Jump to content

Queen of Audio by Kinera - Adonis In-Ear Monitors


Recommended Posts

Kolejne modele do testowania i chyba nie mogłem być bardziej zaintrygowany podczas pierwszych odsłuchów. Za uprzejmością @kurop oraz wrocławskiego MP3Store użyczono mi trzy modele ze stajni Kinery: Odin, Nanna oraz Adonis. Te ostatnie to co prawda marka Queen of Audio, ale sygnowana logiem wschodniego Producenta, także jedna rodzina.

Wziąłem się wstępnie, jak wynika z tytułu, za te ostatnie ponieważ reszta potrzebuje u mnie trochę więcej czasu z racji osobliwej sygnatury brzmienia, ale o tym kiedy indziej. Za platformę testową posłużył oczywiście Cayin N3Pro oraz dla odmiany 16-rdzeniowy kabel zbalansowany TRN T2 wykonany z posrebrzanej miedzi na wtyczce 4.4 mm, ponieważ zauważyłem, że Kinery potrzebują jednak trochę więcej mocy aby ukazać swoje prawdziwe oblicze – tak było w przypadku Nanna, więc przypuściłem, że tak samo postąpię wobec Adonisa… I nie mogłem być w tym momencie bardziej pewny swojego wyboru.

Panowie/Panie, coś Wam powiem i to z ręką na sercu. Jeśli uważacie się za osoby, które wolą wybrać swoje Graale i przy nich pozostawać, a na wszelkie inne niższe w hierarchii modele patrzycie z pewną dozą dystansu – możecie nie czytać dalej, ponieważ nie sądzę, aby był to model godny Waszej atencji. Jeśli natomiast jesteście ciekawi nowych wrażeń oraz tego co mogą zaproponować poszczególne progi cenowe, lubicie odkrywać i próbować nowych schematów dźwiękowych zaimplementowanych w np. wykonane ze stabilizowanego drewna hybrydowe IEMy, które za ułamek ceny wyższych modeli potrafią być niemal równie interesujące przy zastosowaniu zaledwie jednego 10-milimetrowego autorskiego dynamika oraz dwóch armatur (1x Knowles + 1 autorski QoA) – postarajcie się posłuchać Adonisów. Są wyjątkowe pod każdym względem od jakości wykonania na generowanym dźwięku skończywszy.

Ale do rzeczy – po podpięciu i przesłuchaniu kilkunastu utworów z mojej listy testowej zauważyłem w jak subtelny i sugestywny sposób potrafią one wyciągnąć szczegóły utworu. W żaden sposób nie są one uwypuklone jak w przypadku wyższych modeli, które podają wszystko na tacy. Ciepła sygnatura pozwala na ich wychwycenie w sposób niewymuszony i naturalny, podczas gdy w dynamiczniejszych partiach również są one słyszalne bardzo dobrze i nadal z bardzo dobrą kontrolą. Słuchając ich odniosłem dziwne wrażenie, że mają one założoną przez Producenta swoistą blokadę osiągów jakby chciały powiedzieć: „patrz do czego jesteśmy zdolne, a to dopiero początek!”

Scena jest specyficzna – w zależności od serwowanych utworów wszelkie nowsze aranżacje posiadają ładnie rozjaśnioną dość szeroką choć niewysoką przestrzeń. Pierwszy plan muzyki wysuwa się naprzód, będąc lekko „zaoblonym” na górze i dając wrażenie pozornego dźwięku tunelowego. Nie wychwyciłem go we wszystkich piosenkach/melodiach, pojawia się on wybiórczo w zależności od zastosowanych instrumentów (oraz prawdopodobnie kabla). W tym otoczeniu wokal jest wyczuwalnie oddalony, ale po raz kolejny – wszystko zależy od utworu. Kameralne występy potrafią być bardzo zajmujące („Bound to You”), a to ze względu na niewymuszoną naturalność podczas gdy bardziej rozrywkowe czy orkiestrowe raczej pozwolą postawić na muzykalność i energię/epickość aniżeli wykonawcę/instrumenty prowadzące, które co prawda nadal znajdują się w tej przestrzeni jednak już odrobinę na drugim planie. Nie wspomniałem o obrzeżach sceny – są, mają się dobrze i również obfitują w subtelne szczegóły, a w starszych tradycyjnie skrojonych utworach pokroju „Samba pa ti” są punktowe i świetnie umiejscawiają dane instrumenty nawet za linią uszu. Perkusja oraz jej brzmienie również daje doskonałe rozpoznanie, które tomy czy werble są aktualnie w użyciu. Absolutnie nie spodziewałem się, że otrzymam do testów taką niespodziankę, która zainteresuje mnie swoją porywającą barwą brzmienia.

Przez dłuższy czas zastanawiałem się, co leży jej w sekrecie i potrzeba było trochę czasu abym mógł to wychwycić: wspomniana wyżej rozjaśniona scena. Jest to zauważalna „V-ka” jednak podczas odsłuchów daje ona wrażenie zrównanego, niemal monitorowego pasma z umiejętnie poprowadzonymi wysokimi tonami, które bardzo przyjemnie napowietrzają przestrzeń („Collateral”). Stawiając na taką prezentację QoA prezentuje ciekawą alternatywę dla szczegółowych, a jednak rozrywkowych brzmień.

Bas jest punktowy i krótki w swojej obfitości i wybrzmiewaniu – kiedy trzeba potrafi zejść i nisko zamruczeć choć jakościowo odbiega od tego pełnego tekstury w wyższych modelach. Nadal jednak prowadzi linię melodyczną w sposób organiczny, angażujący i w żaden sposób nie powoduje przepełnienia nim sceny – jest go w sam raz dla np. „Come together” oraz zawartych w nim gitar dlatego bassheadzi raczej nie znajdą w nich mięcha dla nowocześniejszych brzmień. Dla początkujących oraz bardziej doświadczonych spowoduje natomiast pierwszą falę postępującego zainteresowania.

O średnicy rozpisałem się już wyżej: obfituje ona w liczne detale podane w bardzo wysmakowany sposób. Dla tych przesiadających się z wyższych modeli będą one stanowić ciekawe doświadczenie, ponieważ mimo mniej ekstrawaganckiego i „drogiego” brzmienia nadal będą dawać satysfakcję z wydłubywania szczegółów. Jak widzicie, na temat tego pasma nie da się rozpisać w konkretnym dziale ponieważ porusza on spektrum szerszego spojrzenia i zauważenia jego wpływu na całość… I coś mi się wydaje, że to dopiero początek do zachwalanego przez zadowolonych użytkowników magicznego (nie bójmy się użyć tego sformułowania, ponieważ inaczej nie da się tego wytłumaczyć) brzmienia.

Wysokie tony również poprowadzone są z umiarem: w ostrzejszych partiach rockowych utworów wyczuwa się przester jednakże kieruje się on bardziej w stronę lekko szorstkawego aniżeli sybilizacji, co moim zdaniem jest lepszym wyjściem aniżeli wykrzywiającymi twarz trelami, które w efekcie wypalają dziury w bębenkach. Należę do osób wyczulonych na te kwestie więc przyjąłem to rozwiązanie z dużą ulgą. Nie zrozumcie mnie źle – eSy są nadal słyszalne i wyraźne, ale zdecydowanie nie męczą one podczas wieczornych odsłuchów. I myślę, że w ostatecznym rozrachunku jest to strzał w dziesiątkę ponieważ taki zabieg powoduje jeszcze lepsze odwzorowanie punktowych uderzeń talerzy, które brzmią z odpowiednią pełną werwy iskrą. Byłem bardzo zaskoczony jak w taki sposób, poświęcając niezbędną kontrastowość przekazu, odwzorować naturalność tego instrumentu bezpośrednio przed drugą częścią utworu „Giorgio by Moroder”. Kontynuując wywód, przyhamowanie góry pozwoliło również na czerpanie przyjemności z wyrazistszych kobiecych wokali jak Alanis Morisette czy Christina Aguilera, które wyższymi rejestrami potrafią wynieść muzykę na wyższy poziom. Tutaj są one przyjemnie ukształtowane i przykuwające uwagę. Specyficzne męskie głosy, takie jak Yojiro Noda w drugim akcie „Sparkle” natomiast powodują istne ciarki na całym ciele – a to o czymś świadczy, prawda?

Nie sądzę abym wyczerpał temat tego modelu – bywają momenty kiedy brakuje słów na coś czego nie doświadczyło się od dłuższego czasu, a co jest tak kuriozalne w prostocie przekazu. To tylko udowadnia, że stosując kilka sztuczek można oszukać percepcję sprawiając, że człowiek zaczyna odczuwać przyjemność z prostych rzeczy. I chyba o to chodziło twórcom tego modelu: bez rozbijania banku otrzymać coś, co da radość i zadumę nad muzyką. Pozwoli na wygenerowanie czystej energii jak również relaks wieczorową porą, ponieważ tak to sobie wyobrażam: stary, wyciągnięty ze strychu leżak, trzaskające ognisko z dochodzącymi pieczonymi ziemniakami i dźwięki świerszczy wokoło… Kto nie chciałby wrócić do tych czasów..?

 

Link do sklepu: https://mp3store.pl/sluchawki/dokanalowe/queen-of-audio-qoa/2021220512964001058/6973084430473/queen-of-audio-qoa-adonis-mfi-by-kinera

 

Utwory wykorzystane:

Overture – Daft Punk

Ainsi bas la vida – Indila

Come Together – Michael Jackson

Thank You – Alanis Morisette

Bound to You – Christina Aguilera

Test Drive – John Powell

Collateral – Gustavo Santaolalla

Samba pa ti – Santana

Sylwia Banasik – Pod drzewem

Giorgio by Moroder – Daft Punk feat Giorgio Moroder

Waiting for the End – Linkin Park

Una mattina – Ludovico Einaudi

Crazy – Seal

Cardigan – Taylor Swift

Carry You – Novo Amor

Sparkle (Movie Ver.) - RADWIMPS

Edited by gucio-chan
  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

  • gucio-chan changed the title to Queen of Audio by Kinera - Adonis In-Ear Monitors

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy