Skocz do zawartości
Questyle preorder Czytaj więcej.. ×
Astell & Kern Diana by Jerry Harvey Audio - preorder Czytaj więcej.. ×
FiiO Quad Driver Balanced Armature In-Ear Monitors FA7 - PREORDER Czytaj więcej.. ×

Rekomendowane odpowiedzi

A mnie nurtuje inna rzecz. Przed zakupem testujesz wersje uniwersalną która zapewne nie gra identycznie jak customowa a o tym jak zagra wersja customowa dowiesz się dopiero po wydaniu 2,5-5tys zł?

Można się kierować recenzjami, opisami producenta oraz oczywiście odsłuchać demo. Trzeba wziąć poprawkę na to, że najczęściej demo ma więcej góry, a troszkę mniej basu i efekty przestrzenne mogą być nieco słabsze niż w ostatecznym produkcie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie było tylko lepiej jeśli chodzi o demo a pełna wersja ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Półtora miesiąca czekania i wreszcie są! Moje Custom Art Pro330v2. Nie przypuszczałem, że słuchawki mogą tak zabrzmieć. Moje wszelkie obawy związane z dociążeniem dźwięku czy odpowiednio słyszalnym basem zostały rozwiane. Jest dużo lepiej, niż się spodziewałem. Jedynie izolacja mogłaby być nieco większa.

 

Chciałem z tego miejsca podziękować Inszemu za niezwykle udaną transakcję - mimo problemów z kurierami :) - i cierpliwe odpowiadanie na moje pytania.

ca pro330.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Izolacja większa, już więcej się nie da. Chyba że masz coś nie z wyciskiem i nie masz seal'a.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Izolacja większa, już więcej się nie da. Chyba że masz coś nie z wyciskiem i nie masz seal'a.

Na seal nie narzekam, bo ubytków w basie nie odnotowałem, wręcz przeciwnie. Przypuszczam, że mniejsza izolacja jest związana z akrylem, z którego są wykonane. Pisząc "mniejsza" mam na myśli porównanie do MEE P1 na choinkach biflange.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Izolacja większa, już więcej się nie da. Chyba że masz coś nie z wyciskiem i nie masz seal'a.

 

Oj da się. Miałem 2 razy dopasowywane Harmony 8.2 (silikon) - od za dużych do idealnych. Za każdym razem seal był idealny, tylko komfort się zwiększał.

Mimo idealnego seal'a, Flare Audio na piankach jednak trochę lepiej izolują.

Sam fakt, że to customy nie oznacza, że izolacja jest tak dobra jak to tylko możliwe. Wystarczy spojrzeć na listę recenzji customów na headphonelist - izolacja w niektórych customach oceniono na 4.5-5/10. Earsonics Velvet mają 4/10 - miałem i izolują zdecydowanie mniej niż przeciętne uniwersale.

Edytowane przez awayeah
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałem 330 i na nich miałem dużo większą izolację niż na etach, a wiadomo jaka jest izolacja na etach z tri-flangami. Teraz używam Earsonic s-em6, czyli uniwersali i izolacji praktycznie tam nie ma, w stosunku do etów czy Pro330, za każdym razem kiedy miałem robione to izolacja i tak była dużo większa od etów. Może wszystko z izolacją zależy od budowy małżowina, gdyż wiadomo że nie zawsze się da zrobić, tak aby pokryć wszystkie nierówności jakie są w uchu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wyżej, w customach tez mam największy stopień izolacji jaki miałem okazje poczuć. Żadne uniwersalne mi takiego nie dały. Myśle ze to kwestia seal albo może nie do końca włożyłeś jak powinno się to umieścić. Ja tak czasami mam- to jest bardzo mały stopień ale robi różnice. Dwa, może kwestia odlewu samego.

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja się nie zgadzam z tą izolacją. Tzn. patrzę na to z drugiej strony - zakładam, że mam idealny seal z Harmony bo tak po prostu jest - to w końcu słuchawki na podstawie wycisków. Poza tym jak miałem odrobinę za duże i jeszcze dociskałem, nic w zakresie izolacji się nie zmieniło, po poprawce też. I oceniam go na 8.5-9/10, podczas gdy Flare Audio 9-9.5/10.

 

 

miałem 330 i na nich miałem dużo większą izolację niż na etach, a wiadomo jaka jest izolacja na etach z tri-flangami. Teraz używam Earsonic s-em6, czyli uniwersali i izolacji praktycznie tam nie ma, w stosunku do etów czy Pro330, za każdym razem kiedy miałem robione to izolacja i tak była dużo większa od etów. Może wszystko z izolacją zależy od budowy małżowina, gdyż wiadomo że nie zawsze się da zrobić, tak aby pokryć wszystkie nierówności jakie są w uchu.

 

Izolacja na pewno zależy od budowy ucha, ale to raczej będziesz miał gorszą niż inni izolację w uniwersalach, a nie w customach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mówicie o CIEM-ach silikonowych czy akrylowych/ Bo imo różnice w izolacji mogą wynikać z innego materiału.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie kwestia budowy ucha i materiału. Akrylowe LEA izolują świetnie, ale pamiętam że izolacja w etach hf3 była odrobinkę lepsza. Może kwestia głębszego włożenia, może silikonowych tipsów, może jedno i drugie. Natomiast dokładam się do zdania że CIEM'y mimo świetnej izolacji nie muszą koniecznie izolować najlepiej na świecie.

 

Wysłane z mojego PLK-L01 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopisuję się z moimi Lime ears Aether.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I u mnie w M2 izolacja jest bardzo dobra. Za to w FLC na triflangach jest też bardzo wysoka, choć jednak gorsza niż w customach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepszą izolację ever miałem z Etami i triflange. Akrylowe Lime Ears LE3SW izolowały bardzo dobrze, lepiej niż jakiekolwiek uniwersale, nawet na piankach. Ale to nadal nie był poziom Etów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dość poważny problem z moimi ciem-ami Custom Art Pro330v2 (akrylowe). Słuchawki kupiłem jako używane, w styczniu były w Custom Art na przeprowadzeniu ownership transfer wraz z wymianą kabla. Wszystko pięknie hulało, ale od kilku dni w głośniejszych fragmentach pojawia się wyraźne przesterowanie na wysokich tonach i wyższej średnicy, przede wzzystkim w prawej słuchawce. Słuchawki są regularnie czyszczone, uszy też :). Czy jestem w stanie samemu coś z tym zrobić czy lepiej odesłać je do Custom Art?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopisuję się z Harmony 8.2 wersja akrylowa.

Nie mam specjalnie porównania z innym sprzętem tego typu, szczególnie w tym przedziale cenowym, ale po krótkich epizodach z różnymi dokami 10$ - 300$ stwierdziłem, że custom tipsy albo customy to jedyna opcja dla moich uszu. 95% słuchawek jak również gumek,tipsów, choinek czy jeszcze co tam się wkłada do uszu powodowały dyskomfort. Czasem, jak w przypadku ZST po prostu nie leżały mi dobrze w uszach/wypadały/kiepski seal, innym razem (ER4S) po prostu dostawałem zapalenia ucha po 5 minutach używania. 

Słuchałem na XDP 100R. Mój wysłużony HTC M8 wyraźnie nie jest w stanie wydobyć z nich odpowiedniego dźwięku, więc jakiegoś zapasu mocy potrzebują.

Jeśli chodzi o komfort, wyciek dźwięku na zewnątrz jak i tłumienie 8.2, jak pewnie każde inne CustomArty, zasługują według mnie na 10/10. Jak mówiłem porównania nie mam, ale kiedy leżą mi w uszach idealnie, nie słyszę większości dźwięków z zewnątrz ( nawet przy wyłączonej muzyce ), a nawet słuchając zbyt głośno, do otoczenia nie wycieka żaden dźwięk - przyczepić się nie mam gdzie.

 

Jeśli chodzi o jakość dźwięku, porównywać mogę jedynie z nausznymi, więc opis nie będzie zbyt wartościowy.

Pierwsze słowo jakie przychodzi na myśl to: detal. 8.2 są szalenie detaliczne. Pewnie jest to zasługa bardzo bezpośredniego  sposobu prezentacji dźwięku tego typu słuchawek. No ale jeśli w nagraniu jest jakiś dźwięk, szum, kaszlnięcie, przesunięcie krzesła i czy oplucie mikrofonu podczas nagrania, to Harmony go wyłapią. 

Zaskoczyły na pewno scena, holografia i separacja, można się zastanawiać jakim cudem tak "wielki" dźwięk wychodzi z czegoś tak małego.

Góra jest wyjątkowo przyjemna, bardzo pełna, zupełnie nie męcząca. Bas mógłby schodzić niżej, natomiast jest bardzo "szeroki", bardzo podobny do basu Flowów na H10 przed wymianą opampów. Ciut gorszy jakościowo. No i zostaje nam średnica, a ta jak można się spodziewać, dzięki holografii, szczegółowości i separacji, o których wspominałem wcześniej jest bardzo przyjemna w odbiorze, choć trochę zbyt mało żywa/angażująca.

 

Harmony 8.2 brzmią jak słuchawki stworzone do pewnych gatunków muzyki. Muzyka poważna, filmowa, pop, częściowo jazz ... no i pewnie wiele innych. Muzyka, w której chcemy móc wybrać sobie jeden instrument i móc go "śledzić". Są to słuchawki, które pozwalają nam wyobrazić sobie całą orkiestrę i umiejscowić ją na wyimaginowanej scenie w naszej głowie. Słuchawki, które pozwalają nam skupić się na głosie, rozłożyć go na czynniki pierwsze, delektować się nim. Problem pojawia się, gdy zamiast analizować, chcemy po prostu słuchać.

Niby instrumenty się nie zlewają, niby każdy dźwięk wybrzmiewa tak długo jak powinien, niby nie brakuje żadnej nutki, ale razem nie brzmi to tak jakbym chciał. Trochę tak jakby rozłożyć skomplikowane równanie do najprostszej postaci i zorientować się, że nagle nam wynik nie pasuje. Mówię tutaj o koncertach gitarowych, bluesie, wszelkich rodzajach rocka, pewnie również o metalu. Dla mnie te gatunki nie brzmią na 8.2 wybitnie. Brakuję im po prostu tego "mięsa", mocy, energii, wybrzmienia. Gdybym miał je porównywać ze słuchawkami otwartymi, to sygnaturą są bardzo podobne do HD800S ( o jakości dźwięku pisać nie chcę, bo sennkom dałem nieco zbyt mało czasu ).

 

Mimo wszystko, na mnie słuchawki wywarły zdecydowanie pozytywne wrażenie, pomimo swojej (nieco przerażającej ) ceny. Zostaje też kwestia doboru odpowiedniego playera, ale szczerze brzmi to na tyle dobrze, że jakoś nie czuję się zmuszony.

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na razie  zbieram na Ciemy,  ale już  sam  nie  wiem  które. :P

W tej chwili  zastanawiam  się  nad CA F2 lub LE3SW.  

Miał  ktoś  jako  takie  porównanie? 

W FIBAE kusi ta nowa technologia i typowe  rockowe brzmienie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej jeśli masz pieniądze albo czas to pojechać i posłuchać samemu... Ja sam, zanim wybrałem posłuchałem modeli uniwersalnych, by chociaż poznać charakter w jakikolwiek sposób... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W CustomArt jest zniżka na pre-order FIBAE 3. Kod na 20% to pofibae3

Akcja trwa do końca stycznia 2018.

 

https://thecustomart.com/shop/acrylic-products/fibae-3-acrylic/

Note: For FIBAE 3 preorder, please use ‘pofibae3’ voucher code at the checkout

Edytowane przez czernomorec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że pytanie nie wybiega poza wątek. Gdzie mogę zamówić reshelling Ultimate Pro 7? Z góry dzięki za pomoc. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lime Ears i CustomArt na pewno robią.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od jakiegoś czasu nie robią, no chyba że przez ostatnie kilka miesięcy coś się zmieniło (tzn. robili, przestali, ale znowu robią). Miałem podobną potrzebę i okazało się, że już żaden producent CIEMów  w Polsce nie bawi się w reshelling cudzych wyrobów. Ja wysyłałem do AmbientAcoustics (Ukraina).

Edytowane przez Gourney
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Dnia 15.02.2018 o 11:45, voegelin napisał:

Mam nadzieję, że pytanie nie wybiega poza wątek. Gdzie mogę zamówić reshelling Ultimate Pro 7? Z góry dzięki za pomoc. 

 

Dnia 15.02.2018 o 12:10, Greezye napisał:

Lime Ears i CustomArt na pewno robią.

Nie reshellujemy od dłuższego czasu. W EU w ciężko o reshell, my wysyłaliśmy naszych klientów do LiveZoner we Włoszech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestarzałe info :D Czemu trudno o reshell? Jakieś trudności związane z procesem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podejrzewam, że ilość czasu jaką trzeba poświęcić na reshell cudzej konstrukcji, czyni całe przedsięwzięcie mało opłacalnym, ale to tylko moje przypuszczenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Gourney
      Cześć
       
      Przyznam szczerze, że użytkownikiem forum jestem od jakiegoś czasu i zdarzało mi się wyrażać swoją opinię o takim, czy innym sprzęcie, tym niemniej po raz pierwszy na tyle uporządkowałem myśli, że pełen dumy zdecydowałem się zamieścić je w dziale z recenzjami sprzętu.
       
      Dlaczego Filaudio?
       
      Zasadniczo z ciekawości . Owszem, przyznaję, że szukałem dźwiękowego powrotu po moich do teraz nieodżałowanych CA pro210, które nie są od jakiegoś już czasu dostępne w ofercie The Custom Art, a które były dla mnie spersonalizowanym odpowiednikiem Etymoticów Er-4s. Będąc wówczas posiadaczem dwóch świetnych par CIEMów – CA pro330v2 i spersonalizowanych UE.triple.fi stwierdziłem, że czas spróbować czegoś nowego.
       
      O Filaudio…
       
      …wiadomo niewiele. Na stronę internetową trafiłem całkowicie przypadkowo, a samą markę kojarzyłem wówczas ze sklepem, w którym można było nabyć słuchawki i akcesoria od Mee Electronic. Okazało się jednak, że od jakiegoś czasu Filaudio to również słuchawki spersonalizowane w przystępnych, jak na tego typu produkt i biorąc pod uwagę rodzimych producentów takiego asortymentu, cenach. Na wspomnianej stronie zamieszczony jest również materiał marketingowy – krótki reportaż o firmie z wywiadem z producentem słuchawek, który – jak się dowiedziałem z forum – jest jego użytkownikiem. Jest jeszcze odesłanie do bloga, który ogranicza się do prezentacji zdjęć z poprzednich realizacji słuchawek. Nawet teraz niewiele można tam obejrzeć, więc wszystko to sprawia wrażenie, jakby temat produkcji słuchawek był nieaktualny. Podobno jest także profil na Fejsie, ale jako że fejsa nie mam, więc tam nie zaglądam .
       
      O ofercie i moim wyborze
       
      W ofercie Filaudio są 4 modele słuchawek: jedno-, dwu-, trzy- i czteroprzetwornikowe. Pierwsze co rzuca się w oczy to ich ceny – podstawowy model i wersji bez udziwnień możemy dostać już za niecałe 500 zł, co – biorąc pod uwagę ceny konkurencji – jest dobrą ofertą. Wiadomo, że cena to nie wszystko, tym niemniej w przypadku rozczarowania dźwiękiem strata finansowa jest odpowiednio mniejsza.
       
      Brzmienie poszczególnych modeli Filaudio scharakteryzowane jest zdawkowym komentarzem i grafikami mającymi chyba przedstawiać natężenie poszczególnych tonów, co oczywiście – jak dla mnie – nie ma zasadniczo żadnej wartości informacyjnej (no może ewentualnie taką, że np. w danym modelu słuchawek tony niskie przeważają nad wysokimi itd., co – wobec braku jakiegokolwiek punktu odniesienia – jest jak wróżenie z fusów; coś wyjdzie, z tym że nie wiadomo co konkretnie). Nie jest to jednak jakaś straszna zbrodnia na kliencie (osobiście tak tego nie odbieram), ponieważ nie wiem, czy lepiej poczułbym się czytając barwny opis, jak to, przykładowo, tony wysokie są czyste jak woda źródlana, a bas schodzi do samych piekieł .
       
      Opcje dodatkowe to standard – odpinane kable, fikuśne kolorki, czy grafiki na faceplate’ach będące ekspresją własnego „ja”.
       
      Teraz najtrudniejsza sprawa – co wybrać? Wybór CIEMów jest o tyle specyficzny, że w przeciwieństwie do rzeszy słuchawek uniwersalnych, nie ma możliwości odsłuchania produktu finalnego, a słuchanie tzw. testówek też może nie oddawać (i pewnie nie oddaje) pełni dźwięku oferowanego przez spersonalizowany wyrób. Dlatego też ważny jest dobry kontakt z producentem, który cierpliwie wysłucha wymagań, a następnie zaoferuje coś co – przynajmniej w jego przekonaniu – będzie miało szansę spełniać nasze oczekiwania. Jest to o tyle ważne, że – jak to ma miejsce w przypadku Filaudio – kropki charakteryzujące poszczególne fragmenty pasma nie dają tak naprawdę żadnych informacji o dźwięku.
       
      I tu muszę przyznać, że kontakt z Panem Filipem (bo tak ma na imię producent) jest bardzo satysfakcjonujący. Rzetelnie odpowiadał na wszystkie pytania, przeanalizował moje widzimisię i zaproponował Filaudio2 z niewielkimi modyfikacjami technicznymi (mam gdzieś ich opis, ale tutaj go sobie daruję, ponieważ – jak dla mnie – mógłby być równie dobrze napisany chińskimi krzaczkami, jednak wspominam o tym, ponieważ mogły one wywrzeć wpływ na mój opis dźwięku) wynikającymi ze zboczenia na punkcie tomów wysokich. Mogę powiedzieć w duży uproszczeniu, że chciałem Filaudio2 z czterema kropkami na wykresie przy wysokich tonach.
       
      Słuchawki otrzymałem po jakichś dwóch tygodniach. Przyszły w solidnym pudełku (PELI case), z zamszowym woreczkiem, czyścikiem i odpinanym kablem. Wykonanie mojego egzemplarza stoi na wysokim poziomie. Oceniając jakość wykonania punktem odniesienia były personalizowane w LimeEars UE triple.fi, które uważam za zrobione wręcz wzorowo. W stosunku do nich jedyne do czego mogę się doczepić to drobne, wyczuwalne pod opuszkami palców nierówności na faceplate’ach, które jednak w żaden sposób nie wpływają na walory estetyczne. Grafiki to prawdziwe arcydzieło - wyglądają tak, jak na zdjęciach poglądowych, a podobno wcale niełatwo było je zrobić.
       
      Osobną kwestią jest ich dopasowanie, ponieważ jest ono wypadkową wycisku i jego późniejszej obróbki. Tutaj również nie mam uwag – wyciski robiłem w LimeEars, a zrobione na ich podstawie Filaudio2 pewnie siedzą w uszach, szczelnie je zatykając.
       
      Kilka słów o kablu – niezbyt dobrze go pamiętam, jako że poszedł w świat, a ja przesiadłem się na kabel Forza AudioWorks Copper Series IEM MK2, niemniej jednak stock nie wzbudził we mnie jakichś negatywnych uczuć. Był stosunkowo cienki, giętki i z tych nie plączących się. Z jednej strony zakończony kątowym jackiem, z drugiej – wtykami typu MMCX. Tu też jedna uwaga – wtyki były w kształcie sześcianów, które – po pierwsze – wydały mi się dość duże, po drugie – lekko uwierały w ucho, ale w sumie to drobiazg.
       
      O dźwięku
       
      Na wstępie dwie uwagi. Pierwsza jest taka, że – jak wspomniałem – posiadany przeze mnie egzemplarz Filaudio2 przeszedł pewną modyfikację…hmmm…uwydatniającą wysokie tony. Poza tym niemal od początku używam do nich wzmiankowanego kabla FAW i choćbym nie wiem jak się starał, to dźwięk słuchawek na stockowym kablu bezpowrotnie zatarł się w mojej pamięci. Trzeba mieć to na uwadze czytając poniższą charakterystykę dźwięku (oczywiście obok kwestii, że cały opis wrażeń dźwiękowych to moja i tylko moja opinia). Druga uwaga dotyczy poniższego opisu – nie oszukujmy się, żaden tam ze mnie wytrawny recenzent, czy niesamowicie obyty (osłuchany) z różnorakim sprzętem gość. Nie czytam wykresów, bo nie umiem i nie przeanalizuję szczegółowo poszczególnych składowych pasma – sumarycznie bliżej mi do poetyckich opisów niż do technicznej analizy. Ot, taki już mój nieodparty urok humanisty .
       
      Dźwięk Filaudio2 leży po jasnej stronie mocy. Dół nie jest i w zamyśle nie miał być faworytem, a raczej tłem dla właściwych wydarzeń, czyli tego, co dzieje się na średnicy i na górze rzecz jasna. Z powyższego płyną dwa wnioski – po pierwsze –nie poleciłbym ich komuś kto szuka basu z piekła rodem, czy od którego dzwonią zęby. Po drugie – Filaudio2 brzmią, w mojej ocenie, najciekawiej w połączeniu z muzykalnymi, cieplejszymi źródłami. Słuchałem ich na różnych DAPach i dla Toucha 5g, czy choćby posiadanego aktualnie Cowona J3 powiedziałbym „raczej nie”, natomiast dla takiego Cowona Plenue D, czy Colorfly C10 – „zdecydowanie tak”. Mam nadzieje, że wiecie o co chodzi. Nie znaczy to, że z takim J3 Filaudio2 w ogóle nie grają, czy grają katastrofalnie, jednak w ich przypadku dochodzi momentami do nadmiernego wyeksponowania góry, co może zmęczyć. Oczywiście można dokonać pewnych korekt EQ, ale ja z zasady takich wynalazków nie używam (złośliwy powie, że nie mam – vide Colorfly C10).
       
      Wracając do basu. Nie jest to dla mnie priorytetowa część pasma – zadowalam się jak już jest i nie brzmi jak walenie pałką w karton, albo jak odgłosy mordowania nieprzebranych zastępów adwersarzy rodem z Diablo2 (kto nie wie co to za dźwięk, niech zagra – zapadł mi w pamięć dłużej niż sama gra). Wracając do rzeczy – basu w Filaudio2 jest przyzwoita ilość (tak na trzy z pięciu kropek – każdy przecież wie o co chodzi ), jest szybki, dokładny (punktowy można by rzec – takie zgrabne określenie). Nie wybrzmiewa długo, nie wibruje, nie masuje uszu i nie schodzi nisko. Trudno mi powiedzieć jaki ma to wpływ na odbiór poszczególnych gatunków muzyki – ja już po prostu przywykłem do takiego sposobu podawania dźwięku. Nie uważam też, aby akurat z tego powodu jakiegoś gatunku muzyki na Filaudio2 nie dało słuchać, choć przyznam, że nie próbowałem szeroko pojętego disco (a zatem nie tylko polo) i
      hip-hopu/rapu.
       
      Średnica – tutaj dużo się dzieje. Jest żywa, a nawet żywiołowa i bliska ucha. Wszystkie instrumenty brzmią jak należy (przykładowo harfa Vollenweidera czaruje jak mało kiedy). Na uwagę zasługują wokale, które dzięki wspomnianemu efektowi przybliżenia do ucha brzmią, jakby artysta szeptał (albo, zależnie od repertuaru, wrzeszczał wprost do ucha). Czy to się może podobać, czy też nie, to już inna sprawa – mi taki sposób podawania dźwięku odpowiada, ponieważ – w spokojnych kawałkach (przykładowo, Shearwater – „Meridan”)– tworzy intymny spektakl i wrażenie niemal bezpośredniego kontaktu z wokalistą.

      Tony wysokie są fajnie rozciągnięte i nie kłują w uszy, pod warunkiem właściwego doboru źródła, o czym wspominałem. Talerze, na których dźwięk jestem szczególnie wyczulony nie zlewają się w jeden nieznośny szum, choć czasem potrafią zabrzmieć odrobinę matowo. Ogólnie górę oceniam tylko nieznacznie niżej niż ta, którą prezentują chociażby Ety Er-4s na zielonych filtrach, a to – jak dla mnie – spory komplement.
      Szczegółowość i separacja stoją na bardzo dobrym poziomie. W tym zakresie niezawodnym testem jest kawałek Dire Straits – „Sultans of swing” ze wszystkimi jego instrumentalnymi smaczkami. W przypadku Filaudio2 test wypada pozytywnie – wszystko jest na swoim miejscu.
       
      Scena nie należy do szerokich. W zasadzie można by rzec, że jest wąska i budowana w głąb. Słuchanie muzyki jest w głowie, a nie gdzieś ponad nią. Jej niezaprzeczalną zaletą jest jednak to, że jest poukładana, ale bardziej na zasadzie „przód-tył” (mam nadzieję, że tłumaczę zrozumiale). Może to trochę przeszkadzać w utworach symfonicznych (dajmy na to płytę Oldfielda „Music of the spheres”), gdzie potrzebny jest rozmach i powietrze, ale tragedii nie ma.
       
      Na zakończenie dodam, że słuchawki są łatwe do napędzenia – grały ze wszystkiego, nawet niezbyt mocny Touch 5g dawał im radę. Podłączane do ampa (FiiO e12a, Aune B1) nie czerpią jakiś wymiernych korzyści – w przypadku B1 (e12a dawno nie mam, a pamięć mam dobrą, ale krótką) dochodzi do pewnego „wygładzenia” dźwięku, ale nie jest to nic, co byłoby warte specjalnego zaopatrywania się we wzmacniacz. Jak dla mnie to ich zaleta, ponieważ nadają się do zastosowań typowo przenośnych i tak są przeze mnie wykorzystywane - głównie w podróży.
       
      Podsumowanie
       
      Filaudio2 uważam za udany produkt. Z pewnością nie są to bardzo uniwersalne słuchawki, czyli nie dla każdego i nie do wszystkiego, choć w drugim przypadku jest to raczej kwestia źródła niż gatunku muzycznego. Moim skromnym zdaniem warto zainteresować się ofertą tej firmy, choć oczywiście nie wypróbowałem całej gamy produktów, niemniej jednak jakość wykonania i dźwięku Filaudio2 stanowią pewien prognostyk pozwalający z optymizmem podejść do marki Filaudio.
       
      Pozdrawiam
      Gourney
       
      P.S. Zdecydowałem się nie podnosić atrakcyjności recenzji przez zamieszczanie zdjęć posiadanego przeze mnie egzemplarza słuchawek. Zainteresowanych odsyłam bezpośrednio na stronę producenta, na której zamieszczone są zdjęcia m.in. mojego modelu.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności