Jump to content

majkel

Legendarny
  • Posts

    9,477
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by majkel

  1. Parę lat będzie IMHO, bo te membrany były już w późnych T90. Tylko jest kwestia jak świeże produkty trafiają na polskie magazyny i sklepy? I druga sprawa - od kiedy zaczęli robić inne wersje niż 250 omów? W DT880 czy DT990 Edition 600 niebieskie membrany już są. Gdzieś wcześniej dawałem link do strony, gdzie były opisane generacje przetworników. Można przyjąć, że te z płytką zaciskową będą mieć nowe membrany, a już zwłaszcza takie z kodem QR na celulozie od spodu. Stare przetworniki miały kątowe zaciski blaszane. Awaryjne to było, bo się kiwało i drut urywał. Aha, no i te z kodem QR wreszcie mają zaczepy między samym przetwornikiem, a tarczą montażową. Wcześniej tego nie było i kidali klej na łapki, które to miały trzymać. Oczywiście klej puszczał. Naprawiałem to parę razy. Zadziwiające tylko jest, że przez ileś lat nikt nie wpadł na tak banalny pomysł.
  2. Wypisz wymaluj ja w hipermarkecie. Czyli jestem zdrowy!
  3. Zety mają upierdliwie niską impedancję - nie pod lampy, szczególnie OTLowe. Nie patrząc na różnice w dźwięku, które na mało wydajnym wyjściu mogły wypaść na niekorzyść 4z, i tak bym brał zwykłe LCD4 właśnie ze względu na uniwersalną impedancję.
  4. No coś podobnego? Wysokiej klasy aplikacje ESS tak nie grają. On gra jak średniej klasy aplikacja czegokolwiek, a R2R grają wypadkową brzmienia ich rezystorów, kondensatorów odpsrzęgających (zwłaszcza TDA1541) i ułożenia pasożytniczych indukcyjności w przypadku drabinek dyskretnych, szczególnie przewlekanych. Muszę się tu zgodzić, że Sagra nie gra stylem, jaki się obiecuje przyszłym właścicielom R2R.
  5. Dobudowanie soczewki magnetycznej z odpowiedniego materialu, nie mającego tych wad, co lity magnes stalowy.
  6. Jeszcze był Kubek zapinany z różnych stron, także jednocześnie.
  7. Niebieskie membrany rządzą. Ustrój magnetyczny tylko do poprawy w tym przetworniku jest, ale Tesli też to dotyczy. Z tymi membranami powiększył się też sporozakres, w jakim słuchawki grają nie wpadając w przester.
  8. Granie zestawu z Sagrą w Krakowie w ogóle nie pasowało do opisu @Qaz12 Dla mnie to było po szkieletowej i natarczywej stronie, ale może wina ampa? Nie sprawdzałem tych klocków osobno, ale to samo zestawienie, co w tym wątku na zdjęciach. Do Dave + Niimbus stojących obok nie miało to podejścia.
  9. Niestety w ciemno to ja nie pohajpuję. Nie słuchałem P1.
  10. Bo ja wiem? Ja też nie jestem fanem tych słuchawek. Może nie są całkiem złe, ale się trzeba przy nich nagimnastykować, żeby osiągnąć coś, czego więcej będzie gdzie indziej łatwiej. Dziwne pady, ergonomia taka se, niemożność użycia napędu symetrycznego. Ostatni raz miałem je dzięki uprzejmości wieloletniego ich właściciela do spółki z Black Pearl, więc to pewnie bardziej chodzi o gust i sympatię niż synergię?
  11. No i proszę, jaka ładna racjonalizacja. Tak począwszy od nawiasu i dalej. Węszę tu syndrom sztokholmski mimo, że Zeny są tanie. Dla mnie lepsze są Robiny, choć nie jakoś znacznie, natomiast ich zestaw cech nie tylko brzmieniowych jest bardzo udany.
  12. Zdecydowanie. Będziesz wtedy inne buźki wklejał.
  13. Zacznij od tego drugiego, to może unikniesz pierwszego.
  14. Słuszne podejście w przypadku tych słuchawek. Kompletna bzdura. Raczej pokazują, ile rzekomo poważna stacjonarka sobą reprezentuje. Ich sposób strojenia zwłaszcza na górze będzie wyciągał wszelkie zakłócenia i nieczystości, bo jest dominacja wyższej góry nad niższą. Z telefonu zagrały mi zaskakująco żywiołowo, z impaktem na basie, ale lekko suchą V-ką. Chociaż ani mi to nie przeszkadzało, ani nie wymagam w takich połączeniach za wiele. Cieszy za to ich skuteczność. Natomiast z jednym wzmacniaczem stacjonarnym pojawił się aksamit, głębia sceny, faktury i kolory na basie, a nie sama pneumatyka, sopran także ten niższy, spójność od dołu do góry. Jaja jak berety. Ja poczekam, aż wszystkie wersje kolorystyczne będzie można obejrzeć z bliska. Nie jest powiedziane, że czarne będą ładniejsze. potem wybucha spontaniczną salwą śmiechu po wpięciu Robinów do "nieodpowiedniego" wzmacniacza, kiedy sobie pomyśli o tych bardzo drogich słuchawkach, które już słyszał w "super torach" i nie tylko. @audionanik świadkiem, że to nie było udawane. Od wczoraj to mój ulubiony produkt Sivga Audio i najbardziej rozważany pod kątem zakupu. Przydadzą Nadadzą się do wszystkiego. I potwierdzam, że kojarzą się z D7100, ale są od nich lepsze, bo bardziej normalne.
  15. Za to Qobuza pochwalił w kilku miejscach. Łączenie kropek pójdzie łatwo.
  16. OK, no to by pasowało dla 100% pewności wpiąć coś na wejścia XLR, czy będzie to samo? Jakby @audionanik wziął Kubka z IC, to by się sprawdziło. Sądząc po braku przełącznika źródeł - powinno być tak samo. Czyli pasowałoby przesznurować gniazdo XLR, albo pamiętać o tym i wpinać IC odwrotnie - tak teraz robię.
  17. To już wiem, z czym dziś do mnie przyjdziesz. Milo uśmiecha się z wdziękiem Wenus, a Panda ostrzy zęby i pazury na takiego sparring-partnera. Zaintrygowałeś mnie tym "zupełnie inna szkoła".
  18. Pnaowie @tommir, @Baksiu11 jak wytłumaczyć fakt, że w Milo gniazdo słuchawkowe XLR ma zamienione kanały? To fabryka tak zrobiła, czy to było ruszane? Pamiętam akcję z wymianą na drabinkę przez Tommira - może to wtedy? Ile ścieżek ma potencjometr? Jaki w ogóle był uzysk z tej operacji? Sorry, ale zapomniałem, gdzie to było pisane. Słuchałem ze źródła po RCA i jest jak mówię. Nawet brum jest bardziej z drugiej strony przy przejściu między jackiem, a XLRem. Ogólnie z XLRa gra nieco lepiej, ale do niego nie korzystam z przejściówki na jack. Kwestia ustalenia, czy pomyłka zaszła na gnieździe, czy regulacji głośności - stąd powyższe pytania. Co do brumu - na 600-omowych słuchawkach on jest, ale w trakcie muzyki się nie ujawnia. Tyle, że ja głośno słucham głośnej muzyki. Od głośności on u mnie nie zależy i nie jest on wynikiem pętli masy. W "dłużyznach" Prokofiewa, itp. gdzie się snują czasem pojedyncze dźwięki w ciszy, pewnie by mnie irytował. W kwestii dźwięku i w kontekście wczorajszych dywagacji o uziemieniu - u mnie gra znacznie lepiej nieuziemiony i w ogóle wpiąłem go do przedłużacza idącego z innego końca instalacji w pokoju, ale ta sama faza i dopiero jest dobrze. Dodatkowo zrobiłem testy ferrytów na sieciówce - nic to nie daje, oraz jego wpływu na inne urządzenia wpięte w przedłużacz AKA listwę. Tzn. on nie grał w torze, tylko brał z niej prąd, i jest ewidentny ujemny wpływ na całość - DACa i zasilany stamtąd laptop. Filtr w listwie na to nie pomoże, a raczej zaszkodzi, bo mało która listwa ma indywidualnie filtrowane każde gniazdo z osobna, a to chodzi o to, żeby się nie wymieniać zakłóceniami z "sąsiadami". Czyli jakby mnie kto pytał o wrażenia dźwiękowe, to będę pisał o sytuacji, gdy Milo gra nieuziemiony oraz w miarę odseparowany swoim zasilaniem od innych elementów systemu audio. Uziemiony rozmywa źródła pozorne i robi z nich duże plamy, spłaszcza się scena wgłąb.
  19. majkel

    Piwo

    RISa od Komesa piłeś? W sumie podobny do Portera, ale mi siadł bardziej. Czarna etykieta z niebieskimi napisami - analogiczna do porterowej.
  20. Tylko weź pod uwagę, że mózg to taki procesor DSP de facto w sensie zmysłów, który potrafi dynamicznie zmieniać gain, robić EQ, a do tego ma algorytmy wycinania echa o konkretnym opóźnieniu - pozostałość ewolucyjna po czasach biegania po lesie, żeby nie słyszeć echa własnych kroków odbitego np. od drzew. Jest to analogia do filtrów adaptacyjnych w połączeniu z Automatic Gain Control - polecam poczytać, co to jest i gdzie się wykorzystuje. No i ten powyższy algorytm powoduje, że mózg jest "doequalizowany" do tego, co zastał jako interfejs podarowany przez naturę - kształt małżowiny, kanału, kosteczek, itd. A wstępna equalizacja albo już siedzi w mózgu, albo jest robiona w tle w oparciu np. o odbiór niezauważanego normalnie szumu tła, a parametry pływają zależnie od zewnętrznych warunków (np. natężenia dźwięku, dominujących czestotliwości, itp.). Stad moim zdaniem różnice w słyszeniu, czyli procesie odbywającym się już w mózgu jako odbiór dźwięków, z doliczeniem tego cerebralnego EQ, są znacznie mniejsze (o ile, bo jak to sprawdzić?), niż sugerowałaby analiza konstrukcyjna uszu różnych osób. Z doświadczenia wiem, że słuchanie tych samych zestawów głośnikowych w szerszym gronie prowadzi do zbieżnych wniosków. Nie ma takich różnic jak w odbiorze słuchawek. To by potwierdzało to, co napisałem powyżej, natomiast czemu słuchawki odbieramy nieraz bardzo różnie? Głównie dlatego, że one wchodzą w interakcję z uszami. Słuchawki nauszne potrafią jednej osobie zakryć część małżowiny, innej nie. Tak samo inna ilość materii usznej zmieszczona wewnątrz muszli przestraja ją tak lub owak. Te same słuchawki na innej głowie to jak te same głośniki w innym pomieszczeniu. Z dokanałówkami nie będzie wiele lepiej, bo ingerują one w rezonans kanału usznego. Do tego aplikujemy ja na różne głębokości, inny % kanału one zabierają, a jeszcze jak ktoś użyje innych końcówek, to dźwięk też jest inny - fakt znany, W przypadku custom IEM - różnie wychodzi kształt i objętość ośrodka, w którym pracują przetworniki, więc nie wiadomo, co dostaniemy, dopóki nie dostaniemy swojej sztuki. Ostatnia sprawa - moim zdaniem jedną z rzeczy, które się rozwijają u słuchawkomaniaka (żeby nie powiedzieć: audiofila) jest ten algorytm adaptacyjny, umiejętność dostosowania się mózgu do szerokiego spektrum strojeń słuchawek. Ja np. na co dzień nie słyszę beyerowskiego peaku, ale wystarczy mi krótka sesja z innymi słuchawkami (niektórymi), żeby na powrót go słyszeć - dopóki algorytm z powrotem go nie wytnie. Natomiast są rzeczy, z którymi takie mózgowe DSP, przynajmniej moje, sobie nie radzi do końca, i przez to dzielę słuchawki na dwie grupy - które mój mózg oswaja, oraz te, przy których się poddaje i odbiór dźwięku się stabilizuje w kształcie dla mnie nieakceptowalnym, męczącym. Jest jeszcze trzecia grupa, ale to oczywiste - o niedostatecznej jakości ogólnej.
  21. Trafo nie ma nic do tego. Szczególnie, jeśli samo nie buczy. Czy słychać je choćby z małej odległości przez obudowę wzmacniacza? Możesz nawet ucho zbliżyć i sprawdzić. Niemniej takie buczenie akustyczne transformatora nie ma prawa się przenosić jako przydźwięk do sygnału audio. Przyczyna musi być inna, np. pętla mas na uziemieniach. Dobrze, żeby w systemie tylko jeden komponent był podłączony kablem z bolcem. Jak ogarnięcie tego nie pomoże, to można dla ciekawości spróbować bez uziemień, ale niektórzy producenci wtedy nabierają wody w usta w temacie bezpieczeństwa. Trzeba popatrzeć na tył obudowy. Jest jeszcze opcja, że jak to buczenie zależy od ustawionej głośności, ale nie w sposób proporcjonalny, to jakieś wzbudzenia się pojawiają. Tu potrafią pomóc (lub nie) różne rzeczy - duży ferryt na kabel zasilający, inny kabel słuchawkowy. Ten teges, to kiedy posłucham tego Milo? Miejsce obojętne.
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy