Jump to content

Fanklub Superlux


untilited

Recommended Posts

Witam.

Zauważyłem na naszym, jakże zacnym forum brak fanklubu tejże, chińskiej, ale znakomitej (przynajmniej w stosunku cena-jakość) marki.

 

Chyba każdy na tym forum ma, miał, albo po prostu dobrze wspomina jakieś Superluxy, stąd też moja fanklubowa inicjatywa. Mam nadzieję, że słuszna!

 

Sam jestem zadowolonym posiadaczem zmodowanych, zrekablowanych szlachetnym kruszcem 681EVO. Bardzo je lubię i sądzę, że pozostanie tak jeszcze długi czas. No chyba, że mnie oświeci i stwierdzę, że bas jest wrogiem muzyki, albo coś w tym rodzaju.

 

 

Jeśli jest gdzieś taki temacik, tylko modzi mogą zakładać fankluby, czy cokolwiek innego, sypię głowę popiołem i proszę o wysłanie tego tematu w kosmos.

 

Pozdrawiam.

Edited by untilited
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Miałem takie luxy:

Hd681/668b/330/660/661/381/ 681evo, przez Perula modowane, rekablowane wewnątrz srebrzoną miedzią, z wymiennym kablem tu srebrnym: te akurat ma untitled

681 ostały się, bo żony.

Ja ich nie lubie, bo mnie zawsze wpędzają w zadumę. Mają 1000h grania za sobą, nie mają sybilantów i sa wybitne - nie tylko w relacji cena/jakość. Nie lubię ich, bo ilekroć słucham gdzieś tam czai się pytanie... Po grzyba kupowałem tyle innych drogich , markowych słuchawek? Zaraz oczywiście wypieram i racjonalizuję itd. Najlepszą metodą jednak jest ich nie słuchać wcale, tę wybieram najczęściej. Źona z kolei żadnych innych nie słucha, bo przesłuchawszy k701/hd600/srh1440/1540 .... Dalej wolała 681, co mnie wpieniało tak bardzo, ze nic juz jej od dawna nie proponuję...

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

HD681 oraz 668B posiadam obecnie. Jak wpływają welury AKG na brzmienie Superluxów?

 

HD330 posiadałem jakiś czas temu, lecz nie podeszły mi ze względu na przyciemnione granie.

Edited by FeX
Link to comment
Share on other sites

hd681 i hd668b to świetne słuchawki

 

Ja mam w domu mam hd330 takie sobie... ale do TV się nadają

 

Słuchałem też EVO - nie podobały mi się

i EVO modowane - dało się słuchać ale wciąź coś mi nie pasowało.

 

Mnke czasem kusi by dokupić sobie dwie pierwsze wymienione pary bo cena jest śmiesznie niska, ale powstrzymuje mnie nie to jak grają a ilość miejsca w domu :P

Edited by MrBrainwash
Link to comment
Share on other sites

HD681 i HD668B znów zasiały w mojej głowie chęć sprzedaży DT990Pro...

 

Zerknąłem na cenę HD681, bo nigdy się Supeluxami nie interesowałem i ... zbaraniałem. 79 zet ???

To GRA ? :woot:

 

Słuchajcie Słuchawkowi Bracia, chyba zacznę czytać o tej marce.

 

Macie jakieś swoje typy, wiecie, taki Kozak, który zamiata nie tylko ceną, ale i jakością podawanych dźwięków ?

 

Manu ? To o 681 pisałeś, że byłyby niezłą kosą na audiofila w ślepych testach, czy o jakichś innych ?

Link to comment
Share on other sites

A jak jest trwałością Superluxów, mają tendencje do pękania/łamania/rozlatywania się. Fakt cena jest niska, więc cudów nie powinienem się spodziewać. Ale po wczorajszym potwierdzeniu tezy o pekających denonach d1100, będę teraz pytał zawczasu przy każdych słuchawkach.

Link to comment
Share on other sites

Mam i evo i 668b. Na razie na stocku, bez cudowania.

668b to moim zdaniem killer. Mocna fałka, ale ogólnie jasne. Na jasnym źródle żyletki - ja to bardzo lubię. Bqs ma impakt i wali mocno. Zejście nienajgorsze.

evo są ciemne jak Darth Vader. Bas nie wali - on masuje. Jeśli srebro eksponuje fałkę i dokłada górę -WARTO!

Edit :

Masz: https://muzostajnia.wordpress.com/?s=rzeźnia

@up -668b mam trzeci miesiąc i trochę klekoczą.

gdyby mi zrobili 668b w obudowie evo (która i wygląda i kest trwalsza) to byłoby super.

Link to comment
Share on other sites

Konstrukcje wydają się trwałe. Są lekkie w każdym razie. Przy większych ruchach głową słychać przemieszczanie się muszli względem mocowania.

 

HD681 są jaśniejsze i bardziej sykliwe. 668B są bardziej wyważone i ciemniejsze, przypominają trochę DT990Pro. Dla mnie różnice są dość znaczne, ale kumpel który dźwiękiem się jakoś specjalnie nie interesuje przyznał, że różnice są małe nieproporcjonalne do ceny :) ja uważam inaczej, choć czasem daje to do myślenia.

Link to comment
Share on other sites

Ja swoje HD681 mam chyba 2 lata już, jak nie więcej. Używam codziennie i w żaden sposób się nawet nie zużyły, a tym bardziej nie uszkodziły. Drugą parę sprzedałem koledze ponad rok temu, nie szanuje ich tak jak ja, ale też nic im się nie stało.

Link to comment
Share on other sites

Zapisuję się do fanklubu ze swoimi HD440, oczywiście zmodowane, ale jeszcze nie zrekablowane, bo dopiero niedawno je ponownie odkryłem.

 

...Ja ich nie lubie, bo mnie zawsze wpędzają w zadumę. Mają 1000h grania za sobą, nie mają sybilantów i sa wybitne - nie tylko w relacji cena/jakość. Nie lubię ich, bo ilekroć słucham gdzieś tam czai się pytanie... Po grzyba kupowałem tyle innych drogich , markowych słuchawek? Zaraz oczywiście wypieram i racjonalizuję itd. Najlepszą metodą jednak jest ich nie słuchać wcale, tę wybieram najczęściej. Źona z kolei żadnych innych nie słucha, bo przesłuchawszy k701/hd600/srh1440/1540 .... Dalej wolała 681, co mnie wpieniało tak bardzo, ze nic juz jej od dawna nie proponuję...

I to właśnie dzięki temu, że są takie wiekowe są wybitne, ja w swoich HD440 zauważyłem znaczną redukcję sybilantów i rozciągnięcie góry po blisko roku leżakowania w pudełku.

Do HD681 jednak miałem zastrzeżenia, bo mimo, że dobre technicznie to nie grały naturalnie nawet po modach. HD668b, HD681 EVO były pod tym względem lepsze. Pewnie wystarczyłoby wersję HD681b posłuchać, żeby było bardziej naturalnie, ale niestety nie miałem okazji

 

 

...gdyby mi zrobili 668b w obudowie evo (która i wygląda i kest trwalsza) to byłoby super.

Mogę Ci przełożyć przetworniki z jednych do drugich, konstrukcja muszli jakoś bardzo się nie różni, wiec dźwiękowo nie powinny się znacząco zmienić.

Link to comment
Share on other sites

 

HD681 i HD668B znów zasiały w mojej głowie chęć sprzedaży DT990Pro...

 

Zerknąłem na cenę HD681, bo nigdy się Supeluxami nie interesowałem i ... zbaraniałem. 79 zet ???

To GRA ? :woot:

 

Słuchajcie Słuchawkowi Bracia, chyba zacznę czytać o tej marce.

 

Macie jakieś swoje typy, wiecie, taki Kozak, który zamiata nie tylko ceną, ale i jakością podawanych dźwięków ?

 

Manu ? To o 681 pisałeś, że byłyby niezłą kosą na audiofila w ślepych testach, czy o jakichś innych ?

 

kup 668b w zabójczej cenie 115pln, CAL! sprzedałem bez wachania, Superluxów nie oddam

Link to comment
Share on other sites

 

 

HD681 i HD668B znów zasiały w mojej głowie chęć sprzedaży DT990Pro...

 

Zerknąłem na cenę HD681, bo nigdy się Supeluxami nie interesowałem i ... zbaraniałem. 79 zet ???

To GRA ? :woot:

 

Słuchajcie Słuchawkowi Bracia, chyba zacznę czytać o tej marce.

 

Macie jakieś swoje typy, wiecie, taki Kozak, który zamiata nie tylko ceną, ale i jakością podawanych dźwięków ?

 

Manu ? To o 681 pisałeś, że byłyby niezłą kosą na audiofila w ślepych testach, czy o jakichś innych ?

 

kup 668b w zabójczej cenie 115pln, CAL! sprzedałem bez wachania, Superluxów nie oddam

 

Jak Ci grają 668b z fiio x5?

Link to comment
Share on other sites

 

 

 

HD681 i HD668B znów zasiały w mojej głowie chęć sprzedaży DT990Pro...

Zerknąłem na cenę HD681, bo nigdy się Supeluxami nie interesowałem i ... zbaraniałem. 79 zet ???

To GRA ? :woot:

 

Słuchajcie Słuchawkowi Bracia, chyba zacznę czytać o tej marce.

 

Macie jakieś swoje typy, wiecie, taki Kozak, który zamiata nie tylko ceną, ale i jakością podawanych dźwięków ?

 

Manu ? To o 681 pisałeś, że byłyby niezłą kosą na audiofila w ślepych testach, czy o jakichś innych ?

kup 668b w zabójczej cenie 115pln, CAL! sprzedałem bez wachania, Superluxów nie oddam

Jak Ci grają 668b z fiio x5?
Nie grają bezpośrednio z X5 ale z Vorzuge :) Edited by siara1975
Link to comment
Share on other sites

 

Nie grają bezpośrednio z X5 ale z Vorzuge :)

 

Domyślam się że bezpośrednio to tak sobie, a ze wzmaka to petarda :D Fajny set. :)

 

Dobrze, że nabyłem beyerki bo pewnie ciągnęłoby mnie by spróbować jeszcze raz luxów :)

 

większą pedardą grały w zestawienu: Sony X1050-> Bravo V2 (lampa 12au7 Sylvanii), z dziesięc minut grzebałem w X-ie, szukając czy mam włączony jakowyś poprawiacz sceny, czystości itd. Potem grąły mi 668B z WBA i lepiej mi podeszły z tym otl-em (mimo mniejszej oporoności) niż HD330 :)

Wracając do X5 to z przykrością muszę zaznaczyć że nie potrafię jej słuchać bezpośrednio z słuchawkami wszelkiej maści, MrB masz rację Vorzuge ze wszystkim robi petardę!

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Mam i evo i 668b. Na razie na stocku, bez cudowania.

668b to moim zdaniem killer. Mocna fałka, ale ogólnie jasne. Na jasnym źródle żyletki - ja to bardzo lubię. Bqs ma impakt i wali mocno. Zejście nienajgorsze.

evo są ciemne jak Darth Vader. Bas nie wali - on masuje. Jeśli srebro eksponuje fałkę i dokłada górę -WARTO!

Ogólnie rzecz ujmując, modowane evo mają bardziej zwarty, mniej rozlazły bas, niż stock. Nadal potrafi zejść do 6371 poziomu piekła, ale mniej wierci w mózgu;). Srebrny kabelek, owszem dodaje góry. Nie powiem, że zmienia o 180 stopni charakter grania, bo nadal jest ciepło i ciemno, ale kurde, lepiej, inaczej mi to gra. Gdyby miały głębszą (niekoniecznie szerszą) scenę to czułbym się jak indiana jones, w sensie, że świety graal i te sprawy.

Ciekawe, co by się stało jakbym dał im jakiś kozacki prąd, rapczur, zenon, czy cuś w ten deseń. Może kiedyś się przekonam.

 

 

kup 668b w zabójczej cenie 115pln, CAL! sprzedałem bez wachania, Superluxów nie oddam

Za CALami (perulowymi) też nie tesknię, chociaż w moim przypadku, to raczej nie kwestia ich grania (chociaż sobie mówię, że mają plastikową górę i dziwną średnicę, hehe), a raczej prozaiczny fakt, że boli mnie szczęka od padów hm5 i ogólnie moje uszka księżniczki nie tolerują ekoskórki. No, ale raczej ich nie sprzedam, bo to moje pierwsze słuchaweczki i tak jakoś się do nich przywiązałem, z rzadka sobie ich posłucham, przez krótką chwilę.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By Inszy
      Jako że wpłynęły do mnie na odsłuchy słuchawki od Sivga Audio, to postanowiłem założyć im fanklub 😊
       
      Będąc dokładnym przyszły dwa najwyższe wokółuszne modele Sivga oraz jeden duży od Sendy Audio, czyli submarki premium Sivgi. Wszystkie mają otwartą konstrukcję, muszle wykonane z drewna i metalu oraz stalowe pałąki. Do tego każda para posiady pady hybrydowe, na zewnętrznej stronie obszyte ekoskórą, od strony ucha mamy wygodną velvetową tkaninę, a w środku memory foam.
       
      Co je różni:
       
      SIVGA PHOENIX
      Najtańszy, kosztujący 999 złotych, to jedyny model z dostępnych u nas, który został wyposażony w przetworniki dynamiczne (poliwęglanowa membrana o średnicy 50mm).
      Nauszniki są niesymetryczne, okrągłe i dość cienkie, ale mimo okularów i dość dużych uszu, po dwóch godzinach ciągłych odsłuchów nadal leżą na mojej głowie całkiem wygodnie. Przypominają dość mocno te, jakie stosuje Audio-Technica w niższych modelach serii ART, tyle że pady od Sivgi są wygodniejsze, dzięki większej elastyczności i przyjemniejszemu w dotyku materiałowi. Dodatkowo w Phoenixach mamy możliwość odchylania muszli w dwóch płaszczyznach, więc łatwiej je dopasować do ucha. Ale jeśli ktoś ma odstające uszy, to będą mocno przywierały do materiału zakrywającego drivery.
      Same muszle, to szkielet z drewna zebrano, z czarną metalową siatką zakrywającą przetwornik, którą otacza okrąg z wypolerowanego metalu. Zdecydowanie przyciąga oko i ładnie prezentuje się na biurku.
       
      Brzmienie, to lekkie U, żywiołowe i wesołe, ale przy tym dobrze zrównoważone, z nieco odsuniętą od słuchacza średnicą, przez co jest wrażenie przestrzeni na pierwszym planie, mimo przetworników umieszczonych blisko ucha.
      Jak na otwarte słuchawki, dobrze zdefiniowany bas, potrafiący zawibrować na samym dole, choć nigdy nie stara się dominować. Dźwięki są lekko zaoblone, przyjemne w odbiorze, z dużą muzykalnością wspartą delikatnym ociepleniem, przez co balansują pomiędzy naturalnością i podkolorowaniem.
      Ich charakter jest utrzymany na średnicy, która stawia przede wszystkim na wokale, umieszczając je przed linią instrumentów i nadając im dozę intymności, mimo oddalenia od głowy słuchacza. Całość tonów średnich jest niemęcząca, a przy tym żywa, chętnie przekazując zmiany w poszczególnych tonach.
      Góra jest czyta, z wyraźnym blaskiem, ale nie przesadzona. Pod względem barwy świetnie oddaje brzmienie instrumentów operujących w tym zakresie – czy to będą skrzypce, dzwonki czy talerze, zawsze są plastyczne i naturalne.
      Scena jest duża i napowietrzona, choć wyraźnie skupiona wokół pierwszego planu, gdzie najwięcej się dzieje. Swoboda oraz oddech pomiędzy planami są wyraźne, a głębia zdecydowanie wyczuwalna. Holografia jest za to nieco rozmyta, nie ma tu bardzo sztywnego podziału na stronę lewą i prawą, całość się przenika, co jednak dobrze pasuje do tonalności Phoenixów.
       
      Nie są nadzwyczaj wymagające prądowo, ale dobrze reagują na lepsze jakościowo źródła. Ważne jednak by nie szumiały, bo słuchawki to wyciągną.

       
      SIVGA P-II
      Pierwsze planary w zestawieniu, wycenione na 1599 zł.
      Przetworniki o rozmiarze 97x76 mm zostały wpasowane w muszle wykonane z czarnego orzecha, w którym umieszczono metalową siatkę ochronną, dodatkowo pokrytą wzmocnieniem w kształcie plastrów miodu. Jeśli szukamy czegoś o wyglądzie premium, co ma cieszyć nie tylko ucho, ale i oko, to zdecydowanie P-II warto postawić na biurku. 
      Tu pady są już zdecydowanie grubsze i bardziej ergonomicznie wyprofilowane niż w Phoenixach, choć materiały wykorzystano takie same. Dzięki temu, nie ma problemów ani z potliwością ucha, ani z długimi odsłuchami, o ile nie przeszkadza nam waga 420g.
      Obawiałem się wypustek na opasce pałąka, czy nie będą gniotły głowy jak w AKG K701, ale jednak ich większa elastyczność okazała się zbawienna i póki co nie dały mi się we znaki.
      Jako jedyne słuchawki Sivgi, P-II mają możliwość wychylenia muszli o 90 stopni do przodu i tyłu, więc można je położyć na płasko, bez sięgania po etui i obawy o obtłuczenie drewna.
       
      Brzmieniowo, to poniekąd rozwinięcie Phoenixów, o ile szukamy czegoś równiejszego i gładszego w przekazie.
      Tu nie ma już podbicia na midbasie, dół jest bardzo zrównoważony, ale przy tym szybki i z wyraźną nutą ciepła, więc nie należy rozpatrywać P-II jako monitorów. Tu muzykalność jest na pierwszym planie, choć dzięki dużej dynamice przetworników, Sivga chętnie przekazują uderzenie stopy czy tłuste bity.
      Średnica została zagęszczona i nieco przyciemniona przez stonowanie jej wyższego zakresu. Buduje to bardzo konkretny klimat, intymny i bliższy niż w Phoenixach. Tu również liczą się głównie wokale, ale są one pełniejsze, gładsze i bliższe. Pod nimi ulokowano warstwę instrumentalną, która potrafi zaskoczyć szybkością i naturalnością, ale z reguły jest nieco w tle za głosami.
      Góra jest nieofensywna, ale obecna i dynamiczna, z dużą naturalnością, choć mniej wyeksponowana niż w niższym modelu. Gdy się to doda do niższych części pasma, dostajemy strojenie dostosowane do długich sesji, gdzie nic nie ma prawa męczyć, a poszczególne dźwięki są wyraziste i dobrze zdefiniowane, o dużej naturalności.
      Mimo pewnego przyciemnienia na średnicy, podkolorowanie kolejnych tonów jest na niskim poziomie, dzięki czemu są zaskakująco neutralne pod względem tonalności.
      Pierwszy plan jest bliższy niż w Phoenixach, scena nieco mniejsza, ale za to dalsze plany są wyraźniej zarysowane, na czym zyskuje holografia. Również głębia jest lepiej przekazywana, szczególnie gdy jakieś dźwięki mają wybrzmiewać z tyłu.
       
      Tu już warto sięgnąć po mocniejsze źródło, by skorzystać z pełni dynamiki P-II. Zbalansowany przewód w zestawie również się przydaje, bo balans dobrze na nie wpływa.

       
      Sendy Audio AIVA
      I kolejne plenary, tym razem wycenione na 2399 zł.
      Konstrukcja niemal bliźniacza do P-II, jedynie szkielet pałąka jest z Phoenixów, muszle zrobiono z drewna zebrano, zamiast czarnego orzecha, a pady są wentylowane na całym obwodzie.
      Pewną ciekawostką może być to, że obecnie sprzedawane słuchawki nieco różnią się od tych, które można było kupić jakiś rok wcześniej. Tylko pod względem konstrukcyjnym zastosowano inne nauszniki (pierwotnie były takie jak w P-II) oraz inną skórzaną opaskę na pałąku. Pierwotnie była grubsza i sztywniejsza, kojarząca się choćby z tymi od HiFimanów, a teraz jest cieńsza i bardzo elastyczna.
      Pady na pewno mają wpływ na brzmienie, ale czy dodatkowo poczyniono jakieś zmiany w strojeniu? Ciężko powiedzieć bez porównania, ale zapewne tak, by mocniej odróżnić je od P-II.
       
      I brzmienie aktualnych AIVA zdecydowanie się od nich różni. To już granie mniej neutralne, bardziej nastawione na rozrywkę, żywiołowe i jaśniejsze.
      Energetyczność zaczyna się już na dole, gdzie bas jest bardziej zwarty niż w P-II, mocniej nastawiony na szybkie granie. Przy czym nie jest to granie na planie V, z podbitymi niskimi tonami, tu ciągle jest zaskakująco płasko, jednak zmienia się sam charakter brzmienia oraz barwa instrumentów.
      Tony średnie są bliższe niż w P-II i bardziej ofensywne, przez lekkie rozjaśnienie na wokalach. Nie prowadzi ono do wystąpienia sybilantów, ale wszystko wydaje się żywsze i zachęca do podkręcania głośności, żeby noga chodziła w rytm muzyki. Przy czym nie jest to granie szorstkie i chude, bo ciągle mamy dużą dozę gładkości płynącą z przetworników. Głosy nie są już tak kluczowe jak w niższych modelach, choć ciągle są naturalne i wyraziste, a średnica stara się być bardziej widowiskowa.
      Góra jest nieco podkręcona i efektowna, ale nie popada w przesadę. Instrumenty mają naturalną barwę, odpowiednio długie wybrzmiewanie i dużą kontrolę, dzięki czemu mimo grania z fantazją, nie męczą nawet w większej ilości, choć nie są tak bezpieczne jak w przypadku P-II.
      Scena ma zbliżony charakter do tej, jaką znajdziemy właśnie w P-II, ale poszczególne plany są mocniej zarysowane, a przez to powietrze między nimi czytelniejsze. Dodatkowo, zapewne ze względu na wentylowane pady, mimo podobnych rozmiarów, tu czuć większą swobodę.
       
      I również tutaj warto zaopatrzyć się w mocniejsze źródło, ze wskazaniem na zbalansowane.

    • By Inszy
      Jako że fanklub CA nie istnieje, a osobny dział Custom Art przepadł dawno temu, to zakładam należny wątek.
       
      Okazję mam dobrą, bo po latach rozłąki z ich słuchawkami, dziś przyszedł do mnie model Fibae 3x3 w uniwersalu. Jakoś tak po mojej miłości do Pro330 v1 i bardzo dobrych Pro330 v2, skierowałem się ku innym firmom, ale po pierwszych odsłuchach już wiem, że 3x3 znów wzbudzą u mnie stare uczucie
       
      Na początek ciekawostka - słuchawki grają nawet z kartofla i zachowują swój sposób grania, więc bardzo miła odmiana przy coraz większej ilości prądożernych doków. Mimo małego zapotrzebowania na prąd, nie są specjalnie czułe na szumy źródła.
       
      A jaki jest ich sposób grania? Na tyle ciekawy, że na początku nie wiedziałem co się dzieje. Niby skupione na średnicy, ale na skrajach niczego nie brakuje, niby dociążone, ale bas nigdy się nie wyrywa do przodu, niby dużo góry, ale nie są agresywne, niby bezpośrednie i bardzo intymne, a zachwycają sceną i wielkością źródeł pozornych. Dźwięki wiszą długo, ale jednocześnie są szybkie i dokładne - świetne połączenie muzykalności z graniem zrównoważonym i naturalnym. Lubią jednak materiał w dobrej jakości, bo przez wspomnianą bezpośredniość, dość mocno rzucają w twarz niedostatki w nagraniach.
      Jak do całości dodamy dobrą ergonomię, to mamy słuchawki na długie odsłuchy. Spokojnie można w nich leżeć, bo kopułki nie są grube.
       
      Ale żeby nie było, że wszystko jest świetne, to dwa minusy - kabel jest trochę za sztywny, a za suwak robi kawałek termokurczki, przez co przewód wygląda dość tanio i odbiera uroku słuchawkom przy pierwszym kontakcie. Sonicznie jest jak najbardziej w porządku, wydaje się solidny, ale estetów nie zadowoli.
       

    • By deadman42
      Pochwalę się moją pierwszą (właściwie to drugą, bo pierwszą był stojak) i mam nadzieję, że nie ostatnią aktywnością w temacie DIY.
      HD330 dla kogoś, kto nie ma audiofilskich zapędów, nie cierpi na nadmiar gotówki a kocha muzykę to IMO strzał w dychę. Za ten dźwięk który oferują cena 130PLN to rewelacja. Mam je już jakieś 6-7 lat ale od początku nie podobał mi się i wręcz czasami przeszkadzał ten oryginalny sprężynowy kabel z "tłustym" jackiem 3,5. Postanowiłem. wreszcie coś z tym zrobić.
      Na początku wybaczcie, że zdjęcia są tylko z efektu końcowego, ale byłem tak zaaferowany, że nawet nie przyszło mi do głowy by robić w trakcie modu. Pomyślałem o tym jak już było "pozamiatane". Tak więc tylko krótki opis działań.
      Gniazda kupiłem od Maystra z Audeos.
      Dokładnie te:
       https://audeos.pl/pl/p/Gniazdo-jack-3.5mm-stereo-panelowe-do-obudowy-czarne-v2/628
      Wtyczki wchodzą na podwójny klik i trzymają się mocno. Nie ma mowy o wypadaniu.
      Jedyną  wadą gniazd (w moim przypadku) jest krótki gwint, ale o tym później.
      Rozebranie superluxów jest banalnie proste. Odkręciłem cztery śrubki i zdjąłem pałąk. Uchwyty trzymające pałąk wyciągnąłem z muszli. Zdjąłem pady delikatnie podważając wkrętaczkiem po okręgu skórkę zachodzącą za rant muszli. Plastikowy pierścień dociskający przetwornik ma dwa wycięcia i jeden wypust. Podważając wkrętakiem w miejscu wycięć wyciągnąłem pierścień i na koniec przetwornik. Ot i cała filozofia 😁.
      Żeby nie wiercić nowych otworów pod gniazda powiększyłem te przez które wychodził kabelek między muszlami. Napisy na muszlach są teraz "do góry nogami" , ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
       
      I teraz objawiła się "wada" gniazd. Ścianka muszli okazała się na tyle gruba, że nakrętka ledwo załapywała gwint. Zeszlifowałem więc delikatnie kamykiem muszle w tym miejscu od środka i po przykręceniu gniazd dla pewności zalałem je klejem na gorąco.
      Myślę, że jak komuś nie będzie się chciało szlifować to wpasowanie bardzo ciasno gniazd (na wcisk) i zabezpieczenie klejem na gorąco też "zrobi robotę".
      Ja musiałem jeszcze dodatkowo zeszlifować maksymalnie nakrętki ponieważ po przykręceniu wystawały ponad próg na którym leży driver.
       
      Ogólnie z efektu końcowego jestem bardzo zadowolony😊:
       




       
      Ps. Kabelek kupiłem w komisie od @zOrg ale następny do KPP zrobię już sam🤒. Materiały od @Mayster już czekają.
    • By gumiak9
      Mam na sprzedaż Beyerdynamic DT990 Pro wersja 250 omowa. Słuchawki grały z xduoo ta-01b, dobrze je napędza, lekko łagodzi brzmienie. Słuchawki mają wstawione gniazdo jack i kabel 1.8m. Słuchawki w dobrym stanie, mają lekkie pęknięcia na bocznych plastikach, pady nie wygniecione. Sprzedaje bo szukam czegoś ciemniejszego, rozważam zamianę na Dragonfly Red lub akg k7xx z moją dopłatą.  Darmowa wysyłka pocztą do paczkomatu.
       
      Cena - 350zł
       
      Link https://allegro.pl/oferta/beyerdynamic-dt990-250om-recabling-9282432708
       
      Kabel 3m - miedź Perula, neutralne brzmienie, wg mnie lepszy niż l4e5c. Miękki oplot w kolorze dark coffee. Cena 100zł
       
       
      Xduoo-TA-01B - sprzedany
      Superlux HD330 - sprzedane
      Lusya DAC - sprzedany
       
       




       



    • By brunnerius
      Albo króliczek, mi się A15 po szufladzie do dzisiaj obija, czasem odpalam, dalej twierdzę, że to bardzo fajnie grający DAP
      Teraz mam questa ale mi się powoli czas kończy, bo żona tęskni za posianym przeze mnie A45 i jak tak dalej pójdzie to A55 wyląduje w domu, w necie tylko komisy albo drożyzna
       
      EDIT: Powyższa treść posta to taki prekursor tego tematu, postanowiliśmy zaprzestać zaśmiecania wątku z testem A45  
       
      Kolega @paratykus namówił wszechmocnego @KaszaWspraju i mamy nasz własny osobisty wątek o tych małych ale wielkich DAPach.
       
      @paratykus już zaprosił, ja pójdę jego śladem i również zapraszam do "komingautów" 
       
      Posiadanie małego...  Odtwarzacza Sony A oczywiście , to powód do dumy. Zwłaszcza, że Sony umi w muzykę  
      Małe jest piękne i w tym przypadku może więcej niż niejedno duże.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy