Jump to content

Fanklub walkman Sony serii A [SONY UMI W MUZYKĘ]


brunnerius

Recommended Posts

3 godziny temu, requal napisał:

Czekam na śmiałka, który wrzuci to na A55 i podzieli się wrażeniami :-)

brunnerius, do boju 😉

Edited by paratykus
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Piotriks napisał:

Proszę ,wszystko działa

 

 

IMG_20210904_203056_edit_184317520655728.jpg

I jak wrazenia? 

Jutro wrzucę sobie ten soft Plus v1 (szybciej wyczerpujący baterię) dla porównania. 

Link to comment
Share on other sites

Cytat

 By default, the "down" position of the Hold button is for the "Normal" mode, while the "up" position is for the chosen "Plus" mode (choose it in the settings file).

U mnie jest odwrotnie hold button na górze, wtedy jest "Normal" mode. Gdzie się zmnienia Plus v1 czy v2?

Link to comment
Share on other sites

 

W pliku midnight_settings.txt w folderze na dysku grajka. Trzeba go zresetować (włączyć i wyłączyć) ppo zmianach. 

 

20210905_053442.jpg20210905_052258.jpg

 

V2 jest delikatniejszy, na razie z Moondropami Blessing2 podoba mi się bardziej. Jest teraz jednak czym się bawić.. ;)

Teraz łatwiej zmienia się regiony.

 

Dam szanse pograć temu v1 z regionem J, zobaczymy jak się trochę wygrzeje :)

 

Pazurczasty jest, ale można skraje przytemperować efektami, wyciągnąć damskie wokale itd. 

Link to comment
Share on other sites

Wrzuciłem na A45. Narazie nic nie zmieniałem (jest defaultowo V2 z regionem MX3) i podoba mi się bardziej, niż jego poprzednie softy. Ciekawe, czy teraz A40 gra tak jak A50 na tych samych ustawieniach.

Link to comment
Share on other sites

Testuję właśnie nowy soft na A45. Pierwsze wrażenia w duecie z MDR-EX800ST i JVC FDX1 (region J, tryb Plus v2) bardzo pozytywne - piękny analogowy dźwięk o wysokiej rozdzielczości, cały czas nie mogę wyjść z podziwu ile można wycisnąć z tego niepozornego grajka :D 

 

Czy jest jakiś ogólny konsensus co do tego, który region brzmi najlepiej? 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, MrSheep napisał:

Testuję właśnie nowy soft na A45. Pierwsze wrażenia w duecie z MDR-EX800ST i JVC FDX1 (region J, tryb Plus v2) bardzo pozytywne - piękny analogowy dźwięk o wysokiej rozdzielczości, cały czas nie mogę wyjść z podziwu ile można wycisnąć z tego niepozornego grajka :D 

 

Czy jest jakiś ogólny konsensus co do tego, który region brzmi najlepiej? 

Chyba nie ma takowego, ale jest parę faworytów: J, U, MX3, CEV. Mx3 jest ustawiony teraz jako startowy. 

Aktualnie "gram" w trybie V1 z regionem U. 

W dniu 6.09.2021 o 10:55, robertos napisał:

 Ciekawe, czy teraz A40 gra tak jak A50 na tych samych ustawieniach.

Grają identycznie. Mialem teraz parę dni oba grajki i nie usłyszałem różnic. Akurat przydały się żeby przetestować regiony. 

 

Edited by requal
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, robertos napisał:

@requaltam w paczce instalacyjnej sa 2 strojenia - Midnight i projectZ. Testowałeś może oba czym się różnią?

Nie. Tylko Midnight teraz wgrałem. Project Z słuchałem dłuższy czas już wcześniej, ale moim zdaniem ten DMP-1Z był lepszy. Chociaż może to być kwestia słuchawek. 

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By Gourney
      Na sprzedaż:
       
      Cayin n3pro - polska dystrybucja (dowód zakupu z 18.11.2020, zatem jeszcze na gwarancji); Player świeżo po wymianie gwarancyjnej wyświetlacza  (parował); sprzęt w stanie idealnym, komplet producenta + dedykowane zielone etui - xxx; Shanling m6pro - polska dystrybucja (dowód zakupu z 18.08.2020, zatem jeszcze na gwarancji); technicznie ideał, wizualnie - nieznacznie przytarty prawy górny róg obudowy); komplet producenta + brązowe skórzane etui - xxx Bowers&Wilkins p5w - bezprzewodowe, kompaktowe słuchawki o świetnej jakości wykonania (materiały) i ciekawym wzornictwie; kupione jakiś czas temu jako powystawowe i tak też wyglądają - stan b. dobry, jakieś niewielkie mankamentu wizualne się znajdą, ale na pierwszy rzut oka wyglądają na nówki; najważniejsza rzecz - pady w doskonałym stanie, także jeszcze posłużą; komplet producenta - xxx zł. Sennheiser Momentum TWS - pierwsza rewizja, polska dystrybucja (dowód zakupu z 20.01.2020 r., nie mam pewności co do gwarancji); ze słuchawek wyjąłem gąbczaste filierki, bo i tak wypadały, a w sumie nie wiem czemu miały służyć; stan bardo dobry (nie doszukałem się śladów używania), komplet producenta - 400 350 330 300 zł  
      Uzgodnioną formę wysyłki pokrywam ja, chyba że miałbym wysyłać za granicę lub w kosmos. Zdjęcia dla zainteresowanych.
       
      Pozdrawiam,
      G.
    • By Inszy
      Jako że wpłynęły do mnie na odsłuchy słuchawki od Sivga Audio, to postanowiłem założyć im fanklub 😊
       
      Będąc dokładnym przyszły dwa najwyższe wokółuszne modele Sivga oraz jeden duży od Sendy Audio, czyli submarki premium Sivgi. Wszystkie mają otwartą konstrukcję, muszle wykonane z drewna i metalu oraz stalowe pałąki. Do tego każda para posiady pady hybrydowe, na zewnętrznej stronie obszyte ekoskórą, od strony ucha mamy wygodną velvetową tkaninę, a w środku memory foam.
       
      Co je różni:
       
      SIVGA PHOENIX
      Najtańszy, kosztujący 999 złotych, to jedyny model z dostępnych u nas, który został wyposażony w przetworniki dynamiczne (poliwęglanowa membrana o średnicy 50mm).
      Nauszniki są niesymetryczne, okrągłe i dość cienkie, ale mimo okularów i dość dużych uszu, po dwóch godzinach ciągłych odsłuchów nadal leżą na mojej głowie całkiem wygodnie. Przypominają dość mocno te, jakie stosuje Audio-Technica w niższych modelach serii ART, tyle że pady od Sivgi są wygodniejsze, dzięki większej elastyczności i przyjemniejszemu w dotyku materiałowi. Dodatkowo w Phoenixach mamy możliwość odchylania muszli w dwóch płaszczyznach, więc łatwiej je dopasować do ucha. Ale jeśli ktoś ma odstające uszy, to będą mocno przywierały do materiału zakrywającego drivery.
      Same muszle, to szkielet z drewna zebrano, z czarną metalową siatką zakrywającą przetwornik, którą otacza okrąg z wypolerowanego metalu. Zdecydowanie przyciąga oko i ładnie prezentuje się na biurku.
       
      Brzmienie, to lekkie U, żywiołowe i wesołe, ale przy tym dobrze zrównoważone, z nieco odsuniętą od słuchacza średnicą, przez co jest wrażenie przestrzeni na pierwszym planie, mimo przetworników umieszczonych blisko ucha.
      Jak na otwarte słuchawki, dobrze zdefiniowany bas, potrafiący zawibrować na samym dole, choć nigdy nie stara się dominować. Dźwięki są lekko zaoblone, przyjemne w odbiorze, z dużą muzykalnością wspartą delikatnym ociepleniem, przez co balansują pomiędzy naturalnością i podkolorowaniem.
      Ich charakter jest utrzymany na średnicy, która stawia przede wszystkim na wokale, umieszczając je przed linią instrumentów i nadając im dozę intymności, mimo oddalenia od głowy słuchacza. Całość tonów średnich jest niemęcząca, a przy tym żywa, chętnie przekazując zmiany w poszczególnych tonach.
      Góra jest czyta, z wyraźnym blaskiem, ale nie przesadzona. Pod względem barwy świetnie oddaje brzmienie instrumentów operujących w tym zakresie – czy to będą skrzypce, dzwonki czy talerze, zawsze są plastyczne i naturalne.
      Scena jest duża i napowietrzona, choć wyraźnie skupiona wokół pierwszego planu, gdzie najwięcej się dzieje. Swoboda oraz oddech pomiędzy planami są wyraźne, a głębia zdecydowanie wyczuwalna. Holografia jest za to nieco rozmyta, nie ma tu bardzo sztywnego podziału na stronę lewą i prawą, całość się przenika, co jednak dobrze pasuje do tonalności Phoenixów.
       
      Nie są nadzwyczaj wymagające prądowo, ale dobrze reagują na lepsze jakościowo źródła. Ważne jednak by nie szumiały, bo słuchawki to wyciągną.

       
      SIVGA P-II
      Pierwsze planary w zestawieniu, wycenione na 1599 zł.
      Przetworniki o rozmiarze 97x76 mm zostały wpasowane w muszle wykonane z czarnego orzecha, w którym umieszczono metalową siatkę ochronną, dodatkowo pokrytą wzmocnieniem w kształcie plastrów miodu. Jeśli szukamy czegoś o wyglądzie premium, co ma cieszyć nie tylko ucho, ale i oko, to zdecydowanie P-II warto postawić na biurku. 
      Tu pady są już zdecydowanie grubsze i bardziej ergonomicznie wyprofilowane niż w Phoenixach, choć materiały wykorzystano takie same. Dzięki temu, nie ma problemów ani z potliwością ucha, ani z długimi odsłuchami, o ile nie przeszkadza nam waga 420g.
      Obawiałem się wypustek na opasce pałąka, czy nie będą gniotły głowy jak w AKG K701, ale jednak ich większa elastyczność okazała się zbawienna i póki co nie dały mi się we znaki.
      Jako jedyne słuchawki Sivgi, P-II mają możliwość wychylenia muszli o 90 stopni do przodu i tyłu, więc można je położyć na płasko, bez sięgania po etui i obawy o obtłuczenie drewna.
       
      Brzmieniowo, to poniekąd rozwinięcie Phoenixów, o ile szukamy czegoś równiejszego i gładszego w przekazie.
      Tu nie ma już podbicia na midbasie, dół jest bardzo zrównoważony, ale przy tym szybki i z wyraźną nutą ciepła, więc nie należy rozpatrywać P-II jako monitorów. Tu muzykalność jest na pierwszym planie, choć dzięki dużej dynamice przetworników, Sivga chętnie przekazują uderzenie stopy czy tłuste bity.
      Średnica została zagęszczona i nieco przyciemniona przez stonowanie jej wyższego zakresu. Buduje to bardzo konkretny klimat, intymny i bliższy niż w Phoenixach. Tu również liczą się głównie wokale, ale są one pełniejsze, gładsze i bliższe. Pod nimi ulokowano warstwę instrumentalną, która potrafi zaskoczyć szybkością i naturalnością, ale z reguły jest nieco w tle za głosami.
      Góra jest nieofensywna, ale obecna i dynamiczna, z dużą naturalnością, choć mniej wyeksponowana niż w niższym modelu. Gdy się to doda do niższych części pasma, dostajemy strojenie dostosowane do długich sesji, gdzie nic nie ma prawa męczyć, a poszczególne dźwięki są wyraziste i dobrze zdefiniowane, o dużej naturalności.
      Mimo pewnego przyciemnienia na średnicy, podkolorowanie kolejnych tonów jest na niskim poziomie, dzięki czemu są zaskakująco neutralne pod względem tonalności.
      Pierwszy plan jest bliższy niż w Phoenixach, scena nieco mniejsza, ale za to dalsze plany są wyraźniej zarysowane, na czym zyskuje holografia. Również głębia jest lepiej przekazywana, szczególnie gdy jakieś dźwięki mają wybrzmiewać z tyłu.
       
      Tu już warto sięgnąć po mocniejsze źródło, by skorzystać z pełni dynamiki P-II. Zbalansowany przewód w zestawie również się przydaje, bo balans dobrze na nie wpływa.

       
      Sendy Audio AIVA
      I kolejne plenary, tym razem wycenione na 2399 zł.
      Konstrukcja niemal bliźniacza do P-II, jedynie szkielet pałąka jest z Phoenixów, muszle zrobiono z drewna zebrano, zamiast czarnego orzecha, a pady są wentylowane na całym obwodzie.
      Pewną ciekawostką może być to, że obecnie sprzedawane słuchawki nieco różnią się od tych, które można było kupić jakiś rok wcześniej. Tylko pod względem konstrukcyjnym zastosowano inne nauszniki (pierwotnie były takie jak w P-II) oraz inną skórzaną opaskę na pałąku. Pierwotnie była grubsza i sztywniejsza, kojarząca się choćby z tymi od HiFimanów, a teraz jest cieńsza i bardzo elastyczna.
      Pady na pewno mają wpływ na brzmienie, ale czy dodatkowo poczyniono jakieś zmiany w strojeniu? Ciężko powiedzieć bez porównania, ale zapewne tak, by mocniej odróżnić je od P-II.
       
      I brzmienie aktualnych AIVA zdecydowanie się od nich różni. To już granie mniej neutralne, bardziej nastawione na rozrywkę, żywiołowe i jaśniejsze.
      Energetyczność zaczyna się już na dole, gdzie bas jest bardziej zwarty niż w P-II, mocniej nastawiony na szybkie granie. Przy czym nie jest to granie na planie V, z podbitymi niskimi tonami, tu ciągle jest zaskakująco płasko, jednak zmienia się sam charakter brzmienia oraz barwa instrumentów.
      Tony średnie są bliższe niż w P-II i bardziej ofensywne, przez lekkie rozjaśnienie na wokalach. Nie prowadzi ono do wystąpienia sybilantów, ale wszystko wydaje się żywsze i zachęca do podkręcania głośności, żeby noga chodziła w rytm muzyki. Przy czym nie jest to granie szorstkie i chude, bo ciągle mamy dużą dozę gładkości płynącą z przetworników. Głosy nie są już tak kluczowe jak w niższych modelach, choć ciągle są naturalne i wyraziste, a średnica stara się być bardziej widowiskowa.
      Góra jest nieco podkręcona i efektowna, ale nie popada w przesadę. Instrumenty mają naturalną barwę, odpowiednio długie wybrzmiewanie i dużą kontrolę, dzięki czemu mimo grania z fantazją, nie męczą nawet w większej ilości, choć nie są tak bezpieczne jak w przypadku P-II.
      Scena ma zbliżony charakter do tej, jaką znajdziemy właśnie w P-II, ale poszczególne plany są mocniej zarysowane, a przez to powietrze między nimi czytelniejsze. Dodatkowo, zapewne ze względu na wentylowane pady, mimo podobnych rozmiarów, tu czuć większą swobodę.
       
      I również tutaj warto zaopatrzyć się w mocniejsze źródło, ze wskazaniem na zbalansowane.

×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy