Skocz do zawartości
Questyle preorder Czytaj więcej.. ×
Astell & Kern Diana by Jerry Harvey Audio - preorder Czytaj więcej.. ×
FiiO Quad Driver Balanced Armature In-Ear Monitors FA7 - PREORDER Czytaj więcej.. ×

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.07.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 6 punktów
    Udało się FiiO wprowadziło do sprzedaży czteroprzetwornikowe i trójdrożne hybrydy FH5. Trzy przetworniki armaturowe i jeden dynamiczny zamknięto w obudowie z dodatkowym kanałem basowym. Producent obiecuje znakomite brzmienie z pełnym basem, bliską średnicą i wyraźną, ale spokojną górą pasma. Dotychczas seria FH składała się tylko z jednego modelu FH1, czyli dwuprzetwornikowych hybryd w obudowach podobnych do serii F, ale ze zmienionym wzornictwem. Model FH5 wydaje się nie pasować do słuchawek FH1. Nowość nawiązuje wzornictwem raczej do F9 lub F9 PRO, ale FH5 to słuchawki większe i bardziej efektowne wizualnie. Zastanawiałem się czy FH5 kontynuują rozrywkowy charakter FH1, czy brzmią bardziej analitycznie, tak jak F9 PRO. A może to niejako fuzja obu linii słuchawek? Miałem też wątpliwości, czy FiiO jest w stanie podnieść jakość dźwięku tak, by usprawiedliwić wyższą cenę, wynoszącą standardowo 1199 zł. https://kropka.audio/test/sluchawki/fiio-fh5-recenzja/
  2. 3 punkty
  3. 2 punkty
    Pieszczę uszy urokliwymi, kobiecymi wokalami, w głównej roli Fidelio X2, po balansie.
  4. 2 punkty
    Sony MA900 dostały nowe życie w innym pałąku
  5. 2 punkty
  6. 2 punkty
    "Eufonia (stgr. εὐφωνία euphonia – "piękne brzmienie") – to przyjemny brzmieniowo ton wypowiedzi, harmonijny dobór dźwięków." Wikipedia VE Monk to chińskie dzieło, które namieszało na rynku i zachwyciło nawet audiofilów z Chordami Hugo 2 i posiadającymi słuchawki wielokrotnie droższe (polecam poczytać Head-Fi o ile ktoś jeszcze tego nie zrobił). Postanowiłem, że muszę koniecznie sprawdzić co powoduje taki zachwyt nawet u ludzi, którzy na dźwięku zjedli zęby (i konto bankowe). Zwykle kiedy opisuje jakiś produkt, nie zaczynam bezpośrednio od jego ceny. Z VE Monk+ jest inaczej. Cena? 5 dolarów. Brzmienie? Możecie o nim przeczytać w recenzji, do której serdecznie zapraszam. Wygląd / wykonanie Słuchawki przychodzą do nas w plastikowym woreczku z zapięciem, w komplecie otrzymujemy same słuchawki oraz cztery pary gąbkowych "padów", które możemy założyć na obudowy dla większego komfortu. Same słuchawki są wykonane należycie, oczywiście z plastiku. Ten jest matowy, w mojej wersji półprzezroczysty i posiada ciemne zabarwienie (tzw. wersja "smoke"). Istnieje wiele odmian kolorystycznych Monków, z tego co się orientuje Venture Electronics co jakiś wypuszcza też limitowane edycje. Żadnej z nich nie miałem jeszcze okazji posiadać i testować, ale kto wie - może kiedyś coś się zamówi z Państwa Środka Chwytając Monki w dłonie mamy wrażenie, że w obudowach nic nie ma - są bardzo lekkie, co sprzyja wygodzie użytkowania (o niej więcej za moment). Przewód posiada izolację, która nie mikrofonuje ani trochę, co w tej cenie uważam za ogromny plus. Zakończono go prostym wtykiem jack 3.5mm. Nie obraziłbym się za kątowo wykonane złącze, ale te które dała fabryka na szczęście wydaje się być całkiem solidne i odporne na naprężenia. Moja wersja nie posiada pilota ani mikrofonu, ale takowy model Monków istnieje i kosztuje 11 dolarów. Całokształt wykonania oceniam na duży plus, nie ma się po prostu do czego przyczepić. Komfort Jako, że są recenzowane słuchawki są tzw. pchełkami powinny być wygodne dla sporej ilości osób. W moim uchu, które jakieś ogromne nie jest, Monki leżą bardzo stabilnie i wygodnie. Zapewne wiele użytkowników ma podobne odczucia. Nie odczuwam dyskmofortu nawet po około dwóch godzinach słuchania. Jak już wcześniej wspomniałem, wraz ze słuchawkami otrzymujemy 4 pary małych gąbeczek, które możemy nałożyć na obudowy. Nie grzeszą one jakością, ale na szczęście to chińska taniocha. Venture Electronics ma w swojej ofercie coś co nazywa się Ex Pack. To zestaw, w którym otrzymujemy jeszcze więcej małych gąbek i dodatkowe nakładki, które mają pomóc w trzymaniu się słuchawek w naszym uchu. Brzmienie (Alleluja!!!) Na początek opisu dźwięku dodam tylko, że sprzęt testowałem wraz z Samsungiem Galaxy S4 oraz laptopem Toshiba C-660D. Do obu urządzeń Monki były podłączane bezpośrednio, tzn. bez dodatkowych wzmacniaczy i DAC’ów. Jak brzmi nieco legendarny chiński wytwór? Cóż najkrócej mówiąc - eufonia! Włączam piosenkę – jedna, druga, trzecia i nie chce się ich wyjmować z uszu. Całokształt brzmienia Monków określiłbym jako dość ciepły, czysty, z dobrym basem (jak na pchełki) i świetną rozdzielczością. Być może właśnie to przyciągnęło i nadal przyciąga nabywców tego sprzętu. Okej, czyli praktycznie za bezcen mamy produkt, który zapewnia "czyste brzmienie". Wiem, "czysty dźwięk" to najbardziej wyświechtane określenie w świecie audio. Przejdźmy więc do bardziej szczegółowego opisu. Basy - dość mocne jak na pchełki. Należy o tym cały czas pamiętać – jak na pchełki. Oczywiście niemal każde słuchawki dokanałowe zapewnią nam lepsze doznania w zakresie niskich tonów. Nie można mieć wszystkiego. Myślę, że basu jest prawie wystarczająco jeśli chodzi o ilość, a do samej jakości nie mam większych zastrzeżeń. Jest ciepły i dość głęboki. Uwidacznia się bardziej gdy użyjemy jednego z dołączonych kompletów gąbek. W porównaniu z innymi pchełkami, które miałem (Apple Earbuds, czyli poprzednik EarPodsów i Sony MDR-E805) słychać w Monkach poprawę jeśli chodzi o niskie pasma. Średnica – Wyraźnie obecna, jak na moje ucho jest trochę podkreślona ponad resztę. To dobrze, ponieważ wszelka muzyka z wokalami brzmi świetnie. Maroon 5, Ania Dąbrowska, jazz – tego mogę na Monkach słuchać na okrągło ze względu na oferowane średnie tony. Jest czysto, z szeroką sceną i ogólnie dobrą wiernością przekazu. Jak na słuchawki w tej cenie można powiedzieć, że jest bezbłędnie. Brawo! Tony wysokie – Wow! Jak tu gładko! Tak właśnie sobie pomyślałem przy pierwszych utworach słuchanych na VE Monk. Swoją opinię podtrzymuję. Włączcie sobie jakąkolwiek elektronikę przez te chińskie cudo (polecam Flume), a przekonacie się. Góra nie kłuje mocno w uszy, jednocześnie ma świetną rozdzielczość jak na słuchawki w tak niskiej kwocie. Akustyczna muzyka z gitarami na pierwszym planie brzmi super (słuchałem duetu Iron & Wine). W bardzo wysokich częściach górnych rejestrów da się usłyszeć jakieś niewielkie zniekształcenia, ale to wybaczalne w produkcie budżetowym. Generalnie rzecz biorąc wysokie tony zostały zrobione porządnie, ponoć są też lepsze niż w oryginalnych VE Monkach (gdyby ktoś przysnął, to ja testuje model Monk+) Scena Co tu się dzieje?! Co ja kupiłem? ? Jest szeroko jak nie wiem co!!! Jak na pchełki wręcz niewyobrażalnie dobrze. Wokale może mamy lekko w głowie, ale reszta jest rozmieszczona ewidentnie na zewnątrz. Myślałem, że KZ ZST wraz ze srebrnym kablem są całkiem niezłe w tym względzie. Myliłem się. Słuchając muzyki bardziej szczegółowej i ciekawie zrealizowanej jak np. Biosphere czy Venetian Snares czuć prawdziwy potencjał Monków. Nawet miałki pop to pokazuje. Naprawdę jestem mile zaskoczony sceną tych słuchawek. Pół internetu chwali Venture Electronics za zadbanie o tą kwestię, ja też nie będę szczędził pochwał. VE Monk za szerokość sceny otrzymują moje całkowite, audiofilskie błogosławieństwo Gdyby ktoś dopiero kupił te słuchawki, albo już je ma od dłuższego czasu, polecam poniższe utwory na przetestowanie sceny: Venetian Snares – Everything About You Is Special, Iron & Wine – On Your Wings, Flume – TRUST, Jean-Michel Jarre – Equinoxe, Pt. 5 Nacieszcie sobie uszy pięknymi dźwiękami. Na zdrowie. Dla kogo VE Monk i do jakiej muzyki? A kupujcie i słuchajcie sobie co chcecie! Chyba właśnie na tym polega fenomen tego sprzętu – wydajesz mało, każdy gatunek muzyki brzmi świetnie. O to chodzi! Uważam, że tak się powinno robić słuchawki w ogóle, a co dopiero takie, które są tanie. Jeśli się obawiasz o to, że mogą się szybko zniszczyć, to kup sobie 5 sztuk od razu i hakuna matata Jak ktoś nadal ma opory czy warto to naprawdę nie wiem co napisać… Ja na pewno nadal będę się w ten sprzęt wsłuchiwał. Venture Electronics stworzyło solidny brzmieniowo produkt na każdą kieszeń. Teraz w pełni rozumiem zachwyt społeczności audiofilskiej na Head-Fi i innych forach. Totalna rekomendacja z mojej strony! Podsumowanie: Kupować!!! Zalety: - cena - jakość dźwięku i scena - dobra rozdzielczość - wygoda użytkowania - kabel, który nie mikrofonuje - rewelacyjne do każdego gatunku muzyki - dobrze zagrają praktycznie ze wszystkim (laptop, telefon, odtwarzacz mobilny) Wady: - wtyk mógłby być zagięty pod kątem 90 stopni - czy w ogóle można się do czegoś bardziej przyczepić w sprzęcie za 5 dolarów?
  7. 1 punkt
  8. 1 punkt
    Za 100 Euro jest sprzedawany kabel z 3 przejściówkami. W przypadku Fiio to przecież byłby jeden ten sam kabel który i tak dają ze słuchawkami plus 3 przejściówki, które na moje oko 100 Euro na pewno nie są warte.
  9. 1 punkt
    Co do kabla to szczerze mówiąc trochę dziwi brak balansu w zestawie. Jeżeli nie chcieli dawać 3 kabli jak to wytłumaczyli potrzebą 2.5mm i 4.4mm to mogli chociaż zastosować rozwiązanie znane z Mee. Swoją drogą jeśli Fiio będzie oferować takie kable do kupienia oddzielnie to dla nich dodatkowy biznes i chyba tutaj należało by szukać powodu dołączenia tylko jednego kabla 3.5mm SE.
  10. 1 punkt
    A ile takich DAPów masz? Przy tak mocnym wyjściu albo to będzie grać parę h albo trzeba dopakować taką baterię, że to nie będzie poręczne urządzenie. Jak chcesz półstacjonarną zabawkę, to wtedy niech i ma więcej nawet. Ale jednak DAPy, zwłaszcza te tańsze, są raczej dedykowane przenośnemu użytkowi. Zresztą moc to nie wszystko. Moim zdaniem Sony A15 czy Shanling M1, mocowo słabiaki, miały lepszą jakość na wyjściu, na skutecznych słuchawkach dawały lepszy efekt niż X1 pierwszy.
  11. 1 punkt
    Jak zwykle świetny tekst profesorze! Nie ukrywam, że byłem ciekawy zestawienia z dx 150, zważywszy, że niebawem u mnie zagości. Martwi mnie tylko ten przewód, który może stanowić mały problem
  12. 1 punkt
    Na bazarku masz Fiio X5 III Gen (nawiasem mówiąc moje) i jeszcze sporo na słuchawki zostanie. Ma dwa sloty na karty (do 256 GB każda) wifi i BT, jest na androidzie.
  13. 1 punkt
    Po P1, bo izolują bardzo dobrze, jedyne poletko, gdzie znacznie lepiej sobie radzą. Brzmieniowo obie pary wcześniej już opisałem, z obu mam mega frajdę pomimo różnych prezentacji dźwięku.
  14. 1 punkt
    Uwielbiam soundtrack-i, tym razem z efekciarskiego filmu "Rampage", oczywiście na łepetynie TH-X00 PH, dynamika, zejście, nasycenie środka i obszerna scena.. mniam .
  15. 1 punkt
    Test został właśnie opublikowany. Przepraszam za opóźnienia Tutaj temat:
  16. 1 punkt
  17. 1 punkt
    Szukając darmowych sampli "gęstych" plików, przypadkiem znalazłem bardzo przyjemny kawałek: Keith Greeninger & Dayan Kai - Looking For A Home ; link poniżej (ok. 150 MB) http://www.bitperfectsound.com/public_files/Looking For A Home - 2.8MHz-DSD.dsf.zip
  18. 1 punkt
  19. 1 punkt
  20. 1 punkt
  21. 1 punkt
  22. 1 punkt
    To i ja coś z ostatnich wycieczek wrzucę Las z okolic Czerska Las Kabacki Pułtusk i dolina Narwi
  23. 1 punkt
    Nie chodzi mi o żaden narzut. Ten sprzęt jest po prostu tak nijaki jak tylko może być. Tak nijaki jak Lech czy Tyskie. On z każdych słuchawek robi nijakie. Daje każdym nausznikom narzut nijakości.
  24. 1 punkt
    Ja słuchałem tego Aune. Wg mnie Canamp nawet z Fiio lub z przetwornikiem z telefonu zagra lepiej. To zupełnie inna klasa urządzeń. Scena, efekt 3d... itp. Najlepiej posłuchać samemu i ocenić. Proszę wziać pod uwagę słuchawki - Aune w Bossifi podkreśli przełom nieprzyjemnego w tych słuchawkach przelomy średnicy z górą. Do tego dzwięk będzie mały. Do metalu totalnie wg mnie się to nie będzie nadawało. Będzie jasno, lekko i "szorstko".
  25. 1 punkt
    Zgadza się, nie ma jednej, obiektywnej prawdy, a raczej prawdziwego brzmienia. Jest ich wiele. Czasami jedne słuchawki będą bliżej, czasami drugie, zależy też kto słucha. Niektóre słuchawki są częściej bliżej tej subiektywnej "prawdy", inne są rzadziej ale dla mnie akurat AKG K702 są właśnie dalej, zwłaszcza jeśli rozmawiamy o ich basie lub szeroko rozumianym wypełnieniu. Dla mnie to nie jest naturalne brzmienie, wystarczy mi tylko to, że jeszcze żadna muzyka na żywo dla mnie nie brzmiała tak chudo jak przekazują to AKG, z tak kartonowymi bębnami czy stopą perkusji. Nie piszę o ostrości celowo, bo muzyka na żywo też czasami brzmi ostro czy jasno. A jak mam na stole 8 par słuchawek i wszystkie da się po sobie słuchać z większym lub mniejszym niesmakiem, to po którychkolwiek z nich AKG mają największy niesmak to nikt mnie nie przekona, że AKG mają super bas i wypełnienie.
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności