Skocz do zawartości
Questyle preorder Czytaj więcej.. ×
Astell & Kern Diana by Jerry Harvey Audio - preorder Czytaj więcej.. ×
nfsu

Jlab Audio: JBuds J3, J5, J6

Rekomendowane odpowiedzi

Moving up the ladder

 

Jakiś czas temu dokonałem recenzji słuchawek, które stanowią najniższe szczebelki na drabinie Jlab audio: Jbuds oraz J2. Pomimo faktu, że jakością nie powailiły mnie z nóg, zdecydowałem się przetestować droższe modele. Efekt? Nie uprzedzając faktów drożsi bracia zostawiają daleko w tyle modele entry-level tej firmy.

 

Packaging quality

 

Z tego, co widziałem na zdjęciach zagranicznych, zarówno samo opakowanie, jak i jego zawartość, mogą się różnić w zależności od serii, dystrybutora itp. Mój opis w tej części zatem nie musi mieć odniesienia do realiów. Tak, czy inaczej:

 

Opakowanie J3 jako jedyne na plus wyróżnia się spośród całej linii Jlab: małe plastikowe pudełeczko, które spokojnie może służyć jako pokrowiec (po wyjęciu poflokowanej wkładki, rzecz jasna). Poza tym standardowe gumowe wkładki i parę papierków

 

J5, jak i J6 są zapakowane w foliową saszetkę. Ciężko mi jest wyobrazić sobie, że słuchawki nieznanej marki z dość wysoką ceną na metce i opakowaniem z grubszej reklamówki mogą stać się hitem w jednej z większych sieci RTV. Być może faktycznie zostanie to zmienione, tym bardziej biorąc pod uwagę opakowanie ich młodszego brata.

 

Jeśli o akcesoria chodzi, do J5 jest to samo, co do J3 + klips do kabla; J6 są wzbogacane o klips do kabla, pokrowiec oraz dwukapturkowe wkładki.

 

 

Build quality

 

Przede wszystkim, wyższe szczebelki drabiny JLAB są wykonane dużo bezpieczniej: aluminiowa wtyczka i same słuchawki sprawiają solidne wrażenie.

Wszystkie 3 modele są wykonane podobnie, jednak każdy ma jakąś charakterystyczną cechę:

J3 mają bardzo przyjemny w dotyku przewód z przezroczystą osłoną. Kabel nie zaczepia się o ciało, więc spokojnie można go nosić pod koszulką. Oczywiście, bez dłuższego testu nie sposób powiedzieć, czy faktura osłony będzie się zmieniać w kontakcie z potem.

Fajny, a zarazem prosty pomysł jest z kształtem J3: wgięta beczka pozwala na pewny chwyt słuchawki przy wyciąganiu.

Warto także napomknąć, iż J3 jako jedyne z tych modeli mają prostą wtyczkę.

 

J5 posiadają już zwyczajny kabel, choć producent chwali się wzmocnieniem z kevlaru. Szczerze nie widzę sensu we wzmacnianiu kabla, skoro i tak najczęściej połączenia we wtyczce padają ofiarą gwałtownych ruchów i ciągnięcia za przewód.

Także obudowa zdaje się być krokiem wstecz, gdyż końcowa tulejka jest wykonana z plastiku. Stanowi to jednak tylko problem, gdy w wolnych chwilach lubimy ciskać słuchawkami o ścianę. W takim przypadku jednak problem plastikowej tulei jest daleko, daleko na liście naszych problemów.

 

 

J6 stawiają na miniaturyzację. Zmniejszenie średnicy przetwornika i wydłużenie obudowy dały ładny optycznie rezultat. Oczywiście sam przetwornik dynamiczny stanowi barierę miniaturyzacji, stąd też w tej kategorii słynne z małych rozmiarów Klipsche X10 jedzą je na śniadanie.

Zarówno J6, jak i J5 posiadają wtyczkę zagiętą o 45 stopni, co jest rozwiązaniem dość nietypowym, ale powinno w jakimś stopniu odciążać naprężenia na wtyczce.

 

Blocking out noises

 

W skrócie dla tych 3 modeli:

 

Izolacja - słaba.

Efekt microphonics - Słychać uderzenie kabla o ciało bardziej, niż walenie szczotką w kaloryfer w bloku. W J3 ten efekt jest mniejszy.

 

Sound quality

 

Zacznijmy od J3:

 

J3 zrywa z tradycją oryginalnych Jbudsów i J2, które zalewały wszystko basem. Do detalicznego brzmienia im wciąż daleko, jednak tym razem słuchawki mogą odznaczać się cechami takimi, jak "muzykalne" i "dynamiczne" zamiast "dudniące", czy też "niedorzecznie źle wyważone".

Basu jest stosunkowo dużo, choć nie schodzi on bardzo nisko. Pomimo ilości nie wylewa się on zbytnio na inne pasma. Słuchając Nelly Furtado przy Say It Right wokalistka bez większych trudności przebiła się przez podkład, co pozytywnie mnie zaskoczyło.

Tony średnie też zapisują się u mnie na plus. Szczególnie dobrze brzmią tutaj gitary. Ten fakt połączony z całkiem niezłą separacją instrumentów sprawia, że słuchanie albumów unplugged na tych słuchawkach to prawdziwa przyjemność.

Do gromady minusów można zaliczyć lekko pominięte tony wysokie, co tłumi dźwięk. Także szczegółowość jest dość niska w porównaniu ze starszymi braćmi. Pomimo tego słuchawki są bardzo dużym upgradem w stosunku do J2 i biorąc pod uwagę, iż posiadane przeze mnie MEelectronics M6 kosztują 119 zł, warte są 109 zł zaproponowanych przez dystrybutora.

 

 

J5 od początku były moimi ulubionymi z całej linii. Pomimo bełkotu z angielskiej strony, który tłumaczył, iż tylni bass reflex był inspirowany włoskimi supersamochodami, miałem wrażenie, że w tym modelu postawiono dźwięk ponad wymiarami czy też designem. Nie zawiodłem się.

W stosunku do J3, J5 oferują dużo lepsze wypełenie dźwięku tonami wysokimi. Da się ją czuć na każdym kawałku i od razu podnosi to radość ze słuchania.

O ile same tony średnie brzmią podobnie, to zmniejszenie ilości basu pozwala trochę bardziej je uwidocznić. Sam bas także schodzi niżej niż u J3, choć sprawia wrażenie lekko dudniącego.

Co ciekawe, pomimo tych usprawnień albumy unplugged brzmią lepiej na J3, głównie za sprawą większej przestrzeni.

 

Do J6 miałem mieszane uczucia. Mały przetwornik, duża cena, jakoś to mi nie pasowało. Pomimo tego mały przetwornik ma parę zalet: przede wszystkim membrana nie strzela tak głośno podczas uzyskiwania szczelności w uchu. Poza tyn mała obudowa powoduje, iż słuchawki są naprawdę wygodne. Kolejnym plusem, co najciekawsze, jest naprawdę dobry dźwięk.

J6 stanowią rozwinięcie dźwięku J3 i J5. Lepsza szczegółowość, lepsza scena, lepiej kontrolowany bas (jest go odczuwalnie mniej niż w J5 czy J3), lepsze wokale: wszystko jest lepsze. Dźwiek tutaj naprawdę zachowuje emocje nie tracąc wiele ze szczegółów. Sam trochę ograniczyłbym bas, ale dla większości osób będzie go zapewne ciut za mało.

Naprawdę ciężko jest mi coś im zarzucić. Oczywiście jest miejsce na parę usprawnień, ale przy takim rozmiarze usprawnień można dokonać tylko za pomocą przetwornika armaturowego. A to już kosztuje...

 

Podsumowując całą linię każde pieniądze wydane na wyższy model powodują ograniczenie basu, uczynienie dźwięku bardziej szczegółowym i zbliżenie wokali i tonów średnich na pierwszy plan.

Czy zatem otrzymane zmiany są warte wydanych złotówek? To już zależy od konkretnego człowieka, gdyż wraz z rosnącymi cenami ta sama różnica wartości daje coraz to mniejsze różnice w jakości dźwięku.

 

Overall quality

 

Muszę przyznać, że przygoda ze słuchawkami tej marki przekonała mnie do nowych graczy na rynku audio. Choć niższe modele nie różnią się bardzo od produktów OEMowych, począwszy od J3 w górę jakość wykonania i dźwięku kwalifikuje się do czołówki. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić przetestowanie tych słuchawek na własnych uszach i wystawienie własnej opinii. Nic bowiem nie powie tak dużo o dźwięku, jak choćby parominutowy odsłuch.

 

--Double flange--

 

U Jbuds można kupić także 2-kapturkowe końcówki. 3 pary. 29 zł. Rozmiary: niedorzecznie małe, normalne, niedorzecznie duże. Poprawiają uszczelnienie, szczególnie przy większych słuchawkach, jak J3. Dodają przez to trochę basu, aczkolwiek przy niektórych uszach mogą po chwili dać się we znaki. Za połowę tej ceny poleciłbym, za 29 zł - niekoniecznie.

DSC_0139.JPG

DSC_0141.JPG

DSC_1929.JPG

DSC_1930.JPG

DSC_1932.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności