Jump to content

Bednaar

Bywalec
  • Posts

    725
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bednaar

  1. No pewnie, że sAp-II to rewelacja. Zmień w nim zasilacz - koszt niewielki (ok. 70 zł za sam zasilacz, polecam ten Abasco spod linku), a poprawa brzmienia wyraźna. Spoko, najważniejsze że masz radochę ze słuchania muzyki U mnie do SAP-2 podłączone jest tylko jedno źródło do wejścia RCA, ale to takie 3 w jednym (Marantz M-CR503: CD-player, odtwarzacz plików z pendrive'a i tuner radiowy). Mam jeszcze jedno wejście w zapasie (3.5 mm jack - czyli na komputer), ale nie używam. Muzyki z komputera (głównie Spotify) słucham podczas pracy w gabinecie, od tego mam wzmacniacz Rotel i głośniczki Tannoy M1
  2. @Rafacio @manuelvetro Zniekształcenia harmoniczne - jak wiadomo - są przyjemne dla uszu. Jak dla mnie szczerze mówiąc nieważne, czy przyrządy pomiarowe by coś wykryły (pewnie tak). Osobiście nie pakowałbym do toru buforu lampowego (chociażby z przyczyn praktycznych), ale jak ktoś chce i jest zadowolony z efektu, to w czym problem? A propos przyczyn praktycznych: @manuelvetro czy ten bufor lampowy mocno się grzeje? W instrukcji coś wspominają o wymianach lamp, np. sugerują, jak często to robić?
  3. Masz rację. A pierwszym takim buforem lampowym był "Prosiaczek" od Musical Fidelity: X10-D (pojawił się w sprzedaży jeszcze pod koniec ubiegłego wieku). Ale z drugiej strony sam czasem wolę posłuchać muzyki na obiektywnie rzecz biorąc psujących dźwięk Koss Porta Pro, choć ostatnio bardzo dawno tego nie robiłem - po zmianie zasilacza w SAP-2 moje K530LTD dostały skrzydeł. Podobnie z winylami (zniekształcenia harmoniczne generowane przez lampy i gramofony są dobierane subiektywnie jako przyjemne doznania dźwiękowe) - ale już od kilkunastu lat nie mam ani czarnych płyt, ani gramofonu (miałem stary, dobry Elac Miracord 42 z wkładką Nagaoka JT-511, a później Ortofon OM5). O, tak to wyglądało u mnie jakieś 15 lat temu:
  4. Jedyne Hifimany w sensownej cenie. Z planarnych jeszcze Fostexy T40RP i T50RP są w podobnych rejonach cenowych.
  5. Najnowszy Vangelis. Bardzo mi przypomina szkołę berlińską (szczególnie Tangerine Dream)... a teoretycznie powinien ateńską
  6. OK - sam też mam na celowniku Beyery DT-150 (nie słyszałem, ale opis brzmienia zachęcający, plus wygląd - w moim stylu, bardziej mi się podobają niż "słodziutkie" Hifimany ). A za SAP-2 bardzo dobra cena. Polecam wymienić stockowy zasilacz impulsowy na stabilizowany, ja kupiłem to: https://allegro.pl/oferta/zasilacz-stabilizowany-24v-1a-abasco-6761869243 Wyraźna poprawa brzmienia.
  7. A z jakimi słuchawkami? Czy u Ciebie Koss Porta Pro to priorytetowe słuchawki? - tak pogrubione na sygnaturce
  8. Też się dałem nabrać Ale ja skończyłem śledzić DM już dawno temu - jak nagrali Violator
  9. Po prawie 3 tygodniach oczekiwania dotarła płyta CD Alice Coltrane - Ptah, The El Daoud (upgrade z mp3). Mam sporo płyt jej sławnego małżonka, a ta płyta to jej pierwsza w mojej kolekcji na tym nośniku. Jeszcze tylko syn Ravi Coltrane - i będzie cała słynna jazzowa familia Gotowa do odsłuchu dziś wieczorem:
  10. Jestem w mniejszości, kupuję CD Depeche Mode - Going Backwards... Czy tytuł sugeruje, że zamierzają powrócić do stylistyki z 80's? Np. do czasów Some Great Reward?
  11. Niedawno zmieniłem zasilacz z impulsowego na linowy do zasilania wzmacniacza słuchawkowego SMSL sAp-II i nastąpiło polepszenie brzmienia, zatem w przypadku komputerów pewnie też to ma znaczenie - jednakże mój laptop służy głównie do pracy i kupiłem go ze względu na dobrą grafikę (dedykowana plus integra) i chłodzenie (laptop dla graczy - ironiczne, że w tej branży sprzęt do rozrywki ma lepsze parametry, niż sprzęt do pracy), zasilacz też ma słuszny: 135 W, poprzednik miał 90 W - więc sam tego nie sprawdzę (muzyki też na nim słucham jako tło do pracy, ale to ma być sprzęt bioinformatyczny, a nie audiofilski). Gratuluję udanej próby i uzyskanego efektu - teraz możesz spokojnie skupić się na muzyce
  12. Bednaar

    All that Jazz

    Ostatnio nałogowo słucham tej płyty. Polski mistrz free jazzu: Andrzej Przybielski, trąbka. Niestety, nie tak popularny, jak Tomasz Stańko, a szkoda - bo, dla odróżnienia od wyciszonego, klimatycznego jazzu Stańki, to bardziej ekspresyjna muzyka, free-jazzowy czad. Plus totalny luz i poczucie humoru. Stańko i Przybielski niejednokrotnie grali i nagrywali razem. Tutaj płyta z braćmi Oleś.
  13. Dzięki, ale to prostu moja praca. Na elektronice się nie znam, ale na biologii - tak Lubię swoją pracę, w każdej chwili mogę sobie zrobić test słuchu na audiometrze (pisałem o tym w innym wątku) A za ten link do kursu bardzo dziękuję i dla mnie to zaleta, że jest po angielsku, bo prowadzę na łódzkim Uniwersytecie Medycznym zajęcia z biofizyki ze studentami anglojęzycznymi. Przyda się na zajęcia Mnie samemu też się przyda: sprawdzę, dlaczego tak lubię dysonanse w muzyce (free jazz )
  14. Ale słuchanie muzyki, podobnie jak inne życiowe przyjemności, wpływa na wydzielanie endorfin. Dodatkowy zastrzyk endorfin mamy, gdy słyszane przez nas dźwięki odbieramy jako przyjemne (pd względem barwy itp). Czyli wieloetapowy, złożony proces słyszenia wpływa na kolejny, wieloetapowy proces biochemiczny w naszym organizmie. To też decyduje o tym, że każdy nieco inaczej reaguje na określone aspekty fizyczne dźwięku. Te equalizacje, o których wspominasz, też mogą nieznacznie się różnić o różnych osób. W końcu do pewnego stopnia niektóre różnice w percepcji barwy dźwięku były nieistotne z punktu widzenia ewolucji, więc zawsze jest jakiś margines dopuszczalnego błędu. Ale te niewielkie szczegóły mogą być istotne podczas słuchania muzyki. Jednakże te różnice, jak napisałeś, na obecnym poziomie wiedzy są niemierzalne. Reasumując: dobrze, że na rynku jest wybór słuchawek, wzmacniaczy, DAC-ów, źródeł dźwięku itp. o różnorodnej charakterystyce sonicznej - dzięki temu każdy może wybrać to, co mu pasuje.
  15. To jest ten obrazek, którego znajomość wymagam od studentów medycyny No i mój ulubiony wykład, przygotowałem go najlepiej ze wszystkich moich z biofizyki: czyli biofizyka procesu słyszenia. Dźwięk wędrując z przestrzeni do ośrodka słyszenia w mózgu podlega kilku przemianom: początkowo jest to fala mechaniczna, która nie jest niczym innym, jak tylko następującym po sobie zmianom ciśnienia w powietrzu. Częstotliwość tych zmian odbieramy jako dźwięk... ale po kolei. Początkowo jest to fala mechaniczna w ośrodku gazowym (powietrze) i dociera do małżowiny usznej, przewodem słuchowym dociera do błony bębenkowej i wprawia ją w ruch: tu jest pierwsza przemiana: ośrodkiem staje się ciało stałe (błona bębenkowa), która przenosi te drgania na trzy małe kosteczki słuchowe: młoteczek, kowadełko i strzemiączko (to ostatnie, to najmniejsza kość w naszym szkielecie). Strzemiączko wprawia w ruch drugą błonę: tę w okienku owalnym, które z kolei wprawia w ruch płyny w ślimaku: perylimfę i endolimfę. Jest to druga przemiana ośrodka: teraz fala mechaniczna (akustyczna) jest w peri- i endolimfie. Płyny te swoimi drganiami wprowadzają w ruch rzęski na komórkach rzęskowych, które są receptorami słuchu i w nich fala akustyczna przekształcana jest w sygnał elektryczny, który nerwem słuchowym przekazywany jest do mózgu, gdzie w ośrodku słuchowym powstaje dopiero coś, co odczuwamy jako dźwięk: o danej częstotliwości i barwie. Jak widać, słyszenie to proces wieloetapowy i teraz wyobraźcie sobie, że różnice osobnicze wynikające ze zmienności genetycznej populacji ludzkiej występują na każdym etapie tego procesu, nie tylko na jego początku (małżowina, przewód słuchowy). Mogą być np. drobne mutacje w białkach uruchamiających kaskadę przekazywania sygnałów w komórkach rzęskowych itp. Nie dziwcie się zatem, że każdy słyszy inaczej i każdy ma inne wyobrażenie o idealnym brzmieniu systemu stereo. Przy okazji: dbajcie o słuch i nie słuchajcie za głośno, bo uszkodzenie komórek rzęskowych jest nieodwracalne i powoduje nieuleczalne ubytki słuchu.
  16. Dochodzi do tego jeszcze kwestia moim zdaniem najważniejsza, podstawowa - sposób realizacji płyty, w jaki sposób zostały nagrane instrumenty. Wyniki są bardzo różne nawet w obrębie tego samego artysty i tej samej wytwórni płytowej, ale te różnice wynikają z tego, że inna osoba była odpowiedzialna za realizację dźwięku. Przykład: płyty Tomasza Stańki nagrane w latach w ECM Records w latach 90-tych (1995, 1997 - Matka Joanna, Leosia) mają brzmienie neutralne, bardzo analityczne, lekko wychłodzone. Natomiast nagrana w 2017 roku December Avenue - nagrana dużo cieplej, z podkreśleniem linii basowej i ze złagodzoną górą - moim zdaniem sztucznie podbarwiona w kierunku brzmienia "lampowego". Wolę te nagrane w latach 90-tych, gdy za dźwięk odpowiadał słynny norweski realizator z ECM, Jan Erik Konghaug, płyta nagrana w Rainbow Studio w Oslo. Zaś December Avenue nagrano w Studios La Buissonne we Francji przez Gérarda De Haro.
  17. Jestem jak najdalszy od wyśmiewania kogokolwiek i uznawania swojego zdania za wyjątkowe. Każdy słucha muzyki, jak lubi i nikomu nic do tego. Po prostu napisałem, jakie mam podejście. Generalnie lubię, jak słyszę, że każda płyta brzmi inaczej - to znaczy, że sprzęt różnicuje nagrania, czyli jest w miarę przezroczysty - i to przeważnie lubię. Jeżeli natomiast słyszę, że każda odtwarzana płyta brzmi podobnie to oznacza, że sprzęt sporo dodaje od siebie - tego przeważnie nie lubię. Prościej opisać się chyba nie da U mnie słychać różnicę na każdej płycie, jak słucham na K530. Z kolei KPP sporo dodają od siebie, ale od czasu do czasu wolę na nich słuchać (np. zależnie od pogody - pisałem, że latem, jak jest upał, wolę KPP, od mojego samopoczucia, lub nawet widzimisię). Dlatego wolę, jak wzmacniacz jest przezroczysty - wtedy łatwiej wychwycić też różnicę między różnymi modelami słuchawek.
  18. Bednaar

    Sporty walki

    OK, właśnie dlatego się z tym wstrzymywałem. To w sumie smutne, że uczciwy, spokojny człowiek jest bezradny w takich sytuacjach. W moim przypadku skończyło się na ujęciu sprawców i sprawą w sądzie. Okazali się wyjątkowymi idiotami, bo korzystali z mojego telefonu, który mi wtedy zabrali. Miałem w domu opakowanie z numerem IMEI. Policja namierzyła ich po tym numerze. Teraz oglądają świat zza krat - jeden z nich długo posiedzi, bo to recydywista i był na warunkowym w momencie napadu.
  19. Bednaar

    Sporty walki

    Cóż, po tym incydencie przeprowadziłem się w spokojniejsze rejony Łodzi. Ten napad był na legendarnych Bałutach, okolice Limanki: "morda nie szklanka, ŁKS Limanka". Cały czas chodzi mi jednak po głowie zakup pistoletu gazowego, wiernej repliki jakiegoś znanego modelu - jest wtedy szansa, że napadający odpuszcza, bo nie chce ryzykować - nie wie przecież, czy wyjmuję pistolet gazowym czy na ostrą amunicję. Z moimi warunkami fizycznymi nie mam szans w walce wręcz: 63 kg przy 180 cm wzrostu. Nie jestem siłaczem, pracuję umysłowo, a jedyną moją silną stroną jeżeli chodzi o sprawność fizyczną jest wytrzymałość (rower, wyprawy górskie).
  20. Trzymaj się! Jak te 13 lat temu wybierałem słuchawki, to żona mi mówiła, że mam wybrać takie, których już nie będę chciał zmieniać. No i na razie daję radę - nie licząc zakupu KPP, ale wytłumaczyłem jej, że muszę mieć też porządne słuchawki na miasto... a że w rezultacie też są stacjonarne, to inna sprawa. Na miasto kupiłem sobie hybrydowe doki, ale żona do tej pory myśli, że były w komplecie z Sandisk Clip Sport No właśnie pamiętam, że te hajendowe Grado sypały się, jak stare pudernice - jak to wtedy barwnie ktoś opisał, zapewne niezapomniany kolega Rolandsinger Ale SR60 też takie psujki?
  21. Właśnie czytałem kiedyś opinie o KPP i osoby je chwalące wspominali o tym, że wybrali je bo widzieli muzyków używających ich na scenie. Nie wiedziałem, że Bałdych i DeJohnette (a propos, jeden z moich absolutnie topowych, uwielbianych perkusistów) też ich używają. W studiach z kolei muzycy są najczęściej z AKG (K240, K271) lub Beyerdynamic (DT150, DT770). Moje K530 w zasadzie najbardziej podobnie grają do K271 mimo, że tamte są zamknięte. Tzn. podobnie w sensie barwy dźwięku, bo przestrzeni w 271 brak. Jak pisałem, K530, 240 i 271 mają te same przetworniki. KPP to taki słuchawkowy VW Grabus lub Citroen 2CV - mijają mody na inne słuchawki, a te od 1984 w niezmienionej formie (nie licząc wersji BT lub z pilotem) i wciąż polecane. Nie dane mi było słuchać Grado SR60, ale z opisu dźwięku wnioskuję, że to takie większe KPP? I ponawiam pytanie: dlaczego teraz tak cicho na forum w temacie Grado? Czyżby już wyszły z mody za sprawą nowych firm (Hifiman, Audeze itp.)?
  22. Mam sporo muzyki na pendrive'ach i najbardziej lubię własnie Sandiski - bo najszybciej wczytują dane (podobnie Kingstony), kopiowanie np. z twardego też najszybsze na Sandiski, szczególnie wygodne są Cruzer Fit, bo jak wkładam do portu USB mojego Marantza, to tylko klika milimetrów wystaje i nie boję się, że np. jeden z moich kotów go uszkodzi, gdy będzie obok przechodził
  23. Bednaar

    Metal

    Odpowiadam późno - zawsze lepiej, niż wcale. Po pierwsze, Paranoid to jak dla mnie tylko hard rock. Tylko i aż - bo to pierwowzór, wzorzec (jak wzorzec kilograma w Sevres ). Po drugie - elementy jazzu w innych nurtach muzycznych nie przyczyniają się automatycznie do tego, że fan jazzu (za jakiego się uważam) automatycznie polubi dany utwór. Czy w zapodanym dziś przeze mnie Mr Bungle jest jazz? Nie.. no, tylko w pierwszym utworze, ale to muzyczny żart i nie powód, dla którego lubię tę kapelę. Słuchając głównie jazzu czasem potrzebuję jakiejś odmiany, ale wtedy nie szukam czegoś, co mi jazz przypomina, tylko czegoś zupełnie innego: czad (Mr Bungle, Luxtorpeda, czy hc/punk jak Fugazi albo Black Flag), kosmiczne przestrzenie (Klaus Schulze), minimalizm (Górecki, Arvo PArt, Meredith Monk), klasyka (Bach, Mozart), albo mainstreamowy rock, jak R.E.M.
  24. Bednaar

    Sporty walki

    Sporty walki: jak najbardziej tak. Na rowerze: walka z podjazdem pod górkę, ze zmęczeniem po długim dystansie... Podczas górskiej wyprawy - podobnie. Walka podczas robienia pompek - z ciężarem własnego tułowia. Generalnie: jeżeli walka, to z własną słabością. Tylko to mnie odstresowuje. Cztery lata temu zostałem napadnięty, pobity i ograbiony: wracając z pracy, 100 metrów od domu. Na tej podstawie stwierdzam, że mordobicie nie jest odstresowujące.
  25. Niestety z przyczyn finansowych staję przed wyborem: nowe płyty, czy nowy sprzęt. U mnie wybór oczywisty: nowe płyty wygrywają. Jednak u mnie rozwijanie zainteresowań muzycznych to priorytet. Sprzęt - tylko narzędzie. Nie stać mnie na hi-end, muszę więc wybierać tanio, ale dobrze. Stąd SAP-2, jak również np. KPP. Oczywiście wiem o tym, wszystko zaczęło się w moim wątku, w którym opisałem swoje pierwsze wrażenia po odsłuchach SAP-2. Zainteresował się nim @audionanik, w modyfikacjach pomógl mu @majkel. Obecnie jednak tamten SAP-2 zmienił właściciela, bo w odróżnieniu ode mnie @audionanik żongluje sprzętem. A ja po 3 latach grania z SAP-2 (nie wiem, ile razy Kolega @audionanik przez ten czas zmieniał słuchawki i wzmacniacze ) zmieniłem mu tylko zasilacz z impulsowego na liniowy, co rzeczywiście poprawiło brzmienie, jak wcześniej Koledzy raportowali. Jak znudzą mi się K530 - podłączam KPP i odwrotnie. Zauważyłem, że latem wolę KPP - i brzmieniowo, i ze względów komfortu: nie grzeją tak mocno w uszy
×
×
  • Create New...

Important Information

Register to have access to community resources. Forum rules Terms of Use and privacy anc cookies policy Privacy Policy