Jump to content

SilentWind

Zarejestrowany
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

6 Neutral

About SilentWind

  • Rank
    nowy

Dodatkowe

  • odtwarzacz
    DragonFly Red
  • słuchawki
    CA Solaris

Ogólne

  • Gender
    Male
  • Location
    Łódź

Recent Profile Visitors

95 profile views
  1. @Introverder, na Twojej liście znalazłem Elfen Lied, dzięki! Tytuł wydawał mi się znajomy i okazało się, że to jest anime, na które nie byłem gotowy w gimnazjum. Obejrzałem sobie niedawno i mimo, iż jest krótkie, to bardzo poruszające, a i urocze z powodu Nyu. Szczególnie skłania do refleksji na temat tego, jak to się dzieje, że ludzie czynią zło, o wpływie trudnej przeszłości na przyszłość, o tym czym jest prawdziwa miłość. Jeszcze, skoro jesteśmy na forum o tematyce audio, to polecam bardzo utwór z soundtracka "Deep Sea": @music hunter, z Twojej listy oglądałem, między innymi, Violet Evergarden i całkowicie się zgadzam. Ogółem, byłem zaskoczony tym, że tak przyjemnie się to ogląda mimo, że przez większość czasu nie ma jakiejś akcji czy czegoś w podobie. Miejscami faktycznie bardzo emocjonalne, a nawet wzniosłe. I wyróżnia się też tym brakiem "udziwień typowo japońskich", faktycznie. Co jeszcze bardzo urzekło mnie w tej serii, to oprawa wizualna i muzyka. Można by powiedzieć, że jest to takie małe dzieło. Jest też zapowiedziany film! Jestem trochę zaskoczony, że nie znalazła się tutaj seria Sword Art Online, która ma już 3 sezony (i jeden film), a kolejne odcinki pojawią się w tym roku. Historia głównie o chłopaku, który zanurza się do wirtualnego świata przez hełm VR (ten łączy się bezpośrednio z mózgiem, więc ma się wrażenie, jakby wszystko było naprawdę). I administrator gry nie daje możliwości wylogowania się, a śmierć w grze skończy się śmiercią w świecie rzeczywistym - poprzez usmażenie mózgu przez hełm. Bohater spotyka przyjaciół, miłość, wrogów. Generalnie, pierwsza seria to momentami takie love story, ale nie na okrągło. Tylko, nie można zrazić się po kilku pierwszych odcinkach (popełniłem ten błąd kiedyś). Dopiero po 1/4 odcinków pierwszego sezonu jest ciekawiej. Dla mnie SAO, to taka przyjemna, dosyć relaksująca seria, która od czasu do czasu poruszy mniej lub bardziej.
  2. Naprawdę, nie byłem w stanie, próbowałem. 😅 Podobnie jak z FiiO FH5, choć tam powód był raczej jasny - za krótka tulejka. W przypadku ME500 nie wiem, chyba sama konstrukcja ich. Andromedy, Solarisy i inne od Campfire Audio, które jeszcze sprawdzałem na AVS bez problemu wchodzą.
  3. Zarówno Bose QC35 II, jak i Sony WH-1000XM2 powinny być dostępne do odsłuchu w popularnych sklepach, jak choćby MediaMarkt. Kiedyś między tymi dwoma modelami wybierałem i mam następujące wnioski. Bose QC35 II - słuchałem w sklepie. Lekkie, wygodne, bardzo dobra redukcja hałasów otoczenia. Sygnatura dźwięku według mnie neutralna. Nic nie jest szczególnie podbite, ani dół, ani góra. Mi nie przypadła mi do gustu. Sony WH-1000XM2 - jestem właścicielem od dwóch lat. Wygodne, lecz po kilku godzinach męczące, bo nacisk na małżowinę powoduje już pewien dyskomfort, a jeszcze później ból - lepiej je zdjąć co jakiś czas i dać uszom odpocząć. Redukcja hałasów otoczenia bardzo dobra - może nawet trochę lepsza niż w Bose (tym się głównie kierowałem przy zakupie). Sygnatura dźwięku przyjemna w odbiorze, ocieplona. Słuchawki nie są analityczne, są dosyć ciemne (ale nie grają tylko basem). Teoretycznie można jakieś niuanse usłyszeć, ale zazwyczaj umykają uwadze. Scena jest zwykle kameralna. Muzyki słuchać można, ale lepiej to im wychodzi na wyższej głośności, bo wtedy dopiero trochę jaśniej grają. Zaznaczam, że nie kupowałem ich do muzyki w pierwszej kolejności, ale może komuś podejdzie taki dźwięk bardziej niż mi. Bardzo dobre do filmów moim zdaniem - ich sygnatura sprawia, że dźwięk nie jest męczący przez długi czas, można ich słuchać głośniej. Poza tym, nie angażują dźwiękowo zanadto, więc można skupić się bardziej na samym filmie. Dobry dół świetnie sprawdza się przy efektach dźwiękowych jak wybuchy itp., wrażenia potrafią być bardzo dobre (szczególnie przy dużych głośnościach). Po dwóch latach wciąż w pełni sprawne i nie widać jakichś szczególnych śladów użytkowania, akumulator nadal dobrze trzyma, ładuję jakoś raz w tygodniu. Generalnie, bardzo dobre słuchawki. Jak ktoś nie potrzebuje analitycznych słuchawek, to te oferują ocieplone, przyjemne granie i świetną redukcję hałasu otoczenia. Sony WH-1000XM3 - nie ma na liście, ale ktoś z rodziny ma, więc je porównam do poprzednika. Wydają się wygodniejsze, lżejsze (ale nie sprawdzałem, jak z wygodą po paru godzinach). Redukcja hałasu ponoć też poprawiona, ale nie porównywałem za bardzo. Sygnatura jest trochę rozjaśniona względem WH-1000XM2, co bym dał na plus (mi bardziej odpowiada do muzyki). Scena raczej kameralna nadal, ale ogółem jest postęp. Różnica w dźwięku, wydaje mi się, dla każdego będzie od razu słyszalna, nie są to jakieś subtelności. Sennheiser Momentum True Wireless - też nie ma ich na liście, ale jak już mówimy o bezprzewodowych słuchawkach za około 1000 zł, to może i o nich warto wspomnieć. Miałem okazję posłuchać na AVS. Są wygodne i lekkie. Dźwięk mi się podobał. Ocieplony, dociążony, ale i wyrazisty, szczegółowy. Średnica lekko cofnięta, trochę V'ka. Moim zdaniem, nawet warte ceny.
  4. Słuchawki już wybrane i kupione jeszcze przed świętami. Znów trochę się rozpisałem, ale może kogoś to zainteresuje. Na wstępie chciałbym bardzo, ale to bardzo podziękować Wojtkowi z Łódzkiego mp3store za udostępnienie mi aż tylu słuchawek do odsłuchu, a także za jego cierpliwość i mile spędzony czas. Bardzo chciałbym także podziękować Wam za propozycje słuchawek do sprawdzenia. Muszę jeszcze wspomnieć, że opinie poniżej są, rzecz jasna, subiektywne. Każdy ma inne uszy, doświadczenie, upodobania, wadę słuchu itd. Dlatego tak naprawdę nie da się wyłowić idealnych słuchawek tylko czytając czyjeś wrażenia. Trzeba także samemu posłuchać, ale może jest w tym swój urok. Przez większość czasu korzystałem z mojego skromnego źródełka, czyli DragonFly Red. Miałem okazję na chwilę podpiąć faworytów pod inne odtwarzacze (przepraszam, zapomniałem ich nazw), jednak nie czuję jeszcze potrzeby zakupu nowego DAC'a (choć rozważę to w przyszłości). Pewien drobny mankament DragonFly'a to to, że na sporej części ze słuchawek dało się usłyszeć szumy lub drobne popiskiwania (gdy nic nie gra), szczególnie na produktach od Campfire Audio. Na FiiO cichy szum. Na Yamaha EPH-100 do tej pory panowała właściwie całkowita cisza, gdy nic nie było odtwarzane. FiiO FH5 - Nie udało mi się ich, niestety, prawidłowo włożyć (pewnie z powodu za krótkiej tulejki). Słuchałem ich więc króciutko i raczej nie ma sensu oceniać ich brzmienia, skoro nie było odpowiedniej izolacji. FiiO FH7 - Ogółem rzecz biorąc to bardzo dobre i przystępne cenowo słuchawki. Dźwięk szczegółowy, muzykalny. Na plus także możliwość zmiany filtrów akustycznych - większość czasu słuchałem na tych zielonych od wysokich tonów (aczkolwiek różnica jest dla mnie raczej kosmetyczna). Miałem też do nich pewne zastrzeżenia. Wysokie tony bywały miejscami zbyt wyeksponowane - robiło się jakby zbyt kolorowo, co mogłoby stać się po dłuższych odsłuchach trochę męczące. Niskie tony serwowane były w większości przypadków w wystarczającej ilości, aczkolwiek w niektórych utworach odniosłem wrażenie, że trochę brakuje tego "kopa". Średnica raczej zwyczajna, może trochę cofnięta. Generalnie, czasem miałem odruch, żeby trochę podgłośnić, aby mieć więcej dołu, lecz wtedy wysokie rejestry stawały się zbyt nachalne. Myślę jednak, że faktycznie mógłby to być dobry wybór dla kogoś, kto chciałby lepsze brzmienie, odmulone względem Yamaha EPH-100 (tylko trzeba samemu sprawdzić jak grają na swoim źródle). Przez długi czas myślałem, że to właśnie je wybiorę. Myślę, że mógłbym się z nimi polubić, a może nawet taki DragonFly Black by je trochę ocieplił. A, muszę jeszcze wspomnieć, że na odtwarzaczu Wojtka (COWON E2) w utworze, który akurat leciał (nie znaliśmy tytułu, a odtwarzacz bez ekranu) bas był bardzo obecny (wręcz na pierwszym planie) i wysokie tony nie były aż tak wyeksponowane - więc oczywiście sporo zależy od źródła i samej muzyki. Empire Ears ESR - Powiedziałbym, że podobały mi się, ale to trochę za dużo. Określiłbym to brzmienie jako bardziej techniczne niż muzykalne. W porównaniu do FiiO wydawały mi się równiejsze, lecz czasem soprany bywały dla mnie za ostre (chyba jestem na ten aspekt bardzo wyczulony). To dobre słuchawki, tylko nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, żeby były dla mnie warte swojej ceny, szczególnie względem FiiO. Empire Ears Bravado - Tutaj oczywiście na pierwszy plan wyszedł bardzo mocny bas. Przy nich Yamaha EPH-100 to już słuchawki dosyć analityczne. Nie twierdzę, że poza basem nie było niczego słychać, lecz ten tak się wyróżniał, że trudno właściwie było skoncentrować się na czymś innym. Trudno byłoby mi polecić je komuś kto lubi bardzo basy, bo taka ich ilość brzmi już mało naturalnie. W utworach jazzowych było lepiej, lecz wciąż czułem pewną przesadę pod tym względem. Shanling ME500 - Nie udało mi się ich prawidłowo włożyć. Myślę, że to wina konstrukcji, więc nie oceniam. Noble Audio Django - tutaj sygnatura dźwięku niezbyt mi odpowiadała. O ile pamiętam, było dosyć chłodno i miałem wrażenie, jakby góra pasma była zabrudzona. Nie znaczy to, że zupełnie brakowało dołu. Miałem wrażenie, że jest go stosunkowo mało i nie jest zbyt interesujący. Aczkolwiek, może to zwyczajnie kiepska synergia źródła ze słuchawkami dała taki efekt, bo same słuchawki nie są tanie, więc coś musi być na rzeczy. Campfire Audio Andromeda - Określiłbym ich brzmienie jako stosunkowo neutralne z dobrym dociążeniem (spotkałem się określeniem "monitorowe"). Aczkolwiek, raczej mało żywe, muzykalne. Dla mnie bardziej jako taka ciekawostka, ale nie podeszły mi na tyle, żebym chciał je mieć. Campfire Audio Solaris - Bardzo ucieszyłem się, że mogę je drugi raz posłuchać i zweryfikować, czy pierwszy raz na AVS był tylko chwilowym zauroczeniem. Przed ich włożeniem do uszu liczyłem, że tak właśnie będzie, bo wtedy kupię dużo tańsze FiiO FH7. Wystarczyło jednak kilka pierwszych chwil, bym znów się zachwycił. Jak by je tu opisać... Na początek, bardzo wygodne mimo sporych wymiarów (FiiO bardziej czuć, że ma się je założone). Odnośnie dźwięku, to ilość nowych detali, które usłyszałem w utworach mnie zaskoczyła - szczególnie w średnicy, tam dzieje się bardzo sporo. I mam wrażenie, że to średnica skrywa najwięcej magii w tym modelu. Bardzo podobały się także wokale, szczególnie kobiece - jakby takie gładkie, przyjemne w odsłuchu. Bas zawsze jest odpowiednio dawkowany (więcej i bardziej zaznaczony niż w FiiO FH7), nigdzie mi go nie brakowało i nie przysłaniał w mojej ocenie reszty pasma. Wysokie tony szczegółowe, ale nienachalne - po prostu są obecne i wyraźne, ale nie są wciskane mi na siłę. Miałem też wrażenie, jakby te słuchawki niejako dopasowywały się do tego, co im podrzucę. Spróbowałem na nich najwięcej utworów i chyba wszystko mi odpowiadało. Niemal za każdym razem, w znanych mi na pamięć utworach, już od pierwszych sekund jakieś nowe detale i smaczki, o których nie miałem pojęcia - nie trzeba było się nawet szczególnie wsłuchiwać, bo sporo z nich witało już na pierwszych planach. Wspomnę jeszcze o scenie, która także mi odpowiada. Jest sporo lepiej pod tym względem niż w Andromedach, może podobnie do FiiO FH7. Wspomnę tak na marginesie, że dla mnie scena jest dobra, gdy dźwięki (przynajmniej część) odrywają się od mojej głowy - nie mam jakichś kwiecistych określeń. I wydaje mi się, że ogółem trudno jest oczekiwać nie wiadomo jakich cudów od słuchawek dokanałowych, szczególnie o zamkniętej konstrukcji. Ale wracając do samych słuchawek, to ogółem towarzyszyło mi wrażenie w trakcie słuchania, że brzmienie jest po prostu solidne, dopracowane, przyjemne (i że muszę je mieć). Chyba z półtorej godziny ich słuchałem i byłem bardzo zadowolony. Nie czułem też żadnego zmęczenia ich konstrukcją czy dźwiękiem, wręcz nie chciało się ich wyciągać z uszu. Więc, jak z opisu powyżej wynika, moim faworytem są Campfire Audio Solaris. Liczyłem, że może jednak na początku coś sobie ubzdurałem o nich i FiiO FH7 będą lepszym wyborem i dużo tańszym. Miałem jednak przeczucie, że jakbym wziął FiiO, to z tyłu głowy pozostawałaby myśl, że jednak poszedłem na kompromis i nie mam najbardziej odpowiadającego mi brzmienia (jakie szczęście, że dane mi było jeszcze raz posłuchać Solarisów). --- Postanowiłem wstrzymać się z publikacją posta do czasu, aż wygrzeję trochę słuchawki i posłucham ich na spokojnie. Generalnie, przed wygrzaniem średnica była dość nieprzyjazna i męczyła przy odrobinę dłuższym odsłuchu lub przy większej głośności, a niskie tony czasem za bardzo dawały o sobie znać. Przyznam, że w takich chwilach miałem spore wątpliwości, czy warto było wydać tyle kasy na Solarisy. Po około 30 godzinach wygrzewania, Solarisy zaczynały już przypominać to, czego słuchałem w sklepie. Przyznam, że robiłem sobie porównanie z dwuletnimi Yamaha EPH-100 (na przemian tych samych utworów słuchałem z tego samego źródła). I generalnie nie jest tak, że tych detali z Solarisów nie da się usłyszeć na EPH-100. One są, czasem mniej lub bardziej dostrzegalne, jednak dopiero teraz zwróciłem na nie uwagę. Po dość sporej ilości czasu z Solarisami, EPH-100 mają dla mnie ostrą, mało naturalną, górę i sporo mniejszy rozstrzał, jeżeli chodzi o scenę. Mimo, że sama separacja dźwięków na EPH-100 wciąż jest dość porządna, to jednak nie to samo co w Solarisach. Szczególnie słychać w utworach, gdzie dużo się dzieje, jest sporo niskich tonów i przy wyższej głośności. Pewnie to więcej przetworników robi swoje. Zauważyłem jeszcze, że Yamahy po prostu brzmią "taniej" w sensie jakościowym, co właściwie trudno mi opisać słowami. Po prostu w subiektywnym odczuciu słychać w Solarisach ileś półek wyżej w jakości dźwięku (np. po brzmieniu instrumentów czy wokali, szczególnie tych kobiecych). Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić w Solarisach, to czasem podbiłbym odrobinę górę (w niektórych utworach). Pozostaje więc pytanie, czy wysoka cena Solarisów jest adekwatna do ich jakości. Dostałem, co prawda, niezły rabat (doceniam), lecz to wciąż spory wydatek. Ostatnio miałem okazję posłuchać sporej ilości doków (mam na myśli także te z AVS) w różnych cenach i sporo z nich, nawet drogich, szybko odpadło. Jeżeli tak na to spojrzeć, to wyższa cena Solarisów faktycznie wydaje się iść w parze z jakością (przy czym trzeba pamiętać, że FiiO to nie taka zła konkurencja). Tym bardziej, że w przyszłości lepsze źródło może z nich więcej wyciągnąć. Jakość wykonania też bardzo dobra. Oby tylko posłużyły na lata. W sumie, zastanawiam się jeszcze, jak to złoto na obudowie wpłynęło na cenę. Dla mnie mogłyby nawet być czarne, jeśli cena miałaby być niższa. Jestem jeszcze zwyczajnie ciekaw, jak wyglądają w środku (nie znalazłem zdjęć żadnych), ale oczywiście nie zamierzam ich otwierać. Jeżeli ktoś chciałby o coś spytać, to śmiało. Choć podejrzewam, że po tej opowieści to raczej będzie ostatni post. Dziękuję raz jeszcze za pomoc.
  5. Okej, będzie trzeba posłuchać, dzięki. Spoko, też się zainteresuję. Chciałbym słuchawki bardziej do słuchania w domu. W przeciwnym razie, raczej bym nie myślał o złotych Solarisach, bo bardzo się eksponują. A poza domem już długo używam bezprzewodowych (aktualnie Samsung Level U Pro). Do jakichś podcastów z YT czy sporadycznie muzyki się nadają, choć ostatnio irytuje mnie w nich zrywanie zasięgu. To narazie biorę pod uwagę głównie takie modele: FiiO FH5 FiiO FH7 Empire Ears ESR Empire Ears Bravado Shanling ME500 MEE P1 Noble Audio Django Campfire Audio Solaris
  6. To ciekawe, ciekawe. Fajny byłby taki przeskok jakościowy jak mówisz. Hmm, tylko nie chciałbym przesadnie skupiać się na basie. Więcej niż w EPH-100 raczej nie jest mi potrzebne do szczęścia. Ja sobie właśnie wspominam w głowie jak grały EPH-100 tuż po wyjęciu z pudełka i jeszcze przez parę ładnych dni. Generalnie dźwięk bardziej przypominał V'kę. Pamiętam, że średnica nie była zbyt klarowna i cofnięta. Poza tym, wysokim tonom trochę brakowało szczegółowości. Aczkolwiek, nawet wtedy byłem bardzo zadowolony po przesiadce z poprzednich słuchawek. Przed nimi korzystałem z SoundMagic E50 (tych używałem najkrócej), a jeszcze wcześniej z SoundMagic E10. Te pierwsze mam jeszcze w szufladzie i słuchałem ich odrobinę, gdy Yamachy były w serwisie. Niestety, E50 mało mi się dzisiaj podobają. Mam wrażenie, że średnica jest bardzo na przodzie i mało tych czystych sopranów. Fakt, czasem nawet jest to ciekawe doświadczenie, lecz trochę męczące. Ciekawy jest natomiast bas. Nie ma go przesadnie dużo, ale dobrze jest kontrolowany, jakby w ogóle się nie rozlewa (zwarty bym powiedział). Ogólna taka wada jakiej doświadczyłem w obu parach słuchawek, to coś jakby sybilanty (czy może pewnego rodzaju kłucie w uszy) mimo braku jakichś wyższych tonów, szczególnie dotkliwe przy trochę wyższych głośnościach. Nie wiem, czy to wina źródła (wtedy z samego telefonu słuchałem), aczkolwiek Yamahy tego nie mają nawet po podpięciu prosto do telefonu...
  7. Właśnie też tak na początku pomyślałem, dlatego nie kupuję od razu i na razie podchodzę do tego neutralnie, na spokojnie. Przy czym, trzeba wziąć pod uwagę, że źródło w przyszłości można zmienić na lepsze, aby jeszcze więcej wycisnąć z nowych słuchawek. Odnośnie trwałości słuchawek dokanałowych, to jedna para zepsuła mi się po 6 latach (prawa słuchawka kompletnie zamilkła), pozostałe działają cały czas z małym "ale". Yamahy EPH-100 wylądowały w serwisie niedawno, po prawie dwóch latach (prawa słuchawka zaczęła grać bardzo cicho). Serwis nie stwierdził problemów, ja posłuchałem ich w sklepie i faktycznie wszystko było ok. Wczoraj w nocy z nich korzystałem ostatnio i cieszyłem się z ich dźwięku. To dziwne słuchawki i dosyć awaryjne. Ciekawe, czy zepsują się przed końcem gwarancji (mam jeszcze tydzień...) Dzięki za propozycje. FiiO FH7 mnie zaciekawiły, bo mają także przetwornik dynamiczny, więc może bardziej by mi niskie tony podeszły. Słyszałem, że w armaturach jest ich sporo mniej, ale są lepiej kontrolowane. Dlatego Empire Ears też jestem bardzo ciekaw. Porównywałem sobie brzmienie LG V30 (oczywiście w trybie Hi-Fi) z DragonFly Red na Yamahach EPH-100. Generalnie miałem wrażenie, że dźwięk z LG ma lepszej jakości wysokie i średnio wysokie tony. Plus lepiej niuanse było w nich słychać (ale może po prostu są bardziej "na wierzchu"). Chyba jeszcze odrobinę większy ład panował w instrumentach. Generalnie, podobało mi się. Mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że jest to trochę lepsza jakość niż z ważki. Mimo to, nie odbiera mi to przyjemności ze słuchania z aktualnego toru. Jest po prostu trochę inaczej. Dzięki także za propozycje. --- To moja lista słuchawek do sprawdzenia wygląda na razie tak: FiiO FH7 Empire Ears ESR Noble Audio Django Campfire Audio Solaris (chciałbym posłuchać jeszcze raz) Przeglądając różne wątki na forum natknąłem się jeszcze na takie "tańsze" słuchawki: iBasso IT01 (ktoś z mp3store mi je także polecił) Aune E1 (dostałem polecenie słuchawek powyżej, gdy zapytałem czy są do odsłuchu) Shanling ME100 VSonic GR07 Classic (ponoć dobry dźwięk, lecz jakość wykonania, kruchość budzą obawy) Mee Audio Pinnacle P1 RHA MA750i FiiO FH1 Jeżeli ktoś miał z nimi styczności, to też jestem ciekaw, szczególnie porównania do Yamaszek. Pewnie pomoże nie tylko mi, ale i innym, którzy chcieliby znaleźć następcę tych słuchawek.
  8. W większości się zgadzam. Kupuję to, co mi odpowiada i sprawa załatwiona. Tylko, że ja mam tak, że nie kupuję od razu czegoś, co zrobiło na mnie wrażenie (szczególnie, jeżeli kwota nie jest niska). Wolę podjąć decyzję "na chłodno", jak już zapoznam się ze zdaniem innych osób i dowiem się o ewentualnych mankamentach jakiegoś produktu (przykładowo, o awaryjności Yamaha EPH-100 mogłem dowiedzieć się z choćby z tego forum przed zakupem). Poza tym, nie starczyło mi niestety czasu, aby sprawdzić wszystkie dostępne tam słuchawki, więc może przeoczyłem coś godnego uwagi... To fajnie, że komuś też podobały się Solarisy. Ja słuchałem ich na piankach i było w porządku. Myślę, że nawet na którychś ze zwykłych dołączonych gumek nie byłoby problemów. Nie miałem też wrażenia, że te słuchawki są za duże (czytałem o tym w recenzjach), choć nie jestem pewien jakby się ich słuchało na leżąco. Fajnie, gdyby były miejsca leżące na stoisku - oczywiście mówię pół żartem. Jeżeli masz na myśli CUSTOM ART, to słuchałem chyba każdego modelu jaki mieli i najbardziej mi podeszły FIBAE 3 i 6 - aczkolwiek, bardzo szczątkowo pamiętam ich brzmienie. Choć to raczej nie ten sam poziom, co Solarisy (bądź inne dokanałowe od Campfire Audio). Wspomniane przeze mnie modele grały nawet ok, choć brakowało mi "tego czegoś". Pozostałe modele potrafiły przesadzać z niskimi tonami lub brzmienie bywało nieprzyjemne, kłujące. Naprawdę się przekonałem, że wysoka cena nie zawsze oznacza, że coś będzie nam odpowiadać. Co ciekawe, CREATIVE ART robi słuchawki na zamówienie, można tanio zrobić sobie customy (chyba około 100 zł) i jeżeli dobrze zrozumiałem, to korzystają z druku 3D.
  9. Hej, usiądźcie sobie wygodnie, bo trochę się rozpisałem. Preferuję słuchawki dokanałowe, tak mam od dawna. Źródło dźwięku to aktualnie DragonFly Red podłączony pod Galaxy S9+ (aplikacja USB Audio Player Pro). Aczkolwiek, jestem otwarty na sugestie zmiany. Aktualnie używam słuchawek Yamaha EPH-100, od 2 lat. I generalnie jestem bardzo zadowolony - głównie z powodu ich sygnatury i tej separacji dźwięków. Na średnicę czy soprany nie narzekam. Wysokie tony odpowiadają mi (czytałem opinie, że są suche itp.). Aczkolwiek, coraz częściej odnoszę wrażenie, że niskie tony zalewają od czasu do czasu resztę pasma (szczególnie przy trochę wyższych głośnościach, to już bywa męczące). Można powiedzieć, że szukam czegoś lepszego od Yamaha EPH-100, ale z podobną sygnaturą brzmienia. Poza domem korzystam z Samsung Level U Pro. Powiedziałbym, że to dosyć ciemne słuchawki, podobnie jak Yamaha EPH-100, ale jednak te Yamahy są parę klas wyżej w moim subiektywnym odczuciu pod każdym względem (szczególnie to słychać, gdy mogę na spokojnie w domu posłuchać). Do komputera głównie używam Sony WH-1000XM2 - bardzo dobre, ale po to, by obejrzeć film, serial, posłuchać sporadycznie czegoś czy wyciszyć hałas z zewnątrz. Odnoszę wrażenie, że instrumenty są zbyt zlepione razem, soprany trochę schowane, scena dość wąska. Są także lekko zmulone (choć w tym przypadku nie przez nadmiar basu). Nie powiem, że nie da się słuchać muzyki, ale jednak cenię Yamahy sporo bardziej. Słucham różnych gatunków, ale głównie byłby to jazz, pop, kpop, r&b, klasyczna. Parę moich ulubionych utworów: Lisa Shaw - Matter Of Time Malina & Boris Blank - Tears Run Dry Dire Straits - Brothers In Arms Connie Evingson - Accentuate The Positive Connie Evingson - Lullababy of the Leaves Connie Evingson - You and the Night and the Music Connie Evingson - Throw it Away Connie Evingson - Nature boy Dire Straits - Love Over Gold Dire Straits - Private Investigations MAGNIFICAT 4. Et misericordia by Kim André Arnesen Davichi - Pet Gabrielle - Dreams Jessica Simpson - Forever In Your Eyes Malina & Boris Blank - Tears Run Dry poznałem na tegorocznym AVS, grali na drogich głośnikach. Oczywiście, na Yamaha EPH-100 wszystkie dźwięki są ze sobą dużo bardziej zlepione, a niskie tony zalewają pasmo. Scena też była bardzo wąska względem tego co słyszałem z tych głośników. Nie chciałbym tracić niskich tonów, ale wolałbym, aby były lepiej odseparowane od reszty pasma + poprawy sceny. Lisa Shaw - Matter Of Time także znam od AVS, tutaj na Yamaha EPH-100 właściwie jest całkiem optymalnie. Jedynie średnica wydaje się miejscami trochę cofnięta, mała. Na AVS miałem okazję posłuchać różnych słuchawek (używałem swojego źródła) i najbardziej mi odpowiadały: Fostex TH909 Fostex TH909 MK2 Campfire Audio IO Campfire Audio Polaris Campfire Audio Solaris I stąd właśnie w tytule nazwa słuchawek Campfire Audio Solaris. Dźwięk z nich był w moim odbiorze taki uporządkowany. Nawet niskie tony, mimo iż bardzo dobrze słyszalne, w jakiś sposób nie zalewały reszty pasma, były jakby odseparowane. Słuchałem jeszcze innych słuchawek dokanałowych z kilkoma przetwornikami (po parę tysięcy), jednak wysoka cena często nie równała się z wysoką jakością w moim odczuciu. Wtedy miałem wrażenie, że Yamaha EPH-100 grają jakby pełniej i przyjemniej, "naturalniej". I stąd moje pytania do Was. Czy DragonFly Red + Campfire Audio Solaris mają jakiś sens? Czy to nie jest przesada? W końcu, różnica w cenie między źródłem a słuchawkami jest wielka. Gdy słuchałem tego połączenia na AVS, podobało mi się, ale jakie jest Wasze zdanie? Czy ogółem te słuchawki są warte swojej ceny? Przeglądając to forum, mało kto decyduje się na tak drogi sprzęt. Zakładam, że nie bez powodu. Może istnieje coś dużo tańszego, a wartego uwagi?
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy