Skocz do zawartości
Astell&Kern Billie Jean - PREORDER Więcej informacji... ×
FiiO FH5 - przedsprzedaż Więcej informacji... ×
Roni11

O wszystkim i o niczym.

Rekomendowane odpowiedzi



Ja jestem gorącym zwolennikiem uwolnienia ubezpieczeń społecznych, w tym zdrowotnego. Na to ostatnie Państwo ma monopol, a gdyby go nie miało, to by było jak w cywilizowanych krajach - pieniądz idzie za pacjentem-klientem, a karta ubezpieczenia zdrowotnego jest swoistą kartą płatniczą. To zwiększy zarówno poziom opieki, jak i zarobki personelu medycznego, a pacjent będzie się kojarzył z zarobkiem, a nie problemem. Sposób finansowania usług medycznych przez NFZ to skrzyżowanie anachronizmu z absurdem. Tyle tylko, że na razie nie pojawiła się żadna ekipa polityczna, która odważyłaby się zdemonopolizować ZUS i NFZ, bo kadry tych instytucji to przecież tak "dużo" wyborców, że zemsta przy urnie wyborczej mogłaby być bolesna, tylko nie rozumieją politycy, ile Polaków byłoby wdzięczne za ten ruch.
Idźmy dalej - okres oczekiwania w kolejce do zabiegu lub specjalisty można liczyć w latach świetlnych, czyli jak ktoś chce w tym życiu załatwić problem, to załatwia sprawę prywatnie płacąc drugi raz, bo raz już zapłacił w składkach ubezpieczeniowych. To jest woda na młyn wszelkich Luxmedów, o których mam zdanie jakie mam. Są to zinstytucjonalizowane centra drenażu portfela. Metoda jest prosta, a przykład mam z co najmniej trzech członków rodziny, którzy ze smutnej konieczności musieli (?) odwiedzić kilku specjalistów. Drenaż odbywa się w ten sposób, że lekarz ogólny zleca jednego lub dwóch specjalistów (wiadomo gdzie) i podstawowe badania (też wiadomo gdzie). Pieniądz robi pieniądz + pieniądz, a te kolejne pieniądze bo: specjalista ogląda wyniki i zleca kolejne badania, wizyty kontrolne itp., wskazując kilku kolejnych specjalistów od kolejnych dziedzin. Osoby lat 2, 11 i 33 mimo błahych ostatecznie orzeczonych problemów (do kontroli za jakiś czas, a jakże) zwiedziły USG, rezonansy, tomografie, oddały litry krwi nie dziesiątki różnych analiz, a na końcu wychodzi to, co lekarz ogólny nieśmiało (spróbowałby śmiało!) podejrzewał. Nie radzę więc iść z wypryskami do sieciówki medycznej, bo zostawicie u nich kilka tys. zł, kilkanaście godzin z życia i sporą flaszkę krwi zanim się upewnicie o tym, co sami wiecie - że to tylko wypryski.
Pakiety w "luxmedach" też są tak skonstruowane, że to co w nich jest, nie przydaje się prawie na nic. Rabat korzystanie z usług z racji abonamentu jest wysokości opłacalnej dla osoby ciężko i przewlekle chorej albo patologicznego hipochondryka.
Jeszcze coś o lekarzach ogólnie - nie wiem o co chodzi, ale ich solidarność jest dużo silniejsza i nieporównywalna z żadną inną grupą zawodową. Nawet przy znajomym lekarzu/lekarce próba krytyki jakiegokolwiek lekarza jest źródłem natychmiastowego zacietrzewienia.
To jest zawód dla ludzi o wysokim morale i predyspozycjach, ale że kojarzy się (słusznie) z grubą kasą, to prze na studia medyczne każdy, kto może się na nie wcisnąć dowolną drogą. Oczywiście nie jest to jedyny taki zawód, ale jeden z niewielu. Nie dziwi mnie natomiast wcale, że są tacy przemęczeni, skoro oni w szpitalu odbębniają to, co im potrzebne do etatu, a większość kasy zarabiają prywatnie, nieraz wykorzystując ten sam gabinet w placówce medycznej, więc w sumie pracują całkiem sporo godzin. Własny gabinet prywatny, to już wyższa szkoła jazdy i kultury. Natomiast paragonu jakoś nigdy na wizycie prywatnej nie otrzymałem. :huh: Kasa myk do szufladki i "dziękuję bardzo" + gratisowy uśmiech. Spróbowałby tego samego numeru sprzedawca w pasmanterii. Nie, on od razu po sprzedaży zapisuje w zeszycie transakcję na kilka złotych za komplet guzików, zeszyt widać mocno zapisany, choć jakby zsumować kwoty, to zalatuje filantropią.
Tak więc sobie myślę, że po każdej wizycie prywatnej u lekarza oraz uiszczeniu opłaty poproszę o paragon, a jak coś będzie mamrotał, że z paragonem inna cena, to zaproponuję zwrot kasy za wizytę, albo paragon na zapłaconą (bo uzgodnioną) kwotę, ewentualnie rozmowy trójstronne na ten temat z udziałem Skarbówki.
Oczywiście nie łykam głodnych kawałków o poświęceniu, itp. Każdy, kto chce w perspektywie do czegoś dojść, a nie otacza się wielkim gronem krewnych i znajomych bądź odziedziczonym majątkiem, musi przez ileś tam lat mocno pogarować kosztem czasu na rodzinę, spanie, rozrywki, w pocie czoła i stresie. I każdy lekarz, który jest akurat na tym odcinku kariery na pewno nie wybierał tego zawodu dlatego, iż chciał, żeby tak wyglądało całe jego życie, a miał na początku swoje marzenia oraz wyobrażenie rozwoju zawodowego, który w wielu przypadkach zwyczajnie następuje, i przychodzi etap odcinania kuponów, który ma się w głowie wybierając ten zawód. Jak również wiele innych zawodów.
 


Moim zdaniem trochę przesadzasz że lekarz się słusznie kojarzy że spora kasa.
Mówisz że po etacie zarabiają spora kasę dlatego siedzą dłużej...
To nikt nie broni innym zawodów robić drugi etat też będą bogatsi.
Jak ktoś pracuje normalnie na etacie nawet w prywatnych przychodniach to nie ma takiej kasy jaka wyciągniesz w IT, prawnikach czy wielu innych usługach.
A jak ktoś ma łeb na karku i zakłada własną przychodnie czy klinikę. To sorki... Ale w każdym innym zawodzie też możesz swoją firmę założyć i tez trzepac hajs.
Stad wg mnie niesłusznie lekarze są kojarzeni z gruba kasa. Akurat poza jednym przypadkiem właściciela prywatnej kliniki to reszta znajomych lekarzy ma mniejsze zarobki niż wielu znajome mi osoby z kręgu IT czy usług finansowych / doradczych. A nie pracują w jednym miejscu. Wliczając w to stomatologa z gabinetem czy małżeństwo dyrektor szpitala plus ceniona występująca na konferencjach na całym globie dr hab. Onkolog. Wiec jak wszędzie.. Masz kasę jak masz łeb na karku albo jak zachrzaniasz. A to w każdym zawodzie możesz. Etat szpitalny czy przychodnia to slabiutko...

Poza tym mówisz że wykorzystują te same gabinety do przyjmowania na swoim. Nie za frajer... Bo płacą wtedy. Albo ryczałt albo od pacjenta. I są na przykład bardziej popularne przychodnie co mogą dostarczyć pacjentów co wynajmują gabinet nawet za 100pln od pacjenta. Górka nad tą stówe jest dla lekarza.
Biznes jak każdy. Jak ktoś ma łeb i jest rynek to tylko gratulować.

Co do rachunków... W sumie jak korzystałem z prywatnych to były recepcję i dostawałem normalnie rachunek. Ale masz rację.. Jak nie dają to się upominaja trzeba. Bo za szara strefa to nje jestem.
Zwłaszcza że kuźwa właśnie teraz ZUS podwyższają :((((( znaczy zniszczą limit... Ale tak czy siak okradaja:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam tę książkę. Jest spoko, ale nie rewelacyjna. Ameryki nie odkrywa, ale można sobie poukładać wiele rzeczy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
24 minuty temu, ZenekHajzer napisał:

Mam tę książkę. Jest spoko, ale nie rewelacyjna. Ameryki nie odkrywa, ale można sobie poukładać wiele rzeczy. 

 

Czasami właśnie tego brakuje :) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam nie mam nic przeciwko istnieniu publicznej służby zdrowia, tak samo jak każdej innej publicznej instytucji - o ile jej istnienie opiera się na poszanowaniu prawa do wyboru człowieka (wolności wyboru). Kto chce - płaci na publiczną i korzysta z publicznej. Jak nie chce to korzysta z prywatnej, czy to płaci "składkę" do prywatnego ubezpieczyciela, czy płaci bezpośrednio za każdą usługę z własnej kieszeni. I nie - nie wymyśliłem sobie tego przedwczoraj. Taki system funkcjonuje w innych krajach. Podstawa dla mnie to uszanowanie wolności drugiego człowieka, bo brak wolności wyboru = niewolnictwo (niewolnictwo nie musi oznaczać jedynie fizycznego zniewolenia, niewolnictwo to w największym uproszczeniu narzucenie wyboru, zwykle pod groźbą już fizycznych konsekwencji).
Tak czy inaczej, ja i tak zgoła inaczej widzę funkcjonowanie usług zdrowotnych i ogólnie rozumianej pomocy potrzebującym. Sektor prywatny + pozarządowa działalność "Pro publico bono". Działalność organizacji pomocy społecznej na zasadzie ulg podatkowych od dobrowolnych wpłat. Dlaczego pozarządowe? Bo państwowe organizacje pomocy społecznej związane są prawami "równości pomocy". Co mam na myśli? To, że np. muszą wypłacić pieniądze "potrzebującemu" ojcu, który jednak zamiast wydać je na dzieci, idzie je przepić. Organizacja prywatna może "selekcjonować" pomoc stawiając warunki mające służyć odpowiedniemu korzystaniu z tych pieniędzy.

Systemu nie trzeba wymyślać od nowa. Rozwiązania funkcjonują na świecie, wystarczy je przeanalizować i odpowiednio zaadoptować. Nikt tutaj koła od nowa nie wymyśla...
 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dnia Tuesday, December 05, 2017 o 10:47, grubbby napisał:

Pytanie co poszło nie tak i dlaczego. Bo akurat we Wroc w klinikach nawet 60%bodajże ekipy to rezydenci. Właśnie pracujący po 3 etaty którym nie daje się szans i możliwości dokształcenia w trakcie rezydentury tylko wrzuca na głęboką wodę. Wiec douczają się sami więc snu jeszcze mniej a stresu więcej.
Teraz zaczęli na szczęście wypowiadać opt out... Już rzuca im się przez to kłody pod nogi ale oby byli wytrwali i coś może się ruszy

Mnie operował zastepca ordynatora. Praktyk z wieloletnim stażem. A potem sprawy nie dopatrzyli Profesor i inni lekarze (nie rezydenci).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie operował zastepca ordynatora. Praktyk z wieloletnim stażem. A potem sprawy nie dopatrzyli Profesor i inni lekarze (nie rezydenci).
Oni też najczesciej robią dużo ponad etat. Bo stawka w szpitalach to pożal się Boże. Jak ciąże prowadził ordynator jednego ze szpitali gdzie robił 3/4 etatu. Potem leciał na prywatne gabinety. I kończył dzień w dzień 20 czy 21. Od 7 rano. Owszem wtedy miał już godne warunki... Ale właśnie jakim kosztem. Tylko takim kosztem możemy mówić że lekarz może kojarzyć się z kasą . W innych zawodach ta kasę idzie mniejszym kosztem.
Ale odnoście Ciebie wszystko zależy co poszło nie tak. Bo oczywistym jest ze mógł być błąd ludzki... Tylko mówię że bez zbadania przyczyn wyrokowanie to krotkowzrocznosc i może skończyć się pomówieniem niesprawiedliwym.
Też często pacjentom wydaje się że lekarz popełnił błąd... I jego wina. A niestety to wychodzi dopiero po nie celnej diagnozie.
W trakcie pierwszej diagnozy wszystko mogło być zgodnie ze sztuką. I z najlepszym podejściem. Ale skoro mi laptopa diagnozowali kilka razy zanim doszli co nie tak. Skoro w aucie większość pierwszych diagniz i napraw to fiasko i potem wymaga drugiej operacji...
To jak Wy zadacie żeby przy tak skomplikowanym układzie jak człowiek nie zdarzały się błędne prowadzenia leczenia? Ktore mimo że błędne to nie wynikają z niewiedzy czy złego podejścia lekarza. Tylko właśnie z komplikacji organizmu i często nie powtarzalność przypadków.
Po prostu tak osadzac najłatwiej. A robią to tylko Ci z najmniejsza właśnie wiedzą medyczna. Tym co się wydaje że wiedza przez przerost ego.

W świecie lekarzy jest taka ludowa prawda. Jak ma coś pójść nie tak to najbardziej prawdopodobne że najrzadsze komplikacje będą na kimś z rodziny lub na innym lekarzu. I uwierzcie sporo takich przypadków znam. I wiecie co.. CI ŚWIADOMI INNI LEKARZE którzy są ofiarami tego błędu czy komplikacji nie krzyczą jak właśnie Ci tradycyjni pacjenci co się nic nie znają a wymagają. Dlaczego? Bo mają wiedzę jakie to cholernie trudne i nieoczywiste. Mimo najlepszych kwalifikacji i chęci lekarza.
Już mówiłem tak narzekacie że krzywdzą Ci lekarze... To zgłoście do prokuratury. I zobaczycie czy mieliście rację...

Zawsze najwięcej szczeka najmniejszy pies... A najgłośniej muczy ta krowa co mleka nie daje. I tego typowy obraz moim zdaniem widać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam osoby ,które czasem zaglądają do tego działu.Jakiś czas temu zamieściłem parę fotek skrzyń od zestawu głośnikowego,które trafiły do naszego zakładu w celu wyklejenia skórą naturalną. Miałem okazję podziwiać efekt końcowy i powiem Wam,że byłem pod ogromnym wrażeniem.Okazało się,że sprzęt,który produkuje na zamówienie indywidualne  wytwarza malutka manufaktura pod szyldem "Manron" .Zresztą odwiedziła targi na AVS 2017 i jakieś w Berlinie. Zwróćcie uwagę na wzmacniacz lampowy-prawdziwy piec.Miałem okazję posłuchać kolumny z tym właśnie wzmacniaczem.Cudo! To co moje uszy do tej pory uslyszaly wzięło w łeb.
Pan Krzysztof zapodał mi jakiegoś gościa z trąbką, to miałem wrażenie, że stoi metr przede mną i dmucha mi prosto w twarz.Naturalny nieprzekłamany piękny dźwięk.Po wyjściu z pomieszczenia odsłuchowego nie mogłem dojść do siebie.Prawie obraziłem się na cały świat, że taki sprzęt nigdy nie będzie w moim posiadaniu. Mogę tylko żałować, że spędziłem w tym "laboratorium dzwieku" niewiele czasu-(niestety brak czasu),ale wrażeń zostało na bardzo długo.Pocieszające jest to,że będziemy że sobą współpracować i okazji do spotkań będzie zapewne więcej.

20171205_105728.jpg

20171205_105547.jpg

20171205_105527.jpg

20171205_105755.jpg

20171205_105537.jpg

20171205_105532.jpg

20171205_105718.jpg

20171205_105804.jpg

  • Like 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, bakus1233 napisał:

Głośniki Tonsil? :)

 

Zgadza się, ale specjalnie opracowywane w laboratorium Tonsila. Podobno trochę to trwało, aby dobrać odpowiednie parametry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://www.highfidelity.pl/@main-3166&lang=

 

Ciekawe spostrzeżenia na temat płyt CD  i Master-CDR. Przytaczam fragment :

"Podczas prezentacji słychać było oczywiście ogromną przepaść jakości między Master CD-R a tłoczonymi płytami trafiającymi do sklepów, czyli do naszych domów, do rąk klientów. Podczas pokazu byłem nie tyle zaskoczony, że jest różnica tylko tym, że aż tak wielka. Nie zabierałem głosu podczas pokazu, ponieważ moja wiedza prawdopodobnie zostałaby przyjęta z niedowierzaniem, więc nawet się nie starałem odzywać.

Przyznam się nieskromnie, że problem ten jest mi znany, ponieważ wypaliłem w życiu ogromną ilość płyt CD-R, choć tylko hobbistycznie do własnych celów. Mówię tutaj o najlepszych płytach CD-R jakie są dostępne na rynku, a więc MAM-A Gold Audio CD-R (Mitsui) – Phtalocyanine oraz JVC (Taiyo Yuden Company) – Cyanine. Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że wystarczy, aby w procesie kopiowania pliku WAV gdziekolwiek pojawił się interfejs USB i w tym momencie następuje gwałtowne pogorszenie jakości tak wykonanej kopii. Jak to wytłumaczyć z punktu widzenia technicznego – nie wiem.

Jak zatem poradzić sobie z tym problemem w dobie wszędobylskiego i wszechobecnego USB? Otóż uważam, że w momencie w którym zastąpimy interfejs USB starszym SCSI następuje skokowa poprawa jakości kopii. Poprawa ta następuje szczególnie w obszarze wielkości sceny i detali mikro, makro dynamiki i szczegółowości. Czyli generalna poprawa jakości dźwięku. Starsze sterowniki SCSI oraz kontrolery SCSI są powszechnie dostępne , gorzej natomiast z nagrywarkami które już dawno nie stosują SCSI."

 

SCSI (skaziaki ;) ) Pamiętam,że Kolega mój, realizator dżwięku, chwalił nagrywarki SCSI jako najlepsze do wypalania Audio. Były to czasy kiedy nagrywarki były wytrzymałe jak Golf II. Nie do zajechania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Spodziewałem się, że gość poda jakieś konkrety a tu "tylko" przemyślenia. Swoją drogą trochę się wkopał mówiąc, że koncerny kupują youtuberów... ale sam nie powie, że jest kupiony.

Zarzuciłem kontrowersyjnym tematem, pomyślałem dopiero po wrzuceniu materiału. Ale i tak już ludzie zaczęli oglądać.

Odbiegając od tego za kim kto jest, zastanawiam się jak to działa, że ludzie aż tak zaciekle walczą na takie tematy. Gdzie jest ten punkt, w którym emocje biorą górę nad zdrowym podejściem do tematu? Często dochodzi do tego, że potrafimy się natknąć na materiały, które bardzo ciężko odróżnić od rzeczywistości. Właściwie najczęściej  potrafią być to rzeczy nie do zweryfikowania. Albo autorzy oczekują, że nikt tego nie sprawdzi. Temat z jednej strony fajny - z drugiej całkiem niezłe bagno :) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko żeby zwykły, szary człowiek znał konkrety ;) ja nie wierzę do końca nikomu, ale akurat Marek K, to spoko człowiek i na 100% nie jest kupiony, ale nie każdy go zna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja staram się w takich sprawach zawsze mieć jakiś dystans. Wiadomo: nie sprawdziłeś samemu - nie wiesz. Akurat w tym filmiku, co podałeś, gość po prostu wyraził swoje zdanie i nie wnikał w technikalia, co sam na początku przyznał.

Są też inne kontrowersyjne tematy. Nieraz słyszę tekst "bo kolega/wujek/brat/kolega kolegi" pracował w tej firmie i widział... Ja też pracowałem w różnych większych firmach i myślałem, że dużo wiem. Tak naprawdę firmy dbają o to, żeby pracownik wiedział całe nic. Czasem traktuje się ludzi jak złodziei. W sensie: idziesz do innego działu i od razu pracownik pyta po co przyszedłeś. Nie chcę tu wnikać w same szczepionki czy jakiekolwiek inne koncerny, wolę bardziej podyskutować o tym jak ludzie reagują na tak "chwytliwe" wiadomości jak modne ostatnio szczepionki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności