Jump to content

audioupdate

MP3store
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

6 Neutral

About audioupdate

  • Rank
    początkujący

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Monoprice SonicSolace Słowem wstępu Coraz więcej osób poszukuje możliwości odcięcia się od świata zewnętrznego, stąd istnieje swojego rodzaju boom, na słuchawki dysponujące technologią aktywnego wyciszania szumów zewnętrznych. Przyznam się szczerze, że mnie ta technologia bardzo ciekawi, i również wzbudza zainteresowanie z uwagi właśnie na funkcjonalność. Trudno jednak znaleźć rozsądne cenowo słuchawki, które pogodzą tą technologię z dobrym odwzorowaniem dźwięku, więc kiedy usłyszałem o Monoprice SonicSolace – wokółusznych słuchawkach zamkniętych przeznaczonych do użytku mobilnego, z redukcją szumu, w cenie 299pln,- byłem więcej, niż zaciekawiony. Zwłaszcza, że marka ta, ma w swojej ofercie niesamowicie ciekawie brzmiące modele wokółuszne, wykonane w technologii planarnej, więc wiązałem z SonicSolace niemałe nadzieje. Wewnątrz i zewnątrz Zaskoczenie od pierwszego kontaktu, słuchawki przychodzą do nas zapakowane w foliowy worek, który skrywa słuchawki, akcesoria, w postaci kabla sygnałowego – umożliwiającego podłączenie słuchawek po kablu do źródła, kabla micro USB przeznaczonego do ładowania oraz instrukcję obsługi. Po wyjęciu z foliowego opakowania, słuchawki sprawiają kolejną niespodziankę, w związku z tym jak są wykonane. Są niesamowicie solidne, wszędzie, gdzie się dało, słuchawki zamiast tworzywa mają metal, włącznie z mechanizmem składania – to bardzo dobry znak, który już wróży, że do słuchawek przyłożono się w sposób należyty. Możnaby pokusić się o stwierdzenie, że brak standardowego opakowania, czy futerału rekompensuje właśnie fakt jak wykonane są te słuchawki, na uwagę zasługuje również jakość obszycia pałąka czy same nausznice wykonane z prawie skóry. Duży plus. Ergonomia użytkownia i technologia Mając do czynienia z wszelkiej maści bezprzewodowymi słuchawkami wokółusznymi z redukcją szumu, na jedno trzeba zwrócić od razu uwagę. Moim zdaniem, powinny to być słuchawki z obsługą dość intuicyjną, prostą, nieskomplikowaną, takie właśnie są Monoprice SonicSolace. Słuchawki wyposażone są w trzy przyciski na prawej słuchawce oraz przełącznik służący do włączenia, bądź wyłączenia redukcji szumu. Natomiast przyciski na prawej słuchawce, umożliwiają odebranie, bądź skończenie połączenia, regulację głośności, czy też zmianę utworu do przodu czy do tyłu. Absolutne minimum, które do mnie, w tym budżecie, po prostu trafia. Co do suchych danych technicznych, zapewnionych przez producenta, deklaruje on, iż słuchawki mogą pracować na rozsądnym poziomie głośności z włączoną redukcją szumu około ośmiu godzin, a bez niej, szesnaście. Słuchawki legitymują się pasmem przenoszenia w przedziale 20Hz – 20kHz, dźwięk reprodukowany jest przez 40mm przetworniki z silnymi magnesami neodymowymi. Dysponują wysoką skutecznością, na poziomie 105dB i obsługą technologii bluetooth w wersji 5.0 – co zapewnia w miarę bezstratne przesyłanie muzyki, oraz energooszczędność. W warunkach bojowych, czyli na mieście i w komunikacji – słuchawki – i tu zaskoczenie, sprawdzają się niesamowicie dobrze, wręcz nieprzyzwoicie dobrze. Skuteczność redukcji szumów z zewnątrz w tych słuchawkach śmiało mogę porównać do konkurencji sporo droższej. Rozmowy telefoniczne również prowadzone są bezproblemowo, mikrofon znajdujący się na prawej słuchawce nie zbiera przesadnie szumów z otoczenia i umożliwia komfortową rozmowę w różnych warunkach. Komfort też daje się we znaki, kiedy założymy je na głowę. Precyzyjna regulacja rozsuwanego pałąka i dobre rozłożenie masy powoduje, że słuchawki nie ciążą na głowie i można używać ich dłużej, niż trwa przejazd komunikacją miejską. Brzmienie Szczerze się przyznam, że spodziewałem się czegoś innego. Spodziewałem się pewnego rodzaju kompromisu, po tym, jak wykonane są słuchawki oraz po tym jak skutecznie działa noise cancelling spodziewałem się, że brzmieniowo będzie można się do czegoś przyczepić. Zaskoczenie. Pozytywne zaskoczenie. Słuchawki prezentują bardzo przyzwoitą reprodukcję materiału odtwarzanego z delikatnie ocieplonym dolnym rejestrem, płynną średnicą i obecną górą pasma. Scena jest dość głęboka, nie grają w głowie, co jest dużym plusem. To bardzo przyzwoicie, a za tą cenę wręcz nieprzyzwoicie dobre słuchawki wokółuszne z redukcją hałasu z zewnątrz. Zdecydowanie warto spróbować, jeżeli poszukujemy takich słuchawek, spełnią niejedno wymagające ucho, a i przy okazji pozwolą cieszyć się ciszą. Abstract
  2. audioupdate

    Kinera TYR

    Kinera TYR Wstęp Czasami zadaję sobie pytanie; Czy budżetowe słuchawki dokanałowe przewodowe mogą być po prostu dobre, prezentować pozytywne walory dźwiękowe jak i nie sprawiać wrażenia kruchego wykonania? Prawda jest taka, że rynek oferuje wiele produktów budżetowych, ale tych, na których warto zawiesić ucho i zaufać w kwestii jakości wykonania, jest nie oszukujmy się, niewiele. Co zatem spowodowało, że postanowiłem się zatrzymać na dłużej przy podstawowym modelu Kinery - TYR (139pln,-) Postaram się ująć to możliwie szybko i celnie poniżej. Wewnątrz i zewnątrz Słuchawki otrzymujemy w oryginalnym, już znanym z innych modeli tej firmy opakowaniu w kształcie sześcianu, po wypakowaniu całej zawartości naszym oczom ukazują się nie tylko tytułowe słuchawki ale również dość oryginalnie zaprojektowany case w postaci obszytego sztuczną skórą pokrowca ze specjalnym zamknięciem, cały zestaw sześciu par końcówek dokanałowych firmy Final Audio oraz krótką instrukcję. Na uwagę zasługuje fakt, że całość jest naprawdę nieźle wykonana, szczególnie wtyk jack, który wykonany jest z metalu, jak również same słuchawki są w pełni metalowe. Miłym dodatkiem jest również pilot z mikrofonem, który, jak się okazało później, działa całkiem sprawnie. Dopasowanie, czyli wygoda i ergonomia Mnogość końcówek dokanałowych w różnych rozmiarach zapewniona przez producenta znacząco ułatwia sprawę dopasowania słuchawek do ucha. To, jak zwykle, dość indywidualna sprawa, u mnie jednak słuchawki dopasowały się bardzo przyjemnie do ucha. Niewielka waga spowodowała de facto, że nie czuć ich w uszach, mimo braku systemu mocowania zausznego znanego z innych modeli wielu producentów. Podczas używania dało się usłyszeć kabel słuchawek ocierający o ubranie podczas jakiejkolwiek aktywności natomiast nie zauważyłem efektu tzw. driver flex czyli, nie słychać niepożądanych dźwięków - w postaci poruszającej się membrany pod wpływem ciśnienia - podczas wkładania, bądź poprawiania słuchawek w uszach. Pilot z mikrofonem to również ciekawy dodatek, nie wszyscy z niego korzystają, ale warto mieć możliwość, zwłaszcza, że wielofunkcyjny przycisk pozwala na odebranie, bądź zakończenie połączenia oraz zatrzymanie bądź wznowienie odtwarzania muzyki. Technologia wykonania, czyli co w trawie piszczy Kinera TYR to konstrukcja oparta o jeden przetwornik dynamiczny w rozmiarze 6mm, legitymująca się pasmem przenoszenia od 20Hz do 20kHz, efektywnością, dynamiką na poziomie 105dB oraz opornością wynoszącą 16Ohm. To tyle, jeżeli idzie o suche dane techniczne. Brzmienie Jak za 139 złotych, ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Scena, jest, może nie jest za szeroka ale za to, całkiem głęboka. Instrumenty są odwzorowane dość emocjonalnie, żywo, czuć zestrojenie w typie V czyli więcej dołu i góry, czasami kosztem średnicy. Ale jest nieźle, zaskakująco nieźle jak na cenę. Moim zdaniem, godne polecenia do wszystkiego! Abstract
  3. Kinera QoA Mojito Wstęp Rynek słuchawek dokanałowych przeznaczonych dla zaawansowanych audioholików, którzy nieustannie poszukują swojej sygnatury brzmieniowej jest niczym rozpędzony rumak pędzący do celu. Zatrzymajmy się na chwilę, ponieważ dostałem do testów słuchawki, które skutecznie mogą, uważam, zatrzymać słuchacza na dłużej. Mowa o modelu Kinera Queen of Audio – Mojito. Firmy – siostry – marki Kinera. Zaręczam, że warto się im bliżej przyjrzeć, co też postaram się uczynić w tej mini-recenzji. Wewnątrz i zewnątrz Z zewnątrz, pudełko prezentuje się, znów, bardzo skromnie, po otwarciu natomiast wita nas etui z wytłoczonym logo Queen of Audio, dodatkowo w zestawie znajduje się cały zestaw końcówek dokanałowych, w różnych rozmiarach, wysokiej klasy kabel i tytułowe słuchawki, które śmiało po pierwszym kontakcie można ocenić jako dzieło sztuki. Są przepiękne. Niesamowicie wręcz pieczołowicie wykonane, to trzeba zobaczyć. Mało tego, są dostępne w różnych werjsach kolorystycznych, dzięki czemu każdy znajdzie pasujący dla siebie, odpowiedni wariant. Dopasowanie, czyli wygoda i ergonomia To bardzo indywidualny temat, jednak, mając już po raz kolejny styczność z produktami tej firmy, wiedziałem, czego się spodziewać. Słuchawki, w moich uszach, leżą perfekcyjnie, dobrze odcinając bodźce z zewnątrz. Na uwagę zasługuje również fakt, że odpinany kabel, z którym przychodzą IEM'y nie generuje efektu mikrofonowego. W prostych słowach, nie słychać ocierającego, bądź odbijającego się od ubrania – kabelka. Używanie ich w komunikacji miejskiej, czy podczas spaceru, to przyjemność! Technologia wykonania, czyli co w trawie piszczy Słuchawki do przetwarzania sygnału stereo wykorzystują sześć przetworników armaturowych znanych marek, cztery armatury firmy Knowles oraz dwie firmy Sonion. Legitymują się dynamiką na poziomie 118dB, impedancją wynoszącą 23 Ohm, oraz pełnym pasmem akustycznym słyszalnym dla ucha ludzkiego czyli 20Hz – 20kHz. Kabel, który znajduje się w zestawie również zasługuje na uwagę, nie często zdarza się, żeby producent dodawał do swoich produktów kabel tak dobrej jakości. Czysta miedź w połączeniu ze srebrem powoduje – automatycznie – uśmiech na twarzy odsłuc**jącego. Dodając do tego, że są dość ciekawie zestrojone, zdecydowanie nastawione na muzykę... mamy przepis na sukces. Brzmienie Nie ukrywam, że te monitory odsłuchowe zaskoczyły mnie dość mocno. Całość zestrojona jest w sposób bardzo muzykalny. Przepiękne płynne brzmienie. Zupełnie odmienne od konkurencji w przedziale cenowym do 2000pln,- Nie mają za grosz sztuczności, efekciarstwa. Góra pasma jest bardzo delikatna, a średnica namacalnie płynna, z solidną bardzo rozdzielczą podstawą basową. Przyznam, że nie spodziewałem się, że coś będzie mnie jeszcze w stanie zaskoczyć w tym budżecie. Bardzo mocno się myliłem. Oddalona płynna średnica z delikatną górą posiadającą kapkę, dosłownie kapkę błysku to coś, czego naprawdę warto spróbować. Uważam, zupełnie obiektywnie, że słuchawki te mogą bardzo mocno zatrząść wspomnianym przedziałem cenowym, z uwagi właśnie nie tylko na niesamowite wręcz wykonanie, ale i właśnie ze względu na walory soniczne. Abstract
  4. Queen of Audio Pink Lady Słowem wstępu Marka Queen of Audio, to odnoga od marki Kinera, która już zdążyła zapisać się w pamięci (i niestety jako obiekt westchnień...) wielu audiofili, w tym mojej. Stworzenie marki Queen of Audio miało urozmaicić rynek o nowy sposób gry słuchawek dokanałowych, co postaram się poniżej opisać dość obiektywnie, nie ukrywam, że nie spodziewałem się w tym przedziale cenowym żadnych rewolucji, już, a tu znów, jak piorun, uderza kolejny produkt już od znanych twórców zaskakując... Wewnątrz i zewnątrz Słuchawki Queen of Audio model Pink Lady przychodzą do nas, w znanej już formie od firmy matki – Kinera – w skromnym bądź co bądź opakowaniu, które skrywa tytułowe słuchawki oraz całe gro akcesoriów. Na uwagę zasługuję fakt, że po otwarciu wita nas gustowne etui z wytłoczonym logo firmy, które mieści w sobie wszystkie już akcesoria, czyli dokanałowe końcówki, umożliwiające dopasowanie do każdego ucha, nie tylko silikonowe ale również pianki, oraz odpinany, pleciony kabel jak i same słuchawki. Od razu daje się zauważyć, że całość jest fantastycznie wykonana, szczególnie słuchawki i kabel. Widać przywiązanie do detali i cechę wiodącą, wytrzymałość komponentów. Kolejny raz, zaskoczenie na plus. Technologia oraz dopasowanie Monitory dokanałowe QoA Pink Lady wykonane są już w dość znanej konwencji, tj. wykonane są w technologii hybrydowej czyli w środku znajdziemy 10mm głośnik dynamiczny odpowiadający za tony niskie oraz dwa przetworniki armaturowe mające na celu reprodukcję tonów średnich i wysokich. Całość schowana jest w odlanej z tworzywa obudowie o przeznaczeniu uniwersalnym, co skutkuje naprawdę doskonałym dopasowaniem do ucha i braku jakichkolwiek problemów spowodowanych złym, bądź złej jakości odlewem. Oczywiście dopasowanie, to kwestia dość mocno indywidualna, ale z mojej strony zasługują na duży plus. Natomiast kabel również zasługuje na niemałą uwagę. Znajdujący się w zestawie kabelek, to porządnej jakości ośmio-żyłowa plecionka z miedzi z domieszką srebra. Czyli znów. Hybryda. Co ciekawe, kabel nie generuje niepożądanego efektu mikrofonowego, czyli, podczas odsłuchu w ruchu, nie słychać jest kabla, który dotyka, bądź obija się o ubiór. Brzmienie Przechodzimy do meritum tej mini recenzji. W tej chwili na rynku znajduje się wiele, bardzo wiele dokanałowych monitorów, wykonanych w technologii hybrydowej w przedziale cenowym do 600pln,- Co zatem wyróżnia Pink Lady od reszty? Brzmienie niebywale głębokie, z dużą ilością dołu, czytelna błyszcząca góra, wokale, którą są nieziemsko detaliczne. To mnie w nich bardzo zaciekawiło i te atrybuty, ten sposób gry mnie osobiście bardzo się spodobał. Można usłyszeć nowe rzeczy w nagraniach, niuanse, które w innych konstrukcjach nie są tak czytelne. Słuchawki wybaczają dość dużo, jeżeli idzie o błędy na średnicy pasma, z uwagi na charakterystykę, którą prezentują, tj. delikatnie schowany najbardziej wrażliwy środek pasma. Wszystko to powoduje, że mają ogromną ilość emocji sonicznych, które naprawdę warto poznać. Chociażby poznać. Abstract
  5. Kinera Nanna Wstęp Przyznam szczerze, że kiedy dostałem informację o możliwości przetestowania pierwszych słuchawek dokanałowych, które wyposażone zostały w dwa przetworniki elektrostatyczne, wzbudziło to we mnie ogromne zaciekawienie, gdyż nigdy wcześniej nie miałem takiej okazji, ba, jedyną okazją kiedy miałem coś podobnego w uszach, były to oparte o jeden głośnik elektrostatyczny szerokopasmowy - Shure KSE1500. Tu jednak jest inaczej, ponieważ elektrostatyczny przetwornik w modelu Kinera Nanna występuje podwójnie, jak i jest to tylko jedna z wielu technologii zastosowanych w tych słuchawkach. Takich słuchawek wcześniej świat nie widział, zatem jest to swojego rodzaju pierwsze zetknięcie z kolejnym flagowym modelem marki Kinera opartym o wiele przetworników, w różnych technologiach. Nie mogłem się doczekać. Wewnątrz i zewnątrz Słuchawki przychodzą do nas w sześciokątnym opakowaniu, znanym z innych modeli tej firmy. Duże pudło skrywa w sobie całą masę akcesorii w postaci pięciu par silikonowych końcówek dokanałowych marki Final Audio, dwóch par końcówek wykonanych z pianki, szczoteczki służącej do czyszczenia słuchawek, porządnie wykonanego skórzanego case'a z zamknięciem magnetycznym, przejściówki umożliwiającej podłączenie słuchawek do sprzętów z wyjściem słuchawkowym w rozmiarze 6,3mm, pleciony kabel oraz tytułowe słuchawki, które są przepięknie wykonane. Dopasowanie, czyli wygoda i ergonomia Biorąc pod uwagę ilość możliwości dopasowania słuchawek do ucha, byłoby trudno ich nie dopasować do swojego ucha. To, jak zwykle, mocno indywidualna kwestia, jednak odlewy Kinery zakończone uniwersalną dyszą leżą w moich uszach niezwykle dobrze, komfortowo. Nie czuć ich wagi w uszach, przy dłuższym odsłuchu podczas np. spaceru czy jazdy środkiem komunikacji miejskiej. Kabel również nie generuje niepożądanego efektu mikrofonowego, więc nie słychać go, kiedy odbija bądź ociera się o ubiór słuchacza podczas jakiejkolwiek aktywności, wyłączając oczywiście sport. Reasumując, drugi model flagowy Kinery, Nanna – leżą w uszach niezwykle komfortowo i bardzo sprawnie, nadwyraz dobrze – izolują od hałasów otoczenia. Punkt. Technologia wykonania, czyli co w trawie piszczy Tutaj robi się ciekawie, na początek troszkę podstawowych danych, słuchawki legitymują się pasmem przenoszenia od 5Hz do 50kHz, opornością wynoszącą dość sporo, bo aż 60 Ohm, oraz dynamiką na poziomie 110dB przy podaniu 1mW. Słuchawki są wyposażone w pakiecie w czterożyłowy kabel wykonany z czystej miedzi OCC o czystości 6N i grubości żył 26AWG zakończony wtykami 2 pin w rozstawie 0.78mm. To tyle z podstaw. Najciekawsze, jest jednak to, co Kinera upakowała do środka, bowiem w słuchawkach znajdziemy jeden przetwornik dynamiczny odpowiadający za reprodukcję tonów niskich, jedną armaturę odpowiadającą za tony średnie, oraz dwa przetworniki elektrostatyczne z transformatorem, odpowiadające za tony wysokie i ultra-wysokie pasma elektroakustycznego słyszalnego dla ucha ludzkiego. To absolutnie pierwszy na świecie monitor dokanałowy wykorzystujący cztery przetworniki w trzech różnych technologiach. Coś niesamowitego. Brzmienie Przejdźmy jednak do meritum, najlepsze, starałem się zachować na koniec. Dałem im czas. Nie chciałem pisać pod wpływem emocji, kilka dni jednak wystarczyło, żeby w moim osobistym rankingu znalazły się niebezpiecznie, niestety, niebezpiecznie wysoko. Dźwięk jaki generują te monitory jest absolutnie nieziemski. Scena jest ogromna, głęboka, dźwięk absolutnie plastyczny, oderwany od głowy słuchacza w każdym możliwym kierunku, kiedy trzeba, i tak, potrafią oddać scenę z publiką z przodu, a instrumentami z tyłu głowy. To absolutny ewenement i pisząc to, naprawdę staram się zachować obiektywizm. Dół pasma jest niezwykle szybki ale i głęboki, środek natomiast płynny, podany w absolutnym porządku, niczego tu nie brakuje, każdy szczegół średnicy dolnej czy wyższej, jest wręcz widoczny. Góra, to absolutny majstersztyk, znany z topowych słuchawek wokółusznych, detal nie przytłacza, a sama ilość szczegółów pozostawia ciarki na rękach. Uwielbiam je, i zaręczam, że w cenie 3499pln,- są to słuchawki absolutne. Trzeba ich posłuchać. W spokoju i bez pośpiechu dać się ponieść tej konstrukcji, bo, jej sposób reprodukcji sygnału jest absolutnie kompletny, pełny, emocjonalny. Abstract
  6. Kinera Odin Wstęp Współczesny rynek, opiewający w wieloprztetwornikowe słuchawki dokanałowe przeznaczone dla absolutnych pasjonatów, profesjonalistów pracujących z dźwiękiem, czy poszukiwaczy swojej sygnatury dźwiękowej audiomaniaków o wrażliwym uchu, jest ogromny, w tym tekście postaram się przybliżyć wizerunek modelu Kinera Odin, bo uważam, że wielu z nas może znaleźć w tych słuchawkach swój audio-uniwersum. Kompletny. Wewnątrz i zewnątrz Opakowanie słuchawek, podobnie jak w innych modelach tej firmy, ma kształt sześciokątny, tym razem jednak, jak przystało na model flagowy jest dużo większe, i zdradza już, chociażby za sprawą napisu 'Flagship', że mamy do czynienia z produktem przeznaczonym dla najbardziej wymagających użytkowników. Po rozpieczętowaniu pudełeczka, widzimy wodoodporny case, szczoteczkę do czyszczenia dysz w słuchawkach – warto podkreślić, że to narzędzie znacząco wpływa na utrzymanie słuchawek w czystości, dwie pary pianek dokanałowych, pięć par silikonowych końcówek dokanałowych marki Final Audio, przejściówkę z 3.5mm jack na 6.3mm jack, która umożliwia podłączenie słuchawek do sprzętów wyposażonych tylko w wyjście słuchawkowe 6,3mm – zwykle używane w produktach pro-audio, pleciony odpinany kabelek oraz same słuchawki, wykonane z niesamowitą pieczołowitością, jak na produkt flagowy przystało. Przyznam się, że urzekło mnie wykonanie samych słuchawek i kabla. Najwyższa jakość, znana z produktów droższych, widoczna gołym okiem. Dopasowanie, czyli wygoda i ergonomia To, jak Odiny leżą w uszach, to poezja, osobiście nie odczułem żadnych negatywnych skutków, podczas użytkowania tych słuchawek, kolejny uniwersalny monitor odsłuchowy/produkt audiofilski tej marki, który mnie osobiście bardzo dobrze zadomowił się w uchu. Oczywiście, kwestią mocno indywidualną jest to, jak dane słuchawki dopasują się do ucha, producent daje nam tutaj możliwości w postaci wielu końcówek dokanałowych w różnych rozmiarach i różnych materiałach, vide; silikon albo pianka. Co ważne, w przypadku używania ich podczas ruchu, spaceru czy zwykłego użytkowania ich w komunikacji miejskiej, nie miał miejsca efekt mikrofonowy, chodzi o ocierający kabelek o ubranie podczas wszelkiej maści ruchu, tutaj tego nie ma, prawdopodobnie dlatego, że jest to doskonale zrobiona plecionka. Duży plus. Technologia wykonania, czyli co w trawie piszczy Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach. Kinera Odin to wieloprzetwornikowy monitor dokanałowy, wykonany z użyciem ośmiu przetworników armaturowych z odpowiednim podziałem na; dolne rejestry - Sonion x2 ( 33AJ007i9), niższa średnica - Sonion x2 (33AJ007i9), wyższa średnica - Knowles x2 (29689) oraz góra pasma - Knowles x 2 (31736) Słuchawki wyposażone są również w zaawansowaną zwrotnicę czterodrożną, oraz kabel wykonany z miedzi o czystości 6N oraz ze srebra, zakończony wtykami 2pin o rozstawie 0,78mm. Słuchawki legitymują się odpowiednio; pasmem przenoszenia od 20Hz do 20kHz, opornością na poziomie 24 Ohm oraz skutecznością 116dB.Wszystkie te technologie połączone ze sobą stworzyły niemal doskonały monitor odsłuchowy. Ale, jak grają? Brzmienie Reprodukcja dźwięku w tych słuchawkach jest bardzo nietuzinkowa. Brzmienie jest bardzo rozdzielcze i płynne, odpowiednio rozmieszczone na scenie, którą z powodzeniem udaje się tym monitorom odwzorować, niemal perfekcyjnie, jak na moje ucho. Z uwagi na ilość przetworników, ich sposób adaptacji oraz zestrojenie, potrafią oddać wszystko, co realizator miał na myśli. Czasem nawet więcej. Nie lubią się zbytnio z nagraniami zrealizowanymi w poprzednich epokach, przed remasteringiem, osobiście, znajdywanie tych małych smaczków jest moim konikiem, ponieważ wiele utworów można poznać na nowo, jednocześnie nie narzucają, to ogromna zaleta, swojego stylu gry. Scena jest głęboka i instrumenty umieszczone w niej są bardzo wyraźne. Niesamowite słuchawki za 3999pln,-. Do tej pory tak rozdzielcza i przeźroczysta prezentacja była zarezerwowana dla droższych produktów. Osobiście uważam je za doskonałe monitory odsłuchowe, nie zdradzając wszystkiego, uważam że po prostu wręcz należy ich posłuchać obok innych, znanych 'graczy'. Abstract
  7. Kinera IDUN Słowem wstępu Rynek słuchawek dokanałowych jest bardzo nasycony, w każdym z możliwych budżetów, założonych przez potencjalnego kupującego znajdziemy wiele nazw, które po chwili znikają w gąszczu innych. Jednak, rozwiązania zastosowane w tytułowym modelu IDUN, od Kinery, powodują, że wręcz należy się im bliżej przyjrzeć. Wewnątrz i zewnątrz Opakowanie słuchawek jest filigranowych rozmiarów, i w żaden sposób nie zdradza tego, co znajduje się w środku. A wewnątrz znajdziemy całą masę dodatkowych końcówek dokanałowych wykonanych z miękkiego silikonu, w różnych rozmiarach, tak, aby słuchacz mógł dopasować sobie końcówkę, do wymiaru wewnętrznego ucha. Oprócz tego, w zestawie znajdziemy praktyczny metalowy case, oraz słuchawki i odpinany kabel, który wygląda na naprawdę dobrej jakości. Generalnie całość sprawia wrażenie niesamowicie dobrze wykonanego produktu, co w tym przedziale cenowym, dalej zdarza się być niekwestionowanym ewenementem. Całość okraszona hasłem Kinery; 'Make it clear, make it real' zdradza niebywałą dbałość o detal. Dopasowanie, czyli wygoda i ergonomia Tutaj, mając, muszę przyznać pierwszy raz do czynienia z tą marką, jestem bardzo miło zaskoczony, słuchawki leżą w uchu idealnie, nie ma uczucia zmęczenia, ciążenia, czy jakiegokolwiek (o zgrozo) bólu, spowodowanego źle zrobionym odlewem uniwersalnym. Izolacja od otoczenia również robi robotę, odcinając skutecznie słuchacza od niepożądanych dźwięków z zewnątrz. Nie ma znaczenia, jakim środkiem komunikacji miejskiej się przemieszczamy, izolacja zawsze stoi na wysokim poziomie. Prawdę mówiąc, leżą tak wygodnie, że amatorskie uprawianie sportów, również wchodzi w grę, bieganie, czy rower. Technologia wykonania, czyli co w trawie piszczy Przetworniki zastosowane w modelu IDUN to znane już połączenie przetwornika dynamicznego odpowiadającego za niskie tony oraz podwójnych przetworników armaturowych odpowiadających za tony średnie i wysokie. Odpinany kabel, to również hybrydowe połączenie srebra i miedzi. Słuchawki legitymują się dynamiką na poziomie 112dB oraz deklarowanym przez producenta pasmem przenoszenia 20Hz – 20kHz. Wszystkie te parametry spowodowały, że spodziewałem się tego, jak będą grać, ale... Brzmienie To chyba to, na co czekali wszyscy, kontynuując myśl z poprzedniego zdania, spodziewałem się tego jak będą grać. Nie mogłem bardziej się pomylić. Spodziewałem się złego zestrojenia hybrydowego połączenia przetwornika dynamicznego oraz armatur, spodziewałem się błędów. Jednak słuchawki grają fantastycznie, szybko, wyraźnie, kiedy trzeba dynamiczny dół również daje o sobie znać. Na uwagę zasługuje niesamowicie wyraźna, błyskotliwa średnica i góra pasma, która powoduje, że w tym przedziale cenowym(599pln,-) ciężko o coś bardziej wyrazistego. Słychać w nich wiele, grają muzykę. Dobre zestrojenie słuchawek, to klucz do sukcesu. Szczególnie w tym przedziale cenowym. Potrafią grać intymnie, przy tym nie męczyć słuchacza natłokiem szczegółu, czy zbyt dużej ilości dołu. Grają bardzo zrównoważonym dźwiękiem z zachowaniem pełnej szczegółowości na środku i górze, co w tym przedziale cenowym, nawet troszkę wyższym, do 800-1000pln,- stawia je na bardzo wysokim miejscu, w mojej osobistej hierarchii. Abstract
  8. Kinera YH623 – True wireless Wstęp TWS – True Wireless System – To coraz bardziej popularny kierunek, który obierają producenci słuchawek dokanałowych. Wolność, i jeszcze raz wolność. Żadnych kabli. Tak się złożyło, że mam okazję dziś przetestować, swojego rodzaju debiut na tym polu, od firmy Kinera, która już zdążyła zaskoczyć mnie, bardzo pozytywnie, jeżeli idzie o jakość produktu i dźwięk. Nie sugerując się jednak niczym, przejdźmy dalej. Z zewntąrz i wewnątrz Słuchawki trafiają do nas w w nietypowym, choć typowym dla innych modeli Kinery, sześciokątnym opakowaniu, które już na starcie wita nas grafiką, przedstawiającą jedną, z bezprzewodowych słuchawek. W zestawie otrzymujemy słuchawki, case, który jednocześnie jest ich power bankiem, oraz komplet silikonowych końcówek, który umożliwi dopasowanie ich do każdego rozmiaru wewnętrznego ucha. W zestawie znajduje się również kabel zasilający. Ciekawostką, jest fakt, że case jest w kolorze słuchawek. Miły detal. Dopasowanie i ergonomia To temat zawsze dość mocno indywidualny, ze swojej perspektywy, mogę śmiało powiedzieć, że są to jedne z najwygodniejszych słuchawek typu TWS jakie miałem okazję użytkować. Nie tylko, leżą doskonale w uchu, ale nie mam też obaw, że podczas bardziej intensywnego użycia, chociażby podczas sportu, będą wypadać. Tutaj kolejny raz, duży plus dla Kinery. Nie ma też, co zdarza się u konkurencji w tym przedziale cenowym (299pln,-) tzw. efektu driver flex, polega to na tym, że podczas wkładania tego typu słuchawki do ucha, słyszymy charakterystyczne dźwięki odkształcającej się membrany głośnika w słuchawce. To bardzo nieprzyjemne. Jednak tutaj tego nie doświadczymy. Technologia Tytułowe Kinera YH623 wykorzystują posiadany na pokładzie układ Qualcomm QCC3020, który wspiera między innymi kodek APT-X, który pozwala na słuchanie plików w wyższej rozdzielczości bez utraty jakości dźwięku, oraz pracuje w technologii bluetooth 5.0. Dodatkowo, słuchawki legitymują się dynamiką na poziomie 110dB z 1mW, pasmem przenoszenia w zakresie 20Hz – 20kHz, opornością 16Ohm, deklarowanym przez producenta czasem pracy na jednym ładowaniu do ośmiu godzin oraz spełniają normę IPX5 – w prostych słowach, są odporne na pracę w deszczu, obronią się również przed ewentualnym wyciśniętym potem na treningu. Co ciekawe, można je sprawnie kontrolować za pośrednictwem dotyku. Użytkowanie i brzmienie Wszystkie te wymienione wartości, walory, technologie, nie znaczyły by nic bez testu w odpowiednich warunkach, a więc podczas treningu czy jazdy w komunikacji miejskiej. Przechodzimy zatem do meritum. Użytkowałem je kilka dni, i myślę, że zdążyłem je poznać. Jeżeli idzie o użytkowanie, to spełniły moje oczekiwania, nie było żadnych problemów, jeżeli idzie o użycie ich podczas amatorsko uprawianego biegania, czy użytkowania właśnie podczas komunikacji, izolacja od hałasu z zewnątrz stała na wysokim poziomie, a z ucha nie wyślizgnęły mi się ani razu. Brzmienie tych słuchawek również przypadło mi do gustu, można śmiało je scharakteryzować jako ocieplone, nie do przesady, ale jednak, oraz miękkie i gładkie. Starają się grać daleko i to jest chyba klucz. Budują scenę bardzo przyjemnie, co śmiało zaciera granicę między słuchawkami, nazwijmy to, tradycyjnymi, na kablu, a bezprzewodowymi właśnie. Przy cenie oscylującej w granicach 300pln,- to zdecydowany faworyt do różnego rodzaju przeznaczenia. Abstract
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy