałem przez pierwsze parę godzin, później jednak sytuacja się nieco komplikuje, bo wychodzi, że Fostexy mają trochę mniej dźwięczną średnicę i lekko podkreśloną górę. Na pewno wybór nie będzie łatwy. Jak sobie przeczytałem kilka razy ten tekst, to wychodzi mi, że bardzo skupiłem się na słabych stronach a w gruncie rzeczy uważam obie pary za świetne słuchawki, ale trochę inne w przekazie.TLDR: Wspólne cechy - świetny, wypełniony bas, połączenie muzykalności z detalemTH610 - lepsza przestrzeń, selektywność i czytelność dźwięku, więcej powietrza, lekko podkreślona góraD7200 - barwniejsza i bliższa średnica, ciut więcej muzykalności, złocista barwa, lekko podkreślona wyższa średnica
  9. 28 points
    Całkiem wyjątkowe, dwutrybowe HD650. Obudowy wymienne z palisandru, obudowy stałe z mahoniu+ fornir bubinga. Mocowanie magnetyczne, możliwość zmiany on-the fly, + kabelek firmowy do tego Pałąk obity skórą płaszczki, podbicie pałąka gąbka pamięciowa w skórze cielęcej. Pałąk malowany na czarny mat.
  10. 28 points
  11. 28 points
    Jeśli to by było forum kompletnie niezwiązane z danym sklepem - mógłbym nawet płacić abonament. Ale z racji tego, że to forum przynosi konkretne korzyści, konkretnym osobom, nie zamierzam przelać złamanego grosza. Może jak forum padnie całkowicie to "władza" zrozumie jak dużo dla nich robi społeczność. Mają murzynów (bez obrazy) od wszystkiego - sam byłem modem i wiem jak to działa. Dziennie pół godziny, godzina, schodziły na czyszczeniu forum. Ale to, że użytkownicy wychodzą z inicjatywą zafundowania serwera, żeby forum chodziło jak powinno... Najdobitniej świadczy o tym, jak góra ma to forum w dupie i na co jest nastawiona. Wstyd.
  12. 27 points
    Kolczyki na walentynki: Sony IER-Z1R
  13. 27 points
    Często swoje recenzje zaczynam od krótkiego omówienia producenta sprzętu. Tutaj jednak mam z tym problem bo jak tu przedstawić firmę Sony, która od dekad przecież, niezmiennie znajduje się w czołówce szeroko rozumianej elektroniki w zasadzie każdego rodzaju i na każdym pułapie jakościowym. Przez lata wprowadziła niezliczone ilości słuchawek z których, nie da się ukryć znakomita większość przechodzi bez echa. Wyjątkowo rzadko natomiast ten gigant atakuje absolutne szczyty słuchawkowego high-endu. Zdarzyło się to przez ostatnie 30 lat raptem trzykrotnie. Zaczynając od legendarnych Sony MDR-R10 w 1989 roku, przez dyskusyjne i nieco mniej poważane Sony Qualia 010 z 2004 roku, aż po Sony MDR-Z1R z 2016. Biorąc pod uwagę, iż każde z nich dzieli kilkanaście lat, te premiery to nie lada wydarzenie. Tymi ostatnimi i wcale nie najmniej wyjątkowymi zajmiemy się w poniższej recenzji. Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/10/sony-z1r-recenzja-zniewalajace.html Audionervosa.pl dostępna jest teraz również na facebooku. Polub i nie przegap żadnej recenzji https://www.facebook.com/AudioNervosapl-2236342306579559/
  14. 27 points
    Na naszym forum możemy pokazać kolekcję słuchawek to czemu by nie pochwalić się swoim dorobkiem odtwarzaczy przenośnych. Zasada jest prosta, pstrykamy foty i wstawiamy tutaj No to ja zacznę
  15. 26 points
    A u mnie radośnie, wiosennie zawitały długooczekiwane, wymarzone monobloki WBA... chyba dziś spać nie będę... z kotami się rozwalę i posłuchamy... posłuchamy sobie. Romantycznie jest
  16. 26 points
    Ibasso po dwóch latach odsyła na emeryturę swój flagowy odtwarzacz i wprowadza nowość pod nazwą DX220.Technikalia robią wrażenie, bo na pokładzie mamy dwie kości ESS Sabre 9028pro z przeznaczeniem do sprzętu stacjonarnego, 5 calowy ekran dotykowy od Sharpa, 8 rdzeniowy procesor, 4gb ramu, nowoczesny Android 8.1 Oreo, dwukierunkowy Bluetooth 5.0 z LDAC i Aptx, obsługę MQA oraz DSD512. Pozostawiono też możliwość wymiany modułów wzmacniacza, a w zestawie znajduje się nowa konstrukcja AMP1mk2. Imponujące zważywszy że cena pozostała w zasadzie bez zmian w stosunku do poprzednika. No dobrze, ale czy rzeczywiście warto się nim zainteresować? Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/06/ibasso-dx220-recenzja-punkt-odniesienia.html Audionervosa.pl dostępna jest teraz również na facebooku. Polub i nie przegap żadnej recenzji https://www.facebook.com/AudioNervosapl-2236342306579559/
  17. 26 points
    Zamysłem jest porównanie poprzednich produktów i odpowiedź na pytanie "czy warto?". Panowie w szeregu: Bez czapeczek (dzień dobry): Padnij: Męska wtyczka penetrująca żeńskie gniazdko: No dobra Zaczynamy. Dragonfly na dzień dzisiejszy w wersji Red kosztuje 499zł a w wersji Black 250zł. Dodatek w postaci jitterbuga to dodatkowy wydatek 149zł. Dragonfly Cobalt kosztuje łącznie tyle co: Dragonfly Red Dragonfly Black jitterbug 0,7 burbonu Bilety do kina dla dwóch osób + drogi popcorn i woda niegazowana nie z lodówki x2. 0,7 czarnego rumu Jamajskiego 2 nowe płyty CD 0,7 koniaku dobrego gatunku guma kulka --------------------------- 1333zł Co za to dostajemy? Pudełko Przetwornik kabel hosta USB C Urządzenie poprawnie pracuje na windowsie, androidzie i systemie playstation 4 - innych urządzeń niestety nie udało mi się zorganizować. Na windowsie klasyka - podłączamy i działa (jedyne zastrzeżenie to wymuszone 24bity - trochę nie audiofilsko) Na androidzie jeżeli skorzystamy na dokanałówkach domyślnego odtwarzacza to nam urwie uszy USB Player Pro przy ustawieniu "hardware volume" działa jak malina. PS4 - jak zwykle gra ale cicho. Potrzebujemy ciszy w domu aby grać. Przetwornik ma ważkę która świeci kolorami tęczy jak poprzednie dragonflaje. Przy używaniu na różnych systemach nie występują żadne kłopoty jak przerywania, trzaski, pierdy i piski. Platforma porównawcza: słuchawki: nauszniki niemodyfikowane: Hifiman Sundara Creative aurvana live! Kef Space One Wireless - po kablu Xiaomi mi comfort Logitech G433 Dokanałówki/douszne: Aune e1 Apple earpods Apple in-ear Sony mdr-nc750 Creative aurvana in-ear Sony mh1c Komputer: stacjonarny win10 tablet win10 (toshiba encore) na obu urządzeniach zainstalowany winyl player (wasapi) Konsola: ps4 slim telefon: Xiaomi mi 9T Utwory tidal/flac/mp3: Beats Antique - Roustabout The Seventh Sons - Secrets The Cadillac Three - Demolition Man Nicki Bluhm - To Rise You Gotta Fall Tami Neilson - Bananas Sugarland - On a Roll Montgomery Gentry - Shotgun Wedding Morgan Wallen - Little Rain The Dirty River Boys - Cheyenne Lumsk - Trolltind Rob Zombie - Teenage Nosferatu Pussy Rotting Christ - Cine Iubeste Si Lasa IXXI - Original Sin Marek Grechuta - W dzikie wino zaplątani Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall Rimski-Korsakov: Piano trio in C minor: Allegro Assai Bach: Violin Concerto No. 1 in A Minor, BWV 1041: II. Andante The Prodigy - Wall Of Death Yoshiko Kishino - Antonio's Song Pink - Hustle Po wygrzaniu (77h ciągłego grania na różnych słuchawkach) można zauważyć znaczące zmiany w przepoczwarzaniu charakteru tonalnego. Z nieco ostrego, siarczystego z cyfrowym polotem na przełomie średnicy i wysokich ...stał się ciemnym, ciepłym, spokojnym i nieangażującym. Kto zna brzmienie 9038 w wersji mobilnej, ten może odnaleźć w Cobalcie wzmożony spokój w porównaniu do innych aplikacji. Różnica jest znaczna w stosunku do urządzenia prosto z pudełka. Bas: Urządzenie ma wyraźną linię basową podbitą w subbasie i wyższych jego rejestrach. Na szczęście nie przechodzi to w niższą średnicę. Bas jest suchy i bez jakiegoś większego charakteru. Szybkość i atak stoją tu conajmniej na przeciętnym poziomie. Barwa zalatuje trochę pudełkowością przez co instrumenty brzmią trochę sztucznie. Kolanko nie podskakuje. Średnica: Tu w sumie dzieje się najwięcej, lub można by rzec że średnica to córusia tatusia tego testu. Cóż - córka o kontrowersyjnej urodzie. Głosy męskie i żeńskie poprzez taką niewymuszoną organiczność brzmią atrakcyjnie a przez delikatne przygaszenie są nieco oddalone. Dzieje się tu całkiem sporo i to właśnie średnicą czuć scenę - która jest dosyć szeroką elipsą (sabrowskie granie na boki). Nie jest to może granie równe bo mamy tu delikatne podbicie w średnich średnich. Wysokie: Jeżeli lubisz wsłuchiwać się w sola perkusyjne, dzwoneczki, przeszkadzajki i inne mikroplanktony - to Cobalt nie jest dla Ciebie Soprany grają bardziej niż typowo dla es9038 - grają mocno w tle, a linia perkusyjna odbywa się na przełomie średnich i wysokich. Nawet iskrzące radością KEFy Space One - były wykastrowane z góry. Wg wiarygodnych źródeł lekko od 7khz a ostro od 10khz !!!. Przesadnie jasne Mi Comfort grały po prostu matowo bez życia. Może ktoś tak lubi. Mimo wszystko kameralne małe aranżacje jazzowe brzmiały całkiem przyjemnie, choć brakowało pełnego rozciągnięcia na górze. Boli mnie serce i portfel jak mam porównywać do Reda i Blacka. Cieszyłem się na to porównanie jak dziecko aż ciasto ostygnie. Ostygło ale jest z bananami - a ja bananów nie lubię - nawet nie pomogło zastosowanie cukru w postaci jitterbuga. -------------- Red jest bardziej równy i z dużo ładniej rozciągniętą góra. Gra bardziej angażująco i szybciej a z jitterbugiem jeszcze lepiej. Black jest bezpieczniejszą wersją Reda bez fajerwerków i jeśli chodzi o granie liniowe to również jest bezpieczniejszy niż Cobalt, choć czuć że mimo takich zabiegów koloryzujących Cobalt jest bardziej wyrafinowanym w całokształcie niż czarny (ale czy bardziej niż Red?) Obiektywnie - Dragonfly Cobalt powinien kosztować tyle samo co Red i stanowić wybór w charakterze dźwięku. Mam nadzieję że tak jak ja liczyliście na coś innego...
  18. 26 points
    Kiedy po raz pierwszy usłyszałem że brytyjski Chord, znany z mocno High-Endowego sprzętu stacjonarnego ma wypuścić małego i przenośnego dac/ampa nie posiadałem się z radości. Został on wyceniony na ledwie ponad 2 tysiące złotych co jak na standardy Chorda jest kwotą śmiesznie małą i tu przyznaję zlekceważyłem go sądząc, że to produkt zrobiony po macoszemu jadąc na marce. Po kilku latach od premiery i nie małym sukcesie bo trzeba przyznać że żadne inne urządzenie tego typu nie namieszało tak w rynku, w końcu trafił i na moje biurko. Czy miałem rację że go początkowo zlekceważyłem, a może srogo się pomyliłem? Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/02/chord-mojo-recenzja-kieszonkowa.html
  19. 25 points
    Ibasso wie jak robić dobrze brzmiące odtwarzacze i udowodniło mi to wielokrotnie goszcząc na moim biurku. Wydawać by się mogło, iż sugerując się nazewnictwem i ceną, dzisiejszy bohater to przedstawiciel średniego segmentu odtwarzaczy przenośnych. Dzieli on jednak nieprzyzwoicie dużo elementów z najwyżej pozycjonowanym w ofercie DX220 i to z tymi najważniejszymi włącznie. Poniższa recenzja z jednej strony może wydać się niektórym nudna ponieważ ze względu na ilość podobieństw w większym stopniu będzie opowiadać o różnicach w stosunku do znacznie droższego brata, ale zapewniam że końcowe wnioski okazują się małą sensacją. Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/10/ibasso-dx160-recenzja-maa-sensacja.html Audionervosa.pl dostępna jest teraz również na facebooku. Polub i nie przegap żadnej recenzji https://www.facebook.com/AudioNervosapl-2236342306579559/
  20. 25 points
    Garść moich spostrzeżeń z dwudniowej wizyty. Przede wszystkim chciałem podziękować chłopakom z forum, za świetnie spędzony czas i za wspólne rozmowy! A jeżeli chodzi o sprzęt, to rozpocznę może nietypowo, bo nie od najlepszego dźwięku wystawy ale od tego, co wywarło na mnie największe wrażenie. Zacznę od Sennheiserów HD820 podłączone do Chorda Hugo TT2, to jak to zagrało, może potwierdzić tu kilka osób. W prezentacji nic nie brakowało, czyli była przestrzeń, barwa, dopełnienie, detal. Może bas czasami był za bardzo podbity ale to też dodawało uroku niektórym nagraniom. Drugie zaskoczenie, to połączenie Finali D8000 z Bursonem C3. Powiem tak, to zestawienie stoi na mojej krótkiej liście zakupowej. Połączenie masywności i dociążenia D8k z przestrzenią i holografią C3 dało to o czym można marzyć. Schodząc trochę niżej, kolejne zaskoczenie w postaci Aeonów 2 od Dan Clarka. Te czerwone brzydule zagrały pełnym dźwiękiem z mocnym basem, soczystą średnicą i pełną górą z A&k Ultima Poniżej w połączeniu z S.M.S.L M500 dały analogowy soczysty dźwięk z czarującą średnicą. Brawo! No i najtańsze słuchawki, co nie znaczy że najgorsze, to planarne Takstary HF580 Taki dźwięk ze słuchawek za 1000 zł, to naprawdę spore zaskoczenie. Warunek, sprzęt grający musi być stosunkowo czysty, przejrzysty, przestrzenny. Ze wzmacniaczem S.M.S.L SP200 grały jak na swoją półkę cenową zaskakująco dobrze! W dalszej części wymienię ciekawy sprzęt który zagrał na wysokim i oczekiwanym poziomie. Uznania należą się wzmacniaczowi Lucarto Songolo. Odsłuchiwany na Meze Emperyan i Audeze XC potwierdził, że to klasa Hi-End. Również wzmacniacz Auris Headonia to najwyższa półka brzmieniowa, o czym można się było przekonać na zeszłorocznym AVS z Kennerton Odin. Tym razem z Empryanami. Poza tym z wyglądu cudo. W ofercie audiomagic pojawił się wzmacniacz Little Dot MK6+. I tym razem kolejny raz potwierdziło się, że Odiny z lampami grają całym swoim sercem. Feliks Audio zaprezentował edycję specjalną Euforii. Pięknie wyglądający i bardzo dobrze grający wzmacniacz zarówno z Audeze LCD-XC jak i ZMF Aikon. Udało mi się posłuchać Meze na wyjściu zbalansowanym iFi iDSD PRO. Rzeczywiście, przestrzeni i powietrza oraz separacji jest tu więcej niż na wyjściu SE. I zgodzę się, że sam iDSD po balansie gra lepiej niż combo Aurium i Converto mk2 od Pathosa, które nota bene cenię. Audeze LCD-4z to również bardzo dobre brzmienie. Te słuchawki mógłbym mieć. Z Pathosem i DAC-215 grały ciepło, dosadnie, dynamicznie, bez braków w scenie i rozdzielczości. Nowość od Audeze, gamingowy model LCD-GX. Brzmienie lżejsze, jaśniejsze od drewnianych braci, z mocniejszym naciskiem na wyższa średnicę. I najmniejsze LCDki, czyli LCD-1. Budowa typowo portable ale z LG G7 nie grały w ogóle. Podpięte pod wzmaka pokazują swoje możliwości. Brzmienie czytelne i bezpośrednie bez ostrości, ale nie ma tu ciepełka i miękkości jak choćby w OPPO PM-3. Focal Stellia. Podłączone po balasnie z Focal Arche dały dla mnie dźwięk o charakterystyce Clearów, czyli czystość, separacja, detal, z mocnym basem. Przestrzenią ustępowały niestety HD820. Może kwestia toru. Nowość w postaci Final D8000 pro edition wzbudzało sporo ciekawości jak mają się do starszych D8000. Nowsze grają dla mnie bardziej zwiewnie, delikatnie. Starsze Finale mają kapkę więcej basu i bardziej dogrzaną dolną średnicę dając efekt większego wygaru i masy. Porównanie Meze z Finalami na Bursonie C3 dało nieznaczną przewagę tych drugich w postaci bardziej homogenicznego przekazu. Meze zagrały trochę jaśniej. Hifiman Arya to prezentacja lekka, zwiewna, z fajną przestrzenią i masą powietrza. Więcej dociążenia dałoby bardzo dobry efekt i kompletne brzmienie. Nie mniej słuchałem ich z uznaniem. Dałem drugą szansę Ether Flow 2 i tym razem z negatywnym nastawieniem odebrałem je znacznie lepiej. Prezentacja podobna do Hifiman Arya, czyli lekko zwiewnie z dobrą holografią i poczuciem rytmu ale osłabieniem w dolnych partiach. W jazzie sprawowały się nawet bardzo dobrze. Daję 5 z minusem, zwłaszcza przy promocyjnej cenie 7700 zł. Wyleczyłem się z chęci posiadania TH900 mk2. Na tle Th610 czy Aeon 2 zagrały najostrzej, największa V-ką. Nie wiem czy zabawa torem nie będzie zbyt czasochłonna i kosztowna aby doprowadzić je do wyrównania pasma. Już chyba bardziej podobała mi się otwarta wersja TH909. Mniej basu, mniej góry, bardziej namacalna średnica. Brainwavz Alara, to małe słuchawki ze średnicowym przekazem. Kto nie lubi basu i góry, to jak znalazł. Do średnicy zastrzeżeń nie mam. No i na koniec na szczególne wyróżnienie zasługują słuchawki @michauczok a, które dzięki @Firegonowi mogliśmy je nosić po całej wystawie i podpinać do różnych klocków. Co się okazało, niektóre z nich skapitulowały. Przetworniki od HE6, dCS Barók po balansie poległ, LD 6+ też. Jedynie z Hugo TT2 poszło całkiem dobrze i bardzo dobrze z Nimbusa, swoją drogą bardzo dobry wzmacniacz tranzystorowy. A same słuchawki? Potężny bas, głównie ten najniższy, świetna przestrzeń, holografia, powietrze. Hi-End! O rozczarowaniach też będzie..
  21. 25 points
    "Słowo się rzekło, kobyłka u płota..." Neseser znakomity, można by z nim cisnąć do roboty
  22. 25 points
    Taki duet na urodziny.
  23. 24 points
    AKG K812 Od razu je polubiłem za zgranie z iDSD
  24. 24 points
  25. 24 points
    To może teraz ja na szybko, póki jeszcze cokolwiek pamiętam... Pansy HD605N - nie zrobiły na mnie większego wrażenia, co najwyżej poprawne brzmienie, plastikowe. Dużo lepsze były wystawione obok, z metalową wstawką na boku, tyle, że nie pamiętam nazwy, być może były to Technicsy - bas był tam przepotężny a dźwięk całościowo na wyższym poziomie. Dali iO - problemy ze sparowaniem, ale jak już poszło to okazały się nad wyraz dobre, całkiem niezłe ANC i naturalny, neutralny dźwięk wysokiej jakości. Na pewno będzie trzeba je wziąć na spokojny odsłuch do domu. Nie podoba mi się za to ich wygląd, to są wielkie hełmofony, które bardzo odstają od głowy. Po co? Bowersy PX7 - słabe tak samo jak i poprzedni model. Poza wykonaniem i dobrym ANC, dźwiękowo kaszana z dziwną, sztuczną średnicą i pogłosami. Ble. Beyerdynamic Lagoon - lekkie zaskoczenie, spodziewałem się typowego beyerowego brzmienia grającego na planie V z sypiącą górą a tu się okazało, że to dobrze zrównoważone słuchawki, bez ostrości i ze świetnym, lekko podbitym basem. Wykonanie trochę plastikowe ale przez to lekkie. ANC też bardzo dobrze, chyba ciut brakuje do topowych Sony/Bose ale w zupełności wystarczające. Jedyne co może kuleć to komfort po dłuższym czasie bo pady są malutkie, choć wokółuszne. Wrzucam je na radar. Technics EAH-T700 - te zagrały ciekawe, spodziewałem się szpilek a tak nie było. Super bas i przestrzeń, ciekawe sluchawki. Fostex TH909 - typowe Fostexy, rozlazły bas i sypiąca, podbita góra. Nie podobały mi się. Audeze LCD-4Z - świetne, bardzo dobrze zrównoważone, super bas, aksamitna góra, trochę cygański design ale całościowo bardzo na plus. Audeze LCD-1 - trochę brzmiały jak nie audeze, tzn. bardziej neutralne strojenie, z lższejszym basem choć zachowana całkiem niezła średnica i nie najgorsza scena. Trzeba byłoby ich posłuchać na spokojnie. Dosyć wymagające co do mocy. Na pewno lepsze od serii Sine, wiec krok w przód. Audio Technica ADX5000 - typowe granie AT, nacisk na górę pasma, lekki bas i olbrzymia przestrzeń. Nie moja bajka. Sennheiser HD800S - brzmią jak HD800, które pewnie wszyscy znają, choć mają chyba lekko podbity bas i mniejszą scenę. Pogłosy nadal obecne. Jak dla mnie nadal zbyt szkicowe granie, także szybko je odłożyłem. Sennheiser HD820 - co ciekawe chyba fajniejsze niż otwarte wersje. Bas jeszcze ciut lepszy (zmierza to powoli w dobrą stronę...) oraz brak dziwnych odbić i zniekształceń, których się spodziewałem po szklanej ściance muszli? Całkiem całkiem. Obravo (nie pamiętam modelu, chyba ten tańszy) - na początku wydawały mi się dziwne, ciekawie strojone. Po chwili mózg się przyzwyczaja ale musiałbym więcej posluchać. Konstrukcyjnie dziwaczne i niewygodne także sobie odpuściłem. Dan Clark Audio Aeon 1 Open - super słuchawki, mniej więcej tak jak je zapamiętałem, ciepłe, przyjemne, bliskie, fajny bas, mega wygodne - bomba. Dan Clark Audio Aeon 2 Closed - no te są zdecydowanie lepsze niż zamknięte jedynki. Grają bliżej w stronę otwartych Aeonów, mają świetny bas i zachowują muzykalny charakter a przy tym są zaskakująco otwarte dźwiękowo jak na zamkniętą konstrukcję. Wskakują na radar do sprawdzenia na spokojnie. Dan Clark Audio Ether 2 - poprawnie grające, niestety nie porwały. Da się znaleźć lepsze słuchawki w niższej cenie. Wolałbym już chyba Aeony 2 za połowę ceny Etherów. Meze Empyrean - klasa sama w sobie, potężny bas, genialna, rozdzielcza góra i świetna przestrzeń. Słuchałem ich z wieży iFi i zagrały ekstra, chyba lepiej niż z Bursona C3 jak dla mnie, choć najlepiej było na stoisku dCS, niestety... Finale D8000 Pro - chyba ciut lżejsze brzmienie choć z większą sceną niż wersja zwykła. Nie ma już tej potęgi brzmienia i ogromniastych brył, choć zyskujemy inne cechy. Ciężki wybór, ja chyba wolałbym jednak wersję zywkłą. Ciężko coś powiedzieć bo na stoisku Finala klasyczne smęty puszczali. Focal Utopia - słuchałem tylko na Bartoku więc nie wiem na ile to on robił robotę ale nie były tak chude i ostre jak myślałem, że będą. Z dCsem zagrały dla mnie jak wygładzone Cleary na wyższym poziomie, wspaniale detaliczne, choć raczej neutralne strojenie. Focal Stellia z Focal Arch - bas trochę przysłaniał całość pasma, dźwiękowo ok ale bez szału, za mało czytelne i bez żadnych szczególnych atrakcji. Nie za te pieniądze. Hifiman HE-1000+ - nie wiem dokładnie jaka to była wersja 1000, znowu z Bartokiem - przestrzennie i zwiewnie. Nie słuchałem za długo bo lepiej grały zdecydowanie D8000 i Empyreany, które leżały obok. Acoustic Research AR-H1 - nie wiem czy to kwestia słuchawek, czy sprzętu do którego były wpięte ale zagrały strasznie jasno i bez wypełnienia, totalnie mi się nie podobały. W ogóle stoisko RMS z tymi słuchawkami było dziwne, 3 pary słuchawek grały z 1 źródła, w dodatku nie można było wpiąć własnego grajka, więc się ulotniłem szybko i nie sprawdziłem nawet Hifiman Arya. Astell Kern AK T5p (chyba) - typowe beyer, v-ka, iskry i podbity głuchy bas. Nie podobały mi się. Grado SR-125 + wysokie drewniaki G1e? - źle, nie da się tego słuchać. Chude, krzykliwe i bardzo bezpośrednie. Myślałem, że te wyższe grado grają lepiej ale niestety to ta sama bajka. Wykonanie w tej klasie pominę milczeniem. CA iO - całkiem niezłe doki, dosyć neutralne strojenie, słuchałem dosłownie chwilę. CA Andromeda - na początku mi się podobały, fajna średnica i nasycony dźwięk, po chwili jednak bas zaczyna być męczący bo łupie okrutnie a sam dźwięk twardy i mocno zarysowany także nie do końca mi pasują, chyba wolałbym... Noble Audio Django - dobrze zbalansowane, świetne doki. Noble Audio Khan - chyba jedyne doki jakie znam, które zagrały jak duże słuchawki. Olbrzymia przestrzeń, dźwięk poza głową, genialna góra, dla mnie jednak za skromne na basie, przez to nie do końca uniwersalne. EE Valkirie & EE Wraith - świetne są, jest wszystko co trzeba, ale ta cena... w ogóle całościowo doki EE podobały mi się najbardziej z całej wystawy. CA Fibae 4 & 6 - ku mojemu zaskoczeniu chyba wziąłbym jednak 4... lepiej zbalansowane. W 6 jednak bas za bardzo dominujący. Za 2900 zł chyba najlepsze price to ratio z doków, które słuchałem. Meze Rai Penta & Rai Solo - wrażenia średnie. Da się lepiej w obu kategoriach cenowych. Rai Penta podbita wyższa średnica i jakoś tak zbite brzmienie. Rai Solo w ogóle mi się nie podobały, wolałbym fiio FH5 w tej cenie. Wykonane za to świetnie, ale to za mało. Kann Cube - ale kloc wielgaśny i ciężki. Pędził ładnie wszystko jak leci, niezła elektrownia. Wieża iFi iCan PRO + AMP - świetne combo, zaskakująco malutkie, opcji multum na panelu, dosyć uniwersalne chyba bo co słuchałem różnych słuchawek to wszystkie grały świetnie. dCS Bartok - no nie ma co ukrywać, petarda. Najlepsze stoisko słuchawkowe z najlepszymi słuchawkami: D8000, Meze Empyrean i Utopie. Wszystkie zagrały bajecznie, gładziutko, przestrzennie, ze świetną rozdzielczością i potężnym basem trzymanym w ryzach. Tylko ta cena... no i chyba nie jest zbyt mocny, bo z Hifimanami do końca skali nie brakowało już dużo. Z pokoi kolumnowych większość grała tak sobie, część naprawdę źle a nazw szczególnie nie pamiętam. Najlepiej zagrały chyba Zeta Zero oraz pokój z grubszym starszym Panem, kontruktorem kolumn o nazwie, której nie znam. Świetnie, bardzo organicznie grały Sonus Faber zaraz na wejściu, potem długo nic. Z małych paczek przyjemnie grały te w pokoju Gato Audio oraz B&W bodajże Duo. Tak naprawdę dużo zależało od tego co aktualnie grało jak wchodziłeś, do czego było spięte i jak ustawione. Było kilka sytuacji, że te same kolumny w różnych pokojach grały zupełnie inaczej więc ciężko jakiekolwiek wnioski wyciągnąć z takich odsłuchów. Byłem pierwszy raz, atmosfera ekstra. Rzeczy tyle, że nie sposób osłuchać wszystkiego... no i nie zdążyliśmy do hotelów nawet, spędziliśmy 9 godzin na PGE i ledwo wszystko ogarnęliśmy. Najbardziej cieprię z powodu, że ominęło mnie stoisko STAXa z 007 i 009.
  26. 24 points
    Po wyjątkowo długiej przerwie mam dla Was coś specjalnego. Przez ostatnie dwa lata zacząłem funkcjonować pod szyldem shipibo.audio, niektórzy może kojarzą sklep z częściami do Grado. W związku z moim rozwojem zacząłem eksperymentować z nowymi technikami produkcji, a owoc tych poszukiwań to nowy flagowiec. Autorski projekt wykorzystujący (na razie) przetworniki HE-6, lub HE-5LE i jakieś pół pałąka Hifimanów starej serii. Przedstawiony model jest wyfrezowany na CNC wewnętrznie, z zachowaniem najwyższej dokładności, oraz ręcznie dopieszczony z zewnątrz, dzięki czemu wszystkie elementy są idealnie spasowane. Drewno użyte w projekcie to amaranth (Purple heart) na korpus, oraz zebrano na dekielki. Drewno zostało przeze mnie poddane procesowi stabilizacji, czyli próżniowego nasycania żywicą termoutwardzalną, dzięki czemu jest odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne oraz stabilniejsze wymiarowo, ma także bardziej korzystne własności akustyczne. Drewno zostało wypolerowane aż do gradacji P2000, pokryte bliżej nieokreśloną ilością warstw olejowosku i wosku pszczelego, i znowu wypolerowane. Obok drewna w budowie zastosowane zostało włókno węglowe, jako element wzmacniający dekielki oraz płyta mocująca padów. Słuchawki zostały wyposażone w magnetyczny system mocowania padów, natomiast można też wykorzystywać okrągłe pady dostosowane do innych słuchawek Hifimana starej serii HE. Zastosowałem uniwersalne i wytrzymałe gniazda XLR-4pin na odpinane kable, schowane w obrysie obudowy, z gniazd sygnał płynie do drivera przewodami litz 7n w zamian za standardową srebrzoną miedź hifimana). Gniazda są osadzone w podfrezowaniu obudowy, tak że chowają się lekko wgłąb. Na grill główny, oraz grille ventów zastosowałem blachę perforowaną z perforacją sześciokątną, ze względu na najwyższą przejrzystość tego rodzaju perforacji. Skórzane obszycie pałąka to również produkcja Shipibo.audio, pasek jest szerszy niż standardowy, i wypełniony miękką gąbką pamięciową, dzięki czemu słuchawek, mimo dużego ciężaru, nie czuć bardzo na głowie. Wymiana pasków na skórzane w starych pałąkach hifimanów to chyba najbardziej upierdliwa robota tego typu. Na poniższym zdjęciu najlepiej widać jajowaty kształt obudowy, oraz dopasowanych pokrywek na rodblocki. Jak to przystało na custom work, dostały tabliczkę znamionową: Widać tu też częściowego fuzzora, w tej chwili rozmnożył się i zajmuje już całą powierzchnię drivera. W trakcie prac, oczywiście na sam koniec zaraz przed wysyłką rozleciały się oryginalne rodblocki, więc na szybko dorobiłem nowe z aluminium. I stwierdziłem że w zasadzie i tak mało co z tego oryginalnego pałąka zostało, równie dobrze mógłbym zrobić nowy. Jeszcze tak od siebie, poza suchymi technikaliami. Traktuje te słuchawki jako swoje najwspanialsze, najbardziej dopracowane dzieło, gdzieś w trakcie długiego procesu ich powstawania olałem całkowicie koszty, i starałem się je zrobić najlepiej jak tylko potrafiłem, i dzięki nim wróciła mi ochota na konstruowanie słuchawek. I przyszła pewność, że ja to się do robienia 50 takich samych par absolutnie nie nadaję. Trudno było mi się tez z nimi rozstać, bo nawet wkładając je na chwilę przesłuchać jeden utwór zdejmowałem je najwcześniej po godzinie-dwóch. Sejsmiczny bas, równa średnica i mega detaliczna góra podane w niemęczący ale angażujący sposób. Normanie miodzio Chciałbym też podziękować ich nowemu właścicielowi za udział we współtworzeniu tych słuchawek, mam nadzieję że warto było czekać. Na koniec taka mała galeria dodatkowa:
  27. 24 points
    No i wylądował ... Prosto z Olsztyna.
  28. 24 points
    Nocny widok na Taterki. Zmarzłem konkretnie, bo odczuwalna w granicach -25 stopni, głównie przez porwisty wiatr. Mocne zamglenie niestety, ale i tak fajnie było popatrzeć ☺️
  29. 24 points
    Stara miłość nie rdzewieje, choć w sumie miałem chęć na iSine 20. A tak przynajmniej będzie do kolekcji od strony tych bardziej muzykalnych punktów odniesienia:
  30. 23 points
    Cześć, 10 lat polowałem na ten moment, szlajając się po różnych zakątkach świata i...w końcu się udało. Szerszeń podczas transformacji Prandtla-Glauerta. Dla mnie chwila niemal mistyczna - jakby wychodził z Zaświatów...
  31. 23 points
    Chciałem zrobić dla siebie listę co słuchałem, a wyszedł mi ranking więc wrzucam na forum jeśli kogoś to interesuje Prawie wszystkie słuchawki były lub nadal są moją własnością lub miałem je na wypożyczeniu po minimum tydzień, pojedyncze sztuki były przeze mnie odsłuchiwane w salonach audio. Nie są to wszystkie słuchawki które słyszałem ale są to wszystkie które uważam że znam na tyle że mogę je ocenić. DEFINICJE POZIOMÓW End Game - słuchawki wyznaczające nowe granice tego co jest fizycznie możliwe Ultra High End - słuchawki ze swoim brzmieniowym charakterem jednak w zasadzie już bez wad - świetne pod każdym względem. High End - w pewnych aspektach brzmienie na poziomie Ultra jednak w innych do tego poziomu brakuje Mid End - po prostu bardzo dobre brzmienie Entry Level - poziom który pozwala już w pełni cieszyć się muzyką bez grymasu Low End - słuchawki posiadające ewidentne wady które jednak nie zabijają całkowicie przyjemności z odsłuchów Failures - słuchawki słuchalne wyłącznie po dużej equalizacji inaczej lepiej posłuchać ciszy. OGÓLNE WYTYCZNE Ocenie podlegał wyłącznie dźwięk. Konkretne numerowane pozycje na liście to moje subiektywne odczucia i kolejność w jakiej bym po nie sięgał. Sprzęt przypisany do danego działu obiektywnie jest na porównywalnym poziomie. Cena nie ma wpływu na ocenę, podana jest wyłącznie w celach informacyjnych. Lista ma charakter rozwojowy i kolejne pozycje będą dodawane w ramach możliwości. Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić! Pełna lista znajduje się na moim blogu: https://www.audionervosa.pl/2019/07/ranking-suchawek-dokanaowych-iem.html Ktoś prosił również o ranking DAPów to go przeklejam skoro już zrobiłem. 1. Sony WM1A 2. Shozy Alien+ 3. Astell and kern ak380 4. Ibasso DX120 5. Shanling M5s 6. Ibasso DX150 (amp6) 7. Cayin N5II 8. Shozy Alien Gold 9. Colorfly C10 10. Astell and Kern ak300 11. Pono Player 12. Questyle QP1R 13. Astell and Kern ak70 14. Pioneer xdp100r 15. Cowon Plenue P1 16. Astell and Kern ak Jr 17. Sony x1050 18. Apple Ipod Touch (1st gen) 19. Cowon S9 20. Shanling M0 21. Hiby R3 22. Samsung P2 23. Sandisk Sansa Clip+ 24. Samsung Z5 25. Sandisk m250
  32. 23 points
    Zbalansowany Gilmore'owy Dynahi z supersymetrią Passa Niby dojechał wczoraj, ale dopiero dzisiaj zaczynam słuchać - więc można powiedzieć, że rok się dobrze zaczął. Jeszcze niby była opcja zasilanie wrzucić w osobną obudowę, ale fundusze, tak jak i rok 2019, się skończyły.
  33. 23 points
    Jako, że z meetami na Pomorzu cieniutko to musimy radzić sobie sami. Tym oto sposobem, w miarę regularnie odbyło się już kilka meetów, ale nie wiedziałem, że mamy dedykowany temu dział na forum, więc dopiero teraz zbieram je w jednym temacie. A więc... wczorajszy meet w składzie: @neonlight @Andrewek @Dzingi @Karmazynowy uważam za zakończony sukcesem. Oczywiście jak zawsze, sprzętu z 5x więcej niż odsłuc**jących i moje biurko na limicie już. Zapraszam do dzielenia się wrażeniami. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jeszcze dla potomności co by powspominać na starość - wklejam fotki z wcześniejszych trzech spotkań z @neonlight
  34. 23 points
    Jeszcze tylko 2h i będę mógł posłuchać ^^
  35. 23 points
    Jeszcze się nie chwaliłem endgejmem no to teraz się pochwalę, a co:
  36. 23 points
    Udało się FiiO wprowadziło do sprzedaży czteroprzetwornikowe i trójdrożne hybrydy FH5. Trzy przetworniki armaturowe i jeden dynamiczny zamknięto w obudowie z dodatkowym kanałem basowym. Producent obiecuje znakomite brzmienie z pełnym basem, bliską średnicą i wyraźną, ale spokojną górą pasma. Dotychczas seria FH składała się tylko z jednego modelu FH1, czyli dwuprzetwornikowych hybryd w obudowach podobnych do serii F, ale ze zmienionym wzornictwem. Model FH5 wydaje się nie pasować do słuchawek FH1. Nowość nawiązuje wzornictwem raczej do F9 lub F9 PRO, ale FH5 to słuchawki większe i bardziej efektowne wizualnie. Zastanawiałem się czy FH5 kontynuują rozrywkowy charakter FH1, czy brzmią bardziej analitycznie, tak jak F9 PRO. A może to niejako fuzja obu linii słuchawek? Miałem też wątpliwości, czy FiiO jest w stanie podnieść jakość dźwięku tak, by usprawiedliwić wyższą cenę, wynoszącą standardowo 1199 zł. https://kropka.audio/test/sluchawki/fiio-fh5-recenzja/
  37. 22 points
    A ja dziś przez przypadek byłem w MM i trafiłem kolumny z demo... za ta cenę to jak bym kradł... dopytywałem czy jest ok obsługę... i kupiłem Dali Zensor 1 ... za parę dałem 398 zł..
  38. 22 points
    Dobra, jedziemy z opisami i porównaniami. Jutro odsyłam @Nicodem'owi Soniacze, więc należy się recenzja, a będzie dość sporo bo aż o kilku słuchafonach na raz. Sony Z1R Spora wygodna, lekkie, lepiej izolujące od moich drewnianych Kennerton Magister Pro. Wystrczająco miejsca na moje wielgachne ucho. 4 pinowa dziura XLR bardzo dobrze im robi. Słuchawy bardzo czułe na źródło. Tak czułych jeszcze nie słyszałem (dopóki nie dorwałem tych nieco niżej). Są utwory, w których wole je bezpośrednie z balansu Aune S6, a są też takie, które lepiej brzmią z połączonego dodatkowo Little Dot mk3 SE (lampowy wzmak ale nie w pełni) - dodaje im potęgi w dole. Instrumenty dęte oraz bębny mają wtedy obszerniejszą scenę i brzmią znacznie potężniej. W skrócie, z samego Aune S6 grają jaśniej i z punktowym basem, natomiast w połączeniu z Little Dotem ciemniej i bas traci swoją punktowość na rzecz pieszczenia nim głowy jednak w dość elegancki sposób. Rozdzielcze i sceniczne i dostarczające pełni przekazu nawet na dość niskich poziomach głośności (a ja nie słucham zbyt głośno). Obrazowo opisując grają takim dystyngowanym, kremowym dźwiękiem, idealnym do relaksowania się ze szklaneczką 'czego kto lubi'. Ma się wrażenie jakby każdy utwór, niezależnie czy to mu pasuje czy nie, ubierały w elegancki garnitur, kapelusz i róże w kieszeni. Dodając lampę do równo grającego toru (u mnie Aune S6 jest tym równym, a Little Dot mk3 SE lampowym) możemy na zmianę żonglować dwoma sygnaturami grania tych słuchawek. Zależnie od nastroju mieć cieplej, potężniej i u mnie jeszcze dodatkowo bardziej scenicznie (może to zasługa moich lamp, które słyną z przestrzenności) lub klarowniej, delikatniej bardziej rozdzielczo, generalnie grzeczniej Z lampą w torze, Z1R tworzą wrażenie rzeczywistego przebywania obok odsłuchiwanych instrumentów, tembr jest słyszalnie bardziej sprężysty. Powiedziałbym, że z samego Aune S6 Soniacze są dla grzecznych chlopców, a w połączeniu z wzmakiem z lampkami, dla łobuzów lubiących ostre szarpanie struny. Całkiem dobrze radzą sobie ze smartfona (Moto X play Droid 2), jeszcze lepiej gdy dodatkowo podepniemy np Dragonfly Red, który sprawia, że dźwięk jest pełniejszy (grubsze kontury instrumentów) i zwiększa holografie. Generalnie największy ich minus to CENA Nowe powinny być po 5k, nie 11. W każdym razie jest to wysokiej klasy produkt, ma się wrażenie obcowania z czymś luksusowym, nie tylko z wyglądu, ale i z przyjemności płynącej z odsłuchu. Produkt ten aby osiągnąć apogeum swoich możliwości potrzebuje jednak wtykać się w dziurkę zbalansowaną. Przynajmniej tak to wygląda z moimi klockami, na których go testowałem. Nie spodziewałem się takiego grania po słuchawkach dynamicznych. Drugi lekki minus, z samego Aune S6, w niektórych utworach scena rysowała się w dość dziwny sposób, szeroka, natomiast jakby zza głowy. Tak jakbym stał przed kolumnami, a nie one przede mną. Z1R zdeklasowały moje Kennertony w praktycznie każdej kategorii (co nie oznacza, że to złe słuchawki w swojej cenie). W szczególności wypełnieniem niskich rejestrów oraz niższej średnicy. Scenicznie również nieźle się popisują. Wyraźnie wierniej oddają każdy instrument, z większą masą i głębią. Kennertony i tak dostały fory bo Sony do porównań z nimi podłączyłem po SE, a moje drewniaki miały kabel i dziure XLR, (ten sam, na którym Soniacze osiągneły w moim torze swoje apogeum). Był jeden utwór (lista niżej w tekście), w którym jako tako Kennertony mogły z nimi konkurować, mianowicie nr 4. i może trochę w nr. 7, ale tylko od górnej połowy średnicy do wysokich :p Magister Pro generalnie są wyraźnie jaśniejsze od Z1R i to chyba tyle Należy jednak pamiętać, że są to słuchawki 4-5 krotnie tańsze, więc mają prawo przegrać Sony Z1R: uwagi i ciekawostki: Jeśli się w nich nie do końca zakręci pady (istnieje tutaj taki mechanizm 'wkręcania' - żeby to fajnie zadziałało, należy 'wkręcić' pady do tego pierwszego oporu i delikatnie za niego, tyle żeby załapały po prostu), pogłębia im się bas/subbas, jakby jeszcze zyskiwał sceniczności, był bardziej obszerniejszy - bardziej subwooferowy, sama scena więc rośnie i to nieźle. Mamy zatem łatwiutki mod, którym można zmienić charakter słuchawek po prostu niedokręcając padów aż do oporu, tylko na trochę przed Efekt na prawdę imponujący. Można to lubić lub nie, mnie akurat urzekło i najlepiej jest słyszalne z lampą w torze i po balansie. W połączeniu Aune S6 z Litlle Dotem była konkretna, bardzo znacząca różnica na 'ile' ustawiłem Line Out z Aune S6, dla Z1R w tym połączeniu najprzyjemniejszy efekt słyszałem gdy LineOut ustawiony był na 60/100. Tak ustawione pokrętła dają z Z1R magiczny wręcz efekt. Czysta przyjemność, potężny, holograficzny, sceniczny dźwięk z masywnym, sprężystym basem - po prostu prawdziwe HiFi - uczucie bliskie obcowania w towarzystwie grupy muzyków, których utwór akurat się odsłuc**je. Gdy ustawienie to szło kilkanaście 'stopni w górę (musiałem ściszyć Little Dota) wtedy bas stawał się rozlazły i zalewał średnice. Natomiast gdy mocno odstawało poniżej 55na100 wtedy przekaz stawał się dużo 'cieńszy' i bez życia. Nie wiem dokładnie o co w tym chodzi, ale trudno było nie zwrócić na to uwagi. Trochę dziwne jest to, że tyle trzeba się było natrudzić żeby one zagrały na takim poziomie (tj. kabel XLR, odpowiednie ustawienia pokręteł DAC i AMP, lampy), ale może taki jest zamysł twórców słuchawek dla audiofili, może po prostu mamy żonglować sprzętem, kręcić pokrętłami i się natrudzić Bo teraz przecież od razu zachodzi seria pytań: - a może z innym DACem będzie jeszcze lepiej? - a może z innymi lampami? - a może z w pełni lampowym wzmakiem, a nie w połowie? - a może to a może tamto, a może budyń? Bas oraz scena dźwiękowa wyraźnie się poprawiają gdy tylna krawędź małżowiny usznej nie stykają się z wewnętrzną częścią padów (co jest dość logiczne zważywszy na to, że fala dźwiękowa lepiej okala wtedy ucho oraz sama małżowina w zetknięciu z padem powoduje wytłumienie jej drgań). Gdy ucho styka się z padem w opisany powyżej sposób bas staje się lekko 'kartonowy' (lepiej wyczuwane z lampą w torze). Możecie się śmiać ale jak ktoś ma takie radary jak ja to ma jeszcze większe znaczenie : P Dodatkowy PLUS: bardzo doceniłem moje modowane Staxy L300, w odpowiednim ustawieniu z iFi iTube2, teraz stanowią z sygnaturą w stylu Sony Z1R świetnie dopełniający się zestaw. Otwartych, super holograficznych, mocno scenicznych słuchawek grających po dość jasnej stronie mocy + potężnie brzmiących, ciepłych, z tektoniczym subbasem, prawie, że wystarczająco dla mnie izolujących Soniaczach. L300 bardziej mi teraz pasuje do takiego zestawu otwarte+zamknięte niż RR1 - gdyż te stanowią trochę tego i trochę tego, i wychodzi, że wszystkiego jest ostatecznie w nich za mało (przynajmniej w zderzeniu z zamkniętymi flagowcami bo wcześniej było całkiem fajnie). Takie przynajmniej były moje pierwsze wrażenia, gdy Z1R miały moda z niedokrenceniem padów i grały z dziury zbalansowanej z LittleDota. Teraz tak, mój obecnie najlepszy zestaw czyli elektrostaty RR1 w zestawieniu Aune S6 -> iFi iTube2 -> Stax SRM-252s. Moje ciepłe i lekko ciemne jak na elektrostaty słuchawki okazały się przy Soniaczach ciąć dźwięk jak żyleta, tak, że teraz ciężko mi ich słuchać (efekt ten występuje jeśli ich odsłuch rozpoczę zaraz po ściągnięci Z1R z głowy)... Sony grają pełniejszym, realniejszym przekazem, z taką masą i scenicznością, której właśnie mi brakowało. Są być może lekko za ciemne, ale na tyle nadrabiają innymi cechami, że można z tym żyć. Najgorsze jest to, że sygnatura mojego obecnego toru przestała mi się podobać tak jak wcześniej Jedziemy dalej, czyli Dan Clark Audio: Aeon 2 C Dobra izolacja, wyraźnie lepsza niż w Sony Z1R. Natomiast Soniacze mają wyczuwalnie więcej 'powietrza' w komorze odsłuchowej, ucho czuje się swobodniej, komfort na plus dla Sony. W każdym razie pady mieszczą moje uszole. Mogłyby trochę mniej cisnąć ale do Kennertonów i tak im jeszcze daleko Zapewne da się ten pałąk trochę 'rozciągnąć' lecz nie będę tego robił gdyż mam model testowy i muszę go zwrócić. Jak mi podejdzie mam dostać nówki nieśmigane (i podeszło). Trudniejsze do napędzenia, wymagają znacznie więcej prądu od Sony. Ze smartfona mimo głośność na 100% dla wielu osób będzie po prostu za cicho. Nawet dla mnie jest, a ja i tak preferuje dość niegłośny (niekrzykliwy) odsłuch. Z czerwoną ważką oczywiście już wystarcza Tylko trzeba ściągnąć dodatkową apkę do zmiany głośności co 1% bo np. w moim fonie skok jest zbyt duży po kliknięciu UP/DOWN. To samo co Z1R, ustawienie małżowiny usznej wewnątrz pada robi różnice. Ale tę odczują głównie ludzie z dużymi uszami, gdyż znowu chodzi o to aby nie dotykać tylną krawędzią ucha do pada. Jak jest luz to scena większa i wszystko większe, dźwięk się nie dusi. Szerkość wnętrza pada to 4cm, w Sony Z1R jest to 4.5cm więc wygodniej. Czułe na źródło, bezdyskusyjnie odczuwalna różnica pomiędzy Samym Aune a Aune + LittleDot. Mam zatem nadzieję, że również po wyjściu zbalansowanym pokażą pazurki tak jak Soniacze to zrobiły. Tyle, że mój kabel nie pasuje bo nie mam przejściówek na wtyki Aeonowe (niedługo będą dorobione). Aeon 2 C po SE, bierze otwarte (podłączone dodatkowo po balansie) Hifimany HE-560 może nie bez mydła, ale jednak od tyłu, mimo, że bardzo lubie 560tki to jednak w porównaniu do A2C są po prostu za cienkie w uszach HE560 są tutaj za chude, brak tego impaktu, realizmu. Jest jedynie więcej powietrza, no ale to otwarte to tu się nie ma co dziwić. W każdym razie te Hifimany na rynku wtórnym można już wykosić za 1600zł, a w tej cenie to jest super partia! Wole je sobie zostawić choćby do testów sprzętu niż sprzedawać w tej cenie (sam zresztą kupiłem kiedyś w podobnej ;p). Ilość informacji, detali, smaczków wychwytywanych z każdego instrumentu występującego w nagraniu jest niesamowita. Dodatkowo mają one konkretną masę i impakt, coś czego brakuje HE560. Scenicznie jest to dość osobliwe uczucie, niby jest intymnie, ale nie klaustrofobicznie. Raz mam wrażenie, że scena jest mała, by po chwili usłyszeć jakiś dźwięk tak jakby 2 metry dalej odemnie, i jeszcze kolejny, towarzyszący mu w tle z jakiegoś małego talerza czy trójkąta. Separacja instrumentów jest więc bardzo wyraźna. Uwielbiam wielkie sceny dźwiękowe, ale ta mimo, że nie jakaś wielka, to i tak mi imponuje. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się czegoś takiego. Jest to dla mnie nowe doświadczenie w audio W Sony Z1R scena jest w pewnym sensie, na pozór większa. Dlaczego na pozór? Z1R zdają się wszystkie dźwięki z wyższej średnicy umieszczać daleko po bokach, niezależnie czy dany instrument tam grał czy nie. Natomiast A2C robią to innaczej, ma się wrażenie jakby wierniej oddawały to jak to na prawdę było podczas nagrania. Przykład utworu, w którym dobrze to słychać: 'Middlemist Red - Blue Moon'. Wgląd w nagranie jest podobny jak w moich modowanych Stax L300 z ifi iTube2 w torze. Natomiast L300 czasem sybilują i trochę zbyt chirurgicznie tną przekaz, natomiast A2C robią to o wiele naturalniej. W L300 oglądając film gdy jest scena z szumiącymi na wietrze koronami drzew, możesz się w pewnym sensie wsłuchać w każdy pojedynczy liść, co jest trochę nienaturalne Przepraszam ale muszę zarzucić audiofilskim truizmem: W A2C słyszę rzeczy, któych w znanych mi utworach dotąd nie byłem świadom, że istnieją, a inne wcześniej ledwie słyszalne, ujrzały wreszcie 'światło dzienne'. Czasem zdają się mieć bardziej słyszalny subbas od Z1R, natomiast jest on jakby gładszy ponieważ ten z Soniaczy wyraźniej mruczy, mimo, że jest w tych niektórych przypadkach cichszy, jakby konstrukcja muszli Sony wymuszała na nim powstawanie harmonicznych. Subbas w soniaczach jest wyczuwalnie bardziej namacalny, zbliżony do subwooferowego, szczególnie jeśli zastosuje się mój pseudo-mod z niedokręcaniem do końca padów. Są nieco jaśniejsze (ale nie nazwałbym ich jasnymi słuchawkami) od Z1R oraz w pewnym wspomnianym już sensie, węższe w scenie, jednakże na wysokości kapke lepiej rozciągnięte. Zarówno w A2C jak i w Z1R, z nieukrywaną przyjemnością słuchało mi się ścieżek dźwiękowych z filmów Interstellar oraz Joker. Obie prezentacje były różne, natomiast obie bardzo mi się podobały i miały swoje zalety. Z1R zaprezentowały się z kinowym wygarem i potęgą, natomiast A2C w sposób bardziej analityczny, któremu masy jednak również nie brakowało. Do tych słuchawek dołączone są 3 rodzaje wkładek. Wszystkich powyższych opisów i porównań dokonywałem całkowicie bez wkładek ale tak na szybko mogę powiedzieć, że np. wkładki sztywne czarne: dźwięk bardziej masywny, grubsze kontury instrumentów, chyba lekko lepszy subbas. Scena zdaje szersza, tracąc lekko na wysokości. W każdym razie za badanie wkładek zajmę się dopiero jak dostanę swój nowiuśki model Aeonów i osłucham na wszelkie znane mi sposoby z miesiąc conajmniej, żeby mózg dobrze załapał ich sygnature. Aeon 2 C, moje ustawienia toru: Aune S6 (LineOut 55/100) -> Little Dot mk3 SE: przekaz bardziej koncertowy z odsuniętymi bardziej scenicznie instrumentami. Szczególnie przyjemne w utworach artystów Hugh Laurie, Betty LaVette, lub jeśli wokale grają mi w danym u tworzy z głowy zamiast poza nią. Aune S6 (LineOut 60/100) -> Little Dot mk3 SE: bardziej studyjnie i analitycznie, więcej szczegółów, wybrzmiewanie instrumentów jest bardziej detaliczne, wokale bliżej głowy. Ustawienie dobrze się sprawdza w takich utworach, które już są nagrywane z pewnej oddali i lekko rozmyte jak np ścieżki dźwiękowe z Interstellara. Na samym Aune S6 jest bardziej precyzyjnie i neutralnie, jaśniej. Można lubić taką prezentacją ale ja lubię jak dźwięk ma swoją masę Z Little Dotem dźwięk nabiera masy, jest bardziej konturowy, pełniejszy, niezwykle przestrzenny i sceniczny jak na zamknięte słuchawki. Ustawienie LieOUt Aune w połączeniu z LD, powyżej 60/100 zbija dźwięk, jednocześnie go odchudzając (więcej jest wtedy pewnie narzutu z Aune S6) natomiast poniżej 52/100 to już Little Dot ma powoli za mało mocy. Na prawdę wyraźnie słychać zmiany w prezentacji steruje się mocą sygnału wypływającego z Aune. Zapewne istnieje jakieś 'idealne' dla każdych słuchawek wzmocnienie lampowe. I dla A2C w moim zestawieniu prezentuje się ono właśnie tak. Natomiast jeśli chcę na tyle neutralnego przekazu na ile się da, pokazując te słuchawki takimi jakimi są, to włączam je po samym Aune S6 i cześć Mogę więc wyciągnąć z nich wedle upodobania przynajmniej 3 różne sposoby grania, oczywiście w ramach ich ogólnego charakteru, który mi osobiście bardzo się podoba. Lekko ocieplony, holograficzny, wyciągający sporo detali, niemały scenicznie, z odpowiednią ilością basu i subbasu, niesybilizującą górą. Dźwięk generalnie taki bardzo plastyczny. Trzeba bardzo uważać biorąc na recenzję te słuchafony, ponieważ możemy tak trafić z dac/ampem, że czegoś może być za dużo lub za mało, a one od razu to pokażą z całą mocą. Najlepiej podłączyć je do czegoś neutralnego żeby sprawdzić jakie 'rzeczywiście' są. I dopiero z takiego punktu wyjścia decydować, czego w nich chcielibyśmy więcej lub mniej, zależnie od osobistych upodobań jeśli ich ogólny charakter nam podpasuje. Zmiany można wprowadzić na prawdę spore, szczególnie dobrze zrobił im właśnie hybrydowy wzmak lampowy Jedno jest pewne Aeon 2 można mocno modelować dźwiękowo w kierunku, który nam bardziej pasuje. Więc jeśli komuś czegoś za mało czy za dużo to osobno DAC osobno amp dobra,ć i taki DAC, którym można sterować mocą wyjścia Line Out. To nie są jednak słuchawki dla tzw. przeciętnego Kowalskiego (ale takiego którego na nie stać, a tacy też przecież są), który chce je szybko zarzucić na głowę i posłuchać youtuba, radia, czy swoich ulubionych zespołów. To słuchawki dla audiofila lub wytrawnego melomana, który chce zanurzyć się w dźwięku, delektować nim, mając jednocześnie mocno analityczny wgląd w nagranie, a z drugiej strony poczuć się jak w pierwszym rzędzie średniej wielkości, dobrze wytłumionej sali. Dając się zaatakować falą dźwiękową, charakterystyczną dla danych instrumentów. Tak, jest tutaj wrażenie wrażenie realności przebywania w towarzystwie danych instrumentów - nie jest to prezentacja studyjna. Dlaczego nie są dla wspomnianego 'Kowalskiego' (Sorry jeśli ktoś z Was ma tak na nazwisko:D )? Po pierwsze, nie napędzi ich ani ze zwykłego komputera, ani ze smartfona. Czyli po drugie, jeśli chce skorzystać z ich niejakiej mobilności, trzeba wyposażyć się w dodatkowy podręczny wzmacniacz na micro usb. A to grubo przerasta pojęcie i motywacje osoby nieinteresującej się HiFi, a chcącej jednak mieć dźwięk z górnej półki. Generalnie super słuchawy, szkoda tylko, że trzeba do nich tyle prądu. No ale audiofil przecież nie może mieć wszystkiego bo producenci HiFi by sie zesr@#i. Po balansie to będzie petarda nie do zatrzymania, bo z mojego toru wszystko po balansie lepiej klepie. Nie mogę się doczekać aby to sprawdzić! Na ososbną uwagę, gdyż w kontekście powyższych porównań jednak daleko odstają, zasługują modowane przez @Perul T40Rp: Wygodne, nie męczą głowy ani uszu. Dość spora przestrzeń w padach Izolacja średnia, trochę słabsza niż w Sony Z1R W napędzeniu podobnie trudne jak Aeon 2 C Scena nawet konkretna, lekkie pogłosy niekiedy. Uczucie przebywania w małym klubie na kameralnym koncercie. Jednakże w miejscu, które charakteryzuje się betonowymi gładkimi ścianami Brakuje im subbasu, ale nie grają jasno. Są lekko ciemnawe, mimo dość rozdzielczej góry i wyższej średnicy mają lekki, słyszalny kocyk. Widocznie Perul stroił je pod swój tor i swoje upodobania sygnaturowe, co u mnie akurat tak się objawia. Jest to jednak granie dość przyjemne, wygładzone, nie narzucające się. Dobre do długich odsłuchów, natomiast niekoniecznie dla zatwardziałego audiofila, któremu wiecznie czegoś brakuje. Po balansie ładnie się otwierają, wyraźnie szersza scena, również wyższa i głębsza, większa separacja. One generalnie charakteryzują się pewną pogłosowością, która przy sygnale zbalansowanym również się potęguje. Za te cene (a jest to przedział 500-1000 zł) pewnie ciężko będzie znaleźć lepsze zamknięte - szczególnie jak się je dopuści do dziurki XLR to fajnie się wszystko skaluje, pewnie te przetworniki tak mają Z pamięci chyba wolałbym je bardziej od otwartych Beyerdynamic DT990 Pro (250Ohm), które biły je tylko w komforcie, ze względu na wygodne pady, ale one prawie wszystko w tym biją. Podsumowanie i wyniki testu na specjalnie przygotowanej liście odsłuchowej (tworzona była gdy miałem 'tylko' Soniacze, a o Aeonach dopiero myślałem). Przypominam, że celem tego wszystkiego było i jest, znalezienie dobrego zamkniętego kompana dla moich elektroastatycznych słuchawek otwartych. Sony Z1R vs DanClark Aeon 2 C w kontekście kompana dla RR1 Conquest: Z1R ucho nieco lepiej się czuje, ma więcej powietrza, zdają się być nieco wygodniejsze Z1R przyjemnie i wyraźnie gra nawet na niższych poziomach głośności, czyli lepsze do długich odsłuchów. Sama prezentacja dźwięku jest generalnie w obu tych słuchawkach nieco inna i obie mogą mieć swoich zwolenników. Aeony są bardziej nastawione na czarowanie mikrodynamiką, Soniacze na makro. Mój zmysł słuchu o wiele lepiej toleruje przesiadke RR1<->A2C niż RR1<->Z1R. W drugim przypadku występuje pewnego rodzaju szok związany z tym jak głęboko i mocno Z1R operują subbasem (co jest fajne jak się ma słuchawy otwarte, które zachowują się podobnie, ale ja na razie takich nie znam, ani nie mam). Więc pod tym względem Aeony na pewno są dla mnie lepszym uzupełnieniem mojego zestawu otwarte/zamknięte. Przy okazji dużo tańsze A2C vs RR1: - detale, holografia, napowietrzenie, na plus dla RR1 - dodatkowo te elektrostaty powodują wrażenie binauralności odsłuchiwanych utworów (które nie były w ten sposób nagrywane) - bas i subbas, konturowość, impakt, separacja i izolacja oczywiście na plus dla A2C - dodatkowo jest w nich pewnego rodzaju czystość przekazu, pomimo tego, że jest on fajnie umasywniony, ani nie chudy, ani nie przesadnie ocieplony Chyba rozumiem teraz czym jest różnica pomiędzy przekazem naturalnym a organicznym. - Scenicznie RR1 grają bardziej na wysokości, a A2C są o dziwo szersze, natomiast na wysokości mocno niżej od RR1. RR1 grają bardziej od frontu, a A2C po bokach i okalają nas aż za tył głowy. (Z1R za to wszędzie w około :D, szczególnie po balansie i z modem niedokręcenia padów, przekaz kinowy) Z1R są lekko jednak za ciemne jako kompan dla elektrostatów, przynajmniej na moje uszy i widzimisie Jeśli miałyby to być moje jedyne słuchawki to tak, wolałbym Z1R od RR1 i Aeonów 2 C. Teraz lista utworów testowych oraz wyniki testu i legenda do niej Legenda testu: Z1R - Sony Z1r A2C - Aeon 2 Closed RR1 - Kaldas Reaearch RR1 Conquest (Aune S6 + iFi iTube2 + Stax SRM252s) == - remis (nie oznacza, że słuchawki zagrały tak samo tylko, że obie prezentacje przypadły mi do gustu, jeśli dane słuchawy są po lewej stronie równości to zagrały kapke przyjemniej mimo, że oba przekazy były porównywalnie dla mnie przyjemne). + - oznacza, że dane słuchawki zagrały wyraźnie lepiej, zostawiając reszte mocno w tyle Specjalne dodatkowe oznaczenia dla Sony Z1R, L oraz T, oznaczające, czy dany utwór bardziej wolałem na samym Aune S6, czy z mojego wzmaka lampowego. L - lampa (Aune S6 + kable XLR + Little Dot mk3 SE balans) T - tranzystor (Aune S6 balans) L+T oznacza, że podobały mi się obie sygnatury. ! - wykrzyknik oznacza, że dany utwór z Sony Z1R brzmiał nieporównywalnie lepiej na L lub T, Wszystkie słuchawki były porównywane w podłączeniu niezbalansowanym, oznaczanie odsłuchu po balansie dotyczą tylko L i T (które dotyczą tylko Sony Z1R), taki po prostu dodatkowy smaczek dla chętnych na te Soniacze. Utwory do porównań: 1. L A2C==Z1R, RR1 Christian Scott aTunde Adjuah - Ruler Rebel 2. T A2C+, Z1R==RR1 Preservation Hall Jazz Band - Come with Me 3. L+T Z1R==RR1, A2C Ted Nugent - Strangehold 4. L A2C==Z1R, RR1 Amber Rubarth - Strive 5. L Z1R, RR1==A2C Foreigner - Urgent 2008 Remaster 6. L Z1R==A2C, RR1 Nekromongers, DJ SLON - Gazz 7. T A2C==Z1R, RR1 Hugh Laurie - Six Cold Feet 8. L Z1R, A2C==RR1 Too Many Zooz - To the Top 9. T RR1, A2C, Z1R Henri Herbert - Pocket Venus 10. L+T Z1R==A2C==RR1 Terje Isungset, Lena Nymark - Fading Sun 11. L! Z1R+, A2C, RR1 Moon Hooch - #9 - Live from High Sierra Music Festival 2014 12. L! Z1R, RR1==A2C Dead Combo - Cuba 1970 13. L Z1R, A2C, RR1 Immediate - Lacrimosa Dominae 14. L+T Z1R+, A2C, RR1 Batpiss - Weatherboard Man 15. L+T A2C==RR1, Z1R Esther Phillips - Ms. - Live 16. L+T A2C==Z1R, RR1 Snow Tha Product - Butter 17. L Z1R, A2C, RR1 Johann Johannsson - Properties of Explosive Materials Powyższą playlistę utworów można znaleźć tutaj: Ufff no i się zmęczyłem Trochę żałuje, że nie udało się załatwić na odsłuch Fostexów TH900, może jeszcze się uda W każdym razie biorę Aeon 2 C. Urzekły mnie, a jeśli Fostexy bym dorwał i by mi podeszły to może też bym wziąl, a co tam 😜 Miałbym wtedy 2 słuchafony w cenie Sony Z1R (którym nic nie brakuje prócz niższej ceny )
  39. 22 points
    Ultimate MH1c mmcx mod: Kable jak do FINAL AUDIO F7200
  40. 22 points
    Technics EAH-T700 - na AVS zrobiły dobre wrażenie, więc się skusiłem. Napiszę krótko - granie bliskie, obszerne, naturalne, mocna podstawa basowa, technicznie bardzo dobre, może i nawet wybitne, jednak przez to są wybredne odnośnie toru, bo niby grają z telefonu, ale dopiero z połączenia Hegel HD20 (?) i THX AAA 789 zagrały wybitnie precyzyjnie i holograficznie, dają niesamowity wgląd w fakturę dźwięku. Niestety z Burson'em Conductor'em v.2 się nie zgrały, nie wyciągnął z nich potencjału imo.
  41. 22 points
    No i proszę co mi tu przyszło A tu dwaj bracia. Ciekawe który lepszy? Młodemu trzeba dać szansę, tylko muszę mu dać ciepełka troszkę. Haha. Będzie zaraz jazda. Wszystkie dziurki im pozatykam. No może oprócz mikrofonowej.
  42. 22 points
    Nie ma co się kryć, dzięki wyrozumiałości i cierpliwości kolegi @MFRD zostałem właścicielem Audeze LCD-XC wraz dodatkowym kablem oraz modem do wersji LCD-X.
  43. 22 points
  44. 22 points
    Nowe nabytki przybyły z potomstwm z UK (ceny można porównać do cen w bogatej Polsce)
  45. 22 points
    Śmichy chichy ale wróćmy do tematu Sony Z1R
  46. 22 points
    Żadne zdjęcie nie odda jak on wygląda w zaciemnionym pomieszczeniu, a żaden opis jak gra. Po ponad dziesięciu latach tej wycieńczającej mózgownice i portfel choroby, wreszcie koniec. Czas przesłuchać raz jeszcze wszystkie albumy i skupić się na poszukiwaniu nowych
  47. 21 points
    Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają. Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2018/09/ibasso-dx120-recenzja-mniej-znaczy.html
  48. 21 points
    Oficjalnie przekroczyłem granice rozsądku..
  49. 21 points
    Tym razem będzie nieco dłuższy post Myślę, że to będzie dobre miejsce do opisania pierwszych wrażeń z mojego nowego nabytku - Abyss-ów Diana. Jest to pierwsza wersja jaka byla, w kolorze brązowym Chciałem spróbować czegoś nowego (nie, żebym mógł się czegoś bardzo przyczepić w LCD-XC) i jednocześnie chciałem sprawdzić jak faktycznie gra "high-end" (hehe) i czy w ogóle zauważę jakąś różnicę, czy tylko inną charakterystykę? Paczkę otrzymałem wczoraj. Zacznę może od budowy. Słuchawki są malutkie, sprawiają wrażenie mniejszych od b&o h6. Po wzięciu je do ręki czuć jednak, że są stosunkowo ciężkie (~300g) i bardzo porządnie wykonane. Obudowy są frezowane z jednego bloku aluminium Pierwsze wrażenie było takie, że "o boże, na co ja wywaliłem tyle kasy!" Tak małe, otwarte słuchaweczki nie mogą zagrać potężnie, no nie? Jeśli chodzi o ergonomię to są one dość dziwne i nie każdemu będzie w nich wygodnie. Pady nie są duże, ale ucho wchodzi w miarę swobodnie do środka. Widać świetną jakość wykonania, taki nieco retro design mi się bardzo podoba! Chciałem słuchawek które nie będą się za bardzo rzucały w oczy w warunkach biurowych i jednak lżejsze niż XC. Mam szczęście i całkiem nieźle pasują na moją głowę. Używam ich w najkrótszym położeniu pałąka i jest na styk. Pady mogłyby być nieco większe i nieco głębsze. Można z resztą takie kupić na stronie producenta za ~1000zł i nazywają się V2 To teraz gwóźdź programu, czyli jak to gra? Pierwsze podpięcie było na szybko do LG G7 i słuchawki grały na nich jakoś tak... Bez wypełnienia? Ale mimo to ciekawe wrażenie pozostawił po sobie bas. Zrobił wrażenie. Z tak cieniutkich głośników (cała obudowa bez padów ma ok 1cm:) ) bas był zaskakująco dobry. Słuchałem tak 2 minuty, ogólnie było ogólnie dość jasno Ogromną zmianę zapewniło podpięcie pod bursona playmate (opampy 2xvivid + 2x classic). Tu mocy już nie brakuje, choć na high gain zdażyło mi się dojechać do 75/100. Pandorom starczy w takim ustawieniu 10/100 :). Słuchawki ewidentnie potrzebują mocy by pokazać co potrafią. Wielka szkoda, że nie mam lampy pod ręką Słychawy nie są w ogóle wrażlwe na zmianę ustawienia i uszczelnienia padów. Co ciekawe bardzo dobrze grają jak się zdejmie (magnetycznie mocowane) pady i przyłoży głośnik do ucha. W ogóle nie odbiera to im basu. Okularnicy będą zadowoleni Co ciekawe słuchawki prześwitują ! Membrana jest przeźroczysta i można normalnie patrzeć przez słuchawki Diany grają równo, dopiero chyba teraz rozumiem co to oznacza. Cały "Full Range fequency Sweep" brzmi równo. Może delikatnie po cieplejszej stronie mocy. Zazwyczaj równo grające słuchawki są oceniane jako nudne. Abyss-y nie są nudne. Nie ma tu może efektu WOW. Tzn. w sumie jest, ale nie taki efekciarki, że "ale niesamowicie wali bas", czy, że wysokie tony wwiercają się do czaszki. Niesamowicie czuć tu przestrzeń, każdy dźwięk ma jakby swoje miejsce na scenie. Pierwszy raz słuchając utworów w akompaniamencie orkiestry miałem wrażenie, że nie tylko słyszę z tej strony kontrabasistów a z tej skrzypków jako grupę/całość. Miałem wrażenie, ze słyszę poszczególnych muzyków, trudno trochę to opisać Separacja poszczególnych dźwięków i ich pozycjonowanie w trójwymiarze jest tu po prostu lepsze niż na wszystkim czego słuchałem do tej pory. Czuć oddech. Dźwięki nie wybrzmiewają, pojawiają się i znikają błyskawicznie. Słuhawki grają tak jakby bez wysiłku, bez nadęcia, ale wszystko brzmi tak jak powinno. Pierwszy raz miałem czasami momenty, że nie czułem słuchawek na głowie, znaczy nie czułem, że słucham muzyki na słuchawkach, że muzyka dobiega do mnie z głośnika ustawionego tuż przy uchu. Można o tym na prawdę zapomnieć. Może to właśnie dlatego, ze dosyć duży, płaski, zdaje się 62 milimetrowy głośnik jest zaraz przy uchu ? Scena jest super. Rozumiem tu czemu słuchawki otwarte są lepsze niż zamknięte. Wcześniej nie rozumiałem. Spróbuję może opisać pokrótce składowe. Bas jest mocny, wyraźny, schodzi bardzo nisko w sub-bas. "Angel", czy "Why so serious" brzmią rewelacyjnie. Basu jest mniej niż w XC, ale sprawia wrażenie, że dokładnie taki powinien być. Mocny, szybki, punktowy. Potrafi uderzyć i znika. Bas Audeze był rewelacyjny i był chyba najfajniejszą rzeczę w LCD-XC/LCD-X. Po jednym dniu słuchania wydaje mi się (mimo przyzwyczajeń), że jest tu lepiej. Tak ma być Średnica. Po pierwsze nie jest męcząca. Nie potrzebuję reveal-a, EQ czy wkładek tłumiących wewnątrz padów. Przez lekko mniejsze podbicie basu wokale brzmią odrobinę inaczej niż w XC. Wokale są NIESAMOWITE. Głosy brzmią realnie i angażująco. Chce się ich słuchać. W kilku kawałkach, bardzo dobrze mi znanych miałem wrażenie, że słucham tego wykonania pierwszy raz. Nie wydawało mi się, że jest coś źle. Znów mam wrażenie, że tak, dokładnie tak powinno być. Kolejny raz jest tu przekazywane mnóstwo informacji, detalów, niuansów. Słuchawki są szybkie! Tony wysokie. Krótko - mnóstwo detali, są na równi z resztą pasm, może minimalnie niżej? Nie są zupełnie męczące. Mniej zwracają na siebie uwagę niż w XC czy PHVI a wszystkie informacje (lub więcej?) są przekazane. Bez ostrości. Płynnie a szczegółowo. Niestety nie za bardzo umiem opisywać brzmienia. Mam nadzieję, że opis jest w stanie nieco przybliżyć co czuję jak ich słucham Słuchawki nie zdobyły mnie szturmem, ale szybkim, pewnym, nieustępliwym ruchem Chyba zaczynam rozumieć o czym mówią bardziej doświadczeni forumowicze, czym różnią się słuchawki za grube pieniądze od tych, również świetnych 10x tańszych. Ja zdecydowałem się zostawić 3x tańsze Pandory a nie LCD-XC bo nie wydawało mi się, żeby różnica w graniu była warta aż takiej dopłaty. Tu różnice nie są też jakieś wielkie. Wszystko wydaje mi się lekko lepsze, ale też nie ma tu wg mnie żadnej ewidentnej wady, skoku na wykresie, czegoś co denerwuje. Słuchawki mają jak dla mnie 2 wady: są otwarte/półotwarte, niestety koledzy siedzący obok mogą słyszeć czego słucham. Na szczęście nie na tyle, żeby im to przeszkadzało, hehe. Druga to jednak ergonomia, nie są najwygodniejszymi słuchawkami na świecie. LCD na nowym pałąku są wygodniejsze, choć dużo cięższe. O Nightowlach juz nie wspominając Chyba trzeba zainwestować w te nowe lepsze pady. Wrażenia są na gorąco, na pewno trzeba dużo dłużej posłuchać, żeby wyciągać jakieś większe wnioski.. Ale na gorąco, jeszcze w gorączce zakupowej tak to wygląda - to kosmiczne słuchawki, wg mnie rewelacyjne. Także wybaczcie te zachwyty, takie mam na tą chwilę po prostu odczucia Tzw end-game Jakby były zamknięte to już niczego bym nigdy nie szukał (?) hehe Ciekawostka: Chciałem nie rzucać się w oczy jak w Audeze, ale moi mili koledzy wygooglali abyssy i pukali się w głowę jak można zapłacić za słuchawki 3500 EUR. Sam przeszedłem drogę od CAL! i B&O h6 do Abyssów. A kiedyś było mi głupio zapłacić 500zł za H6 Teraz chyba 5 innych osób ma w pracy B&O i już tak się nie dziwią różnym rzeczom. Ale nie 3500EUR! Otóż ustawiła się kolejka osób chcących w kpiący sposób ocenić jak grają takie słuchawki. Efekt - nikt już się nie śmieje, serio! Nawet dla osoby zupełnie nieosłuchanej jej ulubiona muzyka na Abyssach była na tyle dobra, że jedyne co usłyszałem, to że grają zaje#$@#e, czy żebym już nie dawał słuchać bo będą też takie chcieli Jednogłośnie wśród wszystkich słuchających to najlepsze słuchawki jakich słuchali. Mimo braku efekciarstwa, przebasowienia, sztucznej sceny wykreowanej przez podbite wysokie, czy inne tricki. Cholera ciekaw jestem 1266, choć na słuchawki "pracowe" to się one nie nadają zupełnie Pozdrawiam, Mirek
  50. 21 points
    Czołem. Kilka moich ostatnich lotniczych kadrów: 1. 2. 3. 4. 5. 6.
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy