Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/10/2019 in all areas

  1. 33 points
    Są, przyjechały
  2. 33 points
    W obliczu obecnych wydarzeń warto mieć możliwość przeniesienia się do Utopii... nawet tylko dźwiękowej. 🎇✨🎆Te dynamiki mi to dały 🎆✨🎇
  3. 33 points
    Piątkowy wieczór, żona u teściowej. Ja i moje stado królików. Oj dawno nie było takiego wieczora. Człowiek chciał posłuchać jednocześnie wszystkiego w każdej możliwej konfiguracji
  4. 31 points
  5. 31 points
    Od dziś muzyki będę słuchał na takim combo
  6. 31 points
    Jak w nowy rok to z przytupem!
  7. 31 points
    To i ja zgłoszę się po kilka lajków 😂
  8. 30 points
  9. 30 points
  10. 29 points
    Pora wysłać Schiit Audio z jego szumami na emeryturę. Dzisiaj nieco niemieckiej i nieaudiofilskiej precyzji, neutralności i mnogości funkcji.
  11. 29 points
  12. 27 points
    Długo ze sobą walczyłem, ale są w końcu moje Wisienki na torcie ❤️
  13. 27 points
    Dwie paczki dziś wpadły do mnie Obie piękne .
  14. 27 points
    A u mnie radośnie, wiosennie zawitały długooczekiwane, wymarzone monobloki WBA... chyba dziś spać nie będę... z kotami się rozwalę i posłuchamy... posłuchamy sobie. Romantycznie jest
  15. 27 points
    Kolczyki na walentynki: Sony IER-Z1R
  16. 27 points
    Często swoje recenzje zaczynam od krótkiego omówienia producenta sprzętu. Tutaj jednak mam z tym problem bo jak tu przedstawić firmę Sony, która od dekad przecież, niezmiennie znajduje się w czołówce szeroko rozumianej elektroniki w zasadzie każdego rodzaju i na każdym pułapie jakościowym. Przez lata wprowadziła niezliczone ilości słuchawek z których, nie da się ukryć znakomita większość przechodzi bez echa. Wyjątkowo rzadko natomiast ten gigant atakuje absolutne szczyty słuchawkowego high-endu. Zdarzyło się to przez ostatnie 30 lat raptem trzykrotnie. Zaczynając od legendarnych Sony MDR-R10 w 1989 roku, przez dyskusyjne i nieco mniej poważane Sony Qualia 010 z 2004 roku, aż po Sony MDR-Z1R z 2016. Biorąc pod uwagę, iż każde z nich dzieli kilkanaście lat, te premiery to nie lada wydarzenie. Tymi ostatnimi i wcale nie najmniej wyjątkowymi zajmiemy się w poniższej recenzji. Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/10/sony-z1r-recenzja-zniewalajace.html Audionervosa.pl dostępna jest teraz również na facebooku. Polub i nie przegap żadnej recenzji https://www.facebook.com/AudioNervosapl-2236342306579559/
  17. 26 points
    Po wyjątkowo długiej przerwie mam dla Was coś specjalnego. Przez ostatnie dwa lata zacząłem funkcjonować pod szyldem shipibo.audio, niektórzy może kojarzą sklep z częściami do Grado. W związku z moim rozwojem zacząłem eksperymentować z nowymi technikami produkcji, a owoc tych poszukiwań to nowy flagowiec. Autorski projekt wykorzystujący (na razie) przetworniki HE-6, lub HE-5LE i jakieś pół pałąka Hifimanów starej serii. Przedstawiony model jest wyfrezowany na CNC wewnętrznie, z zachowaniem najwyższej dokładności, oraz ręcznie dopieszczony z zewnątrz, dzięki czemu wszystkie elementy są idealnie spasowane. Drewno użyte w projekcie to amaranth (Purple heart) na korpus, oraz zebrano na dekielki. Drewno zostało przeze mnie poddane procesowi stabilizacji, czyli próżniowego nasycania żywicą termoutwardzalną, dzięki czemu jest odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne oraz stabilniejsze wymiarowo, ma także bardziej korzystne własności akustyczne. Drewno zostało wypolerowane aż do gradacji P2000, pokryte bliżej nieokreśloną ilością warstw olejowosku i wosku pszczelego, i znowu wypolerowane. Obok drewna w budowie zastosowane zostało włókno węglowe, jako element wzmacniający dekielki oraz płyta mocująca padów. Słuchawki zostały wyposażone w magnetyczny system mocowania padów, natomiast można też wykorzystywać okrągłe pady dostosowane do innych słuchawek Hifimana starej serii HE. Zastosowałem uniwersalne i wytrzymałe gniazda XLR-4pin na odpinane kable, schowane w obrysie obudowy, z gniazd sygnał płynie do drivera przewodami litz 7n w zamian za standardową srebrzoną miedź hifimana). Gniazda są osadzone w podfrezowaniu obudowy, tak że chowają się lekko wgłąb. Na grill główny, oraz grille ventów zastosowałem blachę perforowaną z perforacją sześciokątną, ze względu na najwyższą przejrzystość tego rodzaju perforacji. Skórzane obszycie pałąka to również produkcja Shipibo.audio, pasek jest szerszy niż standardowy, i wypełniony miękką gąbką pamięciową, dzięki czemu słuchawek, mimo dużego ciężaru, nie czuć bardzo na głowie. Wymiana pasków na skórzane w starych pałąkach hifimanów to chyba najbardziej upierdliwa robota tego typu. Na poniższym zdjęciu najlepiej widać jajowaty kształt obudowy, oraz dopasowanych pokrywek na rodblocki. Jak to przystało na custom work, dostały tabliczkę znamionową: Widać tu też częściowego fuzzora, w tej chwili rozmnożył się i zajmuje już całą powierzchnię drivera. W trakcie prac, oczywiście na sam koniec zaraz przed wysyłką rozleciały się oryginalne rodblocki, więc na szybko dorobiłem nowe z aluminium. I stwierdziłem że w zasadzie i tak mało co z tego oryginalnego pałąka zostało, równie dobrze mógłbym zrobić nowy. Jeszcze tak od siebie, poza suchymi technikaliami. Traktuje te słuchawki jako swoje najwspanialsze, najbardziej dopracowane dzieło, gdzieś w trakcie długiego procesu ich powstawania olałem całkowicie koszty, i starałem się je zrobić najlepiej jak tylko potrafiłem, i dzięki nim wróciła mi ochota na konstruowanie słuchawek. I przyszła pewność, że ja to się do robienia 50 takich samych par absolutnie nie nadaję. Trudno było mi się tez z nimi rozstać, bo nawet wkładając je na chwilę przesłuchać jeden utwór zdejmowałem je najwcześniej po godzinie-dwóch. Sejsmiczny bas, równa średnica i mega detaliczna góra podane w niemęczący ale angażujący sposób. Normanie miodzio Chciałbym też podziękować ich nowemu właścicielowi za udział we współtworzeniu tych słuchawek, mam nadzieję że warto było czekać. Na koniec taka mała galeria dodatkowa:
  18. 26 points
    Zamysłem jest porównanie poprzednich produktów i odpowiedź na pytanie "czy warto?". Panowie w szeregu: Bez czapeczek (dzień dobry): Padnij: Męska wtyczka penetrująca żeńskie gniazdko: No dobra Zaczynamy. Dragonfly na dzień dzisiejszy w wersji Red kosztuje 499zł a w wersji Black 250zł. Dodatek w postaci jitterbuga to dodatkowy wydatek 149zł. Dragonfly Cobalt kosztuje łącznie tyle co: Dragonfly Red Dragonfly Black jitterbug 0,7 burbonu Bilety do kina dla dwóch osób + drogi popcorn i woda niegazowana nie z lodówki x2. 0,7 czarnego rumu Jamajskiego 2 nowe płyty CD 0,7 koniaku dobrego gatunku guma kulka --------------------------- 1333zł Co za to dostajemy? Pudełko Przetwornik kabel hosta USB C Urządzenie poprawnie pracuje na windowsie, androidzie i systemie playstation 4 - innych urządzeń niestety nie udało mi się zorganizować. Na windowsie klasyka - podłączamy i działa (jedyne zastrzeżenie to wymuszone 24bity - trochę nie audiofilsko) Na androidzie jeżeli skorzystamy na dokanałówkach domyślnego odtwarzacza to nam urwie uszy USB Player Pro przy ustawieniu "hardware volume" działa jak malina. PS4 - jak zwykle gra ale cicho. Potrzebujemy ciszy w domu aby grać. Przetwornik ma ważkę która świeci kolorami tęczy jak poprzednie dragonflaje. Przy używaniu na różnych systemach nie występują żadne kłopoty jak przerywania, trzaski, pierdy i piski. Platforma porównawcza: słuchawki: nauszniki niemodyfikowane: Hifiman Sundara Creative aurvana live! Kef Space One Wireless - po kablu Xiaomi mi comfort Logitech G433 Dokanałówki/douszne: Aune e1 Apple earpods Apple in-ear Sony mdr-nc750 Creative aurvana in-ear Sony mh1c Komputer: stacjonarny win10 tablet win10 (toshiba encore) na obu urządzeniach zainstalowany winyl player (wasapi) Konsola: ps4 slim telefon: Xiaomi mi 9T Utwory tidal/flac/mp3: Beats Antique - Roustabout The Seventh Sons - Secrets The Cadillac Three - Demolition Man Nicki Bluhm - To Rise You Gotta Fall Tami Neilson - Bananas Sugarland - On a Roll Montgomery Gentry - Shotgun Wedding Morgan Wallen - Little Rain The Dirty River Boys - Cheyenne Lumsk - Trolltind Rob Zombie - Teenage Nosferatu Pussy Rotting Christ - Cine Iubeste Si Lasa IXXI - Original Sin Marek Grechuta - W dzikie wino zaplątani Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall Rimski-Korsakov: Piano trio in C minor: Allegro Assai Bach: Violin Concerto No. 1 in A Minor, BWV 1041: II. Andante The Prodigy - Wall Of Death Yoshiko Kishino - Antonio's Song Pink - Hustle Po wygrzaniu (77h ciągłego grania na różnych słuchawkach) można zauważyć znaczące zmiany w przepoczwarzaniu charakteru tonalnego. Z nieco ostrego, siarczystego z cyfrowym polotem na przełomie średnicy i wysokich ...stał się ciemnym, ciepłym, spokojnym i nieangażującym. Kto zna brzmienie 9038 w wersji mobilnej, ten może odnaleźć w Cobalcie wzmożony spokój w porównaniu do innych aplikacji. Różnica jest znaczna w stosunku do urządzenia prosto z pudełka. Bas: Urządzenie ma wyraźną linię basową podbitą w subbasie i wyższych jego rejestrach. Na szczęście nie przechodzi to w niższą średnicę. Bas jest suchy i bez jakiegoś większego charakteru. Szybkość i atak stoją tu conajmniej na przeciętnym poziomie. Barwa zalatuje trochę pudełkowością przez co instrumenty brzmią trochę sztucznie. Kolanko nie podskakuje. Średnica: Tu w sumie dzieje się najwięcej, lub można by rzec że średnica to córusia tatusia tego testu. Cóż - córka o kontrowersyjnej urodzie. Głosy męskie i żeńskie poprzez taką niewymuszoną organiczność brzmią atrakcyjnie a przez delikatne przygaszenie są nieco oddalone. Dzieje się tu całkiem sporo i to właśnie średnicą czuć scenę - która jest dosyć szeroką elipsą (sabrowskie granie na boki). Nie jest to może granie równe bo mamy tu delikatne podbicie w średnich średnich. Wysokie: Jeżeli lubisz wsłuchiwać się w sola perkusyjne, dzwoneczki, przeszkadzajki i inne mikroplanktony - to Cobalt nie jest dla Ciebie Soprany grają bardziej niż typowo dla es9038 - grają mocno w tle, a linia perkusyjna odbywa się na przełomie średnich i wysokich. Nawet iskrzące radością KEFy Space One - były wykastrowane z góry. Wg wiarygodnych źródeł lekko od 7khz a ostro od 10khz !!!. Przesadnie jasne Mi Comfort grały po prostu matowo bez życia. Może ktoś tak lubi. Mimo wszystko kameralne małe aranżacje jazzowe brzmiały całkiem przyjemnie, choć brakowało pełnego rozciągnięcia na górze. Boli mnie serce i portfel jak mam porównywać do Reda i Blacka. Cieszyłem się na to porównanie jak dziecko aż ciasto ostygnie. Ostygło ale jest z bananami - a ja bananów nie lubię - nawet nie pomogło zastosowanie cukru w postaci jitterbuga. -------------- Red jest bardziej równy i z dużo ładniej rozciągniętą góra. Gra bardziej angażująco i szybciej a z jitterbugiem jeszcze lepiej. Black jest bezpieczniejszą wersją Reda bez fajerwerków i jeśli chodzi o granie liniowe to również jest bezpieczniejszy niż Cobalt, choć czuć że mimo takich zabiegów koloryzujących Cobalt jest bardziej wyrafinowanym w całokształcie niż czarny (ale czy bardziej niż Red?) Obiektywnie - Dragonfly Cobalt powinien kosztować tyle samo co Red i stanowić wybór w charakterze dźwięku. Mam nadzieję że tak jak ja liczyliście na coś innego...
  19. 25 points
    Ibasso wie jak robić dobrze brzmiące odtwarzacze i udowodniło mi to wielokrotnie goszcząc na moim biurku. Wydawać by się mogło, iż sugerując się nazewnictwem i ceną, dzisiejszy bohater to przedstawiciel średniego segmentu odtwarzaczy przenośnych. Dzieli on jednak nieprzyzwoicie dużo elementów z najwyżej pozycjonowanym w ofercie DX220 i to z tymi najważniejszymi włącznie. Poniższa recenzja z jednej strony może wydać się niektórym nudna ponieważ ze względu na ilość podobieństw w większym stopniu będzie opowiadać o różnicach w stosunku do znacznie droższego brata, ale zapewniam że końcowe wnioski okazują się małą sensacją. Zapraszam: https://www.audionervosa.pl/2019/10/ibasso-dx160-recenzja-maa-sensacja.html Audionervosa.pl dostępna jest teraz również na facebooku. Polub i nie przegap żadnej recenzji https://www.facebook.com/AudioNervosapl-2236342306579559/
  20. 25 points
    Po trwającym 100h procesie wygrzewania, zapraszam na test najnowszej propozycji Sony: Celem jest sprawdzenie SQ i pojedynek ze swoim odwiecznym rywalem (applem). Słuchawki użyte podczas testu: Astell $ Kern Billie Jean Apple earpods Apple in-ear Sony mdr-nc750 Sony STH32 Sony mh1c Sony 100AAP Creative aurvana in-ear Xiaomi in ear pro HD KEF Space One wireless (bluetooth) Hifiman Sundara Głośniki BT użyte podczas testu: UE Megablast Utwory tidal/flac/mp3/: Beats Antique - Roustabout The Seventh Sons - Secrets The Cadillac Three - Demolition Man Nicki Bluhm - To Rise You Gotta Fall Tami Neilson - Bananas Sugarland - On a Roll Montgomery Gentry - Shotgun Wedding Morgan Wallen - Little Rain The Dirty River Boys - Cheyenne Lumsk - Trolltind Rob Zombie - Teenage Nosferatu Pussy Rotting Christ - Cine Iubeste Si Lasa IXXI - Original Sin Satyricon - Black wings and withering gloom Marek Grechuta - W dzikie wino zaplątani Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall Rimski-Korsakov: Piano trio in C minor: Allegro Assai Bach: Violin Concerto No. 1 in A Minor, BWV 1041: II. Andante The Prodigy - Wall Of Death Yoshiko Kishino - Antonio's Song Pink - Hustle Tedeschi Trucks Band - Do I Look Worried Na sam początek chciałbym nadmienić, iż jest to najmniejsze urządzenie z androidem jakie jest mi obsługiwać Budowa jest wzorowo spasowana. Ramka jest wyfrezowana z aluminium, przód to tafla szkła, a tył i przyciski to eleganckie niemalowane tworzywo. Na prawej krawędzi znajdziemy przyciski nawigacyjne (on/off, +, -, <, play, > i hold), zaś na dolnej dziurkę niezbalansowaną, zaczep na smycz, USB C (nareszcie!) i slot na microSD. Wrażenie jest naprawdę super! Ekran 720p (406 dpi) to po prostu żyleta, nie da się po pierwszych oględzinach nie powiedzieć WOW. Po samym początku chciałbym nadmienić że zawieram w recenzji prośby szanownych kolegów z komentarzy pod zapowiedzią testu. Chciałbym też możliwie jak najbardziej obiektywnie opisać dźwięk dla kolegi @Lowca Androidow Moje wypociny zacznę od specyfikacji nieoficjalnej, czyli co jest sercem odtwarzacza? SoC w Sonym to (pewno robiony pod zamówienie Sony) Chip NPX i.MX z rodziny 8M, czterordzeniowy A53 taktowany od 1,2 do 1,8 GHz z układem graficznym Vivanite GC7000NanoUltra. Całość wspomaga 4GB RAM. Sensory jakie są w urządzeniu to: akcelerometr. Przy słuchaniu muzyki z aplikacji odtwarzacza mamy wolne 2,3GB RAM, a przy Tidalu ok 150MB mniej (czyli spory zapas). Urządzenie działa bardzo szybko i na nic się nie czeka. Android to wersja pełna 9.0 z minimalną nakładką (jeszcze chudszą niż googlowska). Obsługa Tidal, Youtube w jakości 720p to szybkość obsługi jak w smartfonie ze średniej półki. GIF-191201_190419.mp4 Praca z plikami to czysta przyjemność jeśli chodzi o edycję na samym urządzeniu. Można pobierać z przeglądarki, rozpakowywać, przenosić, zmieniać nazwy, tworzyć foldery itp. Tidal działa bardzo szybko i sprawnie - offline pobiera na pamięć wewnętrzną która jest niestety ograniczona do 16GB (dla użytkownika to niestety 7,04GB) i SD która jest ograniczona tylko kartą jaką włożymy (mam 128GB ale wg specyfikacji 1TB też łyknie) czyli czysto teoretycznie możemy pobierać offline do woli. Czasami na początku utworu online się przytnie (przy offline nie ma tego problemu) może to kwestia wersji Tidala. Nie mam konta Spotify więc tego nie sprawdzę - ale wszystkie aplikacje na androida działają normalnie - więc jestem pewiem że Spotify i inne również. Ułatwienia dostępu jak zmiana tekstu na mowę jest (nie wiem jak się to wszystko obsługuje ale jest). Dodatkowo wspomnę o 120 stopniowej regulacji głośności - mamy tu kosmiczną wręcz regulację która zaspokoi autentycznie każdego! Mało tego prócz 120 stopni master - jest jeszcze regulacja multimedialna o płynnym skoku) Dźwięk: Po pierwszym podłączeniu słuchawek od razu rzuca się w uszy olbrzymie wielobarwne rozciągnięcie górnego zakresu. Dźwięk wydaje się jasny ale i nieco chłodny. Po ok 100h grania jasność się normuje a całość przekazu przybiera barwę nieco ocieploną lecz równą i muzykalną. Dekodowanie samych plików jeśli chodzi o stratne jak i resztę - to kawał dobrej inżynierskiej roboty! Przekaz jest do bólu organiczny a zarazem szczegółowy, nie znajdziemy tu cyfrowości czy tranzystorowego pogłosu. Napomnę przy tym że nie używam korektora a sam Walkman ma funkcję "DIRECT" która u mnie jest "ON". Sony ma się ciężko na dzisiejszym rynku DAPów gdzie wszystkie na papierze prześcigają się do wręcz krwawych pojedynków. Mam nieodparte wrażenie że tworząc nową linie walkmana, Sony powiedziało: "ホールド私のビール" i zrobiło wstyd niektórym "niby graczom na rynku". Strojenie tonalne jeśli chodzi o wydźwięk jest niezwykle naturalne i namacalne, instrumenty które wychodzą na zewnątrz uszu nie dość łudzą obecnością, to swoją barwą sprawiają wrażenie prawdziwych. HIFi - high fidelity - wysoka wierność. Mamy tu zachowaną naprawdę dobre odtworzenie realizacji - a ta czym lepsza, tym uśmiech na twarzy szerszy. Poziom podnosi niespotykana w tej cenie separacja i czytelność nawet gęstych utworów gdzie dzieje się naprawdę dużo jest wzorowa. Faktury instrumentów w tym przedziale cenowym to wręcz fenomen - mikrodynamika jaka im towarzyszy to już wisienka na torcie. Bez problemów możemy się wsłuchać w rezonans pudła kontrabasu i poczuć jego wibrujące struny. Perkusja i bębny mają cudne wrażenie obecności, a naciągnięte na nie kozie miechy brzmią tak radośnie jakby jeszcze wczoraj jadły trawę na alpejskiej dzikiej polanie. Bas: Miękki, wielofakturowy, szybki ale nie najszybszy. ZX1 ma szybszy, przez co może wyraźniejszy ten zakres. Szybkość jest na tyle duża, że nie ma z tym związanego jakiegokolwiek dyskomfortu - jest to bas po prostu inny - w ZX1 jest po prostu bardziej dostojny. Bez żadnego problemu można się wsłuchać w linię basową utworów akustycznych - które u mnie stanowią przewagę. nie trzeba się tutaj powoływać na to że nagranie jest nam znane - można śledzić nowo poznane kawałki z dobrą precyzją np Diablo Swing Orchestra - Climbing The Eyewall, gdzie bas gra choćby melodię a nie jednostajne bum, bum ,bum. Autentycznie tu mam ciarki. Kolor - orzechowo brązowy, półmat. Srednica: Bardzo powściągliwa leżeli chodzi o jakiekolwiek odstępstwa od swojej książkowej prezentacji. Nieco oddalone, tworzące wierne oddanie przestrzeni pomiędzy wokalistą a słuchaczem. Z całego zakresu chyba najbardziej neutralna jeśli chodzi o wydźwięk. Za soczystym basem tworzą ładne przymatowienie instrumentów strunowych czy smyczkowych co nadaje im naturalnego charakteru a zarazem wystrzega ten zakres od efekciarstwa. Wokale są aksamitne, a gdzie Pani popiła w przed dzień nagrywania - słychać uroczą chrypkę:) (i nic tu nie sugeruję, a już na pewno nie Pani Beth Hart) - szacunek. Kolor - żywy trawowo zielony, matowy. Wysokie: Bardzo barwne, nadające fakturę pozostałym instrumentom ze średnicy i basu. Bardzo rozciągnięte ale bez pików czy dipów. bez sybylacji i wyostrzeń czy sykliwości - nawet przy skrajach góry nie wprawia o ból zębów Znakomicie daje się wsłuchać w perkusyjne popisy np. w Satyricon - "Black wings and withering gloom" gdzie każdy talerz ma swoją tonację i wydźwięk. Soprany są żywe, zróżnicowane i angażujące. Kolor: cytrynowo żółty, perłowy. Porównanie: Apple ipod 7g - w podobnej cenie sony wyróżnia się wyższym poziomem całościowym zarówno dźwięku, funkcjonalności jak i nawigacji. Ma lepszą separację i czytelność niż japko. Tonalność trochę podobna, lecz zróżnicowanie sopranów to niebo a ziemia na korzyść Sony. Sony ZX1 - blisko, naprawdę blisko. ZX1 to jednak wyższa liga, bardziej wyrafinowany dźwiek, troszkę przydymiony ale większy, instrumenty mają jeszcze lepszą fakturę jak i wielkość. Scena delikatnie węższa u a105. Zauważam tu bardzo duży progres serii A względem poprzednich modeli z serii ZX. Podsumowanie: Sony dostarcza nam istną petardę, która przegania nie tylko małe kundelki, ale i wyciąga wielkie psy z budy. Nie obyło się tutaj bez wad. Nie napędza większych nauszników (choć nie do tego został stworzony) możemy zapomnieć o podłączaniu np Hifimanów Sundara które niby przenośnie miałyby dawać radę. Słuchawki dokanałowe pracują na dobrym wysterowaniu i odpowiednich dla mnie głośnościach, choć to niezbyt wymagające egzemplarze. Słucham przeważnie na 80/120. Dźwięk po BT zarówno na słuchawkach jak i głośnikach nie rwie (jest wyjątkowo stabilnie) i jest wysokiej próby jeśli chodzi o enkodowanie (kto porównywał nadajniki w różnych urządzeniach wie o co chodzi). Na minus zasługuje tu jedynie bateria. Żeby trzymała jako, wyłączyłem wszystkie programy których nie używam i operuję urządzenie w trybie samolotowym. Ale z drugiej strony - kto słucha autentycznie w jednym ciągu ponad 10h? Ciekawe kto to przeczytał do końca. Jak przeczytałeś to kliknij serduszko dla statystyki
  21. 25 points
    Niech to zdjęcie wystarczy za cały komentarz
  22. 25 points
    Garść moich spostrzeżeń z dwudniowej wizyty. Przede wszystkim chciałem podziękować chłopakom z forum, za świetnie spędzony czas i za wspólne rozmowy! A jeżeli chodzi o sprzęt, to rozpocznę może nietypowo, bo nie od najlepszego dźwięku wystawy ale od tego, co wywarło na mnie największe wrażenie. Zacznę od Sennheiserów HD820 podłączone do Chorda Hugo TT2, to jak to zagrało, może potwierdzić tu kilka osób. W prezentacji nic nie brakowało, czyli była przestrzeń, barwa, dopełnienie, detal. Może bas czasami był za bardzo podbity ale to też dodawało uroku niektórym nagraniom. Drugie zaskoczenie, to połączenie Finali D8000 z Bursonem C3. Powiem tak, to zestawienie stoi na mojej krótkiej liście zakupowej. Połączenie masywności i dociążenia D8k z przestrzenią i holografią C3 dało to o czym można marzyć. Schodząc trochę niżej, kolejne zaskoczenie w postaci Aeonów 2 od Dan Clarka. Te czerwone brzydule zagrały pełnym dźwiękiem z mocnym basem, soczystą średnicą i pełną górą z A&k Ultima Poniżej w połączeniu z S.M.S.L M500 dały analogowy soczysty dźwięk z czarującą średnicą. Brawo! No i najtańsze słuchawki, co nie znaczy że najgorsze, to planarne Takstary HF580 Taki dźwięk ze słuchawek za 1000 zł, to naprawdę spore zaskoczenie. Warunek, sprzęt grający musi być stosunkowo czysty, przejrzysty, przestrzenny. Ze wzmacniaczem S.M.S.L SP200 grały jak na swoją półkę cenową zaskakująco dobrze! W dalszej części wymienię ciekawy sprzęt który zagrał na wysokim i oczekiwanym poziomie. Uznania należą się wzmacniaczowi Lucarto Songolo. Odsłuchiwany na Meze Emperyan i Audeze XC potwierdził, że to klasa Hi-End. Również wzmacniacz Auris Headonia to najwyższa półka brzmieniowa, o czym można się było przekonać na zeszłorocznym AVS z Kennerton Odin. Tym razem z Empryanami. Poza tym z wyglądu cudo. W ofercie audiomagic pojawił się wzmacniacz Little Dot MK6+. I tym razem kolejny raz potwierdziło się, że Odiny z lampami grają całym swoim sercem. Feliks Audio zaprezentował edycję specjalną Euforii. Pięknie wyglądający i bardzo dobrze grający wzmacniacz zarówno z Audeze LCD-XC jak i ZMF Aikon. Udało mi się posłuchać Meze na wyjściu zbalansowanym iFi iDSD PRO. Rzeczywiście, przestrzeni i powietrza oraz separacji jest tu więcej niż na wyjściu SE. I zgodzę się, że sam iDSD po balansie gra lepiej niż combo Aurium i Converto mk2 od Pathosa, które nota bene cenię. Audeze LCD-4z to również bardzo dobre brzmienie. Te słuchawki mógłbym mieć. Z Pathosem i DAC-215 grały ciepło, dosadnie, dynamicznie, bez braków w scenie i rozdzielczości. Nowość od Audeze, gamingowy model LCD-GX. Brzmienie lżejsze, jaśniejsze od drewnianych braci, z mocniejszym naciskiem na wyższa średnicę. I najmniejsze LCDki, czyli LCD-1. Budowa typowo portable ale z LG G7 nie grały w ogóle. Podpięte pod wzmaka pokazują swoje możliwości. Brzmienie czytelne i bezpośrednie bez ostrości, ale nie ma tu ciepełka i miękkości jak choćby w OPPO PM-3. Focal Stellia. Podłączone po balasnie z Focal Arche dały dla mnie dźwięk o charakterystyce Clearów, czyli czystość, separacja, detal, z mocnym basem. Przestrzenią ustępowały niestety HD820. Może kwestia toru. Nowość w postaci Final D8000 pro edition wzbudzało sporo ciekawości jak mają się do starszych D8000. Nowsze grają dla mnie bardziej zwiewnie, delikatnie. Starsze Finale mają kapkę więcej basu i bardziej dogrzaną dolną średnicę dając efekt większego wygaru i masy. Porównanie Meze z Finalami na Bursonie C3 dało nieznaczną przewagę tych drugich w postaci bardziej homogenicznego przekazu. Meze zagrały trochę jaśniej. Hifiman Arya to prezentacja lekka, zwiewna, z fajną przestrzenią i masą powietrza. Więcej dociążenia dałoby bardzo dobry efekt i kompletne brzmienie. Nie mniej słuchałem ich z uznaniem. Dałem drugą szansę Ether Flow 2 i tym razem z negatywnym nastawieniem odebrałem je znacznie lepiej. Prezentacja podobna do Hifiman Arya, czyli lekko zwiewnie z dobrą holografią i poczuciem rytmu ale osłabieniem w dolnych partiach. W jazzie sprawowały się nawet bardzo dobrze. Daję 5 z minusem, zwłaszcza przy promocyjnej cenie 7700 zł. Wyleczyłem się z chęci posiadania TH900 mk2. Na tle Th610 czy Aeon 2 zagrały najostrzej, największa V-ką. Nie wiem czy zabawa torem nie będzie zbyt czasochłonna i kosztowna aby doprowadzić je do wyrównania pasma. Już chyba bardziej podobała mi się otwarta wersja TH909. Mniej basu, mniej góry, bardziej namacalna średnica. Brainwavz Alara, to małe słuchawki ze średnicowym przekazem. Kto nie lubi basu i góry, to jak znalazł. Do średnicy zastrzeżeń nie mam. No i na koniec na szczególne wyróżnienie zasługują słuchawki @michauczok a, które dzięki @Firegonowi mogliśmy je nosić po całej wystawie i podpinać do różnych klocków. Co się okazało, niektóre z nich skapitulowały. Przetworniki od HE6, dCS Barók po balansie poległ, LD 6+ też. Jedynie z Hugo TT2 poszło całkiem dobrze i bardzo dobrze z Nimbusa, swoją drogą bardzo dobry wzmacniacz tranzystorowy. A same słuchawki? Potężny bas, głównie ten najniższy, świetna przestrzeń, holografia, powietrze. Hi-End! O rozczarowaniach też będzie..
  23. 25 points
    "Słowo się rzekło, kobyłka u płota..." Neseser znakomity, można by z nim cisnąć do roboty
  24. 24 points
  25. 24 points
    Nareszcie jest! Wątek, na który czekaliście, tylko nie wiedzieliście o tym. Autorstwa ortodoksyjnego fana płyt CD, który wypowiedział otwartą wojnę plikom (a w przyszłości pewnie też streamingowi), aby ostatecznie skapitulowały i przestały męczyć moje uszy stacjonarnie, bo mobilnie czy w samochodzie to ja im wielkich wymagań nie stawiam. Najpierw oczywistości, co jest potrzebne: - laptop z Windows 10, wyjściem USB najlepiej 3.x, dobrze odfiltrowanym zasilaniem i plikami najlepiej w formacie wave lub innym nieskompresowanym - porządny kabel USB, ekranowany z MM to jeszcze nie sufit tutaj - foobar2000 1.5.1 zainstalowany na wspomnianym laptopie, czy tam desktopie (nie sprawdzałem tego ostatniego) - porządny DAC z porządnym konwerterem USB/I2S wewnątrz lub USB/S-PDIF na zewnątrz (u mnie ten pierwszy przypadek) - najnowsze sterowniki XMOS USB Audio Class 2 v.3.34.0 do jedynie słusznego według majkela konwertera sprzętowego XMOS U208 Walka trwała tygodniami, a może już miesiącami, ale też cel był taki, żeby nie mnożyć bytów i nie trwonić pieniędzy tam, gdzie nie potrzeba. Chcę się więc podzielić wiedzą o tym, jak poprawić to, co się już ma w domu, bo kompa z windą pewnie każdy ma, a zawsze przecież może takiego mieć w cenie do 2kzł, czyli jak za podłe słuchawki. Na początek laptop - krótko. Na końcu kabla DC jest taka puszka. Trzeba to rozciąć wzdłuż, potem tak ponacinać, żeby został sam walec ferrytowy na kablu, następnie walnąć go młotkiem leżącego na odpowiednim podłożu, a okruchy wyrzucić. Następnie warto zapewnić warunki pracy zasilacza, czy to laptopa, czy desktopa (jak ma impulsowe, to mu to samo pomoże), i gdzieś już tam wrzucałem informacje o filtrze, jaki mam u siebie. Taki tam kolejny przyczynek do poprawy dźwięku oraz, żeby komputer nie karmił współbieżnie zasilanych urządzeń swoimi zakłóceniami. U mnie DAC leci z tej samej listwy, nota bene. I teraz clou - czyli jak z foobara2000 zrobić zupełnie inaczej grający odtwarzacz. foobar2000 jest darmowy - zaleta pierwsza, oraz bardzo modyfikowalny - zaleta druga i zasadnicza. Na załącznikach jest wszystko pokazane, trzeba się przyjrzeć i skopiować, ale omówię pokrótce: 1. W sekcji Playback\Output ściągamy i instalujemy najnowszy (z 2012) plug-in WASAPI, wybieramy tryb event, rozdzielczość jak plik źródłowe, czyli u mnie Red Book, i bez ditheringu. 2. Buffer length dajemy na 510ms. 3. Idziemy do zakładki Shell Integration i wyłączamy "bring to front...". Chodzi o to, żeby foobar2000 nie uruchamiał sobie kolejnych procesów poza tymi potrzebnymi do odtwarzania muzyki. Takich operacji będzie jeszcze kilka. 4. Z powodu jak wyżej wyłączamy śledzenie wskaźnika myszy w Advanced\Display, bo i tak każdy współczesny sterownik myszy lub touch pada robi to śledzenie, i foobar już nie musi. Sami zobaczycie, że dźwięk się poprawi, a mysz nadal jest śledzona. 5. Wyłączamy Universal Volume Control. 6. w Advanced\Playback WASAPI - bufory dla Push i Event dajemy na 34ms. 7. Włączamy w WASAPI Hard worker priority. Ach, ta poprawiona głębia... Reszta checkboxów w zakładce Playback ma być odznaczona. 8. Wyłączamy MMCSS przez odkliknięcie checkboksa. 9. Wyłączamy w Advanced\Tools "Process system media key events", bo foobar2000 gra gorzej, gdy się rozprasza i zajmuje problemami Windowsa. 10. Z powodu jak wyżej wyłączamy "Prevent machine standby...", bo to w ogóle można zmienić w schemacie zasilania Windows, więc niech sobie foobar głowy nie zaprząta. 11. Z powodu jak wyżej wyłączamy "Suppress...", co by foobar2000 nie myślał ciągle o tym, że ma zrzucić sobie loga, zanim się całkiem wykopyrtnie, a że nie wiadomo, kiedy to nastąpi, to trzeba myśleć o tym cały czas. Powyżej to był soft core, takie tam zmiany "przeźroczyste" dla użytkownika, a teraz będzie hardcore. 12. Ustawiamy głośność na 0.00dB i wyłączamy pasek regulacji głośności. foobar ma odtwarzać, a nie przetwarzać. Z powodów jak wyżej przekonwertowałem wszystkie APE, FLAC, itp, na wave. dBPowerAmp zachowuje tagi i wszystko gra. 13. Wywalamy Seekbar, bo foobar2000 ciągle musi updatować jego położenie i go to męczy, co słychać. Zawsze go można włączyć na chwilę, użyć i wyłączyć. Robi się to (i poprzednie) prawym kliknięciem w obszarze paska narzędzi. 14. Z powodów jak wyżej wyłączamy Spectrum. Tam mają być tylko przyciski i menu. 15. Wyłączamy kartę Wi-Fi. 16. Wyłączamy moduł Bluetooth. 17. Wyłączamy kartę Ethernet, jeśli nie jest używana. 18. Laptop lepiej, jak stoi na stabilnym podłożu.
  26. 24 points
    Made in Japan China Kilka lat temu planowałem kupić D7000, albo ATH W5000 i wybrałem... TH900, które sprzedałem 2 lata temu i do teraz żałuję. Ale nadarzyła się hmmm... okazja(?) i pierwotny plan dzięki @Compton się ziścił. Dzięki! Chodziłem od pewnego czasu obok nowych Denonów, słuchałem, macałem, ale to nie to co klasyk!
  27. 24 points
    hmmm, tak blisko jest ten króliczek że widzę już jego uszka... Tor Stacjonarny kolumnowy: Monobloki WBA Thunder Bird + Kolumny Studio 16Hz Aurum + okablowanie Nenotech + DAC/Wzmacniacz Questyle Twelve (tutaj może będzie zmiana). Uzupełnienie źródła: Gramofon Fluence RT83, CD - Cambridge Aiudio 851C, LAN - USBridge Sig
  28. 24 points
    AKG K812 Od razu je polubiłem za zgranie z iDSD
  29. 24 points
  30. 24 points
    To może teraz ja na szybko, póki jeszcze cokolwiek pamiętam... Pansy HD605N - nie zrobiły na mnie większego wrażenia, co najwyżej poprawne brzmienie, plastikowe. Dużo lepsze były wystawione obok, z metalową wstawką na boku, tyle, że nie pamiętam nazwy, być może były to Technicsy - bas był tam przepotężny a dźwięk całościowo na wyższym poziomie. Dali iO - problemy ze sparowaniem, ale jak już poszło to okazały się nad wyraz dobre, całkiem niezłe ANC i naturalny, neutralny dźwięk wysokiej jakości. Na pewno będzie trzeba je wziąć na spokojny odsłuch do domu. Nie podoba mi się za to ich wygląd, to są wielkie hełmofony, które bardzo odstają od głowy. Po co? Bowersy PX7 - słabe tak samo jak i poprzedni model. Poza wykonaniem i dobrym ANC, dźwiękowo kaszana z dziwną, sztuczną średnicą i pogłosami. Ble. Beyerdynamic Lagoon - lekkie zaskoczenie, spodziewałem się typowego beyerowego brzmienia grającego na planie V z sypiącą górą a tu się okazało, że to dobrze zrównoważone słuchawki, bez ostrości i ze świetnym, lekko podbitym basem. Wykonanie trochę plastikowe ale przez to lekkie. ANC też bardzo dobrze, chyba ciut brakuje do topowych Sony/Bose ale w zupełności wystarczające. Jedyne co może kuleć to komfort po dłuższym czasie bo pady są malutkie, choć wokółuszne. Wrzucam je na radar. Technics EAH-T700 - te zagrały ciekawe, spodziewałem się szpilek a tak nie było. Super bas i przestrzeń, ciekawe sluchawki. Fostex TH909 - typowe Fostexy, rozlazły bas i sypiąca, podbita góra. Nie podobały mi się. Audeze LCD-4Z - świetne, bardzo dobrze zrównoważone, super bas, aksamitna góra, trochę cygański design ale całościowo bardzo na plus. Audeze LCD-1 - trochę brzmiały jak nie audeze, tzn. bardziej neutralne strojenie, z lższejszym basem choć zachowana całkiem niezła średnica i nie najgorsza scena. Trzeba byłoby ich posłuchać na spokojnie. Dosyć wymagające co do mocy. Na pewno lepsze od serii Sine, wiec krok w przód. Audio Technica ADX5000 - typowe granie AT, nacisk na górę pasma, lekki bas i olbrzymia przestrzeń. Nie moja bajka. Sennheiser HD800S - brzmią jak HD800, które pewnie wszyscy znają, choć mają chyba lekko podbity bas i mniejszą scenę. Pogłosy nadal obecne. Jak dla mnie nadal zbyt szkicowe granie, także szybko je odłożyłem. Sennheiser HD820 - co ciekawe chyba fajniejsze niż otwarte wersje. Bas jeszcze ciut lepszy (zmierza to powoli w dobrą stronę...) oraz brak dziwnych odbić i zniekształceń, których się spodziewałem po szklanej ściance muszli? Całkiem całkiem. Obravo (nie pamiętam modelu, chyba ten tańszy) - na początku wydawały mi się dziwne, ciekawie strojone. Po chwili mózg się przyzwyczaja ale musiałbym więcej posluchać. Konstrukcyjnie dziwaczne i niewygodne także sobie odpuściłem. Dan Clark Audio Aeon 1 Open - super słuchawki, mniej więcej tak jak je zapamiętałem, ciepłe, przyjemne, bliskie, fajny bas, mega wygodne - bomba. Dan Clark Audio Aeon 2 Closed - no te są zdecydowanie lepsze niż zamknięte jedynki. Grają bliżej w stronę otwartych Aeonów, mają świetny bas i zachowują muzykalny charakter a przy tym są zaskakująco otwarte dźwiękowo jak na zamkniętą konstrukcję. Wskakują na radar do sprawdzenia na spokojnie. Dan Clark Audio Ether 2 - poprawnie grające, niestety nie porwały. Da się znaleźć lepsze słuchawki w niższej cenie. Wolałbym już chyba Aeony 2 za połowę ceny Etherów. Meze Empyrean - klasa sama w sobie, potężny bas, genialna, rozdzielcza góra i świetna przestrzeń. Słuchałem ich z wieży iFi i zagrały ekstra, chyba lepiej niż z Bursona C3 jak dla mnie, choć najlepiej było na stoisku dCS, niestety... Finale D8000 Pro - chyba ciut lżejsze brzmienie choć z większą sceną niż wersja zwykła. Nie ma już tej potęgi brzmienia i ogromniastych brył, choć zyskujemy inne cechy. Ciężki wybór, ja chyba wolałbym jednak wersję zywkłą. Ciężko coś powiedzieć bo na stoisku Finala klasyczne smęty puszczali. Focal Utopia - słuchałem tylko na Bartoku więc nie wiem na ile to on robił robotę ale nie były tak chude i ostre jak myślałem, że będą. Z dCsem zagrały dla mnie jak wygładzone Cleary na wyższym poziomie, wspaniale detaliczne, choć raczej neutralne strojenie. Focal Stellia z Focal Arch - bas trochę przysłaniał całość pasma, dźwiękowo ok ale bez szału, za mało czytelne i bez żadnych szczególnych atrakcji. Nie za te pieniądze. Hifiman HE-1000+ - nie wiem dokładnie jaka to była wersja 1000, znowu z Bartokiem - przestrzennie i zwiewnie. Nie słuchałem za długo bo lepiej grały zdecydowanie D8000 i Empyreany, które leżały obok. Acoustic Research AR-H1 - nie wiem czy to kwestia słuchawek, czy sprzętu do którego były wpięte ale zagrały strasznie jasno i bez wypełnienia, totalnie mi się nie podobały. W ogóle stoisko RMS z tymi słuchawkami było dziwne, 3 pary słuchawek grały z 1 źródła, w dodatku nie można było wpiąć własnego grajka, więc się ulotniłem szybko i nie sprawdziłem nawet Hifiman Arya. Astell Kern AK T5p (chyba) - typowe beyer, v-ka, iskry i podbity głuchy bas. Nie podobały mi się. Grado SR-125 + wysokie drewniaki G1e? - źle, nie da się tego słuchać. Chude, krzykliwe i bardzo bezpośrednie. Myślałem, że te wyższe grado grają lepiej ale niestety to ta sama bajka. Wykonanie w tej klasie pominę milczeniem. CA iO - całkiem niezłe doki, dosyć neutralne strojenie, słuchałem dosłownie chwilę. CA Andromeda - na początku mi się podobały, fajna średnica i nasycony dźwięk, po chwili jednak bas zaczyna być męczący bo łupie okrutnie a sam dźwięk twardy i mocno zarysowany także nie do końca mi pasują, chyba wolałbym... Noble Audio Django - dobrze zbalansowane, świetne doki. Noble Audio Khan - chyba jedyne doki jakie znam, które zagrały jak duże słuchawki. Olbrzymia przestrzeń, dźwięk poza głową, genialna góra, dla mnie jednak za skromne na basie, przez to nie do końca uniwersalne. EE Valkirie & EE Wraith - świetne są, jest wszystko co trzeba, ale ta cena... w ogóle całościowo doki EE podobały mi się najbardziej z całej wystawy. CA Fibae 4 & 6 - ku mojemu zaskoczeniu chyba wziąłbym jednak 4... lepiej zbalansowane. W 6 jednak bas za bardzo dominujący. Za 2900 zł chyba najlepsze price to ratio z doków, które słuchałem. Meze Rai Penta & Rai Solo - wrażenia średnie. Da się lepiej w obu kategoriach cenowych. Rai Penta podbita wyższa średnica i jakoś tak zbite brzmienie. Rai Solo w ogóle mi się nie podobały, wolałbym fiio FH5 w tej cenie. Wykonane za to świetnie, ale to za mało. Kann Cube - ale kloc wielgaśny i ciężki. Pędził ładnie wszystko jak leci, niezła elektrownia. Wieża iFi iCan PRO + AMP - świetne combo, zaskakująco malutkie, opcji multum na panelu, dosyć uniwersalne chyba bo co słuchałem różnych słuchawek to wszystkie grały świetnie. dCS Bartok - no nie ma co ukrywać, petarda. Najlepsze stoisko słuchawkowe z najlepszymi słuchawkami: D8000, Meze Empyrean i Utopie. Wszystkie zagrały bajecznie, gładziutko, przestrzennie, ze świetną rozdzielczością i potężnym basem trzymanym w ryzach. Tylko ta cena... no i chyba nie jest zbyt mocny, bo z Hifimanami do końca skali nie brakowało już dużo. Z pokoi kolumnowych większość grała tak sobie, część naprawdę źle a nazw szczególnie nie pamiętam. Najlepiej zagrały chyba Zeta Zero oraz pokój z grubszym starszym Panem, kontruktorem kolumn o nazwie, której nie znam. Świetnie, bardzo organicznie grały Sonus Faber zaraz na wejściu, potem długo nic. Z małych paczek przyjemnie grały te w pokoju Gato Audio oraz B&W bodajże Duo. Tak naprawdę dużo zależało od tego co aktualnie grało jak wchodziłeś, do czego było spięte i jak ustawione. Było kilka sytuacji, że te same kolumny w różnych pokojach grały zupełnie inaczej więc ciężko jakiekolwiek wnioski wyciągnąć z takich odsłuchów. Byłem pierwszy raz, atmosfera ekstra. Rzeczy tyle, że nie sposób osłuchać wszystkiego... no i nie zdążyliśmy do hotelów nawet, spędziliśmy 9 godzin na PGE i ledwo wszystko ogarnęliśmy. Najbardziej cieprię z powodu, że ominęło mnie stoisko STAXa z 007 i 009.
  31. 24 points
    No i wylądował ... Prosto z Olsztyna.
  32. 23 points
    ...i taki nieco większy...
  33. 23 points
    Pierwszy kontakt z tak drogimi słuchawkami.
  34. 23 points
    Na tę chwilę... Wysłane z mojego SM-G973F przy użyciu Tapatalka
  35. 23 points
    Jako że coś tam mam możliwości to drukuję dla pobliskich szpitali takie ładne spinki - co się gumki w uszy nie wżynają. Jak masz drukarkę 3D też wydrukuj i popytaj znajomych czy nie mają kogoś w szpitalach. Całodzienne noszenie tych masek to podobno nic wygodnego. Wiadomo na karetkach mają lepsze/inne. Projekt jest pewnego skałta (odpowiednik naszego harcerza) udostępniony za darmo. Autor: Surgical+Mask+Strap+Remix.zip
  36. 23 points
    Cześć, 10 lat polowałem na ten moment, szlajając się po różnych zakątkach świata i...w końcu się udało. Szerszeń podczas transformacji Prandtla-Glauerta. Dla mnie chwila niemal mistyczna - jakby wychodził z Zaświatów...
  37. 23 points
    Zbalansowany Gilmore'owy Dynahi z supersymetrią Passa Niby dojechał wczoraj, ale dopiero dzisiaj zaczynam słuchać - więc można powiedzieć, że rok się dobrze zaczął. Jeszcze niby była opcja zasilanie wrzucić w osobną obudowę, ale fundusze, tak jak i rok 2019, się skończyły.
  38. 22 points
    Pierwszy i jedyny plus kwarantanny - powrót do Stax'ów.
  39. 22 points
    Trzeba przyznać sie do nowego zakupu - Sennheiser HD-800S 🙂 Parę godzin już pograły, wiec już są pierwsze wrażenia i wnioski. Po balansie z kablem Arctic Cables karmione 2W z wzmaka - grają fenomenalną sceną, z dociążeniem i dynamicznie. Fajna czysta barwa, ekstra rozdzielczość na każdym paśmie. Największe zaskoczenie - bardzo okazałe, czyste wokale, doskonale zawieszone w przestrzeni. Aż się dziwię, że tak długo kazałem im czekać. Wg mnie wydają się też bezpiecznym zakupem, ostatnio na ebay używana sztuka sprzedała się wyraźniej drożej niż cena za nowe w okazji jakiej kupiłem😉
  40. 22 points
    @kartonik, z moją pamięcią (słuchową przynajmniej) wcale nie jest tak źle. Soloista sl mk2 znalazłem dokładnie tak jak go porzuciłem - świetny, bardzo precyzyjny, szczegółowy wmak z ludzką twarzą; duża przestrzeń, dobra holografia, ekstra bas, genialna średnica leciutko kremowa i góra w kolorze kości słoniowej...no i wokale, wokale, wokale...mniam. @Mayster sprawił się równie szybko jak powstała myśl w mojej głowie - dzięki:
  41. 22 points
    A ja dziś przez przypadek byłem w MM i trafiłem kolumny z demo... za ta cenę to jak bym kradł... dopytywałem czy jest ok obsługę... i kupiłem Dali Zensor 1 ... za parę dałem 398 zł..
  42. 22 points
    Dobra, jedziemy z opisami i porównaniami. Jutro odsyłam @Nicodem'owi Soniacze, więc należy się recenzja, a będzie dość sporo bo aż o kilku słuchafonach na raz. Sony Z1R Spora wygodna, lekkie, lepiej izolujące od moich drewnianych Kennerton Magister Pro. Wystrczająco miejsca na moje wielgachne ucho. 4 pinowa dziura XLR bardzo dobrze im robi. Słuchawy bardzo czułe na źródło. Tak czułych jeszcze nie słyszałem (dopóki nie dorwałem tych nieco niżej). Są utwory, w których wole je bezpośrednie z balansu Aune S6, a są też takie, które lepiej brzmią z połączonego dodatkowo Little Dot mk3 SE (lampowy wzmak ale nie w pełni) - dodaje im potęgi w dole. Instrumenty dęte oraz bębny mają wtedy obszerniejszą scenę i brzmią znacznie potężniej. W skrócie, z samego Aune S6 grają jaśniej i z punktowym basem, natomiast w połączeniu z Little Dotem ciemniej i bas traci swoją punktowość na rzecz pieszczenia nim głowy jednak w dość elegancki sposób. Rozdzielcze i sceniczne i dostarczające pełni przekazu nawet na dość niskich poziomach głośności (a ja nie słucham zbyt głośno). Obrazowo opisując grają takim dystyngowanym, kremowym dźwiękiem, idealnym do relaksowania się ze szklaneczką 'czego kto lubi'. Ma się wrażenie jakby każdy utwór, niezależnie czy to mu pasuje czy nie, ubierały w elegancki garnitur, kapelusz i róże w kieszeni. Dodając lampę do równo grającego toru (u mnie Aune S6 jest tym równym, a Little Dot mk3 SE lampowym) możemy na zmianę żonglować dwoma sygnaturami grania tych słuchawek. Zależnie od nastroju mieć cieplej, potężniej i u mnie jeszcze dodatkowo bardziej scenicznie (może to zasługa moich lamp, które słyną z przestrzenności) lub klarowniej, delikatniej bardziej rozdzielczo, generalnie grzeczniej Z lampą w torze, Z1R tworzą wrażenie rzeczywistego przebywania obok odsłuchiwanych instrumentów, tembr jest słyszalnie bardziej sprężysty. Powiedziałbym, że z samego Aune S6 Soniacze są dla grzecznych chlopców, a w połączeniu z wzmakiem z lampkami, dla łobuzów lubiących ostre szarpanie struny. Całkiem dobrze radzą sobie ze smartfona (Moto X play Droid 2), jeszcze lepiej gdy dodatkowo podepniemy np Dragonfly Red, który sprawia, że dźwięk jest pełniejszy (grubsze kontury instrumentów) i zwiększa holografie. Generalnie największy ich minus to CENA Nowe powinny być po 5k, nie 11. W każdym razie jest to wysokiej klasy produkt, ma się wrażenie obcowania z czymś luksusowym, nie tylko z wyglądu, ale i z przyjemności płynącej z odsłuchu. Produkt ten aby osiągnąć apogeum swoich możliwości potrzebuje jednak wtykać się w dziurkę zbalansowaną. Przynajmniej tak to wygląda z moimi klockami, na których go testowałem. Nie spodziewałem się takiego grania po słuchawkach dynamicznych. Drugi lekki minus, z samego Aune S6, w niektórych utworach scena rysowała się w dość dziwny sposób, szeroka, natomiast jakby zza głowy. Tak jakbym stał przed kolumnami, a nie one przede mną. Z1R zdeklasowały moje Kennertony w praktycznie każdej kategorii (co nie oznacza, że to złe słuchawki w swojej cenie). W szczególności wypełnieniem niskich rejestrów oraz niższej średnicy. Scenicznie również nieźle się popisują. Wyraźnie wierniej oddają każdy instrument, z większą masą i głębią. Kennertony i tak dostały fory bo Sony do porównań z nimi podłączyłem po SE, a moje drewniaki miały kabel i dziure XLR, (ten sam, na którym Soniacze osiągneły w moim torze swoje apogeum). Był jeden utwór (lista niżej w tekście), w którym jako tako Kennertony mogły z nimi konkurować, mianowicie nr 4. i może trochę w nr. 7, ale tylko od górnej połowy średnicy do wysokich :p Magister Pro generalnie są wyraźnie jaśniejsze od Z1R i to chyba tyle Należy jednak pamiętać, że są to słuchawki 4-5 krotnie tańsze, więc mają prawo przegrać Sony Z1R: uwagi i ciekawostki: Jeśli się w nich nie do końca zakręci pady (istnieje tutaj taki mechanizm 'wkręcania' - żeby to fajnie zadziałało, należy 'wkręcić' pady do tego pierwszego oporu i delikatnie za niego, tyle żeby załapały po prostu), pogłębia im się bas/subbas, jakby jeszcze zyskiwał sceniczności, był bardziej obszerniejszy - bardziej subwooferowy, sama scena więc rośnie i to nieźle. Mamy zatem łatwiutki mod, którym można zmienić charakter słuchawek po prostu niedokręcając padów aż do oporu, tylko na trochę przed Efekt na prawdę imponujący. Można to lubić lub nie, mnie akurat urzekło i najlepiej jest słyszalne z lampą w torze i po balansie. W połączeniu Aune S6 z Litlle Dotem była konkretna, bardzo znacząca różnica na 'ile' ustawiłem Line Out z Aune S6, dla Z1R w tym połączeniu najprzyjemniejszy efekt słyszałem gdy LineOut ustawiony był na 60/100. Tak ustawione pokrętła dają z Z1R magiczny wręcz efekt. Czysta przyjemność, potężny, holograficzny, sceniczny dźwięk z masywnym, sprężystym basem - po prostu prawdziwe HiFi - uczucie bliskie obcowania w towarzystwie grupy muzyków, których utwór akurat się odsłuc**je. Gdy ustawienie to szło kilkanaście 'stopni w górę (musiałem ściszyć Little Dota) wtedy bas stawał się rozlazły i zalewał średnice. Natomiast gdy mocno odstawało poniżej 55na100 wtedy przekaz stawał się dużo 'cieńszy' i bez życia. Nie wiem dokładnie o co w tym chodzi, ale trudno było nie zwrócić na to uwagi. Trochę dziwne jest to, że tyle trzeba się było natrudzić żeby one zagrały na takim poziomie (tj. kabel XLR, odpowiednie ustawienia pokręteł DAC i AMP, lampy), ale może taki jest zamysł twórców słuchawek dla audiofili, może po prostu mamy żonglować sprzętem, kręcić pokrętłami i się natrudzić Bo teraz przecież od razu zachodzi seria pytań: - a może z innym DACem będzie jeszcze lepiej? - a może z innymi lampami? - a może z w pełni lampowym wzmakiem, a nie w połowie? - a może to a może tamto, a może budyń? Bas oraz scena dźwiękowa wyraźnie się poprawiają gdy tylna krawędź małżowiny usznej nie stykają się z wewnętrzną częścią padów (co jest dość logiczne zważywszy na to, że fala dźwiękowa lepiej okala wtedy ucho oraz sama małżowina w zetknięciu z padem powoduje wytłumienie jej drgań). Gdy ucho styka się z padem w opisany powyżej sposób bas staje się lekko 'kartonowy' (lepiej wyczuwane z lampą w torze). Możecie się śmiać ale jak ktoś ma takie radary jak ja to ma jeszcze większe znaczenie : P Dodatkowy PLUS: bardzo doceniłem moje modowane Staxy L300, w odpowiednim ustawieniu z iFi iTube2, teraz stanowią z sygnaturą w stylu Sony Z1R świetnie dopełniający się zestaw. Otwartych, super holograficznych, mocno scenicznych słuchawek grających po dość jasnej stronie mocy + potężnie brzmiących, ciepłych, z tektoniczym subbasem, prawie, że wystarczająco dla mnie izolujących Soniaczach. L300 bardziej mi teraz pasuje do takiego zestawu otwarte+zamknięte niż RR1 - gdyż te stanowią trochę tego i trochę tego, i wychodzi, że wszystkiego jest ostatecznie w nich za mało (przynajmniej w zderzeniu z zamkniętymi flagowcami bo wcześniej było całkiem fajnie). Takie przynajmniej były moje pierwsze wrażenia, gdy Z1R miały moda z niedokrenceniem padów i grały z dziury zbalansowanej z LittleDota. Teraz tak, mój obecnie najlepszy zestaw czyli elektrostaty RR1 w zestawieniu Aune S6 -> iFi iTube2 -> Stax SRM-252s. Moje ciepłe i lekko ciemne jak na elektrostaty słuchawki okazały się przy Soniaczach ciąć dźwięk jak żyleta, tak, że teraz ciężko mi ich słuchać (efekt ten występuje jeśli ich odsłuch rozpoczę zaraz po ściągnięci Z1R z głowy)... Sony grają pełniejszym, realniejszym przekazem, z taką masą i scenicznością, której właśnie mi brakowało. Są być może lekko za ciemne, ale na tyle nadrabiają innymi cechami, że można z tym żyć. Najgorsze jest to, że sygnatura mojego obecnego toru przestała mi się podobać tak jak wcześniej Jedziemy dalej, czyli Dan Clark Audio: Aeon 2 C Dobra izolacja, wyraźnie lepsza niż w Sony Z1R. Natomiast Soniacze mają wyczuwalnie więcej 'powietrza' w komorze odsłuchowej, ucho czuje się swobodniej, komfort na plus dla Sony. W każdym razie pady mieszczą moje uszole. Mogłyby trochę mniej cisnąć ale do Kennertonów i tak im jeszcze daleko Zapewne da się ten pałąk trochę 'rozciągnąć' lecz nie będę tego robił gdyż mam model testowy i muszę go zwrócić. Jak mi podejdzie mam dostać nówki nieśmigane (i podeszło). Trudniejsze do napędzenia, wymagają znacznie więcej prądu od Sony. Ze smartfona mimo głośność na 100% dla wielu osób będzie po prostu za cicho. Nawet dla mnie jest, a ja i tak preferuje dość niegłośny (niekrzykliwy) odsłuch. Z czerwoną ważką oczywiście już wystarcza Tylko trzeba ściągnąć dodatkową apkę do zmiany głośności co 1% bo np. w moim fonie skok jest zbyt duży po kliknięciu UP/DOWN. To samo co Z1R, ustawienie małżowiny usznej wewnątrz pada robi różnice. Ale tę odczują głównie ludzie z dużymi uszami, gdyż znowu chodzi o to aby nie dotykać tylną krawędzią ucha do pada. Jak jest luz to scena większa i wszystko większe, dźwięk się nie dusi. Szerkość wnętrza pada to 4cm, w Sony Z1R jest to 4.5cm więc wygodniej. Czułe na źródło, bezdyskusyjnie odczuwalna różnica pomiędzy Samym Aune a Aune + LittleDot. Mam zatem nadzieję, że również po wyjściu zbalansowanym pokażą pazurki tak jak Soniacze to zrobiły. Tyle, że mój kabel nie pasuje bo nie mam przejściówek na wtyki Aeonowe (niedługo będą dorobione). Aeon 2 C po SE, bierze otwarte (podłączone dodatkowo po balansie) Hifimany HE-560 może nie bez mydła, ale jednak od tyłu, mimo, że bardzo lubie 560tki to jednak w porównaniu do A2C są po prostu za cienkie w uszach HE560 są tutaj za chude, brak tego impaktu, realizmu. Jest jedynie więcej powietrza, no ale to otwarte to tu się nie ma co dziwić. W każdym razie te Hifimany na rynku wtórnym można już wykosić za 1600zł, a w tej cenie to jest super partia! Wole je sobie zostawić choćby do testów sprzętu niż sprzedawać w tej cenie (sam zresztą kupiłem kiedyś w podobnej ;p). Ilość informacji, detali, smaczków wychwytywanych z każdego instrumentu występującego w nagraniu jest niesamowita. Dodatkowo mają one konkretną masę i impakt, coś czego brakuje HE560. Scenicznie jest to dość osobliwe uczucie, niby jest intymnie, ale nie klaustrofobicznie. Raz mam wrażenie, że scena jest mała, by po chwili usłyszeć jakiś dźwięk tak jakby 2 metry dalej odemnie, i jeszcze kolejny, towarzyszący mu w tle z jakiegoś małego talerza czy trójkąta. Separacja instrumentów jest więc bardzo wyraźna. Uwielbiam wielkie sceny dźwiękowe, ale ta mimo, że nie jakaś wielka, to i tak mi imponuje. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się czegoś takiego. Jest to dla mnie nowe doświadczenie w audio W Sony Z1R scena jest w pewnym sensie, na pozór większa. Dlaczego na pozór? Z1R zdają się wszystkie dźwięki z wyższej średnicy umieszczać daleko po bokach, niezależnie czy dany instrument tam grał czy nie. Natomiast A2C robią to innaczej, ma się wrażenie jakby wierniej oddawały to jak to na prawdę było podczas nagrania. Przykład utworu, w którym dobrze to słychać: 'Middlemist Red - Blue Moon'. Wgląd w nagranie jest podobny jak w moich modowanych Stax L300 z ifi iTube2 w torze. Natomiast L300 czasem sybilują i trochę zbyt chirurgicznie tną przekaz, natomiast A2C robią to o wiele naturalniej. W L300 oglądając film gdy jest scena z szumiącymi na wietrze koronami drzew, możesz się w pewnym sensie wsłuchać w każdy pojedynczy liść, co jest trochę nienaturalne Przepraszam ale muszę zarzucić audiofilskim truizmem: W A2C słyszę rzeczy, któych w znanych mi utworach dotąd nie byłem świadom, że istnieją, a inne wcześniej ledwie słyszalne, ujrzały wreszcie 'światło dzienne'. Czasem zdają się mieć bardziej słyszalny subbas od Z1R, natomiast jest on jakby gładszy ponieważ ten z Soniaczy wyraźniej mruczy, mimo, że jest w tych niektórych przypadkach cichszy, jakby konstrukcja muszli Sony wymuszała na nim powstawanie harmonicznych. Subbas w soniaczach jest wyczuwalnie bardziej namacalny, zbliżony do subwooferowego, szczególnie jeśli zastosuje się mój pseudo-mod z niedokręcaniem do końca padów. Są nieco jaśniejsze (ale nie nazwałbym ich jasnymi słuchawkami) od Z1R oraz w pewnym wspomnianym już sensie, węższe w scenie, jednakże na wysokości kapke lepiej rozciągnięte. Zarówno w A2C jak i w Z1R, z nieukrywaną przyjemnością słuchało mi się ścieżek dźwiękowych z filmów Interstellar oraz Joker. Obie prezentacje były różne, natomiast obie bardzo mi się podobały i miały swoje zalety. Z1R zaprezentowały się z kinowym wygarem i potęgą, natomiast A2C w sposób bardziej analityczny, któremu masy jednak również nie brakowało. Do tych słuchawek dołączone są 3 rodzaje wkładek. Wszystkich powyższych opisów i porównań dokonywałem całkowicie bez wkładek ale tak na szybko mogę powiedzieć, że np. wkładki sztywne czarne: dźwięk bardziej masywny, grubsze kontury instrumentów, chyba lekko lepszy subbas. Scena zdaje szersza, tracąc lekko na wysokości. W każdym razie za badanie wkładek zajmę się dopiero jak dostanę swój nowiuśki model Aeonów i osłucham na wszelkie znane mi sposoby z miesiąc conajmniej, żeby mózg dobrze załapał ich sygnature. Aeon 2 C, moje ustawienia toru: Aune S6 (LineOut 55/100) -> Little Dot mk3 SE: przekaz bardziej koncertowy z odsuniętymi bardziej scenicznie instrumentami. Szczególnie przyjemne w utworach artystów Hugh Laurie, Betty LaVette, lub jeśli wokale grają mi w danym u tworzy z głowy zamiast poza nią. Aune S6 (LineOut 60/100) -> Little Dot mk3 SE: bardziej studyjnie i analitycznie, więcej szczegółów, wybrzmiewanie instrumentów jest bardziej detaliczne, wokale bliżej głowy. Ustawienie dobrze się sprawdza w takich utworach, które już są nagrywane z pewnej oddali i lekko rozmyte jak np ścieżki dźwiękowe z Interstellara. Na samym Aune S6 jest bardziej precyzyjnie i neutralnie, jaśniej. Można lubić taką prezentacją ale ja lubię jak dźwięk ma swoją masę Z Little Dotem dźwięk nabiera masy, jest bardziej konturowy, pełniejszy, niezwykle przestrzenny i sceniczny jak na zamknięte słuchawki. Ustawienie LieOUt Aune w połączeniu z LD, powyżej 60/100 zbija dźwięk, jednocześnie go odchudzając (więcej jest wtedy pewnie narzutu z Aune S6) natomiast poniżej 52/100 to już Little Dot ma powoli za mało mocy. Na prawdę wyraźnie słychać zmiany w prezentacji steruje się mocą sygnału wypływającego z Aune. Zapewne istnieje jakieś 'idealne' dla każdych słuchawek wzmocnienie lampowe. I dla A2C w moim zestawieniu prezentuje się ono właśnie tak. Natomiast jeśli chcę na tyle neutralnego przekazu na ile się da, pokazując te słuchawki takimi jakimi są, to włączam je po samym Aune S6 i cześć Mogę więc wyciągnąć z nich wedle upodobania przynajmniej 3 różne sposoby grania, oczywiście w ramach ich ogólnego charakteru, który mi osobiście bardzo się podoba. Lekko ocieplony, holograficzny, wyciągający sporo detali, niemały scenicznie, z odpowiednią ilością basu i subbasu, niesybilizującą górą. Dźwięk generalnie taki bardzo plastyczny. Trzeba bardzo uważać biorąc na recenzję te słuchafony, ponieważ możemy tak trafić z dac/ampem, że czegoś może być za dużo lub za mało, a one od razu to pokażą z całą mocą. Najlepiej podłączyć je do czegoś neutralnego żeby sprawdzić jakie 'rzeczywiście' są. I dopiero z takiego punktu wyjścia decydować, czego w nich chcielibyśmy więcej lub mniej, zależnie od osobistych upodobań jeśli ich ogólny charakter nam podpasuje. Zmiany można wprowadzić na prawdę spore, szczególnie dobrze zrobił im właśnie hybrydowy wzmak lampowy Jedno jest pewne Aeon 2 można mocno modelować dźwiękowo w kierunku, który nam bardziej pasuje. Więc jeśli komuś czegoś za mało czy za dużo to osobno DAC osobno amp dobra,ć i taki DAC, którym można sterować mocą wyjścia Line Out. To nie są jednak słuchawki dla tzw. przeciętnego Kowalskiego (ale takiego którego na nie stać, a tacy też przecież są), który chce je szybko zarzucić na głowę i posłuchać youtuba, radia, czy swoich ulubionych zespołów. To słuchawki dla audiofila lub wytrawnego melomana, który chce zanurzyć się w dźwięku, delektować nim, mając jednocześnie mocno analityczny wgląd w nagranie, a z drugiej strony poczuć się jak w pierwszym rzędzie średniej wielkości, dobrze wytłumionej sali. Dając się zaatakować falą dźwiękową, charakterystyczną dla danych instrumentów. Tak, jest tutaj wrażenie wrażenie realności przebywania w towarzystwie danych instrumentów - nie jest to prezentacja studyjna. Dlaczego nie są dla wspomnianego 'Kowalskiego' (Sorry jeśli ktoś z Was ma tak na nazwisko:D )? Po pierwsze, nie napędzi ich ani ze zwykłego komputera, ani ze smartfona. Czyli po drugie, jeśli chce skorzystać z ich niejakiej mobilności, trzeba wyposażyć się w dodatkowy podręczny wzmacniacz na micro usb. A to grubo przerasta pojęcie i motywacje osoby nieinteresującej się HiFi, a chcącej jednak mieć dźwięk z górnej półki. Generalnie super słuchawy, szkoda tylko, że trzeba do nich tyle prądu. No ale audiofil przecież nie może mieć wszystkiego bo producenci HiFi by sie zesr@#i. Po balansie to będzie petarda nie do zatrzymania, bo z mojego toru wszystko po balansie lepiej klepie. Nie mogę się doczekać aby to sprawdzić! Na ososbną uwagę, gdyż w kontekście powyższych porównań jednak daleko odstają, zasługują modowane przez @Perul T40Rp: Wygodne, nie męczą głowy ani uszu. Dość spora przestrzeń w padach Izolacja średnia, trochę słabsza niż w Sony Z1R W napędzeniu podobnie trudne jak Aeon 2 C Scena nawet konkretna, lekkie pogłosy niekiedy. Uczucie przebywania w małym klubie na kameralnym koncercie. Jednakże w miejscu, które charakteryzuje się betonowymi gładkimi ścianami Brakuje im subbasu, ale nie grają jasno. Są lekko ciemnawe, mimo dość rozdzielczej góry i wyższej średnicy mają lekki, słyszalny kocyk. Widocznie Perul stroił je pod swój tor i swoje upodobania sygnaturowe, co u mnie akurat tak się objawia. Jest to jednak granie dość przyjemne, wygładzone, nie narzucające się. Dobre do długich odsłuchów, natomiast niekoniecznie dla zatwardziałego audiofila, któremu wiecznie czegoś brakuje. Po balansie ładnie się otwierają, wyraźnie szersza scena, również wyższa i głębsza, większa separacja. One generalnie charakteryzują się pewną pogłosowością, która przy sygnale zbalansowanym również się potęguje. Za te cene (a jest to przedział 500-1000 zł) pewnie ciężko będzie znaleźć lepsze zamknięte - szczególnie jak się je dopuści do dziurki XLR to fajnie się wszystko skaluje, pewnie te przetworniki tak mają Z pamięci chyba wolałbym je bardziej od otwartych Beyerdynamic DT990 Pro (250Ohm), które biły je tylko w komforcie, ze względu na wygodne pady, ale one prawie wszystko w tym biją. Podsumowanie i wyniki testu na specjalnie przygotowanej liście odsłuchowej (tworzona była gdy miałem 'tylko' Soniacze, a o Aeonach dopiero myślałem). Przypominam, że celem tego wszystkiego było i jest, znalezienie dobrego zamkniętego kompana dla moich elektroastatycznych słuchawek otwartych. Sony Z1R vs DanClark Aeon 2 C w kontekście kompana dla RR1 Conquest: Z1R ucho nieco lepiej się czuje, ma więcej powietrza, zdają się być nieco wygodniejsze Z1R przyjemnie i wyraźnie gra nawet na niższych poziomach głośności, czyli lepsze do długich odsłuchów. Sama prezentacja dźwięku jest generalnie w obu tych słuchawkach nieco inna i obie mogą mieć swoich zwolenników. Aeony są bardziej nastawione na czarowanie mikrodynamiką, Soniacze na makro. Mój zmysł słuchu o wiele lepiej toleruje przesiadke RR1<->A2C niż RR1<->Z1R. W drugim przypadku występuje pewnego rodzaju szok związany z tym jak głęboko i mocno Z1R operują subbasem (co jest fajne jak się ma słuchawy otwarte, które zachowują się podobnie, ale ja na razie takich nie znam, ani nie mam). Więc pod tym względem Aeony na pewno są dla mnie lepszym uzupełnieniem mojego zestawu otwarte/zamknięte. Przy okazji dużo tańsze A2C vs RR1: - detale, holografia, napowietrzenie, na plus dla RR1 - dodatkowo te elektrostaty powodują wrażenie binauralności odsłuchiwanych utworów (które nie były w ten sposób nagrywane) - bas i subbas, konturowość, impakt, separacja i izolacja oczywiście na plus dla A2C - dodatkowo jest w nich pewnego rodzaju czystość przekazu, pomimo tego, że jest on fajnie umasywniony, ani nie chudy, ani nie przesadnie ocieplony Chyba rozumiem teraz czym jest różnica pomiędzy przekazem naturalnym a organicznym. - Scenicznie RR1 grają bardziej na wysokości, a A2C są o dziwo szersze, natomiast na wysokości mocno niżej od RR1. RR1 grają bardziej od frontu, a A2C po bokach i okalają nas aż za tył głowy. (Z1R za to wszędzie w około :D, szczególnie po balansie i z modem niedokręcenia padów, przekaz kinowy) Z1R są lekko jednak za ciemne jako kompan dla elektrostatów, przynajmniej na moje uszy i widzimisie Jeśli miałyby to być moje jedyne słuchawki to tak, wolałbym Z1R od RR1 i Aeonów 2 C. Teraz lista utworów testowych oraz wyniki testu i legenda do niej Legenda testu: Z1R - Sony Z1r A2C - Aeon 2 Closed RR1 - Kaldas Reaearch RR1 Conquest (Aune S6 + iFi iTube2 + Stax SRM252s) == - remis (nie oznacza, że słuchawki zagrały tak samo tylko, że obie prezentacje przypadły mi do gustu, jeśli dane słuchawy są po lewej stronie równości to zagrały kapke przyjemniej mimo, że oba przekazy były porównywalnie dla mnie przyjemne). + - oznacza, że dane słuchawki zagrały wyraźnie lepiej, zostawiając reszte mocno w tyle Specjalne dodatkowe oznaczenia dla Sony Z1R, L oraz T, oznaczające, czy dany utwór bardziej wolałem na samym Aune S6, czy z mojego wzmaka lampowego. L - lampa (Aune S6 + kable XLR + Little Dot mk3 SE balans) T - tranzystor (Aune S6 balans) L+T oznacza, że podobały mi się obie sygnatury. ! - wykrzyknik oznacza, że dany utwór z Sony Z1R brzmiał nieporównywalnie lepiej na L lub T, Wszystkie słuchawki były porównywane w podłączeniu niezbalansowanym, oznaczanie odsłuchu po balansie dotyczą tylko L i T (które dotyczą tylko Sony Z1R), taki po prostu dodatkowy smaczek dla chętnych na te Soniacze. Utwory do porównań: 1. L A2C==Z1R, RR1 Christian Scott aTunde Adjuah - Ruler Rebel 2. T A2C+, Z1R==RR1 Preservation Hall Jazz Band - Come with Me 3. L+T Z1R==RR1, A2C Ted Nugent - Strangehold 4. L A2C==Z1R, RR1 Amber Rubarth - Strive 5. L Z1R, RR1==A2C Foreigner - Urgent 2008 Remaster 6. L Z1R==A2C, RR1 Nekromongers, DJ SLON - Gazz 7. T A2C==Z1R, RR1 Hugh Laurie - Six Cold Feet 8. L Z1R, A2C==RR1 Too Many Zooz - To the Top 9. T RR1, A2C, Z1R Henri Herbert - Pocket Venus 10. L+T Z1R==A2C==RR1 Terje Isungset, Lena Nymark - Fading Sun 11. L! Z1R+, A2C, RR1 Moon Hooch - #9 - Live from High Sierra Music Festival 2014 12. L! Z1R, RR1==A2C Dead Combo - Cuba 1970 13. L Z1R, A2C, RR1 Immediate - Lacrimosa Dominae 14. L+T Z1R+, A2C, RR1 Batpiss - Weatherboard Man 15. L+T A2C==RR1, Z1R Esther Phillips - Ms. - Live 16. L+T A2C==Z1R, RR1 Snow Tha Product - Butter 17. L Z1R, A2C, RR1 Johann Johannsson - Properties of Explosive Materials Powyższą playlistę utworów można znaleźć tutaj: Ufff no i się zmęczyłem Trochę żałuje, że nie udało się załatwić na odsłuch Fostexów TH900, może jeszcze się uda W każdym razie biorę Aeon 2 C. Urzekły mnie, a jeśli Fostexy bym dorwał i by mi podeszły to może też bym wziąl, a co tam 😜 Miałbym wtedy 2 słuchafony w cenie Sony Z1R (którym nic nie brakuje prócz niższej ceny )
  43. 22 points
    Ultimate MH1c mmcx mod: Kable jak do FINAL AUDIO F7200
  44. 22 points
    Technics EAH-T700 - na AVS zrobiły dobre wrażenie, więc się skusiłem. Napiszę krótko - granie bliskie, obszerne, naturalne, mocna podstawa basowa, technicznie bardzo dobre, może i nawet wybitne, jednak przez to są wybredne odnośnie toru, bo niby grają z telefonu, ale dopiero z połączenia Hegel HD20 (?) i THX AAA 789 zagrały wybitnie precyzyjnie i holograficznie, dają niesamowity wgląd w fakturę dźwięku. Niestety z Burson'em Conductor'em v.2 się nie zgrały, nie wyciągnął z nich potencjału imo.
  45. 22 points
    No i proszę co mi tu przyszło A tu dwaj bracia. Ciekawe który lepszy? Młodemu trzeba dać szansę, tylko muszę mu dać ciepełka troszkę. Haha. Będzie zaraz jazda. Wszystkie dziurki im pozatykam. No może oprócz mikrofonowej.
  46. 22 points
    Nie ma co się kryć, dzięki wyrozumiałości i cierpliwości kolegi @MFRD zostałem właścicielem Audeze LCD-XC wraz dodatkowym kablem oraz modem do wersji LCD-X.
  47. 22 points
  48. 21 points
    Proszę państwa, Rosson RAD-0 Sztuka 26/100 Wieczór będzie epicki! Są wyraźnie cięższe od D8000 ale dużo lepiej rozkładają masę. Muszle mocno uciskają głowę, trzeba się będzie przyzwyczaić, plusem tego jest że bardzo pewnie siedzą na głowie.
  49. 21 points
    Tym razem będzie nieco dłuższy post Myślę, że to będzie dobre miejsce do opisania pierwszych wrażeń z mojego nowego nabytku - Abyss-ów Diana. Jest to pierwsza wersja jaka byla, w kolorze brązowym Chciałem spróbować czegoś nowego (nie, żebym mógł się czegoś bardzo przyczepić w LCD-XC) i jednocześnie chciałem sprawdzić jak faktycznie gra "high-end" (hehe) i czy w ogóle zauważę jakąś różnicę, czy tylko inną charakterystykę? Paczkę otrzymałem wczoraj. Zacznę może od budowy. Słuchawki są malutkie, sprawiają wrażenie mniejszych od b&o h6. Po wzięciu je do ręki czuć jednak, że są stosunkowo ciężkie (~300g) i bardzo porządnie wykonane. Obudowy są frezowane z jednego bloku aluminium Pierwsze wrażenie było takie, że "o boże, na co ja wywaliłem tyle kasy!" Tak małe, otwarte słuchaweczki nie mogą zagrać potężnie, no nie? Jeśli chodzi o ergonomię to są one dość dziwne i nie każdemu będzie w nich wygodnie. Pady nie są duże, ale ucho wchodzi w miarę swobodnie do środka. Widać świetną jakość wykonania, taki nieco retro design mi się bardzo podoba! Chciałem słuchawek które nie będą się za bardzo rzucały w oczy w warunkach biurowych i jednak lżejsze niż XC. Mam szczęście i całkiem nieźle pasują na moją głowę. Używam ich w najkrótszym położeniu pałąka i jest na styk. Pady mogłyby być nieco większe i nieco głębsze. Można z resztą takie kupić na stronie producenta za ~1000zł i nazywają się V2 To teraz gwóźdź programu, czyli jak to gra? Pierwsze podpięcie było na szybko do LG G7 i słuchawki grały na nich jakoś tak... Bez wypełnienia? Ale mimo to ciekawe wrażenie pozostawił po sobie bas. Zrobił wrażenie. Z tak cieniutkich głośników (cała obudowa bez padów ma ok 1cm:) ) bas był zaskakująco dobry. Słuchałem tak 2 minuty, ogólnie było ogólnie dość jasno Ogromną zmianę zapewniło podpięcie pod bursona playmate (opampy 2xvivid + 2x classic). Tu mocy już nie brakuje, choć na high gain zdażyło mi się dojechać do 75/100. Pandorom starczy w takim ustawieniu 10/100 :). Słuchawki ewidentnie potrzebują mocy by pokazać co potrafią. Wielka szkoda, że nie mam lampy pod ręką Słychawy nie są w ogóle wrażlwe na zmianę ustawienia i uszczelnienia padów. Co ciekawe bardzo dobrze grają jak się zdejmie (magnetycznie mocowane) pady i przyłoży głośnik do ucha. W ogóle nie odbiera to im basu. Okularnicy będą zadowoleni Co ciekawe słuchawki prześwitują ! Membrana jest przeźroczysta i można normalnie patrzeć przez słuchawki Diany grają równo, dopiero chyba teraz rozumiem co to oznacza. Cały "Full Range fequency Sweep" brzmi równo. Może delikatnie po cieplejszej stronie mocy. Zazwyczaj równo grające słuchawki są oceniane jako nudne. Abyss-y nie są nudne. Nie ma tu może efektu WOW. Tzn. w sumie jest, ale nie taki efekciarki, że "ale niesamowicie wali bas", czy, że wysokie tony wwiercają się do czaszki. Niesamowicie czuć tu przestrzeń, każdy dźwięk ma jakby swoje miejsce na scenie. Pierwszy raz słuchając utworów w akompaniamencie orkiestry miałem wrażenie, że nie tylko słyszę z tej strony kontrabasistów a z tej skrzypków jako grupę/całość. Miałem wrażenie, ze słyszę poszczególnych muzyków, trudno trochę to opisać Separacja poszczególnych dźwięków i ich pozycjonowanie w trójwymiarze jest tu po prostu lepsze niż na wszystkim czego słuchałem do tej pory. Czuć oddech. Dźwięki nie wybrzmiewają, pojawiają się i znikają błyskawicznie. Słuhawki grają tak jakby bez wysiłku, bez nadęcia, ale wszystko brzmi tak jak powinno. Pierwszy raz miałem czasami momenty, że nie czułem słuchawek na głowie, znaczy nie czułem, że słucham muzyki na słuchawkach, że muzyka dobiega do mnie z głośnika ustawionego tuż przy uchu. Można o tym na prawdę zapomnieć. Może to właśnie dlatego, ze dosyć duży, płaski, zdaje się 62 milimetrowy głośnik jest zaraz przy uchu ? Scena jest super. Rozumiem tu czemu słuchawki otwarte są lepsze niż zamknięte. Wcześniej nie rozumiałem. Spróbuję może opisać pokrótce składowe. Bas jest mocny, wyraźny, schodzi bardzo nisko w sub-bas. "Angel", czy "Why so serious" brzmią rewelacyjnie. Basu jest mniej niż w XC, ale sprawia wrażenie, że dokładnie taki powinien być. Mocny, szybki, punktowy. Potrafi uderzyć i znika. Bas Audeze był rewelacyjny i był chyba najfajniejszą rzeczę w LCD-XC/LCD-X. Po jednym dniu słuchania wydaje mi się (mimo przyzwyczajeń), że jest tu lepiej. Tak ma być Średnica. Po pierwsze nie jest męcząca. Nie potrzebuję reveal-a, EQ czy wkładek tłumiących wewnątrz padów. Przez lekko mniejsze podbicie basu wokale brzmią odrobinę inaczej niż w XC. Wokale są NIESAMOWITE. Głosy brzmią realnie i angażująco. Chce się ich słuchać. W kilku kawałkach, bardzo dobrze mi znanych miałem wrażenie, że słucham tego wykonania pierwszy raz. Nie wydawało mi się, że jest coś źle. Znów mam wrażenie, że tak, dokładnie tak powinno być. Kolejny raz jest tu przekazywane mnóstwo informacji, detalów, niuansów. Słuchawki są szybkie! Tony wysokie. Krótko - mnóstwo detali, są na równi z resztą pasm, może minimalnie niżej? Nie są zupełnie męczące. Mniej zwracają na siebie uwagę niż w XC czy PHVI a wszystkie informacje (lub więcej?) są przekazane. Bez ostrości. Płynnie a szczegółowo. Niestety nie za bardzo umiem opisywać brzmienia. Mam nadzieję, że opis jest w stanie nieco przybliżyć co czuję jak ich słucham Słuchawki nie zdobyły mnie szturmem, ale szybkim, pewnym, nieustępliwym ruchem Chyba zaczynam rozumieć o czym mówią bardziej doświadczeni forumowicze, czym różnią się słuchawki za grube pieniądze od tych, również świetnych 10x tańszych. Ja zdecydowałem się zostawić 3x tańsze Pandory a nie LCD-XC bo nie wydawało mi się, żeby różnica w graniu była warta aż takiej dopłaty. Tu różnice nie są też jakieś wielkie. Wszystko wydaje mi się lekko lepsze, ale też nie ma tu wg mnie żadnej ewidentnej wady, skoku na wykresie, czegoś co denerwuje. Słuchawki mają jak dla mnie 2 wady: są otwarte/półotwarte, niestety koledzy siedzący obok mogą słyszeć czego słucham. Na szczęście nie na tyle, żeby im to przeszkadzało, hehe. Druga to jednak ergonomia, nie są najwygodniejszymi słuchawkami na świecie. LCD na nowym pałąku są wygodniejsze, choć dużo cięższe. O Nightowlach juz nie wspominając Chyba trzeba zainwestować w te nowe lepsze pady. Wrażenia są na gorąco, na pewno trzeba dużo dłużej posłuchać, żeby wyciągać jakieś większe wnioski.. Ale na gorąco, jeszcze w gorączce zakupowej tak to wygląda - to kosmiczne słuchawki, wg mnie rewelacyjne. Także wybaczcie te zachwyty, takie mam na tą chwilę po prostu odczucia Tzw end-game Jakby były zamknięte to już niczego bym nigdy nie szukał (?) hehe Ciekawostka: Chciałem nie rzucać się w oczy jak w Audeze, ale moi mili koledzy wygooglali abyssy i pukali się w głowę jak można zapłacić za słuchawki 3500 EUR. Sam przeszedłem drogę od CAL! i B&O h6 do Abyssów. A kiedyś było mi głupio zapłacić 500zł za H6 Teraz chyba 5 innych osób ma w pracy B&O i już tak się nie dziwią różnym rzeczom. Ale nie 3500EUR! Otóż ustawiła się kolejka osób chcących w kpiący sposób ocenić jak grają takie słuchawki. Efekt - nikt już się nie śmieje, serio! Nawet dla osoby zupełnie nieosłuchanej jej ulubiona muzyka na Abyssach była na tyle dobra, że jedyne co usłyszałem, to że grają zaje#$@#e, czy żebym już nie dawał słuchać bo będą też takie chcieli Jednogłośnie wśród wszystkich słuchających to najlepsze słuchawki jakich słuchali. Mimo braku efekciarstwa, przebasowienia, sztucznej sceny wykreowanej przez podbite wysokie, czy inne tricki. Cholera ciekaw jestem 1266, choć na słuchawki "pracowe" to się one nie nadają zupełnie Pozdrawiam, Mirek
  50. 21 points
    Po długiej, wyczerpującej, ale i udanej zabawie z kurierem w ciuciubabkę mogę już cmokać:
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy