Jump to content
  • 0

Padly sluchawki Yamaha EHP-100 - alternatywa lub cos lvl wyzej do 800z


Go to solution Solved by pxpxpx,

Question

Czesc,

Niestety moje ehp-100 nie daly rady dozyc swoich 3 urodziny i poszukuje alternatywy w cenie do 400-450zl lub cos do 800zl, ale zeby zagralo zauwazalnie lepiej. Zrodlem bedzie Sony NWZ E585. Z eph-100 bylem bardzo zadowolony wiec poszukuje podobnych sluchawek (glownie do house, psytrance, electro, czasem rock i coś lżejszego).

Pozdrawiam,
Patryk.

Link to post
Share on other sites

5 answers to this question

Recommended Posts

  • 0

Hej,

Ja z eph setek, przerzuciłem się na bowers & wilkins c5. W tamtym czasie kosztowały koło 800pln, teraz aktualnie model wyższy kosztuje koło 600, więc cena diametralnie spadła na korzyść konsumenta.

Nie wiem jak z soynm będą sie zgrywały ale z moim meizu mx4 jest bardzo fajnie.

Osobiście jestem bardzo z nich zadowolony, na każdym paśmie są o level wyżej. Wyraźniejszy subbas, midbas, scena podobna(jak na dokanalowe wedlug mnie szeroka) Nigdy mnie nie zakuły na górnym pasie. Jedyny mankament to niestandardowe(wtyki? tak to sie chyba nazywa) ale ja osobiscie sie przyzwyczaiłem i jest git.

 

ps. jeżeli nie lubisz zanadto basu, to może poszukaj coś innego. Ale jak miales eph to raczej nie przypadkiem je wybrałeś, domyslam, że kierowałeś się głównie opinią na temat basu - może się mylę :))

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Answer this question...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By pabloj
      Nie ma takiego fanklubu więc pozwolę sobie założyć. Po paru latach sluchawek wokółusznych w końcu mnie wzieło na IEMy, do łóżka czy na ogród do posiedzenia i tak nabyłem po koleżeńsku (@Jaro54) tu na forum Pinnacle P1. Ciekaw jednak byłem jak grają inne i ze swej życzliwości @Spawn pożyczył mi kilka modeli, Shozy & NEO BG, Ibasso AM05, Sony EX800ST oraz Etymotic Er4xr.
      Zacznę wątek poniższą prezentacją opisów powyższych w kontekście znanego mi dźwięku z posiadanych torów do słuchawek wokółusznych oraz tego co znam z Pinnacle P1, które to grają niezmiernie muzykalnie, trochę po ciemnej stronie mocy i są bardzo prądożerne.
       
      Na potrzebę testowania IEMów stworzyłem listę testową o roboczej nazwie "IEM Crasher":
       
       
      *** Shozy BG
       * DAC SMSL M400 + FluxLab FA12 (Low Gain lub Mid Gain):
         - Najbardziej pasujący filtr, Low Disperssion, Sharp (mniej)
         - LowGaini pasuje u mnie do nich chyba najlepiej, najbardziej obła całkiem szczegółowa scena. MidGain powoduje, że grają troszkę mięsiściej, kapke ciemniej, z mocniejszym dołem, lekko szerszą ale niższą sceną.
      I tutaj wychodzi czar filtra Low Dispersion nad Sharp, z filtrem Sharp na MidGainie grają na scenie zbyt eliptycznej, jakby dźwięki wydobywały się tylko z boków, a od frontu było ich za mało. Low Dispersion to poprawia. Domyślny dla SMSL M400 filtr Sharp dla tych słuchawek powoduje jak na mój gust zbyt napowietrzone granie i osłabia konturowość brył dźwiękowych. Granie jest na nim zbyt zwiewne i lekkie. Oczywiście dotyczy to połączenia z powyższym wzmacniaczem na kablach Gold Reference.
      Największy plus za czystą średnice, w której bez problemu słyszymy każdy instrument oraz jego umiejscowienie względem reszty, choć nie na wielkim planie, to jednak to słychać.
      Cieńkie w dole pasma, natomiast średnica, a szczególnie wyższe średnie potrafią z odpowiednią muzyką zagrać przepiękne i czerować detalem oraz swobodą wybrzmiewania.
       
       * DAP iBasso DX160
         - dość często słyszę na nich jakieś ciche szmery i szumy z AM05 (jak nic nie gra).
         - Low Gain + filtr Short Delay Slow Roll Off najbardziej mnie urzekły.
         - Granie wyraźnie mniejszą sceną niż stacjonarny FluxLab, natomiast dźwięki mają wyraźniejsze i grubsze kontury, są pełniejsze. Przekaz staje sie bardziej muzykalny, prostszy w odbiorze, mniej wymagający dla jakości nagrania.
         - Sytuacja między różnymi poziomami wzmocnienia się tutaj powtarza, DX160 ma je dwa - Low i High Gain, ale różnice są bardzo podobne jak pomiędzy Low i Mid na Fa12 z tym, że scena jest tylko nieznacznie obszerniejsza na Low Gainie. Zmianie ulega masywność dźwięku, instrumenty brzmią dosadniej i realniej na High Gainie, na Low są odczuwalnie mniejsze ale jest między nimi więcej powietrza. 
           Ewidentnie mi w takim zestawieniu brakuje przede wszystkim przestrzenności prezentacji dźwiękowej. Na HighGain rzadko kiedy mi tutaj muzyka wychodzi poza obszar głowy, LowGain leciutko poprawia te sytuacje ale nadal nie jest to poziom przeze mnie akceptowalny.
      Jest tutaj jednak pewne ale. Nie określiłbym ich jako grające źle, potrafią być z tym Dapem muzykalne, dobrze operują średnicą, jak ktoś lubi dźwięk rzucony na twarz, z całkiem niezłą separacją w średnicy pasma i nie przeszkadza mu brak sceniczności na poziomie wyraźnego wychodzenia poza obszary uszu i głowy, i dodatkowo nie miał nigdy styczności z słuchawkami oraz wzmacniaczami z nieco wyższej półki - to może być z nich bardzo zadowolony po podłączeniu do takiego dapa jak DX160.
       
      * Ad lista testowa:
       FA12: Nawet jest bas, nie za dużo ale sprężysty i dość przyjemny, bierze czynny udział w kształtowaniu głębi, za to talerze w tym utworze kłują w uszy, brzmią przesadnie, za głośno.
      DX160: to co powyżej ale mniejsza scena FA12: Podobna sytuacja z tależami mimo założenia najbardziej korygujących to tipsów czyli piankowych. Wokal bardzo blisko, tuż przy głowie, dla mnie za blisko, mała scena w tym utworze. Generalnie za jasno, brak głębi scenicznej, czasem sybilacje.
      DX160: Tutaj te talerze są spokojniejsze, przekaz jakiś bardziej spójny, bardziej mi się podoba niż ze stacjonarki. FA12: To nie są słuchawki do tego typu utworów, nic mi się w tej prezentacji nie podobało, wszystkiego za mało.
      DX160: Nawet dało sie słuchać ale bez urwania dupy. Ciągle czegoś brakuje i to sporo, wg mnie rozchodzi się o subbas i zbytnie rozjaśnienie w górze pasma. FA12: Całkiem przyjemnie, wyraźny damski wokal, dzięki podbitemu zakresowi średnie/góra słychać sporo smaczków w tle jak przeciągnięcia strun itd. Co prawda spektakl odbywa się głównie w głowie a nie poza nią, z okazjonalnym wychodzeniem trochę poza, ale słucha się z radością i brzmi to dość realnie. Wrażenie malutkiej kafejki, w której zespół gra na żywo.
      DX160: Wrażenie jakby ktoś puśił mi te piosenke ustawiając głośnik w kartonie. Fa12: scena wysoka ale wąska, znowu przeszkadzające za głośne dźwięki instrumentów perkusyjnych z przełomu góry i średnich wysokich. Bas gitarowy przyjemnie wkomponowuje się w tło, ale całość na małym planie, choć z wysokim sufitem. Urzekające detale solówki gitary prowadzącej.
      DX160: Wysoko, wąsko, ale ładnie. Sporo mikrodetali wokalu i gitary. Fa12: Jedynie czasem sybilacje, i męski wokal kapke za cieńki, ale tak to fajnie
      DX160: Sybilacje, a poza tym to przepiękny przekaz. Fa12: Gdyby tylko jej wokal był nieco mniej zaakcentowany to byłoby pięknie.
      DX160: No i jest Fa12: Bardzo studyjnie, rozdzielczo, dokładnie, ale jak na moje lubienie ciągle za ostro, jakby ktoś chciał kroić chleb skalpelem.
      DX160: Tutaj już jest lepiej, nie ma takiego aż skalpelowania ale nadal jest bardzo rozdzielczo i holograficznie. Flux ma tendencje mocnego rozwarstwiania dźwięków (choć wcale nie gra jasno) stąd to się zapewno bierze, a ten DAP jest bardzo muzykalny, lekko ciemny, co tutaj się dobrze sprawdza i utwór brzmi cudnie Fa12: Kłujące w uszy talerze, reszta całkiem fajna, przestrzeń jest, holografia też, nawet bas słychać.
      DX160: To lubie, talerze nadal brzmią cieńko ale nie kłują, jest scena poza głową, jest wszystko co trzeba dla melomana/audiofila. Czuje, że płynę razem z piosenką. Fa12: Chyba są stworzone do takich nagrań, prawie mi się podobało. A to oznacza, że czułem się jak na żywym koncercie w klubie jazzowym.
      DX160: Nieco ciemniejszy przekaz ale równie ciekawy. Fa12: Znów fajnie słyszalne smaczki w tle, kiedy to artyści cicho coś akcentują robiąc swoje sztuczki stukając coś czy lekko muskając. Również prawie mi się podobało, gdyby ktoś nie wsadził mi tej trąbki w od 1min50s, tylko przesunął ją choć trochę dalej Ale generalnie chyba najlepiej brzmiący utwór na tych słuchawkach z tej listy.
      DX160: Trąbka uspokojona, jest nieco dalej, przy uchu a nie w środku. Podoba mi się. Fa12: Obszerniejsza scena i byłoby ok.
      DX160: Całość dość zbita w jedną muzyczną kluche, ale to klucha z wyraźną fakturowością więc nie jest źle, a nawet całkiem ciekawie. Fa12: NIE!
      DX160: lepiej ale nadal NIE.   
       * Świetne z poza listy testowej:
         * Chris Reas - Nothing to Fear (FA12 i DX160)
         * Voo Voo - Gdybym (FA12 )
         * Dick Hyman - Sunrise Serenade (FA12 CUDO! )
         * Great White - All Over Now (Fa12 )
         * Mr. Green, K.G - Born To Be King (FA12 )
         * Cassandra Wilson - Lover Come Back To Me (DX160)
         * Style Project, Uschi - Whispers of the Alba (FA12)
         * Shahmen - Suicide Drive  (DX160)
       
      Gdybym miał je określić jednym słowem, to mimo całkiem ciekawej średnicy, generalnie w większości przypadków grają 'cieńko', zbyt cienkim dla mnie dźwiękiem, bez realnej masy i mocy. Coś w rodzaju grania głównie środkiem pasma za zaakcentowanym przełomem w góre.
      Bardzo mocno reagują na tipsy, najlepiej mi grają na orginalnych płytkich czarnych gumkowch i piankowych białych (te dla mnie najlepsze), uzyskuje najlepsze wypełnienie przekazu.
       
           - Na pewno nie dla miłośników efektywnej linii basowej.
           - Nie do muzyki filmowej w stylu grania Hansa Zimmera (jak ktoś sie uprze to przełączyć na High Gain)
           - Natomiast gitarowe szarpidruty wybrzmiewają całkiem przyjemnie
           - Tak samo muzyka oparta o gitary klasyczne i akustyczne
           - Choć niektóre rodzaje elektroniki i nieco starszy hiphop/rap też fajnie potrafią zabrzmieć
           - Muzyka lat 80 i 90 to dla nich świetny repertuar
           - dobre do jazzu
        
       
       
      *** Ibasso AM05
       * DAP iBasso DX160 (LowGain filtr Slow)
      Bardziej uniwersalne granie (co nie oznacza, że lepsze) od Shozy BG, jednak już nie tak krystaliczna średnica, co czasem skutkuje przyjemną, acz mocno neutralnie brzmiącą kreacją. Bardziej koherentne scenicznie, grają od Shozy obszerniej i pełniej na boki oraz w górę. Masy i konkretów konturowych brył dźwiękowych nadal w większości przypadków brak.
       
       * FluxLab FA12 Low Gain + filtr Slow
      Gra z nimi pełniej i naturalniej niż DX160 (który przy tej stacjonarce gra wręcz zabawkowo z tymi słuchawkami - taka jest różnica), sporo obszerniej scenicznie, ale zbyt często za jasno mimo wszystko. Określiłbym te prezentacje jako naturalno/jasną.
      - Bas lepiej rozciągnięty, schodzi niżej niż Shozy BG.
      Nie mam do nich oryginalnych tipsów, więc nie wiem jak zagrałyby np na tych fikuśnych niebieskich z zakręconym czymś w środku.
       
       * Ad lista testowa:
      FA12: Mało basu, mniej niż w Shozy, z talerzami problem podobny ale głównie na tipsach gumowych, piankowe (musiałem użyć moich od Pinnacle P1) jest to trochę utemperowane. Przekaz równiejszy od Shozy, ale imho nie są to słuchawki do tego rodzaju muzyki.
      DX160: Brzmi nawet nieźle na tipsach gumkowych czarnych (te chyba są akurat oryginalne) FA12: Zbyt neutralnie, bez wypełnienia, wokal za słaby, brzmi sztucznie. Piankowe tipsy trochę ten wokal jeszcze wyciszają, tutaj utwór brzmi lepiej na tipsach gumkowych, ale jest wtedy jeszcze bardziej płasko całościowo. Na piankowych nawet ujdzie, ale trzeba dobrze osadzić je w kanale usznym. Nadal nie jest to realistyczne granie, tylko takie na siłe, próbujące wyjść poza przesadną neutralność, jednak bez skutku. Gitary nie brzmią przekonująco, brakuje im masy i wypełnienia, dźwięczności.
      DX160: Studyjnie klinicznie, ale całkiem do słuchania. Okazjonalne sybilanty. FA12: O dziwo ten utwór brzmi na tych słuchawkach znacznie lepiej niż na Shozy, nawet słuchalnie. Nie jest to już taka zlana kupa dźwięków, z których żaden nie potrafi się przebić, a tak to brzmiało na Shozy BG. Lepiej scenicznie, scena bardziej okrągła niż tylko wysoka i koniec. W tym utworze bardzo sporo się dzieje i lepiej teraz idzie wychwycić jakie instrumenty gdzie tu grają. Ale dupy nie urywa, nawet nie próbuje.
      DX160: No i znowu mi się nie podoba, wszystko za mocno zbite do kupy, grające razem zamiast z osobna (nie przez cały utwór ale przez znaczną jego część). FA12: Równiejsza wersje tego jak to zagrały Shozy BG, z lekko szerszą sceną, trochę słabiej słychać mikro smaczki. Wielkość sceny i separacja źródeł pozornych taka sobie, wszystko blisko głowy mimo, że idzie rozróżnić z jakiego kierunku co gra. 
      DX160: Lekko ciemniejsza wersja powyższego, ale na mniejszym planie. W każdym razie idzie się cieszyć takim wybrzmiewaniem. FA12: Całkiem poukładanie scenicznie to gra, bas gitarowy trochę za słabo zaakcentowany, nie mruczy, nie pieści, po prostu jest gdzieś tam. Męski wokal za cieńki. Dla niewymagających jednak taki przekaz ujdzie. Gdy dochodzi do głównej solówy i szybkiego szarpania drutów słychać, że nie brzmi to naturalnie, trochę metalicznie.
      DX160: Za wysoka w stosunku do szerokości (której prawie, że brak) scena. W tym wydaniu ten utwór jest już dla mnie nisluchalny, gitary brzmią jeszcze bardziej metalicznie. FA12: Spokojnie delikatnie zagrane, ujdzie. Dobrze słychać wielowarstwowość źródeł.
      DX160: Okazjonalne sybilanty, reszta niska średnica za wąska. FA12: Trochę sybiluje, jest przestrzeń nawet, ale prezentacji brak głębi, gra na boki, a w przód i w tył niebardzo.
      DX160: To samo co powyżej. FA12: Chyba najlepiej z powyższych brzmiący utwór na tych słuchawkach z moją stacnojarką. 
      DX160: Jakby ktoś 0.1 milimetrowym ołówkiem obrysował dźwięki. FA12: No i kolejny co brzmi całkiem znośnie Jak dla nadal za neutralny to przekaz, za duży wysokich średnich, którym brak konturu, za słabo schodzący bas. Ale może ktoś tak lubi.
      DX160: Podobnie jak utwór 8, ale ołówek 1mm. FA12: Uneutralniona wersja tego co słyszałem w Shozy BG. Ale już nie czułem się jakby grali przy mnie w kafejce.
      DX160: Znowu brzmi to jakoś za cyfrowo/komputerowo, nie wiem jak to inaczej określić. FA12: Pięknie wybrzmiewający utwór na AM05, slychać co dzieje się w tle, holograficznie, dość naturalnie brzmiący.
      DX160: Scena węższa, reszta jak wyżej. FA12: Absolunie brak konturów i masy. Nie da się cieszyć utworem.
      DX160: To samo ale jeszcze gorzej. FA12: niestety...
      DX160: ała.  
       * Całkiem fajnie z poza listy testowej:
         * Ghost In The Shell Hyper House edit - Magnus Deus (FA12, DX160 nie wiem dlaczego ale ten akurat utwór brzmi dobrze na tych słuchawkach)
         * Swingin' - John Anderson, Colt Ford (Fa12)
         * Sixth Sense - Imelda May (FA12 brzmi magicznie, DX160 już nie magicznie ale nadal fajnie)
         * Famous Blue Raincoat - Leonard Cohen (FA12, DX160)
         * Swirls - Dreamers Delight, Cloudchord (Fa12 i DX160 - fajna przestrzeń)
         * Aaron Neville - Hard to Believe (FA12, DX160)
       
        - nie potrafię zarekomendować tych słuchawek do niczego, ale jest parę utworów poniżej, z którymi jakoś to grało.
        - może do ciemno brzmiącej elektroniki ewentualnie czy ambientu
       
       
       
      *** Sony Ex800st
         Też nie mam do nich orginalnych tipsów, ale są dość podobne, ewentualnie i tak najlepiej mi się słuchało na piankowych. Na tipsach gumkowych zbliżonych kształtem do orginalnych czarnych bas jest mocno uderzający, bardziej punktowy, tipsy piankowe lepiej trzymają go w ryzach, odchudzając też wyższe pasmo z pewnej krzykliwości, która czasem daje na nich o sobie znać. Innymi słowy pianki comfy przyciemnia i uspakaja prezentacje, zmniejsza atak dźwiękiem, wygładza prezentacje.
         Czarne gumkowe jednak generują lepszą holografię, obszerniejszą scenę, wyraźniejszą średnicę, więc coś za coś.
      Kolejna sprawa na plus dla pianek, te słuchawki mają charakterystyczny kształt i z innymi tipsami po prostu słabo się trzymać w uchu, chociaż o dziwo u mnie się trzymają, mimo tej dziwnej konstrukcji i pałąków.
       
       * FluxLab FA12 (MID Gain + filtr Sharp lub Low Dispersion)
      Najbardziej naturalnie brzmiący bas ze wszystkich trzech IEMów póki co. Jest go także naturalnie trochę więcej niż w powyższych. Uczucie podobne do przesiadywania przed blisko nas ustawionymi małymi kolumnami z bass reflexem z przodu. Huknięcia niskimi jest tak na granicy pomiędzy odpowiednio dużo, a za dużo, jak dla mnie. Bardzo łatwo zrobić z nich słuchawki dla totalnych bassheadów, zatykając otwory na zewnątrz (można zakleić taśmą izolacyjną), wystarczy zatkać je palcami aby od razu poczuć różnice Dźwięki jednak grają wtedy bliżej głowy, całość jest bardziej zbita w mniejszym obszarze, a bas sprężynuje całą czache. Więc z melomańskiego punktu widzenia lepiej  tego nie robić, ale można by poeksperymentować z zaklejeniem otworów jakimś cienkim lekko przepuszczalnym materiałem, mogło by to dać ciekawe efekty gdyby ktoś chciał kapkę więcej basu i nie tracić tyle ze średnicy i góry.
         Jest nawet i subbas, całkiem słyszalny nawet i przyjemnie mruczący - kieruję do utworu Fading Sun - Terje Insungset. Korzystając ze strony https://www.szynalski.com/tone-generator/ w tych słuchawkach słyszę nawet pomruki 16Hz-17Hz na normalnej głośności, której używam do słuchania muzyki.
         
         Solidnie wybrzmiewające niższe zakresy nie przeszkadzają błyszczeć średnicy, która jest całkiem tęga, dźwięki nabierają konkretnego konturu, szczególnie w dolnych średnich. Wybrzmiewa czysto i wyraźnie, bez żadnego zamazania czy wycofania. 
      Góra ani specjalnie nie błyszczy ani jej nie brak, akuratnie wpasowuje się w całość prezentacji, bez fajerwerków, bardzo poprawnie, sprawiając że to idące lekko w kierunku ciemniejszego grania, jest nią dobrze wyrównane.
      Jest tutaj coś na przełomie średnich i wysokich co dodaje delikatną nutkę pewnej lekkości wybrzmiewania, co potrafi dodać odsłuchiwanym utworom czaru i swego rodzaju uczucia napowietrzenia scenicznego. Chyba ten aspekt powoduje tak wyraźną separację źródeł pozornych.
      Scena jest spora, dobrze poukładana, czuć nawet jej głebię Instrumenty są odeseparowane, wyraźnie słychać ich rozmiejscowienie.
         
         Najbardziej podobne są do moich AudioTechnica W1000Z, i sygnaturowo i scenicznie, ATH mają lepiej ułożony przełom wyższych/średnich. Nie oddają muzyki co prawda tak realnie/analogowo jak one, ale niewiele im brakuje. Są troszkę od nich równiejsze w średnim basie, który jest bardziej studyjny. W każdym razie to już nielada osiągnięcie bo W1000Z kosztują 3 razy tyle, a ten troszkę inaczej zaakcentowany średni bas jest jedną ze składowych analogowości/naturalności tych AudioTechnik
         W pewnym stopniu przypominają też Aeony 2C, ale już im dość do nich za daleko, A2C mają znacznie lepsze fakturowanie całej linii basowej, są szybsze, dokładniejsze, lekko ciemniejsze, grają potężniej na całej rozpiętości częstotliwości. Pod pewnymi względami można by je nazwać "Bejbi Aeonami".
         Dzielą też trochę z Nightowlami Audioquesta. W skrócie grają od nich kapkę jaśniej, bez tego charakterstycznego dla Owli/Hawków efektu pewnej nosowości/chropowatości. Można by rzecz, że mniej wiecej tak grałyby Audioquesty gdyby ich pozbawić tego co w wątku dotyczącym Owli/Hawków jedni w nich kochają, a inni nienawidzą
       
      Generalnie bardzo fajne allraundery, tylko ergonomicznie jakieś takie dziwne, żeby mi się dobrze trzymały w uszach musiałem założyć tipsy piankowe/comply.
         Świetne granie, - już dość wysokiej klasy z FluxLab FA12. Z DX160 poprawne i niemęczące lecz czasem zbyt cienkie konturowo -, muzykalne, przestrzenne, holograficzne, z całkiem niezłą masą i wypelnieniem oraz efektownie rozwarstwioną średnicą. Widocznie do pełni szczęścia jednak potrzeba im wzmacniacza klasy A. Tak czy inaczej bardzo mnie urzekły
      ps. Powyższe opisy dokonywałem na tipsach z pianki memory/comply, na stokowych wyższa średnica mi się nie podoba, szybko robi się męcząca gdyż jest na nich za cieńka i za głośna w stosunku do reszty pasma. Może to być efekt nie do końca dobrego wypełnienia mojego kanału słuchowego, być może ktoś inny odbierze to inaczej jeśli ma mniejsze dziurki
      Ostatnia uwaga, kabelek cieńiutki i robiący wrażenie, że zaraz się urwie. Swoją drogą ciekaw jestem jak zagrałyby na jakiejś dobrej miedźy 4-8żyłowej, sądze, że mogłoby być bardzo ciekawie i rozwijająco dla tych Soniaczy.
       
       * Ibasso DX160 (HighGain + filtr Short Delay Slow Roll Of)
         DAP gra mniejszą sceną i leciutko ciemniej od Fluxa, może to wynikać z większego ubicia dźwięków razem niż moja stacjonarka. Stąd tutaj najbardziej pasują mi tipsy czarne gumkowe, ale pianki też niekiedy dają lepszy obraz.
      Musiałem częściej niż na stacjonarce żonglować dwoma parami tipsów aby uzyskać satysfakcjonujący mnie efekt. DX160 nie gra z takim wygarem i przestrzenią i gradacją planów jak Flux, ale za jego cene nie można tyle rządać więc przymykam oko.
      Nadal są to z tym urządzeniem słuchawki bardzo uniwersalne i posiadając dwa wspomniane zestawy tipsów można słuchać praktycznie wszystkiego z przyjemnością. Ewentualnie ze starszym jazzem mogłoby być kapke za ciemno i za ciasno. Jednakże DX160 zdaje się lepiej prezentować utwory jazzowe z tymi słuchawkami, niż robił to FluxLab. Czemu tak jest trudno stwierdzić, z moich podejrzeń wynika, że FA12 już rozwarstwiał dodatkowo to co rozwiarstwione, a DX160 zbierał to ponownie lekko do kupy i nadawał trochę grubszego konturu, stąd wyszło na plus w tym przypadku.
       
      * Ad lista testowa:
      FA12: Tak ten utwór mniej więcej powinien brzmieć Subwoofer na uszach, z tipsami czarne-gumki za bardzo punktowy, pianki tutaj brzmią dużo lepiej.
      DX160: Jak wyżej tylko najlepiej na gumiakach. FA12: Tipsy czarne-gumki trochę za krzykliwy wokal mimo, że kontury i wypełnienie sceny dźwiękowej już jest na konkretnym poziomie. Solidne wrażenie w kierunku naturalnego koncertowego brzmienia. Te słuchawki przepięknie akcentują zdarzenia perkusyjne, i nie tylko chodzi mi o bębny.
      DX160: Scena na szerokośóci mogłaby być lepsza ale i tak źle nie jest bo to muzykalny, naturalnie brzmiący utwór w wykonaniu IEMów Sony. Dodatkowy minus za siedzący w głowie wokal. Poprawia się to na tipsach z pianki comfy. FA12: Na piankach trochę kartonowo, mimo, że jest moc, to czegoś brak. Natomiast na czarnych gumiakach potęga i przestrzeń, świetnie radzą sobie z tym trudnym utworem - koncertowo. Średnica w końcu podzielona na warstwy, z których łatwo wyłapuje co tam gra.
      DX160: TO samo co wyżej tylko wszystkiego troszkę mniej, więc można by rzecz klasa niżej. FA12: Pięknie, mogło by to jednak bardziej grać na boki, ale i tak solidne 4 na 5 daje, wokale w końcu są do ludzi podobne, instrumeny się prężą jak mogą rozstawione dookoła nas z wyraźną od siebie odległością i fizykalnością. Na piankach lekki niekiedy uczucie kartoności prezentacji, ale jak założyłem gumiaki to jeszcze gorzej Sytuacje ratuje fakt, że to bardzo dużo karton, ogromny.
      DX160: Podobnie jak wyżej ale klase niżej, mniejsza scena, mniejsze uczucie wybrzmiewania instrumentów (decay czy jak to się zwie). Taka trója z plusem. FA12: Nie mam do czego się przyczepić. A o lekkim pójści w te czy inne osobiste preferencje nie będę wspominał bo to każdy ma inaczej.
      DX160: Gitara basowa jakoś się tutaj gubi, nie potrafi wybrzmieć z głębią, reszta OK. FA12: Ogromna przestrzeń, namacalność wokalu, napowietrzenie i separacja na świetnym poziomie. Wyraźnie wyczuwalna trójwymiarowość prezentacji.
      DX160: piątka z plusem i z falusem FA12: to samo co wyżej. + słychać potęgę w głosie wokalistki, aż prawie czuje ile powietrza nabrała żeby te dźwięi wydobyć
      DX160: Jest głębia ale na szerokości tak sobie. Pianki comfy ratują sytuację i z trói robi się mocna czwóra. FA12: świetne uczucie stereofonii. Nie mam uwag.
      DX160: Poprawnie i muzykalnie FA12: płynę z dźwiękiem i nic mnie nie wk...a, i nawet smaczki są po drodze
      DX160: jak wyżej, kapke ciemniej i wężej. FA12: Jedyny z listy utwór, który brzmi za ciemno, jakby za dużo nakopcili.
      DX160: Chyba kapkę lepiej, zamiast cygar palili cygaretki. FA12: uszny jazzgasm smyrający zmysły to nie jest, ale ujdzie. Na piankach lepiej choć węższa scena.
      DX160: A tu odwrotnie, lepiej na gumowych Mimo trochę węższej sceny jakoś bardziej mi się to podoba od tego co prezentował Flux. FA12: Pianki to ogarniają całkiem zgrabnie, gumiaki nie wiedzą co sie dzieje i gubią przestrzeń.
      DX160: I znowu na odwrót, teraz gumiaki radzą sobie lepiej Jednak jakoś nie potrafię się tym utworem cieszyć w takim układzie. Coś tutaj się gubi nadal, tym razem nie przestrzeń, a chyba separacja. FA12: Na czarnych gumiakach już dużo lepiej od wcześniejszych dwóch IEMów, taka trójka z plusem, bo wąsko dość, ale jednak dźwięcznie i czuć pazura. Pianki zagrały z lepszym chwytem tych ostrych gitarach i bębnów jednak scena też malutka.
      DX160: tu już gorzej, 3 na szynach  
       * Świetne z poza listy testowej:
         * Dice - Finley Quaye, William Orbit(FA12)
         * Suburbia - Berk & The Virtual Band (FA12, DX160 tipsy z pianki memory)
         * Hard to Believe - Aaron Neville (FA12, DX160 tipsy z pianki)
         * A Nightingale Sang In Berkeley Square  - Stan Getz, Bob Brookmeyer (FA12, DX160)
         * In the Woods - Hugo Kant (FA12, LowGain, Sharp, tipsy z pianki memory)
         * Por Quien Merece Amor - Amparo Ochoa (FA12, DX160, tipsy czarne gumki)
         * No More Love - Lily Wilde and Her Jumpin' Jubile Orchestra (FA12, DX160)
         * Gazz - Nekromongers, DJ SLON(DX160, FA12 wymiata tutaj)
         * Porte Z - Fuel Chatterton (FA12, DX160)
       
      - Jak dla mnie genialne słuchawki jak za tą cenę, allroundery, z których można zrobić basowe potwory zatykając wenty. Łatwo też można sobie uspokoić przekaz zakładając do nich pianki, gumki grają z większym atakiem, uderzeniem.
      Więc możliwości ich dostrojenia jest trochę, jakby mieć kilka słuchawek w jednych. Jak chcesz się zanurzyć w potężnie brzmiącą elektronikę to pianki, jak posłuchać bluesa czy rocka to gumofilce, a resztę już jak kto woli. W każdym razie uniwersalnie brzmią i na jednych i na drugich.
       
      TO na razie tyle na dziś. Później może jeszcze dodam podobny opis swoich Pinnacli P1
      Podziękował.
       
      ps. o Etymotic Er4xr. nic nie napisałem gdyż jak je nie włożyłem do uszu (a oglądałem filmik instruktażowy jak to poprawnie zrobić) to inaczej mi grały. Do tego trzymanie ich tak włożonych jest dla mnie skrajnie nieprzyjemne. Te słuchawki jednak tym aspektem przekraczają jakąś moją prywatną granice tolerancji tego co i jak mam włożone w ucho więc im podziękowałem
       
      ps2. Dzięki @Spawn przekonałem się jak potężnie i pięknie grają moje obecne tory stacjonarne z posiadanymi słuchawkami typu Aeon 2C, ATH W1000Z czy Hawkami. Co mnie bardzo ucieszyło  Chciałbym kiedyś znaleźć tak grające IEMy.
       
    • By iemcamp
      Hej
      jak w temacie, poszukuję iemów Sony IER-Z1R.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy