Jump to content

Fanklub HiFiMAN


all999

Recommended Posts

10 minut temu, neonlight napisał:

Ja porównuję HE400i bezpośrednio z DT1990 i nie mają startu w szerokości, wysokości i głębokości sceny do Hifimanów. Jak zakładam po Beyer'ach HE400i, to jak bym założył HD800, taki kontrast jest. 😁 DT1990 grają jak głośniki w pomieszczeniu z martwą akustyką, czyli punktowe źródła pozorne i ledwo słyszalne odbicia, natomiast HE400i w dobrze zaadaptowanym pokoju, z prawidłowym balansem pomiędzy tłumieniem i rozpraszaniem. :)

 

Efekt obszerności i dystansu bliższy HD800s, niż DT1990, T90 czy DT880 to jest to samo, jedynie K701 (z pamięci) mogą z nimi konkurować pod tym względem, tylko też duży wpływ na to ma odchudzenie dźwięku, tak samo w HD800s, jak podbiłem bas, to już scena się zagęściła i nie była taka przepastna.;)

 

Ale tak, jak piszesz, są to subiektywne odczucia, Twoje są takie, moje takie i git. 😉👍

 

 

 

Ale ja nic o DT1990 nie pisałem :) Z tego co pamiętam, to miały węższą i bliższą scenę niż T90 i DT880 600 (do których je kiedyś bezpośrednio porównywałem), być może wynika to z większego ucisku pałąka, bo DT990 Pro też mają węższą.

 

Dla mnie różnice w szerokości sceny między K701, DT880 600 i T90 były niezbyt istotne, z odpowiednim materiałem wszystkie grały bardzo szeroko, natomiast HE4XX, HE400i, Sundary, to duży pierwszy plan, ale nie potrafiły kreować tak obszernej, szerokiej sceny. W muzyce popularnej nie zawsze będzie to tak oczywiste, ale przy szeroko nagranej muzyce symfonicznej, to te różnice były duże.

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Compton napisał:

A nie chcesz skorzystać z naszych forumowych mistrzów?

Na pewno coś Ci polecą ze swoich dostępnych materiałów.

Wygląd, kolor, długość wszystko do wyboru.

 

Tak, myślałem także i o takim rozwiązaniu...  Do kogo najlepiej "uderzać"? 😉  Wprawdzie na razie jedynie się rozglądam, ale zawsze warto sprawdzić różne (także cenowo) opcje 😀

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, mariuszryszard napisał:

 

Tak, myślałem także i o takim rozwiązaniu...  Do kogo najlepiej "uderzać"? 😉  Wprawdzie na razie jedynie się rozglądam, ale zawsze warto sprawdzić różne (także cenowo) opcje 😀

Ja mam 2 kable balans od @Perula do he400se, spisują się świetnie, polecam ! 

NAwet jak weźmiesz najtańszy perulowy będziesz extra zadowolony :) 

https://muzostajnia.wordpress.com/2021/06/03/kablomania/

https://muzostajnia.wordpress.com/2021/06/16/kablologia-sluchawkowa/

tu też ok

https://allegro.pl/uzytkownik/kulozeby

Edited by manuelvetro
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, manuelvetro napisał:

Ja mam 2 kable balans od @Perula do he400se, spisują się świetnie, polecam ! 

NAwet jak weźmiesz najtańszy perulowy będziesz extra zadowolony :) 

https://muzostajnia.wordpress.com/2021/06/03/kablomania/

https://muzostajnia.wordpress.com/2021/06/16/kablologia-sluchawkowa/

tu też ok

https://allegro.pl/uzytkownik/kulozeby

 

Oferty kulozeby z Allegro już wcześniej przeglądałem i wydały mi się całkiem interesujące, muszę głębiej wejść w temat ;) Do @Perul już napisałem, czekam na odpowiedź :)

Link to comment
Share on other sites

@Kuba_622 Przepraszam za późną odpowiedź, w końcu przesłuchałem zamieszczone przez Ciebie zEQualizowane pliki i muszę uczciwie przyznać, że nie słyszę różnic pomiędzy nimi. Jeżeli jest tam też zawarty plik oryginalny, to coś jest u mnie nie tak, bo zmiany w EQ są wyraźnie słyszalne, a u Ciebie wcale.

 

Ps.

Żeś sobie wybrał utwór, :rolleyes::D instrumentalia wchodzą dopiero pod koniec i za każdym razem, musiałem przeskakiwać intro z jego płaczem - dzięki. :D 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@neonlight Przecież Ci mówiłem, żebyś sobie wybrał jakiś konkretny utwór, to powiedziałeś, że może być cokolwiek :)

1, 2 i 5 to jest plik zgrany z płyty, różnią się długością dla zmyłki :) 3 i 4 są po EQ, albo 3 i 5, już nie pamiętam :)W każdym razie nie da się na ucho odróżnić który jest który. Mówię o profesjonalnych equalizerach cyfrowych używanych w studio, bo o te z darmowych programów do odtwarzania muzyki kłócić się nie zamierzam, może coś tam psują :)

Link to comment
Share on other sites

Teraz, neonlight napisał:

Haha.. wiem, mój błąd. :D No dobra, a Ty używasz w końcu jakiego EQ, bo nie pamiętam? APO? I dlaczego u mnie słychać różnicę, a u Ciebie nie, masz pomysł? :) 

 

Podejrzewam, że różnica jest taka, że to co Ci podesłałem było robione przy użyciu profesjonalnego DAW i equalizera i w takim oprogramowaniu nikt fuszerki nie robi, bo by się nie przyjęła na rynku pro, a te różne programy dla audiofilów, to nie wiadomo kto pisze i jakie ma do tego kompetencje.

 

W PC audio to się bawiłem z 10 lat temu i wtedy też mi się wydawało, że słyszę różnice między różnymi programami, ale mnie się już po prostu nie chce bawić w takie rzeczy. Używam telefonu z UAPP, jak potrzebuję EQ to w tym programie jest parametryczny (do dokupienia za 11 zł chyba), nazywa się Toneboosters i jak na moje ucho jest ok, ja nie słyszę, żeby coś psuł, a gdyby nawet były tam jakieś drobne różnice w dźwięku, to wygoda słuchania z telefonu jest dla mnie tak duża, że nie zamierzam zmieniać na jakieś bardziej audiofilskie rozwiązania :) 

  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Jakieś prawo przyciągania. Zacząłem kręcić trochę nosem przy HE-4xx. One są trochę chłodne przy reszcie towarzystwa. W chodzę na ASR, a jeden człowiek z własnej inicjatywy wysłał mi na PW ustawienia EQ do nich które opracował w przypływie kreatywności. Fajnie to teraz gra, udało się wydobyć takie subtelne ciepełko. Mocno barwą poszły w stronę Sundara i ogólnie też kojarzą mi się trochę z sygnaturą EarFunów (która bardzo mi podeszła), tylko że w wersji trochę ciemniejszej i w EF góra jest jednak trochę bardziej tonalnie dopracowana. Jestem jednak zadowolony z nowego strojenia. Jedyny minus taki jest to, że prezentacja uległa trochę zmianie i musze się teraz trochę przyzwyczaić do nowej, zniknął trochę efekt głębi i separacja dźwięków jest mniej kontrastowa. Jednak przekaz jest bardziej spójny i kompletny. Myślę więc, że plusy przeważają minusy. Może nawet bardziej wyeksponowana jest ich duża rozdzielność. Ilość informacji trochę przytłacza, ale myślę, że się z tym oswoję. 

Edited by MrBrainwash
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, MrBrainwash napisał:

 One są trochę chłodne przy reszcie towarzystwa.  

Co Wy za towarzystwo tam macie @MrBrainwash, że HE4XX są chłodne? :rolleyes: 

6 minut temu, MrBrainwash napisał:

Może nawet bardziej wyeksponowana jest ich duża rozdzielczość. Ilość informacji trochę przytłacza, ale myślę, że się z tym oswoję. 

Heh.. moje HE400i 2020 dużej rozdzielczości nie mają, co najwyżej przeciętną np. w porównaniu do takich DT1990Pro. :)

Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, neonlight napisał:

Co Wy za towarzystwo tam macie @MrBrainwash, że HE4XX są chłodne? :rolleyes: 

Heh.. moje HE400i 2020 dużej rozdzielczości nie mają, co najwyżej przeciętną np. w porównaniu do takich DT1990Pro. :)

Szczególnie duży kontrast jest w porównaniu X2, których normalnie nie uważam za przesadnie basowych, ale na tle HE-4XX to jest piec. I na odwrót Hifimany to jak w zimę wyłączyć ogrzewanie. Ze stockowym kablem potrafią mieć pewną formę nasycenia, ale to dalej chłodna barwa. 

DT1990 to zupełnie inna prezentacja i mają silniejsze obrazowanie. Nie porównywałem bezpośrednio szczegółowości, ale one mnie tak nie atakują szczegółami jak hifimany. 
 

Link to comment
Share on other sites

31 minut temu, MrBrainwash napisał:

Szczególnie duży kontrast jest w porównaniu X2, których normalnie nie uważam za przesadnie basowych, ale na tle HE-4XX to jest piec. I na odwrót Hifimany to jak w zimę wyłączyć ogrzewanie. Ze stockowym kablem potrafią mieć pewną formę nasycenia, ale to dalej chłodna barwa. 

No to nie mają basu, czy ciepła? Bo mogą być słuchawki ze skromnym basem, ale o ciepłej barwie i tak mi grają HE400i. :) 

31 minut temu, MrBrainwash napisał:

DT1990 to zupełnie inna prezentacja i mają silniejsze obrazowanie. Nie porównywałem bezpośrednio szczegółowości, ale one mnie tak nie atakują szczegółami jak hifimany. 
 

Zgadzam się, że DT1990Pro są bardziej skoncentrowane, dlatego szczegóły są lepiej słyszalne i jest też ich więcej, mnie bardziej atakują, niż w HE400i - porównuję "łeb w łeb". Ehh.. co za hobby. 🤷😁

Edited by neonlight
Link to comment
Share on other sites

7 minut temu, bob2000 napisał:

Jak Sundary mają się do HF580? Też są takie ubasowione jak Takstary? I takie aksamitne w brzmieniu?

HF580 ubasowione? 😗 Aksamitne, pozłocone.. tak. 😁

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, neonlight napisał:

HF580 ubasowione? 😗

No, są takie, względem np. T90, brzmią basowo (mniej na szmatach, ale jednak). Nie mówię, że to basowe potwory, albo chociaż w połowie. Są ubasowione. Tak jak ktoś uduchowiony, ale nie fanatyk, he, he, he.

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

15 godzin temu, neonlight napisał:

No to nie mają basu, czy ciepła? Bo mogą być słuchawki ze skromnym basem, ale o ciepłej barwie i tak mi grają HE400i. :) 

Zgadzam się, że DT1990Pro są bardziej skoncentrowane, dlatego szczegóły są lepiej słyszalne i jest też ich więcej, mnie bardziej atakują, niż w HE400i - porównuję "łeb w łeb". Ehh.. co za hobby. 🤷😁

Mnie to dziwi, że moje he4xx się ostatnio dość krzykliwe zrobiły. Przedtem to był aksamit. Może to kwestia tego, że pady się rozszczelniły? Bo one mogą tu powodować różnicę. Podobno na skórzanych padach z lepszym sealem basu jeszcze przybywa. 

 

W każdym razie moja sztuka od nowości nigdy nie była ani jakoś specjalnie basowa, ani ciepła. brzmienie zawsze było neutralno-chłodne. Tylko prócz takiej barwy miały takie nasycenie-gładkość co dodawało im muzykanego-funowego charakteru. Ostatnio tego jakoś mniej w nich jest. Bawię się EQ i zarzuciłem teraz preset od oratory robiony na podstawie nowych pomiarów no i sobie je tak wyregulowałem, że krzykliwość znikła, choć dalej grają trochę chudziej niż wcześniej. Fajne jest w nich to, że na starcie grają dość równo i nie mają dużo zniekształceń więc EQ można sporo zdziałać. 

 

Da radę ich słuchać jeszcze z przyjemnością, ale za jakiś będę musiał nowe pady do nich sobie sprawić

 

Ciężko porównywać je z DT1990, bo to trochę jak różnica między otwartymi, a półotwartymi. Ja w DT jeszcze odejmuje wyższego basu i dalej te słuchawki są dla mnie dość ciepłe (tak za ciepło w dźwięku odpowiada bas) W ogóle mnie nie męczą, a raz w nich zasnąłem. Ani tonalność (po eq) ani szczegółowość mi się nie narzucają, choć sama prezentacja rzeczywiście może przyciągać uwagę, więc do plumkania w tle nie jest to najlepszy wybór, ale też nie ma z tym u mnie problemu. Na ten moment ppwoedziałbym, że na DT łatwiej jest mi wyłapywać różne rzeczy bo prezentacja jest bardziej spokojna, a dżwięk poukładany, szczegóły są dozowane, a nie wyrzucane. W HE-4XX dźwięk jest bardziej w wersji RAW, nie przetworzony, wszystko jest wyrzucane bezpośrednio. Jak dla mnie to tylko w klasyce ma jąkąś przewagę, ale całościowo i tak je lubie bo dają mi jakąś odmianę. 

 

Zgadza się, w tym hobby wiele opisów może być zaskakujących i nie pasujących do naszych doświadczeń. Powiedziałbym jednak, że gdzieś zawsze leży powód. Jeśli nie w samym dźwięku i aspekcie, który wywołuje różnice to w percepcji, albo samym opisie. Dlatego jak ktoś ma ochotę to może się śmiać, ale taki wykres to przynajmniej jest coś stałego do czego można się odnieść i wolałbym, aby nie było opisów niż jakby miały być tylko opisy, które nie koniecznie nas dobrze nakierują, za to mają siłę nakręcić. 

 

3 godziny temu, bob2000 napisał:

Jak Sundary mają się do HF580? Też są takie ubasowione jak Takstary? I takie aksamitne w brzmieniu?

Jakby wyjść z hangaru na płytę lotniska. ;)

 

Taksy są bardziej ubasowione, ale jeśli użyjesz EQ na Sundarach to Taksy nie mają podjazdu. 

 

 

 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, MrBrainwash napisał:

Jakby wyjść z hangaru na płytę lotniska. ;)

 

Taksy są bardziej ubasowione, ale jeśli użyjesz EQ na Sundarach to Taksy nie mają podjazdu. 

Skoro są mniej ubasowione to spoko i plus, tak z ciekowości pytam. Trochę drażni na dłuższą metę ta aksamitność i ubasowienie - ale czasami jest mi tak doskonale, hehe.

Link to comment
Share on other sites

Teraz, bob2000 napisał:

Skoro są mniej ubasowione to spoko i plus, tak z ciekowości pytam. Trochę drażni na dłuższą metę ta aksamitność i ubasowienie - ale czasami jest mi tak doskonale, hehe.

 

No właśnie zapomniałem dopisać. W kwestii aksamitności to Sundara nie są aksamitne, bardziej właśnie na twardo podają dźwięk, ale jednocześnie robią to ze spokojem i bez wrażenia techniczności, tzn. miałem takie wrażenie na początku, ale potem znikło. Brzmienie jest bardzo przyjemne mimo, że nie słodzone. Czasem lubie też bardziej romantyczne słodzone granie i wtedy lepiej mi ubrać HE4XX, tu jest zasadnicza różnica między nimi a Sundara. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 3.10.2021 o 17:21, MrBrainwash napisał:

W kwestii aksamitności to Sundara nie są aksamitne, bardziej właśnie na twardo podają dźwięk, ale jednocześnie robią to ze spokojem i bez wrażenia techniczności..

O to to, krawędzie też są zaokrąglone, pomyliłem to z aksamitnością. 🤪

Edited by neonlight
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By brunnerius
      Albo króliczek, mi się A15 po szufladzie do dzisiaj obija, czasem odpalam, dalej twierdzę, że to bardzo fajnie grający DAP
      Teraz mam questa ale mi się powoli czas kończy, bo żona tęskni za posianym przeze mnie A45 i jak tak dalej pójdzie to A55 wyląduje w domu, w necie tylko komisy albo drożyzna
       
      EDIT: Powyższa treść posta to taki prekursor tego tematu, postanowiliśmy zaprzestać zaśmiecania wątku z testem A45  
       
      Kolega @paratykus namówił wszechmocnego @KaszaWspraju i mamy nasz własny osobisty wątek o tych małych ale wielkich DAPach.
       
      @paratykus już zaprosił, ja pójdę jego śladem i również zapraszam do "komingautów" 
       
      Posiadanie małego...  Odtwarzacza Sony A oczywiście , to powód do dumy. Zwłaszcza, że Sony umi w muzykę  
      Małe jest piękne i w tym przypadku może więcej niż niejedno duże.
    • By Inszy
      Jako że wpłynęły do mnie na odsłuchy słuchawki od Sivga Audio, to postanowiłem założyć im fanklub 😊
       
      Będąc dokładnym przyszły dwa najwyższe wokółuszne modele Sivga oraz jeden duży od Sendy Audio, czyli submarki premium Sivgi. Wszystkie mają otwartą konstrukcję, muszle wykonane z drewna i metalu oraz stalowe pałąki. Do tego każda para posiady pady hybrydowe, na zewnętrznej stronie obszyte ekoskórą, od strony ucha mamy wygodną velvetową tkaninę, a w środku memory foam.
       
      Co je różni:
       
      SIVGA PHOENIX
      Najtańszy, kosztujący 999 złotych, to jedyny model z dostępnych u nas, który został wyposażony w przetworniki dynamiczne (poliwęglanowa membrana o średnicy 50mm).
      Nauszniki są niesymetryczne, okrągłe i dość cienkie, ale mimo okularów i dość dużych uszu, po dwóch godzinach ciągłych odsłuchów nadal leżą na mojej głowie całkiem wygodnie. Przypominają dość mocno te, jakie stosuje Audio-Technica w niższych modelach serii ART, tyle że pady od Sivgi są wygodniejsze, dzięki większej elastyczności i przyjemniejszemu w dotyku materiałowi. Dodatkowo w Phoenixach mamy możliwość odchylania muszli w dwóch płaszczyznach, więc łatwiej je dopasować do ucha. Ale jeśli ktoś ma odstające uszy, to będą mocno przywierały do materiału zakrywającego drivery.
      Same muszle, to szkielet z drewna zebrano, z czarną metalową siatką zakrywającą przetwornik, którą otacza okrąg z wypolerowanego metalu. Zdecydowanie przyciąga oko i ładnie prezentuje się na biurku.
       
      Brzmienie, to lekkie U, żywiołowe i wesołe, ale przy tym dobrze zrównoważone, z nieco odsuniętą od słuchacza średnicą, przez co jest wrażenie przestrzeni na pierwszym planie, mimo przetworników umieszczonych blisko ucha.
      Jak na otwarte słuchawki, dobrze zdefiniowany bas, potrafiący zawibrować na samym dole, choć nigdy nie stara się dominować. Dźwięki są lekko zaoblone, przyjemne w odbiorze, z dużą muzykalnością wspartą delikatnym ociepleniem, przez co balansują pomiędzy naturalnością i podkolorowaniem.
      Ich charakter jest utrzymany na średnicy, która stawia przede wszystkim na wokale, umieszczając je przed linią instrumentów i nadając im dozę intymności, mimo oddalenia od głowy słuchacza. Całość tonów średnich jest niemęcząca, a przy tym żywa, chętnie przekazując zmiany w poszczególnych tonach.
      Góra jest czyta, z wyraźnym blaskiem, ale nie przesadzona. Pod względem barwy świetnie oddaje brzmienie instrumentów operujących w tym zakresie – czy to będą skrzypce, dzwonki czy talerze, zawsze są plastyczne i naturalne.
      Scena jest duża i napowietrzona, choć wyraźnie skupiona wokół pierwszego planu, gdzie najwięcej się dzieje. Swoboda oraz oddech pomiędzy planami są wyraźne, a głębia zdecydowanie wyczuwalna. Holografia jest za to nieco rozmyta, nie ma tu bardzo sztywnego podziału na stronę lewą i prawą, całość się przenika, co jednak dobrze pasuje do tonalności Phoenixów.
       
      Nie są nadzwyczaj wymagające prądowo, ale dobrze reagują na lepsze jakościowo źródła. Ważne jednak by nie szumiały, bo słuchawki to wyciągną.

       
      SIVGA P-II
      Pierwsze planary w zestawieniu, wycenione na 1599 zł.
      Przetworniki o rozmiarze 97x76 mm zostały wpasowane w muszle wykonane z czarnego orzecha, w którym umieszczono metalową siatkę ochronną, dodatkowo pokrytą wzmocnieniem w kształcie plastrów miodu. Jeśli szukamy czegoś o wyglądzie premium, co ma cieszyć nie tylko ucho, ale i oko, to zdecydowanie P-II warto postawić na biurku. 
      Tu pady są już zdecydowanie grubsze i bardziej ergonomicznie wyprofilowane niż w Phoenixach, choć materiały wykorzystano takie same. Dzięki temu, nie ma problemów ani z potliwością ucha, ani z długimi odsłuchami, o ile nie przeszkadza nam waga 420g.
      Obawiałem się wypustek na opasce pałąka, czy nie będą gniotły głowy jak w AKG K701, ale jednak ich większa elastyczność okazała się zbawienna i póki co nie dały mi się we znaki.
      Jako jedyne słuchawki Sivgi, P-II mają możliwość wychylenia muszli o 90 stopni do przodu i tyłu, więc można je położyć na płasko, bez sięgania po etui i obawy o obtłuczenie drewna.
       
      Brzmieniowo, to poniekąd rozwinięcie Phoenixów, o ile szukamy czegoś równiejszego i gładszego w przekazie.
      Tu nie ma już podbicia na midbasie, dół jest bardzo zrównoważony, ale przy tym szybki i z wyraźną nutą ciepła, więc nie należy rozpatrywać P-II jako monitorów. Tu muzykalność jest na pierwszym planie, choć dzięki dużej dynamice przetworników, Sivga chętnie przekazują uderzenie stopy czy tłuste bity.
      Średnica została zagęszczona i nieco przyciemniona przez stonowanie jej wyższego zakresu. Buduje to bardzo konkretny klimat, intymny i bliższy niż w Phoenixach. Tu również liczą się głównie wokale, ale są one pełniejsze, gładsze i bliższe. Pod nimi ulokowano warstwę instrumentalną, która potrafi zaskoczyć szybkością i naturalnością, ale z reguły jest nieco w tle za głosami.
      Góra jest nieofensywna, ale obecna i dynamiczna, z dużą naturalnością, choć mniej wyeksponowana niż w niższym modelu. Gdy się to doda do niższych części pasma, dostajemy strojenie dostosowane do długich sesji, gdzie nic nie ma prawa męczyć, a poszczególne dźwięki są wyraziste i dobrze zdefiniowane, o dużej naturalności.
      Mimo pewnego przyciemnienia na średnicy, podkolorowanie kolejnych tonów jest na niskim poziomie, dzięki czemu są zaskakująco neutralne pod względem tonalności.
      Pierwszy plan jest bliższy niż w Phoenixach, scena nieco mniejsza, ale za to dalsze plany są wyraźniej zarysowane, na czym zyskuje holografia. Również głębia jest lepiej przekazywana, szczególnie gdy jakieś dźwięki mają wybrzmiewać z tyłu.
       
      Tu już warto sięgnąć po mocniejsze źródło, by skorzystać z pełni dynamiki P-II. Zbalansowany przewód w zestawie również się przydaje, bo balans dobrze na nie wpływa.

       
      Sendy Audio AIVA
      I kolejne plenary, tym razem wycenione na 2399 zł.
      Konstrukcja niemal bliźniacza do P-II, jedynie szkielet pałąka jest z Phoenixów, muszle zrobiono z drewna zebrano, zamiast czarnego orzecha, a pady są wentylowane na całym obwodzie.
      Pewną ciekawostką może być to, że obecnie sprzedawane słuchawki nieco różnią się od tych, które można było kupić jakiś rok wcześniej. Tylko pod względem konstrukcyjnym zastosowano inne nauszniki (pierwotnie były takie jak w P-II) oraz inną skórzaną opaskę na pałąku. Pierwotnie była grubsza i sztywniejsza, kojarząca się choćby z tymi od HiFimanów, a teraz jest cieńsza i bardzo elastyczna.
      Pady na pewno mają wpływ na brzmienie, ale czy dodatkowo poczyniono jakieś zmiany w strojeniu? Ciężko powiedzieć bez porównania, ale zapewne tak, by mocniej odróżnić je od P-II.
       
      I brzmienie aktualnych AIVA zdecydowanie się od nich różni. To już granie mniej neutralne, bardziej nastawione na rozrywkę, żywiołowe i jaśniejsze.
      Energetyczność zaczyna się już na dole, gdzie bas jest bardziej zwarty niż w P-II, mocniej nastawiony na szybkie granie. Przy czym nie jest to granie na planie V, z podbitymi niskimi tonami, tu ciągle jest zaskakująco płasko, jednak zmienia się sam charakter brzmienia oraz barwa instrumentów.
      Tony średnie są bliższe niż w P-II i bardziej ofensywne, przez lekkie rozjaśnienie na wokalach. Nie prowadzi ono do wystąpienia sybilantów, ale wszystko wydaje się żywsze i zachęca do podkręcania głośności, żeby noga chodziła w rytm muzyki. Przy czym nie jest to granie szorstkie i chude, bo ciągle mamy dużą dozę gładkości płynącą z przetworników. Głosy nie są już tak kluczowe jak w niższych modelach, choć ciągle są naturalne i wyraziste, a średnica stara się być bardziej widowiskowa.
      Góra jest nieco podkręcona i efektowna, ale nie popada w przesadę. Instrumenty mają naturalną barwę, odpowiednio długie wybrzmiewanie i dużą kontrolę, dzięki czemu mimo grania z fantazją, nie męczą nawet w większej ilości, choć nie są tak bezpieczne jak w przypadku P-II.
      Scena ma zbliżony charakter do tej, jaką znajdziemy właśnie w P-II, ale poszczególne plany są mocniej zarysowane, a przez to powietrze między nimi czytelniejsze. Dodatkowo, zapewne ze względu na wentylowane pady, mimo podobnych rozmiarów, tu czuć większą swobodę.
       
      I również tutaj warto zaopatrzyć się w mocniejsze źródło, ze wskazaniem na zbalansowane.

    • By Qaz12
      Witam, jestem zainteresowany kupnem słuchawek Hifiman He-1000 w dobrym stanie technicznym, cena w zależności od wersji do uzgodnienia
    • By Inszy
      Jako że fanklub CA nie istnieje, a osobny dział Custom Art przepadł dawno temu, to zakładam należny wątek.
       
      Okazję mam dobrą, bo po latach rozłąki z ich słuchawkami, dziś przyszedł do mnie model Fibae 3x3 w uniwersalu. Jakoś tak po mojej miłości do Pro330 v1 i bardzo dobrych Pro330 v2, skierowałem się ku innym firmom, ale po pierwszych odsłuchach już wiem, że 3x3 znów wzbudzą u mnie stare uczucie
       
      Na początek ciekawostka - słuchawki grają nawet z kartofla i zachowują swój sposób grania, więc bardzo miła odmiana przy coraz większej ilości prądożernych doków. Mimo małego zapotrzebowania na prąd, nie są specjalnie czułe na szumy źródła.
       
      A jaki jest ich sposób grania? Na tyle ciekawy, że na początku nie wiedziałem co się dzieje. Niby skupione na średnicy, ale na skrajach niczego nie brakuje, niby dociążone, ale bas nigdy się nie wyrywa do przodu, niby dużo góry, ale nie są agresywne, niby bezpośrednie i bardzo intymne, a zachwycają sceną i wielkością źródeł pozornych. Dźwięki wiszą długo, ale jednocześnie są szybkie i dokładne - świetne połączenie muzykalności z graniem zrównoważonym i naturalnym. Lubią jednak materiał w dobrej jakości, bo przez wspomnianą bezpośredniość, dość mocno rzucają w twarz niedostatki w nagraniach.
      Jak do całości dodamy dobrą ergonomię, to mamy słuchawki na długie odsłuchy. Spokojnie można w nich leżeć, bo kopułki nie są grube.
       
      Ale żeby nie było, że wszystko jest świetne, to dwa minusy - kabel jest trochę za sztywny, a za suwak robi kawałek termokurczki, przez co przewód wygląda dość tanio i odbiera uroku słuchawkom przy pierwszym kontakcie. Sonicznie jest jak najbardziej w porządku, wydaje się solidny, ale estetów nie zadowoli.
       

×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy