Jump to content

Fanklub Fidue


bigmaras

Recommended Posts

Tylko jedna ocena na temat A83 była niska. Na Head-Fi nadal bardzo pozytywnie się o nich wypowiadają mimo upływu czasu. Ja sam bardzo miło je wspominam.

Link to comment
Share on other sites

17 minut temu, awayeah napisał:

Head-fi to źródło wiedzy o audio nielepsze niż portale plotkarakie...  o audio. Nie ma gorszego pomysłu niż kierować się tamtejszymi opiniami. 

Na swój sposób poruszałem tę kwestię w jednym ze swoich statusów i tyczyło się to właśnie Fidue ;) 3 recenzje tych samych słuchawek i w każdej z nich kompletnie odmienne opisy brzmienia. Często są tam kompletne brednie popisane, ale czasem zdarza się coś konkretnego i wartościowego.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Vaiet napisał:

Na swój sposób poruszałem tę kwestię w jednym ze swoich statusów i tyczyło się to właśnie Fidue ;) 3 recenzje tych samych słuchawek i w każdej z nich kompletnie odmienne opisy brzmienia. Często są tam kompletne brednie popisane, ale czasem zdarza się coś konkretnego i wartościowego.

Taaa, tylko zazwyczaj nie ma szans zweryfikować czy te wartościowe konkrety mają jakąkolwiek wartość... Jedyna wartościowa opinia na temat audio pochodząca z forum, to opinia osoby którą znasz. Niestety taka to kategoria produktów - w żaden sposób niemierzalna i bez możliwości udowodnienia swoich racji, poza powtarzalnym doświadczeniem z obcowaniem z daną osobą. Na head-fi oczywiście to możliwe ale niełatwe. Ljoker z theheadphonelist to jedyny user z head-fi któremu mogłem dość spokojnie zaufać (dopóki działał na swojej stronie - teraz inni tam piszą i recenzują i znowu nic to nie warte). 

Link to comment
Share on other sites

Żeby nie było, to HF nigdy nie było, nie jest i raczej nie będzie dla mnie środowiskiem opiniotwórczym. Spuszczają się tam chociażby nad UE900, które dla mnie są cienkie jak sik pająka. Do tego opisywanie brzmienia, kiedy źródłem jest jakiś totalny szajs... Szkoda słów.

 

Niemniej Fidue mają trochę dobrej prasy i bardzo chętnie przekonam się, czy pozostałe słuchawki z ich serii faktycznie są tak dobre. Na pewno flagowe A91 są świetne, bo na różnych portalach bardzo dobrze o nich piszą. Szkoda, że są poza moim zasięgiem.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, ZenekHajzer napisał:

Wiadomo coś o przewidywanych cenach w polskiej dystrybucji?

Na razie rzeczowo się wypowiem: ładne są :)

 

 

W weekend wszystko już będzie oficjalnie dostępne wraz z cenami.

2 godziny temu, ZenekHajzer napisał:

Wiadomo coś o przewidywanych cenach w polskiej dystrybucji?

Na razie rzeczowo się wypowiem: ładne są :)

 

 

W weekend wszystko już będzie oficjalnie dostępne wraz z cenami.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

No i już są :) Na allegro widzę pierwsze egzemplarze wystawione, chociaż są to dopiero A91 i A85. Niemniej ceny konkurencyjne biorąc pod uwagę MSRP, a znając życie dla forumowiczów będzie pewnie jeszcze jakiś rabacik

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

A85 mam właśnie w uszach i na szybko pierwsze wrażenia:

Skubane lubią dostać więcej mocy. Dopiero na Alienie+ dostały więcej nasycenia.

Zdecydowanie czuć, że to armatura. Szybko, nieźle technicznie, do tego spora przestrzeń. Rewelacja w klasyce i do wokali, w metalu trochę za mało mięsa, ale jeszcze się pobawię tipsami i może sprawa się wyrówna. Trochę kojarzą mi się z Jupiterami, na pewno będę musiał porównać.

 

Konstrukcja wygodna, fajne etui i kabel, ale skromnie na silikonach.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, Inszy napisał:

A85 mam właśnie w uszach i na szybko pierwsze wrażenia:

Skubane lubią dostać więcej mocy. Dopiero na Alienie+ dostały więcej nasycenia.

Zdecydowanie czuć, że to armatura. Szybko, nieźle technicznie, do tego spora przestrzeń. Rewelacja w klasyce i do wokali, w metalu trochę za mało mięsa, ale jeszcze się pobawię tipsami i może sprawa się wyrówna. Trochę kojarzą mi się z Jupiterami, na pewno będę musiał porównać.

 

Konstrukcja wygodna, fajne etui i kabel, ale skromnie na silikonach.

Czyli do Pionka nie ma co brać, bo wyjdzie za chudo?

Link to comment
Share on other sites

Niekoniecznie. Na cieplejszym Opusie #1s jest bardziej chudo, niż na jaśniejszym Alienie+. Dziś już wiele nie sprawdzę, ale jutro jeszcze pokombinuję ze źródłami, tipsami i kablami.

Link to comment
Share on other sites

Co nie zmienia faktu, że Pionek mocą nie grzeszy. Z drugiej strony może ma to coś wspólnego z wyjściową impedancją grajków?

Link to comment
Share on other sites

Może to i być.

Jeszcze przed snem podpiąłem pod X20 i Samsunga S7. I co? I w metalu radzą sobie całkiem fajnie. Tak więc chyba będą trochę wybrzydzać przy źródłach. Albo przy pierwszym rozruchu jeszcze przetworniki musiały przedmuchać pył z fabryki ;)

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio głównie gniję w robocie, więc słuchania niedużo, ale na pewno w Fidue musi się wygrzać dynamik. Póki co brzmienie zauważalnie się zmienia. Jak na mój gust trochę za mocna wyższa średnica, która zniechęca do rozkręcania głośności (ale może to i dobrze), dodaje szorstkości wokalom oraz podbija poczucie analityki. To ostatnie zupełnie niepotrzebnie, bo same w sobie są szczegółowe i wyciągają dużo detali z tła. Bardzo wrażliwe na jakość muzyki. Słabiej nagrane płyty, dodatkowo w formacie mp3, są na progu słuchalności. Pliki DSD z klasyką brzmią za to wybornie.

Duża przestrzeń w A85 zdecydowanie na plus. Nie są rozdmuchane, a momentami grają jakby były otwarte.

Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, Inszy napisał:

Ostatnio głównie gniję w robocie, więc słuchania niedużo, ale na pewno w Fidue musi się wygrzać dynamik. Póki co brzmienie zauważalnie się zmienia. Jak na mój gust trochę za mocna wyższa średnica, która zniechęca do rozkręcania głośności (ale może to i dobrze), dodaje szorstkości wokalom oraz podbija poczucie analityki. To ostatnie zupełnie niepotrzebnie, bo same w sobie są szczegółowe i wyciągają dużo detali z tła. Bardzo wrażliwe na jakość muzyki. Słabiej nagrane płyty, dodatkowo w formacie mp3, są na progu słuchalności. Pliki DSD z klasyką brzmią za to wybornie.

Duża przestrzeń w A85 zdecydowanie na plus. Nie są rozdmuchane, a momentami grają jakby były otwarte.

Nadzieja umarła... Do Pionka się w takim razie nie nadadzą, bo będzie za ostro. Do tego nie ma się co oszukiwać, spora część metalowych albumów jest dość przeciętnie nagrana i FLACzek tam specjalnie nie pomoże. Z drugiej strony... jeżeli góra się nie rozjeżdża i talerze nie sypią, to przy growlu podbicie wyższej średnicy i tak wielkiej różnicy nie zrobi :D

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze nic nie umarło, bo jak pisałem one wciąż się zmieniają.

Właśnie słucham na nich Mechiny i nie narzekam, choć nie zapowiada się na to, by bas zaczął wypychać pląby z zębów ;)

Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, Inszy napisał:

Jeszcze nic nie umarło, bo jak pisałem one wciąż się zmieniają.

Właśnie słucham na nich Mechiny i nie narzekam, choć nie zapowiada się na to, by bas zaczął wypychać pląby z zębów ;)

Mechina, a zwłaszcza "Progenitor" jest nagrana z dość okrojonym basem i dopiero na mocno basowych słuchawkach ta podwójna stopa w "Ashes of old earth" zaczyna mieć jakiś power :D Sprawdź Veld - World in Obscure. Tam jest sieczka na triggerowanej podwójnej i jak słuchawki nie mają jednocześnie wygaru i szybkości, to robi się papka :D

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Inszy napisał:

Na razie chyba je odstawię do szafy podpięte pod grajka - bo teraz co dwie godziny można sobie wprowadzać poprawki do poprzedniej opinii :D

No to czekam na więcej info po jakichś... 80h? :D Ja póki co idę jeszcze porównać Pionka z N8 pod kątem wspomnianych wyższych średnich/góry, żeby wyłapać różnice między dwoma źródłami, ale chyba jednak pójdę w te A85... A za 2-3 miesiące, nie ma bata, Cardasy A8 :D

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By brunnerius
      Albo króliczek, mi się A15 po szufladzie do dzisiaj obija, czasem odpalam, dalej twierdzę, że to bardzo fajnie grający DAP
      Teraz mam questa ale mi się powoli czas kończy, bo żona tęskni za posianym przeze mnie A45 i jak tak dalej pójdzie to A55 wyląduje w domu, w necie tylko komisy albo drożyzna
       
      EDIT: Powyższa treść posta to taki prekursor tego tematu, postanowiliśmy zaprzestać zaśmiecania wątku z testem A45  
       
      Kolega @paratykus namówił wszechmocnego @KaszaWspraju i mamy nasz własny osobisty wątek o tych małych ale wielkich DAPach.
       
      @paratykus już zaprosił, ja pójdę jego śladem i również zapraszam do "komingautów" 
       
      Posiadanie małego...  Odtwarzacza Sony A oczywiście , to powód do dumy. Zwłaszcza, że Sony umi w muzykę  
      Małe jest piękne i w tym przypadku może więcej niż niejedno duże.
    • By Inszy
      Jako że wpłynęły do mnie na odsłuchy słuchawki od Sivga Audio, to postanowiłem założyć im fanklub 😊
       
      Będąc dokładnym przyszły dwa najwyższe wokółuszne modele Sivga oraz jeden duży od Sendy Audio, czyli submarki premium Sivgi. Wszystkie mają otwartą konstrukcję, muszle wykonane z drewna i metalu oraz stalowe pałąki. Do tego każda para posiady pady hybrydowe, na zewnętrznej stronie obszyte ekoskórą, od strony ucha mamy wygodną velvetową tkaninę, a w środku memory foam.
       
      Co je różni:
       
      SIVGA PHOENIX
      Najtańszy, kosztujący 999 złotych, to jedyny model z dostępnych u nas, który został wyposażony w przetworniki dynamiczne (poliwęglanowa membrana o średnicy 50mm).
      Nauszniki są niesymetryczne, okrągłe i dość cienkie, ale mimo okularów i dość dużych uszu, po dwóch godzinach ciągłych odsłuchów nadal leżą na mojej głowie całkiem wygodnie. Przypominają dość mocno te, jakie stosuje Audio-Technica w niższych modelach serii ART, tyle że pady od Sivgi są wygodniejsze, dzięki większej elastyczności i przyjemniejszemu w dotyku materiałowi. Dodatkowo w Phoenixach mamy możliwość odchylania muszli w dwóch płaszczyznach, więc łatwiej je dopasować do ucha. Ale jeśli ktoś ma odstające uszy, to będą mocno przywierały do materiału zakrywającego drivery.
      Same muszle, to szkielet z drewna zebrano, z czarną metalową siatką zakrywającą przetwornik, którą otacza okrąg z wypolerowanego metalu. Zdecydowanie przyciąga oko i ładnie prezentuje się na biurku.
       
      Brzmienie, to lekkie U, żywiołowe i wesołe, ale przy tym dobrze zrównoważone, z nieco odsuniętą od słuchacza średnicą, przez co jest wrażenie przestrzeni na pierwszym planie, mimo przetworników umieszczonych blisko ucha.
      Jak na otwarte słuchawki, dobrze zdefiniowany bas, potrafiący zawibrować na samym dole, choć nigdy nie stara się dominować. Dźwięki są lekko zaoblone, przyjemne w odbiorze, z dużą muzykalnością wspartą delikatnym ociepleniem, przez co balansują pomiędzy naturalnością i podkolorowaniem.
      Ich charakter jest utrzymany na średnicy, która stawia przede wszystkim na wokale, umieszczając je przed linią instrumentów i nadając im dozę intymności, mimo oddalenia od głowy słuchacza. Całość tonów średnich jest niemęcząca, a przy tym żywa, chętnie przekazując zmiany w poszczególnych tonach.
      Góra jest czyta, z wyraźnym blaskiem, ale nie przesadzona. Pod względem barwy świetnie oddaje brzmienie instrumentów operujących w tym zakresie – czy to będą skrzypce, dzwonki czy talerze, zawsze są plastyczne i naturalne.
      Scena jest duża i napowietrzona, choć wyraźnie skupiona wokół pierwszego planu, gdzie najwięcej się dzieje. Swoboda oraz oddech pomiędzy planami są wyraźne, a głębia zdecydowanie wyczuwalna. Holografia jest za to nieco rozmyta, nie ma tu bardzo sztywnego podziału na stronę lewą i prawą, całość się przenika, co jednak dobrze pasuje do tonalności Phoenixów.
       
      Nie są nadzwyczaj wymagające prądowo, ale dobrze reagują na lepsze jakościowo źródła. Ważne jednak by nie szumiały, bo słuchawki to wyciągną.

       
      SIVGA P-II
      Pierwsze planary w zestawieniu, wycenione na 1599 zł.
      Przetworniki o rozmiarze 97x76 mm zostały wpasowane w muszle wykonane z czarnego orzecha, w którym umieszczono metalową siatkę ochronną, dodatkowo pokrytą wzmocnieniem w kształcie plastrów miodu. Jeśli szukamy czegoś o wyglądzie premium, co ma cieszyć nie tylko ucho, ale i oko, to zdecydowanie P-II warto postawić na biurku. 
      Tu pady są już zdecydowanie grubsze i bardziej ergonomicznie wyprofilowane niż w Phoenixach, choć materiały wykorzystano takie same. Dzięki temu, nie ma problemów ani z potliwością ucha, ani z długimi odsłuchami, o ile nie przeszkadza nam waga 420g.
      Obawiałem się wypustek na opasce pałąka, czy nie będą gniotły głowy jak w AKG K701, ale jednak ich większa elastyczność okazała się zbawienna i póki co nie dały mi się we znaki.
      Jako jedyne słuchawki Sivgi, P-II mają możliwość wychylenia muszli o 90 stopni do przodu i tyłu, więc można je położyć na płasko, bez sięgania po etui i obawy o obtłuczenie drewna.
       
      Brzmieniowo, to poniekąd rozwinięcie Phoenixów, o ile szukamy czegoś równiejszego i gładszego w przekazie.
      Tu nie ma już podbicia na midbasie, dół jest bardzo zrównoważony, ale przy tym szybki i z wyraźną nutą ciepła, więc nie należy rozpatrywać P-II jako monitorów. Tu muzykalność jest na pierwszym planie, choć dzięki dużej dynamice przetworników, Sivga chętnie przekazują uderzenie stopy czy tłuste bity.
      Średnica została zagęszczona i nieco przyciemniona przez stonowanie jej wyższego zakresu. Buduje to bardzo konkretny klimat, intymny i bliższy niż w Phoenixach. Tu również liczą się głównie wokale, ale są one pełniejsze, gładsze i bliższe. Pod nimi ulokowano warstwę instrumentalną, która potrafi zaskoczyć szybkością i naturalnością, ale z reguły jest nieco w tle za głosami.
      Góra jest nieofensywna, ale obecna i dynamiczna, z dużą naturalnością, choć mniej wyeksponowana niż w niższym modelu. Gdy się to doda do niższych części pasma, dostajemy strojenie dostosowane do długich sesji, gdzie nic nie ma prawa męczyć, a poszczególne dźwięki są wyraziste i dobrze zdefiniowane, o dużej naturalności.
      Mimo pewnego przyciemnienia na średnicy, podkolorowanie kolejnych tonów jest na niskim poziomie, dzięki czemu są zaskakująco neutralne pod względem tonalności.
      Pierwszy plan jest bliższy niż w Phoenixach, scena nieco mniejsza, ale za to dalsze plany są wyraźniej zarysowane, na czym zyskuje holografia. Również głębia jest lepiej przekazywana, szczególnie gdy jakieś dźwięki mają wybrzmiewać z tyłu.
       
      Tu już warto sięgnąć po mocniejsze źródło, by skorzystać z pełni dynamiki P-II. Zbalansowany przewód w zestawie również się przydaje, bo balans dobrze na nie wpływa.

       
      Sendy Audio AIVA
      I kolejne plenary, tym razem wycenione na 2399 zł.
      Konstrukcja niemal bliźniacza do P-II, jedynie szkielet pałąka jest z Phoenixów, muszle zrobiono z drewna zebrano, zamiast czarnego orzecha, a pady są wentylowane na całym obwodzie.
      Pewną ciekawostką może być to, że obecnie sprzedawane słuchawki nieco różnią się od tych, które można było kupić jakiś rok wcześniej. Tylko pod względem konstrukcyjnym zastosowano inne nauszniki (pierwotnie były takie jak w P-II) oraz inną skórzaną opaskę na pałąku. Pierwotnie była grubsza i sztywniejsza, kojarząca się choćby z tymi od HiFimanów, a teraz jest cieńsza i bardzo elastyczna.
      Pady na pewno mają wpływ na brzmienie, ale czy dodatkowo poczyniono jakieś zmiany w strojeniu? Ciężko powiedzieć bez porównania, ale zapewne tak, by mocniej odróżnić je od P-II.
       
      I brzmienie aktualnych AIVA zdecydowanie się od nich różni. To już granie mniej neutralne, bardziej nastawione na rozrywkę, żywiołowe i jaśniejsze.
      Energetyczność zaczyna się już na dole, gdzie bas jest bardziej zwarty niż w P-II, mocniej nastawiony na szybkie granie. Przy czym nie jest to granie na planie V, z podbitymi niskimi tonami, tu ciągle jest zaskakująco płasko, jednak zmienia się sam charakter brzmienia oraz barwa instrumentów.
      Tony średnie są bliższe niż w P-II i bardziej ofensywne, przez lekkie rozjaśnienie na wokalach. Nie prowadzi ono do wystąpienia sybilantów, ale wszystko wydaje się żywsze i zachęca do podkręcania głośności, żeby noga chodziła w rytm muzyki. Przy czym nie jest to granie szorstkie i chude, bo ciągle mamy dużą dozę gładkości płynącą z przetworników. Głosy nie są już tak kluczowe jak w niższych modelach, choć ciągle są naturalne i wyraziste, a średnica stara się być bardziej widowiskowa.
      Góra jest nieco podkręcona i efektowna, ale nie popada w przesadę. Instrumenty mają naturalną barwę, odpowiednio długie wybrzmiewanie i dużą kontrolę, dzięki czemu mimo grania z fantazją, nie męczą nawet w większej ilości, choć nie są tak bezpieczne jak w przypadku P-II.
      Scena ma zbliżony charakter do tej, jaką znajdziemy właśnie w P-II, ale poszczególne plany są mocniej zarysowane, a przez to powietrze między nimi czytelniejsze. Dodatkowo, zapewne ze względu na wentylowane pady, mimo podobnych rozmiarów, tu czuć większą swobodę.
       
      I również tutaj warto zaopatrzyć się w mocniejsze źródło, ze wskazaniem na zbalansowane.

    • By Inszy
      Jako że fanklub CA nie istnieje, a osobny dział Custom Art przepadł dawno temu, to zakładam należny wątek.
       
      Okazję mam dobrą, bo po latach rozłąki z ich słuchawkami, dziś przyszedł do mnie model Fibae 3x3 w uniwersalu. Jakoś tak po mojej miłości do Pro330 v1 i bardzo dobrych Pro330 v2, skierowałem się ku innym firmom, ale po pierwszych odsłuchach już wiem, że 3x3 znów wzbudzą u mnie stare uczucie
       
      Na początek ciekawostka - słuchawki grają nawet z kartofla i zachowują swój sposób grania, więc bardzo miła odmiana przy coraz większej ilości prądożernych doków. Mimo małego zapotrzebowania na prąd, nie są specjalnie czułe na szumy źródła.
       
      A jaki jest ich sposób grania? Na tyle ciekawy, że na początku nie wiedziałem co się dzieje. Niby skupione na średnicy, ale na skrajach niczego nie brakuje, niby dociążone, ale bas nigdy się nie wyrywa do przodu, niby dużo góry, ale nie są agresywne, niby bezpośrednie i bardzo intymne, a zachwycają sceną i wielkością źródeł pozornych. Dźwięki wiszą długo, ale jednocześnie są szybkie i dokładne - świetne połączenie muzykalności z graniem zrównoważonym i naturalnym. Lubią jednak materiał w dobrej jakości, bo przez wspomnianą bezpośredniość, dość mocno rzucają w twarz niedostatki w nagraniach.
      Jak do całości dodamy dobrą ergonomię, to mamy słuchawki na długie odsłuchy. Spokojnie można w nich leżeć, bo kopułki nie są grube.
       
      Ale żeby nie było, że wszystko jest świetne, to dwa minusy - kabel jest trochę za sztywny, a za suwak robi kawałek termokurczki, przez co przewód wygląda dość tanio i odbiera uroku słuchawkom przy pierwszym kontakcie. Sonicznie jest jak najbardziej w porządku, wydaje się solidny, ale estetów nie zadowoli.
       

    • By Vaiet
      Fidue to firma, która na rynku audio działa już od lat, mając w swoim portfolio kilka udanych i ciepło przyjętych modeli. Na rodzimym rynku do tej pory uchodziła raczej za markę egzotyczną, lecz wraz z pojawieniem się jej oficjalnego polskiego dystrybutora (AudioHeaven), sytuacja uległa zmianie, a produkty firmy założonej przez Benny’ego Tan dostępne są dla każdego.
      Samo „FIDUE” to skrót od, w luźnym tłumaczeniu, wierności (fidelity), inspiracji (inspiration), odporności (durability), wyjątkowości (uniqueness) i radości (enjoyment). W moje ręce wpadły początkowo trzy modele, z których na pierwszy ogień poszły najtańsze i najlepiej sprzedające się A65. Czy słuchawki te rzeczywiście mają wiele wspólnego z hasłami stanowiącymi trzon azjatyckiej marki?
       
      https://kropka.audio/test/sluchawki/fidue-a65-recenzja/
       

       
    • By untilited
      Witam.
      Zauważyłem na naszym, jakże zacnym forum brak fanklubu tejże, chińskiej, ale znakomitej (przynajmniej w stosunku cena-jakość) marki.
       
      Chyba każdy na tym forum ma, miał, albo po prostu dobrze wspomina jakieś Superluxy, stąd też moja fanklubowa inicjatywa. Mam nadzieję, że słuszna!
       
      Sam jestem zadowolonym posiadaczem zmodowanych, zrekablowanych szlachetnym kruszcem 681EVO. Bardzo je lubię i sądzę, że pozostanie tak jeszcze długi czas. No chyba, że mnie oświeci i stwierdzę, że bas jest wrogiem muzyki, albo coś w tym rodzaju.
       
       
      Jeśli jest gdzieś taki temacik, tylko modzi mogą zakładać fankluby, czy cokolwiek innego, sypię głowę popiołem i proszę o wysłanie tego tematu w kosmos.
       
      Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy