Jump to content
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By espe0
      W końcu się udało i jest:
       
      Recenzja KEF Space One Wireless
       
      Kupione na amerykańskim newegg za $150 + tax. Szip free. Na złotówki równo 600zł (z piwkiem dla znajomka co ogarnął przesyłkę)
       
      Na sam początek powiem że kupiłem w ciemno (słuchając tylko m500, m200 i kilkunastu kolumn tej firmy)

      Zestaw:
       
      Na sam początek pokrótce o pakowaniu:
      Mocno premium, mocno Porsze i tyle
      Odpakowując słuchawki czułem się jak mój pies co dostał nowe smaczki.
      Taki zestaw pakowania (pewno drogi) daje dużo radości kupującemu i jest odwrotnie proporcjonalny do tego w czym sprzedają Grado
       
      W zestawie: 
      -Słuchawki
      -kable (z mic i nie)
      -stylowe etui
      -przejściówka do samolotu
      -kabelek do ładowania
      -zapach luksusu
       
      Jakość:
       
      Mocno premium, aluminium, skóra (eko) i tylko trochę plastiku!
      Słuchawki nie potrafią zaskrzypieć! - bomba - znów tu nie jest premium - tu jest SUPREME!
      Serio nie ma się do czego przyczepić, w newralgicznych miejscach jest samo alu. Spasowanie elementów to też najwyższy poziom.
      Wyglądają jak dzieło sztuki użytkowej.
      Jak szedłem do sklepu to dziewczę na koniu jechało to i koń się obracał.
       
      Dźwięk:
       
      Pierwsze co rzuca się w uszy i pozostaje to 100 procentowe poczucie że KEF odrobił lekcję z elektroniki i aplikacji/doboru modułów.
      Dźwięk od razu prezentuje maksymalną synergię samych słuchawek i elektroniki (wzmaków, daców, odbiorników itp).
      W ślepym teście słuchacz nie poczuje że słucha bez kabla ! (wow!). Brak tu jakiejkolwiek kompresji czy ziarna.
      Mało tego, przy dosyć wysokim strojeniu dźwięku przełom średnicy i wysokich i samych wysokich są wręcz wisienką na torcie umiejętności poprawnego dekodowania BT
      Napomnę również że poczucie synergii sprawia że przekaz sam w sobie jak na tę kwotę to półka wyżej niż mainstream. Słychać że to granie premium a nie granie byle grać.
       
      Od pierwszych nutek słyszymy dźwięk piekielnie szybki, jasny, klarowny, przestrzenny, wzorowo poukładany w szerz i wgłąb oraz co?:
       
      Dyscyplina Panie, dyscyplina!
       
      Dynamika jak za co najmniej tysiaka/dwa więcej (mówię o cenie producenta), to w połączeniu z dyscypliną i szybkością daje to scenę większą niż by mogło się wydawać.
      Jest wiele warstw stereofonicznych gdzie każda jest wstanie odwzorować charakter instrumentu czy efektu.
      Piękna barwa perkusji, gitar i dętych. Wokale bardzo naturalne bez sybilacji i mimo bogatej średnicy delikatnie oddalone.
      Jak ktoś potrafi słyszeć drewno gitary, czy altówki - to tu usłyszy na pewno!
      Bez problemu możemy śledzić poszczególne instrumenty, nawet jak jest ich dużo i gęsto. Słuchać nawet specyficzne echa na poszczególnych warstwach, 
      co daje przyjazne śledzenie planktonów, aury nagrania i innych magicznych przeszkadzaczy i innych dziwadeł. Dźwięk dosłownie iskrzy na boki.
       
      LOUDER! - to pierwsze moje słuchawki które permanentnie podgłaśniam - więcej voluma - więcej rock'n'rolla!
       
      No właśnie gęste rock'n'rolle to miód na uszy  - szybkość i rozwarstwienie stereo jak i segregacja warstw daje kapitalne odseparowanie riffu od solo.
      Ale czy tylko rock?? ojojoj jazz, ojojoj elektronika - po prostu coś pięknego - jak panny na festiwalu w zwiewnych bluzeczkach bez stanika mmm...
      Ogólnie to nie faworyzują gatunków czy nagrań. Są bardzo bezpieczne nawet dla gorzej masterowanych nagrań. Ba! nawet mono na nich fajnie brzmi
       
      Ogólnie jestem czepialski - słuchawek w których mi coś nie pasuje, nie słucham - tu jest wręcz odwrotnie KEF znalazł punkt G w moich uszach.
       
      Dźwięk c.d. (po wygrzaniu):
       
      Bas:
      KEFy m200 miały taki bas że psy z budy wyciskało. Tu jest milej, subniskie, niskie i wysokie niskie są ładnie wyważone i nie starają się dominować nad całym pasmem.
      Są typowo KEFowe: miękkie choć zdyscyplinowane (choć nie tak zróżnicowane co w moich Sundarach). Da się bez problemu śledzić bas mimo braku jego dominacji.
      Jest szybki i potrafi nieźle zapulsować a tam gdzie ma, zejść naprawdę nisko. Bas po prostu jest i jest dobry. Słuchawki nie są wg mnie przez to strojone na outdoor.
       
      Średnica:
      Mocno rozbudowana, bardzo bezpiecznie strojona w stronę jaśniejszą z przyjemnym "spawem" z pasmem sopranowym.
      Razem z wysokimi robią bardzo przyjemny efekt delikatnie ocieplonej Krystalizacji - taka kryształowa perła.
       
      Sopran:
      Początkowo miał trochę barwę teslowych przetworników typu T1 - takie wręcz młotkowe. Przeszło  trochę zostało - ale samo dobro.
      Nie sybilują. Są świetnie wyważone - potrafią ładnie zaiskrzyć efektami z wręcz hrabiowską manierą. Są przecholernie szybkie.
      Słychać miotełkę perkusyjną naprawdę bardzo detalicznie.
       
      Cóż dodam od siebie:
      -dobra bateria
      -nie faworyzują nagrań
      -ani gatunków
      -ANC dobre ale degraduje scenę - nie używam to nie piszę
       
      Z minusów:
      -są trochę ciężkie (czego nie czuć), przy schylaniu albo patrzeniu w gwiezdny bezkres potrafią się zsunąć
      -mikro usb zamiast C
       
      Sory za składnię - piszę jak myślę.
       
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy