Skocz do zawartości
Questyle preorder Czytaj więcej.. ×
Astell & Kern Diana by Jerry Harvey Audio - preorder Czytaj więcej.. ×
FiiO Quad Driver Balanced Armature In-Ear Monitors FA7 - PREORDER Czytaj więcej.. ×

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, chico99 napisał:

Mam ten moduł BT i swego czasu bawiłem się spinając go z różnymi dokami KZ.

Oddawał charakter brzmienia poszczególnych modeli ale zmiany nie były duże.

Poza tym ograniczał wyraźnie dynamikę oraz scenę i wiecznie przerywał połączenie.

ZSN grały trochę lepiej od BTE ale kolega zrobi błąd kupując ZSN plus moduł BT, mając już BTE.

Tym bardziej, że jak sam napisał potrzebuje je do biegania i okazjonalnego słuchania.

Jakbym miał coś polecić uniwersalnego i stosunkowo niedrogiego to XD-23. 

Moduł BT od KZ starszy był bylejaki. Nowe z BT 4,1 i dłużej pracują i są dźwiękowo lepsze, mają aptX. Mam 3 sztuki z różnymi końcówkami i jest ok. @Lord Rayden słuchał mojego na mmcx i sam sobie zamówił. A dostałem je pod koniec września bodajże

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No chyba że tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sporo zmienili, najnowszy chip CSR siedzi w nich i są po prostu lepsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Jaro54 napisał:

Moduł BT od KZ starszy był bylejaki. Nowe z BT 4,1 i dłużej pracują i są dźwiękowo lepsze, mają aptX. Mam 3 sztuki z różnymi końcówkami i jest ok. @Lord Rayden słuchał mojego na mmcx i sam sobie zamówił. A dostałem je pod koniec września bodajże

 

Jaki to konkretnie moduł/przewód?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja te brałem link

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo to stary model dlatego tak tanio. Wcześniej koło setki na gearbest chcieli za niego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy nadal KZ ZST są dobrym wyborem dokanałówek w cenie do ok 120zł?

Zależy mi na dobrym, lekko podbitym basie (mocny impakt, zejście, kontrola i zróżnicowana barwa, nie przeciągnięty) i dobrej reszcie - dobre, energetyczne gitary akustyczne, dobre ekscytujące denciaki, brak sybilantów. Czy naprawdę jest problem z ich aplikacją jak na Audiofanatyku napisane?

Kupować obojętnie gdzie (wolę z PL bom niecierpliwy) - czy trafiają się podróby? Chcę słuchawki bez mikrofonu.

Edytowane przez yotomeczek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, yotomeczek napisał:

Czy nadal KZ ZST są dobrym wyborem dokanałówek w cenie do ok 120zł?

Zależy mi na dobrym, lekko podbitym basie (mocny impakt, zejście, kontrola i zróżnicowana barwa, nie przeciągnięty) i dobrej reszcie - dobre, energetyczne gitary akustyczne, dobre ekscytujące denciaki, brak sybilantów. Czy naprawdę jest problem z ich aplikacją jak na Audiofanatyku napisane?

Kupować obojętnie gdzie (wolę z PL bom niecierpliwy) - czy trafiają się podróby? Chcę słuchawki bez mikrofonu.

Podobno ZSN też są ciekawe i sam się nad nimi zastanawiam :P Coś nowego bym posłuchał :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podobno ZSN też są ciekawe i sam się nad nimi zastanawiam  Coś nowego bym posłuchał  
Sporo osób pisze, że ZSN to ulepszona wersja ZST. Na mnie ZST nie zrobiły wrażenia, natomiast ZSN to moim zdaniem jedne z lepszych słuchawek jakie pojawiły się ostatnio w tym przedziale cenowym.
Brałbym ZSN, a z ZST dałbym sobie spokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy ZSN można kupić w PL?
Może być ciężko, bo to stosunkowo nowy model. Póki co polecam regularnie sprawdzać Allegro i OLX - mogą się trafić pojedyncze egzemplarze. Albo może któryś z forumowiczów wstawi do komisu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZST jakby co, to lezy u mnie w szufladzie, odeszly na drugi plan po następnych zakupach,  byłbym skory rozstać się z nimi. 😃

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez davenieadiofil
      Kilka szczegółów na początek:
      Kabel kupiłem na Aliexpress w cenie około 8 dolarów. Przyleciał do mnie w ciągu trzech tygodni. Zdjęcia w recenzji są mojego autorstwa. Zezwalam na ich wykorzystanie, pod warunkiem nadmienienia mojego nicku  Bez zbędnego przedłużania zapraszam do zagłębienia się w tekst, bo jest o czym pisać... 
       

       
      Wykonanie
       
      Producent w speyfikacji kabla podaje, że jest on wykonany z miedzi, a żyły są powleczone srebrem jedynie z zewnątrz. To tak dla ścisłości, gdyby ktoś się zastanawiał czy przewód jest cały ze srebra, czy domieszkowany. Z resztą nie oczekujmy w takim przedziale cenowym cudów - srebro w końcu jest szlachetnym i drogi materiałem. Ale nie do końca to jest przedmiotem niniejszego tekstu. Należałoby coś wspomnieć o wykonaniu, a te jest, moim skromnym zdaniem, świetne. Przewód jest pleciony, ma przezroczystą izolację, która nie mikrofonuje (!). Jak za te 8 dolarów, nie spodziewałem się tej cechy. Mogę szorować kablem po koszulce, przypadkiem ocierać o inne przedmioty, a ten nie wydaje żadnego szumu, który potem przechodziłby w stronę słuchawek. Brawo! Nieco brakuje pilota, który jest obecny w zwykłym miedziaku, ale nie można mieć wszystkiego. Pozostaje za to świetny, dość trwały wtyk zagięty pod kątem prostym.
       
      Sama izolacja jest dość miękka, bardzo giętka i przyjemna w dotyku. Przewód zakończono po obu stronach odcinkami z pamięcią kształtu (mają około 5-6cm długości, praktycznie tak samo jak standardowy "miedziak" dodawany przez KZ do ich produktów) i dwupinowymi złączami, do których możemy podłączyć kopułki słuchawek. Ja testowałem kabel wraz z moimi ZST, których recenzję możecie przeczytać na moim profilu.
       
      Brzmienie
       
      Jak więc brzmią KZ ZST podpięte tym przewodem? Jedno słowo - rewelacja  Już tłumaczę, o co afera. Otóż porównując bezpośrednio ze standardowym miedzianym kablem, na pierwszy plan rzuca się scena. Jak na IEMy jest jakoś tak... szeroko. Nie zrozumcie mnie źle, trochę srebra nie powoduje, że z słuchawek dousznych robią nam się nauszniki typu open-back  Tak to nie działa, ale wyraźnie usłyszałem różnicę w scenie i ogólnym obrazowaniu dźwięku. Gdybym miał to opisać bardziej konkretnie, to na standardowym przewodzie scena była ewidentnie w głowie, a teraz jest słyszalnie na zewnątrz. Słuchając Adele i nowego albumu J. Cole "KOD"  byłem pod sporym wrażeniem. Skoro już wspomniałem o hip-hopie, to muszę też napisać, że bas zrobił się piękny, taki mój "dokanałowy ideał". Nie ma mowy o "walących" do nas drzwiami i oknami niskich częstotliwościach. Bas nadal jest, ale uspokojony do stopnia kiedy jego ilość jest wystarczająca. Jest bardziej punktowy, nie rozlewa się na resztę pasm, pozostała mu głębia. KZ zrobiło naprawdę dobry przewód, skoro potrafi on słyszalnie zmienić coś w słuchawkach, które już są postrzegane za dobre. Szacuneczek.
       

       
      Podsumowanie
       
      Co ja mogę powiedzieć... jeśli macie jakieś słuchawki od KZ - kupujcie  Polecam go sto razy bardziej niż ten nieszczęsny moduł Bluetooth... Oczywiście każdy sam podejmie ostateczną decyzję, ale za około 8 dolarów nie zwlekałbym za długo. Dźwięk robi się jaśniejszy, bardziej szczegółowy, a w dodatku z tą szerszą sceną, która mnie ostro zszokowała (pozytywnie). W ogóle uważam, że zestaw jaki widzicie na powyższym zdjęciu jest naprawdę świetny, a kosztował mnie jakieś 23 dolary (słuchawki + przewód). Za tak małe pieniądze naprawdę warto, wasze Chi-Fi pokaże na tym kabelku prawdziwy pazur
       
       
      OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE:
       
      Bardzo się cieszę, że bardziej doświadczeni ode mnie bywalcy forum czytają moje wypociny. Postaram się ulepszać, jeśli chodzi o pisanie tekstów, bo widzę, że ma to jakiś sens. 
      Z Chin lecą do mnie VE Monk. Jak już sobie posłucham, to naskrobię kilka zdań, dajcie mi tylko nieco czasu. Nie chcę nic pisać w pośpiechu/pod wpływem emocji, tylko prosto z serducha i żeby było wiarogodnie. W sieci i tak jest za wiele materiałów sponsorowanych, pisanych po łebkach. Chcę zachować jakiś poziom kultury w internecie  
       
      Jeszcze raz dziękuję innym użytkownikom za wsparcie. Kolejne recenzje wkrótce!
    • Przez davenieadiofil
      Moduł Bluetooth do słuchawek KZ ZST – recenzja
       
      Disclaimer:
      Sprzęt zakupiłem na Aliexpress za około 7 dolarów wraz  z darmową wysyłką. Dotarł do mnie wraz ze słuchawkami, których recenzję możecie już przeczytać na moim profilu. Wstrzymałem się jednak z kilku powodów z jego opisywaniem w recenzji. Postanowiłem napisać o nim kilka osobnych słów. Zapraszam do materiału.
       
       
       
      Wykonanie
      Moduł to w zasadzie kabel, zakończony na obu końcach kabelkiem z pamięcią kształtu i dwupinowymi złączami, do których podłączamy słuchawki. Prawy kabel jest krótszy od lewego, pilot idzie do nas z prawej strony co jest logiczne i wygodne. Plastik użyty do jego budowy jest w porządku. Matowy, z przyjemną w dotyku teksturą. Myślę, że jest to optimum jakiego oczekiwać można przy tak niskiej kwocie sprzętu. Sama jednostka pilota kryje w sobie baterię (o jej wytrzymałości nieco później), diodę sygnalizującą działanie modułu oraz trzy przyciski: plus/minus do regulacji głośności oraz wielofunkcyjny klawisz play/pauza. Można nim przeskakiwać utwory, działa to jak na zwykłym kablu, o którym pisałem w recenzji samych słuchawek, więc tutaj może nie będę się powtarzał. Pilot działa standardowo, jak 95% słuchawek przewodowych i tych na Bluetooth.
       
      Dźwięk
      Najważniejsza sprawa. Jak w końcu grają KZ ZST podpięte do tego wynalazku? Odpowiedź brzmi: DOBRZE! Charakter słuchawek zdecydowanie pozostaje. Dźwięk nadal jest szczegółowy, mam wrażenie, że jest tu więcej basu niż po zwykłym kabelku. Reszta pozostaje ta sama – czysta, wyraźna góra i przyjemna średnica. Wokale Louisa Armstronga, Elli Fitzgerald czy Lady Gagi pozostają przyjemne w odbiorze. Moduł Bluetooth generuje nieco szumu co jest standardowe dla tego typu rozwiązania, ale nie ma dramatu. Słyszymy go w zasadzie tylko gdy kończy się jeden utwór i za chwilę ma się zacząć następny. Przez te dwie sekundy myślę, że można to wybaczyć
       
      Bateria
      Akumulator wbudowany w ten moduł przy moim użytkowaniu (głośność w telefonie na około 1/4, 1/3 wartości) wytrzymuje jakieś 3 godziny. Więcej raczej z niego nie wycisnę.  Na plus należy zaliczyć to, że moduł możemy szybko naładować. Bateria nie imponuje, ale mówiąc o czasie pracy na jednym ładowaniu muszę też wspomnieć o pewnej istotnej kwestii…
       
       
      Łyżka dziegciu w beczce miodu
      Możliwość bezprzewodowego łączenia się z telefonem to naprawdę świetna sprawa. Muszę przyznać, że choć to moje pierwsze słuchawki na Bluetooth, mam mieszane uczucia. Jestem całym serduchem za rozwojem tej technologii, ale na litość boską – słuchawki takie najlepiej zdają egzamin, gdy mają dobry zasięg i stabilność połączenia! W przypadku KZ nie ma mowy o jakiejś stabilności. Muzyka potrafi mi się urwać na 2-3 sekundy podczas odtwarzania kiedy akurat robię coś w domu, a telefon spoczywa w kieszeni. Przykro mi to stwierdzić, ale usterki nieco usprawiedliwia cena – 7 dolarów to 7 dolarów. Dzięki takiemu taniemu wynalazkowi zrozumiałem za co m.in. płacimy w markowych, bezprzewodowych słuchawkach dousznych – oczywiście oprócz marki, jakości brzmienia chodzi w dużej mierze o antenę i jakość połączenia. Dusza Janusza trochę się we mnie odezwała, zakupując ten moduł, ale muszę przyznać, że nie pluję sobie w brodę. W końcu cena była niska, zawsze mogę też użyć klasycznego kabelka zakończonego złączem 3.5mm.
       
       
      Podsumowanie:
       
      Jeśli chcecie wejść nieco w świat bezprzewodowego audio, to możecie tym tworem od KZ zaryzykować. Podkreślam – zaryzykować. Od razu mówię, że możecie być nie do końca zadowoleni. Być może trafiłem wadliwą sztukę, pojęcia nie mam. Jednak nie zmienia to faktu, że lepiej zwiększyć swój budżet i kupić coś w stylu Jaybird’ów X3 (cena oscyluje w granicach 350zł). Po prostu nie będziecie się gryźć z niestabilnym połączeniem z waszym telefonem. Ciężko mi jakoś posumować twór chińskiej marki, bo z samego dźwięku jestem naprawdę zadowolony. Wniosek jest taki, że zasięg w prężnie rozwijającym się bezprzewodowym świecie to jednak podstawa…
       
       
       
      Zalety:
      - ładny dźwięk
      - stosunkowo małe szumy
      - cena
        Wady:
      - zasięg / stabilność połączenia Bluetooth
      - po części bateria, choć w tej cenie i tak jest akceptowalnie
      - przeciętne wykonanie (jak na cenę)
    • Przez davenieadiofil
      Recenzja KZ ZST - słuchawek, które pokochałem... nie od razu
       

             
       
       
       
      Zanim zacznę dość obszerne wywody na temat KZów, parę szczegółów na początek:
      Słuchawki kupiłem na Aliexpress w cenie piętnastu dolarów. Przesyłka była darmowa i jak to bywa z paczkami z dalekiego wschodu, czeka się wieki. Trzeba uzbroić się w anielską cierpliwość… Kilka dni wystarczyło mi, aby wyrobić sobie sensowne zdanie na temat tego sprzętu. Zdjęcie użyte w recenzji pochodzi z jedngo z wątków na Reddicie
       
      Opakowanie i akcesoria
      Słuchawki przychodzą do nas w ładnym, białym opakowaniu. Jest niewielkich rozmiarów i przywodzi mi na pamięć produkty Apple (takie pierwsze skojarzenie). Po otwarciu pudełka witają nas same kopułki słuchawek, ładnie spoczywające na plastikowej wytłoczce. Pod nią możemy znaleźć dołączone akcesoria, czyli kabel, tipsy w trzech rozmiarach (o nich więcej za moment) i krótką instrukcję w języku angielskim. Zestaw dość standardowy, dopasowany do ceny sprzętu
       
      Tipsy (o Boże, nie...)
      Omawiając szerzej elementy zestawu muszę niestety wspomnieć o końcówkach jakie dodaje producent. Są one... okropne. Przepraszam, ale muszę uczciwie to napisać, z recenzenckiego obowiązku. Może to wina moich uszu, ale największy rozmiar jest za duży i kopułki mocniej wystają, średni nie daje mi tego co bym chciał, a najmniejsze końcówki są chyba robione tylko z myślą o chińczykach z mikroskopijnymi uszami. Żaden z rozmiarów nie zapewnia dobrego wytłumienia otoczenia. Podmieniłem więc końcówki na te z moich JBLi T290 (średni rozmiar). Od razu wszystko uległo poprawie. Krótko mówiąc, żadne z dołączonych eartipsów mi nie pasowały, ale z tego co zauważyłem po forach, nie jestem pierwszą osobą, która się na to uskarża
       
      Kabel
      Tu dla odmiany będę chwalił. Dołączony do zestawu przewód jest... po prostu dobry. Jest wykończony półprzezroczystą izolacją, przez którą widać dwie przeplatające się żyły. Powoduje jedynie lekki efekt mikrofonowy. Ważną cechą jest to, że możemy go odczepić. Tak, w słuchawkach za 15$ mamy podobne rozwiązanie co np. w wielokroć droższych UE 18+ Pro. Szacunek Pilot ma jeden przycisk o naprawdę genialnym, wyraźnym kliku. Byłem w stanie wyczuć i nacisnąć go po ciemku oraz przez koszulkę. Mała rzecz, a cieszy. Nie miałem żadnych problemów z kompatybilnością sterowania na Androidzie (Samsung Galaxy S4). Pilot działa standardowo:
       
      - pojedyncze wciśnięcie: pauza/odtwarzaj
      - podwójne wciśnięcie: następny utwór
      - potrójne wciśnięcie: poprzedni utwór
       
      W pilocie brakuje możliwości regulacji głośności, ale mi to akurat nie przeszkadza. Kabel jest zakończony dość ładnym, zagiętym pod kątem prostym jackiem 3.5mm. KZ odwaliło kawał solidnej roboty! Za jakieś 7 dolarów można dokupić sobie posrebrzany przewód. Nie mam o nim zdania, ale doczytałem, że inni go lubią, podobno dobrze wpływa na brzmienie słuchawek (o samym dźwięku trochę później) więc chyba warto
       
      Kopułki
      Same słuchawki są wykonanie z dość dobrej jakości, półprzezroczystego plastiku. Są wykończone na wysoki połysk, nie wydaje się by miały szybko zbierać rysy. To dobrze, bo moim skromnym zdaniem wyglądają na droższe niż są w rzeczywistości. Ten niebiesko - fioletowy wariant kolorystyczny przykuwa uwagę Czar odrobinę pryska, gdy zaczniemy je dotykać wszędzie dookoła - poczujemy wtedy minimalne łączenie plastiku po wewnętrznej stronie słuchawek. Można też zauważyć, że "dekielek", który zamyka obudowę, nie jest idealnie spasowany. Widać wyraźną szczelinę, aczkolwiek jak na ten przedział cenowy wykonanie jest dobre. Nie oczekujmy tu jakości znanej z custom'ów, tworzonych przez takie firmy jak choćby Ultimate Ears. Na plus zasługuje to, że kopułki są lekkie i zaliczyłbym je do średniego rozmiaru. W moich uszach leżą całkiem wygodnie. Nie męczyły mnie nawet dłuższe odsłuchy (około 2 godzin) pod warunkiem, że dobrze dobrałem te nieszczęsne eartipy
       
      Brzmienie, czyli festiwal... wszystkiego
       
      Zanim przejdę do opisywania tego, co usłyszałem, oto czego słuchałem podczas wygrzewania sprzętu. Były to następujące albumy:
      Lady Gaga - Joanne (FLAC), Black Sabbath - Paranoid (FLAC), Aphex Twin - Selected Ambient Works 85-92 (MP3/320) oraz Biosphere - Substrata (FLAC). Mamy więc zróżnicowanie muzyczne od popu, porzez techno aż do ambientu
       
      Źródłem dźwięku był mój Galaxy S4. 
          Co jak co, ale takiego festynu zmian podczas wygrzewania słuchawek jeszcze nigdy nie uświadczyłem... Po wyjęciu z pudełka i włączeniu pierwszego utworu bas dosłownie walił, za każdym uderzeniem jakby trochę inaczej. Mocno, ale zero spójności. Dodatkowo początkowo miałem problem z ułożeniem kabla za uchem, przez co pierwsze 30 minut słuchania było dość niekomfortowe. Później uwidoczniło się górne pasmo, nastąpiło to po jakichś 3-4 godzinach grania. Wtedy poczułem, co te słuchawki oferują Naprawdę, nie wiem jaką armaturę KZ tam włożyło, ale robi to przyzwoitą robotę. Rozdzielczość naprawdę mnie zaskoczyła. W "Million Reasons" Lady Gagi momentami mogę usłyszeć nawet krótkie oddechy, także chyba jest się czym fascynować. Przypomnę - KZ ZST kosztują 15 dolarów. W momencie kiedy piszę ten tekst, sprzęt jest w moim posiadaniu od czterech dni i myślę, że dobre kilkanaście godzin już zostało na nim wygrane.
       
      Jak więc brzmi ten model? Cóż, najprościej w ten sposób: mocny bas, nieuciekająca średnica i naprawdę piękna góra, choć lekko przyćmiona przez niskie tony. Wow! Muszę przyznać, że moje ponad dwukrotnie droższe JBL T290 zostały zmiażdżone przez KZty bez dwóch zdań. W mojej opinii są one trochę zbyt ‘przebasowione’, ale łatwo poddają się korektorowaniu. Słuchawki nadają się do dynamicznej muzyki elektronicznej (myślę, że przede wszystkim do niej), jak również do ambientu, czy spokojnej muzyki instrumentalnej. Dobrze brzmią na nich pianino i akustyczne gitary. Jak trzeba, to walną konkretnym basem, ale potrafią też być wyraźne w innych pasmach i dość precyzyjne, zwłaszcza jak na ten przedział cenowy. Dobra robota KZ, tylko użytkownik pięć razy zmieni zdanie o brzmieniu, zanim dojdzie do jakiejś sensownej konkluzji.
       
      EDIT: Jak napisałem powyżej, początkowo bas był mocno walący i ponad całe pasmo, generalnie reszta była przykryta niskimi tonami i taka "zamulona". Teraz, po kilku dniach od napisania recenzji potwierdzam jeszcze bardziej to, co tutaj naskrobałem WYGRZEJCIE TE SŁUCHAWKI KONIECZNIE JEŚLI JE KUPUJECIE. To nie musi być jakiś niesamowicie długi i złożony proces jak choćby w przypadku sprzętów z wysokiej półki (typu Grado itp.), ale niech sobie pobrzdąkają muzyką bogatą w różne tony (np. jazz). Po klikunastu godzinach takiego grania KZty robią się jaśniejsze i mniej przytłumione, bas się zdecydowanie uspokaja i idzie na swoje właściwe miejsce. Średnica i góra już nie są takie mdłe jak na początku
       
       
      Podsumowanie
      KZ tym modelem pokazuje, że można zrobić dobre "Hi-Fi" (albo i "Chi-Fi") za niewielkie pieniądze. ZST to sprzęt godny polecenia, z dobrą jakością wykonania i ciekawym brzmieniem. Uzbrójcie się tylko w cierpliwość, drodzy czytelnicy, jeśli zamawiacie swoją sztukę. Paczki z państwa środka nie śpieszą się za bardzo do Europy
       
      Dla kogo:
      - dla osób szukających pierwszych, bardziej "profesjonalnych" słuchawek dousznych
      - dla tych, którzy słuchają dużo elektroniki i syntetycznych brzmień
      - dla osób, które nie chcą przepłacać za niezły sprzęt
       
      Zalety:
      - akceptowalne wykonanie kopułek
      - dobry pilot na kablu
      - dobre brzmienie (po kilkugodzinnym wygrzaniu)
      - odczepiany kabel (chyba 'killer feature' w tej cenie)
       
      Wady:
      - początkowo dźwięk jest całkowicie rozlazły i bez charakteru
      - tragiczne eartipy w zestawie
      - dla niektórych ilość niskich tonów może być blokadą do zakupu
       
      Mam nadzieję, że komuś pomogłem tą recenzją
    • Przez Kono
      Witam, mam zamiar wymienic irivera t60 na cos nowszego. Na poczatku zachwycilem sie shanlingiem M1, M2s a obecnie Colorflyem c10. Czy roznica w dzwieku bedzie znaczna? Mam sluchawki KZ ZST i Somic V2. Za jakis czas wymienie na Beyerdynamic DT770Pro. Jest sens doinwestowac w sprzet? I ktory player jest lepszy. Slucham glownie elektroniki. Za ewentualna odpowiedz dziekuje.
       
       
       
       
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności