Jump to content
Arthass

Suplementować czy nie suplementować?... Zdrowie, Dieta, Suplementy, Wellbeing

Recommended Posts

3 godziny temu, Arthass napisał:

Chcesz stosować w jakimś konkretnym celu?

Zrobiłem sobie badanie biorezonansem i wyszło mi trochę poniżej normy, jeszcze nie na tyle, żeby się niepokoić ale:

- zawsze byłem mało rozciągnięty, fakt niewiele ćwiczę, ale moja żona ćwiczy najwyżej 1/4 tego co ja, a jest super porozciągana.

- trochę mi też stawy szwankują (zwłaszcza kolanowe), ale bardziej w kontekście ścięgien i wiązadeł niż samej chrząstki.

- no i wpływ kolagenu na układ krążenia (złogi itp) - też mogłoby być lepiej.

Największy wyszedł mi niedobór witaminy B6, ale to pewnie dlatego, ze świeżo (jakieś 1-2 tygodnie) po chorobie byłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrób sobie jeszcze 2 badania biorezonansem w różnych ośrodkach, a zobaczysz że wyjdą Ci zupełnie inne wyniki. Biorezonans nie ma żadnej wartości diagnostycznej. Wpływ na wyniki ma nawet poziom nawodnienia czy siła zacisku elektrod. Wypijesz szklankę wody zaraz przed badaniem i już zupełnie inny odczyt.


Jeśli sądzisz, że brakuje Ci witaminy B6 to spróbuj płatków drożdżowych. Pistacje i ziarna słonecznika też są bogatymi źródłami. Nie mówię, żeby je jeść kilogramami, bo głównymi źródłami jest wątróbka mięso, kasze, ryby, groch, ziemniaki, papryka czy banany. Tyle, że na ogół zawartość witaminy B6 w tych produktach to ~20-25% dziennego zapotrzebowania w 100g (wątróbka ma >60%/100g, ale nie nadaje się do codziennego spożycia).
Generalnie, nie jest to problem, bo 200g mięsa dzienne to raczej ilości jakie większość osób spożywa, nawet w samym obiedzie. Płatki drożdżowe są najłatwiejszym sposobem na witaminy z grupy B, bo już w 2-3g jest całodniowe zapotrzebowanie na witaminę B6. Witamin B kompleks nie można przedawkować w praktyce, a na pewno nie z pożywienia, także lepszy nadmiar niż niedobór.
Z kaszami czy ziemniakami jest ten problem, że jak je gotujesz w wodzie, to witaminy B są przez nią wypłukiwane. Lepsze jest duszenie czy nawet pieczenie ziemniaków (np. w żaroodpornym naczyniu, wolnowarze), chyba że woda po gotowaniu będzie do czegoś wykorzystywana. Kasze najlepiej gotować metodą absorpcyjną, najłatwiej z użyciem mikrofalówki.

17 minut temu, WilaAto napisał:

Arczi!!! Dopiero zobaczyłam, że tutaj jest taki ciekawy temat 🤩

 

8d3c518d5518cda0c8c1573b832bd1d8.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Arthass napisał:

Zrób sobie jeszcze 2 badania biorezonansem w różnych ośrodkach, a zobaczysz że wyjdą Ci zupełnie inne wyniki. Biorezonans nie ma żadnej wartości diagnostycznej.

Diagnostycznej to może nie, ale informacyjną (co dalej badać) jak najbardziej.

Tą witaminą B6 to się nie przejmuję, na pewno już ją uzupełniłem, bardziej mi ten kolagen chodzi po głowie, bo inne przesłanki też na niego wskazują.

Co do samego badania, to brat kupił sobie taką "maszynkę", więc przy okazji następnej wizyty pewnie się sprawdzę ponownie. W instrukcji jednak napisali, że nie można zbyt często, max raz w tygodniu, ja zresztą czułem, że to badanie nie jest dla mnie obojętne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę powtarzał tego co już napisałem w tym temacie o biorezonansie. Wyniki są przypadkowe, tak samo jak ich interpretacja.
Nie istnieje ani standaryzacja wykonywania badania ani standaryzacja interpretacji wyników (brak jakichkolwiek badań określających zakresy norm dla tej procedury badawczej).
W kwestii standaryzacji wykonywania badania - np. siła zacisku elektrod, stopień nawodnienia organizmu, stopień wilgotności skóry itd. - co ma ogromny wpływ na uzyskiwane odczyty, bo takie parametry odpowiadają m.in. za wynik pomiaru rezystancji (elektryczności transdermalnej). Mamy zatem już pierwszy problem - brak powtarzalności wyników wynikający z charakterystyki technicznej badania.
W kwestii standaryzacji norm - nie istnieją żadne badania określające charakterystykę elektryczną komórek/tkanek dla diagnozowanych problemów, choćby tych niedoborów witaminy B6. Brak takiej oficjalnej standaryzacji wynika z tego, że nie istnieją żadne solidne podstawy do jej określenia.
Interpretacja oraz postawiona diagnoza jest zatem całkowicie subiektywna i uznaniowa - podobnie jak czytanie z "dna oka", testy moczu na "zakwaszenie organizmu", czy plucie do szklanki w celu diagnostyki "kandydozy".

Nie zastanawia Cię, że biorezonansem można zdiagnozować niemal każdy stan chorobowy? W diagnostyce istnieje coś takiego jak czułość, swoistość i zakres diagnostyczny.
W mojej ocenie, nie należy brać na poważnie wyników takich badań.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważyłem na amazonie niezły spadek ceny Spiruliny... Ostatnio kupowałem jakieś 2 lata temu i kosztowała w okolicach 250zł/kg. Obecnie idzie kupić za mniej niż 100zł/kg... To jest ilość na prawie rok suplementacji.
https://www.amazon.co.uk/gp/product/B00M422ZZ0/ref=ox_sc_act_title_1?smid=A2B88IOIMU5PV6&psc=1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę powtarzał tego co już napisałem w tym temacie o biorezonansie. Wyniki są przypadkowe, tak samo jak ich interpretacja.

To napisałeś Ty i jak najbardziej masz prawo mieć własne zdanie. Po moim (póki co) jedynym badaniu ciężko mi stwierdzić na 100%, ale odczucia moich dolegliwości (a raczej ich brak w większości badanych rzeczy) z grubsza pokrywają się z wynikami


Nie istnieje ani standaryzacja wykonywania badania ani standaryzacja interpretacji wyników (brak jakichkolwiek badań określających zakresy norm dla tej procedury badawczej).
W kwestii standaryzacji wykonywania badania - np. siła zacisku elektrod, stopień nawodnienia organizmu, stopień wilgotności skóry itd. - co ma ogromny wpływ na uzyskiwane odczyty, bo takie parametry odpowiadają m.in. za wynik pomiaru rezystancji (elektryczności transdermalnej). Mamy zatem już pierwszy problem - brak powtarzalności wyników wynikający z charakterystyki technicznej badania.
W kwestii standaryzacji norm - nie istnieją żadne badania określające charakterystykę elektryczną komórek/tkanek dla diagnozowanych problemów, choćby tych niedoborów witaminy B6. Brak takiej oficjalnej standaryzacji wynika z tego, że nie istnieją żadne solidne podstawy do jej określenia.

Standaryzacja oficjalna jak najbardziej nie istnieje, co nie znaczy, że nie ma jakiejś bazy danych na podstawie której można ustalać normy, w końcu aparaty takie produkowane obecnie są na masową skalę, więc i ilość przebadanych osób robi się coraz większa. Sama technika też idzie naprzód i zapewne aparaty są w stanie zniwelować do minimum wpływ np zacisku elektrod. Poza tym biorezonas nie polega na badaniu rezystancji, więc tak naprawdę ta rezystancja ma wpływ na moc sygnału zwrotnego, a nie na jego częstotliwość.


Interpretacja oraz postawiona diagnoza jest zatem całkowicie subiektywna i uznaniowa - podobnie jak czytanie z "dna oka", testy moczu na "zakwaszenie organizmu", czy plucie do szklanki w celu diagnostyki "kandydozy".

No własnie z powyższych względów nie tak w 100% subiektywna i uznaniowa, ale daje przesłanki do przemyśleń i te już są subiektywne i uznaniowe. I takie powinny być, bo każdy z nas jest inny, i to co jest normą dla jednego niekoniecznie musi być dla drugiego (nawet w kwestii fizyczności).


Nie zastanawia Cię, że biorezonansem można zdiagnozować niemal każdy stan chorobowy? W diagnostyce istnieje coś takiego jak czułość, swoistość i zakres diagnostyczny.
W mojej ocenie, nie należy brać na poważnie wyników takich badań.

Jakoś u mnie nie zdiagnozowano żadnej, więc co ma mnie zastanawiać? Niedobór wit B6 najprawdopodobniej spowodowany był solidnym przeziębieniem, które przeszedłem 2 tygodnie wcześniej - w końcu B odpowiadają za odporność, więc się trochę jej "zużyło" w trakcie infekcji.

Co do kolagenu to nie wyszedł mi niedobór, a jedynie lekkie obniżenie. Niby zawsze byłem mało giętki, ale w połączeniu z innymi objawami (stawy, żyły itp), rysuje się obraz, że to właśnie na to powinienem zwrócić uwagę.

 

PS. Widzę, że jesteś mocno pod wpływem pana "Pod mikroskopem", który zakłada, że jak czegoś nie można dotknąć/zobaczyć, to tego nie ma. Ciekawe skąd się biorą (w większości) chorzy trafiający do lekarzy, przebadali się najpierw, czy coś subiektywnie odczuli?

Edited by Perul
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę nikogo na siłę przekonywał. Zaproponowałem zrobienie biorezonansu w różnych ośrodkach (bez udzielania informacji o poprzednich badaniach, bo to jak rozmowa z wróżką... im więcej wyciągnie prywatnych informacji, tym "lepsza" wróżba) - proste doświadczenie potwierdzające, że interpretacja jest całkowicie subiektywna.

Tak, każdy jest inny, dlatego normy mają odpowiedni zakres. Niedobory witamin czy minerałów nie są natomiast subiektywne, bo wiemy poniżej jakich ilości (zwykle poziom we krwi, choć niektóre niedobory mierzy się metodami niebezpośrednimi) występują zaburzenia funkcjonowania organizmu. W przypadku witaminy B6 dla przykładu, odpowiada ona za:
• syntezę glukozy z glikogenu (glikogenoliza)
• syntezę mieliny (otoczki nerwowej)
• syntezę neurotransmiterów (GABA, serotonina, dopamina)
• syntezę hemoglobiny
• produkcję leukocytów, czyli prawidłowe funkcjonowanie systemu odpornościowego

Niedobory witaminy B6 też nie są subiektywne. I po to właśnie są badania. Po to, by połączyć ich wyniki z obserwowanymi objawami i wyciągać na tej podstawie odpowiednie wnioski (diagnozę). Nie każda diagnoza jest prawidłowa, bo nie istnieją idealne metody badawcze - czy to z powodu technicznych aspektów badania (jego dokładności, czułości, zakresu), czy standaryzacji norm interpretacji, które są do pewnego stopnia zmienne dla każdego człowieka, ale też przy ograniczonej ilości danych dochodzi czynnik ludzki, który musi je wszystkie połączyć i zdecydować o diagnozie
Do objawów niedoboru B6 należą m.in.:
• wrzody w jamie ustnej i kącikach ust,
• łojotokowe zapalenie skóry,
• egzema,
• trądzik, blada skóra i zmęczenie (z niedokrwistości mikrocytowej),
• lęk,
• depresja,
• dezorientacja,
• drgawki i mrowienie w rękach i stopach

Są to stany, które można obiektywnie zaobserwować, choć rozpatrywane osobno, bez kontekstu jakim jest przeprowadzenie odpowiednich badań - wysoce nieswoiste.

Ale nie o to chodzi. Nie chodzi o to w jakim stopniu ludzie się różnią, tylko o samo badanie i jego wartość diagnostyczną. Jaką wartość diagnostyczną ma badanie, które przedstawia nam dane nie stanowiące żadnej wartości informacyjnej? Badanie musi opierać się na jakimś związku przedstawianych wyników z badaną właściwością organizmu. Inaczej mówiąc, musi istnieć jakaś korelacja między uzyskanymi wynikami, a parametrami organizmu na temat których chcemy się czegoś dowiedzieć.
Pomiar rezystancji - elektryczności transdermalnej nic nam w obecnej chwili nie mówi o parametrach organizmu. Mierzy sumę pól elektrycznych tkanek i narządów, a dodatkowo pomiar zależny jest od czynników zewnętrznych taki jak wspomniana siła zacisku elektrod, nawodnienie skóry, pot, zawartość poszczególnych jonów - co zmienia się dynamicznie wraz z ciągłymi zmianami gospodarki wodno-elektrolitowej w organizmie. Stąd badanie to ma praktycznie zerową powtarzalność, a jak coś ma zerową powtarzalność to diagnostycznie jest bezwartościowe. Jeśli chcemy coś wiarygodnie diagnozować, to wyniki muszą być powtarzalne, bo inaczej nawet ustalanie zakresów norm tkanek dla zdrowia i choroby jest bezsensowne.
Tak więc, najpierw musiałaby być ustalona standaryzacja badania, o czym pisałem - dotyczy to przygotowania samego pacjenta jak i kalibracji sprzętu tak by pomiary były powtarzalne.
Druga sprawa - interpretacja wyników. Tak, coś te wyniki pokazują. Pytanie, jak je interpretować w kontekście wybranych parametrów zdrowia? Mogłyby mieć jakąś wartość informacyjną, gdybyśmy znali korelację poszczególnych danych uzyskanych tym sposobem ze zmianami fizjologicznymi w obrębie badanego zagadnienia. Znamy takie korelacje? Czy nauka dostarcza nam takich korelacji? Czy może coś pominąłem, to chętnie się zapoznam z tym co ma na ten temat nauka do powiedzenia.
A jeśli nauka nie dostarcza nam korelacji między pomiarem elektryczności transdermalnej a zmianami fizjologicznymi w obrębie organizmu, to w jaki sposób dokonuje się tej diagnozy? Ponadto, na wynik badania składa się również pole elektryczne mikroorganizmów w naszym ciele. W jaki sposób różnicować te pola? Co więcej, jak odróżnić pole elektryczne mikroorganizmów od choćby mitochondriów, które pierwotnie też były mikroorganizmami?
Ostatnia kwestia - wyniki uzyskiwane tą metodą są sprzeczne z medycznymi testami i procedurami diagnostycznymi. Pozostaje więc pytanie - które procedury są błędne? Pozostawiam to już do przemyślenia każdemu z osobna.

Jeśli podważasz sens określania norm diagnostycznych dla stanu zdrowia i choroby, to w zasadzie podważasz każde metody diagnostyczne - również biorezonans, bo tam też należy w jakiś sposób interpretować wyniki.

 

11 godzin temu, Perul napisał:

Jakoś u mnie nie zdiagnozowano żadnej, więc co ma mnie zastanawiać?


Nie piszę o Tobie, tylko o założeniach tej procedury.

 

11 godzin temu, Perul napisał:

Ciekawe skąd się biorą (w większości) chorzy trafiający do lekarzy, przebadali się najpierw, czy coś subiektywnie odczuli?


A jaki to ma związek z badaniem biorezonansem?


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kwestie dziwnych badań paramedycznych powracają ciągle w tym temacie, więc zamieszczę dla wszystkich czytających to osób zagubionych w dzisiejszych ofertach diagnostycznych streszczenie na temat testów i badań nie uznawanych przez stanowisko oficjalnej medycyny opartej na dowodach naukowych (tzw. evidence based medicine)  za formy diagnostyki/leczenia posiadające jakąkolwiek wartość kliniczną. Powtarzam, to jest stanowisko oficjalnej medycyny opartej na dowodach naukowych (liczne, oficjalne oświadczenia instytucji medyczno-naukowych na ten temat można łatwo znaleźć) - w formie informacyjnej. Można się zgadzać lub nie zgadzać, ale nie taki cel ma przedstawiona lista.
To przykłady najczęstszych procedur odrzuconych - z wielu powodów - przez medycynę opartą na dowodach naukowych:

Badanie żywej kropli krwi ( 💢 oszustwo )

Biorezonans ( 💢 oszustwo )
Analiza Skład Pierwiastkowego Włosa
( ⚠️ )
> Nieznana wartość diagnostyczna
> Brak standaryzacji
> Wysoki koszt
Test na Zakwaszenie Żołądka ( 💢 oszustwo )
Test ze Śliną i Szklanką Wody na Przerost Candidy ( 💢 oszustwo )

Test na Przeciwciała Przeciwko Helicobacter Pylori ( 🔘 )
> Niska wartość diagnostyczna
> Niska swoistość diagnostyczna
Testy Nietolerancji Pokarmowych IgG (
🔘 )
> Wykrycie przeciwciał IgG 1-3 nie świadczy o nietolerancji
> Lepiej wybrać oznaczenie IgG 4
Badanie Zonuliny w kale - Test na "Nieszczelność Jelit"
( 🔘 )
> Niska wartość diagnostyczna ( czułość i swoistość )

Analiza Kwantowa Składu Ciała ( ⚠️ )
> W innych celach niż oznaczenie suchej masy ciała/tkanki tłuszczowej ( stosowana w gabinetach dietetycznych )
Badanie Składu Flory Bakteryjnej ( ⚠️ )
> Nieznana wartość diagnostyczna

> Brak standaryzacji

> Wysoki koszt

> Zmienny, indywidualny skład - zależny od sposobu życia ( diety, aktywności fizycznej, stresu itd. )
Krew Utajona w Kale - test inny niż FIT ( ⚠️ )
> Niska wartość diagnostyczna
> Niska swoistość diagnostyczna
> Wpływ spożytych pokarmów

 

Niektóre metody wykazują powtarzalność diagnostyczną wyników i przedstawiane dane mogą wykazywać pewne korelacje z określonymi parametrami zdrowotnymi organizmu, ale ich wykorzystanie na dzień dzisiejszy jest nieznane ( oznaczone ⚠️) - nie wiemy przykładowo co możemy dokładnie wywnioskować na podstawie danych uzyskanych z badania składu flory bakteryjnej, ponieważ skład takiej flory jest indywidualny dla każdego człowieka i nie istnieje "wzorzec" prawidłowego stosunku setek tysięcy szczepów, szczególnie że należałoby go rozpatrywać w kontekście indywidualnych cech organizmu.
Te rodzaje badań mogą w przyszłości zyskać istotną wartość diagnostyczną - na dzień dzisiejszy wyniki są interpretowane dowolnie, bo nie wiadomo jak korelują z badanymi parametrami organizmu.
Istnieją też metody, które posiadają powtarzalność i jakąś wartość diagnostyczną, ale uzyskiwane informacje są albo nieistotne z punktu widzenia badanych parametrów, albo bardzo mało konkretne w kontekście diagnozy konkretnych przyczyn chorobotwórczych - inaczej pisząc, nie warte zachodu ( oznaczone 🔘).
 

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istotna informacja, szczególnie dla osób powołujących się na "autorytet swojego lekarza" w kwestii procedur pozamedycznych - kwestie te regulowane są przez Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 57:
 

Cytat

■[ 1 ]■ Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo. Nie wolno mu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień. 
■[ 2 ]■ Wybierając formę diagnostyki lub terapii lekarz ma obowiązek kierować się przede wszystkim kryterium skuteczności i bezpieczeństwa chorego oraz nie narażać go na nieuzasadnione koszty.


Lekarz promujący i stosujący takie procedury nie reprezentuje tym samym stanowiska medycyny naukowej, niezależnie od tego czy posiada uprawnienia. Co więcej, praktyki takie łamią zapisy Kodeksu Etyki Lekarskiej i należy takie przypadki zgłaszać do Naczelnej Izby Lekarskiej.

Niezależnie od tego co prywatnie sądzimy o takich procedurach diagnostyki i leczenia, nie ma to żadnego związku ze stanowiskiem medycyny naukowej i powoływanie się na autorytet lekarza nie ma w tym wypadku żadnej wartości - bo lekarz nie jest ponad nadrzędnymi zasadami medycyny naukowej. Lekarze tacy doskonale wiedzą, że działają w ten sposób wbrew prawidłowej sztuce lekarskiej, dlatego zwykle nie ujawniają się z tym publicznie - jak widać było choćby w tym temacie, ich tożsamość jest ściśle chronioną tajemnicą. Ci, którzy się ujawniają publiczne, jak choćby (nie)sławny p. Czerniak, tracą uprawnienia wykonywania zawodu - zwykle po zgłoszeniu sprawy do Naczelnej Izby Lekarskiej. Temat powoływania się na anonimowych lekarzy uważam za EOT, co mam nadzieję wyczerpuje kwestie podczepiania medycyny naukowej pod metody... "alternatywne".

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry temat :)

 

Ja się suplementuję witaminami :)  D3, k2mk7 i takie tam różniaste specyfiki "co dała natura"

 

Miałem pewien problem z "organizmem" latałem po lekarzach nawet po Polsce nic nie pomagało ...dopóki nie poczytało się troszkę "innej" wiedzy niż ta co wałkują wszędzie ;) co za tym idzie? już nie mam problemu.

 

 

Oj pisać by pisać na ten temat ... 

Edited by Yasioo666

Share this post


Link to post
Share on other sites

K2 to nie jest formalnie witamina - jest produkowana przez bakterie jelitowe. Czasem staje się witaminą na skutek zaburzeń naturalnej syntezy endogennej. Suplementacja nie jest konieczna, chyba że przy dużych dawkach witaminy D3 - na wszelki wypadek jako ochrona przed kalcyfikacją.

Możemy nie mieszać dwóch odrębnych tematów w dyskusji? Co innego stanowisko medycyny naukowej w danych kwestiach, a często co innego kompetencja wielu lekarzy pierwszego kontaktu. Przykro mi, że trafiłeś na niekompetentnych lekarzy, ale jeśli nie wykonuje się swojej pracy zgodnie z prawidłową sztuką medyczną to nauka medyczna nie ma tutaj żadnego związku z efektywnością leczenia.
A co wałkują wszędzie? Bo ja wszędzie widzę proszki zasadowe, sól Himalajską, lewoskrętną witaminę C, homeopatię (aka pudrowe cukierki), strukturyzatory wody, ekologiczny brązowy cukier (WTF!?) - a rynek takich usług z dziedziny medycznego voodoo ciągle się rozrasta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super woda na keto - Słotwinka. Świetny balans wapnia ( 250,9mg/L ), magnezu ( 259mg/L ) i sodu ( 330mg/L ). Szczególnie duża ilość magnezu. Już 1,5L wystarczy na dzienne zapotrzebowanie dla magnezu - bardzo ważny elektrolit, którego trudno dostarczyć na keto. Poza dietą keto już nie taka super, bo zawiera sporo sodu.
a564f6354c8cb17aa1ef85fa7d67

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy artykuł. Bdelloid rotifers robi swoje "naturalne GMO" od 80 milionów lat. "Pożycza" materiał genetyczny od bakterii, grzybów i roślin w celu adaptacji do warunków środowiskowych. Do 10% jego aktywnego DNA zostało przejęte od innych organizmów, często z zupełnie innych królestw.
https://www.sciencemag.org/news/2012/11/bdelloids-surviving-borrowed-dna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cukier nie jest szkodliwy ze względu na kaloryczność. Cukier jest szkodliwy, dlatego że jest cukrem... czyli mit "calorie is a calorie". Nie, kalorie z brokuła nie wywierają takiego samego wpływu metabolicznego co z batonika czy słodzonego napoju. Oczywiście cukier w sensie rafinowane cukry proste - monosacharydy i disacharydy (sacharoza, glukoza, fruktoza, maltoza, galaktoza).
Co więcej, badanie wskazało że nie trzeba nawet ograniczać źródeł węglowodanów złożonych, nawet tych przetworzonych jak pizza, pieczywo, frytki, ziemniaki, by parametry zdrowia uległy poprawie.

Obese children's health rapidly improves with sugar reduction unrelated to calories

Study indicates that calories are not created equal; sugar and fructose are dangerous.
 

 

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostałem wiadomość od osoby z okolicy. Prosiła o udostępnienie, gdzie mam możliwość. Jeśli macie możliwość, też udostępniajcie. Dzięki.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Screeny ze starego zestawienia źródłem kwasów PUFA NNKT (omega 3 / omega 6) z oszacowaniem ich efektu na zdrowie (pod względem efektów prozapalnych).

MJiJchw.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę,że ciemnogród w Polsce rośnie w siłę.Biorezonans jest już od dawna stosowany w cywilizowanych krajach. Raczej medycyna konwencjonalna to wróżenie z fusòw  i zgadywanka.Jego działanie jest udowodnione dziesiątki lat temu.Gdyby nie biorezonans pewnie gryzł bym już ziemie.Tak sie składa,że byłem na dwòch i wyszło mi to samo.Prawie zjadła mnie candida i robaki. Oczywiście wspaniałe testy labolatoryjne nic nie pokazały. Obudźcie się ignoranci.

Oficjalne stanowisko medycyny naukowej, buahaahahaha. I jeszcze powiedz,że chemioterapia działa. No yebne zaraz.

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, caralooh_ru napisał:

Widzę,że ciemnogród w Polsce rośnie w siłę.Biorezonans jest już od dawna stosowany w cywilizowanych krajach. Raczej medycyna konwencjonalna to wróżenie z fusòw  i zgadywanka.Jego działanie jest udowodnione dziesiątki lat temu.Gdyby nie biorezonans pewnie gryzł bym już ziemie.Tak sie składa,że byłem na dwòch i wyszło mi to samo.Prawie zjadła mnie candida i robaki. Oczywiście wspaniałe testy labolatoryjne nic nie pokazały. Obudźcie się ignoranci.


Ciemnogród nazywa osoba, która neguje medycynę opartą na nauce, a promuje procedury paramedyczne oficjalnie potępione przez renomowane instytucje naukowe w cywilizowanych krajach.
Fakt, że jakieś usługi są świadczone w krajach opartych na WOLNYM RYNKU, nie świadczy o ich wartości ani uczciwości. Tak na marginesie, w WIELU CYWILIZOWANYCH KRAJACH biorezonans jest również praktyką zabronioną (nawet pomimo istnienia wolnego runku), gdyż jest prawnie uznawany za oszustwo.

 

8 minut temu, caralooh_ru napisał:

Prawie zjadła mnie candida i robaki. Oczywiście wspaniałe testy labolatoryjne nic nie pokazały.


Bo być może... jest ogromne prawdopodobieństwo... że testy laboratoryjne nic nie pokazały, bo... uwaga... NIC CI REALNIE NIE DOLEGAŁO!? I być może dlatego biorezonans Cię "wyleczył" z Twoich wyimaginowanych robaków i candidy? Wiesz czym jest kandydoza (drożdżyca)? Polecam zapoznać się z faktami na temat tej choroby ogólnoustrojowej, bo ignorancją to wieje właśnie z Twojego postu. Drożdżyca to poważna choroba wymagająca hospitalizacji i użycia silnych antybiotyków. Nieleczona drożdżyca zagraża bezpośrednio życiu m.in. na skutek sepsy, wstrząsu anafilaktycznego z porażeniem narządów i ustaniem funkcji życiowych.
Oczywiście brak sensownych argumentów, poza jakimiś autorytatywnymi stwierdzeniami a priori bez jakichkolwiek źródeł na podparcie swoich szalonych twierdzeń. Ale czego się spodziewać po wojownikach voodoo-medycyny? O rzeczowej, solidnej argumentacji można zapomnieć. Co najwyżej jakieś osobiste anegdoty hipochondryków z obsesjami na punkcie robaków i grzybów zjadających ich od środka. Candida i robaki to standardowa "diagnoza" na biorezonansie. Zdziwiłbym się, gdyby Ci ich nie wykryli... każdemu wykrywają. Choć niewątpliwie, jak czytam takie teksty, to jestem w stanie uwierzyć, że kuku jakiego doznali ich autorzy mogło mieć jakiś związek z ubytkiem sporej części ważnych organów kognitywnych. Czy przez robaki, to już kwestia ciężka do ustalenia.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, caralooh_ru napisał:

Prawie zjadła mnie candida i robaki.

Ooo! To tak jak połowę dzieciatych kwok z mojego osiedla.

To jest normalnie jakiś fenomen socjologiczny - przy pomocy poczty pantoflowej i biorezonansu (badanie 250pln od łeba) jeden czarownik woodoo "zarazil" drożdżycą i robakami prawie całe osiedle; następnie "wyprowadził" z tego stanu, przy użyciu cudownej i nietaniej kuracji, a jej "skuteczne" efekty potwierdził - ponownym "badaniem" (250pln od łeba).

 Kokoszki były tak przejęte, że prawie zagdakały mi żonę do stanu gotowości by zaprowadzić na seans całą rodzinę (bo "po znajomości" i przy czterech osobach Wielki Mistrz był gotów zejść na 200pln/łeb):woot:.

Tu @Arthass ma akurat rację...i nawet nie musiał się wspomagać angielskim, żeby wyjść na mądrego.

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie, Wy to macie dobrze. Robaki was chcą jeść, a ja, jak siedzę w jakimkolwiek towarzystwie na wolnym powietrzu, to komary atakują zawsze tę drugą osobę, a nie mnie. :( Nie wiem, czy to jest tylko lekceważenie, czy zamierzona kontestacja? :mellow: 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lajków też masz nie za wiele w stosunku do ilości postów; może chociaż psy na Ciebie szczekają, albo koty sikają Ci do butów?

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, audionanik napisał:

Tu @Arthass ma akurat rację...i nawet nie musiał się wspomagać angielskim, żeby wyjść na mądrego.

 

:lol: złoto. Co do robaków, przecież wiadomo, jak najlepiej sobie z nimi radzić :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, PeepingTom napisał:

Na robaki najlepsza woda z kiszonych ogórków :D

A przeciwko robakom?

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, audionanik napisał:

Lajków też masz nie za wiele w stosunku do ilości postów; może chociaż psy na Ciebie szczekają, albo koty sikają Ci do butów?

Na to akurat nie narzekam, uwzględniając skład publiczności. ;)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By avesomo
      Czesc,
       
      Szukam odtwarzacza z BT4.0+ i slotem na karte sd. Glownie bedzie uzywany podczas uprawiania sportu (bieganie/silownia - Audictus Adrenaline 2.0) i w drodze do pracy (tu prawdopodobnie i tak bede sie laczyl z telefonem mi mix 2s - zalezy, czy bedzie odczuwalna roznica). Rzadziej w domu - akg k550 mk3. 
       
      Zalezy mi, aby nie byl za duzy/ciezki. Zastanawiam sie nad m0/xduoo x3 ii, pytanie czy do takich zastosowan trzeba mi taki sprzet?
    • By shpongloid
      Szukam sluchawek dousznych na snowboard w cenie do 200-300zl.
      Wazne jest dla mnie aby przepuszczaly dzwieki z zewnatrz i byly wodoodporne.
      No i glownie do muzyki elektronicznej.

      Ktos moze uzywa dokow do sportow gdzie trzeba slyszec otoczenie i pomoze?
    • By CONTADORPL
      Cześć,

      szukam słuchawek sportowych z uchwytem utrzymującym je na uchu:

      - budżet - 200 na przewodowe, 300 na bezprzewodowe (preferowane bezprzewodowe), mogę dopłacić do 400 jeśli naprawdę warto

      - posiadające gąbki w różnych rozmiarach (niestandardowe ucho)

      - odporne na pot

      - bezawaryjne i żeby nie wypadały

      - koneserem nie jestem więc pewne niedociągnięcia muzyczne przejdą

      - słucham rapu/dubstepu/rocka (liczy się tzw. ******lnięcie)

      - najlepiej bez mikrofonu

      - redukcja tła niekonieczna 
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy