Jump to content

SlawekR

Bywalec
  • Content Count

    2,327
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

SlawekR last won the day on May 21

SlawekR had the most liked content!

Community Reputation

2,339 Excellent

About SlawekR

Dodatkowe

  • odtwarzacz
    V30
  • słuchawki
    ES5
  • testuję
    cierpliwość
  • chcę
    wyspać się i odpocząć

Ogólne

  • Location
    Kraków

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ano nie. Szczerze? Nie wiem czy w takim pitkach to ma akurat aż takie znaczenie, LL i owszem bo to realnie ma przełożenie na użytkowanie. Małe opóźnienie przydatna rzecz, a czy HD dałoby się wyczuć realnie różnicę w tego typu konstrukcji, trudno powiedzieć. W sumie to nie znam żadnych dobrych miniaturowych wirelessów z aptX HD. Ze zwykłym aptXem też nie ma za dużo. Co ciekawe można trafić w różnych budżetowych chińczykach, ale tam akurat rzadko przekłada się to na coś poza marketingowym bełkotem. Z moich doświadczeń, to AAC jest już w miarę ok. I większych oczekiwań od sprzętu "na miasto" nie mam. SBC z kolei to jednak za mało. aptX i wersja low latency, to już wypas w pchełkach bezprzewodowych. Takie Bose Soundsport Wireless tego nie mają i niestety bardzo cierpią na opóźnienia.
  2. Powoli przygotowuję się do szerszego porównania, bo mniej więcej od początku roku, dane mi było skorzystać z okazji i sporo tego typu sprzętów mogłem porównać i to łeb w łeb, jeden przy drugim. W zasadzie ciągle i na bieżąco mam dostęp do kilkunastu modeli. Więc jest z czym "walczyć". Ale ok, tak naprawdę w dużym skrócie. Sennheiser Momentum True Wireless: przestrzeń poza głową, bardzo precyzyjnie budowana scena i plany. Coś czego nie dane mi było znaleźć w żadnych innych tego typu słuchawkach. Bardzo dobre podawanie detali na górze, ale nie kosztem sybilizacji. Myślę że to co napisałem o przestrzeni i scenie to pochodna wprost sposobu prezentacji detali. Średnica dokładnie taka jak powinna być, ani za dużo, ani za mało, wróć... niech będzie, taka jak mi pasuje i jak lubię, bez nadmiernego i nienaturalnego (w moim odczuciu) eksponowania zakresu od 6 do 8kHz. Może ktoś inny woli coś innego, ale mnie pasuje dokładnie tak jak to robią MTW. Dźwięk taki bardziej fizjologiczny niż techniczny. Dół, dobrze zaakcentowany. Ktoś powie że zbyt rozrywkowy. Ok, jest go sporo, ale nie tak żeby zalewał inne pasma, nacisk jest raczej na jego jakość, zawsze i wszędzie, ale nie jest to łomot poza kontrolą. Po prostu zwraca na siebie uwagę i nie daje zapomnieć. Noga sama zaczyna rytmicznie podrygiwać. Więc lekko rozrywkowy, to będzie dobre określenie na dolny zakres. I to chyba tyle tak na szybko. W sumie czego więcej oczekiwać od tego typu słuchawek. Słucha się dobrze wszystkiego, bardzo uniwersalne granie. I taki był też pewnie zamiar konstruktorów. Audiofile nie będą zawiedzeni, bo brzmienie nie mają żadnych niedobrych elementów, ale i poszukujący funu i rozrywki również znajdą to czego szukają. Jeśli miałbym zestawiać je z czymś z produktów konkurencji, to najbliżej im grają Bose Soundsport czy Wireless czy True. Przynajmniej w zakresie kreowania sceny, pewnie z racji swojej konstrukcji półotwartej. Ale górę mają nieco odstającą jakościowo od tej z MTW, przynajmniej w różnicowaniu detalu. Bas też oczko gorszy, a średnica ze 2 oczka I to też pewnie konsekwencja konstrukcji półotwartej. Albo lepiej napisać niezamkniętej, co lepiej oddaje rzeczywistość. Jeśli chodzi o inne konstrukcje, to poza tymi wymienionymi wyżej, jest już spory odskok jakościowy, a później zaczyna się cała reszta, która gra stosunkowo podobnie do siebie, ale sporo gorzej od "peletonu". Czy MTW to słuchawki bez wad? Nie, mają kilka upierdliwości, głównie użytkowych. Ale jakość dźwięku i tak je rekompensuje. Na ten przykład, trzeba dbać aby futerał nie był rozładowany, bo nie wyłączą się jak je w futerale zamkniemy. Ale mają też i zalety ogólnoużytkowe. Dobra jakość rozmów telefonicznych, pomimo konstrukcji "true" rozmowę słychać w obu słuchawkach, to duży plus, którego na ten przykład Bose Soundsport True nie mają. Małe opóźnienia, obsługa wielu kodeków. I coś co lubię bardzo. Nadchodzące połączenie telefoniczne odbiera się automatycznie gdy wyjmujemy słuchawki z futerału, od razu możemy przez nie rozmawiać. Bardzo wygodna rzecz. Co by tam jeszcze, korektor w aplikacji, jest ale bardzo prymitywnie ustawiany, jeździ się jednym przyciskiem po ekranie, wolałbym normalny parametryczny. Z drugiej strony jest i zaleta i to duża, ustawiona przez nas ulubiona charakterystyka zapisuje się w słuchawkach, a nie w aplikacji. Co oznacza że możemy je podłączyć do innego urządzenia, bez aplikacji, komputera, telewizora itp. A i tak ustawiona przez nas korekcja będzie działać. To bardzo dobra rzecz. Widziałem to jeszcze tylko w Jaybirdach Tarah Pro. Wspominałem że sporo mi się tego przez ręce przewinęło? Co by tam jeszcze, futerał fajny, słuchawki trzymają się w nim magnetycznie, wygodne wyciąganie i chowanie, kabel ładujący na USB-C, ładują się dość szybko, z godzinę raptem. Dobra, to tyle, miało być krótko, a wyszedł elaborat, że hej.
  3. Obiektywnie, czyli patrząc na potencjalne możliwości, jeśli się przysadzić do aplikacji inżyniersko "po bożemu", to TDA1541 jest lepszy. Subiektywnie, rzadko kiedy jakaś firma się "przysadziła". Kostkę montowali bo modna, dobrze więc wyglądało to później w reklamach. I ostatecznie kostka niby lepsza, okazywała się grać gorzej w aplikacji jako całości. Ale to nie znaczy że obiektywnie nie dało się wycisnąć z 1541 naprawdę sporo, dało się, ale rzadko ktoś aż tak się starał aplikacyjnie, bo koszty, bo to czy tamto. A jak już się postarał, to mu hamulce puszczały przy ilości zer w cenie Tak wyglądała szara rzeczywistość od strony praktycznej. Dla mnie najlepeszą kostką ever, z fabrycznie produkowanych multibitów, pozostaje niezmiennie PCM63-K Nic lepszego nikt nigdy nie wymyślił i nie wyprodukował. Piszę to na podstawie 30 letniego doświadczenia "w tym temacie". Oczywiście mowa o fabrycznych kostkach prrzetworników wielobitowych, nie o autorskich programowalnych DSP, pokroju tych z DCSa. Ale konia z rzędem temu, kto potrafił tak zaaplikować PCM63-K żeby pokazać jego możliwości. To już całkiem odrębny temat.
  4. TDA 1541 bardzo trudno porządnie zaaplikować, z racji na jego budowę wewnętrzną. Jest bardzo nieodporny na środowisko zewnętrzne, zasilanie itp. Mała zmiana jednego kondensatora filtrującego i brzmienie się zmieniało. To nie była wdzięczna kostka do aplikacji. Bardzo trudno nad nią zapanować. TDA1549 łatwiejszy ze względu na wyższą skalę integracji i mniejsze wymagania środowiskowe. Z dobrze grających fabrycznych Marantzów, to słyszałem Magnetofon DCC pracujący w trybie DAC (direct), modele DD82 i DD92, grały lepiej od CDków tej firmy, dostępnych w tamtym czasie. Ot taka dziwność, przysadzili się do aplikacji sekcji DACa, bo DCC miało być ich flagowym projektem wyznaczającym trendy. Więc jako taka swoista ikona DCC miało to dobrze grać. Nie chciałem przytaczać tego przykładu, żeby się nie znęcać nad kolejną firmą. Ale DP-7090 to klasyczny przykład bzdury marketingowej. W folderach 8 kości, cud, miód. A w praktyce nie były zaaplikowane różnicowo, na co wskazywałaby ich ilość i podstawowa logika inżynierska. Ale marketingowcy nie kierują się logiką. Ich tam było tyle, żeby się dało w folderach i na obudowie napisać, że jest ich 8. A że były połączone bez sensu, równolegle. To już szczegół. Akurat ten model znam, bo nadawał się do przeróbki z "marketingowo" na "po bożemu". Już DP-7060 był lepszy w swojej fabrycznej aplikacji, chociaż nie wybitny. Kolejny przykład podobnego zabiegu jak w DP7090 to Denon DCD-2560. Też kości Analog Devices połączone w aplikacji na ilość, a nie na jakość.
  5. Nic w tym dziwnego nie ma. Ludzie szukają wygody, wygody we wszystkim, także w wyborach. Najlepiej jakby ktoś za nich wybrał i jeszcze im wmówił że to ich wybór, do tego jedyny słuszny. Na tym opiera się też walka marketingowa na cyferki, parametry, ładnie brzmiące slogany. Ludzie chcą najprostszych wyborów, a nie dylematów i wysiłku myślowego. 100dB jest więcej niż 95dB, 400Hz więcej niż 100Hz, a 40Mpix więcej niż 10Mpix. I nic innego się nie liczy, To proste przesłanie, a że te decybele mogą być naciągnięte współczynnikami marketingowymi, albo megapiksele niekonicznie przekładają się na jakość. A kogo to obchodzi. Dlatego też konsumenci tak pragną rankingów punktowych, sprzęt X ma mieć 100 punktów za jakość, sprzęt Y 90, a sprzęt Z 80. Przesłanie ma być proste dla przeciętnego Kowalskiego.
  6. Nie piszemy że jest marny, a już na pewno w odniesieniu do różnych nowszych konstrukcji. Opisałem tylko określone mechanizmy marketingowe, który były stosowane, są stosowane i pewnie będą nadal stosowane. Tak to już jest. I nie dotyczy to tylko branży audio. Teraz masz 2 modele Tesli, jeden "gorszy" z mniejszą pojemnością akumulatorów i drugi "lepszy" z większą pojemnością. Takie niby różne są produkowane. Tyle że jak był stan klęski żywiołowej na jakimś tam obszarze USA, to Tesla włączyła na chwilę "lepszość" w niższym modelu i cudownym zabiegiem zdalnego programowania ustawiła pełną pojemność, sztucznie przyciętą w "niższym" modelu. A to po to żeby ludzie mogli się bezpiecznie ewakuować z zagrożonego obszaru w stanie wyższej konieczności. Tak wyglądają dwa "różne" modele montowanych w Teslach akumulatorów. Nikt nie wiesza na nim psów, gdzie coś takiego napisaliśmy? Wyśmiewany tylko mechanizmy marketingowe działające w tego typu korporacji. A nie przypominam sobie aby Ken Ishiwata zajmował się marketingiem. Bo wtedy można by rzecz że się naśmiewamy. Ale tak nie było, inżynier i marketingowiec stoją po dwóch stronach barykady, jak ogień i woda. Jest wielce prawdopodobne, że inżyniersko maczał palce w tej konstrukcji, pierwotnie i od samego początku, dołożył tam swoje trzy grosze. A to że ten realnie właściwy model wyszedł dopiero jako 3 iteracja, gdzie 2 wcześniejsze stanowiły downgrade tej właściwej, to już odrębny temat. I zapewne nijak od Kena Ishiwaty niezależny. A że te mechanizmy marketingowe dotknęły konstrukcję którą ostatecznie firmował, cóż, samo życie. Nie podoba się to wypad, tak jak to zrobili inni inżynierowie którym było za ciasno w innej korporacji i założyli Accuphase. Ale to wcale nie jest taka prosta decyzja, bo żyć też trzeba, jeść, płacić podatki itp. A nowe przedsięwzięcie zawsze jest obarczone ryzykiem niepowodzenia.
  7. Kiedyś, jak jeszcze miałem trochę wolnego czasu i bardziej na serio zajmowałem się CD i DACami, to się człowiek przynajmniej mógł pośmiać, grzebiąc w tych wynalazkach. Rok pierwszy modelu X, niby standardowy, sprzęt ok, sprzedaje się nawet coś tam. Rok drugi modelu X, czyli wersja X SE (Special Edition), czyli "nasi inżynierowie w trakcie nabywania doświadczeń wznieśli się na wyżyny geniuszu i ulepszyli już i tak doskonały produkt;" Znaczy przywrócili napięcia na zasilaniu analoga, takie jak być powinny. Rok trzeci modelu X, trzeba wyeksploatować na maksa, więc mamy odtwarzacz model X Ki (Ken Ishiwata Signature Edition), czyli model już ulepszony rok wcześniej "w toku doświadczeń", teraz dotknięty błyskiem geniuszu Kena Ishiwaty. Mamy 3 lata tego samego modelu, tylko dlaczego model z roku pierwszego już miał na płycie wszystko co trzeba aby wlutować opcje z modelu z roku drugiego i trzeciego. Ba, paliły się w nim stabilizatory napięcia, bo miał sztucznie zaniżone napięcia zasilania sekcji analogowej, co dawało za duży schodek stabilizowanych napięć. Dopiero w roku drugim "poprawili" czyli zrobili napięcia tak jak były pierwotnie zaprojektowane, przed "tokiem nabywania doświadczeń". A w roku trzecim wymienili na większe i dołożyli kondensatorów, na które było już zresztą miejsce na płycie, nie tyle w roku drugim, co nawet w pierwszym. A to ci jasnowidze, już 2 lata wcześniej wiedzieli, że Ken Ishiwata będzie mieć "przebłysk geniuszu" i tak "znacznie poprawi" tę konstrukcję. Ech. Na usprawiedliwienie można dodać, że wtedy tak robili wszyscy, Denon, Kenwood i inni. Marketing, marketing i jeszcze raz marketing. Takie cuda tam można było zobaczyć, że można by o tym książkę napisać. Z innej firmy i modelu, 4 kości DACa, po 2 na kanał. Ktoś by pomyślał, na bogato, praca symetryczna, rozumie się samo przez się. A tu, kuku, niby 4, a pracują 2, a pozostałe 2 pracują "prawie". A żeby się nie zakłócały wzajemnie, to się wrzucało bramki opóźniające sygnał. Itp. itd.
  8. Generalnie to dotyczy wszystkich opcji, bank, nie bank, wujek Staszek. Jak chcą żeby coś podpisać i do czegoś się zobowiązać tym samym, to zdecydowanie warto to najpierw przeczytać. Zawsze to lepsza opcja od późniejszych lamentów i obrażania się na cały świat, że oszustwo, czy to czy tamto Jeśli ktoś nam chce wcisnąć "cudowny kredyt" na 600%, to nie zawsze oznacza oszustwo, pomimo że niekoniecznie musi nam się to podobać, to na słowa warto zważać. Jeśli tylko pisze o tym jasno i wyraźnie, to trudno to nazwać oszustwem. Żerowanie na głupocie, naiwności, desperacji, a to i owszem. Ale cóż, tak mamy świat skonstruowany.
  9. 256 kbps AAC .Na razie nie przewidują opcji bezstratnej. Przynajmniej nie na obecnym etapie. Póki co jest jakieś promo 3 miesiące za złotówkę. Co do Kiwi, pewnie tak jak piszesz. O ile będą w ogóle dostępne i nie usuną. No i wyłączyć wtedy automatyczne aktualizacje aplikacji, bo się sama podniesie do nowszej. Generalnie kiszeczka, bo dla nas to krok wstecz. A szkoda bo Kiwi zawsze fajnie działało. Ale widać docisnęli developera, albo usunie funkcjonalność albo bye ze sklepu.
  10. To już wiadomo dlaczego aplikacje firm trzecich, z Youtube działającym w tle, nagle zaczęły być tak tępione i zaczęły znikać. To wprowadzenie usług Premium i Music przez Youtube. Nie chcą mieć konkurencji, chcesz mieć w tle -> zapłać. Kiwi Browser wrócił do sklepu... bez opcji działania w tle.
  11. UPS, z tego co widzę wczoraj zniknęła za sklepu, jest dyskusja na ten temat na XDA: https://forum.xda-developers.com/android/apps-games/app-kiwi-browser-chromium-adblock-caf-t3797252/page231 Tłumaczenie jest dość dziwne, ale wygląda na to że komuś "na górze" się nie spodobała możliwość działania w tle właśnie, Youtube i podobnych. Za duża konkurencja dla Chrome się pewnie zrobiła i za dużo "władzy" nad aplikacją oddane w ręce użytkowników. https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=kiwi+browser Ja mam zainstalowaną ze sklepu jak jeszcze była, już od wielu miesięcy. Teraz pozostaje szukać alternatywnych źródeł, byle rozumnie i nie ściągnąć jakiegoś dziadostwa przy okazji.
  12. Powtórzę co napisałem, Kiwi Browser, działa na silniku Chrome, obsługuje też pluginy, czyli i AdBlocka, działa w tle, działa na zablokowanym ekranie. Do tego obsługuje dźwięk w ten sam sposób z każdej innej strony, na której jest dostępny dźwięk. Nie ogranicza nas do Youtube. Ma wszystko co potrzeba.
  13. Kiwi Browser. W nim odpalasz Youtube i gra gitara, zawsze i wszędzie
  14. Kurcze, tak czytam i czytam. Nie wiem czy powinienem w ogóle się odzywać w takim towarzystwie, bo dopiero za 2 miesiące zmieniam "stan skupienia". I jak czytam te historie z pogranicza horroru, to moje serce napełnia się obawą. Chociaż u mnie to nie jest decyzja nagła, dojrzewałem do niej dłuższą chwilę, z 8 lat. Znaczy całkiem nieśpiesznie I już od kilku lat kompromisy audio są mi znane. Ale generalnie uważam że idzie się dogadać, żeby obie strony były zadowolone. Życie to sztuka kompromisów. I jak lubię audio hobby, to nawet przy wymaganych określonych kompromisach, są aspekty pozytywne na innym polu i trudne do pominięcia. Więc decyzji o zmianach w życiu nie żałuję, nawet jak trzeba i na hobby spojrzeć z nieco szerszej perspektywy.
  15. No i co tu można napisać... Czyli nie zrozumiałeś, albo nie przeczytałeś, albo nie chcesz przyjąć do wiadomości, tego co napisałem o filtracji szkodliwych produktów kwantyzacji i że w praktyce nie chodzi o jak to ładnie ująłeś o absurdalnie wysokie ultradźwięki, a o odsunięcie określonych zjawisk jak najdalej od pasma użytecznego, bo to nie o to chodzi w jakim zakresie słyszysz, a o to jak działa konkretny sprzęt który "słyszy" wyżej i reaguje na szkodliwe zjawiska. Tak samo nie zrozumiałeś, nie przeczytałeś, albo nie chcesz przyjąć do wiadomości, jak pisałem o długim słowie bitowym, aby mieć zapas na, z natury stratne, wszelkie przetwarzanie w domenie cyfrowej, choćby prostą regulację głośności, a nie o słuchanie dźwięków o poziomie startującej rakiety. Poza tym przestań pitolić o wyznawcach religii jakiejś tam, bo zachowujesz się dokładnie tak samo, jak byś miał jakąś misję do spełnienia. Ja tam osobiście nie mam problemu ze słuchaniem CD, Flaców, MP3, streamów, stratnych, bezstratnych, po prostu słucham muzyki z przyjemnością, niezależnie od standardu. Co nie znaczy że nie potrafię z punktu widzenia praktyka spojrzeć na konkretne zjawiska i możliwą przydatność konkretnych rozwiązań. I nie widzę powodu aby je negować, ale i przy okazji nie proóbuję nawracać wszystkich innych wokół na jedynie słuszną linię myślenia. Bo to właśnie zakrawa na działalność misyjną. Niech każdy słucha jak chce, czego chce, gdzie chce i za ile chce. Póki robi to za swoją kasę i nie wchodzi innym na głowę, mnie nic do tego. Nie zamierzam nikogo nawracać, wyśmiewać, wykpiwać itp. I bardzo prosiłbym o podobne podejście. Z mojej strony EOT, bo i tak co napiszę to trafia w próżnię. Poza tym trudno nazwać dyskusją, bezrefleksyjne cytowanie innych, a od siebie co najwyżej dorzucanie pokpiwających tekstów. Więc tym bardziej taka "dyskusja" nie ma dalszego sensu Co nie zmienia faktu, że błąd amplitudy sygnału wynikowego,w stosunku do źródła, sięga od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. A jak "doskonałe" i "wystarczające" jest to przetwarzanie wystarczy sprawdzić wykonując je ze 3 razy z rzędu na tym samym sygnale, wtedy błąd przekroczy 50%.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy