Recommended Posts

Przesłuchałem jak do tej pory raz i to raczej niezbyt uważnie (brak czasu) więc moja opinia nie jest jeszcze w pełni ukształtowana ale ten pierwszy odsłuch trochę mnie rozczarował. Po "Lux Mundi" zespół zapowiadał, że chce dać sobie więcej czasu, żeby naładować baterie, nabrać veny a z nią  pomysłów i wydać coś nowego. Tymczasem Hegemony to kolejne przedłużenie ich dotychczasowego dorobku . Jest gęściej i bardziej agresywnie ale echa poprzednich płyt są słyszalne. Cieszy, przynajmniej mnie, że owe echa idą bardziej od strony "Passage" a nie kolejnych płyt ale liczyłem jednak na coś całkiem nowego.

Na razie tyle ale po jednorazowym odsłuchu ciężko o coś więcej. Muszę w końcu znaleźć dłuższą chwilę i porządnie się zabrać za "Hegemony" 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przesłuchałem jak do tej pory raz i to raczej niezbyt uważnie (brak czasu) więc moja opinia nie jest jeszcze w pełni ukształtowana ale ten pierwszy odsłuch trochę mnie rozczarował. Po "Lux Mundi" zespół zapowiadał, że chce dać sobie więcej czasu, żeby naładować baterie, nabrać veny a z nią  pomysłów i wydać coś nowego. Tymczasem Hegemony to kolejne przedłużenie ich dotychczasowego dorobku . Jest gęściej i bardziej agresywnie ale echa poprzednich płyt są słyszalne. Cieszy, przynajmniej mnie, że owe echa idą bardziej od strony "Passage" a nie kolejnych płyt ale liczyłem jednak na coś całkiem nowego.

Na razie tyle ale po jednorazowym odsłuchu ciężko o coś więcej. Muszę w końcu znaleźć dłuższą chwilę i porządnie się zabrać za "Hegemony" 



Jestem dokładnie tego samego zdania, czuć powiew Passage/Eternal.
Zreszta, pierwszy odsłuch był u mnie swego rodzaju powrotem do przeszłości. W/w płyty bardzo lubię stąd też pozytywne nastawienie nową płytą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wyszło "The Sin and the Sentence" od Trivium. Jedno słowo - ARCYDZIEŁO

Wg mnie pozamiatali kilka ostatnich lat (z paroma chlubnymi wyjątkami). Przepiękny album. Matt się kapitalnie rozwinął, wrócił z krzykiem, najlepszy jego album wokalnie. Nowy bębniarz to strzał w 10 - czysta perfekcja, w kazdym utworze idealnie napędza muzykę sekcją rytmiczną. Gitara solowa Coreya - czapki z głów. Podobnież Paolo na basie. Cholernie różnorodne utwory - od gniotących Betrayer, Sever the Hand czy The Wretchedness Inside po wyciskający mi łzy wzrusenia Endless Nights.
Nie zalinkuję więcej utworów, udostępnili album na YT. Wrócili w chwale i niech kroczą tą ścieżką - 10/10 i czekam do poniedziałku na odbiór fizycznej płyty.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Abaddon20 napisał:

czy ktos moze sluchal Stone Sour nowego albumu ? i moze sie wyowiedziec ? bo chcial bym skonfrontowac moja opinie  :)

Musiałem się w niego wsłuchać "urósł" mi w uszach. Czasem poziom gniewu i agresji osiąga poziom "Iowa" Slipknota, tego się nie spodziewałem. Czasem melodie oklepane i tendencyjne (Song #3), ale nadal słucha się tego z przyjemnością. Rand i Mayorga trzymają poziom instrumentalny. Ciężko mi układać hierarchię albumów SS, ale ta płyta jest wysoko.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zależy czym jest "riff pod publiczkę", bo najczęściej te oryginalne się zapamiętuje :)
Moim zdaniem pł←ta ciężka do łyknięcia od razu, bo ma parę dziwnych motywów i czasem jest niemalże stricte grunge'owo a to nie moje klimaty. Ale Whiplash Pants, Knievel Has Landed czy piękna balladka St. Marie zapamiętałem od razu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No tak, od początku miało zalatywać lekkim country i to akurat mnie przekonało. Amerykanie mają we krwi klimaty country. Zdefiniuj "mało Coreyowe", bo brzmisz jakbyś wolał klimaty czysto Slipknotowe od lżejszych brzmień Stone Sour.
Dla mnie płyta takie solidne 7/10, jednak ten rok jest u mnie na tyle ubogi, że to i tak wysoko jest w rankingu 2017 :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czym jest komercyjne :D
Nie wiem czy wiesz, ale Corey ze względu na właśnie bardziej komercyjny głos w ogóle dołączył do Slipknot :D
On od dawna lubi urozmaicić muzykę łagodnymi brzmieniami - Vermilion Pt. 2 przykładowo. Jak Ci kopa i więcej miazgi potrzeba to się ze świeżynka od Trivium zapoznaj - ja jestem zachwycony, jeden z najlepszych albumów ostatnich lat (o ile ni najlepsze, ale na taki osąd jeszcze przyjdzie czas).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Abaddon20 napisał:

Corey to czlowiek orkiestra z duzym dystansem do siebie . widziales spit it out w wersji acustic ? albo jak wuystepuje w pizamie syna w spider mana ?

 

jesli chodzi i zespoly to jestem pod wrazeniem ostatniego Lamb of God i Fear Factory

Spongebob akustycznie jest przepiękny ;)
Genexus płyta roku 2015 dla mnie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Całe "The Sin and the Sentence" jest świetne, ale to mi siadło okrutnie.

 

 

 

To chyba pierwszy jakikolwiek album od bardzo dawna, który nie ma żadnego słabego, ani przeciętnego utworu. Chyba to ich najlepszy jak dotąd krążek.

 

I nowy pałker robi robotę :D

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Vaiet napisał:

Całe "The Sin and the Sentence" jest świetne, ale to mi siadło okrutnie.

 

 

 

To chyba pierwszy jakikolwiek album od bardzo dawna, który nie ma żadnego słabego, ani przeciętnego utworu. Chyba to ich najlepszy jak dotąd krążek.

 

I nowy pałker robi robotę :D

To nie jestem sam, dla mnie to jeden z najlepszych albumów ostatnich kilku lat :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, bachankas napisał:

To nie jestem sam, dla mnie to jeden z najlepszych albumów ostatnich kilku lat :)

Bałem się linczu za takie stwierdzenie, ale jeżeli nie jestem sam, to musi być w tym myśleniu odrobina prawdy :D

 

Generalnie Matt znalazł w końcu swój głos. Do tego w końcu poszli w odpowiednio ciężkie granie, chociaż momentami to za bardzo jęczą tymi gitarami, a przydałoby się trochę mięcha :D Poza tym to cała ta płyta to radość i szczęście, bo chociaż niektóre kawałki flirtują trochę w skrajne strony, to całość jednak jest bardzo spójna. Można powiedzieć, że Trivium wyrabia powoli swój styl - coś jak Gojira. Słyszysz pierwsze kilka sekund i już wiesz, co to będzie :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, Vaiet napisał:

Bałem się linczu za takie stwierdzenie, ale jeżeli nie jestem sam, to musi być w tym myśleniu odrobina prawdy :D

 

Generalnie Matt znalazł w końcu swój głos. Do tego w końcu poszli w odpowiednio ciężkie granie, chociaż momentami to za bardzo jęczą tymi gitarami, a przydałoby się trochę mięcha :D Poza tym to cała ta płyta to radość i szczęście, bo chociaż niektóre kawałki flirtują trochę w skrajne strony, to całość jednak jest bardzo spójna. Można powiedzieć, że Trivium wyrabia powoli swój styl - coś jak Gojira. Słyszysz pierwsze kilka sekund i już wiesz, co to będzie :D

Oni co album serwują jakieś zmiany, ciężko zdefiniować "wyrabianie stylu" u nich :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 26.11.2017 o 11:05, bachankas napisał:

Oni co album serwują jakieś zmiany, ciężko zdefiniować "wyrabianie stylu" u nich :D

Niby tak, ale jednak chłopaki w charakterystyczny sposób ciorają swoje wiosła :D

 

Teraz przechodzę fazę "Beyond Oblivion" i tej wściekłej, podwójnej stopy. Ja wiem, że to trigger i w ogóle, ale... Uch :>

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Vaiet napisał:

Niby tak, ale jednak chłopaki w charakterystyczny sposób ciorają swoje wiosła :D

 

Teraz przechodzę fazę "Beyond Oblivion" i tej wściekłej, podwójnej stopy. Ja wiem, że to trigger i w ogóle, ale... Uch :>

O ile ciężko mi ulubiony numer wyróżnić, bo codziennie mam fazę na inne, to The Revanchist i Betrayer chyba jako pierwsze siadły i pozamiatały :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

genialne/lny początek słuchawki mogą się wykazać..

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, hibi napisał:

genialne/lny początek słuchawki mogą się wykazać..

 

I IM to zdecydowanie najwięcej czasu słucham Peace of Mind, Somewhere in Time i Brave New World, ostatnie 2 albumy do mnie nie przemawiają.

Dnia 27.11.2017 o 22:22, Vaiet napisał:

Niby tak, ale jednak chłopaki w charakterystyczny sposób ciorają swoje wiosła :D

 

Teraz przechodzę fazę "Beyond Oblivion" i tej wściekłej, podwójnej stopy. Ja wiem, że to trigger i w ogóle, ale... Uch :>

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

no nieźle 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Nie masz uprawnień, żeby korzystać z Czatboxa
    Załaduj więcej