Skocz do zawartości
Questyle preorder Czytaj więcej.. ×
Astell & Kern Diana by Jerry Harvey Audio - preorder Czytaj więcej.. ×
FiiO Quad Driver Balanced Armature In-Ear Monitors FA7 - PREORDER Czytaj więcej.. ×
Andrewek

Co wolicie - słuchawki czy kolumny?

Rekomendowane odpowiedzi

Wolę słuchawki - eliminuję wtedy niedoskonałości akustyki pomieszczenia, mogę lepiej się skupić na muzyce, bo hałasy otoczenia znikają, dodatkowo żona nie narzeka, że ją moja muzyka męczy i mam ją natychmiast wyłączyć (jazz, często free :) ). Ponadto słuchawki to cenowo bardziej ekonomiczny wybór, niż kolumny - bez porównania lepszy stosunek jakość dźwięku/cena. Moje słuchawki są wygodne i nie męczę się przy dłuższych odsłuchach (AKG K530LTD - mają już 9 lat i wciąż nie myślę o zmianie, ponadto Koss Porta Pro - ale mniej wygodne, grają -wiadomo - inaczej, moim zdaniem gorzej od K530, w efekcie leżą w szufladzie, bo mobilnie używam docków). Przez kolumny (Tannoy M1, 20 lat) - tylko jako tło do domowych czynności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cena sprzętu z du.. to chyba temat na pracę doktorską. Wszędzie słyszę, że w procesie globalizacji ceny elektroniki spadły do najniższych poziomów w historii. TV teoretycznie sa bardzo tanie bo produkują to masowo. Natomiast ceny sprzętu hi-end czyli ekskluzywnego raczej nie ma nic wspólnego z częścią części składowych.

 

Ostatnio widziałem filmik na YouTube jak goście otwierają maskę skody superb, na silniku jest taka plastikowa osłona ze znakiem skody. Podważają ten znaczek i pod spodem jest znowu VW. Cena zależy nie od kosztu produkcji, a od tego ile gotów jest za ten sprzęt zapłacić klient. Skoro za słuchawki chcą 900 euro i maja sprzedaż to z punktu widzenia producenta jeszcze zwiększył bym marżę o opłatę ekologiczna itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.11.2018 o 14:34, 11radekw napisał:

Cena zależy nie od kosztu produkcji, a od tego ile gotów jest za ten sprzęt zapłacić klient.


Oczywiście, podstawowe prawo rynkowe... Szczególnie jeśli rozmawiamy o sprzęcie z kategorii "ekskluzywnej", czyli wszystko co nie jest produktem pierwszej potrzeby. Tak naprawdę, trendy cenowe na rynku audio są wynikiem przede wszystkim postaw środowiska konsumentów tego sektora rynkowego. Dużo propagowania "alternatywnej nauki", dużo postaw opierających się na pokręconym obrazie utożsamiania hobby z szerszymi ideami rozciągającymi się na jakieś konteksty statusu społecznego, przynależenia do jakiejś współczesnej wizji "dżentelmena wyższych sfer", a obdzierając to z literackiego romantyzmu: snobizm - skrajne postawy, ale też promowane w środowisku. Anyway - jeśli do czegoś można skutecznie doczepić szersze idee to przestajemy sprzedawać sam towar, tylko to w jaki sposób zaczyna on definiować klienta. "Sprzedawanie" lifestyle. A klient często chętnie zapłaci za zdefiniowanie się w pożądany sposób - za rzekome posiadanie nieprzeciętnego gustu, smaku.

Do elektroniki użytkowej typu TV czy sprzęt komputerowy nie za bardzo dobudujesz idei "arystokraty z fajką". Chociaż widać też inne próby zaszczepienia idei przynależności do specyficznych, wykreowanych subkultur typu sprzęt gejmerski.

 

W dniu 29.11.2018 o 14:34, 11radekw napisał:

Skoro za słuchawki chcą 900 euro i maja sprzedaż to z punktu widzenia producenta jeszcze zwiększył bym marżę o opłatę ekologiczna itp.


Wiesz, to nie jest takie proste, bo każdy człowiek ma pewną górną granicę cenową, powyżej które pozbycie się pieniędzy stanowi większą stratę niż rzekomy zysk z posiadania danego przedmiotu - choćby w tym "zysku" zawierała się potrzeba wyrażenia przez ten przedmiot przynależności do jakiejś idei. Zwiększając cenę zyskujesz co prawda na pojedynczej sprzedaży, ale tracisz na ich ilości, co ostatecznie może doprowadzić do mniejszych zysków całościowych. Na tym polega kalkulacja ekonomiczna i dlatego ceny zawsze dążą do równowagi rynkowej, gdzie producent generuje największe korzyści z ostatecznej sumy ponoszonych kosztów do ilości generowanego zysku ze sprzedaży. Nie można zakładać, że popyt będzie na poziomie constant niezależnie od windowania cen. Konsumenci to żywe organizmy, które przed zakupem również dokonują mniejszej lub większej kalkulacji potrzeb i strat.

 

Edytowane przez Arthass
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne że kolumny, są najlepsze w terenie, w tramwaju albo w łóżku przed snem. Słuchawki wiadomo najlepsze do słuchania w kilka osób, na imprezie gdy chcesz potańczyć :) 

Ludzie to ma plusy i to - wszystko zależy od warunków.

Co lepsze sportowe auto czy TIR?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Arthass napisał:

Dużo propagowania "alternatywnej nauki", dużo postaw opierających się na pokręconym obrazie utożsamiania hobby z szerszymi ideami rozciągającymi się na jakieś konteksty statusu społecznego, przynależenia do jakiejś współczesnej wizji "dżentelmena wyższych sfer", a obdzierając to z literackiego romantyzmu: snobizm - skrajne postawy, ale też promowane w środowisku. Anyway - jeśli do czegoś można skutecznie doczepić szersze idee to przestajemy sprzedawać sam towar, tylko to w jaki sposób zaczyna on definiować klienta. "Sprzedawanie" lifestyle. A klient często chętnie zapłaci za zdefiniowanie się w pożądany sposób - za rzekome posiadanie nieprzeciętnego gustu, smaku.

👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Arthass napisał:


Oczywiście, podstawowe prawo rynkowe... Szczególnie jeśli rozmawiamy o sprzęcie z kategorii "ekskluzywnej", czyli wszystko co nie jest produktem pierwszej potrzeby. Tak naprawdę, trendy cenowe na rynku audio są wynikiem przede wszystkim postaw środowiska konsumentów tego sektora rynkowego. Dużo propagowania "alternatywnej nauki", dużo postaw opierających się na pokręconym obrazie utożsamiania hobby z szerszymi ideami rozciągającymi się na jakieś konteksty statusu społecznego, przynależenia do jakiejś współczesnej wizji "dżentelmena wyższych sfer", a obdzierając to z literackiego romantyzmu: snobizm - skrajne postawy, ale też promowane w środowisku. Anyway - jeśli do czegoś można skutecznie doczepić szersze idee to przestajemy sprzedawać sam towar, tylko to w jaki sposób zaczyna on definiować klienta. "Sprzedawanie" lifestyle. A klient często chętnie zapłaci za zdefiniowanie się w pożądany sposób - za rzekome posiadanie nieprzeciętnego gustu, smaku.

Do elektroniki użytkowej typu TV czy sprzęt komputerowy nie za bardzo dobudujesz idei "arystokraty z fajką". Chociaż widać też inne próby zaszczepienia idei przynależności do specyficznych, wykreowanych subkultur typu sprzęt gejmerski.

 


Wiesz, to nie jest takie proste, bo każdy człowiek ma pewną górną granicę cenową, powyżej które pozbycie się pieniędzy stanowi większą stratę niż rzekomy zysk z posiadania danego przedmiotu - choćby w tym "zysku" zawierała się potrzeba wyrażenia przez ten przedmiot przynależności do jakiejś idei. Zwiększając cenę zyskujesz co prawda na pojedynczej sprzedaży, ale tracisz na ich ilości, co ostatecznie może doprowadzić do mniejszych zysków całościowych. Na tym polega kalkulacja ekonomiczna i dlatego ceny zawsze dążą do równowagi rynkowej, gdzie producent generuje największe korzyści z ostatecznej sumy ponoszonych kosztów do ilości generowanego zysku ze sprzedaży. Nie można zakładać, że popyt będzie na poziomie constant niezależnie od windowania cen. Konsumenci to żywe organizmy, które przed zakupem również dokonują mniejszej lub większej kalkulacji potrzeb i strat.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@audionanik Dziękuję.

Tak dla ścisłości, bo ktoś może pomyśleć, że jestem uprzedzony do środowiska audiofili - to dość powszechny problem w większości sektorów rynku. Z mojego obecnie "rodzimego" hobby wystarczy spojrzeć na to w jaki sposób nasz naczelny szaman narodowy dorobił się majątku sprzedające tyłoskrętne witaminy C. Obecnie sprzedaje urządzenia do "przywracania pamięci wody" za tysiące złotych aka strukturyzatory wody. Czy urządzenie generujące pole magnetyczne jest warte żądanej kwoty w kontekście wykorzystanych materiałów i spełniających funkcji? Czy w ogóle spełnia reklamowaną funkcję? Poza tym, że zawiera filtr odwróconej osmozy (koszt 15-20zł), woda trafiająca do naszych żołądków ma tak samo chaotyczną strukturę jak przed operacją. Czy alkalizatory wody za tysiące złotych mają sens, kiedy analogiczny efekt uzyskamy dodając do szklanki wody pół łyżeczki sody oczyszczonej?
Nie, nie kupujemy w tym wypadku funkcji praktycznych jakie oferuje produkt, tylko przede wszystkim podczepiony pod niego system idei. Pan Zięba trafił w to zapotrzebowanie rynkowe na te specyficzne idee "naturalności", doprawił to odpowiednią ilością teorii konspiracyjnych - "big farma", ludobójstwo, krwiożerczy producenci, skorumpowana służba zdrowia. A jak wiadomo, żeby stworzyć efektywną teorię spiskową wystarczy by zawierała w sobie jedynie ziarnko prawdy - co nie jest trudne, bo JESTEŚMY LUDŹMI. A obecnie przeradza się to w jego wykonaniu właśnie w autoparodię, gdzie wykorzystuje naiwność ludzką oferując bezużyteczne urządzenia tylko i wyłącznie dla generowania zysków. Sprzedaje suplementy oparte na standardowych związkach aktywnych za cenę kilkukrotnie wyższą od konkurencji. Gdzie ta jego misja?
Temat obszerny, ale obrazuje w jaki sposób to działa. Bez otoczki ideologicznej nikt nawet nie spojrzałby na jego produkty, przynajmniej w tych cenach.

O rynku "for gej-mers" nawet nie chcę zaczynać. Jak na ironię - w przypadku gejmerskiego sprzętu audio - tutaj sami przedstawiciele środowiska audiofili widzą absurdalność tej marketingowej subkultury :) Ale właśnie do tego się to sprowadza - obserwując zjawisko "z zewnątrz", przy odrobinie podstawowej wiedzy w temacie, możemy w łatwy sposób dostrzec sprzedawane nam absurdy.

Edytowane przez Arthass

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na szczęście nie mamy jeszcze przymusu zakupu tego konkretnego urządzenia. Konkurencja nie śpi, jest więc w czym wybierać. Gorzej, że rynek jest zarzucony reklamami jednej firmy, a innych niszowych nie stać na rozpropagowanie swoich produktów ze względy na stawki podbijane przez te firmy globalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkąd mam Żonę, słucham na słuchawkach 🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Weird_O napisał:

Odkąd mam Żonę, słucham na słuchawkach 🤔

Musiałeś sprzedać kolumny, bo nie było gdzie kwiatków postawić?

Ciesz się chociaż, że pozwoliła Ci zostawić stadko słuchawkowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieee... po prostu w słuchawkach słyszę TYLKO muzykę 😂

  • Like 1
  • Haha 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawniej tylko kolumny potem trochę słuchawek teraz gdy wszedłem na dobre w temat słuchawkowy to lubię to i to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, bo zaraz będzie, że mam jakąś patologię w domu 😜

Ale fakt faktem - wolę słuchawki. Zawsze wolałem. Ta intymność, możliwość przebywania sam na sam z muzyką i to w każdym niemal miejscu, to jest jednak to.

Co innego kiedy przychodzą znajomi, wtedy wiadomo, trzeba się podzielić ohami i ahami, a to nową płytą, a to sprzętem (choć to drugie ostatnio rzadziej o wiele).

Fajne te nasze hobby :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kiedy mam żonę to mam też dom. Podobno pierwsza zasada faceta jest taka : zasadzić drzewo ( tych to na różnych akcjach "ruchnąłem" z milion ), zbudować dom ( mam na koncie dwa + miejscówkę nad morzem) i spłodzić potomka ( spoko ). Więc ( nie zaczynaj zdania od więc ) w jednym z domów mam pokój do którego nikt z domowników nie wchodzi ( oprócz mnie ) - to mój pokój odsłuchowo-kolumnowy. Strugajcie sobie Panowie takie pokoje. Bez względu na to co swoimi "złotoustymi czułkami" kłapią Wam małżonki, partnerki czy też inne małżowinki ...

Albo jesteś facetem, albo pizdoooom. Innej alternatywy nie ma. Kocham kobity. Zawsze i wszędzie. No, ale ... jak nie jesteś sobie w stanie wystrugać odsłuchowego gniazdka w "domciu" toś kapeć.

Tyle ode mnie.

Oczywiście słucham sobie w mojej dziupli na kolumnach. Dziupla jest wytłumiona i nie przeszkadza domownikom. Jak odpalam nową płytę to jest zakaz wchodzenia i przeszkadzania "żywicielowi rodziny"

Pozdrówki !

PS. Wali mnie poprawność polityczna, równouprawnienie i tym podobne ******ły. Jak zapierdaaaalam po 16 godz. dziennie na utrzymanie rodziny to muszę mieć coś dal siebie.

  • Like 5
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, paratykus napisał:

Od kiedy mam żonę to mam też dom. Podobno pierwsza zasada faceta jest taka : zasadzić drzewo ( tych to na różnych akcjach "ruchnąłem" z milion ), zbudować dom ( mam na koncie dwa + miejscówkę nad morzem) i spłodzić potomka ( spoko ). Więc ( nie zaczynaj zdania od więc ) w jednym z domów mam pokój do którego nikt z domowników nie wchodzi ( oprócz mnie ) - to mój pokój odsłuchowo-kolumnowy. Strugajcie sobie Panowie takie pokoje. Bez względu na to co swoimi "złotoustymi czułkami" kłapią Wam małżonki, partnerki czy też inne małżowinki ...

Albo jesteś facetem, albo pizdoooom. Innej alternatywy nie ma. Kocham kobity. Zawsze i wszędzie. No, ale ... jak nie jesteś sobie w stanie wystrugać odsłuchowego gniazdka w "domciu" toś kapeć.

Tyle ode mnie.

Oczywiście słucham sobie w mojej dziupli na kolumnach. Dziupla jest wytłumiona i nie przeszkadza domownikom. Jak odpalam nową płytę to jest zakaz wchodzenia i przeszkadzania "żywicielowi rodziny"

Pozdrówki !

PS. Wali mnie poprawność polityczna, równouprawnienie i tym podobne ******ły. Jak zapierdaaaalam po 16 godz. dziennie na utrzymanie rodziny to muszę mieć coś dal siebie.

 

Tato to Ty??? :D

A tak na poważnie, to masz dużo racji... co innego gdy jeszcze studiujesz, wynajmujesz mieszkanie i dopiero sobie życie ustawiasz. Ale może kiedyś też będę miał swoją dziuplę ;) całkiem jak mój Tata :P też nie daje sobie w kaszę dmuchać i w kwestii audio pomiatać sobą nie da ;D

Edytowane przez Weird_O

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak,to ja ;)

I jeszcze raz powtarzam : "Wali mnie poprawność

polityczna, równouprawnienie i tym podobne ******ły. Jak zapierdaaaalam po 16 godz. dziennie na utrzymanie rodziny to muszę mieć coś dal siebie."

Jak kobieta tego nie akceptuje to ją odcinasz od konta.

Jak się boisz to zrobić, jesteś zrobiony mientkim wałkiem.

The end.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwne to wszystko. Ja jeszcze nie spotkałem takiej kobiety która by mi zabraniała słuchać muzyki i mieć w tym celu postawiony sprzęt. Ciekawe jest to co piszecie.

Edytowane przez Rafacio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, paratykus napisał:

Tak,to ja ;)

I jeszcze raz powtarzam : "Wali mnie poprawność

polityczna, równouprawnienie i tym podobne ******ły. Jak zapierdaaaalam po 16 godz. dziennie na utrzymanie rodziny to muszę mieć coś dal siebie."

Jak kobieta tego nie akceptuje to ją odcinasz od konta.

Jak się boisz to zrobić, jesteś zrobiony mientkim wałkiem.

The end.

 

Jak zasuwasz po 16 godzin dziennie a potem sie zamykasz w dziupli to prawdziwie rodzinny gosc z Ciebie :D Dzieci zamiast powiedziec "czesc tato" to pewnie mowia "mamo, jakis pan przyszedl"? ;)

  • Like 1
  • Haha 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin??? Lepiej zwolnij zanim jakiś narząd stwierdzi, że ma dość i nagle odmówi posłuszeństwa.

Edytowane przez Rafacio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, paratykus napisał:

Tak,to ja ;)

I jeszcze raz powtarzam : "Wali mnie poprawność

polityczna, równouprawnienie i tym podobne ******ły. Jak zapierdaaaalam po 16 godz. dziennie na utrzymanie rodziny to muszę mieć coś dal siebie."

Jak kobieta tego nie akceptuje to ją odcinasz od konta.

Jak się boisz to zrobić, jesteś zrobiony mientkim wałkiem.

The end.

 

Parafrazując Twoją sygnaturkę "nie nawracaj mnie na Twoje poglądy, ja też tego nie zrobię".

Każdy sobie układa życie domowe jak chce.

Nie mam osobnego pokoju odsłuchowego. Słucham w łóżku na słuchawkach, w tym samym czasie obok leży Żona i ogląda w TV swoje programy. Oboje w tym samym czasie mamy coś dla siebie, nie alienując się jednocześnie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Spawn napisał:

 

Jak zasuwasz po 16 godzin dziennie a potem sie zamykasz w dziupli to prawdziwie rodzinny gosc z Ciebie :D Dzieci zamiast powiedziec "czesc tato" to pewnie mowia "mamo, jakis pan przyszedl"? ;)

Niekoniecznie... Był taki czas (całkiem niedawno) , że przez 3 lata siedziałem z synem 24 godz. na dobę, non stop. Olbrzymia agresja (upośledzenie umysłowe + bardzo traumatyczne przeżycia w domu dziecka ) powodowała, że żadna kobieta nie podjęłaby się opieki, więc żona zasuwała w firmie. Jesteśmy już na prostej więc zwracam jej ten czas i teraz ja zasuwam.

A przez te 3 lata to tak się z synem "zmiksowaliśmy", że mamy nawet swój język, którego inni domownicy nie chwytają ;)

Edytowane przez paratykus
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, paratykus napisał:

Był taki czas (całkiem niedawno) , że przez 3 lata siedziałem z synem 24 godz. na dobę, non stop. Olbrzymia agresja (upośledzenie umysłowe + bardzo traumatyczne przeżycia w domu dziecka ) powodowała, że żadna kobieta nie podjęłaby się opieki, więc żona zasuwała w firmie. Jesteśmy już na prostej więc zwracam jej ten czas i teraz ja zasuwam.

A przez te 3 lata to tak się z synem "zmiksowaliśmy", że mamy nawet swój język, którego inni domownicy nie chwytają ;)

W takim razie ogromny szacunek. 

A ja - przyznaję - ostatnio nawet nie mam czasu na owo słuchane w łóżku, zostaje tylko mobilnie, w środkach komunikacji miejskiej. Cóż, taka robota - teraz własnie pracuję, po powrocie z urodzin chrześnicy. Człowiek nakupuje ten cały sprzęt, płyty itp. i nawet nie ma kiedy się tym nacieszyć, bo po robocie marzy tylko o śnie... 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.12.2018 o 00:02, paratykus napisał:

Jak kobieta tego nie akceptuje to ją odcinasz od konta.

Jak się boisz to zrobić, jesteś zrobiony mientkim wałkiem.

The end.

 

17 godzin temu, paratykus napisał:

Niekoniecznie... Był taki czas (całkiem niedawno) , że przez 3 lata siedziałem z synem 24 godz. na dobę, non stop. Olbrzymia agresja (upośledzenie umysłowe + bardzo traumatyczne przeżycia w domu dziecka ) powodowała, że żadna kobieta nie podjęłaby się opieki, więc żona zasuwała w firmie. Jesteśmy już na prostej więc zwracam jej ten czas i teraz ja zasuwam.

A przez te 3 lata to tak się z synem "zmiksowaliśmy", że mamy nawet swój język, którego inni domownicy nie chwytają ;)

 

Jak chciales zone odciac od konta jak to Ty siedziales w domu a ona pracowala?

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności