Jump to content

Aro91

Zarejestrowany
  • Content Count

    149
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

82 Good

About Aro91

  • Rank
    średnio zaawansowany

Recent Profile Visitors

617 profile views
  1. Witam po krótkiej przerwie. Tym czasem sprawdziłem jak zagra FX Audio DAC X7 gdy podłączymy do niego jeszcze lepszy wzmacniacz słuchawkowy. Model wzmacniacza > Docet Cuffia AMP. Testowane na Beyerdynamic DT150 oraz DT880 chrome. I stało się... FX Audio wyraźnie zyskuje gdy podłączymy pod niego niezły wzmacniacz słuchawkowy, uczucie słabego dociążenia, matowej góry zostało całkiem wyraźnie zniwelowane. Wysokie tony dostały trochę blasku, doświetlenia, rozdzielczości, zaś niskie są wyraźnie bardziej precyzyjne, zwarte, kontrolowane, nieco bardziej dociążone, chociaż im jeszcze nieco brakuje pod względem dociążenia, gdy porównany to do Kenwooda DM7090. Serednica neutralna, delikatnie bardziej doświetlona, wokale wyraźne, czytelne, nieco bardziej selektywne. Dźwięk jak to na FX Audio przystało całkiem nieźle zarysowany, punktowy, trochę techniczny, nieco surowy, bardziej skupiony na twardym graniu. Scena jest jeszcze większa po podłączeniu pod Docet AMP, pierwszy plan gra bardziej z oddali, cała scena jest większa w 3 wymiarach. Scena rozrosła się na tyle, że sam DM7090 gra już nieco bliżej i ciaśniej. Na zakończenie polecam DAC X7 łączyć z wydajnym wzmacniaczem słuchawkowym jeżeli chcemy bardziej dociążony i wyrazisty dźwięk, u moim wypadku Docet Cuffia sporo poprawił uproszczone granie samej X7. Co za tym idzie sama X7 nie była wystarczająco wydajna ,by udźwignąć testowane słuchawki, jednak to trochę wymagające słuchawki.
  2. Dostałem od znajomego FX Audio DAC X7 dla testów, więc postanowiłem go porównać do mojej X6. Jak się spiszą oba wzmacniacze? Cena nowego X6 około 350zł, cena X7 około 700zł. Wzmacniacze testowałem na słuchawkach > Beyerdynamic DT880 chrome oraz DT150. Również sprawdziłem łącząc z kolumnami> kolumny NHT 1,5, wzmacniacz Luxman L190, przewody domofonowe, RCA DIY. Akustyka całkiem dobra. Oba wzmacniacze słuchawkowe też porównywałem do starych odtwarzaczy MD, te porównanie innym razem opiszę. Opis grania X7 Zaczynając od X7 która gra pod wieloma względami dosyć bezpiecznie, nic specjalnie nie wybija się ponad standardy, nie uświadczymy tu dużej rozległej sceny, dobrego zejścia niskich tonów, naprawdę dźwięcznej góry, dobrej dynamiki czy ładnej finezji. Ten wzmacniacz gra spokojnie, całkiem ułożonym dźwiękiem, może nawet po jakimś czasie wydawać się nudny w graniu, tak naprawdę to nieco uproszczony charakter grania, mamy nieźle wycięte najniższe częstotliwości więc potęgi niskich tonów niestety nie powalają, w dodatku wysokie tony mają trochę charakteru po X6, mowa o bardzo przeciętnej dźwięczności. W efekcie dostajemy trochę przewidywalny dźwięk który nie ma takiego zróżnicowania jak moje odtwarzacze MiniDisc. Być może się delikatnie czepiam, ale trochę brakuje mi tego blasku, doświetlenia góry pasma oraz fajnego zejścia na niskich. Dźwięk w X7 jest dosyć punktowy, twardy, precyzyjny. Barwa neutralna z delikatnym przyciemnieniem lub po prostu pewną matowością na górze pasma. X7 jak i X6 mają identyczny zasilacz który bardzo możliwe, że dodaje od siebie pewne cechy brzmienia, dlatego też oba wzmacniacze mają pewną naleciałość matowego grania. Niektóre wokale brzmiały zbyt sucho, zbyt mocno było słychać sybilanty "sz". Co do średnicy to gra z lekkim dystansem, jest neutralna, nieco matowa, dosyć twarda i wyraźnie rysowana. Muszę dodać też o ważnej rzeczy co charakteryzuje oba wzmacniacze FX Audio, chodzi o dosyć zwiewny a dokładniej pisząc rozrzedzony dźwięk, tak to odbieram a napewno tak grają gdy je sparowałem z Sony MDS czy Kenwoodem DM. Dlatego też FX Audio może zagrać mniej efektywnym dźwiękiem chociaż to zależy bardzo od gustów, mi akurat średnio się taki charakter podoba. Niskie tony jak i reszta pasma dosyć twardo, konturowo grające, na pewno przydało by się nieco więcej wypełnienia, zróżnicowania, zejścia w tym zakresie. Ogólnie tragedii niema, ale też niczym wyjątkowym nie porywa. Scenicznie jest dobrze, plany grają z lekkim dystansem, fajnie gra na szerokość, niezła głębia, chociaż nie tak efektywna przez nieco rozrzedzony dźwięk. Tutaj wyraźna poprawa względem X6 który gra bardzo blisko, tworząc wąska i płaską scenę. Model który testowałem miał bardzo luźne wejście optyczne. też zdziwił mnie fakt, żeby puścić sygnał po RCA trzeba było ustawić głośność kręcąc potencjometrem, co chyba powinno być już pomijane gdy korzystamy z kolumn pasywnych i wzmacniacza. Opisz grania X6 Ten wzmacniacz gra już bardziej cyfrowo, jest to grania bardziej na jedno kopyto, mniej zróżnicowane, mniej spokojne, ułożone granie. Barwa neutralnie-ocieplona i zarazem przyciemniona, tak to odebrałem porównując do innych przetworników. Dostajemy całkiem mocne niskie tony które często wchodzą na pierwszy plan, po nich góra pasma lubi odgrywać istotną rolę. Dźwięk jest twardy, mocno rysowany, efektowny, trochę mało zróżnicowany. Na początku nawet spodobał mi się charakter grania X6, po paru tygodniach było to trochę męczące, podam przykład: Odpalimy sobie jakaś elektronikę gdzie mamy całkiem mocne niskie tony, dźwięk w X6 przybliży ten zakres, niskie tony będą zarysowane, będą nieźle "kopać" z tym że bardzo blisko głowy, nie jest to specjalnie przyjemne. Przez takie doświadczenia jestem jednak zwolennikiem bardziej miękkiego, gładkiego grania. Aspekty które łączy oba wzmacniacze to niezbyt dobre zejście niskich tonów oraz matowa góra pasma, w sumie ta matowość idzie już od średnicy. Może to po prostu cyfrowe granie, ale tu też bywają suche wokale, niezbyt dźwięczne, niezbyt emocjonalne. Oba wzmacniacze grają jakimś nieco uproszczonym dźwiękiem, co prawda X7 gra lepiej ale to dalej nie jest to co oferuje tani odtwarzacz MD. Wiele momentów w utworach było bez polotu, bez czaru, zagrały i do przodu nie było takich emocji jak w odtwarzaczach MD, żeby nie było nie zachwalam pod niebiosa tego typu sprzęty bo im tez można sporo zarzucić, tylko odniosłem wrażenie, że FX Audio grały zbyt monotonnie, mało zróżnicowanym, finezyjnym, emocjonalnym dźwiękiem. Dalej przypomnę, że tu miało też sporo do rzeczy wychudzenie najniższych rejestrów, pewna matowość oraz nie najlepsza dźwięczność. X6 grała najmniejszą sceną z wszystkich moich testowanych urządzeń, może tragedii nie było, lecz trzeba uważać, bo przez tak bliska scenę niektóre ostrości będą bardziej namacalne. Na plusy dla tego taniego wzmacniacza to dosyć niezła selektywność, duża moc, niezła precyzja, niezły zapas głośności. Uważam, że na frontowym panelu wejście 6.3mm jest zbyt blisko potencjometru co w sumie tez tyczy się modelu X7. Pod względem głośności to model X7 grał na 88% gdzie mniej więcej to był już maksimum przy X6. Odtwarzacze MD grały jeszcze ciszej. O poziom głośności nie ma co się martwić, oba wzmacniacze FX Audio mają niezły zapas dla słuchawek do 300ohm, nie mówiąc o wyjątkach bardzo mało skutecznych. Słowem na koniec oba wzmacniacze nie porwały mnie, jednak wolę starszą szkołę grania, czy nawet dołożyć do XiangShenga.
  3. @Kuba_622 O taką odpowiedź mi chodziło, dzięki za bardzo rzeczowe wyjaśnienie. Dlaczego zadałem takie pytanie? Ano dlatego, że takie DT150 były chwalone za bardzo dobrą przestrzeń jak na zamknięte modele, zapomniałem, że T1 są półotwarte a nie zamknięte... mój błąd.
  4. @Perul Skąd takie pady nabyć? Mam mętlik w głowie ^^ Jaki koszt wychodzi za takie mody? Co dokładnie sie zmienia i poprawia względem fabrycznych padów?
  5. Panowie jak wygląda wielkość sceny porównując flagowce T1 do DT150? Trochę ten bliski/bezpośredni dźwięk nie do końca mnie satysfakcjonuje z DT150 wiem, że to też można trochę poprawić źródłem hmm...
  6. W niedalekim czasie (za około tydzień) napisze krótką recke jak gra model X7 względem modelu X6. Zapewne te oba wzmacniacze też porównam do starych odtwarzaczy MD.
  7. Od jakiegoś czasu mam u siebie jedne z najlepszych słuchawek zamkniętych tańszego przedziału cenowego, dokładnie Beyerdynamic DT150, pozwolę sobie je porównać do Shure SRH840. Spodziewałem się, że Beyery DT150 będą o klasę lepszymi słuchawkami i w sumie co najmniej stoją klasę wyżej, co najmniej. Duża różnica bierze się z tego, że DT150 mają zaskakująco sporą scenę jak na zamknięte, generują fajną głębie i całkiem przyzwoite rozciągnięcie sceny na boki. Pod tym względem Beyery wyraźnie górują nad Shure, dźwięk zdecydowanie bardziej selektywny, bardziej namacalny, gęsty, mięsisty. Można się lekko przyczepić do niskich tonów które na skórkowych padach czasami grają pierwsza role, może delikatnie tego dobrego za dużo. Shure przy Beyerach grają trochę chudo, płytko, minimalnie szybciej, ale za jasno, nieco za ostro. Średnica bardziej dociążona, ciemniejsza, gładka, namacalna, większa na DT150, zaskakująco fajna selektywność, przy Shure czasami wokale były zasypywane innymi źródłami. Beyerki mają bardzo łagodną górę pasma, delikatnie przyciemnioną, Shure przy nich mają bezpośrednie, mniej zróżnicowane, nieco krzykliwe granie. Ogólnie rozdzielczość, holografia, wyrafinowanie wyraźnie po stronie droższych DT150. Dodam też, że Beyery sa bardziej łagodne w graniu, miękkie, lekko rysują kontury, trochę przeciwieństwem będą tutaj Shure, kto co woli... Ja na dłuższa metę wole zaokrąglone, bardziej miękkie granie, Jakość budowy słuchawek wyraźnie po stronie DT150, przez niektórych uważane są za pancerne, Shure potrafią trzeszczeć co może irytować. Dzięki głębokim, dużym padom wygoda przemawia za tymi droższymi. Obecnie słuchałem tylko i wyłącznie na padach skórzanych na obu słuchawkach, Za jakiś czas napisze jak grają DT150 na padach welurowych. Uważam, że warto dołożyć do lepszych tym bardziej, że DT150 są droższe tylko 150-200zł.
  8. @bols244 Cos mi się wydaje, że to od Ciebie nabyłem DT150, w sumie to chyba jedna oferta taka na olx wisiała z tym modelem.
  9. Aro91

    Muzyczne Zakupy

    Będzie ciężko które zostawić na dłużej...
  10. Panowie takie pytanie co robić gdy na skórkowych padach z DT150 lekko zaczyna puszczać klej? Słuchawki doszły tylko ta rzecz mnie niepokoi hmmm..
  11. Panowie ile mniej więcej wytrzymają pady skórkowe od nowości w DT150? Mowa o tych oryginalnych, bo słyszałem ze po 2 miesiącach zaczynają się łuszczyć i powoli będą pękały?
  12. Dostałem na testy dosyć popularny od jakiegoś czasu przetwornik cyfrowo analogowy Xiangsheng DAC-05B, co wyróżnia ten DAC na tle innych to, że jest hybrydowy, więc możemy zmieniać barwę z tranzystora na lampę, dodatkowo możemy zmieniać lampy dzięki czemu jest szansa na jeszcze lepszy dźwięk. Jako punkt odniesienia będą trochę tańsze przetworniki - Sony MDS JE510, Kenwood DM7090 oraz FX Audio DAC X6. Mój system - kolumny NHT1.5, wzmacniacz Luxman L190, przewody domofonowe, przewody RCA DIY. Pliki MP3 320 oraz FLAC z laptopa. Akustyka - kolumny oddalone były na 85-100cm od tylnej ściany, 30-40cm od bocznych, rozstaw kolumn około 240cm, na ścianach panele z wełny PT80, dyfuzory skyline oraz panele 1D z styroduru. Ogólnie nie jest źle, tak więc co kilkutygodniowe testy pokazały? Po paru tygodniach odsłuchu muzyki rozrywkowej, rock, pop, elektronika, instrumentalnej muszę stwierdzić, że ciężko do czegoś się przyczepić w przypadku tego DACa, dźwięk jest wyjątkowo łagodny na górze pasma, zapomniał bym dodać, zazwyczaj słuchałem w trybie lampowym, ponieważ tranzystor jednak miał mniej ciekawy charakter. Dźwięk po lampie dawał przynajmniej w moim odczuciu szybszy, bardziej rytmiczny, ocieplony, gładki i chyba bardziej rozdzielczy dźwięk. Wydaje mi się, że budowanie sceny było delikatnie bardziej oddalone i budowane ku środku sceny względem trybu tranzystora. Mimo że w obu trybach walory sceniczne były na bardzo dobrym poziomie. Po pierwszych dniach odcowania z DACem miałem wrażenie budowania sceny wyraźnie w głąb, tak było przy utworze "Imagine Dragons - Believer" lecz po dłuższych testach wrażenie dobrej głębi sceny nieco ucichło, jest na pewno delikatnie lepiej niż w przypadku reszty moich przetworników, ale nie ma już takiej euforii. Dodatkowym atutem testowanego DACa jest najlepiej, najbardziej naturalnie odtwarzane wokale, jest tutaj nutka gładkości, lepszego dociążenia a zarazem bardzo delikatnie przekazane w górze pasma. Wokal jest delikatnie bardziej oddalony od Kenwooda DM7090 oraz reszty moich przetworników, zazwyczaj głos ludzki prezentuje sie mocniej zaakcentowany, wyraźny, czysty na scenie. Chodziaż różnice w selektywności nie są aż tak duże, a na pewno więcej dobrego daje w wypadku wokali gładki charakter, oraz imponująco przyjemna góra pasma. Na plus też dodam ciekawy charakter lampowy, dźwięk ma zazwyczaj bardziej uśmiechnięty/ radosny charakter, granie po tranzystorze czasami przypomina mi efekt porównywalny do minimalnie spowolnionego tempa odtwarzania, przez co cały dźwięk nieco traci "drive" i czuć te spowolnienia. Dodatkowo bardziej wesoły klimat potęguje ocieplenie dźwięku, w przypadku brzmienia niskich tonów bardzo fajnie łączą się z tym ociepleniem, gładkością. Ogólnie potęga niskich tonów nie jest tu mocną stroną tego DACa, to bardziej zwinne, szybkie, nie aż tak bardzo rozciągnięte na scenie. Wielkość źródeł pozornych bardzo podobna jak w Kendood DM7090, Xiangsheng nie pompuje na wielką skalę źródeł, nie robi nie wiadomo jak rozdzielczego, szczegółowego przekazu, raczej to spokojny, łagodny, kulturalny DAC który unika dużego stopnia efektywności. Gdy porównamy Xiangsheng do Kenwooda> W przypadku średnio lub dobrze zrealizowanych utworach ogólnie różnice są od minimalnych po spore, ale bez dużego progresu jakości, przynajmniej było sporo utworów przy których nie czułem niedosytu gdy podpinałem mój tani odtwarzacz MD Kenwooda. Przy rewelacyjnie wykonanych utworach jednym z nich był "TOOL - Chocolate Chip Trip" różnice na korzyść tego droższego nieco się powiększyły, przede wszystkim scena "3D" była wyraźniej zaznaczona, instrumenty bardziej zjawiskowo odrywały się od kolumn i wychodziły dużo szerzej niż baza kolumn, można było się tylko przyczepić do nieco większego widowiska, skali dźwięku. Więc przy super nagranych utworach droższy XiangSheng rośnie w siłę, poprawia się oddech na scenie i ogólnie spore zalety w holografii. Niestety nie mam żadnego innego przetwornika w podobnej cenie co Xiangsheng, więc nie mam aż tak dobrego punktu odniesienia, jak widać ten DAC trochę przerósł moje odtwarzacze MD z lat 90 oraz FX Audio. Wymianie w skrócie jakie największe zalety otrzymamy kupując testowany DAC: Fajna gładkość, ocieplony charakter, bardzo przyjemna góra pasma, dobra szybkość, całkiem niezła spójność, wyraźna i naturalne wokale, dobre zróżnicowanie dźwięku. Przyczepił bym się (chyba na siłę) do nieco większej potęgi niskich tonów, oraz lepszej rozdzielczości tego pasma, wysokie mogły by bardziej błyszczeć, być bardziej dźwięczne. Dziękuje za uwagę :)
  13. Po 2 tygodniach napisze opinie na tematy przewodów domofonowych YTDY 8x0.5mm. Przewody były podpięte do NHT 1.5, wzmacniacz to Luxman L-190, źródła na zmianę Kenwood DM7090, Xiangsheng DAC-05B, Fx Audio DAC X6, przewody RCA DIY. Pliki FLAC oraz MP3 z laptopa. Najwięcej pamiętam zmian odrazu po zmianie przewodów z moich kilkuletnich Excellent (około 7zł od metra). Od pierwszych utworów słyszalna poprawa w wielkości sceny, w utworze "Crystal Castles Plague" rozciągnięcie sceny na szerokość i wysokość wywołało uśmiech na twarzy, dzięki temu słychać było też więcej powietrza na scenie. Chwilę później zauważyłem, że niskie tony miały nieco inny charakter, były bardziej konturowe, całkiem mocne, na pewno nie osłabione względem moich poprzednich przewodów a delikatnie mocniej zaznaczone. Dźwięk nieco ciemniejszy, bardziej ułożony w górze pasma, selektywny, rozdzielczy. Wokale bardziej naturalne, jakby gładkie, nie tak przesadnie wyraziste a delikatne w odbiorze, delikatnie mniej sybilantów. Przewody domofonowe jakoś specjalnie nie podbarwiają dźwięku, jest neutralnie, nie powiedział bym, że chudo na niskich tonach. Akurat tutaj niskie tony są nastawione na zwinność, szybkość nie specjalnie na potęgę, masywność. Po zmianie samego źródła można było też osiągnąć nawet gęsty, bardzo gładki, bliski idealnej tonalności dźwięk. Po różnych wariacjach z akustyką, testach na różnych źródłach przewody domofonowe mają duży potencjał, można z nich wyciągnąć naprawdę fajną dynamikę, szybkie, rytmiczne, zróżnicowane, rozdzielcze, wyraźnie przestrzenne granie. Przewody są bardzo zależne od reszty sprzętu i akustyki, chociaż najwięcej poznałem ich charakter odrazu po zmianie z starych Excellent, potem po różnych zabawach z akustyką nie tak łatwo odróżnić jaki wpływ miały te przewody domofonowe. Jak na tak niską cenę tych przewodów, to pozycja wręcz obowiązkowa dla nowych audiolubów którzy budują pierwsze systemy. Te przewody postawił bym gdzieś koło testowanych prze zemnie przewodów VDH The Wind 1, na pewno zdecydowanie lepsze od budżetowych Excellent oraz Alphard Da Vinci SL-10.
  14. Panowie ile taka Lampucera mini będzie warta? https://allegro.pl/oferta/przetwornik-cyfrowo-analogowy-lampucera-mini-diy-8519621954 Warto wydawać 350zł?
  15. @up Czyli co byś wolał HE560 czy Twoje Beyery? :)
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy