Skocz do zawartości

PACZANGA

Zarejestrowany
  • Postów

    134
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez PACZANGA

  1. Cieszy mnie że ciągle powstają tematy analizujące aktualne trendy oraz rozwiązania w świecie audio. Jednak proponuje na przyszłość używać bardziej "stonowanych" tytułów. Zdaje sobie sprawę że zwrot "fakty i mity", brzmi atrakcyjniej niż "wolna dyskusja" lub "jak to naprawdę jest?" jednak jest mylący. Wyobraźcie sobie artykuł "banan, fakty i mity", który rozpoczyna się od "banan ma niby dużo potasu, ale ja uważam że ta wartość nie jest duża, Powiem więcej, jestem przekonany że naukowcy to w ogóle wymyślili sobie ten cały potas. Pewnie koncerny zapłaciły im by mówili jak ten potas jest ważny i potrzebny". Uważam że przy "faktach i mitach" warto używać szablonu: sformułowanie tezy, zaprzeczenie/potwierdzenie jej, wykazanie danych potwierdzających nasze twierdzenie. Więcej takich dyskusji, mniej "zachęcaczy" w tytułach .
  2. ·Budowa: Konstrukcja oraz wykorzystane w niej komponenty nie budzą żadnych zastrzeżeń. Pałąk- w dużej mierze został wykonany z plastiku- nie skrzypi ani nie trzaska. Przy bezpośrednim nacisku na obudowę nie występują odkształcenia. Zawiasy służące do składania słuchawek oraz przypasowaniu ich do kształtu głowy działają z lekkim oporem, nie „latają” samoistnie. Wszystkie trzy modele są niebywale lekkie jednak nie występuje w nich problem z spadaniem/suwaniem- słuchawki przylegają pewnie i przy optymalnym dostosowaniu suwaków do kształtu głowy nie czeka nas niespodziewane „łapanie uciekiniera”. Wytłumienie w modelach 580/680 stoi na dobrym poziomie. Jednak model 450 przedstawia poziom celujący w tej materii. Długość kabla w 450 oraz 680 wynosi 3 metry i nie posiada żadnego ściągacza. Model 580 natomiast posiada metrowy wraz z 4 metrowym przedłużaczem-co stawia go w całej trójce najwyżej pod względem uniwersalności. W ogólnym rozrachunku- każdy z przedstawionych modeli jest wart swej ceny jeśli chodzi o poziom wykonania. HFI-450, czyli rycerz basowego stołu Brzmienie: przyjemnie przymulone z małą szczegółowością, dobre wybrzmiewanie sceny, dobre wytłumienie. Bas rozpoczyna się od pojedynczego uderzenia w paśmie midbasu aby następnie być ładnie wygładzone przez bas, który dominuje ale nie „przygniata” reszty pasm. Słychać charakterystyczne dla ciepłobrzmiących słuchawek niewielkie cofnięcie tonów średnich oraz góry. Słuchawkom raczej daleko do ciemnego brzmienia – uczciwie było by nazwać je ciepłymi. Pomimo cofniętego środka pozostaje on dalej wyraźny-wokal w przedziale niskiej oraz wysokiej średnicy pozostaje dalej „czytelny”. Wybacza niedoskonałości materiału. DLA KOGO? Uważam to za idealny sprzęt dla DJ-ów ,którzy z mojego doświadczenia, preferują wyżej nadmienioną charakterystykę. HFI-580, zawadiacki mnich prężący ręce ku niebu. Brzmienie: grają sterylnie, posiadają podbite pasmo wysokie i niskie, szczegółowe pomimo powstania delikatnej „V”(bliżej jej do małego v). Bas jest dobrze wypełniony, posiada początek, środek i koniec (nie rozlewa się po reszcie pasm). Tony wysokie natomiast posiadają mniejsze podbicie niż pasmo dolne i są bardziej zbite. Średnica sama w sobie jest wyraźna i nadmienione powyżej „pozostania w tyle” jest tak niewielkie ,że w codziennym odsłuchu jest marginalnie słyszalny. HFI-580 nie wykazują litości dla słabej jakość materiału-jeśli utwór posiada artefakty które powstały podczas wielokrotnego konwertowania (lub nagranie od początku posiada niedoskonałości techniczne) to użytkownik zostanie nimi „zasypany”. Układ napędowy przetwornika nie wykazuje przy wzroście natężenia głośności znaczących zniekształceń harmonicznych. DLA KOGO? Zdecydowanie dla każdego. Nowicjusze nauczą się na ich podstawie brzmienia bez zbędnych przerysowań a „stare wygi” którzy mają ochotę na chwilę porzucić „pościg za króliczkiem” – skupić się na muzyce. HFI-680, książę czystej krwi Brzmienie: Model o setkę wyższy posiada w dużym stopniu zbliżoną charakterystykę do opisywanych wyżej 580. Występuje jedna różnica która w diametralnym stopniu zmienia „zasady gry” - książe został „uraczony” znacznie większą ilością tonów wysokich. Model posiada dobrze zrealizowane tony niskie, które dzięki ogólnej sterylności całego brzmienia wybrzmiewają jak w naturalnych warunkach (instrumenty nie rezonują w nieskończoność jak to ma miejsce w wielu „świetnych, analogowo brzmiących”). Tony średnie natomiast wydają się bardziej „zrównane” z resztą pasm-wynika to z delikatnego podbicia górnej średnicy. DLA KOGO? Zdecydowanie dla mnie. Impedancja w okolicach 75 Ohmów oraz długi kabel (3 metry) znacznie utrudnia transport jednak pomijając takie ”niedogodności podróżnika” to pod każdym względem warto. Na chwilę obecną nie spotkałem jeszcze słuchawek z przedziału 500zł ,które by tak bezpośrednio skupiły się na poprawnym przekazaniu muzyki. Dzięki dobremu zrealizowaniu wszystkich pasm (bas wybrzmiewa, średnica nie jest zdominowana ani z dołu oraz góry a góra pnie się do samego końca) oraz utrzymaniu ich w ryzach dzięki „wiszącej” nad całym brzmieniem sterylności 680 są idealnym wyborem dla słuchaczy, którzy mają ochotę odpocząć od wiecznej analizy sceny/podbicia/cofnięcia/roll off-u/itp.itd. i skupić się po prostu i zrelaksować przy muzyce.
  3. Sprzedam nowe Soundmagic E10 (z gwarancją) oraz używaną Motorole Gleam+ (stan dobry) Cena: Soundmagic E10 120zł plus ship Motorola Gleam+ 100zł plus ship W razie potrzeby, mogę przesłać mogę udostępnić dodatkowe zdjęcia. up
  4. WSTĘP Witaj Drogi Czytelniku. Mam nadzieje, że spakowałeś wszystko co jest potrzebne do dwutygodniowego lotu międzyplanetarnego. Pamiętaj, że naszym celem jest Eden gdzie konfederaci walczą o ostatnie, czysto brzmiące pasma akustyczne .Podczas naszej podróży będziemy badać nowy wynalazek Doktora Fiio, który może przeważyć szale zwycięstwa w tym konflikcie. Nazwa kodowa to E12 Mont Blank, zwany nieoficjalny "Analog Bomb". Doktorek skończył z półśrodkami, tym razem zafundował nam poważne , mobilne działo. Koniec odprawy - czas podłączyć A.M.P. do D.A.P. i badać na E.A.R.S. ! BUDOWA, ERGONOMIA Wrażenia, jakie towarzyszą podczas przesuwania palcami po obudowie E12 są porównywalne z dotykaniem polerowanego grafitu-czujemy chłód oraz trwałość. Obudowa nie odkształca się nawet przy znacznym nacisku ze strony użytkownika a podczas wzmożonych wstrząsów nic w środku nie "lata" ani nie stuka. Następnie opuszki rejestrują szczegóły takie jak- nadające elegancji- ścięcia na bokach obudowy, wyjściach/wejściach audio oraz potencjometrze. Wszystko spasowane ciasno i dokładnie. Potencjometr do regulacji poziomu głośności porusza się z przyjemnym oporem przywodzącym na myśl pocierania dwóch kawałków gumy- bez ingerencji ze strony użytkownika nie ma możliwości ,by doszło do "samoistnej" zmiany poziomu głośności. Suwaki znajdujące się z boku (odpowiedzialne za regulacje Crossfeed oraz Gain) dzięki umiejscowieniu w wgłębieniu konstrukcji oraz odpowiedniemu oporowi, również skutecznie chroni przed przypadkową zmianą lub podbiciem pewnych wartości. Jedyne zastrzeżenia, jakie posiadam względem całej konstrukcji kieruję w stronę suwaka odpowiedzialnego za podbicie bas-u. Dokładnie rzecz ujmując, chodzi o jego niewielki opór, który w połączeniu z wystającą poza osłonę dźwignią doprowadza do częstych, niekontrolowanych uruchomień tego” udogodnienia”. Na sam koniec warto poruszyć kwestię gniazd analogowych, które posiadają wzorowy, ciasny profil- wtyczka jack "nie lata, ani nie żłobi" wnętrza konstrukcji przez co zmniejsza się ryzyko zniszczenia gniazda przez znacznie masywniej obudowane jackie. Żywotność baterii oceniam bardzo dobrze-bez potrzeby ładowania, mogłem sobie pozwolić na ponad tygodniowy użytkowanie sprzętu. W SKRÓCIE: Bardzo, bardzo dobrze! Sprzęt wygląda jak produkt ekskluzywny, zastosowane w nim rozwiązania (potencjometr obrotowy oraz dwa suwakowe) posiadają odpowiedni opór. Jedyna wada, to suwak odpowiedzialny za podbicie basu. DŹWIĘK Zmiany oraz usprawnienia wprowadzone przez E12- w przeciwieństwie do tańszych konstrukcji producenta (np. Fiio E6)- jest od razu słyszalna. Użytkownik nie potrzebuje kilku dni by zdefiniować: "co się zmieniło oprócz tego, że jest głośniej?". Pierwszą znaczącą zmianą jest uporządkowanie granicy grania przestrzennego. Na początku może nam się wydawać ,że wzmacniacz zwiększył lub "rozdmuchuł" scenę, jednak z czasem zdajemy sobie sprawę ,że on po prostu ją ustabilizował. Słuchawki które kreują niewielką scenę (powiedzmy w granicach metra od naszego ucha) po zastosowaniu Mont Blanc dalej będą posiadały zakres metra- jednak "rozdysponowanie środków" w zakresie tego metra będzie pełne. Dźwięk jest znacznie precyzyjniej nakreślony w przestrzeni oraz znacznie lepiej wybrzmiewa, nie nakładając się na inne pasma. Dodatkowo (co wspomniał maciux w swojej recenzji) posiada delikatnie zabarwienie w paśmie basu oraz niskiej średnicy , jednak w żadnym razie nie wpływa znacząco na brzmienie całego zestawu. Jeśli źródło posiada wyszczególnione pasmo średnicy (jak mój cowon I9) to AMP od Fiio, "wygładzi" wszystko poniżej tego przysłowiowego 1kHz-nie dokonując podbicia tego pasmo ani zalewając nim reszty pasm. Te "neutralne z wygładzeniem na dole" słychać szczególnie przy odsłuchu na różnych parach słuchawek- dla przykładu, podłączając AKG K514 oraz Superlux HD330 do zestawu Cowon I9+Fiio E12 dostaniemy dwa diametralnie inne tory ,w których na pewno usłyszymy charakterystykę "grajka" Cowona jednak już E12 będzie mniej uchwytny pod względem zostawienia trwałego śladu po sobie. Użytkownik usłyszy wszystkie ulepszenia, o których wspomniałem wyżej, jednak nie będzie mógł z całą pewnością powiedzieć "oho, wyczuwam że jest E12 na pokładzie, ponieważ jest charakterystyczne dociążenie tu i tu i podbicie tam i ścięcie tam". Uważam, że to duży plus. Mont- w mojej ocenie- robi dokładnie to co powinien robić każdy wzmacniacz-wspomagać tor, dając mu mocy potrzebnej do pełnego "wyrzucenia i powrotu" membrany w przetworniku i na sam koniec wyszczególni lub wygładzi wybrane pasmo , nie podbijając go. Warto również wspomnieć o braku przesteru nawet przy ustawieniu Gain-u na wyższy i przekręceniu potencjometru odpowiedzialnego za poziom głośności na maksimum. Udogodnienia: Tutaj warto poruszyć kwestie ulepszeń, które można uaktywnić przy pomocy potencjometrów suwakowych: Gain, Crossfeed oraz bass. -Gain trudno rozpatrywać jako bezpośrednie udogodnienie, ponieważ jest to podstawowy przełącznik pozwalający dostosować moc na wyjściu. Wartość 0 służy do dokanałówek/pchełek oraz nausznych o niewielkiej impedancji. Wartość 16 służy do nausznych posiadający nielichy "apetyt" na moc-słuchawki z impedancją powyżej 32 Ohmów lub bardzo wymagających 32 Ohm. Ogólnie sprawuje się bez zarzutów, nawet jeśli znajdzie się nierozważny użytkownik, który podczas odsłuchu bez namysłu przełączy wartość to nie zostanie zaatakowany żadnymi trzaskami oraz artefaktami. Słuchawki płynnie uzyskują brakującą moc. -Crossfeed w moim odczuciu jest dyskusyjnym ulepszaczem- polega ona na zasymulowaniu zjawiska występującego w rozwiązaniach stacjonarnych (kolumny), podczas którego dochodzi do przeplatania dźwięku z prawego kanału na lewy i na odwrót. Teoretycznie takie rozwiązanie wzbogaca doznania wynikające z odsłuchu- słuchacz powinien przestać odczuwać silną separację, jaka występuje pomiędzy prawym a lewym kanałem. Praktyka jednak wygląda mniej kolorowo. Odpalenie Crossfeed w E12 zmniejsza dynamikę oraz precyzje, której użytkownik "zasmakował" i w końcowym rozrachunku brzmienie wydaje mu się delikatnie zamulone i ociężałe. Przyzwyczajenie się do tego rozwiązania zajmuje dłuższy czas i tak w mojej ocenie nie ma on większego sensu dla osób "wychowanych i czujących sentyment" do rozwiązań stereo. -Bass on/off w mojej ocenie jest ulepszaczem przyzwoitym ale pozostawiający pewny niedosyt względem sprzętu za ponad 550zł. Zmiany w jego przypadku są porównywalne do E02i rocky- kosmetyczne jednak nie pozostawiające większego impaktu. Brakuje tutaj przeskoku jaki występował na przykład w Fiio E10, gdzie po "przesunięciu pstryczka" brzmienie dla wielu osób plansowało się w innej szkole grania. W SKRÓCIE: Wzmacniacz sam w sobie brzmi rewelacyjnie, dodatkowe opcje w mojej ocenie są” wciśnięte na siłę”. PODSUMOWANIE Do samego końca recenzji głowiłem się, czy sprzęt jest warty swej ceny. Głównie dlatego że sam Fiio zrobił sobie konkurencje, wypuszczając tańsze wzmacniacze (czasami z znaczącymi plusami jak wbudowana karta dźwiękowa w E07K). Jednak biorąc pod uwagę fakt , że jego charakterystyczne (nadane przez "wygładzenie" tonów niskich) analogowe brzmienie sprawia , że w utwór przez nas słuchany zyskuje więcej melodyjności niż technicznie, nierealnej sterylności uważam,że na dłuższą metę lepiej przysłuży się to użytkownikom chcącym po długim dniu pracy odprężyć się przy ulubionej nucie niż prowadzić krytyczny odsłuch z analizą poszczególnych pasm. Dodatkowo- duża elastyczność względem sprzętu ,z którym się zgrywa oraz odczuwalne zmiany jakie użytkownik słyszy nawet po przesunięciu pojedynczej częstotliwości pozwala na zaproponowanie Mont Blanck również bardziej wymagającym użytkownikom. Reasumując Fiio E12 to taki Porsche w segmencie ogólnie dostępnych wzmacniaczy słuchawkowych-drogi i seksownie wyglądający potwór, który posłuży bardziej stonowanym Gentelmenom i Damom do relaksujących, weekendowych przejażdżek za miasto niż młodzieńczej gonitwie ku mecie.
  5. Ogólnie rzecz ujmując można przyjąć takie uproszczenie. Głos ludzki może "poruszać" się po różnych rejestrach jednak w większości przypadków znajduje się w środku. W przypadku góry najłatwiej szukać po idiofonach. Polecam ściągnąć sobie foobara i podczas instalacji zaznaczyć by było widoczny spectrogram,spectrum,vu meter-dzięki temu podczas odtwarzania, patrząc w "spectrum" bez problemu wychwycisz w jakiem paśmie operuje dany instrument (np.wiolonczela bardzo czytelnie jest widoczna w obszarze niskiej średnicy aka midbasu),
  6. Możesz bez problemu zaufać temu przybliżonemu opisowi . http://forum.mp3store.pl/topic/5918-tony-niskie-srednie-i-wysokie/
  7. Jednak co recenzja na pół strony to jednak recenzja na pół strony :),.Lubie robić na 1/4 ale jednak 1/2 ma ten odpowiedni format :D.

    1. kurop

      kurop

      90% to opis co recenzjuesz a na końcu "zejebiste" lub "chu#owe"

       

    2. PACZANGA

      PACZANGA

      Hahaha i po tym poznajesz dobrego kumpla-możesz wychędożyć cały autokar modelek a i tak Ci powie że masz krótkiego :D.

    3. snuffmajster

      snuffmajster

      ktoś tu wspominał o chędożeniu ??^^

  8. PACZANGA

    Wielka prośba :)

    Drogi Kisnolu! Trudno nie pokochać twojego uroczego spoglądania na całą sytuacje oczami dziecka . Pozostań dalej Słuchawkiem Panem, który nie odnajduje się w poruszeniu dorosłych. Szkoda tylko że brakuje w tej całej prośbie choć jednego "dużego działa" (np. poświadczenia recenzenckiego). Wierze jednak w potencjał Kisnola .
  9. Boziu, zapakuj coś Kuropowi w kolorze moich oczów i chłopak od razu szaleje . Co do powyższych 215 to jakby zrobili taką przeźroczystą zieleń to bym rozbijał skarbonkę. Chociaż z drugiej strony to nie mam pojęcia co bym z nimi robił-bo charakterystyka jest anty trebleheadowa. A jak nie wciskam w swoją soniczną dziukę nauszników które nie piszczą jak szlachcianki na widok "godności" Rasputina .
  10. PACZANGA

    FiiO E6 zbyt słaby ?

    Odradzam T9, zawsze powtarzam że to grajek stricte sportowy-jego charakterystyka nie pasuje do codziennego użytku. Jeśli dysponujesz funduszem 200-250 to polecam iriver e40-grajek posiada niewiele gorsze "brzmienie" od s100, który został uznany przez wielu za udany powrót irivery na szczyty -jednak odradzam E300 (choć gra dobrze). W mojej subiektywnej ocenie e40 posiada więcej walorów dźwiękowych od e300. Twoje niezadowolenie z clipa i e6 może być w pełni zrozumiałe-Clip+ jest dobrym grajkiem o wysokiej (jak na swoją cenę) jakości dźwięku, jednak brak "duszy" w postaci charakterystyki*, którą zwykle nadaje producent sprzętu (dla przykładu cowon w modelu i7 nadał grajkowi chłodnego brzmienia, które dobrze się zgrywało z ciepłymi słuchawkami) sprawia że nawet "ulepszacze" niewiele zmienią w odbiorze. Cowona E2, choć darzę sympatią, odradzam ponieważ nie ma pewności że zgra się dobrze z twoimi słuchawkami. Moja rada zostaw E6 bo to świetny wzmak w swoim przedziale cenowym a zmień grajka na e40-jest to bezpieczne rozwiązanie. *tak, tak wiadomo clip+ jest lekko ocieplony ale dla przeciętnego, początkującego gra zbyt surowo-trudno takiemu Kowalskiemu, docenić wszystkie "ochy i achy" weteranów,którzy patrzą na mikrusa sansy jako "poprawne, techniczne granie",
  11. Jako osoba, która prowadziła odsłuch prawie wszystkich modeli (oprócz Rage 7HX) mogę gorąco polecić branie tego sprzętu na testy. Bardzo dużo modeli bardzo dobrze sprawuje się w grach oraz muzyce-wierzcie mi, nie jest to częste w takich konstrukcjach. Dodatkowo "betonowość" niektórych konstrukcji, wprowadziła by ruski czołg w kompleksy. Np.Ozone Attack mogę od ręki polecić do testowania- tylko uważajcie, by nie złapać na nie przesadnego hypa .
  12. PACZANGA

    Boom 6-7/2012

    Niezwykle się cieszę że "Pan Dyskietka" znalazł symboliczne "uznanie" . Oj coś czuje że trzeba będzie to powtórzyć (oczywiście inna postać, inny świat, inna historia).
  13. Woodstock dziecinko, jupiii...Wyjazd dziś, powrót w niedziele.

    1. MrBrainwash

      MrBrainwash

      miłej zabawy! Nie spal się na słońcu ;)

    2. kurop

      kurop

      pozdrów Wiśnię <rotfl>

       

      udanej zabawy

    3. daroq

      daroq

      Szczęściarz. Niektórzy muszą bawić się w pracy :/

  14. O ile mi wiadomo wrocławski oddział może mieć tipsy teraz lub w najbliższym czasie-spytaj się Kuropa, on zarządza tym "grajdołkiem" .
  15. PACZANGA

    Cresyn C222E

    WSTĘP Witam Drogi Czytelniku ! Zdaję sobie sprawę ,że miałeś dziś ciężki dzień-ciągłe bitwy o ostateczne losy Ziemi oraz odkrywanie zaginionych pergaminów napewno wykańcza - dlatego zaproponuję Ci małą odskocznię od tych żmudnych zajęć. Wystarczy tylko w miarę świeża bielizna oraz w miarę wyszorowane ciało i idziemy na podryw. Pamiętaj tylko , żeby zabrać jakieś szykowne słuchaweczki – może czas na C222E w kolorze czerwieni? BUDOWA, WYGODA, TŁUMIENIE Wszyscy lubimy klasyczną filmową „kliszę” gdzie drobny, niedoceniany przez nikogo protagonista z czasem rośnie do rangi niezrównanego herosa ,który pomimo wszystkich przeciwności losu zwycięża! „Smakowity kumpel” od firmy Cresyn jak najbardziej wpasowują się w tą filmową „kliszę” , bo od samego początku trudno spodziewać się od nich zbyt wiele. Budowa trąci artystycznym „miszmaszem”- sama muszla przypomina kształtem rysunkową dziurkę od klucza – lub jeśli ktoś lubi geometryczne porównania – bolesny stosunek kuli z stożkiem. To nietuzinkowe połączenie brył zostało zwieńczone lekko wygiętą tuleją , dzięki której – po „głębokim zanurzeniu” – tuleja słuchawki skierowana jest w kierunku kanału słuchowego. Cała ta nietuzinkowa budowa w końcowym rozrachunku zdaje egzamin – może nie jest to w pełni wygodne rozwiązanie przy „straight down”ale przy „over the ear” można pokusić się na dłuższy odsłuch.Co do wtyczki to mamy pełny oldschool czyli budowa „L-kowa”. W przypadku rozrachunku, wszystkie elementy w C222E posiadają od samego początku ślady po niedokładnym oszlifowaniu części po wycięciu z zbiorowej formy. Pomimo wykończeniowych niedoróbek-w ciągu dwóch tygodni-nie spotkałem się z rozdzieleniem lub urwaniem któregokolwiek z elementów konstrukcji. Słuchawki pod względem wygody wypadają całkiem dziarsko- dzięki gładkiemu wykończeniu nie uwierają w żadną część ucha. Co do klasycznego noszenia na „straight down” można mieć obiekcje co do opierania się podstawy stożka o obrąbek ucha – choć w przypadku mniejszego rozmiaru uszu istnieje prawdopodobieństwo powstawaniu dyskomfortu. W przypadku noszenia „over the ear” nie stwierdziłem jakichkolwiek wad. Tłumienie w C222E wypada całkiem znośnie – nie jest to zasługą tipsów umieszczonych w zestawie (bo to najtańszy sort na rynku, jakościowo porównywalny z tipsami z soundmagic ES18) - lecz bardzo komfortowej, głębokiej penetracji ucha przy „over the ear”. W przypadku „klasycznego” wtykania słuchawki w ucho penetracja jest płytsza a więc więcej zależy od tipsa, toteż w końcowym rozrachunku jest gorzej. DŹWIĘK Tutaj nasz bohater właśnie wyrwał się z uścisku największego osiłka w grupie i dokonuje szybkiego ataku , którego nikt się nie spodziewał – postrach wszystkich dzieci w okolicy właśnie w tym momencie leży i ryczy. Niedoceniał naszego Cresynka i płaci za to tysiąckroć. Zwięźle: *Słuchawki o brzmieniu: chłodnym *wysokie tony: przyzwoite, mocno podkoloryzowane, oddanie brzmienia instrumentów idiofonicznych trąci lekkim brakiem realizmu , nie stwierdziłem jednak jakiś rażących przewinień w postaci „kucia” oraz sterylności pasma. *niskie tony: przyzwoite, zrealizowane minimalistycznie, bas gra punktowo, główny nacisk położony na grę niską średnicą, brak znaczącej głębi. *ich wspólne dziecko, średniaczek: dobry, cofnięty. Dzięki dominacji ze strony wysokiej średnicy brzmienie posiada „lekkość”, która jest szczególnie odczuwalna w sferze wokalnej. W przypadku gitar elektrycznych, brzmienie- podobnie do instrumentów idiofonicznych- jest lekko pozbawione realizmu, zbite, jednak w końcowym rozrachunku oddających w miarę wyraźnie ogólny zarys brzmienia. *Scena: niewielka. Grająca bezpośrednio do ucha. Separacja pomiędzy znikoma, jednak nie dochodzi do nakładania się dźwięków na siebie. PODSUMOWANIE: Pomimo wielu wad wymienionych powyżej trudno mi nie nazwać C222E największym pozytywnym zaskoczeniem w przedziale cenowym „do 30zł”. Wady nadmienione w recenzji są częstymi wadami słuchawek z dużo wyższego przedziału cenowego. C222E udało się zostać produktem który pod względem SQ może bez większego problemu konkurować z produktami wartymi 60zł.Podejrzewam że gdyby cała konstrukcja została zaimplementowana do „poważniejszej” obudowy (przy tej samej cenie) to rzesza potencjalnych klientów zwiększyła by się dwukrotnie. PODZIĘKOWANIA Chciałem szczególnie podziękować Kuropowi z wrocławskiego oddziału MP3STORE za udostępnienie sprzętu do testów.
  16. Jam chętny by posiąść produkty Hifiman niczym grecki bóg dziewki o włosach blond.
  17. Zgadzało by się to z reakcją EH11M na małe dziurki. Jednak dochodzi do odczuwalnych zmian na średnicy.
  18. W wielu zestawach słuchawek z tuleją T400 można spotkać tipsy z mniejszą-od średnicy tulei-dziurką. W większości wypadków dźwięk tak owa technologia nie służy co poniektórym (FA tandem, SM EH11M). Czy może ktoś w jednym żołnierskim zdaniu opisać mi jaka większa idea przyświeca tipsą z małą dziurką?
  19. Jutro CD-ACTION z moimi mini recenzjami słuchawek...łuuupiiiii

  20. o ile mi wiadomo w przypadku aurory dostęp do sklepiku google jest bezproblemowy-śmiga pod tym względem jak charlie sheen na "białym złocie".
  21. Ja natomiast uwielbiam słuchać ludzi, którzy twierdzą że mają "specjalne dojście do kumpla, który ma znajomego w ameryce, który (oczywiście z dobrego serca) sprowadza Monstery za połowę cenny". Już kilka razy w windzie firmowej słyszałem o tym "rewelacyjnym źródle". Doprawdy, fascynująca jest wiara ludzi w okazje. Stare, ekonomiczne przysłowie mówi "nie ma darmowych obiadów".
  22. Jezuniu, racja, święta racja- dzięki BamboszeK za poprawę byka.Moje gadanie w jednostce z przedrostkiem Kilo to straszliwę piętno mojej pracy.
  23. Słuchawki miały "wygrzew" minimalnie 150h. W przypadku Krugerów charakterystyka jest nie tyle "mega-tłusto-motherducker bas" co "podbity midbas". Żeby Ci to zobrazować, to weź w miarę wyważone słuchawki,włącz equalizer i wszystkie słupki oprócz 200Hz ustaw na zero. Słupek 200Hz ustaw tak na 7 (w podziałce 10 stopniowej). I tak uzyskasz pomysł krugerów na grę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności