Jump to content

lsd

Bywalec
  • Posts

    400
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    21

lsd last won the day on September 7

lsd had the most liked content!

Reputation

1,244 Excellent

2 Followers

Dodatkowe

  • chcę
    Tak niewiele, że szkoda wspominać..

Ogólne

  • Gender
    Male
  • Location
    Wrocław
  • Interests
    ...

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. No już tak nie generalizujcie Panowie bogacze Ja też widziałem już niejednego biznesmena tu na forum co kupił zabawkę za tyrane przez pół roku pieniądze a potem się nie mógł pogodzić z tym, że na meecie posłuchał 2-3x tańszego sprzętu i jakoś mu się wydawał lepszy... Ta nerwowo drgająca powieka frustracji i zagubienia
  2. lsd

    Muzyczne Zakupy

    A do czego Ci pojedyncze sztuki? Nie potrafie sobie na poczekaniu przypomnieć żadnego wzmaka z pojedynczą 6sn7
  3. Tak, ale skoro Abyssy chodziły "na sterydach" to Heki grały na kablu od D8000 Pro.
  4. Spoko oko, nie odebrałem tego jako krytyke, ale swoją drogą krytyka to nic złego. Człowiek się uczy całe życie. Ktoś mi tu kiedyś na forum napisał, że nie formatuje tekstu do odrębnych akapitów i czyta się to ciężko. Dzięki temu mam nadzieje kolejne moje wypociny czyta się już lepiej. Moim zdaniem pady jednak się ugniatają. Przy niektórych modelach słuchawek jest nawet zalecenie by oceniać je dopiero wtedy gdy ich pady już się "ułożą" i nie chodzi tu o pojedynczą sesje odsłuchową. Tak jest np przy L5000. Stąd sądze, że istnieją lepsze sposoby na zaprojektowanie bass reflexu, patrz przytoczone Sony
  5. Przyznaje, że nie szukałem ustawienia, w którym między padem a szczęką powinna być szczelina. Najwyraźniej nie dotarłem w tutorialach do Abyssów aż tak daleko. Podobnie nie sprawdzałem kątów otwarcia okien w pokoju z torem kolumnowym i ich wpływu na rozchodzenie się basu (a może źle robię?) No ale bądźmy poważni. Po co miałbym w ogóle to robić? Po pierwsze basu była idealna ilość. Jeśli w tak kuriozalnym ustawieniu jak to opisywane, bas miałby zalewać resztę pasma, to nie wpłynęło by to raczej pozytywnie na moje całościowe wrażenia z odsłuchu. Po drugie, jeśli nawet basu byłoby za mało i załóżmy, że trzeba by było dokonać takiego zabiegu by było go tyle ile trzeba, to i tak nie rozpatrywałbym tego jako poważne rozwiązanie "problemu". W takim wypadku wolałbym szukać padów, które rozwiązują problem bez kombinowania. Z drugiej strony to i tak bez sensu, bo pady z czasem się odgniatają od nacisku na głowę. Tym samym ich kształt się zmienia i co za tym idzie zapewne zmienia się też kształt i rozmiar tej legendarnej szczeliny.
  6. Tak jak pisałem, na ile słuchawki naturalnie leżały na mojej głowie na tyle nimi manipulowałem. Słuchawki ważą też grubo ponad 600 gram, zdecydowanie więcej niż moja tolerancja w tym temacie. O ile w pozycji defaultowej ten ciężar rozkłada się zaskakująco dobrze i nie męczy głowy, o tyle układanie słuchawek w pozycji gdzie pady biorą słabszy udział w tym odciążaniu, mnie już tak bardzo nie odpowiada. Małe różnice w budowaniu sceny być może były doświadczalne, ale raczej wtedy gdy obniżałem pozycje słuchawek schodząc padami w dół lub w górę. Wiem, że też raczej lubisz granie wokalu z bliższego pola, udało Ci się zatem go przybliżyć w innej pozycji słuchawek?
  7. Na szczęście miałem możliwość to empirycznie sprawdzić. Nie powiem, że nie zgrywają się z Nimbusem, ale w moim odczuciu lepiej zgrywają się z Cayinem. To aż taka różnica w poziomach miłości do Nimbusa i Abyssów? Lekkie zaskoczenie...
  8. Próbowałem na tyle na ile pozwalał mi kształt mojej głowy. Przy przekrzywianiu pałąka czułem dyskomfort, pozycja w lini prostej była dla mnie najlepsza. Założenie padów kątowych zgodnie z instrukcją nie było też dla mnie najlepsze. Wolałem gdy grubsza strona bardziej leżała z tyłu niż z dołu ucha. Wtedy łapałem najlepszą izolacje o ile można tak mówić w temacie słuchawek otwartych. Poza tym @kuropostrzegał mnie o dużej ilości basu której sam doświadczył i w sumie trochę się napaliłem, że będzie jazda w d'n'b. Nic takiego nie nastąpiło, próbowałem na wszystkich wzmakach. Basu było po prostu w sam raz, nie brakowało mi go, ani nie było za dużo. No nie do końca jest tak różowo. Gdybym wziął urlop i miał chociaż dwa pełne dni od rana do wieczora, to bym się bardziej nacieszył. A tak człowiek siada późnymi wieczorami, już by odpłynął przy jakiejś przyjemniejszej nucie po całym dniu roboty i trzeba szybko przełączać się na inną parę słuchawek, potem kolejną, potem wracamy na poprzednią, wałkując dany utwor, albo jego fragment po kilka razy, po ciemku notując na telefonie spostrzeżenia w jakimś notatniku gdzie co chwila wyskakują reklamy. Na końcu sobie przypominasz, że jeszcze można było coś przełączyć tutaj, albo zmienić kabel na inny, a może lampy nie te itd. Mój największy benefit to notatki. Przydaja się przy zakupach.
  9. Good point, poprawione. Za dużej podniety chyba dostałem przy notowaniu.
  10. Corvin74 2. Adam 3. Krzysiek 4. Najner 5. FranticPhil 6. Requal 7. jacmiszcz92 8. CapriIII 9. Dex555 10. Praedo 11.Mongrel 12. robertos 13. Firegon 14. Lord Rayden (wstępnie, zależy od pracy) 15. Name44 16. saudio 17.niebond 18. BitWolf 19. lsd
  11. W ostatnim czasie nie za bardzo znajduje chwile na obcowanie z muzyką, ale trafiła się okazja jakich mało. W moje progi zawitali znamienici goście, których zwyczajnie należało przyjąć. Wizyta była kilkudniowa, stanowczo za krótka na zebranie materiału na obiektywną recenzje, a tymbardziej na kilka odrębnych recenzji, na które zasługują. Zebrałem jednak sporo notatek, głównie dla siebie, którymi się dziele, w tym wątku. Może ktoś uzna je za przydatne. Mowa będzie tutaj będzie Abyssach AB-1266 Phi TC. Abyssy AB-1266 bez "Phi TC" miałem okazję odsłuchać na jednym z AVS w Wawie. Nie cieszyły się wtedy zbytnim zainteresowaniem, będąc wystawione poza słuchawkową mekką, znajdującą się na stadionie narodowym. Miałem zatem sporo czasu by się im przyjrzeć, a wystawcy wręcz cieszyli się, że ktoś zabrał się za odsłuchy ich sprzętu. Niestety nie miałem jakiś szczególnie pozytywnych wrażeń z tamtej sesji, jako że tor na którym grały był dosyć eksperymentalny (jakieś koreańskie wzmaki szukające dystrybutora w PL), a dwa, ich wygoda użytkowania pozostawiała wiele do życzenia. Po niespełna godzinie odsłuchów miałem już dość i poszedłem dalej. Z takimi uprzedzeniami zasiadłem do testów ich następców, czyli wersji Phi TC. Nie spodziewałem się wiele, choć ostanie zachwyty na forum nad tym modelem były dosyć intrygujące. Abyssy w maksymalnym wyposażeniu Complete przyjechały z dodatkową obstawą, w postaci Nimbusa US 5 Pro, który podobno rwie z nimi podłogę, oraz z Chordem Dave'e. Zestaw na papierze prezentuje sie jak nowy czołg Rutkowskiego, który mógłby przejechać przez każde wiejskie dożynki na pełnej "K", nawet nie zauważając, "nierówności". Ale czy tak jest w rzeczywistości? Bez specjalnej zwłoki zabrałem sie za odsłuchy, wpierw w konfiguracji z Heglem HD30 i Nimbusem na zwykłym kablu XLR dołączanym do słuchawek w wersji Deluxe (to nie ten kosztujacy ponad 10k). Na mój gust brakowało mocy więc podbiłem gain na +12. Przed testami słyszałem, że Abyssy na Nimbusie mają obfity dół, może nawet zbyt obfity, ale nic takiego nie doświadczyłem. Niewiele się zmieniło gdy się okazało, że kątowe pady jednak nie wypozycjonowałem zgonie z instrukcją, podążając "by default" ulubioną pozycją podobnych padów które miałem do HE-5LE. W sumie mółbym powiedzieć, że po tej zmianie basu nawet delikatnie ubyło. Cały przekaz wydawał się jednak bardzo poprawny. Nie uświadczyłem także ostrawej góry, o której słyszałem w kontekście Abyssa z innego źródła. Grając głównie muzyke instrumentalną, to co rzuciło mi się od razu na uszy to naprawdę duża, szeroka scena, świetna separacja pomiędzy źródłami, mnóstwo powietrza i piękna barwa, zwłaszcza skrzypiec, fortepianu i trąbek. Jeśli czegoś mogło mi na ten moment brakować to trochę większego wypełnienia, które znam choćby z Empyreanów. We flagowcu Meze istrumenty mają większą wagę, fortepian gra masywniej, ale właśnie takie skrzypce i trąbki już przez ten fakt brzmią mniej melodycznie. Z ciekawości dokonałem zmiany na kabel Superconductor, za który w wersji Complete każą sobie dopłacać mniej więcej tyle kasy, ile trzeba zapłacić za nowe Empyreany (niestety nie te w wersji Elite) wraz z kablem Argentum, czyli ponad 14 tysięcy. Szok i niedowierzanie, a tak poza tym sam kable z moim odczuciu dodaje dźwiękom masy i bardzo delikatnie łagodzi górę. Skrzypce w jego towarzystwie nie wychodzą już tak wysoko jak na najtańszym kablu. W wielu miejscach przybliża się także wokal co by mogło sugerować, że scena w głąb się umniejsza, choć w sumie nie odebrałem tego w ten sposób wsłuc**jąc się w inne źródła. Całość przekazu staje się generalnie spójniejsza i bardziej muzykalna, ale 14 tysięcy??? Skoro jednak na potrzeby testów miałem go za darmoche, dalsze wrażenia opisuje już z jego udziałem. Postanowiłem kontynuować eksperymenty i z ciekawości dokonałem przesiadki na Cayna HA-300. O ile Abyssy na Nimbusie wypadają naprawdę bardzo dobrze, o tyle na Caynie jest to już dla mnie miód i malina. Co prawda Nimbus oferuje większą precyzje w rysowaniu dźwięków, mają one ostrzejsze kontury, o tyle Cayin oferuje nie tak techniczny, a bardziej muzykalny przekaz. Instrumenty nabierają większej masy nie tracąc nic ze swojej melodyjności, średnica ma więcej planktonu. Dół bardzo deliketnie się zaokrągla, ale nie jest w żadnym wypadku poluzowany. Scena robi się jeszcze szersza. Pojawia się magia w postaci róznego rodzaju pogłosów, dłuższych wybrzmień, echa, wszelkiej maści smaczków składających się na tło jakie słyszalne jest na koncertach na żywo. Wiem, że nie każdy lubi taki przekaz, ale kto raz spróbuje blondynki... Ja tak mam również z lampami. Niestety chyba nie ma dla mnie powrotu do tranzystora. No cóż, około godziny walczyłem ze sobą przepinając się pomiedzy Nimbusem a Cayinem, po czym tego pierwszego po prostu wyłączyłem by oszczędzić czas na inne porównania. Tutaj wspomnę jeszce o próbie podjętej z Lucarto Songolo, który niestety nie podołał Abyssom ujawniając zniekształcenia przy wyższych poziomach głośności, na których zazwyczaj lawiruje podczas odsłuchów. Uprzedzając ewentualne pytania, Electrona i WA8 włączyłem jedynie na chwilę, ale stwierdziłem, że nie mam czasu, na aż tak rozbudowane testy, zwłaszcza, że od pierwszych nut Cayin sprawiał lepsze wrażenie od tych dwóch wzmakóœ. M8 nie próbowałem. Po prostu nie było na to czasu. Dave był w stanie uciągnąć Abyssy, nie było artefaktów, ale grało to dosyć chudo i bardziej technicznie niż muzykalnie. Nie było zatem sensu rozwijać tematu. Skupiłem się dalej na testach głównie z Cayinem, skacząc po wybranych utworach, wybierając pojedynkujące się słuchawki i robiąc krótkie notatki. Niektóre porównania jak sam przyznaje są dosyć lakoniczne. Nie zawsze potrafiłem skupić się na księgowości. Czasem po prostu płynęła muza... Pierwszy dzień testów (Hegel HD30, Cayin HA-300, Psvane 300B WE Replica, Shuguang CV181-Z Treasure Gold) Bahramji and Manesh de Moor - Momemt with you Abyss vs Heki Heki grają bliżej, emanują przez to dosadniej szczegółami i smaczkami, które na Abyssach są również słyszalne, ale jednak nie z taką mocą. Mimo wszystko dźwięki z głównej lini mają więcej ciała na Abyssach. Bas jest miększy na Hifimanach i wydaje się że mniej kontrolowany. Anna Maria Jopek - W polu lipenka Od jakiegoś czasu to mój ulubiony kawałek testowy. Jest wiele aspektów porównawczych. Świetny wokal o różnej intonacji, sporo różnych instrumentów rozłożonych na wieloplanowej scenie. Rywalizujące o pasmo wybrzmnienia mnogich bębnów, fortepianu, skrzypiec. Pogłosy, przeróżne szczegóły, dźwięki schodzące bardzo nisko i idące bardzo wysoko. Dotychczas na tym właśnie kawałku, mimo wielu starć z topowymi słuchawkami, zwycięsko, w lepszej lub gorszej kondycji wychodziły Empyreany, pędzone z Lucarto Songolo. Oferowały one tutaj najlepszy kompromis pomiędzy wypełnieniem dźwięków poszczególnych instrumentów, a ich separacją, pomiędzy powabem wokalu, a jego prawdziwym charakterem, między efektownością, a realizmem budowania sceny. Było tak do momentu zapięcia Abyssow do Cayina. Czuć, że jest to bardziej zaawansowana technicznie konstrukcja o fenomenalnej separacji. Takiej nie słyszałem jeszcze wcześniej, przynajmniej na tym złożonym utworze. Co bardzo ważne, dźwięki nie tracą przy tym na swojej objętości. Mało tego, w stosunku do Empyreanów barwa fortepianu, skrzypiec jest tu po prostu o wiele lepsza. Mimo pogłosów bębnów, ich długich wybrzmień, wariacje fortepianowe mają precyzyjne kontury, a trzeba wspomnieć, że w tym samym czasie dzieje się bardzo wiele innych rzeczy na scenie. Same bębny również są lepiej wyodrębnione, a ich tekstury precyzyjniej podane. Dla mnie poprostu rewelacja. Dzięki wspaniałej separacji pojawia się również wrażenie większej sceny. Wokal Anny Marii Jopek także mi się niesamowicie podoba na Abyssach, jakby oddający bogatszy jego charakter i jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, do jednej rzeczy, która nie pozwala mi nazwać tego grania doskonałym, to jego lekkie oddalenie w stosunku do konkurencyjnego przekazu znanego mi z Meze, Heków czy L5000. Niestety nie byłem przy nagrywaniu tej płyty i nie wiem, gdzie wtedy stała wokalistka na scenie, czy to oddalenie oddaje po prostu rzeczywistość. Natomiast wiem tyle, że bliższy wokal jest bardziej angażujący, a ten Anny Marii Jopek wręcz hipnotyzujący i chciałbym go jak najwięcej. Pod tym, jednym względem Abyssy ustępują wspomnianej trójce. Z podobnej odległości wokal grają Susvary, ale akurat w tym utworze nie posiadają ani takiej separacji, ani barwy instrumentów. W sumie walkę nawiązały tutaj jedynie L5000 oferując jeszcze większy poziom szczegółowości, ten bliższy wokal, również świetną precyzje w oddaniu bębnów i teksturowaniem innych źródeł. Jednak przekaz z ATH jest jaśniejszy, nie posiada aż takiej separacji, a sama barwa saksofonu i fortepianu delikatnie mniej mi się podobała, mimo, że skrzypce na L5000 to zawsze poezja. Finalnie, niestety Abyssy ogłaszam na tym kawałku jako nowego króla. Niestety tylko dlatego, że nie jestem ich posiadaczem i raczej w najbliższym czasie się to nie zmieni. Lecim dalej. Cassandra Willson and Fabrizio Scotti - Red guitar, Eva Cassidy - Aint no sunshine, Tutaj pomiędzy Abyssami i Hekami stwierdzam remis. Abyssy prezentują niesamowitą barwę wokalu, piękne gitary z odpowiednią masą szarpanych strun i dużym pietyzmem jeśli chodzi o realizm. Ponownie super separacja. Za to Heki grają bliżej, otaczając słuchacza dźwiękami, trójwymiarowo (Abyssy raczej z przodu), grając wokal od ucha, bardziej angażująco. Paul Anka - The way you make me feel Ku mojemu zaskoczeniu całkowite zwycięstwo Hek'ów. Trabki naturalniejsze, żywsze, głos Paula wyrazisty, pełny, na Abyssach wycofany, jakby nieśmialy, Heki oddaja żywy, energiczny przekaz, Abyssy grają tu zdecydowanie powściągliwiej, na wiekszej scenie, pewnie oddajęcej wierniej przestrzeń potrzebną na umiejscowienie tak wielu muzyków orkiestey, ale fun przy tym jest zdecydowanie mniejszy i całość mniej muzykalna. Ambeon - High Abyssy graja tu jakby nieśmialo. L5000 rozkladaja je na tym utworze na kawałki z żywym wokalem, lśniącymi, popisowymi gitarami elektrycznymi i niesamowitym detalem we wszelkich smaczkach eleketronicznych. Przy tym granie L5000 w żaden sposób nie jest przytłaczające, czaruje trojwymiarową sceną. Z ciekawości zakładając inne zamknięte, Denony D7000, granie jest tutaj ugrzecznione, z wycofaną górą, dosyć obszernym dołem i barwą instrumentów, która nie może rywalizować ani z ATH ani z Abyssami. Jest to jednak wciąż bardzo satysfakcjonujące granie, o najlepszym stosunku jakości do ceny (oczywiście używek, nie są produkowane) jaki osobiście słyszałem/widziałem. Dire Straits - Money for nothing Znow Abyssy grają zachowawczo wzgledem L5000, i choc bardzo poprawnie to ATH porywają. Założenie po nich Abyssów sprawia wrażenie beznamiętnego grania. Gary Moore - I love you more than you will ever know Abyssow słucha sie przyjemnie, naturalne gitary, pięknej barwy solówki, gitara elektryczna ma masę, słucha jej sie z zahipnotyzowaniem, tak, że czas mija alternatywnym tempem. L5000 potrafią na tym kawałku wyciągnąć jeszcze wiecej, absolutnie dopieszczając słuchacza ekspresją gitar, wyciągając rify na wyższe rejony w całkowicie czysty sposób. Obie pary słuchawek dają tutaj niesamowitą satysfakcje ze słuchania. Erykah Badu - Tyrone (live) Piekny, naturalny wokal na Abyssach, oddający właściwą barwę Erykah (byłem na kilku jej koncertach). Świetnie oddana gitara basowa, masywna, trzymana w ryzach. Dobrze słyszalne wszystkie szczegóły, miotełki, głosy publiczności. Stopa perkusji wybrzmiewa krótko, precyzyjnie. Na Hek'ach wszystkie szczegóły jeszcze lepiej uwypuklone, lepiej słyszalne. Znów bardziej funowy i energetyczny przekaz dzięki graniu z bliższego planu. Dochodzę po czasie do wniosku, że Hifiman specjalnie tak zestroił te słuchawki, by mimo swego zaawansowania technicznego robiły dodatkowe wrażenie grając wokal do ucha i zwiekszając bryły małych dźwięków kosztem sceny. Mimo, że takie słuchawki jak Abyss czy Susvary mogą oddawać rzeczywistość sali nagraniowej bardziej poprawnie, to na końcu większości ludzi mało to obchodzi, bo fun płynie większy z bardziej bezpośredniego uczestnictwa w spektaklu muzycznym. A może za bardzo generalizuje? Breakout - Na naszej drodze Na Abyssach naturalne gitary, wokal wyraźny charakterystyczny, niewygładzony, choć na Hek'ach posiada on bardziej złożoną barwę. Na Hifimanach przekaz jest bardzo spójny, wszystkie pasma są ze sobą splecione, a całość podana z bliska, co ponownie stanowi bardziej muzykalny przekaz w moim odczuciu. L5000, idą o krok dalej w interpretacji wokalu i wyciagają z niego jeszcze więcej szczegółów, ale finalnie, mimo to, Hek'i grają znów bardziej muzykalnie. Kanal Audytywny - Takie chwile L5000 miaźdżą ilością szczególów, są tu wyczynowe, ale niemęczące (przynajmniej przez jakiś czas ;)), a bardzo muzykalne. Generują trójwymiarową scenę, L.U.C bawi się swoim głosem, a ja słucham z otwartą szczęką jak bym patrzył na jakiś pokaz fajerwerków i laserów. Heki próbują nawiązać walkę i są blisko, no ale jednak lekko im brakuje. Abyssy grają jak zwykle dla odmiany wokal z dystansu. Nie są też aż tak szczegółowe, co nie znaczy, że cokolwoek gubią. Po prostu słuchacz może pominąć niektóre smaczki niewydobyte tak wyraźnie z tła. Abyssy nie podają dźwięków z tak wielu stron, za to między źródłami jest więcej powietrza. Moim zdaniem na Abyssach można by dłużej słuchać takiej efekciarskiej muzyki, bo jest to bardziej złagodzony przekaz. Z drugiej strony po Abyssach zakładam znowu L5000 i pierwsze słowa jakie garną mi się na usta to "o ja pierd...!" Dead Can Dance - Kiko Bass z bębnów lelszej jakości na Abyssach. Odniosłem wrażenie, że Abyss potrafi zejść niżej i dostarcza większej różnorodności na tym paśmie. Abyssy były w stanie oddać zaokrąglone najnizsze zejścia w pierwszych tonach utworu dostarczając przyjemnej wibracji. Heki tego nie zrobiły, oddając spłaszczoną teksturę bębna. L5000 też nie potrafiły zejśc tak nisko, choć uderzenia bębna z okolic midbasu miały być może jeszcze bogatszą fakturę. W dalszej części kawałka najbardziej melodyczne były L5000 potrafiąc najbarwniej oddać dźwięk cymbałów oraz lutni arabskiej. Drugi dzień testów (Chord Dave, Cayin HA-300, Psvane 300B WE Replica, Shuguang CV181-Z Treasure Gold) Snarky Puppy - Grown folks Na D7000 graja dość blisko, dźwięki instrumentów lekko pogrubione, mają spory wolumen, ciężka stopa perkusji i obszerne bryły basowe. Generalnie przyjemnie się ich słucha, relaksacyjna, muzykalna prezentacja. Abyssy mają mniejsze wypelnienie niz D7000, ale więcej powietrza, grają na wiekszym planie, instrumenty dzwięczne, piękne. Technicznie to inna połka niż D7000, natomiast w muzyce mogłoby płynąć troche więcej emocji. Na L5000, instrumenty, szczególnie trąbki, mają mniej przyciągającą barwę. Dodatkowo jak zazwyczaj ATH grają bliżej. Na Hek'ach przyjemne granie, relaksacyjnie, w połowie drogi pomiędzy D7000, a grającymi na poważnie Abyssami. Jest też dobre wypelnienie oczekiwaną fakturą poszczególnych instrumentów, których barwa jest lepsza niż w D7000, ale nie aż tak dobra jak w Abyssach. Heki otaczaja dzwiękiem, są bardzo muzykalne, dają mi najwięcej przyjemności ze słuchania. Susvary grają w podobnym stylu jak Heki, ale z większej odległości przez co nie angażuja mnie, słuchacza aż tak bardzo. Miles Davis - Sivad (Live) To dosyć trudny kawałek dla słuchawek grających z bliskiego pola, zwłaszcza mających rozjaśniony przekaz. Wybitna muzyka, ale sama realizacja nie jest wybitnej jakości. Dużo tam wariacji z trąbkami, które potrafią być bardzo ostre. Pierwszy raz sytuację opanowały tutaj Finale D8000, dla których przez ten kawałek zakręciło mi się kiedyś na chwile w głowie. Grały przyjemnie, z powagą, z zerową ostrością, wyciągając jak wtedy mi się wydawało maxa z tego nagrania. Potem przyszły Susvary i okazało się, że max był gdzie indziej L5000 są na tym utworze krzykliwie, ostre, męczące. Średnica jest sucha. Podobnie zachowują się tutaj Heki. Może mają tej ostrości odrobinę mniej. Abyssy wypadły całkiem nieźle, bez nieprzyjemnych ostrości, z trąbkami o zróżnicowanej barwie. Scena większa niż na Susvarach, ale granie przez to trochę mniej zajmujące. Ogólnie wywarły na mnie mimo to bardzo dobre wrażenie. Grover Washington - Masterpiece Heki graja jak zwykle bliżej i znów bardziej angażują słuchacza. Abyssy graja z dystansu, źrodla maja wiecej przestrzeni między sobą, jest lepsza holografia. Scena także większych rozmiarów na Abyssach, zwłaszcza na szerokość. Instrumenty brzmią lepiej na Abyssach, ale finalnie to na Hekach słuchałem dłużej tego kawałka. Zrzucam to na karb tego bliskiego grania, do którego się przyzwyczaiłem. Empyreany słuchane jako kolejne po Hek'ach i L5000 mnie w tym upodobaniu utwierdziły. Erick Jackson - Vibin Susvary zagrały bardzo poprawnie z glębokim zejściem basu. To było muzykalne doświadczenie, ale czegoś mi tu brakowało po ponownej przesiadce z Hek'ów Heki po staremu, bliżej przez co jeszcze bardziej muzykalnie, funowo, choć paradoksalnie bass miały twardszy niż w Susvarach. L5000 zagrały ze zróżnicowanym basem, ale góra była tu mniej przyjemna zbyt natarczywa. Finalnie odebrałem ten przekaz jako mniej muzykalny niż ten z Heków. Abyssy za to pokazały najfajniejszy, najglebszy bas z najlepszą texturą. To było bardzo przyjemne granie, choć nie tak angażujące moją uwagę jak na Hekach. Jan Garbarek - Knot of place and time Na L5000, super barwny saksofon, przy najwyższych partiach wygładzony, lśniący. Słuchawki zdają się nie mieć ograniczeń w tym jak wysoko można go zagrać. Czuć niesamowity klej jaki spaja pełniący tło bas, z tymi wysoko grającym saksofonem oraz skrzypcami. Jest tu magia. ATH grają bliżej niż Abyssy i z lekko twardszym basem. Na Abyssach saksofon jest bardziej powściągliwy w tym swoim blasku i słuchawki nie starają się popisywać tym, z jaką rozpiętością można go zagrać. Gra bardziej dostojnie, ale czy bardziej naturalnie? Ciężko mi to ocenić. Na obydwu parach słuchawek można odpłynąć podczas odsłuchu i stracić rachube czasu. Pięknie jest również na Empyreanach (oczywiście z Songolo), gdzie przekaz jest bliższy niż z Abyssów i scena przy tym również mniejsza, natomiast będąc uczciwym, Meze odstają od tych dwóch flagowców pod kątem barwy instrumentów. Są natomiast zajmujące i bez słuchania poprzedników pewnie mało kto by powiedział, że mu cokolwiek w tym graniu brakuje. Hoff Ensemble - Blagutten Abyssy grają bardzo muzykalnie na dużym planie, znów barwa instrumentów robi wrażenie. Heki rysują mniejszą scene, znów podsuwają wiele dźwięków pod same uczy, ale barwa instrumentów nie jest tak wierna i bogata jak na Abbyssach. L5000 prezentują się tutaj również bardzo dobrze, z równie dużą sceną jak Abyssy i świetną barwą, choć nie aż tak piękną jak Abyssy. Zwróciłem natomiast uwagę na najdokładniej oddane uderzania ludzkich dłoni w bębny na Audiotechnice. Było to po prostu namacalne, wręcz można było sobie wyobrazić kąt pod jakim dłoń spotykała się membraną w danym momencie. Tego dnia próbowałem zaciągnąć Abyssy także do innych, bardziej rozrywkowych gatunków muzycznych. Radzą sobie, ale to nie jest ich żywioł. Na klasycznej elektronice czy pop lepiej wypadały grające rozrywkowo/funowo/blisko Heki lub powalające szczególami L5000. Na bardziej nowoczesnych, agresywnych gatunkach elektroniki Abyssy z Nimbusem pogromców znajdywały albo w piekielnie szybkich Fostexach, albo Empyreanach (obydwie pary na Songolo). W metalu L5000 grają bardzo ekspresywnie i też Abyssy muszą im ustąpić pola. Podsumowanie Do czego zatem nadają się amerykańskie słuchawki? Gdy przeczytałem samemu ten tekst zrozumiałem, że można odnieś wrażenie, iż w wielu miejscach są od nich słuchawki lepsze. No ale... Po pierwsze, ważna informacja o jakiej od jakiegoś czasu wspominam w moich tekstach i chcę wspomnieć również w tym akapicie. Lubię jaśniejsze granie, lubię detal, wolę wokal grany raczej z bliska i kocham bogatą barwę instrumentów. Trzy pierwsze cechy niekoniecznie sprzyjają Abyssom. Choć detalu im nie brakuje, to zwyczajnie pod tym kątem są lepsi zawodnicy. Po drugie, gdy mowa o tych zawodnikach, to trzeba zaznaczyć, że odbyła się tu bitwa na szczycie. Gdy piszę, że coś jest lepsze od innego, to nie znaczy, że jest to przepaść, no chyba, że wyraźnie to zaznaczam. Bywa, że mowa tu o niuansach, na potrzeby zróżnicowania słuchawek lub podania punktu odniesienia. Wreszcie po trzecie, przechodząc do właściwego podsumowania. Moim zdaniem to słuchawki z jedną z najlepszych barw instrumentów jakie słyszałem. Pisząc "jedną z najlepszych" mam tu na myśli na ten moment jedynie L5000, a większość flagowców przeszło już wcześniej przez moje ręce. Audiotechniki bywają czasem lepsze i gorsze pod tym względem, natomiast są to słuchawki nieprzewidywalne, czasem kapryśne. Jak podejdzie im płyta to grają niedoścignienie. Gdy płyta jest kiepsko, płasko zrealizowana to jest po prostu kapa. Ich detaliczność, bądź jasny przekaz potrafi zabić, a w najlepszym przypadku zmęczyć. Abyssy grają zawsze przynajmniej dobrze. Co najwyżej w złych momentach zachowawczo i nie błyszczą. Mogą co najwyżej nie porwać słuchacza, ale raczej nigdy go nie zmęczą. Nie udało mi się ich zaskoczyć żadnym nagraniem gdzie zagrałyby po prostu kiepsko. One grają dostojnie, poważnie. Są stworzone do muzyki instrumentalnej, a prawdziwy popis dają gdy tych instrumentów jest dużo. Ich separacja jest wybitna, znana mi z elektrostatów. Nic się tutaj nie zlewa. Poza tym mają naprawde niezłą holografie, grają na dużym planie, choć nie ma tu 3D znanego mi z Heków czy L5000. Abyssy wreszcze oddają z ogromnym realizmem wokal zarówno kobiecy jak i męski. Heki za bardzo czasem wygładzają ludzkie głosy i trudniej niż na Abyssach rozpoznac po "kilku nutach" nazwisko wokalisty. Takiego problemu nie ma z Abyssami. Szkoda, że nie grają tego wokalu bliżej. Wtedy nastałby u mnie pogrom w wyposażeniu. Tak czy inaczej wydają mi się jako obiekt pożądania atrakcyjniejsze niż Susvary. W porównaniu do Heków dają coś naprawdę "extra", może nie zawsze lepszą, ale na pewno inną jakość. To obecnie mój numer jeden na liście słuchawek, które chciałbym posiadać. Za wypożyczenie sprzętu do testu serdeczne dzięki dla @MP3store Musze przyznać, że postarali się zestawiając taki tor, po posłuchaniu którego drzwi de sejfów miękną.
  12. Ja to robiłem 27 maja w wątku Hifimana.
  13. Hej, potwierdzam słowa @saudio. Lampy 300B generują dużych rozmiarów dźwięki, a odnosze wrażenie ze Cayin to jeszcze bardziej potęguje. Słuchawki, które same w sobie grają obszerniejszym lub wolniejszym basem, albo podbarwiają/mocno nasycają średnicę, mogą nie polubić się z Cayinem przeciążając po prostu cały odbiór. Mam Empyreany, miałem MDR-Z1R i ich połącznie z Cayinem nie nazwałbym najszczęśliwszym. Z tych które wymieniałeś prędzej Abyssy i być może Verite C. Mnie najlepiej sprawują się na tym wzmaku jaśniej grające słuchawki, ATH, Hifimany z serii HEK, Susvary, świetnie grały Bayery T1v2, które też długi czas posiadałem. Kompletnie nie wpasowuje się do tego grona jakimś cudem TH-900 mk2 które potrafią grać lepiej na mniejszych lampach.
  14. lsd

    Muzyczne Zakupy

    Nie pije do zasilania które zakupiłeś, a do bezrefleksyjnego kupowania sprzętu z działki audio voodo, o czym dalej mowa w niewybrednych sformułowaniach. Z fantów które były kompletną stratą kasy mógłbym wymieniać wiele kabli analogowych zarówno w torze kolumnowym jak i kabli słuchawkowych, duży procent kabli rca, wiekszość kabli zasilających, absolutnie wszystkie kable USB "audio" jakie miałem i wciąż pasiadam, stolik grawitacyjny który kupiłem swego czasu, zasilanie HydraZ dla Black Dragona, filtry zasilania które kupowałem w przeszłości próbujac bezskutecznie walczyć z zakłoceniami sianymi przez AGD. Człowiek kupił, posłuchał, wtedy faktycznie żal dupe ścisnął,a nastepnie sprzedał dalej ze sporą stratą. Co nie znaczy, że dalej nie kupuje. Po prostu jestem o wiele, wiele bardziej sceptyczny. Powiem Ci, że jescze nie miałem czasu porównać. Wczoraj wyciągnąłem z paczkomatu, zrobiłem zdjęcie i ukryłem przed żoną. Nie ma co pworokować Na porównanie przyjdzie pora. Zwłaszcza, że sztuka kupiona od @dweet posiada gniazda 3.5mm dając możliwość potestowania szerszej gamy okablowania. Kupiłem od @dweet któremu przy okazji serdecznie dziękuje za transakcje. "Nowe" są na pierwszym planie.
  15. lsd

    Muzyczne Zakupy

    A zeby nie było, że nie w temacie. Jak mówiłem tak zrobiłem, moja druga para D7000.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy