Jump to content
  • 0

Wygodne słuchawki na miasto do ok. 600zł


Ektos

Question

Postanowiłem założyć temat, bo od kilku dni wertuję forum i nie mogę znaleźć propozycji, która by mnie przekonała.

 

Szukam słuchawek na miasto, które bez problemu napędzę iPhonem 5c.

Mają być przede wszystkim wygodne, ładnie izolować i poprawnie grać. Pilot na kablu będzie mile widziany.

Noszę okulary, więc on-ear chyba odpadają (miałem k619 i uszy poddawały się po ok. 10 minutach). Zostają over-ear i doki.

 

Słucham różnych gatunków, więc powinny być raczej uniwersalne.

 

Cena maksymalna to okolice 600zł.

Edited by Ektos
Link to comment
Share on other sites

Recommended Posts

  • 0

napisz cos wiecej odnosnie brzmienia jakie bys chcial uzyskac - np. w stosunku do k619.

jesli brzmienie tych Ci odpowiadalo, generalnie charakter tych sluchawek... to w tej kwocie dla mnie naturalnym nastepca bylyby yamaha eph100.

z wokolusznych moze ath m50.

 

ale napisz cos wiecej o swoich preferencjach

Link to comment
Share on other sites

  • 0

K619 miałem kilka dni i to jeszcze rok temu. Wtedy słuchałem z iPada i średnica wydawała mi się trochę schowana.

Yamaszki mam na oku, ale boję się że ich nietypowy kształt może nie pasować do moich małych uszu.

A co do ath m50, to przecież iPhone tego chyba nie napędzi (?) A nie chcę targać przenośnego ampa.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

m50 to tez granie Vka takze jesli czules braki srednicy w k619 to tu tez moze tak byc. granie bardziej rowne to np. takstar pro80. ostatnio hit zwlaszcza patrzac na cene :)

eph100 - fakt moge nie byc zbyt wygodne. z dokow o fajnej srednicy to polece rockity r-50 tylko przy k619 to mozesz uznac za bezbasie :)

Link to comment
Share on other sites

  • 0

Shure se315 to ciekawa propozycja. Dużo jednak opinii, że w stosunku do 215 nieopłacalny zakup.

 

Te takstary niedostępne w Polsce. Zresztą nie znam firmy, co mnie trochę odrzuca szczerze mówiąc.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

Jak to ma być naprawdę przenośne, to tylko doki. Chyba, ze zamierzasz zawsze nosić plecak lub kurtkę do noszenia słuchawek.

Polecam moje shure se530. Piękne, muzykalne granie z szeroką sceną. Potężny bas. To taki kieszonkowy odpowiednik hd650, chociaż jak dla mnie grają jeszcze lepiej. Bardziej bezpośrednio.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

Z nausznych:

Przenośne + dobrze izolujące = niewygodne

przenośne + wygodne = źle izolujące

przenośne + wygodne + dobrze izolujące (bo system NC) = zbyt drogie.

 

Albo doki, albo zrezygnuj z czegoś. Odpuść M50 bo IMO to ani wokółuszne, ani wygodne...

 

Z wygodnych outdoor proponuję Bose AE2 - niestety nie izolują jakoś super... w końcu malutkie są :) Zależy w jakich warunkach będziesz używać. Z doków również polecam Shuse SE315 - za nowe bym tyle nie dał, ale jeśli się przekonasz do doków i brzmienie podpasuje, to może zapomnisz o wydanych pieniądzach. Proponuję na wstępie zakupić jednak doki shure z tego tematu przekonać się o stylu brzmienia SE315 (sam miałem pokrewny model SE102 i przesiadłem się na SE315).

Edited by wrq
Link to comment
Share on other sites

  • 0

Pierwsze słyszę o takich. Może panowie od DIY coś wymyślą, może mają coś na przeszczep... czy jednak warto wydawać taką kasę? Sam musisz odpowiedzieć. Myślę, że co najmniej 150 taka zabawa będzie kosztować.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

Każdy kto zakłada temat odnośnie wygodnych, nausznych i dobrze izolująych, piwnien z automatu otrzymywać taką odpowiedź :)

 

Z nausznych:

Przenośne + dobrze izolujące = niewygodne

przenośne + wygodne = źle izolujące

przenośne + wygodne + dobrze izolujące (bo system NC) = zbyt drogie.

 

Albo doki, albo zrezygnuj z czegoś

 

 

Ostatnio przymierzałem Sony mdr-1r. Jakość wykonania bdb ale w warunkach sklepowych ciężko ocenić jakość dźwięku. Były wygodne natomiast nie zwracałem uwagi na izolacje. Ogólnie ciekawy sprzęt.

Edited by ichris
Link to comment
Share on other sites

  • 0

Przemyślałem sprawę. W takim razie doki.

Czy oprócz wspomnianych SE315 znajdzie się może coś tańszego i ładnie grającego?

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie będzie to propozycja o takiej jakości dźwięku jak Shurki.

Ma być wygodne (mam średni-mały kanał słuchowy), porządnie izolować i nie za ciemno grać. Nie lubię kluchowatości. Bas i owszem, ale ładnie kontrolowany i nieprzysłaniający reszty pasma.

Edited by Ektos
Link to comment
Share on other sites

  • 0

Może Audeo? Bardzo wygodne, nie grają ciemno, izolują gorzej niż Shure, ale źle nie jest. Tylko nie wiem czy nie będzie za mało basu. Dla mnie jest go dobra ilość, ale część osób narzeka.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

rockity r-50 chyba sa na tych samych przetwornikach (cos mi sie obilo o uszy) - acz dla mnie lepiej zestrojone. Lepsze zejscie i nieco bardziej muzykalne od b2. audeo sluchalem dawno... i z pamieci wrazenia podobne w stosunku do r50.

Link to comment
Share on other sites

  • 0

W audeo mniej basu niż w shure SE315. Poza tym średnica "czystsza" (lub jak kto woli - odchudzona, zależy od preferencji), dźwięk bardziej bezpośredni i wyraźnie jaśniejszy (shure mają trochę wycofane wysokie, dźwięk jednak nie jest mulasty ani ciemny bo reszta pasma jest w miarę równa). Piszę to z perspektywy zadowolonego użytkownika se315, a niezadowolonego testera Audeo.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Answer this question...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By tybysh
      Witam. Słowem wstępu chciałbym zaznaczyć, że poniższy tekst nie jest recenzją lecz opisem moich subiektywnych wrażeń z obcowania ze słuchawkami Beyerdynamic TYGR 300 R. Nie posiadam kwalifikacji ani doświadczenia w tej kwestii ale postaram się przybliżyć Wam trochę ten sprzęt. Beyery kupiłem dla siebie, nikt mnie nie prosił o recenzję, starałem się być na tyle rzetelny na ile potrafiłem. Dodam, że tylko raz w życiu jakieś słuchawki zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie od pierwszego odsłuchu (Smabat ST-10), przeważnie długo przyzwyczajam się do nowego brzmienia.
       
      Przepraszam również za skopane formatowanie tekstu...
       
      Wstęp W internecie można wyczytać, że człowiek zmienia swoją osobowość raz na siedem lat, ja raz na siedem lat zmieniam swoje główne słuchawki - w 2013 r. kupiłem DT-150, teraz przyszła pora na coś nowego. Jak wiadomo DT-150 wymagają w miarę dobrego wzmacniacza, używam ich więc ze swoim torem stacjonarnym. Niestety z biegiem lat, po całym dniu w pracy nie mam ochoty siedzieć na niewygodnym krześle i słuchać muzyki z komputera - chciałbym położyć się na kanapie, podłączyć słuchawki pod telefon lub adapter BT i odpocząć. Po kilku tygodniach wewnętrznej walki doszedłem do wniosku, że potrzebuję zmarnować pieniądze na puszki, które zagrają ze wszystkiego. Podłączone do "ziemniaka" mają pokazać dużą scenę, w sposób otwarty, z przyjemną podstawą basową, bez męczenia, bez analizy bo i tak po 10 minutach zasnę. Pod uwagę brałem: 1. DT-990 Edition 32 Ohm - zawsze podobał mi się wygląd tych słuchawek, długi kabel mnie nie odstraszał (nie widzę problemu ze wstawieniem gniazd gdy gwarancja wygaśnie), bałem się natomiast agresywnej góry, którą straszą w internecie. Cena w okolicach 650 zł była do zaakceptowania ale musiałem szukać dalej. 2. Phillips Fidelio X2HR - trafiłem na nie przypadkiem, można je kupić na allegro za 700 zł, spełniają chyba wszystkie moje założenia ale...Coś mi w nich nie pasowało, widziałem na YT materiał, w którym opisywane są ich wady i zraziłem się do nich - szkoda, bo w chwili powstawania tego tekstu jedna sztuka trafiła do komisu za 400 zł i bardzo mnie kusiła. 3. Ibasso SR-2 - hype na te słuchawki dopiero się zaczyna ale niestety 2000 zł to na chwilę obecną za wysokie progi jak dla mnie, może za 7 lat... 4. TYGR 300 R – zrobiło się o nich głośno dzięki Zeosowi oraz DMS, który stwierdził, że to 80℅ DT 1990 za połowę ceny, że grają jak głośniki, mają świetne pozycjonowanie itp. Problem z nimi polega na tym, iż w naszym pięknym kraju nie można kupić ich osobno, jedynie w zestawie z mikrofonem Beyerdynamic FOX w cenie powyżej 1100 zł. Oficjalny sklep Beyerdynamic sprzedaje je za 140 EUR, niestety nie wysyła ich do Polski. Dla odważnych - są firmy specjalizujące się w pośrednictwie, np. MyGermany.com Osobiście zdecydowałem się kupić zestaw za 1219 zł aby go odebrać akurat na swoje urodziny i spróbować sprzedać mikrofon w późniejszym terminie. Dane techniczne i budowa. Typ słuchawek: otwarty Typ przetwornika: dynamiczny Impedancja:32 Ω Dynamika (SPL): 96 dB @ 1mW @ 500 Hz T.H.D. < 0.2% @ 1mW @ 500Hz Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 35 kHz Maksymalna moc wejściowa: 100 mW Siła nacisku słuchawek: 2.9N Waga bez kabla: 290 g Pałąk – obicie wygląda na skórę (ale nie wiem czy naturalną), w tym modelu zrezygnowano z zapinania na guziki, wprowadzono rzepy – może to i lepiej, w moich starych DT-150 wspomniane elementy metalowe zmieniły odcień i nie prezentują się już zbyt okazale. Widełki/muszle – klasyczna budowa Beyerdynamica. Widełki są metalowe, muszle plastikowe, maskownica z tyłu wydaje się być z metalu. Regulacja pałąka nie jest idealnie płynna, nie ma wyczuwalnych kliknięć, zmieniając ustawienie na głowie często jedną stronę miałem wysuniętą na 3/7 kropek a drugą na 4/7. Generalnie mam głowę średnich rozmiarów i najwygodniej jest mi przy ustawieniu 5/7 (choć daję radę już przy 3/7) – słuchawki wtedy jeszcze nie spadają z głowy a ucisk od pałąka jest niski. Kabel wchodzi do lewej muszli, wychodzi górą i pod opaską trafia do prawej muszli. Oznakowanie kanałów znajduje się po wewnętrznej stronie słuchawek, nad dumnym napisem „MADE IN GERMANY”. Pady – wydaje mi się, że pady nie są szczytem jeżeli chodzi o wygodę, nie są tak fajne jak w niektórych słuchawkach (np. z memory foam), liczyłem na mniejszą twardość ale nie ma to raczej przełożenia na dyskomfort. TYGR 300 R nie ściskają głowy zbyt mocno. Wydaje mi się, że ucho nie zawsze w całości mieści się w środku ale nawet gdy małżowiny dotykają padów nie robią tego agresywnie, nie zwracam na to uwagi. Przetwornik od zewnątrz zakryty jest nowym materiałem od Beyerdynamic, tzw. „acoustic fleece”, na Head-Fi zidentyfikowano już numer tej części i ludzie zamawiają wkładki za kilka euro aby tuningować swoje beyery. Kabel - ma 1.6 metra długości co osobiście uważam za ideał do użycia z torem stacjonarnym jak i przenośnym. Przewód niestety jest dosyć gruby, nie zaglądałem co ma w środku ale sugerując się bardzo podobnym sznurem od DT-150 mogę gdybać, że w środku znajdują się bardzo cienkie kabelki. Producent mógłby pokusić się o trochę lżejszy materiał, zwłaszcza że słuchawki same w sobie są lekkie. Kabel jest przytwierdzony na stałe, bez przeróbek nie posłuchamy tych beyerków z torem zbalansowanym. Wtyczka 3.5 mm posiada gwint, na który nakręcimy dodany w zestawie adapter na 6.35 mm. Czy słuchawki są ładne? Ocenę pozostawiam Wam. Osobiście podobają mi się ale zrezygnowałbym z napisu „TYGR300R” oraz białego „Y” na muszlach. Słuchawki są pozycjonowane jako gamingowe, jeżeli ktoś szuka wizualnej elegancji to niech szuka dalej. Ja? /Patrzy na swoje DT-150/ wygląd to podstawa ale ważne jest również brzmienie;) Jeszcze przed odbiorem swojej nowej zabawki przygotowałem listę utworów do porównania z DT-150 ale zrezygnowałem z tego pomysłu. Nie powinno się zestawiać konstrukcji otwartej z zamkniętą, dodatkowo nie posiadam w domu ani jednej pary słuchawek w fabrycznym stanie (nie licząc TYGRów) więc mogłoby to kogoś wprowadzić w błąd. Ostatnim powodem była trudność w ocenie, nie byłem w stanie dokładnie określić tych różnic co chwila zmieniając nauszniki. Zamiast tego zdecydowałem się po prostu przesłuchać tyle ile się da na Tidalu i postarać się jakoś wyczuć przekaz dźwiękowy. Głównych odsłuchów dokonywałem na swoim sprzęcie stacjonarnym – DAC raczej niewysokich lotów ale przejrzysty, wzmacniacz DIY dobrej jakości i sporej mocy. Odsłuch prowadziłem również bezpośrednio ze swojego telefonu Xiaomi Mi Note 10 Pro – poziom głośności był satysfakcjonujący ale dla miłośników hałasu może brakować z 10-15 % mocy. BTR1K również poszedł w ruch, wydaje mi się, że jeżeli chodzi o głośność to również sytuacja wygląda jak w przypadku telefonu, natomiast jakość dźwięku była słyszalnie lepsza. Gier nie próbowałem, kto kupuje gamingowe słuchawki aby grać w gry;) Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że największą frajdę ze słuchania miałem na torze stacjonarnym, BTR1K to jeszcze nie szczyt technologiczny a nic lepszego niestety nie mam. Opis wrażeń dźwiękowych. Więc jak moim zdaniem wygląda sygnatura dźwiękowa TYGR 300 R? Scena jest stosunkowo szeroka, nie ma tu wrażenia grania w głowie, na lepszym sprzęcie pewnie jeszcze urośnie. 300tki wydają się otaczać głowę dźwiękami na planie półkola, z wyraźną separacją lewej i prawej strony oraz środka. Potrafią rzucić muzykę w taki sposób, że wydaje się płynąć lekko nad słuchaczem. Nie jest to płaskie granie, pewna głębokość sceny występuje. Producent określa te słuchawki jako otwarte, ja mam wrażenie, że grają jakby były w połowie zamknięte. Nie czuję w nich tyle powietrza ile bym chciał w tego typu konstrukcji. Mam problem z oceną separacji. Gdy dźwięków w muzyce jest zbyt wiele, szczególnie w viking metalu, zlewają się one ze sobą i muszę się mocno skupić aby je oddzielić. Nie chcę tu winy zrzucać na słuchawki, być może to wina mojego DACa oraz słabej jakości adaptera BT - mam jednak przeczucie, że jest to limit tego przetwornika i tyle. Nie są gorsze w tym aspekcie od DT-150 czy HD 650 (z pamięci) ale nie jestem też w stanie stwierdzić czy są lepsze - ogranicza mnie reszta toru, dlatego ten tekst jest bardziej moją opinią niż recenzją. Dolne rejestry są ciepłe, mają odpowiednie uderzenie, czasem bębny mają bardzo mocne wypełnienie, mi się ono podoba ale dla innej osoby może być zbyt przesadne i zaokrąglone. Stopka perkusji jest dobrze słyszalna ale nie jest absolutnie pogrubiona, nie przeszkadza w odbiorze muzyki. Subbas jak na słuchawki otwarte jest zadowalający, midbas nie wydaje się specjalnie mulący ale czasem czuć, że ma fajny ciężar. Generalnie jakość niestety jest sporo gorsza niż w DT-150. W muzyce dla bassheadów TYGR 300 R się nie wyrabiają, przetwornik o wiele szybciej się „poddaje” niż w DT-150. Najniższy bas, jak ma to przeważnie miejsce w słuchawkach otwartych, nie jest najmocniejszą stroną przedstawienia ale nie ma tu powodów do narzekań. Nie ma co liczyć na siłę i wypełnienie podobne do konstrukcji zamkniętych ale jeżeli na playliście jest coś innego niż tylko "extreme bass test" raczej nikt nie powinien narzekać. Astral Projection słucha się na TYGRach świetnie, gdyby jednak ten bas brzmiał z taką potęgą i zejściem jak na DT-150... Jak widać nie można mieć wszystkiego, przynajmniej nie w tym przedziale cenowym. Wokal chwilami wydaje się być lekko wycofany, do tego potrafi balansować na granicy syczenia ale jej nie przekracza. Gitary elektryczne są doświetlone, posiadają odpowiednią ilość powietrza, nie są schowane na drugim planie, nie kłują w uszy ale też nie zawsze posiadają ten ostatni procent „dopalenia” i energii, która jest w DT-150 na skórzanych padach z aliexpress. W niektórych utworach czuć bliskość i bezpośredniość instrumentów strunowych, zwłaszcza gdy pojawiają się dokładnie po lewej lub prawej stronie ale w ogólnym rozrachunku odbieram ich przekaz jako lekko oddalony od głowy, nie nudny ale nie angażujący, przyjemny ale nie wywołujący euforii i tupania nogą. Kiedyś posiadałem Sennheisery HD555 i odczuwałem na nich efekt, który mógłbym określić jako mgłę zakrywającą muzykę. TYGR 300 R absolutnie nie cierpią na tą przypadłość, mam skojarzenie z kremem do opalania - zamierzony efekt będzie osiągnięty ale bez zbędnych poparzeń. To taka pomarańcza wśród cytrusów (a w niektórych gatunkach muzycznych niestety tylko przejrzała mandarynka z pestkami), zawsze fajnie ją zjeść ale czasem mam ochotę na grejpfruta... W szybszym, bardziej złożonym i cięższym metalu przy dużym poziomie głośności nie potrafią grać z zachowaniem czarnego tła, nie mają tej „magii” z DT-150. Talerze perkusji są trochę schowane, nie mają jakiejś specjalnej precyzji, potrafią się zlać w jednorodny potok cykania – oczywiście w ekstremalnych warunkach (metal). Generalnie czuję, że technicznie jest to ten sam lub bardzo podobny przetwornik co w DT-150 tylko inaczej ustawiony. Nie ma jakiegoś specjalnego efektu „wow” jeżeli ktoś jest przyzwyczajony do grania dynamików w przedziale 500 -1500 zł. Nawet przez chwilę nie dostałem „żyletkami po uszach” a jednocześnie nie odczułem również zamulenia czy przytłumienia dźwięku (a taki negatywny efekt można uzyskać próbując domowymi sposobami przyciąć górę). Oglądanie filmów i seriali na tym sprzęcie jest bardzo przyjemne, potrafią otoczyć dźwiękiem prawie ze wszystkich stron. Oglądałem na nich jeden z odcinków Last Kingdom, odgłosy mieszkańców wioski były łatwe do zlokalizowania, bijący z dala dzwon alarmowy ostrzegający przed niebezpieczeństwem zdawał się dobiegać z kościoła, który znajduje się niedaleko mojego domu. Słuchając ich bezpośrednio z Xiaomi Mi Note 10 Pro występuje tendencja do szelestów przy ludzkiej mowie, nie jest to bolesne ale odczuwalne - zwłaszcza oglądając na YT kanał Business Blaze (swoją drogą polecam). Im gorsza jakość tym efekt się nasila. Na lepszych źródłach problemu nie ma, w moim przypadku oczywiście. Sygnatura brzmieniowa w skrócie – od dołu ciepła, ku górze przejrzysta. Podsumowanie. Do samego końca nie byłem pewny czy nie robię błędu płacąc za słuchawki warte 700 zł ponad 1200 zł. Jeżeli nie uda mi się sprzedać mikrofonu to właśnie tą cenę powinienem brać pod uwagę przy ocenie TYGR 300 R. Osobiście boli mnie świadomość, że mógłbym je mieć za 700 zł a przepłacam z powodu niezrozumiałej polityki Beyerdynamic. Co jest moim zdaniem największym atutem TYGR 300 R (oprócz przyzwoitego dźwięku i wysokiej wygody)? Nie potrzebują toru stacjonarnego aby porządnie grać. Podejrzewam, że BTR3K lub BTR5 wyciągną z nich 100%. Na spokojnie można kupić same słuchawki i korzystać z nich z telefonu. Lekka waga TYGRów sprawia, że po chwili zapominam o nich, po prostu słyszę muzykę i zajmuję się swoimi sprawami - według mnie są to bardzo dobre słuchawki do spędzania całego dnia przy komputerze ale dla kogoś chcącego "usłyszeć głos Boga" z pewnością bym ich nie polecił. Te słuchawki po prostu są poprawne, z ciekawym sposobem kreowania dźwięku - tylko tyle i aż tyle. Szukałem dla siebie słuchawek do codziennego użytku i je znalazłem, czy są warte 1200 zł? Nie wiem, moim skromnym zdaniem są warte 600 zł a kolejne 600 zł ewentualnie rekompensują małym apetytem na moc. Nie potrzeba do nich elektrowni ale jakościowo źródło musi być dobre, różnice między sansa clip+, dziurką z telefonu czy BTR1k słychać bez problemu. Jeżeli macie kupić je w zestawie z mikrofonem, którego nie będziecie używać to na Waszym miejscu bym jednak poczekał na zmianę sytuacji na rynku, może Beyerdynamic udostępni możliwość kupna TYGR 300 R oddzielnie na terenie Polski, może pojawi się ciekawa konkurencja w tym przedziale cenowym... wstrzymajcie się. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
    • By czlowiek_ludzki
      Witam Państwa
      Szukam:
      max +-150zł, wokółuszne zamknięte, do laptopa (+ ew. smartfona w mniejszym stopniu), do nauki z kursami wideo . Zależy mi na wygodzie oraz izolacji od otoczenia zewnętrznego. Nie zależy mi na jakości dźwięku.
      Co do wygody: słuchawki będą używane pewnie kilka h dziennie, ale z częstymi kilkuminutowymi przerwami.
      Co do izolacji: chciałbym w miarę możliwości nie słyszeć reszty domowników, którzy np. coś robią/rozmawiają w innym pomieszczeniu lub oglądają telewizję w tym samym pomieszczeniu.
      Po długich śledztwach stwierdziłem:
      ISK HP2011 vs. JVC HA-RX700 vs. AKG K-72
      AKG K-72 kuszą niższą wagą, ale najmniej o nich opinii, recenzji oraz porównań a co do ich poziomu izolacji - podzielone zdania.
      Które słuchawki z ww. najlepiej by się sprawdziły w moim przypadku?
    • By Defir
      Witam,
      Szukam słuchawek wokółusznych które wykorzystywane będą głównie do grania, najbardziej mi zależy na wygodzie gdyż na obecnych creativach (modelu nie pamiętam) po ok 1,5h zaczyna mnie boleć małżowina. Granica cenowa to 120zł ale jeśli trzeba to budżet może zostać zwiększony. Wolałbym aby były to słuchawki zamknięte/półotwarte przystosowane do długiego czasu noszenia(aby nawetpo 5/6h nie było czuć bulu małżowiny. Z góry dzięki za odpowiedzi
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy