Jump to content

Karister

Zarejestrowany
  • Content Count

    85
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Karister last won the day on June 25

Karister had the most liked content!

Community Reputation

145 Excellent

About Karister

  • Rank
    klikacz
  • Birthday 07/21/1988

Dodatkowe

  • słuchawki
    Hifiman Arya

Ogólne

  • Gender
    Male
  • Location
    Wrocław
  • Interests
    IT

Recent Profile Visitors

593 profile views
  1. Nigdzie. Jak już mi wcześniej zwrócono mi uwagę, dałem się nabrać na marketingowy chwyt z dużymi literami i małą czcionka poniżej. Opłata jest roczna $120. Przy okazji - Roon ciągle rozważa wywalenie licencji lifetime. Ciekawe, czy będzie jeszcze dostępna za pół roku, jak moja będzie się kończyć. Chciałem wtedy przejść na lifetime, ale może się nie udać. Trochę nie fair, że rok temu można było mieć za $500 i nie uprzedzili o zmianie. No ale też rozumiem ich punk widzenia - biznes prowadzą po to, aby przetrwał więcej niż kilka lat, a zbyt duża liczba kupionych takich subskrypcji odcina im ciągły dopływ gotówki. Jak podnosili kilka lat temu z $450 na $500 i o tym uprzedzili, to zarobili więcej niż za cały poprzedni rok. I tu akurat ich cenię - szczera komunikacja o ich finansowaniu, a nie pitolenie typu wprowadzamy nowe opłaty czy podnosimy stare dla dobra naszych użytkowników, aby oferować jeszcze lepszy produkt, jak to ma miejsce w wielu innych przypadkach (np. grach online).
  2. Poprawia? Jak? Na słowo honoru? To jest test? Uwaga, ja testują właśnie sprzęt X i powiadam Wam, że jest magiczny. Kwadrat stał się bardziej okrągły. Nigdzie indziej niż na blogu audio kolesia, który nie ma pojęcia o tym, co pisze i fizyce, takich banialuk bym nie szukał. A tu masz recenzję tego samego sprzętu pisaną przez osobę, która przez kilkadziesiąt lat pracowała jako programista, elektronik i inżynier dźwięku (m. in w Sony) oraz założyła firmę produkującą elektronikę: https://www.audiosciencereview.com/forum/index.php?threads/silent-angel-bonn-n8-audio-grade-ethernet-switch.12360/. To jest test. On rozumie fizykę, komputery i potrafi to weryfikować pomiarami. Zamiast chrzanić o bielszej bieli, niech Ryka sobie policzy hashsumę plików przesłanych przez ten sprzęt i wyjdzie mu to samo, co ze switcha za 50PLN. A czerń pewnie testował na IPS. Widzę, że ignoranci zabierają się też za video. Tradycyjnie switch za 50 zeta jest dobry do przelewów bankowych, giełdy online i home office. Ale na pewno nie da rady z audio/video. Jedyne, co robi wrażenie to to, jaki kit można ludziom wcisnąć. Natomiast wg mnie szkoda temat o Roon zaśmiecać testami video. Wolałbym się trzymać tematu dyskusji czy też ewentualnej konfrontacji z DLNA i innymi konkurencyjnymi rozwiązaniami.
  3. No mi też się wyświetlały wszystkie okładki, tylko że źle. Opcji jest kilka. Masz tak dużo płyt, że nie zwróciłeś uwagi na błędy pojedynczych albumów lub Audiogenic tak dobrze scustomizowal Twongiego, że faktycznie to działa. No dobra, jest jeszcze trzecia - nie umiem dobrze przekopiować swoich plików audio do serwerów DLNA. Niestety nie mam jak przetestować. Jak chcesz się bawić - moim zdaniem najtrudniejszy test to wgranie dwóch tych samych albumów w różnych wersjach. Jak już pisałem - na przykład albumy The Police z lat '70-'80 i późniejsze remastery. Private Dancer Tiny Turner też występował w kilku wersjach. Throw The Warped Wheel Out od Fiction Factory również. I pewnie wiele innych. Do tego jakieś albumy kompilacyjne , które mają wielu wykonawców. Jak się nic nie wywali - ok, jest nadzieja. Byłoby to pierwsze rozwiązanie DLNA, które działa. I może takie jest - ale nie da się sprawdzić bez zakupu. A taniej można mieć NAS z Roon, który i tak zje swoimi funkcjami nawet działające DLNA. I testować za friko można przez dwa tygodnie. A co do linkowanego tesktu - ciężko będzie to odzobaczyć. No niestety w Internecie pisać każdy może. Redaktor dostał klocka do recenzji, to co miał napisać? Jak napisze, że jest zły, to potem już nie będzie miał o czym pisać. A poziom merytoryczny ów tekstu jest porażający. Koleś użył Soungenica jako NAS dla Roon? Po co? To się mija z celem. Zamiast wziąć NAS za kilaka setek, skoro już ma Roona, to wziął sprzęt za kilka koła, żeby... ? Żeby wgrać na jego dysk pliki i nie korzystać z jego głównych funkcji? Porównywanie brzmienia NASów to jakiś absurd. Ogólnie różnic nie było, ale po czasie jednak dźwięk był gładszy. Rotfl. Może dysk się wygrzał. Sorry, ale ten tekst to jest po prostu obraza ludzi, którzy rozumieją fizykę i informatykę. No i argument jest nie do zbicia - bo jest audiofilski. Co tam, że protokoły cyfrowe mają sumy kontrolne i retransmisję danych, a błędy przesyłu danych cyfrowych audio objawiają się ordynarnymi trzaskami. Dźwięk był gęstszy i tyle. Ciekawe, czy zmiana HDD na taki z większą prędkością obrotową talerzy dałby trójwarstwową scenę. Na koniec jeszcze trochę audiovoodo o zasilaczach i zabrakło miejsca na znalezienie choćby jednego błędu w testowanym produkcie. Przegapił nawet koszmarny interfejs apki mobilnej, którą lepiej zaprojektowałby dobry student. Ludzie, litości. Zamiast bezrefleksyjnie czytać takie wypociny, czasem warto się pokusić o nieco namysłu. Gracze kupują gry, ścigają dziesiątki GB przez tysiące kilometrów kabla i dostają pliki zgodne co do bita. W Stanach przekopywali się pod ziemią ze światłowodem, żeby na giełdach online zaoszczędzić nanosekundy dzięki ominięciu krzywizny ziemi i też to działa. Czemu nikt się nie martwi, że obrazek zapisany na innym NAS wyblaknie albo się przekoloruje, a audiofile mają takie problemy z muzyką w plikach? Wyobrażacie sobie test dysku, polegający na tym, że ktoś sprawdza, czy piksele się nie zmieniły w obrazku? Zabiliby go śmiechem. Także ja standardowo trzymam się faktów. Jak ktoś mi pokaże, co mam sobie zainstalować z DLNA, jak to skonfigurować i będzie na tym działać moja kolekcja - zmienię zdanie o tym protokole. Oczywiście nadal nie powiem, że jest dobry, bo nie wspiera wielu rzeczy, o których już pisałem. Ale przestanę twierdzić, ze jest zbugowany od A do Z. A póki co - waste of money. To oczywiście tylko moje zdanie, wyrobione na podstawie roku testowania różnych rozwiązań streamowania audio. Nikt mi nie podsyła rzeczy do testów (szkoda) i nie płaci za ich chwalenie bądź krytykowanie.
  4. No to jak mamy nazwy, pokusiłem się o porównanie. Twonky - serwer DLNA, jeden z wielu. Płatny, ale jest trial 30 dni - good. Instalacja i konfiguracja zajęła mi poniżej 5 minut - good. Aplikacja mobilna fidata darmowa. Konfiguracja i odpalanie muzyki na mój odtwarzacz sieciowy w minutę - very good. Ogólnie nie zeszło mi 10minut, aby to pospinać do kupy. Niestety równie szybko przypomniałem sobie, czemu uciekłem od DLNA. Bugi, bugi, bugi. Znalezione w minutę: Wgrałem kilka płyt Queena. Pliki w pełni otagowane z obrazkami okładek. Zaznaczam - poprawnymi obrazkami. Kilka folderów, w każdym inny album. Tak o (miniatury screenshotów do klikania) : Wchodzę do aplikacji mobilnej, wybieram widok albumów i zastałem takie coś: Czemu część albumów Queena ma obrazki Michaela Jacksona? No ja nie wiem. Wgrałem raptem kilka płyt jednego wykonawcy i już nie działa. A poprawne obrazki mam zarówno w tagach, jak i standardowo w pliku Folder.jpg obok flaców. No nic, przejedźmy do widoku artystów: Kompletny chaos. A ja wgrałem tylko Queena. Wynika on stąd, że server bierze tag "Artist" zamiast "Album Artist". Niektóre piosenki Queen zagrał z innymi wykonawcami i wszyscy oni dostali oni obrazki Queena. Chlip... Kolejny test: wgrywam albumy The Police. Mam po dwa albumy z tym samym tytułem, bo posiadam oryginalne wydania z lat '70-'80 i późniejsze remastery. Zobaczmy, co się stanie... Wynik? Album wykryty tylko raz i zduplikowane piosenki bez informacji, która to remaster. I ostatni test: wgrane albumy Queena i The Police: Błędne sortowanie. "The" powinno być ignorowane, a "P" jest przed "Q". A tak stanie się to: szukam zespołu Connels pod "C" i nie mogę znaleźć, bo.... a no tak - The Connels. Czyli pod "T". Miłego zapamiętywania, którzy artyści mieli "The" w nazwie. The Cars, The Cranberries, The Connels, The Hooters, The Human League, The Pointer Sisters. U mnie tyle. Replay Gain oczywiście nie działa mimo obecności tagów. I niech ktoś mnie nie odbierze źle - to nie jest problem tyko Twonkiego. To są typowe kaczany wszystkich rozwiązań DLNA. Poświęciłem pół roku na walkę z tym i nie da się. Można osiwieć. Stąd też tak szybko mi poszło znalezienie dziur. Wiedziałem, czego się spodziewać. DLNA zlewa część tagów plików i działa w oparciu o nazwy foderów. Zawsze wychodzi z tego kompletna kaszana. Zawsze coś. Emby, Plex, Servioo, Twonky. Każdemu coś dolega. A najgorsze, że każdy z nich robi po swojemu. Więc, jak macie ogarnięty jeden i chcielibyście spróbować innego, to męka do nowa. Jeden chce folder per album (np. Queen - The Game), a inny podfolder (np Queen/The Game). Obsługa tagów to już w ogóle magia. Można mieć tylko nadzieję, że Soundgenic jako zamknięty system ogarnia sobie to tak, jak mu jest najlepiej. Natomiast nie widziałem jeszcze rozwiązania DLNA, które by sobie radziło ze wszystkim. W kwestii samej aplikacji mobilnej - interfejs uważam za wczesną betę. Menu na górze (album, artist, ...) wysokości 3 milimetrów na ekranie dotykowym? No siema. Kliknięcie piosenki nie powoduje jej odtwarzenia, a dodanie do kolejki. Żeby ją odtworzyć trzeba kliknąć w trzy małe kropki i dać play now. Serio? I gdzie są przyciski do następnej i poprzedniej piosenki z odtwarzanych? Odtwarzam cały album i nie mogę przeskoczyć do następnego utworu? No litości. Hi-Fi Cast jest dużo lepszy i wygodniejszy. A że to DLNA, działa też z Twonkym i moim odtwarzaczem sieciowym. To akurat silna strona DLNA - jeden standard i wszystko działa ze wszystkim. Z innych plusów, to przez cały czas pisania tego postu ani razu nie zerwało odtwarzania. Na Heosie od Denona (też DLNA) nie było to takie oczywiste. I to tyle mojej tyrady. Nie będę już wrzucał screenów z Roona, bo mi się nie chce. Tam po prostu to wszystko działa tak, jak trzeba. Nie miesza wykonawców albumów z autorem piosenki, nie wstawia błędnych okładek płyt. Za to ogarnia wiele wersji albumów, linkuje covery nagrań i daje milion innych funkcji, o których już tu pisałem. Plus można sobie wybrać, czy ma sortować po imieniu, czy nazwisku, czy nazwie albumu. A jak już bardzo rzadko coś się Roonowi nie uda, można to ręcznie mu poprawić. Właśnie dlatego nigdy więcej DLNA.
  5. Karister

    Muzyka z gier

    Uwielbiam klimaty gier RPG. Gothic już był, a bardzo mi zapadła w pamięć jeszcze muzyka z tych gier:
  6. DLNA to cały standard komunikacji. Jak masz pliki na serwerze i przeglądasz je w aplikacji na telefonie to też jest przez DLNA.
  7. Nie chodzi o licytację, a możliwość obiektywnego porównania, żeby znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Ja bardzo, bardzo długo szukałem rozwiązania do słuchania plików, które by mi spasowało i był to okres pełen frustracji. Głównie bolało mnie to, że stare płyty grają o wiele ciszej od nowych. Przy mieszanych playlistach była to katorga. Wyrównywanie głośności przez Roon na zgranych plikach uważam za zbawienie. Gdybym miał zmieniać rozwiązanie do streamingu, byłaby to pierwsza funkcja, jakiej bym szukał. Druga to obecność PEQ i crossfeeda, itd. Niestety nie da się tego łatwo (jeśli w ogóle) znaleźć w opisie Soundgenica. A chętnie bym sobie porównał możliwości. Zamknięty produkt powinien być dokładnie opisany, bo nie przetestuję tak, jak otwartego na swoim kompie. I to jest mój zarzut w stronę producenta. Tak czy siak na stronach 3rd party wyczytałem, że to DLNA, więc wiem już wszystko, co chciałem.
  8. Rozdzieliłbym to na dwa tematy. Po pierwsze sprzęt. Tak, jak piszesz- kwestia gustu. Ja z definicji kota w worku nie kupuję. Podawanie sprzętu bez specyfikacji uważam za przestępstwo. Ale jak komuś leży CD RIPper (jeśli dobrze rozumiem jest w tym Soundgenicu) plus serwer w jednym urządzeniu i guzik go obchodzi - ok, można brać. Chociaż nigdzie nie widzę czytnika płyt na zdjęciach... Nie czuję więc cza-czy. W czym podłączenie napędu CD pod to urządzenie jest łatwiejsze od podłączenia go do innego kompa? Czytam ten opis i dowiaduję się, że muszę podłączyć zewnętrzny napęd CD, wybrać ripping CD i pliki trafiają na serwer. To tak jak u mnie. Podpinam napęd CD, klikam RIP i pliki są na serwerze. Nie widzę przewagi względem normalnego (takiego bez napisu for audio) miniPC za 1/4 ceny. Choć tu wypadałoby doliczyć jeszcze cenę softu. Dożywotnia licencja Roon mocno zbliży cenę miniPC do tego Soundgenica. Abstrahując więc od ceny - interesuje mnie kwestia funkcjonalności. Co dostanę względem składaka? W kwestii sprzętu i zgrywania płyt raczej nic. Może więc coś w kwestii softu audio? Drugi, ciekawszy (i tytułowy) temat to Roon i ogólnie soft. Tu nie ma żadnej walki z kupą softu. Roon to kliknięcie w "install" i wskazanie folderu z muzyką. Zgrywanie płyty to kliknięcie "RIP CD" w ulubionym programie (w moim przypadku dBpoweramp). Koniec. Podstawowe użycie to banał. A do tego jest możliwość kontroli nad wszystkim, gdy ktoś sobie tego życzy. Ja mam tendencje do perfekcjonizmu i poprawiam tagi, wybieram grafiki w lepszej jakości, grupuję wydania płyt. itd. Nie trzeba tego robić. Ale jest taka możliwość. Po co Roon? W sumie właśnie po to, co napisałeś. Do wygodnego streamowania własnej kolekcji muzyki, gdy się nie chce używać serwisów sieciowych. On właśnie do tego służy. Są oczywiście inne rozwiązania, jak DLNA. Ja wolę Roona i za nic w świecie go nie zmienię. Od DLNA prawie osiwiałem. Niestety ciężko znaleźć, jak działa to dedykowane rozwiązanie Soundgenic, więc nie jestem w stanie porównać. Chętnie bym się dowiedział, co to potrafi, ale producent nie raczy powiedzieć. A Roon daje 14 dni triala i działa na każdym normalnym kompie, więc można wszystko wymacać. Moja lista wymagań jest następująca: Pliki .flac leżą sobie na serwerze włączonym 24/7 Streamowanie muzyki na wskazany odtwarzacz sieciowy (strefy) Sterowanie aplikacją z telefonu PEQ ReplayGain Zero przerw/opóźnień/zwiech w odtwarzaniu Edycja tagów w razie potrzeby Akurat w moim przypadku Roon był pierwszy, który miał to wszystko. Jest też banalny w obsłudze. Nie ma żadnych programów do odtwarzania czy "srasio". Jest Roon i na tym koniec. Prędzej jako wadę wymieniłbym ograniczone wsparcie wśród odtwarzaczy sieciowych i ich ceny. Choć można takowy tanio złożyć samemu, ale wtedy zgodzę się, że jest to już walka dla kogoś nietechnicznego. @Dariusz01 Chętnie bym się dowiedział coś więcej, niż podaje producent o tym Soundgenicu i zobaczył screenshoty z aplikacji. Ciekaw jest alternatyw dla Roona.
  9. Karister

    Muzyczne Zakupy

    Ale jak już jesteśmy przy kablach... ja też tydzień temu kupiłem. Co prawda stereo traktuję po macoszemu i jest to bardzo entry level bez zaadaptowanej akustyki, ale miałem ochotę sobie podłubać, więc skręciłem nieco druta. Grałem na easy, bo bez lutowania. Przy wyborze części kierowałem się tym , aby ładnie wyglądało.
  10. Karister

    Muzyczne Zakupy

    O kurczę... "signal direction" na kablu głośnikowym. Czyli elektronom ma być trudniej wejść czy wyjść z kolumny? A tak na poważnie to nie kumam idei. Rozumiem takie oznaczenie na interconnectach do urządzeń, które podłącza się do sieci, bo z jednej strony jest przerwane ekranowanie i może pomóc na brum. Ale kabel do kolumn? Coś chyba mnie omija...
  11. Ja tylko chciałem pokazać, jak bardzo przesadzona jest cena tego gotowego kompa muzycznego i co w niej można mieć. Masz absolutną rację, że Twój komputer muzyczny jest ok. Choć twórcy Roon akurat upierają się, że i3 to minimum do tego softu. Czy faktycznie tak jest? Zaryzykowałbym stwierdzenie, ze nie. Ja używam NUC 8. generacji z i3 do Roon i podczas streamowania muzyki używa 1-2% CPU i 700MB RAM. Indeksowanie nowego albumu zajmuje mu ze dwie sekundy. Stworzenie backupu biblioteki składającej się z 300 zgranych CD 10 sekund.
  12. Karister

    Muzyczne Zakupy

    Ten kabelek to solid core czy multistrand?
  13. Ja z kolei siedząc zawodowo w kompach nie mogę zaakceptować takiego produktu. Rozumiem jeszcze przepłacać za gotowca, bo ktoś nie chce składać kompa i instalować oprogramowania. Ale to coś nie ma nawet podanej specyfikacji (albo mi siadło na oczy). Nie kupię kompa do grania bez podanej karty graficznej. Nie kupię kompa do pracy bez podanego CPU. Czemu miałbym więc kupić PC do audio bez podanego czegokolwiek? A co jak tam jest ARM i nie będzie się dało zainstalować kupy softu, w tym Roona? To, że producent nie podaje, jaki jest tam procesor i pamięć dla mnie zakrawa na absurd. Ponadto dobry soft do RIPowania automatycznie wypełnia meta-dane, pozwala je edytować i sprawdza poprawność zgrania pliku. Tutaj zero informacji, co dostanę. To może wzmacniacz bez podanej mocy albo samochód bez podanego silnika? A jak ktoś chce składać, to dobierając komponenty na bogato: płyta główna z przyzwoitym Intel Core to 1500PLN, 16GB RAM DDR 350PLN, SSD 2TB 900PLN, solidna obudowa pasywna 600PLN, napęd do ripowania płyt 150PLN, dobry soft do zgrywania CD 150PLN. A dobierając bieda-komponenty połowa z tego.
  14. Ja kiedyś też byłem purystą, i twierdziłem, że im więcej gratów na biurku, tym lepiej. Ale po wymianie x par słuchawek i y sztuk elektroniki ktoś mnie zapytał, czy jestem już w pełni zadowolony z dźwięku. Nie byłem i czułem, że nigdy nie będę. Bo wokal nie taki, bo zła barwa stopki perkusji, bo gitara za długo wybrzmiewa. A z Roonem mogę na to pytanie śmiało odpowiedzieć "tak". Dobry EQ pozwolił mi przetestować setki ustawień i teraz absolutnie nic nie chcę zmieniać w brzmieniu. A gdyby mi się coś odwidziało - w domowym zaciszu przetestuję kolejne tuziny opcji. Oczywiście fajnie by było mieć sprzęt tak grający out of the box. Pytanie, czy ów istnieje. Łatwiej jest znaleźć coś grającego blisko upodobaniom i doszlifować DSP. A tu mowa tylko o EQ, bo crossfeed to już w ogóle rzadkość w sprzęcie. A jest jeszcze volume leveling. Dobrze wspominam dzień, kiedy zrezygnowałem z puryzmu i za to uwielbiam Roon. Zamiast się zamartwiać, co zmienić, mogę spokojnie słuchać muzyki tak, jak lubię. Nie tak, jak ktoś mi zapodał. Masz rację. Trick marketingowy i $9.99 wysmarowane jebitną kolorową czcionką. A w tamtym roku podnieśli cenę dożywotniej licencji. Mi to wygląda na niespinający się budżet. Szkoda, bo robią świetny produkt i bardzo im kibicuję.
  15. Chyba mówimy o dwóch różnych rzeczach. Podczas wyjazdów chcę słuchać swojej kolekcji flac z DAP przy pomocy Roon. Jego DSP to dla mnie must have. Uzależniłem się i inne rozwiązania, jak DLNA, mi nie podchodzą. Zapakowanie muzy na pendrive i przeniesienie Core na laptopa jest bajecznie proste. Problem jest DAP jako endpoint, bo Roon nie lubi się z Androidem. Mój workaround to właśnie iBasso jako USB DAC. Jest to kiepskie, bo w ten sposób DAP jest przyspawany kablem USB do laptopa z Core. Jeśli FiiO działałby po WiFi jako endpoint, problem znika. Nie ma kabla USB i laptop zostaje gdzieś na stole, a ja z DAP mogę iść na kanapę bądź taras. Chodzi o wygodę.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy