Jump to content

Kuba_622

Bywalec
  • Content Count

    608
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Kuba_622 last won the day on April 30 2011

Kuba_622 had the most liked content!

Community Reputation

283 Excellent

1 Follower

About Kuba_622

  • Rank
    bardzo zaawansowany

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nic takiego nie zauważyłem. To nie są DT990...
  2. Moje DT880 Edition 600 były świetne do wokali - wspaniała, naturalna, trochę ocieplona średnica robiła swoje. Miałem jednocześnie HD650 i wolałem 880-tki. Jedyna wada, że czasami przy dużych głośnościach i źle zrealizowanych płytach potrafiły zasyczeć (pik około 8 kHz). Wyższe na Teslach też są fajne do wokali, tylko góry bywa za dużo (DT1990 na fabrycznych padach). Może przetestuj T1 Black Edition? 880 600, DT1990, Amirony, T1 (Black Edition) i zimna, mechaniczna średnica? Chyba żartujesz...
  3. Moje 880 miały scenę jak w K701- grały bardzo szeroko, jakby z dystansem, ale precyzja taka sobie. Pod tym względem Tesle wypadają wyraźnie lepiej.
  4. Nie mam już DT880 W ogóle ostatnio nie mam za bardzo czasu na zabawy w audio, muzyki słucham głównie na dokanałówkach. Co do zakończenia poszukiwań to zdanie sobie wyrobiłem już jakiś czas temu, dla mnie T90, DT1990, T1 - z każdych z nich mógłbym korzystać i nie szukać innych słuchawek. Cena też jest jeszcze w miarę rozsądna, jak na to hobby. Dodatkowo do 1990 i T1 Beyer zrobił 2 rodzaje padów, jedne bardziej basowe, drugie dają dźwięk w kierunku 880, więc też plus, że można sobie trochę dopasować brzmienie do własnych potrzeb. Co do DT880, dla mnie to bardzo realistycznie brzmiące słuchawki, tylko trochę brakuje niskiego basu. Też mógłbym z nimi żyć, ale one jednak w pewnych aspektach są gorsze od słuchawek "z wyższej półki", np. jeśli chodzi o wrażenie trójwymiarowości dźwięku. Może kiedyś spróbuję DT880 w wersji Pro, bo wydaje mi się, że większy nacisk pałąka jednak wychodzi im na dobre jeśli chodzi o precyzję, której moim 880 Edition niestety brakowało.
  5. Obawiam się, że będą wyglądały jak tanie, plastikowe słuchawki za 100 zł. Błyszczący lakier na HD650 prezentował się naprawdę fajnie.
  6. Aha. W sumie jakiś czas temu dokładnie to zrobiłem. Miałem jakiś czas Amirony jednocześnie z DT880. To nie są neutralne słuchawki jak 880-tki. Mają bardzo mocno podbity wyższy bas i niższą średnice (nawiasem mówiąc z A20 były dla mnie momentami wręcz nie do słuchania, bo reagują na wysoką impedancję wyjściową jeszcze bardziej podbijając wyższy bas i robią się mocno zamulone). Mimo wszystko ten ocieplony dźwięk potrafi być bardzo przyjemny, zwłaszcza przy wokalach. Góra jest problematyczna, jest dość gładka, bez takiej typowej ostrości, ale jest jej jednak zdecydowanie za dużo, przy głośnym słuchaniu robi się nieprzyjemnie. Technicznie są trochę lepsze od 880, ale zdecydowanie nie tak przejrzyste, precyzyjne, z wyraźnie oddanymi teksturami dźwięku, jak T90. Krecią robotę robią tu pady, twarde, w stylu K701, plus słaby nacisk pałąka, w rezultacie grają "niedociśnięte do głowy". I dźwięk się mocno zmienia w zależności od tego, jak je założymy (zdecydowanie bardziej, niż w 880 czy T90). Przez pierwsze 2 tygodnie mnie strasznie irytowały, bo czasem grały świetnie, a innym razem wręcz tragicznie. W końcu znalazłem takie najlepsze dla mnie ustawienie (na szczęście regulacja pałąka trzyma mocno) i było już ok. Jeśli chodzi o rzeczy, w których Amirony są wyraźnie lepsze, niż 880, to na pewno scena. Moje 880-tki potrafiły grać bardzo szeroko, ale to tyle. Amirony mają scenę bardziej w stylu T1, zdecydowanie bardziej trójwymiarową, niż 880, lepiej potrafią wywołać wrażenie, że dźwięk jest też przed nami, a nie tylko wzdłuż linii uszu. Do tego całościowo scena jest większa - większe źródła pozorne. Pod względem sceny rzeczywiście dostajemy to, czego można oczekiwać od słuchawek za 2 tys.
  7. A na co mi wzmacniacz w parku?! Podłączam FH5 do telefonu i gra muzyka. O komunikacji miejskiej to już nawet nie chcę mówić, bo to nie są warunki do audiofilskich odsłuchów... przy hałasie silnika na poziomie 70 dB albo większym, to na pewno odróżnisz brzmienie DACów czy wzmacniaczy Obok łóżka mam stolik, kiedyś nawet na nim stał odtwarzacz CD + wzmacniacz lampowy. A i tak najczęściej po prostu podłączam T90 do telefonu, głośność jest dla mnie na wystarczającym poziomie. I jest to znacznie wygodniejsze, niż dokładanie jeszcze jakiś dyndających pendrive'ów. Też kiedyś myślałem, że DF to jest wygodne rozwiązanie, testowałem i doszedłem do wniosku, że to zbędny gadżet i tyle.
  8. Mam tak samo, z drugiej strony Amerykanie jednak inaczej używają tego słowa, niż Polacy. W Polsce raczej nikt nie powie "jadłem dziś na obiad dobre g..." Pomijając nazwę, to uważam, że tanie Schiity są znacznie korzystniejszym zakupem, niż DF.
  9. Co by nie mówić o tanich Schiitach, to za 100 dolców dostaje się wzmacniacz, który napędzi nawet trudne słuchawki i uważam, że to jest rozsądniejsza inwestycja, niż jakiś dzyndzelek, co nie gra lepiej od współczesnych telefonów (a w pomiarach wypada wręcz gorzej).
  10. Chyba 30 zł... Koszt części to pewnie parę dolców + produkcja masowa + brak audiofilskiej bajki i spokojnie by zeszli do takiego pułapu. Tylko wtedy nikomu by dobrze nie grał. Co do DFB to miałem 2 razy i dla mnie jest wart dokładnie 0 zł. Po wyrównaniu głośności w moim czteroletnim (więc już dość zabytkowym) telefonie HTC i DFB dźwięk był niemal identyczny, pomijając fakt, że w DFB trochę bardziej się zlewał (po audiofilsku pewnie trzeba by powiedzieć, że HTC miał lepszą separację czy tam coś). Maksymalna głośność w obydwu podobna, więc nawet jako wzmacniacz ten dzyndzelek jest bezużyteczny. Natomiast nie przeczę, że zakup Dragonfly może poprawić komuś samopoczucie, bo kupowanie nowych zabawek świetnie je podnosi (jeszcze dokupić Dragon Tail za stówkę - koszt produkcji pewnie kilka centów) i samopoczucie będzie doskonałe, a wiadomo jak ono jest ważne przy "ocenie jakości" dźwięku. Więc w tym kontekście, może i się opłaca i może nawet "zagra lepiej", choć to tylko efekt placebo
  11. K361 to jest bardzo chłodny, analityczny dźwięk bez żadnego ciepła na średnicy. W muzyce klasycznej mi się podobały ze względu na dobrą (w tym przedziale cenowym) przejrzystość, ale muzyki rozrywkowej ciężko mi było w nich słuchać. Zwłaszcza wokale wypadały źle przez ten brak ciepła. Scena taka sobie (podobno w K371 zauważalnie lepsza). Góra rzeczywiście nie jest w nich sycząca - to na plus, podobnie jak to, że są bardzo łatwe do napędzenia, telefon spokojnie wystarczy. DT770 uważam za całościowo lepsze, ale góra już może dla wielu osób być trochę za ostra.
  12. Coś jest nie tak, różnice między brzmieniem DACów czy wzmacniaczy nie mają prawa być tak wielkie. Jeśli perkusja nagle gra w innym kanale itp. to coś jest uszkodzone, w najlepszym razie kable.
  13. Z AKG wyraźnie lepsze od tych Sony, to będą chyba dopiero K812. Albo K1000 :D Miałem ostatnio u siebie K612, K702 i K361, porównywałem wszystkie bezpośrednio i żadne nie są lepsze od MH1C (które kupiłem za 30 zł). Choć fakt, że jest to zupełnie inna szkoła brzmienia - AKG dźwięk zwiewny, mało dociążony, z bardziej rozdmuchaną, ale mniej precyzyjną niż w MH1C sceną. Te Sony to bardziej granie w stronę HD650.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy