Skocz do zawartości
FiiO FA1 - przedsprzedaż Czytaj więcej.. ×
Cowon Plenue D2 - preorder Czytaj więcej.. ×
Promocja Mp3store - Zamrożone Ceny! Czytaj więcej.. ×
TAKSTAR ML720 i ML750 - pre order podejście drugie Czytaj więcej.. ×

Arthass

Zasłużony
  • Zawartość

    3616
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    22

Ostatnia wygrana Arthass w dniu 3 Czerwiec 2018

Użytkownicy przyznają Arthass punkty reputacji!

Reputacja

1538 Excellent

O Arthass

  • Tytuł
    Why do we fall, Bruce?
  • Urodziny 06.02.1989

Dodatkowe

  • odtwarzacz
    ◄( Clip+ )►
  • słuchawki
    ◄( ATH-M50 )►
  • testuję
    ◄( Muzyka )►
  • chcę
    ◄( Avant-Garde )►

Kontakty

  • MSN
    https://arthdieta.blogspot.com/
  • Website URL
    https://arthsuple.blogspot.com/
  • ICQ
    https://hangouts.google.com/group/BB5Ge87haCUlxgXD2

Ogólne

  • Płeć
    Male
  • Zainteresowania
    〔Anime〕〔Kino〕〔Gry〕〔Książki〕〔Muzyka〕〔Zdrowie〕〔Odżywianie〕

Ostatnie wizyty

30925 wyświetleń profilu
  1. Zaręczam ci, Ciri, że lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich.
    ~ Wiedźmin, Krew Elfów.

  2. Arthass

    │Jedzonko│ciekawe techniki, przepisy, tricki kuchenne

    Proste Kotlety Owsiane Prosty i dość smaczny przepis z wykorzystaniem płatków owsianych. Wsypujemy płatki owsiane (zależnie od ilości porcji - 50-100g) do pojemnika, najlepiej jakiegoś słoika, dodajemy soli i przypraw wg upodobań, ja dodaję jeszcze odrobinę (1-2 łyżki) mielonych otrębów owsianych/ryżowych, zalewamy wodą w stosunku 3:1 (może być gorąca, ale wtedy pojemnik musi być odporny termicznie), zakręcamy, optymalnie wstawiamy do lodówki, ale może też być poza. Takich słoików można przygotować więcej na zapas. W lodówce pewnie nic się nie stanie do tygodnia. Po przynajmniej 12h moczenia, wyciągamy i wbijamy 1-2 jajka (zależnie od porcji), mieszamy. Można dodać innych sypkich składników np. płatków drożdżowych, jakiejś zieleniny typu szpinak, teoretycznie nawet sera żółtego. Można też na tej bazie po prostu zrobić tradycyjne kotlety mielone dodając mięsa. Po wymieszaniu wszystkich składników smażymy na oleju kokosowym, jak typowe kotlety. Wersja bez czekania - wkładamy do mikrofalówki na 5-8 minut (zależnie od mocy) -> smażymy. Fajny sposób na wykorzystanie płatków owsianych, które same w sobie smakują jak kreda. Niby można owsiankę na słodko, ale ja jednak wolę unikać cukrów prostych.
  3. Taka rada w przypadku wybierania substancji / rodzajów związków podczas suplementacji, szczególnie jeśli mamy do czynienia z chwaleniem się wynikami badań In Vitro (poza ustrojem). Sprawdźcie - jeśli to możliwe - do jakiej grupy systemu klasyfikacji biofarmaceutycznej ( BCS - Biopharmaceutics Classification System ) został dany produkt zakwalifikowany. Klasyfikacja ta opiera się na dwóch pierwszych elementach systemu LADME: L – liberation (uwolnienie) i A – absorption (wchłanianie). Opisuje biodostępność substancji wskazując na korelację In Vitro-In Vivo dzieląc je na 4 grupy: Grupa I - Substancje dobrze rozpuszczalne i dobrze przenikające Grupa II - Substancje słabo rozpuszczalne ale dobrze przenikające Grupa III - Substancje dobrze rozpuszczalne ale słabo przenikające Grupa IV - Substancje słabo rozpuszczalne i słabo przenikające Dla przykładu, kurkumina należy do grupy IV, stąd standardowe formulacje bez "bioavailability enhancers" czynią ją suplementem bezwartościowym. Dopiero odpowiednie formulacje sprawiają, że suplementacja staje się bardzo korzystna. Substancje z grupy I mogą być suplementowane w najprostszych, zwykle najtańszych formach. Nie należy mylić absorpcji z biodostępnością. Substancja może wykazywać dobrą przyswajalność, ale być słabo rozpuszczalną / słabo strawną, więc ostatecznie niewiele jej trafia do krwioobiegu po spożyciu. Innymi pomocnymi parametrami są: Cmax - maksymalne stężenie we krwi po przyjęciu określonej dawki Tmax - czas po przyjęciu substancji, kiedy osiąga Cmax AUC ( Area Under the Curve ) - pole powierzchni pod krzywą na wykresie funkcji gdzie oś Y stanowi stężenie we krwi, a oś X czas od przyjęcia. Na podstawie tego pola powierzchni można łatwo zaobserwować jak przyjęcie danej ilości substancji wpływa na jej poziom we krwi. Jeśli dla przykładu substancja posiada szybki czas połowicznego rozpadu, to jej poziom może szybko osiągać Cmax i szybko spadać do zera - w takim wypadku warto rozglądać się za suplementami w formulacjach o przedłużonym uwalnianiu. Przykład - witamina C.
  4. Czy warto być aktywnym fizycznie i dbać o zdrowie? Ta pani udowadnia, że warto:
  5. Tutaj nie ma żadnych znaków zapytania jeśli chodzi o kąpiele w soli Epsom. Już o tym pisałem w tym temacie. Związki mineralne nie przenikają przez skórę i nie przedostają się do krwioobiegu - zwykle ze względu na ich rozmiar. Nie warto opierać się na wierze, tylko solidnych dowodach w przypadku takich suplementów diety czy praktyk zdrowotnych. Twierdzenia o suplementacyjnych właściwościach soli Epsom nie są poparte żadnymi badaniami, co już powinno budzić podejrzenia - dlaczego więc sprzedawcy reklamują takie właściwości? Myth or Reality-Transdermal Magnesium? Każdy wybierze co będzie uważał za słuszne, ale nie widzę powodu by preferować kąpiele magnezowe ponad sprawdzone sposoby doustnej suplementacji magnezu. Obecnie kąpiele magnezowe mają jedynie potwierdzone działanie kosmetyczne - złuszczanie starego naskórka, peeling. O biorezonansie też pisałem. Procedura opracowana przez inżyniera elektroniki i scjentologa (przedstawiciela ruchu religijnego). Tak, w wielu krajach jest stosowany, a w wielu innych zabroniony. Mamy po prostu wolny rynek i nie można zakazać świadczenia ludziom usług - nawet tych najgłupszych. Nie chcę się ponownie powtarzać w temacie. Proponują oglądnąć materiał pana Patryka, który wyjaśnia dlaczego już same założenia tej procedury kłócą się z promowanymi właściwościami diagnostycznymi i leczniczymi. 1. Ernst E. "Research in complementary and natural classical medicine”. 11, s. 171–173, 2004. 2. Schöni MH, Nikolaizik WH, Schöni-Affolter F. „Int Arch Allergy Immunol.”. 112, s. 238–246, 1997. 3. Wüthrich B. „J Investig Allergol Clin Immunol”. 15, s. 86–90, 2005. 4. Nienhaus J, Galle M. „Forsch Komplementmed”. 13, s. 28–34, 2006. To są argumenty oparte na falsyfikacji założeń tej procedury. A czy w jakichś krajach się to stosuje to już jest często decyzja polityczna, wynik regulacji gospodarczych (albo ich braku) lub nawet tradycji kulturowych czy religijnych, a niekoniecznie ma wiele wspólnego ze skutecznością świadczonej usługi.
  6. Arthass

    Czego słuchasz w tym momencie?

    Fajna płytka, fajny kawałek. Indie-pop to jedyna właściwa odmiana popu
  7. Zgadzam się. Lepiej zaorać. Choć temat ma swoją wartość edukacyjną i mam nadzieję zaoszczędzi kilku osobom parę setek w portfelu
  8. Nie, nie zapomniałem. FDA, AMA i stos wymienionych powyżej źródeł literatury medycznej nie jest polską medycyną. Jest medycyną praktykowaną na całym świecie. Nie istnieje coś takiego jak "polska medycyna". Medycyna to medycyna. Działalność oparta na faktach naukowych. Albo coś jest medycyną, albo nie jest.
  9. I czego to dowodzi? Tłumy rejestrujących to nie jest wyznacznik kompetencji jak widać. Pan Zięba też posiada tłumy klientów. Skoro lekarz ten praktykuje takie metody to ewidentnie działa wbrew zaleceniom medycyny akademickiej. Albo nie jest tego świadom, albo robi to intencjonalnie. Nie wiem co gorsze - ignorancja czy być może zyski z naganiania klientów na takie badania? To jest spory biznes i trzeba mieć tego świadomość. 340zł za badanie, które jest potępiane przez oficjalną medycynę. I w zasadzie nie bardzo wiem o co mamy się kłócić, bo na ten moment jest to dyskusja o mnie, o Tobie i o Twoim lekarzu. To są anegdoty, w dodatku internetowe anegdoty co czyni je jeszcze mniej wiarygodnymi. Ja jednak wolę nie opierać się na nieudokumentowanych dowodach anegdotycznych. Szczególnie, jeśli miałbym publicznie polecać badanie kosztujące 340zł. W takim wypadku jednak wolałbym posiadać silniejsze argumenty w temacie. Możesz wydrukować sobie te posty, zanieść je do lekarza i poprosić o odniesienie się do przedstawionych kwestii. Wtedy chętnie poczytamy co ma na ten temat do powiedzenia, jako wieloletni praktyk. Wspomnę tylko, że wkleiłem kilka postów wcześniej materiał lekarza medycyny z prawem wykonywania zawodu, patofizjologa, diagnosty laboratoryjnego, z wieloletnią praktyką, który co więcej nie jest postacią z anegdoty, tylko osobą wypowiadającą się publicznie, nie bojącą podpisać pod swoimi słowami. Ba! Wymienię tego lekarza z imienia i nazwiska: Patryk Idzik. Krótki opis osoby pana Patryka Idzika (jego własny): "Jestem absolwentem Akademii Medycznej, na kierunku analityka medyczna (medycyna laboratoryjna), diagnostą laboratoryjnym. Pracuję w zakładzie patomorfologii i cytologii klinicznej. Zdobyłem wiele nagród i wyróżnień, m.in.: nagrodę Rektora AM oraz prezesa KIDL za osiągnięcia w nauce." Chcesz zweryfikować informacje na jego temat? Proszę bardzo. Podam Ci nawet jego adres email. Odbijamy piłeczkę "autorytetu"? Teraz Ty mi przedstaw dane na temat tego enigmatycznego lekarza. Bo widzisz, pod treścią w moich postach podpisują się konkretne osoby z imienia i nazwiska (lekarze, naukowcy z dziedziny medycyny) oraz konkretne publiczne i państwowe organizacje medyczne. Mogę Ci wymienić tutaj długą listę konkretnych nazwisk, czy to lekarzy, czy naukowców, czy dietetyków klinicznych. Wydaje mi się, że taka "licytacja" na autorytety jest po prostu tanią ucieczką od istoty tematu.
  10. Nie żartuj, że chcesz dalej brnąć w tego typu teksty, kiedy dostałeś literaturę medyczną na temat Analiza pierwiastkowa włosa jest klasyfikowana jako badanie MEDYCYNY ALTERNATYWNEJ. Jakim więc prawem robisz jakieś aluzje wobec medycyny akademickiej, kiedy to nie jest nawet tematyka z tej dziedziny? Rozmawiamy o nieoficjalnych metodach medycznych, które wręcz są piętnowane jako kolejne oszustwo, a Ty odwołujesz się do zawodu lekarza? No to jeśli lekarz z prawem wykonywania zawodu zleca takie badania to już jest działanie mijające się z prawidłową sztuką medyczną. Warto pomyśleć o zmianie lekarza. A jeśli chodzisz do tzw. "lekarzy medycyny alternatywnej" czyli naturopatów, to nie pytaj innych o posiadanie uprawnień. Analiza pierwiastkowa włosa to fenomen w świecie bezużytecznych badań - jej brak wartości diagnostycznej udowodniono już ponad 30 lat temu. Kilka faktów: ► Wyniki tego badania nie odzwierciedlają stężenia danego pierwiastka w organizmie, co zostało już dawno udowodnione w wielu badaniach naukowych ► Nie istnieją oficjalne normy laboratoryjne dla tego badania, dlatego nie mamy do czego odnieść uzyskanych wyników ► Analiza pierwiastkowa włosa dostarcza nam wyniki, które nie są powtarzalne – sprawdzano rezultaty badania tej samej próbki w różnych laboratoriach oferujących tę usługę i wyniki były odmienne ► Na zawartość składników mineralnych we włosach wpływa wiele czynników, takich jak: wiek, płeć, stosowany szampon i odżywka do włosów, nałożona farba, naturalny kolor, tempo wzrostu i średnica włosa, pora roku, położenie geograficzne oraz zanieczyszczenie środowiska ► Średnie tempo wzrostu włosa to 1 cm/miesiąc, dlatego nawet włosy pobrane przy skórze głowy nie odzwierciedlają aktualnego stanu organizmu AMA i FDA już od 1984 roku sprzeciwia się analizie pierwiastkowej włosów jako wyznacznikowi potrzeby terapii medycznej i wspiera informowanie amerykańskiego społeczeństwa i właściwych organów rządowych o tej nieudowodnionej praktyce i jej potencjale w zakresie oszustw w służbie zdrowia. My piszemy o metodzie diagnostycznej, której sprzeciwia się oficjalna medycyna, więc do kogo Ty uderzasz z tymi uprawnieniami lekarskimi? AMA i FDA są dla Ciebie mniej kompetentne niż przypadkowy lekarz, że tak odbiję piłeczkę? To nie jest moje prywatne zdanie. To są opinie organizacji stojących na czele medycyny konwencjonalnej. 1. Hair analysis: A potential for medical abuse. Policy number H-175.995,(Sub. Res. 67, I-84; Reaffirmed by CLRPD Rep. 3 – I-94)) 2. Barret, S. (2017). Commercial Hair Analysis: A Cardinal Sign of Quackery. Quackwatch. Your Guide to Quackery, Health Fraud, and Intelligent Decisions: 28.05.201 3. Hambidge, K. M. (1982). Hair analyses: worthless for vitamins, limited for minerals. The American journal of clinical nutrition, 36(5), 943-949. 4. Klevay, L. M., Bistrian, B. R., Fleming, C. R., & Neumann, C. G. (1987). Hair analysis in clinical and experimental medicine. The American journal of clinical nutrition, 46(2), 233-236. 5. Seidel, S. (2001). "Assessment of Commercial Laboratories Performing Hair Mineral Analysis". JAMA: the Journal of the American Medical Association. 285: 67–72. doi:10.1001/jama.285.1.67 6. I.M. Kempson & E. Lombi, "Hair analysis as a biomonitor for toxicology, disease and health status" Chemical Society Reviews, 2011 doi:10.1039/C1CS15021A 7. Eastern Research Group. Appendix C. Summary Report, Hair analysis panel discussion: Exploring the state of the science. ATDSR. June 12—13, 2001 8. Teresa, M; Vasconcelos, S; Tavares, H (1997). "Trace element concentrations in blood and hair of young apprentices of a technical-professional school". Science of the Total Environment. 205 (2–3): 189–99. doi:10.1016/S0048-9697(97)00208-8. PMID 9372630 Za mało źródeł literatury medycznej? Potrafisz odnieść się do któregoś z powyższych faktów? Pytałem o standaryzacje norm, na których opierali się panowie wykonujący Twoją analizę. Nie powiedzieli Ci? Może zapytaj o szczegóły... PS. Tak nawiasem, zastanawiam się czy podawanie linków do stron firm świadczących usługi komercyjne nie łamie regulaminu forum. Na pewno śmierdzi mi to próbą kryptoreklamy. Oczywiście mogę się mylić. Tak czy inaczej, wątek ten będzie się bezlitośnie rozprawiał z każdymi formami naciągania w temacie zdrowia. Rozmawiać sobie zawsze możemy, jeśli będą w tej rozmowie jakieś merytoryczne argumenty. EDIT: 6.5. Nie wolno: d) Zakładać wątków związanych z reklamą stron i usług bez wcześniejszego uzgodnienia z administracją forum. Postów chyba też to dotyczy?
  11. Wykres jest precyzyjny, niestety na nic konkretnego on nie wskazuje. Nie można z tego wyciągnąć żadnego wartościowego wniosku. Precyzyjność wykresu nie zmienia faktu jego bezwartościowości. A to jakaś różnica? Zmiana zawartości związków mineralnych we włosach może nastąpić nawet w wyniku zabiegów kosmetycznych jak sposób mycia. Nie posiadam prawa wykonywania zawodu, czyli nie jestem. Podałem Ci jednak - gdybyś miał wątpliwości co do moich kompetencji w temacie - źródła pochodzące od lekarzy oraz oficjalną literaturę medyczną, gdzie możesz sprawdzić fakty. Wystarczy przeczytać. Wolałbym rozmawiać jednak na poruszany temat, bo wycieczki personalne nie wnoszą niczego obiektywnego. Ślepe opieranie się na autorytecie zawodu jest też niemądre. Są lekarze, którymi po prostu kieruje głównie chęć zarobku. To ludzie jak wszyscy, więc i zawód może cierpieć na te same przypadłości co każdy inny. Mógłbym wyliczać przypadki lekarzy - nawet tych pracujących w państwowych placówkach - którzy pod stołem wciskali ulotki na biorezonanse i inne "alt-medowe" praktyki. Ja zadałem proste pytania w temacie - na podstawie jakich standaryzacji zostały zinterpretowane te badania, które przedstawiłeś? Dlaczego występują tam "niedobory" pierwiastków zbędnych, a nawet szkodliwych dla człowieka? To jakie pierwiastki są niezbędne człowiekowi do życia nie jest żadną tajemnicą - informacje te są dostępne publicznie na oficjalnych stronach instytutów medycznych, czy to europejskiego EFSA, czy amerykańskiego U.S. Institute of Medicine (IOM), National Institute of Health (NIH) itd. W jaki sposób zostały więc te normy określone w tym wypadku?
  12. Na podstawie tego obrazka z wynikami, wytłumacz mi pewne rzeczy - pomijając już standaryzację norm na podstawie których opierały się te wyniki - skąd tam się wzięły normy (niedobory) dla takich pierwiastków jak: ► Srebro ► Wanad ► German ► Kobalt i tym podobne, skoro to nie są pierwiastki niezbędne, ani nawet potrzebne do życia człowiekowi? Jak ustala się "niedobory" srebra, kiedy tak naprawdę nie stwierdzono by pełniło ono żadnej funkcji biologicznej niezbędnej do życia dla człowieka? To tylko potwierdza subiektywny charakter tych wyników. Rozumiałbym określanie toksycznego nadmiaru, ale nie rozumiem niedoborów pierwiastków dla których nie istnieją rekomendacje.
  13. Lepsze żadne badanie, niż "jakieś" za +300zł. "Coś wynika" za 300zł mnie osobiście nie satysfakcjonuje. Z oceny organoleptycznej też coś wynika, i może Ci ją wykonać każdy lekarz za 20zł. Jest to badanie o niskiej wartości diagnostycznej, niepotrzebne jeśli chodzi o profilaktykę, a dodatkowo bardzo drogie. Podsumowując, bezwartościowe. To sprawdź sobie poziomy zanieczyszczeń powietrza, a szczególnie w takich miastach jak Kraków Smog, WWA i te sprawy. Nawet u mnie sprawdzając stan powietrza przez lokalnego dostawcę usług monitorujących, zanieczyszczenie jest często powyżej norm. Nawet kosmetyki jakich używamy mają istotny wpływ. Dodatkowo, istotne są choćby warunki ekspozycji - jeśli myjesz włosy w ciepłej wodzie to otwierają się ich łuski. Przez łuski przenikają do włosa związki środowiskowe. Poza tym, zawartość pierwiastkowa włosów nie zmienia się dynamicznie w odniesieniu do zmian w organizmie. Włos może akumulować dane pierwiastki przez pół roku, niezależnie od zmian w organizmie. Oglądnij film z youtube. Skąd założenie, że aluminium takie przenika do krwioobiegu? Skóra stanowi dość dobrą barierę dla substancji lipofobowych, polarnych. Włos to włos, w większości martwa tkanka organizmu. "Oliwka magnezowa" nie przenika przez skórę do krioobiegu. Tak naprawdę, nie jest to oliwka, tylko rodzaj zawiesiny magnezowej. Związki magnezowe nie tworzą mieszanin jednorodnych z tłuszczami. Doprowadziłeś do usunięcia nadmiaru aluminium z włosa, nie organizmu Taki szczegół, ale istotny. Możliwe, ale piszemy o aluminium wewnątrz organizmu, konkretnie w mózgu za barierą krew-mózg. Wiesz, takie aluminium musi spełnić wiele kryteriów, by przedostać się przez tą barierę. Po pierwsze, nie wszystkie związki aluminium w ogóle przyswajają się do krwioobiegu - choćby w liściach herbaty i ziół jest często spora zawartość związków aluminium, ale biodostępność zależy od rodzaju związku - choćby stopnia utlenienia. Upraszczasz sprawę. Od dezodorantu nie dostaniesz Alzheimera. Łatwo zinterpretować zawartość we włosie. Teraz napisz mi, w jaki sposób na tej podstawie zinterpretować zawartość w organizmie? To już takie łatwe do interpretacji nie jest, stąd niska wartość takiego badania. Przecież napisał, że wyszło mu w badaniu włosa Sam tylko pewnie nie do końca rozumie co ten fakt w praktyce oznacza
  14. To nie jest badanie służące do obiektywnego stwierdzania niedoborów mikroelementów w organizmie. Brak standaryzacji i norm laboratoryjnych, a więc każde laboratorium sobie interpretuje wyniki wg własnej (subiektywnej) standaryzacji. Oznacza to, że jak zrobisz takie badanie w kilku różnych ośrodkach to możesz dostać zupełnie inne wyniki niedoborów. Brak po prostu odpowiednich standardów referencyjnych dla określonych grup ludności, jeśli chodzi o analizę włosa. Dodatkowo, włosy też aktywnie pochłaniają substancje z powietrza, a więc niekoniecznie są wyznacznikiem tego co się dzieje wewnątrz organizmu. Nie wspominając o tym, że po prostu niektórych witamin (niedoborów) nie da się stwierdzić tak łatwo - dla przykładu, niedobory witaminy A i niektórych innych, pokazują się dopiero po wyczerpaniu całych zapasów w wątrobie. Nie wykryjesz tego ani badaniem włosa, ani krwi. Potrzeba odpowiednio dobranego testu laboratoryjnego - nie ma uniwersalnego dla każdego mikroelementu. Weźmy pod uwagę to, że wybrane mikroelementy są akumulowane w różnych kompartmentach ciała, niekoniecznie równomiernie po całym ciele. Elektrolity takie jak magnez, wapń, potas czy sód nie są akumulowane praktycznie w wątrobie, ale za to duża ilość sodu obecna jest we krwi. Dużo na ten temat można by pisać. 1. Lazar P. Hair analysis. JAMA 229:1908-1909, 1974. 2. Hambidge KM. American Journal of Clinical Nutrition 36:943-949, 1983. 3. Barrett S. JAMA 254:1041-1045, 1985. 4. Druyan ME and others. Biological Trace Element Research 62:183-197, 1998. Podsumowując: Analiza Pierwiastkowa Włosów (EHA) to wyrzucanie pieniędzy w błoto! Metodą tą można co najwyżej wykluczyć niedobory wybranych mikroelementów, ale nie potwierdzić ich deficyt. Zasadnicze pytanie jest takie, czy warto w ogóle robić takie badania na niedobory mikroelementów? Pomimo straszenia biznesmenów zajmujących się tego typu działalnością komercyjną, tak naprawdę realnie niedoborowe w diecie współczesnej jest jedynie kilka mikroelementów. Pod warunkiem, że nie jesteśmy na jakiejś diecie wykluczającej typu weganizm czy ketogenicznej, to większość mikroelementów występuje w nadmiarze jeśli dostarczymy te 2000kcal - czyli pisząc w skrócie, jeśli zaspokoimy swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne (nie głodujemy). Do tych najczęściej niedoborowych należą: ◉ Witamina D Tak naprawdę, domyślnie witamina ta nie była dostarczana przez dietę, tylko ekspozycję słoneczną. Obecnie ze względu na rozwój cywilizacji i drastyczną zmianę sposobu pracy większości populacji (wewnątrz budynków), taka ekspozycja jest znikoma. Bogatymi źródłami są tłuste ryby, ale w Polsce nie ma tradycji ich spożywania, przynajmniej kilka razy w tygodniu. ◉ Magnez Bo znajduje się głównie w pełnym zbożu, ziarnach oleistych i zieleninie. Tych produktów obecnie spożywa się w tradycyjnej diecie niewiele. Produkty zbożowe są na bazie oczyszczonej mąki (mniej lub bardziej, nawet te "pełnoziarniste", choć ze względu na fityny i tak bez fermentacji - zakwasu - mało z tego się przyswaja), ziarna oleiste to już w ogóle egzotyka dla dietetycznych świrów, a zielenina... dla niektórych to pokarm zająców. ◉ Potas Bo występuje głównie w warzywach korzennych, bananach, niektórych rybach. Głównym jego źródłem są w tradycyjnej diecie ziemniaki. Potasu jednak nie zalecam suplementować bez wiedzy, bo przedawkowanie może być śmiertelne (reguluje pracę serca - niezbędny dla jego zdrowia, ale jednocześnie... co za dużo to migotanie komór sercowych). ◉ Witamina C Bo głównie zielenina, owoce, niektóre podroby, również kapustne warzywa. Zielenina jest często pomijana w diecie, owoce to często bezwartościowe przetwory (dżemy, soki, suszone) - taka obróbka pozbawia je większości wartości odżywczej, a witamina C jest bardzo niestabilna podczas ekspozycji na warunki zewnętrzne. Podrobów prawie się nie jada współcześnie - wielka szkoda, bo są bardzo odżywcze. Czasem jada się kapustne, ale jeśli to bigos... to tam witaminy C już niewiele. Jeśli kiszona, to już lepiej. Brokuły to świetne źródła, szczególnie na parze (bo gotowanie wypłukuje hydrofilową witaminę C, chyba że robimy zupę to tam będzie). I to tyle tak naprawdę. Niektórzy mogą mieć problem z witaminą E (głównie w tłuszczach roślinnych, orzechach, ziarnach oleistych), witaminą B1 (bo jest bardzo wrażliwa na temperaturę - rozpad już w 40 stopniach), czasem B9 i B5. Nie biorę pod uwagę diet wykluczających, ale w przypadku braku produktów nabiałowych jest wysokie ryzyko niedoborów wapnia, szczególnie jest to problem na dietach wegańskich. Dla przykładu, niedobory manganu, selenu czy cynku są praktycznie niespotykane w cywilizacji zachodniej lub krajach rozwijających się, gdzie jest łatwy dostęp do produktów zwierzęcych i takich na bazie zbóż. Jeśli zaspokoisz swoje dzienne zapotrzebowanie na białko z produktów zwierzęcych, zaspokoisz z nawiązką zapotrzebowanie na selen czy cynk. Proste. Suplementacja selenu, nie dość że bezsensowna, to jeszcze może zaszkodzić. Jak chcesz "suplementować" selen, to zjedz 1 orzeszka brazylijskiego dziennie - dostarcz od 100-150% dziennego zapotrzebowania. Moim zdaniem robienie takich badań, kiedy nie ma ku temu wskazań jest bezsensowne. Lepiej trzymać się suplementacyjnej trójki: witamina D/witamina C/magnez, i po prostu racjonalnie się odżywiać. Ale wiesz, że związki nielipofilne takie jak związki mineralne nie przyswajają się przez skórę? To znaczy, nie maja zastosowania suplementacyjnego, a jedynie kosmetyczne jak choćby sól Epsom.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności