Jump to content

Arthass

Zasłużony
  • Content Count

    3,689
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    22

Arthass last won the day on June 3 2018

Arthass had the most liked content!

Community Reputation

1,704 Excellent

About Arthass

  • Rank
    Why do we fall, Bruce?
  • Birthday 02/06/1989

Dodatkowe

  • odtwarzacz
    ◄( Clip+ )►
  • słuchawki
    ◄( ATH-M50 )►
  • testuję
    ◄( Muzyka )►
  • chcę
    ◄( Avant-Garde )►

Contact Methods

  • MSN
    https://groups.google.com/forum/#!forum/healtharths
  • Website URL
    https://www.blogger.com/profile/08219649522564028497

Ogólne

  • Gender
    Male
  • Interests
    〔Anime〕〔Kino〕〔Gry〕〔Książki〕〔Muzyka〕〔Zdrowie〕〔Odżywianie〕

Recent Profile Visitors

34,256 profile views
  1. Arthass

    Wegetarianizm

    Weganie, kolejny pomysł na bogate, pełnowartościowe źródło białka - zarodki. Zarodek to "serce" zboża, najczęściej usuwane w procesie przetwarzania... szkoda, bo to najbardziej wartościowa część. Zarodki są tak bogate odżywczo jak ziarna oleiste. Przewyższają jajko, nabiał czy mięso, a nawet regularne kasze pod kątem gęstości odżywczej jakieś 5-10x - porównując ilości mikroelementów w tej samej masie. Zawierają też bardzo dużo białka, bo nawet ponad 20% w masie - z tego co widzę, profil też pełnowartościowy, lepszy lub na równi z większością źródeł zwierzęcych. Jeśli szukacie taniego i bogatego źródła białka - ale też mikroelementów - to warto zwrócić uwagę na zarodki pszenne. Do kupienia w cenie ~10-15zł/kg. Zawierają ~23% białka w masie o kompletności aminokwasowej ~123%. Profil odżywczy w 100g:
  2. Arthass

    Wegetarianizm

    Byłem dzisiaj w sklepie "ze zdrową żywnością". Kupiłem 1kg mąki nierafinowanej z amarantusa za 10,50zł. 13% pełnowartościowego białka w masie. Jedno z bogatszych źródeł wapnia roślinnego. Amarantus wolę w formie zmielonej, bo ziarna są bardzo małe i dziwnie się jest je jeść - ciężko pogryźć. Amarantus to prawdopodobnie najbogatsze odżywczo zboże jakie jest dostępne w sprzedaży.
  3. Arthass

    Wegetarianizm

    Ciekawostka - ziarna oleiste (pestki dyni, mak, ziarna słonecznika, sezam, chia, siemię lniane, ziarna konopne) mają nawet 3x większą gęstość odżywczą niż orzechy, a kosztują 3x do nawet 7x mniej za kilogram niż orzechy. Orzechy są wygodniejsze (większe, łatwiej pogryźć, nie posiadają twardej łuski), ale jest to w zasadzie jedyny argument przemawiający na ich korzyść w tym porównaniu. Jeśli chodzi o tanie i bardzo bogate odżywczo źródła roślinnego, pełnowartościowego białka to można bez problemu znaleźć w sieci mąki odtłuszczone na bazie pestek dyni i maku, które zawierają ok. 50% pełnowartościowego białka w masie, a dodatkowo po usunięciu tłuszczu nie wnoszą nadmiaru omega 6 i są relatywnie niskokaloryczne. Mąka z pestek dyni to koszt 15-20zł za kilogram, a mąka z ziaren maku około 25-30zł za kilogram. Mak jest doskonałym źródłem wapnia na diecie wegańskiej (podobnie amarantus i liściaste warzywa). Można z powodzeniem używać takich mąk jako odżywek białkowych. Jeśli chodzi o ziarna konopne to mamy dostępne białko konopne w cenie ok. 80zł za kilogram lub mąkę konopną w cenie ok. 30zł za kilogram. Czym się różnią? Białko konopne ma trochę więcej białka w masie ze względu na oczyszczenie z błonnika. Mąka konopna to surowy produkt "uboczny" po wytłoczeniu oleju. Jest to substrat do produkcji białka konopnego - jedyna różnica to większa zawartość błonnika i trochę mniejsza białka w masie. Zdecydowanie bardziej opłaca się kupować mąkę konopną, chyba że zależy nam na maksymalizacji podaży białka ze względu na budowanie masy mięśniowej, ale nawet w przypadku zaawansowanego amatora mąka konopna powinna wystarczyć. Ziarna słonecznika polecam w formie nieprzetworzonej ze względu na zawartość witaminy E w tłuszczu. Poza tym, ziarna słonecznika (a raczej tłuszcz) są bogatym źródłem choliny i dość korzystnych fosfolipidów (czasem wykorzystywane w lekach OTC na wsparcie regeneracji wątroby typu Esseliv Forte - zwykle wykorzystuje się fosfolipidy sojowe lub słonecznikowe). Jako źródło cynku i witamin z grupy B polecam płatki drożdżowe nieaktywne, lub marmite czyli smarowidło na bazie drożdży. Marmite to podobno produkt z kategorii love/hate. Witamina D - niektóre źródła laboratoryjne pokazują wysoką zawartość witaminy D w Chlorelli. Prawie 2000IU w 3g proszku (chyba 48mcg AFAIR). W ogóle, Chlorella to bardzo dobry dodatek do każdej diety. Jak już odgrzebaliśmy temat to najlepszym wariantem/offshootem wegetarianizmu jest pescowegetarianizm - w zasadzie dieta bardzo zbliżona do śródziemnomorskiej (mediterranean diet), którą uważam za najlepszy domyślny wybór dla regularnego człowieka, który chce zdrowo, ale nie chce się bawić w liczenie makro i nadmierne restrykcje dietetyczne. Pesco- zwykle są jednocześnie owolakto- więc jedzą też nabiał i jaja. Śródziemnomorska dozwala raz na czas białe, chude mięso, ale poza drobnymi szczegółami są prawie identyczne. Nawet jeśli stosujemy pesco- bez nabiału i jaj, to dalej jest to w zupełności wystarczające. Szproty czy sardynki są bardzo dobrym źródłem wapnia, a reszta dochodzi ze strączkowych. No i ryby oraz owoce morza to jedno z najbogatszych źródeł witaminy B12, a dodatkowo witaminy D - rzadkiej w pokarmach. Nie można też zapomnieć o kwasach EPA/DHA. Jeśli chodzi o pozostałe warianty: Laktoowowegetarianizm - łatwiejsza od czystego weganizmu i jeśli odpowiednio zbilansowana może być zaklasyfikowana do tzw. diet racjonalnych (pokrywa wszystkie makro/mikroelementy) Laktowegetarianizm - łatwiejsza od owo- ponieważ wapń jest trudniejszy do pokrycia niż cokolwiek co oferują jajka (choć same w sobie są bardzo dobrze zbilansowanym pokarmem - wręcz bym stwierdził że rozkład mikro mają jeden z lepszych) Owowegetarianizm - problem wapnia w sumie można rozwiązać prostym, ale raczej mało znanym sposobem - zmielić skorupkę jajka, używać jako suplementu. Dalej jednak uważam, że lakto- jest łatwiejszy, ze względu na wyższą zawartość białka w produktach fermentowanych jak sery żółte - zawierają tyle białka co chude mięso na 100g (~25g), podczas gdy 100g jajka to "tylko" ok. 12-14g białka na 100g. Z pomocą zmielonej skorupki też może być dietą racjonalną. Weganizm - nie może być dietą racjonalną. Brak źródeł B12. Ciężko pokryć wapń bez produktów fortyfikowanych. Cynk i selen też często są problemem. Niacyna i ryboflawina oraz cholina bardzo rzadko występują w większych ilościach. No i żelazo, choć z pomocą ziaren i przypraw ziarnistych można sobie poradzić. Witarianizm - w większości przypadków dieta bardzo niezbilansowana. Brak obróbki termicznej wyklucza główne źródła pełnowartościowego białka i wielu mikroelementów. Według mnie diety oparte wyłącznie na roślinach nie istnieją bez strączków. Nie da się niczym innym w racjonalnych ilościach pokryć większości witamin i minerałów. Frutarianizm - dieta wyniszczająca. Owoce są bardzo ubogie w wartości odżywcze. To bogate źródło witaminy C. Czasem trafią się nieliczne przypadki z przyzwoitą zawartością witaminy A, a owoce leśne zawierają też mangan i witaminę K. Banan ratuje odrobinę sytuację dorzucając potasu, magnezu, witaminy B6. Podobnie awokado, które jest w zasadzie jedynym źródłem tłuszczów na tej diecie. Liquidarianizm - czyli jeszcze gorszy wariant frutarianizmu. "Stosujący tę dietę uważają, że nie obciąża organizmu, jednocześnie dostarczając wszystkich potrzebnych do funkcjonowania składników mineralnych i witamin." Niestety, dieta nie działa na zasadzie koncertu życzeń. Z soku nie można dostarczyć wszystkich niezbędnych mikroelementów. Po pierwsze, to w 95% woda. Trochę matematyki. Człowiek może wypić około 7L wody w ciągu kilku godzin przed obrzękiem mózgu na skutek przewodnienia. To jakieś 350g treści pokarmowej z czego większość to cukry. Na takiej diecie można liczyć co średnio na 1000kcal dziennie, a jeśli bazujemy na białku z owoców to jego kompletność aminokwasowa jest zwykle w granicach 30%. Oznacza to, że realnie taka dieta może dostarczyć 10g, maks 20g zapotrzebowania na białko. Zalecana minimalna dzienna podaż to 50g. Sprautarianizm - to może być ciekawe, ale wymaga zagospodarowania wolnego pokoju na półki ze słoikami do kiełkowania, jeśli chcemy codziennie dostarczać racjonalnych ilości pokarmu. Kiełki wymagają zwykle minimum 3 dni kiełkowania, a te na bazie strączkowych i ziaren bogatych w białko (czyli to na czym najbardziej powinno zależeć) od 5 dni to tygodnia. Kiepsko widzę taki rodzaj odżywiania na dłuższą metę. Jesteśmy dosłownie przywiązani do domu, musimy przynajmniej 2 razy dziennie przelewać wodą kiełki. Pokarm szybko się psuje, więc w razie wpadki brak pokarmu przez kilka dni - chyba, że opcja mrożenia zapasów wchodzi w grę.
  4. Arthass

    Wegetarianizm

    Jeśli dostarcza białko z odżywki zawierającej pełnowartościowy profil aminokwasowy to zaspokoi zapotrzebowanie organizmu. Bo tak naprawdę to należy zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na 9 aminokwasów egzogennych, a nie stricte ilość białka w gramach. Białko białku nierówne. Jakość białka określa się na podstawie zawartości każdego z niezbędnych aminokwasów egzogennych w gramie białka. Do produktów roślinnych zawierających pełnowartościowy profil aminokwasowy białka należą m.in. soja, pestki dyni, mak, amarantus, kasza gryczana, komosa ryżowa (quinoa), groch biały, nerkowce, nasiona chia, kalafior, ziemniak, szpinak, jarmuż, choć te ostatnie mają mało białka w masie. Większość strączkowych ma dość wysoką jakość białka, choć czasem brakuje metioniny. Strączkowe połączone ze zbożami praktycznie zawsze uzupełniają nawzajem swoje braki aminokwasowe. Dieta wegańska to nie tylko problem B12. Do problematycznych należy też witamina D - występująca w większych ilościach w zasadzie jedynie w tłustych rybach, w mniejszych ilościach w nabiale i jajkach. Czasem w niektórych grzybach, ale jest to niestabilne źródło, bo grzyby tak jak ludzie polegają na syntezie słonecznej. Witaminę D też trzeba suplementować. Inne w grupie ryzyka to witamina B2 i B3, a także cholina (B4). Z minerałów bardzo ciężko jest dostarczyć wystarczająco wapnia bez nabiału. Często jest też problem z żelazem, ponieważ źródła roślinne zawierają formę niehemową, która jest ma kiepską farmakokinetykę. Można temu poradzić wysoką podażą witaminy C, która zwiększa przyswajalność żelaza nawet 4-krotnie. Inne, często wskazywane niedoborowe minerały na diecie wegańskiej to cynk i selen. Cynk można zbilansować zwiększając podaż ziaren oleistych takich jak pestki dyni, choć nadal nie jest to tak łatwo przyswajalne źródło jak mięso, nabiał czy jaja. Niewiele jest bogatych źródeł selenu w obrębie produktów roślinnych, ale można sięgnąć po orzechy brazylijskie, gdzie 1 sztuka zawiera nawet całodniowe zapotrzebowanie (dlatego nie należy ich jeść dużo). Dość dobrym źródłem są też ziarna gorczycy, można również spożywać w formie musztardy. Problem mogą stanowić też kwasy omega 3. Większość źródłem roślinnych jest bardzo bogata w omega 6, a jeśli bazujemy na roślinach to jesteśmy zależni od konwersji ALA do EPA/DHA. Konwersja ta zostaje zaburzona przez nadmiar omega 6, bo wykorzystują te same enzymy, które są produkowane w ograniczonych ilościach (delta-6-desaturaza, elongaza i delta-5-desaturaza). Najlepiej wzbogacić dietę o siemię lniane/nasiona chia, ziarna konopne, orzechy włoskie i właśnie ziarna gorczycy. Te produkty są bogate w omega 3 ALA i mają korzystny stosunek kwasów PUFA. Raczej odradzam kupna wytłaczanych olejów, bo bardzo szybko oksydują i stają się szkodliwe. Lepiej zmielić ziarna siemienia i wykorzystywać jako dodatek - 2 łyżki dziennie wystarczą. Jeśli chodzi o samą witaminę B12 - wykryto w kilku badaniach aktywną formę w Chlorelli (90% aktywnej biologicznie formy i 10% analogu - w 3g znajduje się ponad 100% dziennego zapotrzebowania), oraz w Nori, choć z Nori jest już sprawa mniej klarowna. Ponoć aktywna forma występuje w świeżym produkcie, a po suszeniu przekształca się w analog. Tak czy inaczej, to są mało stabilne źródła i wiele zależy od warunków uprawy.
  5. Arthass

    Wegetarianizm

    Ojej, to że człowiek naturalnie nie jest przystosowany do diety wyłącznie roślinożernej jest znanym faktem dla osób orientujących się w fizjologii człowieka. Tak naprawdę, bez zastosowania obróbki termicznej nie istnieją w zasadzie żadne naturalne produkty będące sensownym źródłem wysokiej jakości białka dla człowieka. Można oczywiście wspomnieć o ziarnach oleistych i orzechach, które są względnie dobrym źródłem przyzwoitej jakości białka, ale to dalej ~15g białka na ~550kcal... życzę powodzenia w dostarczeniu tych 80g pełnowartościowego białka w przypadku osoby ważącej jedynie 80kg, biorąc dodatkowo pod uwagę, że strawność białka z produktów o wysokiej zawartości błonnika (czyli m.in. wspomnianych orzechów i ziaren oleistych) jest nie większa niż 70%. Czyli w rzeczywistości trzeba zjeść ich ~800g co jest równowartością ponad 4000kcal dziennie. Większość strączkowych jest toksyczna dla człowieka przed obróbką termiczną, a ziarna mają tak twarde łuski, że bez gotowania/zmielenia i/lub pozbycia się zewnętrznej łuski wychodzą w całości drugą stroną... Także na pewno nie jest to naturalna dieta dla człowieka. Nie wspominając o braku możliwości syntezy endogennej witaminy B12, co potrafią wszyscy roślinożercy. Jedynym, stabilnym i naturalnym źródłem witaminy B12 dla wegan są ich własne odchody... zresztą koprofilia jest dość typowa wśród roślinożerców, którzy nie posiadają wielokomorowych żołądków (jak parzystokopytne). Kto hodował króliki wie, że spożywają one regularnie własne odchody dla pozyskiwania witaminy B12... Można by tutaj długo omawiać całą fizjologię człowieka, choć szkoda mi akurat na to czasu i nie mam szczerze chęci, bo już na ten temat napisałem elaboraty w internecie. PS. Z tą soją i wpływem fitoestrogenów (genisteina i daidzeina) na gospodarkę hormonalną to mit. Fitoestrogeny nie są zamiennikami zwierzęcych estrogenów - pod względem chemicznym to inna klasyfikacja substancji, inna budowa chemiczna. To są tzw. SERMy (selektywnyme modulatory receptorów estrogenowych). Ich działanie jest setki razy słabsze (100-1000x) - jeśli w ogóle. Aby wywarły jakikolwiek wpływ trzeba by jeść soję kilogramami. Przy normalnych ilościach nie ma to znaczenia. W badaniach klinicznych dopiero dawki powyżej 300mg fitoestrogenów wywierały jakikolwiek wpływ na układ hormonalny. Jednak fitoestrogeny w mniejszych dawkach mogą mieć wiele korzystnych właściwości np. przeciwdziałają osteoporozie, działają przeciwmiażdżycowo, przeciwnowotworowo na niektóre narządy. W siemieniu lnianym jest nawet więcej fitoestrogenów, a żeby osiągnąć dawki klinicznie aktywne trzeba ich zjeść prawie 0,5kg. Poza tym, fitoestrogeny są substancjami lipofilnymi, więc w izolatach białkowych czy odtłuszczonych mąkach jest ich śladowa ilość. Kotleciki sojowe też są robione na bazie odtłuszczonej mąki, więc bez obaw... o_O Ah, te stare mity. Wapń to wapń. Pierwiastek. Nie ma kilku rodzajów wapnia wyspecjalizowanego do różnych zadań. Pierwiastek to najprostszy element w przyrodzie. To zbiór atomów. Jeśli lekarz nie rozumie jak działa tablica pierwiastków Mendelejewa to wątpliwy jest jego poziom wykształcenia. Oczywiście, wapń nie występuje w przyrodzie w formie elementarnej, tylko związków takich jak mleczan wapnia w nabiale. Jest to organiczna, dobrze przyswajalna forma wapnia.
  6. Octenisept zawiera w składzie wodorotlenek sodu (soda kaustyczna). Może pozostawiać odbarwienia na materiałowych elementach. To mówiąc prostym językiem połączenie sody oczyszczonej z aktywnym tlenem (coś jak woda utleniona/perhydrol). Jak najbardziej, ma to właściwości przeciwbakteryjne, jak każdy produkt na bazie skoncentrowanego aktywnego tlenu (tlen to jeden z najbardziej reaktywnych pierwiastków), ale niestety ma tendencję do wchodzenia w reakcje utleniające z większością materiałów. Dodatkowo, sama soda oczyszczona pozostawia biały nalot, a w połączeniu z aktywnym tlenem dodatkowo śliską, lepką powierzchnię. Używam wodorotlenku sodu jako środka do czyszczenia podłóg z płytek i innych kamiennych elementów. Bardzo dobrze rozpuszcza brud i odkaża powierzchnię, ale trzeba zawsze umyć ponownie, żeby pozbyć się białego, śliskiego nalotu. Nie wiem w jakich ilościach soda kaustyczna używana jest w tym produkcie, ale lepiej wcześniej sprawdzić jak zachowuje się w kontakcie z materiałami. Glicerol też nie jest najlepszym składnikiem do czyszczenia materiałów, które mają kontakt ze skórą i bakteriami. Glicerol to alkohol cukrowy, może teoretycznie ulegać fermentacji bakteryjnej. No i chlorek sodu (sól kuchenna). Nie wiem czy to dobry pomysł by nasączać pady solą. Ten produkt nadaje się do kontaktu ze skórą, ale niekoniecznie materiałami.
  7. Wszystko zależy od interpretacji i właśnie na tym polega manipulacja w sloganach reklamowych. Można napisać, że nie szumi z perspektywy percepcji ludzkiego aparatu słuchowego. W teorii, zawsze istnieje szum tła. W praktyce, od pewnych poziomów nie ma to znaczenia, bo nie żyjemy w próżni.
  8. Zawsze będzie teoretycznie jakiś szum tła elektroniki... Zwykle ma to związek głównie z Signal to Noise Ratio (SNR) i czułością słuchawek. Tylko znów, parametry na papierze trzeba osadzić w kontekście realnego świata. Nasze ciało - podstawowe procesy biologiczne - też produkują "szum", tak jak w zasadzie wszystko co nas otacza. Podniecanie się super wygłuszonym pomieszczeniem nie ma w praktyce znaczenia po przekroczeniu tych naturalnych poziomów szumu. Podobnie z marketingowymi cyferkami na papierze. Lepiej kupować z głową, a nie w wyniku emocji pod płaszczykiem pseudo-naukowego marketingu.
  9. @xar Mam takie samo zdanie jak Ty i nie przekonują mnie żadne argumenty o "nowych klasach sprzętu". Nie kupuje tego argumentu, bo większość marketingu i rzekomych przewag technologicznych nie ma kompletnego znaczenia w kontekście odbiorcy końcowego odtwarzającego pliki audio, a część jest po prostu kłamstwem i kpieniem z ignorancji konsumentów. Po co komu 2 waty w przenośnym urządzeniu do odtwarzania muzyki? Chcemy słuchać muzyki, a może celem jest sprawdzenie czy wcześniej dobijemy progu bólu słuchowego lub zniszczymy słuchawki przenośne w trakcie procesu? Poza tym, odtwarzacz-cegła i kilka godzin pracy to jest postęp? To jest właśnie kupowanie marketingu. Nie będę wspominał nawet o Hi-Res, bo nawet w profesjonalnych pomieszczeniach testowych, na wielkogabarytowym sprzęcie jest problem z udowodnieniem, że ktokolwiek słyszy różnicę, a co dopiero portable audio... Nawet przyjmując, że mamy do czynienia z jakimiś nowymi klasami sprzętów, to jest sytuacja normalna w każdej dziedzinie technologii. Nie zauważyłem jednak nigdzie 10-krotnego skoku w cenie typowych flagowców. W audio nie ma żadnej rewolucji od czasu wspomnianych przez xara flagowców. Wszystkie te wyższe parametry to bezcelowy wyścig na nie mające żadnego istotnego znaczenia cyferki, jak choćby swego czasu pogoń za ilością pikseli w aparatach. Nie dość, że nie wnosi to realnej poprawy biorąc pod uwagę przeznaczenie i ograniczenia konstrukcyjne sprzętu, to jeszcze często może przynieść niekorzystne efekty uboczne.
  10. @Spawn Widzę, że musiałem uderzyć w sedno, skoro odpowiedzią na te pytania jest unik w formie ataku na moją osobę, zamiast próba szczerej refleksji nad tymi kwestiami. Wiesz, nie zależy mi na byciu "podstępnym", na zrozumieniu czy udowodnieniu czegoś komukolwiek. Piszę o moich obserwacjach środowiska audiofili z ponad 10 letniego okresu interakcji i zadaje pytania na podstawie wyciągniętych wniosków. Nie stwierdzam jednocześnie, że wszyscy audiofilie należą do wspomnianych, pejoratywnych kategorii, tylko stawiam pytania warte rozważenia i refleksji. Fakt, że tak agresywnie reagujesz na te posty wraz z niemożliwością jasnego odpowiedzenia sobie na temat szczerych motywacji stojących za tym hobby, może świadczyć o tym, że podświadomie utożsamiasz się z tymi pejoratywnymi stronami audiofilii. Jeśli hobby nie ma żadnego głębszego celu, ani motywacji poza sprawianiem przyjemności, to rozumiem że uzależnienia też postrzegasz jako hobby? Nadużywanie alkoholu, palenie papierosów, narkotyki, słodycze, masturbacja niewątpliwie sprawiają przyjemność osobie uzależnionej. Między wciąganiem białego proszku nie mającego żadnego głębszego celu poza pobudzeniem dopaminy, a realnym hobby widzę jednak znaczącą różnicę. Hobby/zainteresowanie, motywuje fascynacja danym tematem i chęć eksploracji oraz pogłębiania wiedzy na jego temat. Jeśli mamy do czynienia tylko ze sprawianiem przyjemności to w pewnym momencie audiofilia przestaje mieć już sens Zamiast kupować co chwilę kolejne, drogie urządzenia można zaoszczędzić czasu na zaczytywanie się w forach i kupić substancje tańsze i o wiele efektywniejsze w stymulacji dopaminy, co też sprawi niewątpliwą przyjemność, która nie ma żadnego głębszego celu.
  11. Potas - nieprzetworzone Trochę sobie pomyślę tutaj na głos dla lepszego uporządkowania zebranych informacji. Bilansowanie podaży potasu. Może być przydatne. Przy bilansowaniu skupiam się przede wszystkim na produktach powszechnie dostępnych, pospolitych, z racjonalnym stosunkiem ceny do wartości odżywczych. Przyprawy (w większości przypadków), superfoods, fortyfikowana żywność i inne produkty dostępne głównie przez internet są traktowane jako opcjonalne dodatki/suplementy. Na typowej diecie, gdzie przeważającą część podaży białka stanowią źródła zwierzęce, dostarczają one średnio 20-30% RDI potasu dziennie. Strączkowe 💚 / 🛑 ❌ FODMAP ⚠️ Keto Najbogatsze, nieprzetworzone źródła potasu to rośliny strączkowe. 2 główne problemy: (1). Duża zawartość GOS, co zmusza do mniejszych porcji lub długiego moczenia z wymianą wody (a to powoduje utratę składników rozpuszczalnych w wodzie, więc przewaga odżywcza zostaje zredukowana). Teoretycznie, zamiast moczenia można zastosować fermentację, ale to proces wymagający przynajmniej kilku dni i sporo zachodu. Kolejna rzecz na głowie. Minusem jest po prostu to, że wymagają zastosowania wstępnego procesu obróbki, który musimy zaplanować już przynajmniej dzień wcześniej. Można kupić produkt w puszce, który nadaje się do natychmiastowego użytku, ale zawiera też sporo sodu, nawet po wypłukaniu. Soczewicy nie trzeba moczyć, ale GOS nadal są na dość wysokim poziomie (choć wyraźnie niższym niż reszta). Soczewica - w niewielkich porcjach - jest względnie bezpieczna w IBS/SIBO. (2). Zawierają średnio 30-40% net-carbs w masie. To problem dla osób na dietach z niską podażą węglowodanów. Oznacza to, że nawet jeśli ktoś potrafi dokładnie zaplanować sobie podaż net-carbs, to ilości strączkowych jakie może wprowadzić do diety są nie większe niż 30g dziennie. Nie pokryje to zapotrzebowania na potas, więc groch nie spełni w tym wypadku swojego celu. ✔️ Strączkowe mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 30% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 300-500g - w zależności od rodzaju i sposobu obróbki. To od 1000-1700kcal. 🔵🔵❮─to najbardziej opłacalne produkty nieprzetworzonymi pod względem podaży potasu─❯ Otręby 💚 / 🛑 ⚠️ FODMAP ⚠️ Keto Bogate źródła potasu, prawie tak samo jak strączkowe. Problemy: (1). Ogromna ilość błonnika. Średnio 30% masy. Duża ilość błonnika, szczególnie bez moczenia, utrudnia przyswajalność składników odżywczych. Realne wykorzystanie to dodatek, panierka. (2). Sporo net-carbs - średnio 25% masy. Kilka łyżek na keto nie przeszkadza, ale są to za małe ilości do pokrycia potasu. ✔️ Otręby mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 25% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to 400g. To od 800-1000kcal. 🔵❮─na drugim miejscu opłacalności produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Ziarna Oleiste 🛑 ✔️ FODMAP ✔️ Keto Dobre, zwykle opłacalne źródło, ale za mało potasu, żeby realnie pokryć zapotrzebowanie. 4000kcal to zbyt wiele. A nawet w takich ilościach, ziarna nie pokryją wszystkich substancji odżywczych. ❌ Ziarna oleiste nie mogą efektywnie pokryć zapotrzebowania na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 15% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 600g-800g. To od 3000-5000kcal. 🔘❮─opłacalność dobra w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Warzywa Liściaste 💚 ✔️ FODMAP ✔️ Keto Przyzwoite źródło potasu. Opłacalność już na granicach tolerancji, bo za pokrycie potasu trzeba zapłacić w okolicach 10zł. Kalorycznie jest bardzo dobrze. Potencjalne problemy: • Główny problem to objętość 1kg zieleniny. Można to zblendować, jeśli nie podchodzimy entuzjastycznie do przeżucia takich ilości liści. • Przy 1kg dziennie problemem może być również ilość szczawianów. Szczególnie dla osób z już występującymi kamieniami szczawianowymi na nerkach. • Można też wrócić uwagę na fakt, że zielenina jest bardzo nietrwała, nie przystosowana do długiego przechowywania, co znów ogranicza możliwość zakupów na zapas. • Wymaga zajmowania dość sporej przestrzeni w lodówce (to 7kg zieleniny do spożycia w ciągu tygodnia...), chwila nieuwagi i nasze zapasy mogą skończyć w śmietniku. Wystarczy nawet mieć pecha i trafić na jakąś trefną dostawę w sklepie... • Regularne wycieczki do sklepu. Wszystko to wymaga dyscypliny w planowaniu zakupów i korzystaniu z produktów. • Oczywiście, można korzystać z mrożonek, ewentualnie sproszkowanych liści, ale to już produkty przetworzone, a mrożonki dalej uzależniają nas od konieczności posiadania dość sporej zamrażarki, gdzie poza resztą produktów musi się jeszcze zmieścić 10kg mrożonego szpinaku, co wystarcza jedynie na tydzień. Przy większych zapasach - np. miesięcznych, mamy już prawie 50kg mrożonej zieleniny... ✔️ Warzywa liściaste mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 10% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to 1000g. To ok. 200-250kcal. ⚠️⚠️❮─opłacalność niższa, ale jeszcze w granicach tolerancji─❯ Warzywa Skrobiowe 💚 ✔️ FODMAP ❌ Keto Też przyzwoite źródło potasu. Opłacalność dość dobra - przynajmniej w przypadku ziemniaka, bo to w zasadzie jedyny powszechnie dostępny produkt z tej kategorii. Sprawa jest bardzo ciekawa, bo mimo iż ziemniak nie posiada aż tak sporo potasu na 100g (~8%), to dalej można nim pokryć jego zapotrzebowanie poniżej 1000kcal i nie będzie to kosztować więcej niż 4zł. 6-7 średnich ziemniaków zwykle wystarcza. Nie dla keto. ✔️ Ziemniak może efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawiera średnio 8% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to 1250g. To ok. 1000kcal. 🔘❮─opłacalność dobra w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Orzechy 🛑 ⚠️ FODMAP ⚠️ Keto Podobnie jak z ziarnami oleistymi. Zbyt małe ilości potasu. 4000kcal to za dużo na same orzechy. Część z produktów nazywanych orzechami nie nadaje się na diecie keto i FODMAP (bo nie są orzechami). Najtaniej wychodzą orzeszki ziemne (nie polecam). Najbardziej rozsądny wybór to migdały i orzechy laskowe. Nerkowce i orzechy włoskie są odrobinę niżej, ale nerkowce zawierają prawie 30% net-carbs. ❌ Orzechy nie mogą efektywnie pokryć zapotrzebowania na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 15% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 700g. To średnio 4000kcal. ❌❮─opłacalność nieakceptowalna w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu (średnio 30zł do 50zł za pokrycie potasu)─❯ Zboża 🛑 ⚠️ FODMAP ❌ Keto Opłacalność podobna do warzyw liściastych. Zbyt małe ilości potasu. Trzeba dostarczyć jakieś 4000kcal. Nie dla keto. Co prawda, zarodki mogą pokryć zapotrzebowanie już w okolicach 2000kcal, ale są to raczej trudno dostępne produkty, głównie w ofertach internetowych. ❌ Zboża nie mogą efektywnie pokryć zapotrzebowania na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 7% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 1.200g - 1.500g. To średnio 4000 - 4500kcal. ⚠️⚠️❮─opłacalność niższa, ale jeszcze w granicach tolerancji─❯ Grzyby 💚 ❌ FODMAP ✔️ Keto Opłacalność bardzo niska, jednak lepiej niż orzechy. Zawierają dużo błonnika fermentującego - nie dla FODMAP. Można pokryć zapotrzebowanie na potas w bardzo niskiej kaloryce - 350-400kcal, czyli niewiele więcej od zieleniny, a grzyby można jednocześnie przechowywać o wiele dłużej, więc są lepszym rozwiązaniem do robienia zapasów. Problemem jest ilość niezbędna do spożycia - ponad 1,5kg (chodzi oczywiście o świeże grzyby - nie suszone). Trzeba też zwrócić uwagę, że - w przeciwieństwie do zieleniny - grzyby są ciężkostrawne. Także coś za coś. Co istotne, dostarczymy około 52g białka, ale ze względu na strawność realnie przyswoimy jakieś 36g. Także dalej pozostaje średnio 50-70g białka w zapotrzebowaniu. ✔️ Grzyby mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 6% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 1700g. To ok. 350-400kcal. 🔴❮─opłacalność bardzo niska w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu (będzie nas to kosztować w granicach 15zł dziennie)─❯ (choć można oczywiście samemu nazbierać, ale... prawie 2kg grzybów codziennie to duża ilość do znalezienia w lesie) Drożdże 💚 ❌ FODMAP ✔️ Keto To też w zasadzie grzyby. Opłacalność lepsze od typowych grzybów - na poziomie zieleniny. Świeże drożdże piekarnicze przed spożyciem wymagają obróbki termicznej. ✔️ Drożdże mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 12% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 850g (~8,5 kostek drożdży piekarniczych). To ok. 900kcal. ⚠️⚠️❮─opłacalność niższa, ale jeszcze w granicach tolerancji─❯ Warzywa Korzeniowe 💚 ✔️ FODMAP ⚠️ Keto Zawierają podobne ilości potasu co ziemniaki, a niektóre nawet więcej. Chrzan czy pietruszka zawierają podobne ilości co warzywa liściaste. Marchewka zawiera tyle co ziemniak, opłacalność jest na tym samym poziomie, i ma mniej kalorii. Niestety, w przypadku keto można spożywać jedynie ograniczone ilości. 1,7kg marchewki to ponad 100g net-carbs. ✔️ Warzywa korzeniowe mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 7% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 1500g. To ok. 600-700kcal. ⚠️❮─opłacalność przyzwoita (w niektórych przypadkach dobra) w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Ryby 🛑 ✔️ FODMAP ✔️ Keto Zbyt mało potasu, by zmieścić się w podaży białka. Przy 1kg ryby dziennie dostarczymy średnio 200g białka, co jest przekracza 2-krotne zalecenia dla regularnej osoby. Poza tym koszty. ❌ Ryby nie mogą efektywnie pokryć zapotrzebowania na potas w obrębie diet racjonalnych - zbyt duża podaż białka. Zawierają średnio 9% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 1000g - 1200g. To średnio 1200 - 1400kcal. ❌❮─opłacalność nieakceptowalna w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Owoce 💚 / 🛑 ⚠️ FODMAP ❌ Keto Owoce zwykle nie posiadają zbyt wiele potasu - w granicach 1-2% RDI na 100g. Większe ilości można znaleźć w bananie i awokado. Obydwa owoce mogą teoretycznie pokryć zapotrzebowanie. Banan odpada na keto. Opłacalność awokado jest tragiczna. ✔️ Owoce (wybrane) mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają (wybrane) 7-10% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 1000-1500g. To ok. 1200-1600kcal (banan/awokado). ❌❮─opłacalność dla awokado jest nieakceptowalna w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ ⚠️❮─opłacalność dla banana jest przyzwoita w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Warzywa Owocowe 💚 ✔️ FODMAP ⚠️ Keto Mogą pokryć zapotrzebowanie na potas. Chodzi głównie o cukinie i dynie. Na keto jedynie w ograniczonych ilościach, więc nie mogą być głównym źródłem. Trzeba zjeść ich wagowo duże ilość, ale kalorycznie dostarczają niewiele więcej energii od warzyw liściastych. Łatwiejsze w przechowywaniu. ✔️ Warzywa owocowe mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają (wybrane) 7-9% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 1200-1500g. To ok. 250-400kcal. ⚠️⚠️❮─opłacalność niższa, ale jeszcze w granicach tolerancji─❯ Mięso / Podroby 🛑 ✔️ FODMAP ✔️ Keto Zbyt mało potasu względem białka. Nawet te tłuste mięsa dostarczają od 350g białka w 2kg. Te chude, ponad 400g. Sytuacja podobna z podrobami. ❌ Mięso nie może efektywnie pokryć zapotrzebowania na potas w obrębie diet racjonalnych - zbyt duża podaż białka. Zawiera średnio 5% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to między 2000g. To średnio 2000 - 4500kcal (zależne od ilości tłuszczu). ❌❮─opłacalność nieakceptowalna w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ Warzywa Kapustne 💚 ❌ FODMAP ⚠️ Keto Warzywa kapustne mogą pokryć potas, jednak w wymaganych ilościach dostarczają za dużo węglowodanów na keto. Zawierają też rafinozę, która powoduje nadprodukcję gazów, jak w przypadku grochu. ✔️ Warzywa kapustne mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają średnio 4% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 2500g. To ok. 600-850kcal. ⚠️❮─opłacalność przyzwoita w kategorii produktów nieprzetworzonych pod względem podaży potasu─❯ >> Podsumowanie << Wiadomo, że niektóre grupy produktów wykorzystuje się tak czy inaczej, niezależnie od kontekstu potasu. Z produktów zwierzęcych pozyska się średnio 20% zapotrzebowania potasu. Jeśli zdecydujemy się na pokrycie magnezu za pomocą ziaren oleistych (sposobem, który podawałem) to dojdzie jeszcze 20%. Do 10% może dojść z reszty produktów w diecie. Pozostaje jeszcze 50%. Najwydajniejsze źródła odpadają - za dużo węglowodanów. Co zostaje z produktów nieprzetworzonych? Keto: ⚠️⚠️ Drożdże Piekarskie (~450g = 50%) ⚠️⚠️ Zielenina (~500g = 50%) ⚠️⚠️ Cukinia (~550 = 50%) 🔴 Grzyby (~850g = 50%) Jak pisałem, potas na keto nie jest łatwą sprawą. Opcje są mocno ograniczone, i jeśli nie dostarczymy odpowiednio dużych ilości produktów z bardzo ściśle wyselekcjonowanych grup to nie pokryjemy potasu lub przekroczymy próg 20g net-carbs. Grupy produktów będących głównym źródłem potasu muszą spełniać warunki kaloryczne, net-carbs i białka. Kwestia przypraw i suszonych produktów jest ciekawa, bo można znaleźć - dziwne ale skuteczne - sposoby na pokrycie potasu, ale o tym w osobnym poście. Potas - przyprawy, suszone, nutraceutyki Ciąg dalszy myślenia na głos. Przyprawy Mineralne 💚 ✔️ FODMAP ✔️ Keto To w zasadzie formy suplementów. Sól z potasem (70% chlorku potasu, 30% chlorku sodu), kamień winny (dwuwinian potasu) zwany cream of tartar, proszek do pieczenia niskosodowy. Wszystko, z wyjątkiem proszku do pieczenia (dodaje się skrobi), nadaje się na keto i ma wysoką opłacalność. Dodatkowo, nie zawierają kalorii - oprócz proszku do pieczenia. ✔️ Przyprawy mineralne mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają (wybrane) 350-750% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 15-30g. Nie zawierają kalorii. 💚💚❮─opłacalność wybitna pod względem podaży potasu─❯ Algi (suszone) ❌ ✔️ FODMAP ✔️ Keto Algi z rodziny brunatnic i krasnorostów zawierają dość spore ilości potasu - w okolicach 100% RDI na 100g. Jedyne sensowne w tej kategorii to Wakame i Kelp, z wskazaniem na Wakame. Problem w tym, że zawierają dużo sodu i jodu. Większe ilości niezalecane. ❌ Algi nie mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych - za dużo jodu i sodu. Zawierają (wybrane) 350-750% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 100g. To ok. 150kcal. ⚠️⚠️❮─opłacalność niższa, ale jeszcze w granicach tolerancji─❯ Warzywa Liściaste (suszone) 💚 ✔️ FODMAP ⚠️ Keto Głównie szpinak, ewentualnie jarmuż. Wystarczy ok. 100g dla pokrycia potasu, ale to prawie 13g net-carbs, więc trzeba uważać. Bardziej opłacalne niż świeża wersja, przynajmniej pod kątem potasu. ✔️ Warzywa liściaste (suszone) mogą efektywnie pokryć zapotrzebowanie na potas w obrębie diet racjonalnych. Zawierają 100% RDI potasu. Wymagane dzienne ilości spożycia to ok 100g. To ok. 200kcal. 🔘❮─opłacalność dobra pod względem podaży potasu─❯ cdn...
  12. A co motywuje tą pogoń? Jaką wnosi wartość do życia? Mam na myśli oczywiście aspekt spirali zakupowej. Rozumiem aspekt fascynacji dźwiękiem, ale na końcu dnia trzeba sobie zdać sprawę, że to jest dalej hobby (o ile oczywiście nie zajmujemy się tym zawodowo np. jako konstruktor), a nie sprawa wymagająca kredytu w banku i zaniedbywania potrzeb pilniejszych w podstawowej hierarchii życia. Istotne jest też szczerze zdać sobie sprawę w jakim tak naprawdę celu to robimy - dla zaimponowania innym ludziom, dla własnego ego-tripu? Z własnej próżności, czy iluzorycznego podniesienia samooceny? Impulsywnego zakupoholizmu, który może być jedynie sposobem na ucieczkę od czegoś innego? Zauważyłem w przypadku wielu audiofili, że fakt posiadania przez nich jakiegoś drogiego sprzętu zdaje się w ich ocenie stawiać ich na wyższym szczeblu jakiejś chorej drabinki hierarchii wartości. Widać to tak w sposobie komunikacji z innymi ludźmi "na niższym szczeblu", jak również zachowaniu takim jak próby rozstawiania tych "niżej" po kątach i narzucania własnych zasad interakcji. Czasem, a może nawet częściej niż rzadziej, audiofilia przybiera taką formę współczesnego systemu kast, gdzie ludzie dają upust megalomanii i innym problemom z ego. Wybacz, ale stwierdzenie, że pogoń jest celem zupełnie mnie nie przekonuje Pogoń jest aktem podjęcia działania w jakimś celu. Pogoń bez celu, dla samej pogoni, jest aktem bezcelowego działania, a człowiek z natury nie lubi podejmować bezcelowych działań Działanie zawsze poprzedza potrzeba, która stanowi motywację.
  13. Taka jest natura ludzka. Jak człowiek zaangażuje się w pogoń za jakimś celem to efekt nigdy nie będzie dla niego wystarczający. Można to kontrolować jedynie poprzez postawienie sobie nienaruszalnych granic np. kupuje sprzęt tylko do maks. x złotych, albo wydaje na audio maks. x złotych w ciągu miesiąca czy roku. Minimalizujemy ryzyko impulsywnych zakupów, i dajemy sobie czas na przemyślenie, czy rzeczywiście potrzebuję tego zakupu. PS. Ja np. stawiam sobie taką granicę, że koszt suplementacji w ciągu dnia nie może przekroczyć 5zł za dawkę kliniczne aktywną (koszt wszystkich supli oczywiście). To dobry sposób na selekcję jedynie tych najbardziej esencjonalnych produktów.
  14. Deklaracji na tym forum było wiele Ile osób wytrzymało przynajmniej rok?
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy