Skocz do zawartości
Uwaga konkurs! Wejściówki na AVS 2018 Czytaj więcej.. ×

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć Wam, 

 

mam pytanie, czy ktoś tutaj ma jakieś doświadczenia z kablami typu Litz? Czyli wiele żył indywidualnie izolowanych. I nie mówię tutaj chociażby o skrętce, tylko o nieco bardziej "specjalizowanych" konstrukcjach. 

Anyone?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://www.lavricables.com
Imo najlepsze litzy. Uwzględniając jakość wykonania i to jak to gra, to cena nie jest wysoka. 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Swordfish_ napisał:

 

mam pytanie, czy ktoś tutaj ma jakieś doświadczenia z kablami typu Litz?

Niedługo będę miał taki do NH - producent Tasker.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Głośnikowce, srebrzone, producent raczej przemysłowy. Wiadomo, że góra pasma jest oddana szczególnie dobrze, bo to wymyślono do przenoszenia dużych prądów o szerokim widmie częstotliwościowym.

Ogólnie do DIY to np. Elektrisola może coś mieć. Normalna przemysłowa firma, nie żadna audiofilska wydmuszka z ceną i R&D na poziomie biżuterii. Pilnuj, żeby emalia była lutowalna (innej chyba nie dają na litze), wystarczy pojedyncza. Oplot może być nylonowy, jedwabny, chyba jeszcze coś na kształt taśmy papierowej, no i żaden.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Lutowalne to chyba tylko druty nawojowe niestety, mnie czekają schody z tym taskerem raczej...jeszcze się zobaczy.

Edytowane przez audionanik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@audionanik, a jak sobie wyobrażasz podłączanie zacisków do litzy, gdy tam jest np. ponad 100 drutów, do tego cienkich? To się robi przez zanurzenie w kociołku z cyną, więc emalia musi być lutowalna. Ostatnio właśnie zarabiałem kabel pod zaciski głośnikowe we wzmacniaczu na litzy, i była lutowalna. Dławiki wysokoprądowe, które nawijałem Elektrisolą, też miały emalię lutowalną. Zresztą litza nie jest niczym innym niż takim "mądrzejszym" drutem nawojowym o dużym przekroju. Stosuje się np. tam, gdzie są przetwornice napięcia i prądy impulsowe gonią przez transformatory albo dławiki.

Edytowane przez majkel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, majkel napisał:

Stosuje się np. tam, gdzie są przetwornice napięcia i prądy impulsowe gonią przez transformatory albo dławiki.

Michał, przecież wiem.

21 minut temu, majkel napisał:

a jak sobie wyobrażasz podłączanie zacisków do litzy, gdy tam jest np. ponad 100 drutów, do tego cienkich?

No właśnie tu jest problem he he.

A z tym kociołkiem, to różne efekty się osiąga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, audionanik napisał:

A z tym kociołkiem, to różne efekty się osiąga.

No ale tak to się robi w przemyśle. Kociołek oczywiście taki specjalny do cyny, którą się kupuje w sztabach. Ja tego wszystkiego w domu nie miałem, to zagoniłem lutownicę transformatorową do roboty. Sposób jest wówczas zawsze ten sam - litza musi być zanurzona w kuli cyny, którą się podgrzewa lutownicą, po jakimś czasie można ją próbować rozpaprać po drutach, kiedy się wszystko odpowiednio nagrzeje.

Aha, litza do słuchawek to oczywisty nonsens, bo dla drutu o średnicy 1mm mierzalny efekt naskórkowy (i to dla fali prostokątnej) pojawia się gdzieś przed 20kHz, tylko że 1mm średnicy, to prawie 0,8mm2 przekroju. Po co komu tyle do słuchawek? Stąd pojedynczy, cieńszy przewód, jaki w każdym normalnym kablu będzie się znajdował, nie ucierpi z powodu faktu, iż nie jest litzą.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, majkel napisał:

Aha, litza do słuchawek to oczywisty nonsens

Nie spróbuję - się nie dowiem; wiesz jak jest w audio.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, audionanik napisał:

Nie spróbuję - się nie dowiem; wiesz jak jest w audio.

Lepiej taki test zrobić na kolumnach głośnikowych, gdzie np. 1,5mm2 przekroju będzie w sam raz dla 8 omów przy długościach kabli poniżej 3m. Do 4 omów czy dłuższych kabli można iść w 2,5 albo 4mm2. Od pasa w górę lepsza litza, od pasa w dół lity drut, a czy litza była lepsza, bo była litzą, a nie że ten drut nie do końca perfekcyjnie zrobiony i bez srebrzenia, to inne zagadnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, majkel napisał:

Lepiej taki test zrobić na kolumnach głośnikowych, gdzie np. 1,5mm2 przekroju będzie w sam raz dla 8 omów przy długościach kabli poniżej 3m. Do 4 omów czy dłuższych kabli można iść w 2,5 albo 4mm2. Od pasa w górę lepsza litza, od pasa w dół lity drut, a czy litza była lepsza, bo była litzą, a nie że ten drut nie do końca perfekcyjnie zrobiony i bez srebrzenia, to inne zagadnienie.

 

Otóż to. Może dla jasności dodam, że mnie właśnie Litz interesuje stricte do kabli głośnikowych, a nie do słuchawek, to tak w ramach wyjaśnienia. 

 

@majkel - dzięki za info odnośnie Elektrisola, postaram się w poniedziałek/wtorek skontaktować z nimi, zobaczymy, co mogą w tym zakresie zaproponować. Inna kwestia, że zastanawia mnie jeszcze jak się taki Litz pod względem parametrów ma do innych kabli, głównie chodzi mi tu o taśmę oraz do geometri typu kilka drutów o różnej grubości ułożonych płasko obok siebie. Szczegółnie chodzi mi o pojemności pomiędzy poszczególnymi drutami tutaj. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
8 godzin temu, Swordfish_ napisał:

Inna kwestia, że zastanawia mnie jeszcze jak się taki Litz pod względem parametrów ma do innych kabli, głównie chodzi mi tu o taśmę oraz do geometri typu kilka drutów o różnej grubości ułożonych płasko obok siebie. Szczegółnie chodzi mi o pojemności pomiędzy poszczególnymi drutami tutaj. 

Jeżeli chcesz zostać kablowym miszczem nad miszcze, do którego audiofilitycy będą pielgrzymować na kolanach oraz składać sute ofiary ze środków płatniczych w podzięce, że po kilku miesiącach łaskawie im poświęciłeś czas - musisz niestety najpierw sam poświęcić trochę czasu i pieniążka na eksperymenty oraz na odpowiednie zaloty do odbiorców podczas gry wstępnej.

Są oczywiście pewne zasady budowy kabli wymuszone przez parametry, które taki kabel głośnikowy powinien posiadać, ale czynników wpływających na dźwięk w audio jest tak wiele, że jedyną słuszną drogą do miszczostwa jest metoda prób i błędów. Dopiero do już uzyskanego jakiegoś tam efektu końcowego dorabia się całą ideologię, techniczny bełkot, bawełniane oploty, drewniane końcówki oraz cenę; po czym zapina się focha "jakiż-to-ja-jestem-wyjątkowy-i-niedostępny" i czeka się jak pajączek na muszkę.

Jeżeli przy tym myślisz, że dobrze grający kabel wystarczy, aby wydoić z kasy zakażonych audiofilisem, to jesteś w mylnym błędzie - dobry dźwięk trzeba koniecznie czymś spieprzyć, aby pojawiły się efekty specjalne typu rozdęta przestrzeń (kabel jako fitr RLC powodujący przesunięcia fazowe), "ciekawa barwa", rozjaśnienie na wyższej średnicy (oni to nazywają szczegółowością), czy świerszczenie na górze (najłatwiej przy użyciu miedzi powleczonej srebrem); dobrze też zastosować jakąś kretyńską geometrię, jak np. warkocz spleciony z wielu żył - ich to strasznie podnieca.

Bardzo fajnie kaszani dźwięk miedź monokrystaliczna. Zanieczyszczenia, które przecież i tak się w niej znajdują, zbierają się tylko w nielicznych łączeniach długich kryształów, co powoduje, że materiał (miedź znaczy) staje się mocno niejednorodny w całej objętości w przeciwieństwie do zwykłej miedzi ofc, która choć nieco mocniej zanieczyszczona, stanowi bardziej  jednorodne medium dla maszerujących elektronów. No, ale jak audiofilitycy się naczytali, to teraz słyszą...

Ja od lat jadę na głośnikowym wireworldzie oasis5 i w sumie jestem z niego bardzo zadowolony, mimo że mnie ostro skroili podczas zakupu. Zbudowany jest trochę jak koncentryk - "plus" zatopiony jest w sztywnym, grubym rdzeniu dielektrycznym, a na nim oplata się "minus" złożony z kilku drutów o odpowiednich przekrojach; wszystkie przewodniki to chamska, zwykła miedź ofc, a nie jakieś tam wyjebolity; całość jest złapana bardzo sztywnym i jednocześnie amortyzującym drgania oplotem, co jest bardzo istotne, gdyż żyły w głośnikowcu nie powinny się przemieszczać względem siebie pod działaniem sił elektrodynamicznych.

Życzę dobrej zabawy i sukcesów.

 

Edytowane przez audionanik
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.05.2018 o 13:57, audionanik napisał:

Jeżeli chcesz zostać kablowym miszczem nad miszcze, do którego audiofilitycy będą pielgrzymować na kolanach oraz składać sute ofiary ze środków płatniczych w podzięce, że po kilku miesiącach łaskawie im poświęciłeś czas - musisz niestety najpierw sam poświęcić trochę czasu i pieniążka na eksperymenty oraz na odpowiednie zaloty do odbiorców podczas gry wstępnej.

Są oczywiście pewne zasady budowy kabli wymuszone przez parametry, które taki kabel głośnikowy powinien posiadać, ale czynników wpływających na dźwięk w audio jest tak wiele, że jedyną słuszną drogą do miszczostwa jest metoda prób i błędów. Dopiero do już uzyskanego jakiegoś tam efektu końcowego dorabia się całą ideologię, techniczny bełkot, bawełniane oploty, drewniane końcówki oraz cenę; po czym zapina się focha "jakiż-to-ja-jestem-wyjątkowy-i-niedostępny" i czeka się jak pajączek na muszkę.

Jeżeli przy tym myślisz, że dobrze grający kabel wystarczy, aby wydoić z kasy zakażonych audiofilisem, to jesteś w mylnym błędzie - dobry dźwięk trzeba koniecznie czymś spieprzyć, aby pojawiły się efekty specjalne typu rozdęta przestrzeń (kabel jako fitr RLC powodujący przesunięcia fazowe), "ciekawa barwa", rozjaśnienie na wyższej średnicy (oni to nazywają szczegółowością), czy świerszczenie na górze (najłatwiej przy użyciu miedzi powleczonej srebrem); dobrze też zastosować jakąś kretyńską geometrię, jak np. warkocz spleciony z wielu żył - ich to strasznie podnieca.

Bardzo fajnie kaszani dźwięk miedź monokrystaliczna. Zanieczyszczenia, które przecież i tak się w niej znajdują, zbierają się tylko w nielicznych łączeniach długich kryształów, co powoduje, że materiał (miedź znaczy) staje się mocno niejednorodny w całej objętości w przeciwieństwie do zwykłej miedzi ofc, która choć nieco mocniej zanieczyszczona, stanowi bardziej  jednorodne medium dla maszerujących elektronów. No, ale jak audiofilitycy się naczytali, to teraz słyszą...

Ja od lat jadę na głośnikowym wireworldzie oasis5 i w sumie jestem z niego bardzo zadowolony, mimo że mnie ostro skroili podczas zakupu. Zbudowany jest trochę jak koncentryk - "plus" zatopiony jest w sztywnym, grubym rdzeniu dielektrycznym, a na nim oplata się "minus" złożony z kilku drutów o odpowiednich przekrojach; wszystkie przewodniki to chamska, zwykła miedź ofc, a nie jakieś tam wyjebolity; całość jest złapana bardzo sztywnym i jednocześnie amortyzującym drgania oplotem, co jest bardzo istotne, gdyż żyły w głośnikowcu nie powinny się przemieszczać względem siebie pod działaniem sił elektrodynamicznych.

Życzę dobrej zabawy i sukcesów.

 


A ja już myślałem, że trochę sosu z wenża wystarczy, coby to wszystko działało ;)

A tak już na serio to w przypadku np. kabli głośnikowych należy zwrócić uwagę na kilka szczegółów: otóż większość, znacząca większość wzmacniaczy/końcówek mocy mających na wyjściu tranzystory posiada filtrację za pomocą cewek za końcówką. Pomijając już dlaczego i po co to jest to warto zaznaczyć, że jeszcze przed dodaniem kabla, który a jakże ma swoje parametry, chociażby RLC, to już we wzmacniaczy mamy zaczątek na całkiem ładny układ filtrująco-rezonansowy. To tak, w dużym skrócie. Tak się nie nie martw, zadanie domowe odrabiam, na razie komercyjnie jest coś zupełnie innego na warsztacie, ale akurat to się bardzo przyda przy wszystkich historiach kablowych. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie oczywiste czy kable od zacisków do cewki też macie wymieniane?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, retter napisał:

Pytanie oczywiste czy kable od zacisków do cewki też macie wymieniane?


Precyzując, chodzi Ci o wzmacniacze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Swordfish_ napisał:


Precyzując, chodzi Ci o wzmacniacze?

Raczej chodziło o okablowanie wewnętrzne kolumny głośnikowej. Czasami to może mieć sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, majkel napisał:

Czasami to może mieć sens.

Chodzi Ci o posty Rettera?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, audionanik napisał:

Chodzi Ci o posty Rettera?

Bynajmniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, majkel napisał:

Raczej chodziło o okablowanie wewnętrzne kolumny głośnikowej. Czasami to może mieć sens.

 

Ależ oczywiście, to, co się "dzieje" w środku kolumny głośnikowej, chodzi mi okablowanie, zwrotnicę i nie tylko zasługuje na osobny elaborat. Właśnie to przerabiam.

EDIT: w dużym skrócie to jest tak, że, jak to powiedział Tesla w filmie The Prestige: "Because exact science is not an exact science" ;)

Edytowane przez Swordfish_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności