Jump to content
Arthass

Suplementować czy nie suplementować?... Zdrowie, Dieta, Suplementy, Wellbeing

Recommended Posts

5 minut temu, micbud napisał:

Chyba, ze to włos spod pachy :D

Włosy (cała łyżka, bo jeden to za mało) były pobierane z głowy. 😉

41 minut temu, micbud napisał:

Moment, chwila, czy dobrze rozumiem, ze psikales się dezodorantem z aluminium i to aluminium przez skore dostawało się do Twojego organizmu?

Dokładnie tak.

41 minut temu, Arthass napisał:

Coś wynika

Proponuję nie łapać się za słówka. Wynika dużo, co widać na precyzyjnym wykresie. ☺

44 minuty temu, Arthass napisał:

Doprowadziłeś do usunięcia nadmiaru aluminium z włosa, nie organizmu

Ale ja ową oliwką magnezową nie spryskiwałem włosów tylko pachy i pachwinę. 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na podstawie tego obrazka z wynikami, wytłumacz mi pewne rzeczy - pomijając już standaryzację norm na podstawie których opierały się te wyniki - skąd tam się wzięły normy (niedobory) dla takich pierwiastków jak:
► Srebro

► Wanad
► German
► Kobalt
i tym podobne, skoro to nie są pierwiastki niezbędne, ani nawet potrzebne do życia człowiekowi? Jak ustala się "niedobory" srebra, kiedy tak naprawdę nie stwierdzono by pełniło ono żadnej funkcji biologicznej niezbędnej do życia dla człowieka? To tylko potwierdza subiektywny charakter tych wyników. Rozumiałbym określanie toksycznego nadmiaru, ale nie rozumiem niedoborów pierwiastków dla których nie istnieją rekomendacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arthass mam takie nieśmiałe pytanie: czy jesteś z zawodu lekarzem? Bo ja to badanie miałem zalecone przez lekarza i to niezłego.

Edited by Melo2573

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Melo2573 napisał:

Proponuję nie łapać się za słówka. Wynika dużo, co widać na precyzyjnym wykresie. ☺ 


Wykres jest precyzyjny, niestety na nic konkretnego on nie wskazuje. Nie można z tego wyciągnąć żadnego wartościowego wniosku. Precyzyjność wykresu nie zmienia faktu jego bezwartościowości.

 

26 minut temu, Melo2573 napisał:

Ale ja ową oliwką magnezową nie spryskiwałem włosów tylko pachy i pachwinę. 😉


A to jakaś różnica? Zmiana zawartości związków mineralnych we włosach może nastąpić nawet w wyniku zabiegów kosmetycznych jak sposób mycia.

 

5 minut temu, Melo2573 napisał:

mam takie nieśmiałe pytanie: czy jesteś z zawodu lekarzem?


Nie posiadam prawa wykonywania zawodu, czyli nie jestem. Podałem Ci jednak - gdybyś miał wątpliwości co do moich kompetencji w temacie - źródła pochodzące od lekarzy oraz oficjalną literaturę medyczną, gdzie możesz sprawdzić fakty. Wystarczy przeczytać. Wolałbym rozmawiać jednak na poruszany temat, bo wycieczki personalne nie wnoszą niczego obiektywnego. Ślepe opieranie się na autorytecie zawodu jest też niemądre. Są lekarze, którymi po prostu kieruje głównie chęć zarobku. To ludzie jak wszyscy, więc i zawód może cierpieć na te same przypadłości co każdy inny. Mógłbym wyliczać przypadki lekarzy - nawet tych pracujących w państwowych placówkach - którzy pod stołem wciskali ulotki na biorezonanse i inne "alt-medowe" praktyki.

Ja zadałem proste pytania w temacie - na podstawie jakich standaryzacji zostały zinterpretowane te badania, które przedstawiłeś? Dlaczego występują tam "niedobory" pierwiastków zbędnych, a nawet szkodliwych dla człowieka? To jakie pierwiastki są niezbędne człowiekowi do życia nie jest żadną tajemnicą - informacje te są dostępne publicznie na oficjalnych stronach instytutów medycznych, czy to europejskiego EFSA, czy amerykańskiego U.S. Institute of Medicine (IOM), National Institute of Health (NIH) itd. W jaki sposób zostały więc te normy określone w tym wypadku?

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Arthass napisał:

Nie posiadam prawa wykonywania zawodu, czyli nie jestem.

Rozumiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie żartuj, że chcesz dalej brnąć w tego typu teksty, kiedy dostałeś literaturę medyczną na temat :) Analiza pierwiastkowa włosa jest klasyfikowana jako badanie MEDYCYNY ALTERNATYWNEJ. Jakim więc prawem robisz jakieś aluzje wobec medycyny akademickiej, kiedy to nie jest nawet tematyka z tej dziedziny? :) Rozmawiamy o nieoficjalnych metodach medycznych, które wręcz są piętnowane jako kolejne oszustwo, a Ty odwołujesz się do zawodu lekarza? No to jeśli lekarz z prawem wykonywania zawodu zleca takie badania to już jest działanie mijające się z prawidłową sztuką medyczną. Warto pomyśleć o zmianie lekarza. A jeśli chodzisz do tzw. "lekarzy medycyny alternatywnej" czyli naturopatów, to nie pytaj innych o posiadanie uprawnień.

Analiza pierwiastkowa włosa to fenomen w świecie bezużytecznych badań - jej brak wartości diagnostycznej udowodniono już ponad 30 lat temu.
Kilka faktów:
► Wyniki tego badania nie odzwierciedlają stężenia danego pierwiastka w organizmie, co zostało już dawno udowodnione w wielu badaniach naukowych
► Nie istnieją oficjalne normy laboratoryjne dla tego badania, dlatego nie mamy do czego odnieść uzyskanych wyników
► Analiza pierwiastkowa włosa dostarcza nam wyniki, które nie są powtarzalne – sprawdzano rezultaty badania tej samej próbki w różnych laboratoriach oferujących tę usługę i wyniki były odmienne
► Na zawartość składników mineralnych we włosach wpływa wiele czynników, takich jak: wiek, płeć, stosowany szampon i odżywka do włosów, nałożona farba, naturalny kolor, tempo wzrostu i średnica włosa, pora roku, położenie geograficzne oraz zanieczyszczenie środowiska
► Średnie tempo wzrostu włosa to 1 cm/miesiąc, dlatego nawet włosy pobrane przy skórze głowy nie odzwierciedlają aktualnego stanu organizmu

AMA i FDA już od 1984 roku sprzeciwia się analizie pierwiastkowej włosów jako wyznacznikowi potrzeby terapii medycznej i wspiera informowanie amerykańskiego społeczeństwa i właściwych organów rządowych o tej nieudowodnionej praktyce i jej potencjale w zakresie oszustw w służbie zdrowia. My piszemy o metodzie diagnostycznej, której sprzeciwia się oficjalna medycyna, więc do kogo Ty uderzasz z tymi uprawnieniami lekarskimi? AMA i FDA są dla Ciebie mniej kompetentne niż przypadkowy lekarz, że tak odbiję piłeczkę? To nie jest moje prywatne zdanie. To są opinie organizacji stojących na czele medycyny konwencjonalnej.

 

1. Hair analysis: A potential for medical abuse. Policy number H-175.995,(Sub. Res. 67, I-84; Reaffirmed by CLRPD Rep. 3 – I-94))
2. Barret, S. (2017). Commercial Hair Analysis: A Cardinal Sign of Quackery. Quackwatch. Your Guide to Quackery, Health Fraud, and Intelligent Decisions: 28.05.201
3. Hambidge, K. M. (1982). Hair analyses: worthless for vitamins, limited for minerals. The American journal of clinical nutrition, 36(5), 943-949.
4. Klevay, L. M., Bistrian, B. R., Fleming, C. R., & Neumann, C. G. (1987). Hair analysis in clinical and experimental medicine. The American journal of clinical nutrition, 46(2), 233-236.
5. Seidel, S. (2001). "Assessment of Commercial Laboratories Performing Hair Mineral Analysis". JAMA: the Journal of the American Medical Association. 285: 67–72. doi:10.1001/jama.285.1.67
6. I.M. Kempson & E. Lombi, "Hair analysis as a biomonitor for toxicology, disease and health status" Chemical Society Reviews, 2011 doi:10.1039/C1CS15021A
7. Eastern Research Group. Appendix C. Summary Report, Hair analysis panel discussion: Exploring the state of the science. ATDSR. June 12—13, 2001

8. Teresa, M; Vasconcelos, S; Tavares, H (1997). "Trace element concentrations in blood and hair of young apprentices of a technical-professional school". Science of the Total Environment. 205 (2–3): 189–99. doi:10.1016/S0048-9697(97)00208-8. PMID 9372630

Za mało źródeł literatury medycznej?

Potrafisz odnieść się do któregoś z powyższych faktów? Pytałem o standaryzacje norm, na których opierali się panowie wykonujący Twoją analizę. Nie powiedzieli Ci? Może zapytaj o szczegóły...

PS.
Tak nawiasem, zastanawiam się czy podawanie linków do stron firm świadczących usługi komercyjne nie łamie regulaminu forum. Na pewno śmierdzi mi to próbą kryptoreklamy. Oczywiście mogę się mylić. Tak czy inaczej, wątek ten będzie się bezlitośnie rozprawiał z każdymi formami naciągania w temacie zdrowia. Rozmawiać sobie zawsze możemy, jeśli będą w tej rozmowie jakieś merytoryczne argumenty.

EDIT:

6.5. Nie wolno:
d) Zakładać wątków związanych z reklamą stron i usług bez wcześniejszego uzgodnienia z administracją forum.
Postów chyba też to dotyczy?

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Arthass napisał:

Jakim więc prawem robisz jakieś aluzje wobec medycyny akademickiej, kiedy to nie jest nawet tematyka z tej dziedziny?

To nie moje "aluzje" ale praktyka mojego lekarza, który ma się rozumieć posiada dyplom lekarza medycyny, prawo do wykonywania zawodu oraz wieloletnią praktykę. Dodam jeszcze, że ów lekarz ukończył niemiecką uczelnię a dyplom wisi w poczekalni na ścianie i każdy może się z nim zapoznać. O tłumach rejestrujących się na konsultacje do niego (nieźle płatne) nie wspomnę. Nie chcę się kłócić, więc poprzestanę na tym wpisie. ;)

Edited by Melo2573

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Melo2573 napisał:

To nie moje "aluzje" ale praktyka mojego lekarza, który ma się rozumieć posiada dyplom lekarza medycyny, prawo do wykonywania zawodu oraz wieloletnią praktykę. O tłumach rejestrujących się na konsultacje do niego (nieźle płatne) nie wspomnę. Nie chcę się kłócić, więc poprzestanę na tym wpisie. ;)


I czego to dowodzi? Tłumy rejestrujących to nie jest wyznacznik kompetencji jak widać. Pan Zięba też posiada tłumy klientów.
Skoro lekarz ten praktykuje takie metody to ewidentnie działa wbrew zaleceniom medycyny akademickiej. Albo nie jest tego świadom, albo robi to intencjonalnie. Nie wiem co gorsze - ignorancja czy być może zyski z naganiania klientów na takie badania? To jest spory biznes i trzeba mieć tego świadomość. 340zł za badanie, które jest potępiane przez oficjalną medycynę.

I w zasadzie nie bardzo wiem o co mamy się kłócić, bo na ten moment jest to dyskusja o mnie, o Tobie i o Twoim lekarzu. To są anegdoty, w dodatku internetowe anegdoty co czyni je jeszcze mniej wiarygodnymi. Ja jednak wolę nie opierać się na nieudokumentowanych dowodach anegdotycznych. Szczególnie, jeśli miałbym publicznie polecać badanie kosztujące 340zł. W takim wypadku jednak wolałbym posiadać silniejsze argumenty w temacie.
Możesz wydrukować sobie te posty, zanieść je do lekarza i poprosić o odniesienie się do przedstawionych kwestii. Wtedy chętnie poczytamy co ma na ten temat do powiedzenia, jako wieloletni praktyk.
Wspomnę tylko, że wkleiłem kilka postów wcześniej materiał lekarza medycyny z prawem wykonywania zawodu, patofizjologa, diagnosty laboratoryjnego, z wieloletnią praktyką, który co więcej nie jest postacią z anegdoty, tylko osobą wypowiadającą się publicznie, nie bojącą podpisać pod swoimi słowami.
Ba! Wymienię tego lekarza z imienia i nazwiska: Patryk Idzik. Krótki opis osoby pana Patryka Idzika (jego własny):
"Jestem absolwentem Akademii Medycznej, na kierunku analityka medyczna (medycyna laboratoryjna), diagnostą laboratoryjnym. Pracuję w zakładzie patomorfologii i cytologii klinicznej. Zdobyłem wiele nagród i wyróżnień, m.in.: nagrodę Rektora AM oraz prezesa KIDL za osiągnięcia w nauce."
Chcesz zweryfikować informacje na jego temat? Proszę bardzo. Podam Ci nawet jego adres email. Odbijamy piłeczkę "autorytetu"? Teraz Ty mi przedstaw dane na temat tego enigmatycznego lekarza. Bo widzisz, pod treścią w moich postach podpisują się konkretne osoby z imienia i nazwiska (lekarze, naukowcy z dziedziny medycyny) oraz konkretne publiczne i państwowe organizacje medyczne. Mogę Ci wymienić tutaj długą listę konkretnych nazwisk, czy to lekarzy, czy naukowców, czy dietetyków klinicznych. Wydaje mi się, że taka "licytacja" na autorytety jest po prostu tanią ucieczką od istoty tematu.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Arthass napisał:

Skoro lekarz ten praktykuje takie metody to ewidentnie działa wbrew zaleceniom medycyny akademickiej.

Zapomniałeś dopisać jedno słowo: "polskiej" medycyny akademickiej. 😉

Edited by Melo2573

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Melo2573 napisał:

Zapomniałeś dopisać jedno słowo: "polskiej" medycyny akademickiej. 😉


Nie, nie zapomniałem. FDA, AMA i stos wymienionych powyżej źródeł literatury medycznej nie jest polską medycyną. Jest medycyną praktykowaną na całym świecie. Nie istnieje coś takiego jak "polska medycyna". Medycyna to medycyna. Działalność oparta na faktach naukowych. Albo coś jest medycyną, albo nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się. Lepiej zaorać. Choć temat ma swoją wartość edukacyjną i mam nadzieję zaoszczędzi kilku osobom parę setek w portfelu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Arthass co do soli Epsom która nie uzupełnia magnezu przez skórę - uznajmy to za efekt placebo, który pomaga chorym na tężyczkę czy boreliozę i koinfekcje poprzez kąpiele lub moczenie stóp, mi się nie chce już dyskutować nad tym, co nauka czy medycyna wie, bo wie tylko tyle, co jest w stanie zbadać, poza tym nic nie wie, a znaków zapytania jest akurat mnóstwo. Przykładowo ludzie z bb i spółką polegając na leczeniu uznanymi metodami medycyny akademickiej czyli w PL u lekarza zakaźnika są cudownie wyleczeni po dwóch tygodniach brania doxycykliny. Temat koinfekcji odkleszczowych nie istnieje dla medycyny akademickiej w Polsce.

Ale... mam pytanie co sądzisz o biorezonansie w kwestii diagnostyki np. obciążeń organizmu? Jego wyniki są brane pod uwagę w wielu krajach przez klasyczną medycynę np. w Niemczech.

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, szwagiero napisał:

Arthass co do soli Epsom która nie uzupełnia magnezu przez skórę - uznajmy to za efekt placebo, który pomaga chorym na tężyczkę czy boreliozę i koinfekcje poprzez kąpiele lub moczenie stóp, mi się nie chce już dyskutować nad tym, co nauka czy medycyna wie, bo wie tylko tyle, co jest w stanie zbadać, poza tym nic nie wie, a znaków zapytania jest akurat mnóstwo. Przykładowo ludzie z bb i spółką polegając na leczeniu uznanymi metodami medycyny akademickiej czyli w PL u lekarza zakaźnika są cudownie wyleczeni po dwóch tygodniach brania doxycykliny. Temat koinfekcji odkleszczowych nie istnieje dla medycyny akademickiej w Polsce.

Ale... mam pytanie co sądzisz o biorezonansie w kwestii diagnostyki np. obciążeń organizmu? Jego wyniki są brane pod uwagę w wielu krajach przez klasyczną medycynę np. w Niemczech.

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
 


Tutaj nie ma żadnych znaków zapytania jeśli chodzi o kąpiele w soli Epsom. Już o tym pisałem w tym temacie. Związki mineralne nie przenikają przez skórę i nie przedostają się do krwioobiegu - zwykle ze względu na ich rozmiar. Nie warto opierać się na wierze, tylko solidnych dowodach w przypadku takich suplementów diety czy praktyk zdrowotnych. Twierdzenia o suplementacyjnych właściwościach soli Epsom nie są poparte żadnymi badaniami, co już powinno budzić podejrzenia - dlaczego więc sprzedawcy reklamują takie właściwości?
Myth or Reality-Transdermal Magnesium?
Każdy wybierze co będzie uważał za słuszne, ale nie widzę powodu by preferować kąpiele magnezowe ponad sprawdzone sposoby doustnej suplementacji magnezu. Obecnie kąpiele magnezowe mają jedynie potwierdzone działanie kosmetyczne - złuszczanie starego naskórka, peeling.
 

Cytat

Co do kwestii wchłanialności magnezu przez skórę, nie znalazłem jednoznacznych badań odnośnie ich efektywności, jednak z teoretycznego punktu widzenia efektywność ta powinna być raczej niska, nie warta pieniędzy ani czasu. Kilka opinii osób trzecich na ten temat:

 

"Save your money. This is a scam. Ionic substances like magnesium chloride don't pass through the skin well at all. The amount you would get would be completely irrelevant to your dietary needs. If you want to soak in it, just get some Epsom Salt from the drug store, and use that; it will be way cheaper. It's a decent soak, but you aren't going to get any magnesium from it transdermally. There is a way to drive ions through skin using electric current. It's called iontophoresis, but the Sircus stuff isn't that. It's just an overpriced fraud."

 

"The short story is: transdermal magnesium is complete nonsense. There are simply no credible trials that demonstrate that magnesium can be adsorbed at appreciable amounts through the intact skin. It does not really matter if it is magnesium "oil," (which is not an oil at all, just a magnesium chloride solution in water) or magnesium sufate (which in its hydrated form is know as Epsom salt). Also no difference if it is a hexahydrate or not (Epsom salt is actually a heptahydrate). When magnesium salts are dissolved in water each magnesium will surround itself with water molecules and strongly hold on to it. So, once dissolved the magnesium in the solution is exactly the same regardless if the salt that was used to make the solution was already hydrated or not. Some people are completely convinced that magnesium oil or soaking in a hot Epsom bath has significant health effects. The fact is, it has nothing to do with magnesium. It's either the relaxing effect of a hot bath or simply a placebo effect with magnesium oil. However, magnesium deficiency is likely an underappreciated issue. But the only way to fix it is by taking supplements like magnesium citrate. As most people know, one has to go easy at it, too much will produce diarrhea."

 

"Transdermal magnesium is RIDICULOUS. You will get some absorption but in order to get enough of a "clunky" magnesium compound ( or transdermal unfriendly ion like magnesium chloride) this way (to tip the dietary scales in your favor) you would literally have to soak in the stuff (appropriate magnesium compound + delivery vehicle) for an insane amount of time or apply to every inch of your body (maximizing the amount of surface area available to absorb the magnesium) multiple times a day, of course with an effective transdermal transport vehicle (dmso etc). Talk about time consuming, annoying, messy and probably unhealthy if you consider the amount of dmso et al. needed, not to mention the other substances you will inadvertently introduce into your bloodstream."

 

http://www.longecity.org/forum/topic/23555-taking-magnesium-transdermally/

 

http://www.longecity.org/forum/topic/65612-transdermal-magnesium-chloride-hexahydrate/

 

Jedno badanie na pubmedzie sugerowało, że moczenie nóg w soli epsom może poprawić wygląd skóry (szczególnie pod względem przesuszenia) i tyle. Na ten moment brak wiarygodnych przesłanek by miało to jakiś sens i można założyć, że jest to produkt z kategorii snake oil supplements.


O biorezonansie też pisałem. Procedura opracowana przez inżyniera elektroniki i scjentologa (przedstawiciela ruchu religijnego). Tak, w wielu krajach jest stosowany, a w wielu innych zabroniony. Mamy po prostu wolny rynek i nie można zakazać świadczenia ludziom usług - nawet tych najgłupszych. Nie chcę się ponownie powtarzać w temacie. Proponują oglądnąć materiał pana Patryka, który wyjaśnia dlaczego już same założenia tej procedury kłócą się z promowanymi właściwościami diagnostycznymi i leczniczymi.
 

 

Cytat

Biorezonans jako metoda diagnostyczna został całkowicie odrzucony przez współczesną naukę z następujących powodów:

1. Pomiar energii przepływającej przez komórki jest w rzeczywistości pomiarem rezystancji – elektryczności transdermalnej, która zależy między innymi od stopnia uwodnienia komórek, zawartości w niej jonów oraz ich rozmieszczenia, a także od siły zacisku elektrod. Ponadto komórki wysyłają tak nikłe pola elektryczne, że w rzeczywistości mierzona jest suma pól elektrycznych składających się na wiele tkanek i narządów. Niemożliwe jest zatem wybiórcza analiza nieprawidłowości w zakresie konkretnych tkanek i narządów.

2. Nie ma żadnych badań określających charakterystykę elektryczną i normy dla poszczególnych tkanek w zakresie zdrowia i choroby, co prowadzi do dowolnej interpretacji.

3. Skuteczność diagnostyczna biorezonansu nie została nigdzie potwierdzona i wyniki uzyskiwane tą metodą są sprzeczne z wynikami standardowych procedur diagnostycznych i testów.

4. U każdego pacjenta wykrywana jest jedna z następujących nieprawidłowości: stres, zaburzenia elektrolitowe, chlamydia, borelioza, grzybica – candida.

5. Przepływ rezystancji transdermalny zależy nie tylko od budowy tkanek, ale obecności innych składników, na przykład metali ciężkich, trucizn, jonów. Nie jest możliwe określenie, który jon, metal, czy trucizna, a tym samym który składnik komórki spowodował „zaburzenie”. Interpretacja wyniku jest zatem dowolna, uznaniowa.

Biorezonans jako metoda lecznicza został całkowicie odrzucony przez współczesną naukę z następujących powodów:

1. częstotliwość drgań własnych bakterii jest taka sama jak częstotliwość drgań własnych mitochondriów komórkowych, co prowadziłoby do jednoczesnej dezintegracji i śmierci komórek zdrowych.

2. Wirusy integrują się z komórkowym DNA – więc ich wybiórcze zniszczenia za pomocą biorezonansu nie jest fizycznie możliwe.

3. W organizmie występuje tłumienie rezonansu przez inne tkanki i narządy – kości, tłuszcz, itp.

4. Gdyby biorezonans niszczył bakterie, to niszczyłby również pożyteczną florę fizjologiczną

5. Choroba nie wynika często jedynie z zaburzenia funkcji komórki, ale często również jest spowodowana powstaniem nieodwracalnych zmian, takich jak zwyrodnienie, zapalenie, zwłóknienie, uszkodzenie DNA.


1. Ernst E. "Research in complementary and natural classical medicine”. 11, s. 171–173, 2004.
2. Schöni MH, Nikolaizik WH, Schöni-Affolter F. „Int Arch Allergy Immunol.”. 112, s. 238–246, 1997.
3. Wüthrich B. „J Investig Allergol Clin Immunol”. 15, s. 86–90, 2005.
4. Nienhaus J, Galle M. „Forsch Komplementmed”. 13, s. 28–34, 2006.

To są argumenty oparte na falsyfikacji założeń tej procedury. A czy w jakichś krajach się to stosuje to już jest często decyzja polityczna, wynik regulacji gospodarczych (albo ich braku) lub nawet tradycji kulturowych czy religijnych, a niekoniecznie ma wiele wspólnego ze skutecznością świadczonej usługi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy warto być aktywnym fizycznie i dbać o zdrowie? Ta pani udowadnia, że warto:
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka rada w przypadku wybierania substancji / rodzajów związków podczas suplementacji, szczególnie jeśli mamy do czynienia z chwaleniem się wynikami badań In Vitro (poza ustrojem). Sprawdźcie - jeśli to możliwe - do jakiej grupy systemu klasyfikacji biofarmaceutycznej ( BCS - Biopharmaceutics Classification System ) został dany produkt zakwalifikowany. Klasyfikacja ta opiera się na dwóch pierwszych elementach systemu LADME: L – liberation (uwolnienie) i A – absorption (wchłanianie). Opisuje biodostępność substancji wskazując na korelację In Vitro-In Vivo dzieląc je na 4 grupy:
Grupa I - Substancje dobrze rozpuszczalne i dobrze przenikające

Grupa II - Substancje słabo rozpuszczalne ale dobrze przenikające

Grupa III - Substancje dobrze rozpuszczalne ale słabo przenikające
Grupa IV - Substancje słabo rozpuszczalne i słabo przenikające

Dla przykładu, kurkumina należy do grupy IV, stąd standardowe formulacje bez "bioavailability enhancers" czynią ją suplementem bezwartościowym. Dopiero odpowiednie formulacje sprawiają, że suplementacja staje się bardzo korzystna. Substancje z grupy I mogą być suplementowane w najprostszych, zwykle najtańszych formach.

Nie należy mylić absorpcji z biodostępnością. Substancja może wykazywać dobrą przyswajalność, ale być słabo rozpuszczalną / słabo strawną, więc ostatecznie niewiele jej trafia do krwioobiegu po spożyciu.
Innymi pomocnymi parametrami są:
Cmax - maksymalne stężenie we krwi po przyjęciu określonej dawki
Tmax - czas po przyjęciu substancji, kiedy osiąga Cmax
AUC ( Area Under the Curve ) - pole powierzchni pod krzywą na wykresie funkcji gdzie oś Y stanowi stężenie we krwi, a oś X czas od przyjęcia. Na podstawie tego pola powierzchni można łatwo zaobserwować jak przyjęcie danej ilości substancji wpływa na jej poziom we krwi. Jeśli dla przykładu substancja posiada szybki czas połowicznego rozpadu, to jej poziom może szybko osiągać Cmax i szybko spadać do zera - w takim wypadku warto rozglądać się za suplementami w formulacjach o przedłużonym uwalnianiu. Przykład - witamina C.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spustoszenie jakie robi w organizmie "soczkowy detox". Nigdy nie róbcie takiej głupoty! To jest prosta droga do zniszczenia wątroby i NAFLD (niealkoholowe stłuszczenie wątroby):
 


Chcecie zrobić post? Róbcie go prawidłowo - woda mineralna, sól potasowa, maksymalnie raz w tygodniu cały dzień bez kalorii.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako zwolennik postępowej medycyny nieakademickiej przedstawiam najnowsze moje preparaty (nie będę pisał na co). Jestem przygotowany na słowa krytyki. ;)

DSC_0209.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wcinanie sody oczyszczonej to jest medycyna postępowa? :D Ok, ja do sody nic nie mam, nawet zwiększa wydolność sportową poprzez spowolnienie zakwaszenia mięśni (nie mylić z zakwaszeniem organizmu, chodzi o kwas mlekowy) i można nabyć nawet w cenie 5zł za kilogram.

Jak podejrzewam, ten "Alkaline Mineral Body Care" to jest suplement na "odkwaszanie organizmu"? Tak z ciekawości, możesz pokazać skład? Stawiam, że to soda oczyszczona, witaminy i cukier, ale może akurat wpadli na coś kreatywnego :) Pamiętaj tylko, że istnieje coś takiego jak alkaloza, czyli stan nadmiernego wysycenia organizmu związkami buforującymi, co może stanowić nawet zagrożenie życia (podobnie jak kwasica metaboliczna). Wcinając sodę oczyszczoną pozbywamy się potasu, bo sód jest jego antagonistą. Może to doprowadzić do hipokaliemii, i problemów z sercem. My generalnie pH regulujemy poprzez wyspecjalizowane bufory, które są niewyczerpywalne np. bufor wodorowęglanowy. Samym oddechem i ilością wydychanego dwutlenku węgla/wdychanego tlenu regulujesz pH organizmu. Głównymi regulatorami są płuca (eliminacja CO2) i nerki. Jeśli chcesz się koniecznie "uzasadownić" to darmowym sposobem jest hiperwentylacja, możesz choćby spróbować techniki Win Hofa :P Ja jednak zalecam zapoznać się z równaniem
Hendersona-Hasselbalcha, które tłumaczy mechanizmy buforowania pH w naszym organizmie.
Aha, to jest sól do kąpieli, "odkwaszająca". Tylko trzeba uważać, żeby się za bardzo nie odkwasić, bo naturalne pH skóry jest lekko kwaśnie i można wybić tym fizjologiczną florę bakteryjną chroniącą przed patogenami. 83zł, ale widzę po opisie, że leczy praktycznie wszystkie współczesne choroby, więc chyba warto.

Ten krzem organiczny to wolałbym dostarczyć z kaszy gryczanej, ale co kto lubi ;)

Dobra, znalazłem ten Wurzelkraft i to są po prostu pospolite, sproszkowane owoce, zboża, ziarna, groch, warzywa i przyprawy. Pytanie, dlaczego po prostu nie kupić sobie tych składników pod postacią normalnej żywności? Jakie to ma funkcje spełniać?
Nie ogarniam tego, sorry... Zbyt postępowe dla mnie :P

"Nelken Tabs", skład:

maltodekstryna, goździk (10%), substancja przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych.

yyy... Zapłaciłeś 70zł za opakowanie? Czekaj, czekaj... 1000zł za kilogram w przeliczeniu na wagę? Za 90% maltodekstryny (cukier prosty) i 10% goździków? Damn, te goździki muszą być naprawdę niezwykłe.

Ten Reból to co to jest dokładnie? Tak z ciekawości, bo nie mogę znaleźć w internetach. Jaki to ma skład?

Hm, i krem piołunowy za 100zł... to ja bym chyba wolał sobie kupić maść na bazie aktywnych kannabinoidów w tej cenie. Ale ja to ja.

Widzę na bogato. Można by za to kupić naprawdę konkretny zestaw suplementów posiadających solidne podparcie w setkach badań klinicznych. Ale kierowanie się badaniami klinicznymi to chyba niepostępowa postawa? :P Tak czy inaczej, dopóki jesteś subiektywnie zadowolony z zakupu to zakup można uznać za udany. Ja bym tego tego osobiście nie polecił, no ale ja to ja.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.02.2019 o 15:02, Arthass napisał:

Ionic substances like magnesium chloride don't pass through the skin well at all.

 

Błona komórkowa jest zbudowana z podwójnej warstwy fosfolipidów, zatem mają do niej powinowactwo substancje niepolarne, jak np. tłuszcze - i one przenikają przez skórę, substancje polarne, w tym jony, same z siebie nie przenikają przez warstwę lipidową, jony sa transportowane przez kanały jonowe, kazdy charakterystyczne dla danego rodzaju jonów - i ten proces jest kontrolowany, gdyż kanały jonowe są białkami transbłonowymi tworzącymi tunele w poprzek błony, które zależnie od potrzeb mogą być zamykane i otwierane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Substancje lipidowe, jak najbardziej. "Olejek magnezowy" nie jest jednak technicznie olejkiem, tylko zawiesiną wodną. Nic nie wskazuje na to, żeby taka forma transdermalnej suplementacji była skuteczna. Badanie też tego nie potwierdzają. Ja radzę sobie dać spokój z tego typu metodami, jeśli naszym celem jest suplementacja magnezu. Sprawdzone związku doustne mają potwierdzoną skuteczność uzupełniania niedoborów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arthass a tak z ciekawości: czy Twoim zdaniem niedoczynność tarczycy da się wyleczyć a jeżeli tak to jak? (Mam na myśli wyleczenie czyli doprowadzenie do zaprzestania zażywania hormonów).

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Melo2573 napisał:

@Arthass a tak z ciekawości: czy Twoim zdaniem niedoczynność tarczycy da się wyleczyć a jeżeli tak to jak? (Mam na myśli wyleczenie czyli doprowadzenie do zaprzestania zażywania hormonów).

 

W sumie mogę odpowiedzieć, bo zarówno moja żona, jak i mój syn (nawet pies też ;) ) mają niedoczynność tarczycy - niestety wiąże się to z zażywaniem leków przez całe życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja się nie zajmuję leczeniem chorób, tylko ich prewencją, a suplementy to nie są leki, tylko uzupełnienie diety... Jasne, można doprowadzić do remisji wielu chorób poprzez zmiany dietetyczne (np. dietę ketogeniczną wykorzystuje się klinicznie jako sposób na wprowadzenie pacjentów w remisję, lub przynajmniej bezobjawowy przebieg), zwiększenie aktywności fizycznej i odpowiednie suplementy - czy to uzupełniające niedobory, czy działające w jakiś inny sposób np. regulujące proces odpowiedzi zapalnej (immunnomodulacja). Ale zawsze należy to traktować jako wsparcie leczenia klinicznego, a nie jego zastępstwo.

Czy da się wyleczyć, to też zależy od konkretnego przypadku, patofizjologii zmian chorobotwórczych, które doprowadziły do takiego stanu. Ustaleniem tych rzeczy powinien zająć się lekarz. W przypadku choroby, właściwa dokładna diagnoza jest najważniejszym elementem. Dlatego w pierwszej kolejności szukamy dobrego lekarza, który nie będzie wysyłał nas na biorezonanse :)

Dieta jest również dość istotna - należy unikać przede wszystkim źródeł goitrogenów, czyli warzyw kapustnych, kapustno-krzyżowych, soi i wszystkiego co wykazuje właściwości goitrogeniczne.
Z suplementów zastanowiłbym się - jako wsparcie leczenia - na źródłami jodu, głównie algami jak kelp
. Reszta suplementacji raczej byłaby standardowa - w sensie pod każdego człowieka...
 

CHOROBY TARCZYCY BEZ TAJEMNIC (lekarz)

Ja osobiście nie będę bawił się w "doktora medycyny alternatywnej" i nie zalecam stosowania "alternatywnych" metod leczenia, szczególnie wyczytanych w internecie od przypadkowych osób. Są oczywiście metody na skraju medycyny, a alternatywnego leczenia - w takiej szarej strefie - które moją spory potencjał działać w wielu przypadkach chorób, choćby takie terapie eksperymentalne jak LDN (low dose naltrexone) czy ekstrakty nadkrytyczne CBD. Można też wspomnieć o tzw. "super peptydach" jak BPC-157 (podawany dożylnie), który ma ogromny potencjał regeneracyjny. Jednak, problem w tym że są to metody jeszcze zbyt słabo przebadane. Można choćby wspomnieć o hormonalnym wpływie kontrolowanych głodówek na gospodarkę hormonalną, co ma często terapeutyczny wpływ - dieta ketogeniczna to jest w zasadzie sposób na aktywację wybranych procesów występujących właśnie podczas głodówki.
Tak jak piszę - ja, ani żaden internetowy guru nie zastąpią fachowej porady lekarza wykonującego swój zawód zgodnie ze sztuką medyczną.

Osobiście uważam, że każda choroba jest wyleczalna. Termin "choroba nieuleczalna" oznacza po prostu tyle, że obecnie nie wiemy jak ją wyleczyć ;) Ale wystarczy spojrzeć na postęp medycyny - i nie piszę tutaj o jakąś odległą historię, tylko to co dzieje się współcześnie: szczepionki na HIV w fazie testów klinicznych, a przełom jakim było odkrycie CRISPR i postęp w inżynierii genetycznej to jest rewolucja większa niż odkrycie antybiotyków... i to się dzieje na naszych oczach. Za kilka pokoleń będziemy projektować genetycznie dzieci - odporne na choroby, idealnie umięśnione, fizycznie na poziomie superludzi (tzw. homo sapiens 2.0 :P ).

Także, nie będę pisał czy się da czy się da czy nie. Nie będę też zalecał desperackiego kierowania się po pomoc w stronę "alternatywnej medycyny", bo raz że można sobie zrobić tym krzywdę, a dwa że metody te, jeśli nie wiążą się z dużym ryzykiem (zioła, a konkretniej substancje aktywne w ekstraktach ziołowych, posiadają często o wiele wyższy potencjał biologiczny niż leki farmaceutyczne, a jak pomieszasz kilka na raz to efekty mogą być tragiczne), to są zwykle mało skuteczne, a wręcz często z naukowego punktu widzenia śmieszne i pozbawione logiki.

Tak na marginesie, jako ciekawostkę wspomnę, że większość substancji aktywnych stosowanych w lekach farmakologicznych została wyizolowana ze źródeł naturalnych - przede wszystkim ziół. Kwas acetylosalicylowy, czyli potocznie aspiryna, została wyizolowana z kory wierzby i roślin bogatych w salicylany. Używana już za czasów egipskich faraonów, była zalecanym środkiem leczniczym przez wielu prekursorów medycyny jak Hipokrates.
Twierdzenie zatem, że preparaty na bazie ziół są bezpieczniejsze od leków farmaceutycznych, że nie posiadają efektów ubocznych, nie ma żadnego podparcia w faktach. Preparaty te zawierają takie same substancje aktywne i mogą również w określonych warunkach być bardzo niebezpieczne, szczególnie jeśli wejdą ze sobą nawzajem w niekorzystne interakcje.

Dieta jak najbardziej, aktywność również, ogólne zdrowe zachowania - higiena, profilaktyka zdrowia psychicznego, dobrej jakości sen. Jest wiele darmowych sposobów na poprawienie stanu zdrowia: ekspozycja na zimno (np. zimne prysznice, morsowanie), muzyka (stymulator <sic!> znana jako modulator nastroju, stosowana często oficjalnie w formie terapii muzyką), medytacja (ale mam na myśli sam proces wchodzenia w stan fal alfa - wpływ z naukowego punktu widzenia, a nie religijną otoczkę).
Generalnie, wszystko co robimy - zachowania, przyzwyczajenia dietetyczne, ekspozycja na bodźce środowiskowe, nawet jakość powietrza jakie wdychamy, ma wpływ na ekspresję genów - tzw. epigenetyka. Stąd pisanie "takie mam geny i nic nie mogę z tym zrobić" jest fałszem. Jasne, że ma się określoną, przekazaną pulę genetyczną, ale na drodze ekspresji genów to my decydujemy, które cechy się ujawnią i będą dominować. Co więcej, ekspresja genów jest przekazywana następnemu pokoleniu! Czyli to, że Ty będziesz biegał regularnie przez co zwiększysz efektywność syntezy i pracy mitochondriów, zwiększysz aktywność BDNF (brain-derived neurotrophic factor) zostanie przekazane Twoim dzieciom...
Dobra, zszedłem trochę z tematu. Nie chciałem się odnieść do pytania w formie krótkiego "tak" lub "nie", bo to nie jest takie proste i można by to źle zrozumieć. Krótka odpowiedź brzmi: obecnie nie posiadamy narzędzi pozwalających leczyć niedoczynność tarczycy w sposób wysoce efektywny i powtarzalny. Należy się przede wszystkim skupić na zatrzymaniu rozwoju choroby, a jeśli się da to remisji do pewnego stopnia. Oczywiście, mogą się przytrafiać przypadki spontanicznej remisji choroby i wyleczenia, ale to nie jest podstawa do twierdzenia, że można jakieś metody stosować masowo z sukcesem.

Edited by Arthass

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Arthass napisał:

Ja się nie zajmuję leczeniem chorób, tylko ich prewencją, a suplementy to nie są leki, tylko uzupełnienie diety...

Suplementy mogą służyć leczeniu choroby (i niekoniecznie służą wyłącznie uzupełnieniu diety). Jakiej choroby? Na przykład wynikającej z ostrych niedoborów witamin czy innych niezbędnych substancji w organizmie (do takich chorób należy w pewnych okolicznościach niedoczynność tarczycy ale zapewne i inne choroby). W takiej sytuacji (ostrych niedoborów) dieta to za mało (zbyt długo trwałoby uzupełnianie) - potrzebne są właśnie suplementy zawierające skoncentrowane dawki witamin/pierwiastków.

 

6 godzin temu, Arthass napisał:

Ale zawsze należy to traktować jako wsparcie leczenia klinicznego, a nie jego zastępstwo.

I tutaj jest problem. Bo jak słusznie napisał powyżej @Bednaar medycyna kliniczna nie leczy niektórych chorób, takich jak owa niedoczynność tarczycy - podawanie hormonów to nie jest leczenie, ponieważ nie prowadzi do "naprawy" niedziałającego organu (tarczyca w niedoczynności jak nie produkowała tak hormonów nie produkuje).

 

6 godzin temu, Arthass napisał:

Ja osobiście nie będę bawił się w "doktora medycyny alternatywnej" i nie zalecam stosowania "alternatywnych" metod leczenia, szczególnie wyczytanych w internecie od przypadkowych osób.

 

6 godzin temu, Arthass napisał:

Tak jak piszę - ja, ani żaden internetowy guru nie zastąpią fachowej porady lekarza wykonującego swój zawód zgodnie ze sztuką medyczną.

Problem w tym @Arthass, ze Ty zakładasz, że medycyna nieakademicka (którą etykietujesz pejoratywnym mianem "desperackiej medycyny alternatywnej") z założenia nie jest aplikowana pacjentom przez lekarzy medycyny. Niestety przemilczasz w ten sposób to co napisałem kilkanaście dni temu, że w moim przypadku zarówno leczenie metodami nieakademickimi jak i stosowane suplementy (np. te ze zdjęcia powyżej) zostały zalecone przez lekarza medycyny a nie jak piszesz "internetowego guru".

 

6 godzin temu, Arthass napisał:

Krótka odpowiedź brzmi: obecnie nie posiadamy narzędzi pozwalających leczyć niedoczynność tarczycy w sposób wysoce efektywny i powtarzalny.

Właśnie na taką jednoznaczną deklarację z Twojej strony czekałem, bo faktycznie z punktu widzenia medycyny akademickiej niedoczynność tarczycy nie jest obecnie uleczalna.

 

Ale na swoim przykładzie udowodnię, że uleczalna jest (przynajmniej w pewnych przypadkach)! Sytuacja była taka: ok. 15 lat temu przestałem wchłaniać witaminę B12. Ponieważ witamina B12 jest przechowywana w dużym zapasie w organizmie (w wątrobie) to minęło wiele lat zanim to wyszło na jaw w postaci ostrej makrocytozy (niestety nie robiłem w tym okresie badań krwi, stąd ostry stan). Zostałem z tego stanu wyprowadzony przez przetoczenie krwi i podawanie częstych zastrzyków z cyjanokobalaminy. Jak wiadomo jednak niedobór jednej z niezbędnych substancji powoduje stopniowe narastanie trudności z wchłanianiem innych co oznacza, że po kilku latach w deficycie występuje też wiele innych witamin/pierwiastków. I tak było właśnie u mnie. A jeżeli wiele witamin/pierwiastków jest w deficycie to jest duże prawdopodobieństwo powstania innych chorób z tego deficytu wynikających. Na przykład niedoczynności tarczycy.

 

Niedoczynność tarczycy została u mnie zdiagnozowana w 2013r. czyli 6 lat temu (na podstawie badań TSH, FT3, FT4 i innych parametrów). Od tego czasu grzecznie brałem hormony tak jak medycyna akademicka (i mój endokrynolog) zalecają. Tak jak napisałeś @Arthass, choroba ta na gruncie medycyny akademickiej jest obecnie nieuleczalna, któraż to medycyna nakazuje brać hormony do końca życia.

 

Rok temu trafiłem do owej lekarki stosującej pozaakademickie metody leczenia, która stwierdziła, że tarczycę można przywrócić do funkcjonowania pod warunkiem uzupełnienia poziomu jodu - deficyt jodu został bowiem u mnie stwierdzony na podstawie badań, których fragment wkleiłem parę stron temu, a z których Ty bez litości się naśmiewałeś. Jod w formie płynu Lugola jak wiadomo można przyjmować wyłącznie na zalecenie lekarza (jest wydawany wyłącznie na receptę), ponieważ jest to substancja w nadmiarze groźna, a ja od ośmiu miesięcy ów płyn Lugola (5%!) zażywam codziennie doustnie i to w dawkach "końskich" (UWAGA! Jeżeli ktoś to czyta, to stanowczo odradzam aplikowania jodu bez konsultacji z lekarzem). Jaki jest tego efekt? Poziom jodu w organizmie zaczął się odbudowywać a ja od trzech tygodni NIE PRZYJMUJĘ HORMONÓW. Gdybyś @Arthass miał rację to TSH, FT3, FT4 powinny ponownie wykazywać niedoczynność tarczycy. A tymczasem nie wykazują. A wszystko to dzięki lekarce stosującej metody medycyny zarówno akademickiej jak i nieakademickiej (w moim przypadku wyłącznie nieakademickiej).

 

To tyle z mojej strony.

 

(Ponieważ nie jestem lekarzem to dodam z ostrożności, że nie mam pojęcia czy każda niedoczynność wynika z niedoboru jodu i czy w związku z tym podawanie jodu w każdym przypadku ma sens).

Edited by Melo2573

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Herioz
      Poszukuję  słuchawek dokanałowych tak do 400zł (no może ciut więcej jeśli będzie to dobra okazja). Nie muszą być true wireless. Głównie do użytku na siłownii albo w tramwaju raczej nigdy w domu.
      Co do muzyki to właściwie tylko heavy metal/hardrock.
      Przeglądając forum natknąłem się na kilka polecanych doków, ale wszystkie mają kable. Dlatego zastanawiałem się czy rozwiązanie doki + adapter BT ma sens, jak sprawdzi się w praktyce zwłaszcza podczas ćwiczeń?
       
    • By avesomo
      Czesc,
       
      Szukam odtwarzacza z BT4.0+ i slotem na karte sd. Glownie bedzie uzywany podczas uprawiania sportu (bieganie/silownia - Audictus Adrenaline 2.0) i w drodze do pracy (tu prawdopodobnie i tak bede sie laczyl z telefonem mi mix 2s - zalezy, czy bedzie odczuwalna roznica). Rzadziej w domu - akg k550 mk3. 
       
      Zalezy mi, aby nie byl za duzy/ciezki. Zastanawiam sie nad m0/xduoo x3 ii, pytanie czy do takich zastosowan trzeba mi taki sprzet?
    • By shpongloid
      Szukam sluchawek dousznych na snowboard w cenie do 200-300zl.
      Wazne jest dla mnie aby przepuszczaly dzwieki z zewnatrz i byly wodoodporne.
      No i glownie do muzyki elektronicznej.

      Ktos moze uzywa dokow do sportow gdzie trzeba slyszec otoczenie i pomoze?
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy