Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'Pchełki'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • MP3store
    • MP3Store | sklepy
    • Co kupić?
  • Ogólnie
    • Forum ogólne
    • HydePark
    • Muzyka
    • Gaming
    • Konstruktorzy DIY
    • Wydarzenia i eventy AUDIO
  • Modyfikacje i naprawy sprzętu
    • DIY
    • Hardware
    • Naprawy
  • DAC / AMP
  • Słuchawki
  • Odtwarzacze przenośne audio-video
  • Sprzęt stacjonarny
  • Głośniki bezprzewodowe (bluetooth)
  • Testy i recenzje
  • Czytniki e-booków

Calendars

There are no results to display.

Blogs

  • oKSYgen.pl/blog
  • mario's Blog
  • Szycha's Blog
  • Qoolqee X2's Blog
  • M@ro's Blog
  • raf_kichu's Blog
  • matej7's Blog
  • Rudy's Blog
  • Radzique's Blog
  • sjf's Blog
  • JackJacky's Blog
  • lip?@'s Blog
  • ostry1976's Blog
  • dawidek1025's Blog
  • sansa e260
  • Amcia's Blog
  • KlOcEk BlOg
  • Maniak666's Blog
  • arek01's Blog
  • barbolcia's Blog
  • Perypetie z samsungami
  • pytanko666's Blog
  • blogs_blog_24
  • Domin0's Blog
  • Kuba19's Blog
  • piotrekskc's Blog
  • herbee's Blog
  • Dziku87's Blog
  • -Thug Blog-
  • Seba_JKJ's Blog
  • gollombus' Blog
  • Hal Breg's Trivia
  • lordskoli's Blog
  • Dominik 007's Blog
  • wladca69's Blog
  • WooFer's Blog
  • siloe z życiem boje
  • selphy's Blog
  • ametyn life on real
  • VEDIA S.A.
  • CafeIT.pl
  • Zbiór radosnej twórczości.
  • Blog o początkach inwestowania
  • Daryush CD Players
  • fotomini Blog
  • Admin
  • the fuller Blog
  • the fullerBlog
  • the fullerBlog
  • D@rkSid3 Tech News
  • test
  • MUZYCZNE PRANIE
  • ble ble
  • dadi11Blog
  • Po prostu musiek
  • wielkadziuraBlog
  • Testy, teściki i ich wyniki
  • retter - liczy sie tylko muzyka
  • astellBlog
  • Blog Lorda Raydena
  • ArthassBlog
  • znienawidzonyBlog
  • znienawidzonyBlog
  • Podejrzana sprawa
  • Muzyczne sanktuarium
  • MuzoStajnia
  • Pomoc dla ofiary wypadku w Gdańsku
  • Martinez01Blog
  • Lucky1209Blog
  • Podróżowanie jest fajne
  • Ciekawostki ze świata
  • Arthass Music.log
  • Halls of Fame
  • Best budget TWS truly wireless earbuds under $50 in 2019
  • Best budget TWS truly wireless earbuds under $50 in 2019
  • Which type of headphone is suitable for you?
  • How many types of noise canceling technology?

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


odtwarzacz


słuchawki


testuję


chcę

Found 9 results

  1. Mówią, że nie ma nic za darmo. Mówią również, że za wszystko co dobre trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Do niedawna też tak myślałem ale po pierwszym odsłuchu na prezentowanych słuchawkach zmieniłem zdanie. Przejdźmy może do początku. Nadmienię, że nie jestem krytykiem muzycznym ani wykwalifikowanym testerem sprzętu więc cała poniższa opinia jest oparta na moich w pełni subiektywnych odczuciach. Od zawsze byłem miłośnikiem słuchawek. Już od czasów wczesno-szkolnych miałem ich pokaźną ilość. Wiadome, były to najtańsze możliwe "pchełki" kupione w kiosku ale już wtedy wiedziałem, że świat jest lepszym miejscem gdy człowiek może go wypełnić muzyką którą kocha. Z czasem człowiek robi się bardziej wybredny i już "pchełki" za 5zł to za mało. Wtedy zacząłem obcować z pełnymi słuchawkami wokółusznymi i tak było do nadejścia tej zimy. Słuchawki wokółuszne są genialnym wynalazkiem i tylko one mogą oddać prawdziwe piękno dźwięków muzyki. Niestety zimą bywają problematyczne, a powiedzmy sobie szczerze musiałbym być niesamowicie zdesperowany żeby założyć słuchawki na czapkę, pod niestety się nie mieszczą. Postanowiłem spróbować powrotu do pchełek co w dzisiejszych czasach nie jest proste kiedy cały rynek zalany jest słuchawkami dokanałowymi, których osobiście nie lubię. Wybór padł na SoundMagic EP30. Bardzo dobre słuchawki pod względem brzmienia, a za razem wygodne. Nie są one jednak główną gwiazdą w tym przedstawieniu choć odegrały sporą rolę. W trakcie poszukiwań natrafiłem na "Fanklub Pchełek", który nakierował mnie na EP30 jak i na tytułowe "Monki". Venture Electronics VE MONK - bo o nich mowa zamówiłem z ciekawości, nie były drogie, kilka osób je chwaliło więc czemu nie. Standardowo wysyłka z Chin, więc czeka się miesiącami, w końcu dotarły. Na pierwszy rzut oka słuchawki jak słuchawki, jak każdy inny chiński no-name VE Monk - Recenzja Obudowa plastikowa, sprawia wrażenie pustej w środku, miękki, dwużyłowy kabel zakończony pozłacanym wtykiem 3.5mm. W zestawie 2 pary pianek, jedne pełny drugie z dziurką. VE Monk - Recenzja VE Monk - Recenzja W sumie nic specjalnego do pierwszego bliższego spotkania. Słuchawki są dosyć duże, z lekkim oporem się je aplikuje w porównaniu do malutkich EP30. Podłączyłem je do telefonu, randomowy numer z playlisty i czuję, że coś jest nie tak. Pierwsza myśl co jest? Czy nie pomyliłem się przypadkiem i nie założyłem innych słuchawek. Przecież to nie są pełne słuchawki nauszne więc dlaczego tak grają? Pierwszy numer, drugi, trzeci i cały czas nie słyszę, że są to tylko "pchełki". Nie wiem jakiej czarnej magii producent użył do produkcji tych słuchaweczek ale słowo daję, brzmieniem przypominają średniej klasy słuchawki nauszne. Odrobinę im brakuje do wokółusznych, ale i tak niesamowite wrażenie. VE Monk - Recenzja Przejdźmy do szczegółów brzmienia. Ponieważ jestem miłośnikiem wszelkich połączeń muzyki symfonicznej z ciężkim brzmieniem gitar i perkusji, słuchawki testowałem na Metalu Progresywnym, Symfonicznym i wszelkich pokrewnych. Na początek napomnę, że Monków nie da się używać bez pianek i nie ze względu na ich budowę ale płaski dźwięk. Bez pianek dźwięk jest płaski, piskliwy i bardzo sztuczny. Po założeniu pianek z zestawu usłyszymy ciepło/naturalne, bardzo nasycone, mięsiste i odrobinę zbasowane brzmienie. Scena jest na prawdę spora jak na "pchełki", bez problemu możemy odróżnić nagranie studyjne od koncertowego. Separacja dźwięków jest na tyle dużą, że nawet Metal Progresywny brzmi jak powinien, a nie jak ściana dźwięku. W utworach wokalnych na pierwszy plan wychodzi wokal, jest bliski, czysty i wyrazisty. Tak samo chórki, w końcu są słyszalne. Następnie słyszymy gitary, które są bardzo dynamiczne i dźwięczne. W solówkach można usłyszeć drgania strun. Pomimo bardzo wyeksponowanych wokali tło jest zauważalne, bardzo ładnie słychać bębny, talerze czy nawet bass. Perkusja nie jest najmocniejszą stroną brzmienia, ale za to bębny w utworach Reggae powalają przejrzystością co jest zasługą dobrej separacji. Na koniec perełka dla mnie - elementy symfoniczne. Nigdy nie sądziłem, że na pchełkach będzie się dało słuchać muzyki symfonicznej. DA SIĘ! Smyczki zamiast wokali wchodzą na pierwszy plan i idealnie wypełniają scenę. Do tego instrumenty dęte mają niesamowitą głębię co w połączeniu z wyeksponowanymi smyczkami daje kosmiczny efekt koncertowy. Do testów użyłem w sumie poza zespołami typu Therion, Nightwish, Epica, Sabaton, Blind Guardian, Stratovarius, Dream Theater także Requiem Mozarta. Utwory takie jak "Dies Irae", "Rex Tremendae", "Lacrimosa" znowu potrafią wywołać ciarki na całym ciele, a nie jedynie frustrację. Żeby recenzja była choć odrobinę obiektywna muszę przyznać, że nie są to idealnie słuchawki. Po pierwsze, jak pisałem wcześniej są na prawdę spore i osoby dla których średnica powyżej 15mm to dużo będą przechodzić koszmar próbując się do nich przyzwyczaić. Po drugie przez fakt, że każdy dźwięk jest wyciągany do granic możliwości czasem pojawiają się lekkie przesterowania przy dużej ilości wysokich tonów. Również niekiedy potrafi się pojawić lekki efekt głośniej/ciszej. Ciężko powiedzieć czym jest to spowodowane. Na pewno nie polecam Monków do muzyki akustycznej lub tylko wokalnej gdyż dają efekt odrobinę przekombinowanego equalizera. Do muzyki reggae, rockowej/metalowej czy nawet z elementami symfonicznymi idealnie się sprawdzają. Nie jestem fanem elektroniki więc tą część recenzji zostawię komuś innemu. VE Monk - Recenzja Podsumowując, jeśli choć trochę bardziej bawi Cię muzyka niż przeciętnego kanapowca, którego doświadczanie muzyki kończy się na słuchaniu radia w pracy musisz choć raz posłuchać tych słuchawek i wtedy zobaczysz w czym rzecz. Nie twierdzę, że są idealne, że nadają się do każdej muzyki i że pokochasz je od pierwszego odsłuchu, ale w tym przedziale cenowym nie mają jakiegokolwiek rywala. Przypuszczam nawet, że kilka półek wyżej również wymiotą 90% innych słuchawek. Do testów użyto: Sony Xperia Z3 Compact i odtwarzacz Gone Mad Music Player HP EliteBook 8460p i odtwarzacz FooBar2000 z modyfikacją SMC Odtwarzacz SanDisk Sansa Clip+ Wszystkie powyższe bez EQ i innych efektów dźwiękowych. Recenzja jest kopią prawie 1:1 z mojego bloga. Usunąłem jedynie wzmianki marketingowe żeby nie wrzucać reklamy. Pozdrawiam. Chamelleon
  2. Po ogromnym sukcesie jaki odniosły skromne pchełki VE Monk stwierdziłem, że skoro słuchawki za ~30zł mogą tak dobrze grać to może warto by poszukać czegoś na wyższym poziomie. Nie żebym był niezadowolony z Monków, ale jednak potrzeba upgrade'u wygrała. Zacząłem więc rozglądać się za czymś lepszym. Na pierwszy ogień poszły mało znane Blue Ever Blue 328RM i pomimo, że są to świetne słuchawki okazało się, że ich ciepłe, basowe brzmienie kompletnie nie komponuje się z muzyką, której słucham. Następnie na rynek weszły VE Monk+ i już myślałem, że to jest to, że może być tylko lepiej. Niestety okazało się dokładnie jak w przypadku Blue Ever Blue 328RM, może i nie są to złe słuchawki. ale do mnie kompletnie nie trafiają. W międzyczasie, co kilka postów w Fanklubie Pchełek, przewijał się temat słuchawek MusicMaker a obecnie Toneking Tomahawk. Długo się nad nimi zastanawiałem. Jednak, ponieważ ostatnio udało mi się je dostać w prawie połowę niższej cenie niż jeszcze kilka miesięcy temu były sprzedawane, postanowiłem zamówić sztukę i... ... i, no cóż, muszę przyznać, że to jest to!!! Słuchaweczki przyjechały do mnie dzisiaj. Wiem, powinienem je wygrzać, przynajmniej kilka dni, ale po pierwszych dźwiękach, które się z nich wydobyły, stwierdziłem, że jest tak jak powinno być. Budowa: Bez pudełka, bez wytłoczek i innych bajerów, klasyczny OEM. Jednak tu producent postarał się i zamiast kolorowych pudełeczek dostajemy całkiem fajne etui. Nie jest to nic szczególnego, ale sam fakt dedykowanego etui do słuchawek OEM jest miły w odbiorze. Ważne jednak co znajdziemy w środku. W środku profesjonalnie prezentują się nam słuchawki z dodatkowym zapasem pianek (4x otwarte i 4x pełne). Co do pianek to, pianki jak pianki - standardowe, miękkie, dobrze się układają. Kopułki słuchawek wykonane są z metalu z plastikowym deklem głośniczka. Nie są one pod względem średnicy większe niż w Monkach ale. sam dekielek jest odrobinę wyższy albo inaczej wyprofilowany i lekko cisną, ale można się przyzwyczaić. Ogólnie pomimo tego, że są wykonane z metalu są mniej odczuwalne w uchu niż Monki. Nie przesuwają się, nie obracają ani nie wypadają z ucha. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że można by w nich biegać. Wykonanie kopułek jak i całych słuchawek jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Na kabelku zamiast standardowego gumowego łącznika znajdziemy metalowy, obudowa wtyku również została wykonana z metalu. Jest ona na tyle wąska, że powinna pasować do większości smartphone'owych etui, co przydaje się w przypadku opisywanego przez nas drewnianego etui do Xperii Z3 Compact. Kabelek jest wykonany z dosyć miękkiej gumy choć nie można mu zarzucić nietrwałości. Nad łącznikiem znajdziemy gumowy suwak, który świetnie nadaje się jako blokada zaczepu dołączonego do zestawu. Brzmienie: Sprawdźmy więc jak to gra. Na początek sparafrazuję spostrzeżenie z Fanklubu Pchełek: po chwili odsłuchu na Tomahawk'ach Monki brzmią jakby się popsuły. Jest to oczywiście spora zasługa innej sygnatury dźwięku, ale jednak jest to zupełnie inny poziom grania. Tomahawk'i grają wiele czyściej, szerzej, przejrzyściej, wiele bardziej studyjnie niż Monki. Są również wiele jaśniejsze i sporo chłodniejsze i to chyba ich jedyny minus, bo w ostrzejszych utworach brakuje im dociążenia basu. Jednak ma to swoje plusy. Bez tego dociążenia wiele bardziej poszerza się scena, zwiększa separacja, wokale są bliżej, a instrumenty choć są na drugim planie to nie są oddalone. Można to odrobinę porównać do efektu 5.1, pierwszy plan z przodu, drugi po bokach. Góra odrobinę kłuje choć podobno po wygrzaniu ten problem powinien zniknąć. W utworach smyczkowych dźwięki nie są obcinane po dojściu do pewnego poziomu, a dalej są dobrze słyszalne i przede wszystkim brzmią dokładnie, bez przekłamań. Środek to chyba najmocniejsza strona tych słuchawek. Utwory wokalne brzmią krótko mówiąc tak jak powinny. Nie jak w przypadku większości pchełek, wokal zlewa się z muzyką albo jest przez nią zagłuszany. Praktycznie każdy wokal (nawet growl) brzmi soczyście i wyraźnie. Dół jak pisałem wcześniej jest odrobinę niedociążony. Mogłoby być lepiej. Przez to perkusji brakuje dociążenia, gitarom elektrycznym i basowym brakuje mocy i choć każdy instrument jest dobrze słyszalny przez świetną separację, według mnie mogłoby być lepiej. Przykładowe Utwory: Wybrałem kilka przykładowych utworów, w których Tomahawk'i według mnie wyróżniły się. Mozart - Lacrimosa - dokładnie czuć narastające napięcie. Słychać różnicę w partiach wokalnych męskich i żeńskich. Idealnie podkreślone smyczki i choć lekko oddalone dęte robią wrażenie jak na pchełki. Jennifer Thomas - Illumination - fortepian wypełnia całą scenę i wydaje się, że po niej pływa. Within temptation - Black Symphony - cały koncert brzmi rzeczywiście jak koncert, czuć nawet powietrze. Odrobinę jak z włączonym efektem "Live", ale w pozytywnym znaczeniu. Epica - Unchain Utopia - świetnie wyczuwalna separacja, ale tutaj między innymi pojawia się problem z dociążeniem. Madder Mortem - Hangman - bardzo ładnie, czysto co rzadko się udaje osiągnąć pchełkom, w szczególności zakończenie utworu. System Of A Down - Toxicity - brak dociążenia ale przez to utwór brzmi poprawnie, a dźwięki nie zlewają się w jeden łomot. Podobnie wypadają wcześniejsze dokonania grupy Stratovarius jak np. Infinity. Beth Hart - Baddest Blues - delikatniejsze utwory bluesowe brzmią czysto, bardzo dokładnie. Fortepian oraz perkusja bliżej niż wokal, ale bynajmniej go nie zagłuszają. London Grammar - Nightcall - nie trzeba się wsłuchiwać żeby usłyszeć praktycznie każdy oddech wokalistki. Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński - Epitafium dla Sergiusza Jesienina - tak samo jak Within temptation - Black Symphony z lekkim efektem "Live" ale i w tym wypadku to pasuje, szczególnie na zakończenie. Bob Marley - Three Little Birds - jak dla mnie słuchać się nie da. Za bardzo wycofany wokal i aż za duża scena. Każdy instrument brzmi jakby był osobno nagrywany i potem źle zmasteryzowany. Podsumowanie: Czy są to idealnie słuchawki? Raczej nie. Może po dokładnym wygrzaniu odrobinę się ocieplą ale nawet jeśli nie, są lepsze niż dobre. Na pewno jest to spory upgrade w porównaniu do Monków i ze spokojnym sumieniem mogę je polecić każdemu, do kogo trafiło brzmienie Monków. Choć jeśli lubisz Monki za ich ciepłe brzmienie to bardziej proponuję coś w kierunku Blue Ever Blue 328RM. Natomiast jeśli szukasz czystego, dokładnego i odrobinę chłodnego brzmienia, są to słuchawki dla Ciebie. W cenie niecałych 150 zł otrzymujemy świetnie wykonane słuchawki o (jak na pchełki) bardziej niż przyzwoitym brzmieniu. Czego chcieć więcej... ...to pytanie zostawię bez odpowiedzi i każdy sobie już dopowie czego szuka. Ja na razie znalazłem słuchawki dla siebie, ale skoro do perfekcji im jeszcze trochę brakuje to może w najbliższej przyszłości trafi się coś nowego, wartego uwagi. Tak więc do przeczytania w kolejnej recenzji. Dla niewtajemniczonych, recenzja jest kopią 1:1 wpisu z mojego bloga. Pozdrawiam.
  3. Cześć. Potrzebuje słuchawek dousznych ale nie dokokanałowych bo nie znoszę. Chciałbym nie wydać na nie dużo, teraz mam superluxy hd681b ale przy jacku się przecieraja, pady dawno mają rysy a pasek na głowę zaczyna si łamać :/ slowem na drogę się nie nadają
  4. EP10 to nowe słuchawki douszne Soundmagica, wyceniane na niespełna 50 zł. Co potrafią tzw. pchełki? Całość na - http://zakupek.pl/test/sluchawki/recenzja-soundmagic-ep10/
  5. Witam, szukam słuchawek dousznych (nie dokanałowych) do biegania i chodzenia po mieście ze względu na to, że nie lubię odcinać się w 100% od otoczenia. Posiadam sanse clip z oryginalnym softem. Dotychczas korzystałem z dodawanych słuchawek do clipa, które lubiłem ze względu na ciepłą barwę dźwięku i Senheiserów mx170, ale w nich brakowało basu, ale wybierałem ze względu na niską cenę. Kolejna przygoda z słuchawkami to vedia srs 200, które polecano na forum, wiele chwil spędzonych z tym sprzętem dostarczyło mi ciekawych wrażeń dźwiękowych lecz szybko zakończyły swój żywot, właściwie kabel tuż po wyjęciu z pudełka był źródłem moich zmartwień. Muzyka jakiej słucham to głównie elektronika w najwyższej jakości stąd oczekuje słyszalności wielu dźwięków i wyraźny bas, jednak nie przytłaczający. Muzyka zróżnicowana dźwiękowo jak np. http://www.youtube.com/watch?v=y6n0XsiX_QQ gdzie ważna jest dla mnie funkowa gitara i dubstepowe wstawki. Cena do 100 zł do sansy clip. Oczekuję ciepłego dźwięku, a odrzuca mnie zbytnie wywyższona szklana góra przy braku basu. Pytajcie jeśli mogę dokładniej sprecyzować wymagania. Moje typy to cresyn c500e oraz soundmagic ep20, ale chce mieć alternatywy i w sklepie mając na uszach zdecydować. Pasowałby mi symetryczny kabel. Pozdrawiam;)
  6. Nowa seria słuchawek Cresyna stała się faktem. Ma to być nowy kierunek firmy jeśli chodzi o projektowanie słuchawek przy zachowaniu bardzo konkurencyjnej ceny. Biorąc pod uwagę fakt, że poprzednie ich produkty były przyjmowane z raczej mieszanymi uczuciami, spodziewałem się prawdziwej bomby, która rozniesie wszystko w danym przedziale cenowym. Czy firmie Cresyn udało się tą bombę zdetonować i zaskoczyć wszystkich niedowiarków? O tym przekonacie się w niniejszej recenzji. Z czym to się je? Słuchawki C500E zapakowane są w bardzo schludne i kreatywne opakowanie. Śmiało mogę napisać, że nadają się one na prezent. Opakowanie składa się z dwóch części (komór). W jednej znajdują się słuchawki. W drugiej komplet gąbek oraz woreczek do ich przechowywania. I na tym kończy się lista akcesoriów. Biednie ktoś napisze. Ja uważam, że to po prostu standard w tego typu słuchawkach. Bo niby co ma znajdować się jeszcze w opakowaniu? No właśnie. Samo opakowanie wyróżnia się z tłumu. Będąc w sklepie nie sposób ich nie zauważyć. Intryguje, zaciekawia i skłania do zadania kilku pytań sprzedawcy. Graficy spisali się na medal. Sam woreczek jest wykonany z miękkiego materiału. Szkoda, że nie jest to coś ala skóra, nawet jeśli byłaby to skóra Eco. Konstrukcja słuchawek opiera się na nowej technologii opracowanej przez firmę Cresyn. Technologia podwójnej komory o której mowa była już wcześniej stosowana u konkurencji w słuchawkach dokanałowych marki SONY (seria EX). Bajer polega na tym aby odseparować komorę basową od komory głównej. Według projektantów Cresyna ma to zapewnić bardziej szczegóły przekaz audio w całym zakresie pasma. Od strony wykończenia samych słuchawek jest to pierwsza liga. Słuchawki prezentują się bardzo elegancko a metalowe wstawki dodają im nowoczesności. Jakość użytych materiałów do ich wykonania nie wskazuje, że mamy do czynienia z produktem z tego przedziału cenowego. Kabel jest na tyle sztywny i zarazem miękki, że ilość przenoszonych drgań jest w granicy tolerancji. Platforma testowa Zatem wiemy, jak te słuchawki wyglądają i jak są one sprzedawane. Przejdźmy teraz do samych testów i ich odsłuchu. Jako źródło posłużyła mi Motorola RAZR. Bez żadnych ingerencji w EQ oraz dodatkowych efektów. Do odsłuchu posłużyły mi utwory z mojej własnej kolekcji przekonwertowane do formatu MP3 (320). Ktoś napiszę, że to zbrodnia w biały dzień. Niby jak można testować słuchawki w oparciu o pliki MP3. Odpowiem krótko – tak samo jak w przypadku plików FLAC. Nie mówimy tutaj o sprzęcie za kilkanaście tysięcy złotych, gdzie możliwe, że pewne straty byłyby słyszalne. Zatem jeśli audiofili zasmuciłem to bardzo przepraszam. Nie ta liga i nie ten produkt drodzy panowie i panie. Bazą wyjściową była moja paczka, na bazie której oceniam słuchawki i głośniki. Jest to 8 utworów z różnych gatunków muzyki, które posiadają „to coś”, dzięki któremu wiem, czy danym produktem warto się zainteresować. Standardowo wersja skrócona w tym akapicie. Osoby zainteresowane szerszym opisem zapraszam do zapoznania się z moimi odczuciami odnośnie poszczególnych utworów. Utwory były przesłuchiwane na 40 i 60% głośności. Słuchawki są7 bardzo dynamiczne, z świetną sceną i separacją instrumentów. Sprawdzą się w praktycznie każdym gatunku muzyki. Wysoka kultura pracy oraz świetna ergonomia. Leżą bardzo pewnie w uszach. W skali szkolnej solidna 5+. Listę utworów przedstawiam poniżej: 1.3OH!3 – We Are Young 2.Metalica – Nothing Else Metters 3.Rihanna – Skin 4.Enya – Storms In Africa 5.Van Canto – The Bard’s Song 6.Adiemus - Adiemus 7.Two Steps From Hell – Enigmatic Soul 8.Queen – Forever 3OH!E – We Are Young – Pierwsze wrażenie WOW. Wszystko bardzo szczegółowe. Bardzo czysto, bez żadnego przesterowania w dolnych jak i górnych rejestrach. Bardzo wyraźna stereofonia i przestrzeń. Wokal po środku. Nie wychodzi przed szereg instrumentów ale też nie cofa się. Cały utwór brzmi bardzo spójnie. Brakuje odrobinę wykopu w subasie ale na pchełkach bardzo ciężko to osiągnąć bez obcinania góry i środka. Stereofonia: 5/6 Jakość przekazu: 5/6 Dynamika: 6/6 Metalica – Nothing Else Metters – Czym starsze tym lepsze. Metalica zawsze w formie. Świetne brzmienie gitar oraz perkusji. Idealne wybrzmiewanie, każdej poszczególnego słowa wokalisty. Nic się nie zlewa. Bardzo wysoka kultura przekazu. Obawiałem się, że słuchawki po prostu pogubią się a tutaj taka miła niespodzianka. Wszystko jest na swoim miejscu. Brakuje ponownie takiego nawet punktowego walnięcia w subasie. Co do reszty to prawdziwa uczta dla uszu jeśli mogę tak napisać. Stereofonia: 5/6 Jakość przekazu: 5/6 Dynamika: 6/6 Rihanna – Skin– Utwór wyjątkowo techniczny. Dużo się dzieje w szczególności w dolnych jak i górnych rejestrach. Jak to brzmi na C500E? Miodzio. Bass jest idealny. Nie jest nachalny. Jest go tyle ile bym sobie w tym utworze życzył. Wyjątkowo miękki i punktowy. Precyzyjny jak szwajcarski zegarek. Świetny wokal. Zmysłowy i osobisty. Bardzo dobra szczegółowość. Długo wsłuchiwałem się w ten utwór i ponownie jestem bardzo zadowolony. Brawo dla projektantów Cresyna. Technologia podwójnej komory to nie tylko papka marketingowa. To po prostu działa! Stereofonia: 5/6 Jakość przekazu: 6/6 Dynamika: 6/6 Enya – Storms In Africa – Utwór wyjątkowy. Ma już swoje lata ale pod wieloma względami bardzo lubię go stosować podczas testów. Wbrew pozorom dużo się tutaj dzieje i wiele słuchawek po prostu na nim się wykłada. Jak jest w przypadku C500E? Bardzo dobrze. Pasmo jest idealne. Każdy instrument jest bardzo dobrze słyszalny. Chórki dopełniają całości. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo! Stereofonia: 5/6 Jakość przekazu: 5/6 Dynamika: 6/6 Van Canto – The Bard’s Song – Szaleństwo i profanacja legendy. Takie skojarzenia na samym początku mogą się Wam w głowach pojawiać. Uspokajam. Nie jest to profanacja ale bardzo dobra adaptacja i wykonanie inne niż wszystkie. Jak to brzmi? Ponownie. Genialnie. Wszystko jest na miejscu. Bardzo dobra stereofonia i analityczność samego przekazu. Zarówno wokal kobiecy jak i męski – nic dodać nic ująć. Tak jak być powinno w przypadku referencyjnego przekazu. Wystarczy dobrze się wsłuchać aby docenić te słuchawki. Szczególnie to co dzieje za pierwszym wokalem. Te słuchawki mają jakieś słabe punkty? Kolejny hit na miarę SM E10? Lecimy dalej. Stereofonia: 6/6 Jakość przekazu: 6/6 Dynamika: 6/6 Adiemus - Adiemus – Kolejny utwór i kolejne miłe zaskoczenie. Utwór ma swoje lata i brakuje mu trochę dynamiki. Skupiając się na wokalu mamy za to prawdziwą perełkę, którą warto mieć w swojej kolekcji. Ponownie świetna stereofonia oraz jakość przekazu. Każdy jeden instrument wybrzmiewa doskonale. Zarówno bębny jak i flety czy skrzypce. Można je łatwo rozplanować w przestrzeni i co bardziej istotne wyczuć. Chociaż są to słuchawki stereo mamy wrażenie, że dźwięk opływa naszą głowę. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo! Stereofonia: 6/6 Jakość przekazu: 6/6 Dynamika: 4/6 Two Steps From Hell – Enigmatic Soul – Elektryzująca mieszanka muzyki elektronicznej z klasyczną wraz z bardzo dobrym wokalem i chórkami. Jak grają te małe rozbójnik? Miodnie. Bardzo szczegółowo i przestrzennie. Ten utwór ma wiele smaczków, które tylko na dobrym sprzęcie można wyłapać. C500E to taki właśnie produkt. Kompletny. Coś co rzadko, można spotkać w przypadku słuchawek. Stereofonia: 6/6 Jakość przekazu: 6/6 Dynamika: 6/6 Tritonal feat Christina Solo – Everafter – Ambrozja dla uszu. Wszystko wybrzmiewa idealnie. Żadnego przesterowania, dudnienia. Tak jak być powinno. Wystarczy zamknąć oczy i po prostu delektować się muzyką. Stereofonia: 6/6 Jakość przekazu: 6/6 Dynamika: 6/6 Podsumowania słów kilka Jak nowe Cresyny wypadają w przypadku konkurencji? Śpieszę z wyjaśnieniami. Do tej pory jeśli chodzi o pchełki moimi idolami były SRS 200 i SRS 300. Do tej pory… Teraz to się zmieniło na korzyść nowych Cresynów. Słuchawki są lepsze pod każdym względem. Są lepiej wykonane, grają bardzo równo całym pasmem (z drobnymi ale tylko drobnymi czasami brakami w dolnych rejestrach). Do tego wyglądają po prostu nowocześnie i stylowo. BassHeadzi pokręcą głową i poszukają innego produktu. To nie są słuchawki do łupania czaszki. Tak samo jeśli w utworze panuje chaos to niestety słuchawki to wszystko wyciągną. Odradzam korzystania z EQ. Nie ma takiej potrzeby. Motorola RAZR świetnie spisała się w roli źródła. Nie brakowało niczego. Na 100% głośności nie można było słuchać muzyki (po prostu to już był próg, gdzie moje uszy wołały: ŚCISZ, TO BOLI). Sprawdzałem również z Cowonem E3, i9 oraz Ipod Touch 3. W każdym przypadku nowe Cresyny brzmiały BARDZO dobrze. Warto kupić bo: - są świetnie wykonane, - posiadają bajeranckie pudełko, - grają bardzo równym pasmem, - nie są wybredne co do samego źródła dźwięku, - mają bardzo dobrą dynamikę oraz szczegółowość, - sprawdzą się w praktycznie każdym gatunku muzyki. Nie warto ich kupić bo: - nie są to słuchawki dla bassheadów, - są analityczne do bólu, po jednym utworze wiemy jak będą brzmieć pozostałe, - woreczek/opakowanie mógłby być lepszej jakości. Ocena końcowa: BARDZO DOBRY+
  7. Szukam sluchawek do sportu gdzie wazne jest aby bylo slychac odglosy z otoczenia.Wazne tez by bardzo dobrze "siedzialy" w uszach.Prym w mocowaniu pewnie wiodą dokanałowe z racji swej budowy ale w przedbiegach odpadają ze względu na pierwszy warunek.Pchełki dobrze przepuszczają otoczenie ale są beznadziejne w kwestii trzymania sie w uchu.Na pałąku raczej nie bo będą uwierać w kasku.i jeszcze przewód zeby byl elastyczny.Zauważyłem, że sluchawki od komorek maja lepsze przewody od zwykłych po wzgledem gietkosci.Po czasie przewod nie twrdnieje-szczegolnie przy samych sluchawkach. Co od preferencji brzmieniowych nie mam zbyt nacisku na rodzaj myzyki.Cena im mniej tym lepiej (tak do 100 zł).
  8. Dziś dostaliśmy sample nowych Cresynów. Modele C500E (pchełki), C510E (dokanałówki) i C412E Staccato (dokanałówki). Dane techniczne Typ: Otwarty, dynamiczny Rozmiar przetwornika: 14,3 mm Impedancja: 32 Ohm Czułość: 100 dB/mW Maks. moc wejściowa: 40 mW Zakres czułości: 15 Hz - 20 kHz Długość kabla: 1.2 m Kabel: Symetryczny Waga 5.8 g (bez kabla) Akcesoria: miękki futerał, 2 pary gąbek Dane techniczne Typ: Zamknięty, dynamiczny Rozmiar przetwornika: 14,3 mm Impedancja: 32 Ohm Czułość: 101 dB/mW Maks. moc wejściowa: 40 mW Zakres czułości: 15 Hz - 20 kHz Długość kabla: 1.2 m Kabel: Symetryczny Waga 6.8 g (bez kabla) Akcesoria: miękki futerał, tipsy silikonowe (L, M, S i XS), tipsy piankowe (Comply) Dane techniczne Typ: Zamknięty, dynamiczny Rozmiar przetwornika: 8.8 mm Impedancja: 16 Ohm Czułość: 100 dB/mW Maks. moc wejściowa: 20 mW Zakres czułości: 20 Hz - 20 kHz Długość kabla: 1.2 m Kabel: Symetryczny Waga 3 g (bez kabla) Akcesoria: miękki futerał, tipsy silikonowe (L, M i S) i splitter Jestem w trakcie odsłuchiwania pchełek i jestem pod wrażeniem.
  9. Szukam pchełek, które mógłbym podłączyć do laptopa i mieć w miarę przyzwoitą jakość dźwięku (wiadomo, cudów nie oczekuję). Słucham muzyki / trochę produkuję (głównie elektronika, czasem klubowe kawałki) - na laptopie oczywiście tylko takie "szkice" przed zaśnięciem Do szlifowania dźwięku mam zestaw stacjonarny. Nie potrzebuję niczego bardzo drogiego, ważne żeby słuchawki jako tako były selektywne i miały trochę słyszalnego basu - na tyle ile się uda na pchełkach. Wolę douszne niż dokanałowe, często przytulam się do poduszki jedną stroną głowy W tej chwili stawiam na AKG K319 (potaniały i można je w tej chwili kupić za 65zł - wydaje mi się, że to świetna cena). Naczytałem się na forum pozytywnych opinii, zazwyczaj dotyczyły one tandemu z przenośnymi odtwarzaczami. Czy z laptopem zagrają równie dobrze? Inne propozycje, które rozważam: Vedia srs300 (30zł), Soundmagic PH10 (75zł), Sennheiser mx500 (ale te już ciężko dostać). Może coś innego będzie lepszym wyborem? (Laptop to Lenovo g570, choć to pewnie bez znaczenia.. nawet nie wiem co za układ audio tam siedzi.)
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy