Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'DSD'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • MP3store
    • MP3Store | sklepy
    • Co kupić?
  • Ogólnie
    • Forum ogólne
    • HydePark
    • Muzyka
    • Gaming
    • Konstruktorzy DIY
    • Wydarzenia i eventy AUDIO
  • Modyfikacje i naprawy sprzętu
    • DIY
    • Hardware
    • Naprawy
  • DAC / AMP
  • Słuchawki
  • Odtwarzacze przenośne audio-video
  • Sprzęt stacjonarny
  • Głośniki bezprzewodowe (bluetooth)
  • Testy i recenzje
  • Czytniki e-booków

Calendars

There are no results to display.

Blogs

  • oKSYgen.pl/blog
  • mario's Blog
  • Szycha's Blog
  • Qoolqee X2's Blog
  • M@ro's Blog
  • raf_kichu's Blog
  • matej7's Blog
  • Rudy's Blog
  • Radzique's Blog
  • sjf's Blog
  • JackJacky's Blog
  • lip?@'s Blog
  • ostry1976's Blog
  • dawidek1025's Blog
  • sansa e260
  • Amcia's Blog
  • KlOcEk BlOg
  • Maniak666's Blog
  • arek01's Blog
  • barbolcia's Blog
  • Perypetie z samsungami
  • pytanko666's Blog
  • blogs_blog_24
  • Domin0's Blog
  • Kuba19's Blog
  • piotrekskc's Blog
  • herbee's Blog
  • Dziku87's Blog
  • -Thug Blog-
  • Seba_JKJ's Blog
  • gollombus' Blog
  • Hal Breg's Trivia
  • lordskoli's Blog
  • Dominik 007's Blog
  • wladca69's Blog
  • WooFer's Blog
  • siloe z życiem boje
  • selphy's Blog
  • ametyn life on real
  • VEDIA S.A.
  • CafeIT.pl
  • Zbiór radosnej twórczości.
  • Blog o początkach inwestowania
  • Daryush CD Players
  • fotomini Blog
  • Admin
  • the fuller Blog
  • the fullerBlog
  • the fullerBlog
  • D@rkSid3 Tech News
  • test
  • MUZYCZNE PRANIE
  • ble ble
  • dadi11Blog
  • Po prostu musiek
  • wielkadziuraBlog
  • Testy, teściki i ich wyniki
  • retter - liczy sie tylko muzyka
  • astellBlog
  • Blog Lorda Raydena
  • ArthassBlog
  • znienawidzonyBlog
  • znienawidzonyBlog
  • Podejrzana sprawa
  • Muzyczne sanktuarium
  • MuzoStajnia
  • Pomoc dla ofiary wypadku w Gdańsku
  • Martinez01Blog
  • Lucky1209Blog
  • Podróżowanie jest fajne
  • Ciekawostki ze świata
  • Arthass Music.log
  • Halls of Fame
  • Best budget TWS truly wireless earbuds under $50 in 2019
  • Best budget TWS truly wireless earbuds under $50 in 2019
  • Which type of headphone is suitable for you?
  • How many types of noise canceling technology?
  • (5.9MB) Download lagu Kartonyono Medot Janji Denny Caknan MP3 GRATIS
  • (5.9MB) Download lagu Denny Caknan Sugeng Dalu MP3 GRATIS
  • (5.6MB) Download lagu Tanpo Tresnamu Denny Caknan MP3 GRATIS
  • (5.2MB) Download Lagu Sampe Tuwek Denny Caknan MP3 GRATIS
  • (5.3MB) Download lagu Chintya Gabriella Lelah Dilatih Rindu MP3 GRATIS
  • (4.9MB) Download lagu Perlahan Guyon Waton MP3 GRATIS
  • (5.9MB) Download lagu Faline Andih Mencari Alasan MP3 GRATIS
  • (4.8MB) Download Lagu Hendra Kumbara Dalan Liyane MP3 GRATIS

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


odtwarzacz


słuchawki


testuję


chcę

Found 7 results

  1. Cześć, Rozglądam się za streamerem, który chyba nie istnieje bowiem chciałbym żeby miał całą funkcjonalność CA CXN v2 z możliwością upsumplingu i podpięciem CD (CXN to oferuje) ale bez DAC'a lub z możliwością jego pominięcia. Idealnie by było gdyby DAC mógł być podłączony także przez USB. To co mi się podoba jeszcze w CXN v2 to wyświetlacz, którego będzie mi chyba bardzo brakować w audiolabie 6000N. Jestem jednak otwarty na inne pomysły niż te 2 urządzenia. Nie chcę nic opartego o RPi ani w budżecie istotnie wyższym od nowego CXN. Dodatkowe wymagania to Tidal (MQA może być opcjonalnie, CXN chyba ma je wspierać kiedyś?), min DSD256 miło jakby wspierał DSD512. Wewnętrzny storage nie jest mi potrzeby, a nawet traktuję to bardziej jako wadę. Bluetooth jest fajną opcją ale nie wymaganą. Z góry dziękuję za komentarze (jeśli używacie któreś z tych urządzeń) i za pomysły na inne.
  2. O Aune coraz częściej mam bardzo dobre mniemanie, które odzwierciedla nie tylko pozytywna ocena brzmienia, jakości i opłacalności, ale też opinie innych osób, które potwierdzają moje własne obserwacje i podzielają pozytywne postrzeganie wyrobów tego producenta. Nie wszystkie ich konstrukcje okazywały się udane, część z nich uważam za zaprojektowane błędnie, niedostatecznie pod względem ergonomii, czy też możliwości. Większość jednak to pokaz naprawdę ogromnego kunsztu projektowego, zupełnie jakby konkretnymi przedsięwzięciami zajmowała się zupełnie inna osoba lub zespół osób. Do takich produktów absolutnie zaliczyć można lampowe hybrydy T1, świetnie zapowiadający się wzmacniacz przenośny B1, ale też i jedną z lepszych integr słuchawkowych na rynku – S16. Nie wszyscy jednak szukają w cenie ok. 1000 zł lampy zorientowanej na wejścia i wyjścia analogowe, jak również chcą czegoś więcej, niż tylko wzmacniacza. Potrzeba im DACa. Porządnego DACa, który zapewni multum możliwości przyłączeniowych i zaoferuje nowoczesny układ dekodujący, również pod kątem coraz częściej implementowanego standardu DSD. Na szczęście o ile do tej pory mieliśmy troszkę posuchę pośród takich układów, tak wreszcie pojawiło się coś, co wprowadza jakąkolwiek większą świeżość w tym zakresie. Przed Państwem tym samym kompletna nowość na rynku – Aune X1S, za którego (de facto przedpremierowe) dostarczenie dziękuję sklepowi Audeos.pl, wyłącznemu dystrybutorowi tej marki na Polskę. http://www.audiofanatyk.pl/recenzja-daca-wzmacniacza-aune-x1s/
  3. "Aune S6 Pro to przetwornik cyfrowo-analogowy ze zintegrowanym zbalansowanym wzmacniaczem słuchawkowym. Po oferujących rewelacyjny stosunek jakości do ceny słuchawkach dousznych B1 jest to kolejny produkt firmy Aune, któremu przyjrzymy się bliżej." https://hifizone.pl/aune-s6-pro-recenzja/ Miłej lektury i do przeczytania już niebawem
  4. Cześć i czołem Postanowiłem się zainteresować formatem DSD, zainstalowałem program Jriver MC24 na Windowsie 7, używam amplitunera Yamaha RX-V483, wg instrukcji ten amp obsługuje DSD. Połączenie mam takie, Ge Force GTX 650Ti -> HDMI -> amplituner -> HDMI -> tv Wg instrukcji na strone producenta Jriver próbowałem wszystkie formaty w opcjach -> output i muzyka jest słyszalna ale mocno zniekształcona, próbowałem to ustawić, siedziałem przy tym kilka godzin i nic, nie wiem czy sprzętowo jestem gdzieś ograniczony czy programowo i coś muszę ustawić czy inaczej ograniczony i coś po prostu spierdzieliłem Bardzo bym prosił o jakieś porady bo już tracę wiarę że będę mógł posłuchać muzyki w tym formacie a nigdy nie słyszałem i bardzo jestem ciekaw. Wrzucam dwa screeny z moich obecnych ustawień w Jriver, może będą przydatne.
  5. Zapraszam do dyskusji tu - http://forum.mp3store.pl/topic/108490-dsd-przyszlosc-czy-audiovoodoo/?hl=dsd Oraz do używania szukajki.
  6. Mytek Manhattan DAC - recenzja. Muszę przyznać, tak tytułem wstępu, że do tej recenzji podchodziłem z dość dużym podekscytowaniem i ciekawością. Nie będę też ukrywał, iż w tym konkretnym przypadku człowiek jednak w jakiś sposób nastawiał się na takie a nie inne, mówiąc kolokwialnie, “granie”, na pewien określony charakter brzmienia. Zwłaszcza, że już od dłuższego czasu na rynku jest wiadomy produkt firmy Mytek, czyli Stereo 192 DSD DAC, którego skądinąd jestem posiadaczem i który jest przetwornikiem nie tylko bardzo znanym ale nierzadko także traktowanym jako pewny punkt odniesienia w swoim zakresie cenowym. Wiele osób zastanawiało się, czy będzie - a jeżeli tak, to jak duża - korelacja pomiędzy najnowszym dzieckiem firmy z Nowego Jorku, a jego mniejszym poprzednikiem. Czy będzie to taka sama szkoła brzmienia - czy też może firma Mytek poszła w tym przypadku inną drogą? Należy tutaj, już we wstępie, zaznaczyć, że o ile Manhattan DAC wykazuje pewne wspólne cechy, rzekłbym – genetyczne – w stosunku do Stereo 192 DSD, to są to jednak dwa różne urządzenia. Odmienne bynajmniej nie tylko w kontekście faktu, że oba znajdują się na zupełnie róznych pułapach cenowych, ale także z wielu innych względów - o czym dalej w recenzji. Bliższe spotkanie z Manhattan DAC jest także o tyle pouczające, że dość wyraźnie pokazuje, jak na wyższych pułapach, nie tylko cenowych, pójście pół kroku w inną stronę, jeżeli chodzi o ogólną stylistykę brzmieniową, będzie oznaczać także całkowicie inny rezultat końcowy. Mówiąc zatem językiem programistów – nie jest to Stereo 192 DSD DAC++. Manhattan należy do zupełnie innej klasy urządzeń. Po kolei. DNA - czyli budowa. Już na pierwszy rzut oka, przy wyciąganiu Manhattana z kartonu, rzucają się w oczy dwie rzeczy: zupełnie inny design (niż w przypadku Stereo 192 DSD) oraz waga - aż 8 Kg. Obudowa w tym przypadku jest wykonywana w Kalifornii. Wygląd wydaje się na pierwszy rzut oka dość ekstrawagancki i może nawet – dla niektórych - kontrowersyjny. Zupełnie subiektywnie zaś muszę przyznać, że po dłuższym obcowaniu z tym sprzętem człowiek nawet nie tyle, że zaczyna się do niego przyzwyczajać, co po prostu docenia jego oryginalność. Na pewno nie jest to kolejny klocek o niejakim wyglądzie i można sobie śmiało wyobrazić, że może wkomponować się w wiele wnętrz – także na zasadzie kontrastu. Również w przypadku ludzi kupujących ten przetwornik do studia. Jego wizualna nietuzinkowość będzie jak najbardziej dużym atutem, bo nie zginie on w całej palecie studyjnych urządzeń. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, jednakże zdecydowanie lepiej, jeżeli urządzenie ma swój styl a nie jest kolejnym bezimiennym pudełkiem. Patrząc na budowę od strony bardziej praktycznej – od razu rzuca się w oczy duży wyświetlacz, idealnie moim zdaniem wkomponowany w całość. Przywodzi na myśl stare wyświetlacze stosowane chociażby w urządzeniach firmy Mark Levinson. I o ile można by się spierać, czy nie są po prostu zbyt pretensjonalne, to faktem jest, że – zwłaszcza w większych pomieszczeniach – tak duże wyświetlacze okażą się nad wyraz praktyczne. Nie ma żadnych problemów z odczytaniem wskazań z odległości kilku metrów, a proszę wziąć pod uwagę, że wiele osób podłączy tej klasy przetwornik do systemu stojącego w salonie o wielkości kilkudziesieciu metrów. Jeżeli chodzi o budowę, to sercem przetwornika jest ogólnie znany układ ESS Sabre. Kość już dobrze znana i popularna, teoretycznie można powiedzieć – nic nowego. Ale o tym później. Zasilanie zostało zaprojektowane od zera. W tym przypadku mamy dwa transformatory w wersjii specjalnej do audio oraz pokaźnych rozmiarów pojemności filtrujące. W przypadku Manhattana mamy też całkowicie rozdzielone zasilanie części cyfrowej i analogowej, dzięki czemu możliwe było nie tylko zmniejszenie interferencji między nimi ale także ogólne zmniejszenie zniekształceń, uzyskanie ciemniejszego tła oraz poprawienie odtwarzania transjentów. Zastosowano także lepszy, bardziej dokładny oscylator zegara firmy Crystek, co ma zapenić niemalże niemierzalny poziom jittera. Przeprojektowano również tor analogowy oraz dodano zupełnie nowy wzmacniacz słuchawkowy, który po pierwsze jest w stanie zasilić słuchawki zbalansowane, po drugie ma dość pokaźną moc wyjściową, przez co powinien poradzić sobie także z wymagającymi pod tym względem słuchawkami ortodynamicznymi. Z tyłu znajduje się przełącznik, którym można wybrać wzmocnienie wzmacniacza słuchawkowego – kolejna przydatna funkcja. Jedną z analogii do mniejszego brata jest wyposażenie Manhattana w wejścia analogowe. Z tym, że w tym przypadku są to właśnie wejścia a nie „wejście” – bo tutaj jest ich aż trzy, w dodatku jedno jest zbalansowane (cały tor w tym przypadku zachowuje sygnał zbalansowany). Jest jeszcze wolny slot oznaczony jako “option”, dzięki któremu nowy DAC Myteka będzie można wyposażyć w wysokiej jakości przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC lub w interfejs umożliwający odbiór sygnału z cyfrowych transportów firm Playback Designs oraz EMM Labs. Mamy do dyspozycji niezależną regulację głośności. Osobną dla wyjść analogowych oraz dla wyjścia słuchawkowego oraz cała masę wejść cyfrowych. Jest też oczywiście wejście/wyjście dla sygnału zegara no i oprócz dwóch wejść USB jest także wejście Firewire. Należy tutaj osobno pokreślić obecność dwóch cyfrowch wejść „komputerowych”, mogących obsługiwać formaty wysokiej rozdzielczości. Jest to taka sama funkcjonalność, jak w przypadku mniejszego przetwornika firmy Mytek i jest równie istotna. Umożliwia ona bowiem podpięcie dwóch osobnych źródeł sygnału DXD i DSD, przykładowo – "audiofilskiego" komputera, będącego źródłem oraz drugiego komputera, którego używamy, na przykład do produkcji muzycznej. Warto też w tym miejscu zauważyć, że obecność wejścia Firewire jest tak naprawdę ogromnym plusem, ponieważ interfejs ten jest de facto dużo bardziej odpowiedni do zastosowań audio, aniżeli USB. Co więcej, Firewire w obu Mytekach jest zrealizowane na układzie DICE firmy TC Electronics – czyli jednego z najlepszych tego typu rozwiązań na rynku w tym względzie. Manhattan obsługuje formaty aż do 32bit/384KHz oraz DSD, aż do Quad-DSD (DSD256). W przyszłości (jeszcze w tym roku) ma zostać dodana (poprzez upgrade firmware’u) jeszcze jedna funkcjonalność - sprzętowy upsampling sygnału PCM do DSD256, o tym dalej, bo to akurat dość ważna funkcja, zwłaszcza w świetlne obecnie panujących trendów. Urządzeniem można sterować zarówno za pomocą pilota Apple, jak i za pomocą każdego innego, używającego kodu RC5. Funkcjonalność “dużego” Myteka jest, do czego firma zdążyła już nas przyzywczaić, znakomita, podobnie jak budowa, chociaż może tym razem mniej bezpretensjonalna, lecz jednak na swój sposób – bardzo urzekająca. Z praktycznego punktu widzenia, jest to świetne urządzenie, które może stanowić centrum systemu, pełnić rolę zarówno przetwornika cyfrowo-analogowego, jak i także przedwzmacniacza oraz wzmacniacza słuchawkowego. Sedno sprawy - brzmienie. Opis brzmienia, warto tutaj zacząć od zwrócenia uwagi na pewną prawidłowość, jaka dość często ma miejsce, kiedy wychodzi jakiś nowy sprzęt i jest on następcą, czy też rozwinięciem, ulepszeniem tego, co ten sam producent już jakiś czas temu wypuścił na rynek. Otóż tak, będzie on nieuchronnie porównywany z poprzednikiem, nawet, jeżeli takie porówanie nie ma sensu, bo protoplasta jest z innego świata, ergo: należy do innego pułapu cenowego. To raz. Dwa – czasami jest tak, że ludzie oceniają dany sprzęt, jeszcze zanim go posłuchają, chodzi tutaj o to, że jeżeli dwa urządzenia są opartne przykładowo o tą samą kość przetwornika cyfrowo-analogowego, i są produkowane przez tą samą firmę, to na pewno kilka osób dorobi do tego filozofię, że to „może grać tak samo” albo co najmniej „podobnie”. Jest to filozofia ogólnie zgubna, a już wyjątkowo niesłuszna w przypadku konwerterów cyfrowo-analogowych, bo tutaj drobna różnica konstrukcyjna możne oznaczać zupełnie inny charakter, całkowicie odmienną sygnaturę brzmienia. Jak zatem gra Manhattan DAC? Przede wszystkim – odnosząc się do tego, co napisałem kończąc wstęp powyżej – nie do końca jest to rozwinięcie brzmienia Stereo 192 DSD. Owszem, można odnaleźć pewne podobieństwa, lecz są to tylko podobieństwa, natomiast Manhattan DAC to zupełnie inne pod względem sonicznym urządzenie, aniżeli jego młodszy brat. Każdy, kto miał do czynienia z projektowaniem sprzętu audio, a zwłaszcza przetwoników cyfrowo analogowych wie, jakie zalety daje stabilna, dobrze zaprojektowana i wydajna sekcja zasilania. Przede wszystkim - dźwięk jest bardzo opanowany i neutralny, pozbawiony nerwowości. To raz. Dwa, dynamika Manhattana może czasami być źle odebrana, bo ten dźwięk naprawdę jest bardzo stabilny i poukładany, mając przy tym ogromny potencjał. Jednocześnie nie jest to dynamika, która się narzuca, która by wprowadzała do reprodukcji nerwowość. Nie zmienia to faktu, że zakres dynamiczny jest ogromny. Ale jednocześnie ten przetwornik aż zachęca, by słuchać głośniej, bo przy dużych skokach dynamiki nic się nie dzieje, obraz dźwiękowy pozostaje dalej spójny, ten sposób operowania skalą przypomina wyższe modele wzmacniaczy firmy Accuphase. Trzy – tutaj mamy już naprawdę bardzo czarne tło, przez co odbiór wszystkich szczegółow jest dużo bardziej naturalny i mniej wymuszony. Oprócz połączenia dynamiki z kontrolą, poukładaniem dźwięku, jest druga cecha brzmienia Manhattana, która zaznacza się niemalże od razu. Jest to scena dźwiękowa, sposób jej budowania oraz jej wielkość. Ten przetwornik generuje wyraźnie zaznaczone, dobrze nasycone źródła pozorne i generuje je raczej bliżej niż dalej. Ale, co ciekawe, gradacja planów jest bardzo dobrze wybudowana w głąb, chociaż zaznaczyć należy, że mamy też do czynienia z wyraźnie zaznaczonym pierwszym planem, dźwięk jest ogólnie duży i ma dużo masy. Jest to też dość dobrze wsparte przez wspomnianą wcześniej dynamikę. Większość tańszych przetworników może tutaj zabrzmieć wręcz anemicznie w porównaniu, bo Manhattan niczego nam nie ujmuje, nie żałuje, można nawet mieć czasami wrażenie, że wręcz dodaje – ale nie, właśnie tak ma być, zwłaszcza na tym pułapie cenowym. Jest jeszcze jedna istotna kwestia – i to jest też jedna z cech, jaka – oprócz sceny - odróżnia przetwoniki w cenie powyżej umownej granicy 10 PLN od tych tańszych. Otóż – jest to także brak wyostrzeń, dźwięk i barwa jest dużo bardziej gładka, można rzec, wypolerowana i dopieszczona. Często mówi się o specyficznym brzmieniu układu ESS Sabre. Brzmienie to można wyczuć w wielu innych – tańszych – przetwornikach. Tutaj tego praktycznie nie ma, nie ma też pewnej ostrości i nerwowości, króra pojawia się u tańszego brata. W kontekście powyższego akapitu należy wspomnieć o wysokich tonach, ich jakości oraz oraz o ogólnej barwie i temperaturze dźwięku. Tak, Manhattan to dalej urządzenie z wyraźnie zaznaczonym rodowodem studyjnym. Z tym, że mam wrażenie, że tutaj nie ma przypadków. W sensie takim, że przy całej neutralności Manhattana, obiektywnej zdolności do pokazania nagrania od strony elementów składowych, zachowana jest spójność. Jest bardzo wiele źródeł, które przekazują mnóstwo detali, jednak robią to w sposób dość chaotyczny – tutaj nie ma o tym mowy. Detale są wplecione w całość, jest to bardzo poukładany, uporządkowany przekaz muzyczny. A jednocześnie wciąć mamy wgląd w nagranie znany z najlepszych urządzeń z rodowodem studyjnym. Z drobną niby różnicą - o ile Manhatan pokaże błędy w realizacji, i to pokaże je wyraźnie, to nie ma sytuacji, kiedy np. jasno zrealizowanych nagrań nie da się słuchać. Ostatnia kwestia – bas. Ciężko tutaj cokolwiek powiedzieć, z tego względu, że jest to bas na poziomie referencyjnym. Rozciągnięcie, kontrola i przede wszystkim – barwa, faktura. Jest to poniekąd faktura basu znana z urządzeń opartnych na przetwornikach multi-bit. I ten zakres wpisuje się w ogólny charakter brzmienia Manhattana. I jeszcze kilka kwestii odnośnie wbudowanego wzmacniacza słuchawkowego: mam nieodparte wrażenie że był bardziej projektowany pod słuchawki typu Audeze LCD, aniżeli pod sygnaturę brzmieniową, jaką reprezentuje chociażby Sennheiser HD-800. O ile Manhattan świetnie zgrywał się na wyjściach liniowych z moim systemem słuchawkowym Stax’a (modyfikowany SRM-T1 oraz SR-507) – to wbudowany wzmacniacz słuchawkowy lepiej zabrzmi z bardziej dociążonymi brzmieniowo słuchawkami. Nie chcę przez to powiedzieć, że wbudowany wzmaniacz jest zły, bo nie jest. Podejrzewam bardziej, że ktoś kto się na ten przetwornik zdecyduje (i słucha przeważnie na słuchawkach) potraktuje wbudowany wzmacniacz bardziej jako dodatek i docelowo podepnie Manhattana do kompletnego systemu słuchawkowego. Inną kwestią jest to, że bas na SR-507 był z Manhattanem znakomity, idealnie wyważony w proporcjach z resztą pasma, ciekawe, ile można by uzyskać mając do dyspozycji SR-007/009, które - jak ogólnie wiadomo - tego zakresu mają jeszcze więcej. Podsumowanie Co dostajemy za kwotę 18 tyś PLN? Pod względem budowy i funkcjonalności – bajka. Bądźmy szczerzy: ten przetwornik nie ma sobie równych, na pewno nie w tej i w dwa razy większej cenie. Funkcjonalność przedwzmacniacza, do tego niebawem wyjdzie moduł korekcji RIAA (gramofonowy). Pod względem dźwiękowym – napiszę tutaj coś dość zaskakującego – jest to „Sabre, który nie gra, jak Sabre”. W sensie takim, że jeżeli tak jest w stanie zabrzmieć ten przetwornik w hi-endowej aplikacji, to znaczy to tyle, że technika odtwarzania sygnału cyfrowego jest już na naprawdę wysokim poziomie. I jednocześnie, nie porównywałbym tego urządzenia dźwiękowo z żadnym przetwornikiem poniżej 10Kzł. To jest urządzenie, które może stanąć w szranki z przetwornikami typu Resonessence Labs INVICTA Mirus czy MSB Analog DAC. Interesujące byłoby też porównanie z nowym Chordem Hugo TT i droższymi przetwornikami, jak chociażmy Meitner MA-2 – to nawet nie w kontekście tego, czy któreś jest lepsze, czy gorsze – a bardziej żeby sprawdzić, jak różnice w brzmieniu wpływają na subiektywny odbiór poszczególnych urządzeń. Jednocześnie – w przypadku recenzji tego akurat przetwornika pojawiły się dwa ważne pytania, po pierwsze czy źródło za kilkanaście tysięcy złotych jest wyraźnie lepsze od źródła za kilka tysięcy, czy ta różnica jest warta różnicy w cenie? Pojawia się tutaj oczywiście kwestia znana, jako tak zwane „diminishing returns”, czyli stosunek różnicy w cenie do różnicy w jakości brzmienia. Ale tutaj Manhattan wychodzi obronną ręką także ze względu na znakomitą funkcjonalność. Odpowiedź brzmi: tak. Drugie ważne pytanie, to... ...Upsampling do DSD. To jest kwestia, którą trzeba koniecznie tutaj zaznaczyć i zwrócić na nią osobno uwagę. Przy korzystaniu zarówno z Foobara2000, jak i z innych odtwarzaczy oferujących tę funkcję za każdym razem wybór był jednoznaczny – sygnał w DSD brzmi lepiej, nawet jeźeli źródło jest dalej w formacie PCM. Nie znaczy to, że sygnał PCM bez konwersji do DSD daje zły rezultat brzmieniowy. DSD po prostu gra bardziej płynnie, gładko i ma minimalnie lepszą barwę. Można tutaj dywagować na temat powodów takiego stanu rzeczy, natomiast całościowy efekt jest po prostu taki a nie inny - na każdym materiale, sygnał konwertowany z PCM do DSD128/256 grał lepiej. Zauważalnie lepiej. Co ciekawe, różnica była bardziej wyczuwalna na torze głośnikowym, co skłoniło mnie do refleksji nad przeźroczystością Yamah NS-1000M i nad ogólnym porównaniem swoich dwóch torów, bo wyszło na to, że NS-1000M różnicę pokazały dobitniej, niż SR-507 Staxa. Zapewne ujawniła się tutaj ogólna charakterystyka japońskich monitorów, która też sprawia, że budzą one czasami aż takie emocje - to kolumny niezwykle czułe na jakikolwiek cyfrowy nalot w dźwięku, na jakąkolwiek granulację i nieczystości w sygnale, jaki dostają. Wracając do recenzowanego tutaj urządzenia - niebawem wyjdzie do Manhattana aktualizacja oprogramowania umożliwiająca sprzętową konwersję do Quad-DSD już w samym urządzeniu. Warto o tym pamiętać.
  7. CHORD Electronics HUGO DAC – recenzja. Chord Electronics to firma jedyna w swoim rodzaju. Przyznam szczerze, że po zakończeniu odsłuchów przetwornika będącego przedmiotem tej recenzji doszedłem do wniosku, że tylko taka firma jak Chord może sobie pozwolić na wypuszczenie takiego urządzenia, jak Hugo DAC. I nie ma w tym żadnego przekąsu, bo już powiem na wstępie – jest to przetwornik na tyle znakomity, co jednocześnie specyficzny. To nie jest nawet przetwornik niszowy, on barziej nawet generuje swoją własną niszę. Nie sposób też popełnić recenzji takiego urządzenia bez kilku słów zarówno o firmie, jak i także o technologii. Chord to jedna z bardziej wyrazistych brytyjskich marek. Założona 1989 roku, jest jedną z firm o bardzo wyrazistym image, jak i także mającą w swoim arsenale kilka dość unikalnych i czasami nawet kontrowersyjnych techologii czy też rozwiązań – i używa ich bez wahania. Starsi stażem audiofile zapewne pamiętają inną, kultową w bardziej radykalnych kręgach audiofilskich firmę dPA, która kilkanaście lat temu jako jedna z pierwszych w branży – o ile nie pierwsza – wprowadziła dwa unikatowe i można rzec przełomowe rozwiązania w świecie audio. Pierwsze to złącze Deltran dłużące do synchronizacji sygnału zegara (WCLK) pomiędzy transportem i przetwornikiem. Drugie, chyba nawet jeszcze bardziej unikalne – to zastosowanie układów FPGA (Field-Programmable Gate Array) zamiast ogólnie dostępnych kości przetworników analogowych, wraz z własnym oprogramowaniem. Wszystkie przetworniki Chorda, bez wyjątku, bazują właśnie na układach FPGA. Hugo DAC jest prawdopodobnie jedynym na śwecie urządzeniem przenośnym, które bazuje na właśnie takim rozwiązaniu. Nawet gdyby się okazało, że brzmienie tego przetwornika jest tylko przeciętne, to warto zaznaczyć ten fakt i właśnie dlatego uważam, że ten przetwornik stworzył w pewnym sense własną niszę. O tym, dlaczego – jeszcze wspomnę. BUDOWA Jest jedna rzecz, która może spowodować, że większość ludzi zlekceważy ten przetwornik, albo przejdzie koło niego uznając go za pewnego rodzaju wybryk. Otóż jest to urządzenie o bardzo specyficznej konstrukcji. Także jeżeli chodzi o obudowę oraz pewne rozwiązania funkcjonalne. Należy też jednocześnie zaznaczyć, że wielu potencjalnych nabywców może mieć problem z brakiem korelacji pomiędzy ceną a postrzeganą wartością materiałową w tym konkretnym przypadku. Ale po kolei. Hugo DAC nie ma żadnego wyświetlacza, ma natomiast znajdujące się w środku, za szklaną szybką, diody, które informują m.in. o częstotliwości próbkowania otrzymywanego sygnału, jego źródle, czy też o stanie baterii. Jest to chyba pierwszy sprzęt na przestrzenii ostatnich kilku lat, w przypadku którego naprawdę musiałem sięgnąć po „instrukcję obsługi”. Cudzysłów nie jest tutaj bynajmniej przypadkiem – bo instrukcja ma formę ulotki. Tłumaczy m.in. jaki kolor odpowiada za jaką częstotliwość próbkowania oraz kilka innych rzeczy. Ale to i tylko to. Można by tutaj stwiedzić, że instrukcja jest tutaj pewnego rodzaju formą wyrafinowanego żartu z klienta – ale jednak nie. Do dyspozycji mamy – oprócz klasycznych wejść cyfrowych S/PDIF COAX i Toslink - dwa porty USB, z których jeden obłsuguje transmisję formatów DSD/DXD, mamy też trzy gniazda słuchawkowe (dwa małe i jeden duży jack), przełącznik funkcji crosfeed, przełącznik źródeł oraz wyjście liniowe RCA. Tutaj ważna uwaga, gdyby ktoś wpadł na pomysł kupienia Hugo na rynku wtórnym – otóż są dwie wersje tego urządzenia. Pierwsza miała dość mały odstęp pomiędzy gniazdami RCA a obudową, co skutkowało dużymi problemami przy podłączaniu interkonektów wyposażonych w grubsze wtyczki – podejrzewam, że miałem pierwszą wersję obudowy (potem Chord to poprawił) i moje Albedo wchodziły tak na styk a przecież jest cała masa kabli z jeszcze grubszymi wtyczkami. Jest też – ponoć zaawansowana i bezstratna – cyfrowa regulacja głośności. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku częstotliwości próbkowania tutaj też kolor podświetlenia pokrętła się zmienia od żółtego, przez pomarańczowy aż do białego, w zależności od ustawionej głośności. I jeszcze jedna, zupełnie subiektywna i można nawet żartobliwa wręcz uwaga, od której się – z czystej życzliwości do tego urządzenia nie mogę wręcz powstrzymać. Po pierwszym uruchomieniu tego przetwornika każdy zdroworzsądkowo myślący człowiek zacznie się drapać po głowie i zastanawiać, cóż artysta – a w tym przypadku konstruktor – miał na myśli. Chodzi oczywiście o te wszydkie kolorowe światełka, zarówno w środku urządzenia jak i podświetlenie pokretła głośności. Po pewnym czasie jednak pojawia się nieodprte wrażenie, że to ma sens. W sensie takim, że po jednym dniu już wiemy o co chodzi. I bardziej obiektywnie – w przypadku Chorda płacimy nie tylko za samo urządzenie ale także za myśl techniczną. Tutaj należy się wyjaśnienie: jak już wspominałem, sercem HUGO jest układ FPGA firmy Xylinx (Spartan-6), który realizuje zarówno samą funkcję konwersji cyfrowo-analogowej, jak i także filtrowania sygnału będącego jeszcze w formie cyfrowej (oraz także regulacji głośności itd.). A filtracja ta jest nie byle jaka, gdyż mamy tutaj do czynienia z autorską filtracją WTA, opracowaną przez założyciela wspomnianej na wstępie firmy dPA, Pana Roberta Wattsa. Jest on uznawany za guru w świecie audio i jest tak nie bez powodu. Jeżeli spojrzeć na wartość tego urządzenia nie tyle od strony materiałowej, co od tej strice inżynieryjnej – to mamy tutaj do czynienia z rozwiązaniem nietuzinkowym. Tak zwane tap-lenght o długości 26 tyś. to rozwiązanie, można by powiedzieć, wręcz spektakularne. Swego czasu pierwszy przetwornik Chorda, a mianowicie DAC64 wywołał niezłe zamieszanie na rynku za sprawą brzmienia. Bo to brzmienie różniło się zasadniczo od większości przetworników. Nie twierdzę przy tym, że inne urządzenia grają, czy też grały w tamtych czasach gorzej. Chord po prostu ma – zwłaszcza w przypadku przetworników – swoje firmowe brzmienie. Brzmienie to jest bezpośrednią pochodną zastosowanej technologii i nie sposób nie zwrócić na to uwagi. Jak zatem gra HUGO? Ten przetwornik gra znakomicie. To tak w jednym zdaniu. Jednocześnie jest to jeden z niewielu przetworników, które grają bardzo dobrze ze „zwykłym” formatem Red Book, czyli z sygnałem 16/44. Trudno oprzeć się wnioskowi, że jakakolwiek technologia nie została w tym małym pudełku zaaplikowana, to ona po prostu działa. Brzmienie Chorda ma jedną, przepraszam, wróć – dwie specyficzne cechy: barwę oraz timing, swoistą spójność. Jest to barwa znajkomicie nasycona, można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że tutaj mamy do czynienia z odwrotnością urządzenia grającego na siłę gładko, starajacego się w jakiś sposób wpasować w utarte kanony. Otóż nie – Chord gra zdecydowanie. I jednocześnie jest to też brzmienie bardzo niewymuszone, własnie przez doskonałą organizację rytmiczną. Oddanie rytmu jest tutaj naprawdę pierwszorzędne, nasuwa się jednoznaczna analogia ze wzmacniaczami Naima, podejrzewam, że Hugo podpięty bezpośrednio w jedną z których końcówek serii NAP tego także brytyjskiego producenta może być dla ludzi szukajacych w dźwięku rytmu i oddania pulsu nagrania końcem poszukiwań w tym zakresie. Oczywiście można by się tutaj kłócić co z oddaniem stereofonii i innymi cechami ale ogólnie wiadomo przecież, że Naim to barwa, dynamika bas i rytm. Właśnie – stereofonia. Chord podpięty do toru głośnikowego pokazał prezentację lekko oddaloną, co jest dość zaskakujące. Powiedziałbym, że to bardziej drugi rząd przed orkiestrą, aniżeli ten pierwszy. Przy tym jednocześnie zaskakuje ilość detali wplecionych w nagranie. Podłączony do toru słuchakowego ze Staxami SR-507, które grają bardziej „do głowy” aniżeli „na boki” zgrał się chyba nawet lepiej, aniżeli z moim torem głośnikowym, który – za sprawą dość specyficznych kolumn – pokazał pewnego rodzaju lekkie przybrudzenie dźwięku. To chyba jedyna rzecz, do jakiej tutaj można się przyczepić. Bo o ile HUGO świetnie brzmi już ze zwykłymi FLACami, to jednak jest dość bezwzględny dla formatów stratnych, przy których prawdopodobnie nakładając się efekty kompresji na całościowyc charakter urządzenia. Bas pokazuje znakomitą prezentację rytmu, jednakże w skali absolutnej – fakt, brakuje mu pełnej wagi w najniższych rejestrach, tutaj słuchać, że można by zdziałać więcej. Jednocześnie jest to bas który skłania się bardziej w stronę konturowości, aniżeli w stronę przekazania najniższych rejestrów za wszelką cenę i tutaj należy o tym też pamiętać. Należy do tego dodać też, że wysokie tony to pół kroku w stronę iskrzących się wybrzmień, aniżeli wypolerowania czy zaokrąglenia. Jeżeli chodzi o synergię ze słuchawkami to myślę, że Hugo może współracować z szeroką gamą zarówno nauszników jak i dokanałówek, należy tylko unikać słuchawek brzmiących ostro albo też zbyt odlegle czy lekko. I odsłuch Audeze pokazał, że napędza je tak trochę na styk. Za to z HD-800 było znakomicie, zwłaszcza przy materiale w DSD. Co bardzo ważne i co chciałbym tutaj podkreślić, ocena brzmienia tego urządzenia jest łatwa i trudna zarazem. Dlaczego? Otóż nie oceniałbym go w kontekście tylko tego przetwornika ale bardziej w całościowym kontekście przetworników bazowanych na tej akurat technologii, czyli FPGA. Dla wielu ludzi odsłuch tej generacji przetworników może być bardzo pouczający. Nie twierdzę jednocześnie, że każdy się w takim sposobie prezentacji od razu zakocha. Ale jeżeli dla kogoś to będzie „jego” brzmienie, to decyzję podejmie dość łatwo. O ile – właśnie – kwestia ceny. Pora zatem na... ...Podsumowanie Hugo kosztuje ponad 8 tyś złotych. I jednocześnie wartość materiałowa tego urządzenia może być sporym problemem dla niektórych. Nasuwa się tutaj analogia do wzmacniaczy firmy Lavardin, które kosztują krocie a które jednocześnie też nie przedstawiają postrzeganą wartością materiałową tak naparawdę zbyt wiele. Dawno temu, jedno z zagranicznych czasopism, do którego aż zerknąłem przed chwilą napisało o modelu Lavardin’a IT coś takiego: „Minimalist hi-end at it’s very best. Good enough to worry the very best, irrespective of cost”. Przy całej masie sprzętu audiofilskiego, który tak naprawdę – powiedzmy to sobie szczerze – jest tylko odgrzewaniem starych schematów albo też oferuje co najwyżej “audiofilskie powietrze” w środku takie urządzenia, jak Chord Hugo, czy też wzmacniacze Lavardina są potrzebne. Bo bardzo wyraźnie pokazują, że – na szczęście – pozory mylą. Do tego dochodzi też kwestia przenośności przetwornika firmy Chord. Ta technologia zaoferowana w formie możliwej do transportu to tak naprawdę stworzenie nowej niszy w branży. Czy ta nisza się rozwinie? Trudno w tym momencie to wyrokować. Natomiast w żaden sposób nie dziwi mnie to, jak wielkie zamieszanie Hugo wywołał za granicą i na forach tematycznych. Nie będę tutaj odpowiadał na pytanie – czy ten akurat DAC jest wart swojej ceny? Bo na to pytanie każdy powinien sobie odpowiedzieć sam. Warto natomiast zaznaczyć, że z przyczyn, jakie wymieniłem powyżej, jest to urządzenie w pewnym sensie unikalne. Gdybym szukał źródła np. do bezkompromisowej instalacji – tak, tak – car-audio, to właśnie produkt brytyjskiej firmy byłby chyba na pierwszym miejscu listy. Dla niektórych ludzi dłużej, że tak powiem kolokwialnie, grających w tą grę p.t. audio niebagatelne znaczenie będzie mieć też sama świadomość posiadania urządzenia tej a nie innej firmy. Przy tym należy pamiętać, że Hugo wymaga od posiadacza serca, jego obsługa początkowo bywa problematyczna, do pewnych cech szczególnych trzeba się po prostu przyzwyczaić i je zaakceptować. To jest zdecydowanie urządzenie dla ludzi, którzy akurat takiego właśnie urządzenia chcą, także jeżeli chodzi o specyfikę brzmienia. Na koniec dodam tylko, że ciekaw jestem, jak się będzie mieć brzmienie nowego DAC’a Chorda, mowa oczywiście o Hugo TT do brzmienia recenzowanego tutaj przenośnego Hugo. Ciekawe mogłoby być zwłaszcza porównanie go z innymi przetwornikami bazującymi na autorskich rozwiązaniach, jak chociażby MSB Analog DAC. No ale to oczywiscie temat na inną historię.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy