Kolejne dni odsłuchiwania za mną i nabrałem trochę dystansu do D1 Nie mam wątpliwości, że rozdzielczością, detalami i realizmem brzmienia górują nad 490 PRO. Natomiast nie jestem przekonany czy w moim zestawieniu je zastąpią. W zasadzie na początku myślałem, że D1 zastąpią mi HE1k, jednak trochę chyba przesadziłem z optymizmem
Moje zastrzeżenia co do D1 to:
- wygoda, która jest trochę "nierówna". Przy siedzeniu nie sprawiają raczej problemu, chociaż są większe i cięższe od 490. Zostawiają jednak trochę mało miejsca na uszy a wnętrze padów jest dość twarde. Potrafi to lekko uciskać w zależności od pozycji. Gąbka na górze jest sztywna, ale nie sprawia mi problemu. Największy minus to kiedy chcę się oprzeć, głowa jest podparta na poduszce i słuchawki lekko zsuwają się do tyłu. W poziomie uchwyt muszli pracuje bardzo lekko i w takiej pozycji one się przesuwają lekko, zaczynają zachodzić za głowę. Daje to odczuwalny ucisk na uszami. Często je poprawiam na głowie. Także 4-/5. Komfort nie jest zły, jest dobry, przeważnie nie przeszkadza mi to i układają się poprawnie,
- scena - to akurat nie wydaje mi się jakiś zarzut, tylko kwestia moich preferencji i sprzętu z którym porównuję. Jest budowana trochę zbyt blisko. Czasem robi się zbyt intensywnie, zbyt wiele się dzieje na zbyt małej przestrzeni.
Pierwsze spotkania z D1 były dla mnie trochę mylące, bo te dwa czynniki sprawiają, że dłuższe odsłuchy stają się po pewnym czasie męczące i chętnie sięgam po, praktycznie idealnie leżące na głowie (w zasadzie znikające po pewnym czasie) 490. Mniej detali ale jest większy relaks, spokój odbioru.
Sennheiser HD 490 Pro (prod pady)
Grają spokojniej. Scena zaczyna się dalej od słuchacza. Nie ma takiej ostrej separacji jak w HEDD, ale jest naturalna głębia i wrażenie jednej spójnej przestrzeni. Brzmienie jest cieplejsze, bardziej relaksujące, z łagodniejszą górą. Mniej ofensywy, mniej informacji, bardziej muzykalne.
HEDDphone D1
Brzmią bliżej, bardziej bezpośrednio. Instrumenty są wyraźnie odseparowane, precyzyjnie ustawione w przestrzeni, z dużą ilością „powietrza” wokół. Scena jest szeroka i raczej głęboka, ale blisko budowana i mniej relaksująca, czasem zbyt nachalna i "w głowie". Słychać pogłosy, drobne detale, fakturę dźwięku.
Nie mam zbyt wiele czasu do zwrotu, a widzę, że będzie trzeba się jednak mocniej zastanowić, jak już euforia ustała Albo dam im jeszcze więcej czasu, bo na pewno warto. Szczególnie że są chyba ciężko dostępne aktualnie. Nie mam jeszcze kabla zbalansowanego dla nich, może to coś jeszcze zmieni w ich graniu. Ale też 490 PRO w tym porównaniu trzymają się bardzo mocno, jeżeli chodzi o czerpanie przyjemności z muzyki. Przy codziennym słuchaniu nie powiedziałbym, że jakoś mocno odstają też technicznie. Nie w takim stopniu aby czegoś bardzo brakowało.