Roni11

O wszystkim i o niczym.

Recommended Posts

O służbie zdrowia w UK duuuużo negatywów czytałem, ale dopiero jak ktoś w rodzinie tego doświadczył, to sobie to uświadomiłem.
A w przeciwieństwie to Polski tam chyba nie ma potwornej dziury w hajsie.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, bachankas napisał:

O służbie zdrowia w UK duuuużo negatywów czytałem, ale dopiero jak ktoś w rodzinie tego doświadczył, to sobie to uświadomiłem.
A w przeciwieństwie to Polski tam chyba nie ma potwornej dziury w hajsie.

Kobieta w ciąży z podejrzeniem zapalenia pęcherza (cholernie w ciąży niebezpieczne!) - GP (bo nie lekarz przyjmuje w przychodni, a GP) - powąchała (!?!?!?!?!?!?!?!?!?!!!!!!!!!!!!!) próbkę moczu i mówi: w zasadzie to tutaj nic nie czuć, ale oddamy to do laboratorium.

Przez miesiąc nosiłem szczękę na temblaku - tak mi kopara opadła.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Arthass napisał:


Mówię, że kartę nawet jeśli posiadam, to jej nie udostępnię osobie trzeciej z wielu względów, potencjalnie prawych, ale też osobistych (jak np. szacunku do prywatności danej osoby).

Jesli na prawde posiadasz i osoba dala Ci ja w celu pomocy medycznej zamiast konsultowac sie z dyplomowanym lekarzem to szczerze jej wspolczuje.

 

9 godzin temu, Arthass napisał:


Nie jest moim cele Cię przekonywać do niczego. Możesz żyć w swoim świecie. Nie dbam o to, naprawdę. To o co dbam, to przekaz zbliżony do realnego obrazu rzeczywistości.
Przypadków znajdę ogrom jak poszukam w archiwach osobistych - Ty też możesz jeśli podejmiesz wysiłku uważniejszego rozglądnięcia się wokół. Mam jednak wrażenie bliskie poczuciu pewności, że mój wysiłek byłyby i tak daremny.

Mam identyczny cel - stad reaguje jak prezentujesz obraz nie majacy nic wspolnego z rzeczywistoscia. Nie chce zeby nie szerzyc herezji jakie Ty probujesz robiac nieslucznie czarny PR lekarzom . Co tylko szkodzi summa summarum samym pacjentom.

Domyslam sie ze miales jakis problem zdrowotny Ty lub z rodziny i probujesz szukac winnych. LEpiej jakbys konstruktywnie podszedl do tematu i poparl chocby wnioski rezydentow o lepsze warunki w sluzbie. Niz na podstawie jednostkowych spraw osadzal wine osob lekarzy. Nota bene ciagle nie dajac zadnego ani jednego argumentu ze masz wiedze o faktycznej przyczynie bledow. Znam sytuacje w okol. Wiem ze sa bledy... jak u ludzi. Ale nie patrze na to tak krótkowzrocznie, jak niestety widze jest u Ciebie. Bo znam srodowisko od wewnatrz z roznych perspektyw. Wiem ze wina tych bledow, nie koncowym efektem a prawdziwa przyczyna (jak z reszta w wiekszosci tez w innych zawodach) sa bledy procesowe, systemowe. Wiem ze nie tylko rezydenci ale i inni lekarze maja po 300+ godzin  w miesiacu, wiem ze po nocnych dyzurach (czesto aktywnych) potem ida do POZ, wiem ze przez restrykcje NFZ czesto lekarz nie moze poswiecic na pacjenta tyle czasu ile by chcial bo POZ wciska co 15 minut, wiem jakie sa kontrole i potem tlumaczenia ze skierowan dawanych , jaka presja  w niektorych placowkach jest wywierana. Wiec jak nie masz pojecia w jakich warunkach pracowal lekarz ktorego oskarazasz o blad to po prostu prosze nie wypowiadaj sie - bo bez pelnych danych to sa pomowienia i oszczerwstwa. Przy takich warunkach bez snu 36 godzin nie trudno zrobic nawet najprostsza pomylke. Bo dzialasz mi na nerwy juz mocno swoja ignorancja, krotkowzrocznoscia i szerzeniem hejtu bez zadnej wiedzy.

A jak masz taka wiedze to przy kazdym oskarzeniu napisz ile godzin w miesiacu dany lekarz przepracowal ile godzin w danym tygoniu mial, jak wyglada presja i ograniczenia dangeo POZ itd itp. MAsz ta wiedze w kazdym konkretnym przypadku? Tylko zaraz mi nie wyskocz ze lekarz moze sie postawic i poswiecic pol godziny na pacjeta mimo ze POZ daje mu dziesiec... ze moze dawac na lewo i prawo skeirowania a potem kary placic z wlasnej kieszeni jak cos. Bo takie postepowanie tylko spowoduje postep patologii systemu. Lekarz to tez czlowiek... i jak moja narzeczona ma wpisanych 6 pacjentow na godzine to nie wyrazamy zgody zeby przychodzila do domu i do dzieci pozniej. Konczy o 18 to ma wyjsc o 18 kropka. Eskaluje problemy popierala strajki, w tym glodujacych we wroclawiu pomagala organizacyjnie. Ale nie badz bezczelny i nie oczekuj ze przy takich marnych warunkach zrezygnuje ktos ze swojego zycia i ze swoich dzieci. One tez jej potrzebuja. Wiec niestety... 10 minut na diagnoze i kolejny poprosze. I ta tasma to nie wina lekarzy... to wina systemu. A wiedze ma taka ze wielu osobom pomogla w sposob dla starszych kolegow zaskakujacy. Bledy tez popelniala... ale ogarnieci pacjenci i tak wracaja do niej bo wiedza co bylo przyczyna. 180 stopni na szczescie poglad odwrotny niz Twoj.

Jak masz takie szczegolowe dane to bledy lekarskie zglasza sie do prokuratury. I tam zobaczymy czy miales racje czy tylko osobisty zal Ci przeslania rzeczywistosc. Ale widocznie guzik wiesz skoro tego nie robisz tylko prywatne pobudki wzbudzily u Cienie hejt na srodowisko. Bo wypowiadasz sie ogolnie o srodowisku lekarskim, czyli tez personalnie o kazdym lekarzu.

9 godzin temu, Arthass napisał:


Proszę o zdefiniowanie czym są dla Ciebie "twarde fakty" w tej dyskusji. Ty i Twoi znajomi / rodzina?

Jeśli odwołujesz się do mnie ad personam, podważając moją wiarygodność poprzez zarzucenie uprzedzeń, to ja również mógłbym pójść w drugą stronę i zarzucić Ci brak wiarygodności, bo:


I zasugerować powyższym, że Twój stosunek jest nieobiektywny, ze względu na nacechowanie emocjonalne do tematu. Wiesz, to działa w dwie strony... Ale musiałbym spłycić merytorykę dyskusji, zgadzając się na jej sprowadzenie do takich podjazdów osobistych. Co jak widać, nie robię w dyskusji, bo nie odnoszę się do Twojej osoby w ten sposób, ani nie próbuję dyskusji na ten poziom sprowadzać (bo nie brak mi innych argumentów w dyskusji, choćby przykładów z życia, więc nie potrzebuję tego robić).
 

Fakty sa takie ze nie krytykuje nie majac wiedzy jak Ty to robisz. A i tak wiedze mam wieksza bo majac takie srodowisko znam temat od wielu stron. Ty swoja skad czerpiesz? Z Internetu? NAwet promila przypadkow wszystkich pacjentow nie masz a wyciagasz wnioski. Zalosne. Jakbym mial 10 kamieni w tym dwa zolte i powiedzial ze w calej polsce to 20% kamieni jest zoltych. Bardzo wiarygodna probka. Caly czas przyklady tylko z Twojego zycia... a nie obietkywna probka. A dwa bez zadnej wiedzy o organizacji i warunkow pracy konkrtenych lekarzy ktorym cos zarzucasz.

Nie dales zadnego udowodnienia Twoich tez... dla mnie kompletnie bezpodstawnych. Nie masz zadnej analizy przyczyn nic... tylko hejt po najmniejszej drodze oporu.

Moj stosunek jest obiektywny czy nie... on wynika przede wszystkim z szacunku do ciezkiej pracy. CZego Tobie niestety brakuje. Moj stosunek wynika nie z emocjonalnych powiazan bo nie mam zadnych do pacjentow... a tu o problamach pacjentow  rozmawiamy, nie zawsze trafnych diagnoz. Wynika z szacunku do pracy tych ktorzy staraja sie mimo katastrofalnych warunkow pracy leczyc tych ludzi.

 

9 godzin temu, Arthass napisał:

 

Poziom klasy światowej, a usługi świadczone na poziomie często jakim? Inny przykład, człowiek wyjechał do Anglii i lekarze z miejsca zdiagnozowali przewlekłą chorobę, w PL wg lekarzy był "zdrowy". Coś jednak wydaje mi się nie tak, bo wg Twojej teorii, w UK nie mogli być lepsi lekarze.

Dziwnym trafem personalne doświadczenia Twoje oraz Twoich znajomych przekazują rzeczywisty obraz tematyki, natomiast odmienne doświadczenia innych osób są nieznaczącymi dowodami anegdotycznymi, nielicznymi przypadkami, a w ogóle należy założyć, że ich wiarygodność jest wątpliwa (bo ludzie masowo zmyślają sobie takie historie, a potem całkiem realistycznie opisują cały proces diagnostyczny, leczenia, objawów itd. - takie hobby zapewne mają). Dziwne, czyż nie?

 

Powolujac UK to juz pojechales grubo... co z reszta jak widzisz sporo osob potwierdzilo. Nawet komentowac szkoda czasu jaki tam poziom merytoryczny.

To samo mam feedback od Hiszpanow, Francuzow, Wlochow co pracuja u mnie. A najmocniej przeprawszam jak tam zyli 30 lat tutaj juz 2-5 to uwazam ze maja lepsze porownanie niz Ty jak to jest w tych krajach. Diagnoza i leczenie z procedury - przeciwbole i  antybiotyk na wszystko.

Ja nie mowie ze ludzie zmyslaja ze byli zle zdiagnozowani itp. Tylko ze statystycznie w tym zawodzie zadowolenie klienta jest wieksze niz w innych co dobrze siwadczy o poziomie uslug. I o tym ze przyczyny tych bledow to w znakomitej wiekszosci nie wina lekarzy i poziomu ich wiedzy. A kwestie systemowe . Ale najlatwiej zrobic hejt na czlowieka bo to nie wymaga posiadania jakiejkolwiek wiedzy. Jak mi ktos cos zrobi to jest na to sad. Takis madry to prosze... idz ze swoimi przypadkami to ugrasz odszkodowania na dalsze leczenie i jeszcze moze cos na cele charytatywne. Acz na to trzeba miec nie populistyczne hasla i hejt... a merytoryczne argumenty. Wygrasz sprawe to sie pochwal...

czy zaraz uslyszymy tez o spisku sadowym chroniacym lekarzy ? :D zrobmy kolejny hejt i teorie spiskowa :D

9 godzin temu, Arthass napisał:

Tak, z ostatniego tygodnia. Dokładnie kilku dni temu. Ja tam generalnie nie idę nigdy na ilość w przypadku pomocy, ale nie dziwię się, że możesz słyszeć o dziesiątkach przypadków dziennie. W PL często pacjenci traktowani są "taśmowo", ot dziennie wyrabia się dany "limit" przyjęć, niekoniecznie ma to jednak coś wspólnego z jakością usług.
Kwestia nie tego - "moim zdaniem" - o ilu przypadkach słyszałeś, ale czy w ogóle rozumiałeś te przypadki. To, że jakaś babcia jest zadowolona, bo sobie miło porozmawiała z lekarzem (tak, starszych, samotnych osób, które przychodzą do lekarza sobie po prostu porozmawiać, bo nie mają z kim jest ogrom - smutne, ale codzienność w tym kraju...).
Miarodajna jest opinia osoby, która potrafi zrozumieć to co widzi / słyszy, że tak odrobinę po chamsku pojadę również w tę personalną nutę... Bezrefleksyjne powtarzanie opinii na zasadzie "bo od kogoś usłyszałem, bo ktoś mi powiedział" z miarodajnością nie ma nic wspólnego. Niemniej, brnąć w ten sposób retoryki już dalej nie chcę.
btw. masz ich karty zdrowia? Nie udostępnisz = przegrałeś.
 

I od kiedy tasmowe podejscie i tak maly czas na pacjenta to wina lekarza?

To ze Tobie niezadowolona babcia cos powie bo zaniedbala polecenia lekarza i teraz ze "znachorem" konsultuje (bo to juz widze takie znamiona jak udzielasz teraz porad ) to nie znaczy ze ja slucham slepo takich rzeczy. Zwlaszcza ze opini nie zasiegam od babci a od osob siedzacych w temacie. A Ty ani na takie osoby sie nie powolales ani sam nie jestes z branzy... to Twoje zrodla faktycznie wiarygodniejsze.

Nigdy Cie nie prosilem o udstpnienie karty... znow nadintepretacje robisz zeby jakos wybrnac. Tylko pytalem czy masz. Sprytnie nie odpowiedziales i odwrocilas kota ogonem. Bo informacje moje sa od osob co maja i widza historie i jesli sa popelniane to widza bledy popelniane wczensiej w leczeniu na podstawie wlasnie pelnych danych .

9 godzin temu, Arthass napisał:


A kto napisał, że nie ludzie? Zwróciłem uwagę na odpowiedzialność związaną z tym zawodem, która nijak ma się do piekarza lub hydraulika. Proszę nie wypaczać moich słów i nie dopowiadać sobie własnych interpretacji. Jak to słowo brzmiało? Przypomnij mi? Nadinterpretacja? Tak, to chyba to słowo.
 


Ja widzę odwrotnie, przynajmniej jeśli chodzi o tych pierwszego kontaktu. Specjalistów natomiast mało i będzie prawdopodobnie coraz mniej. Także trzeba tą dziurę jakoś próbować łatać. Na przykład wmawiając chorym, że to tylko ich wyobraźnia, stres, choroba psychiczna. I leczyć nie trzeba.

Pierwsze zdanie - znow nadinterpretacja zeby odbic pileczke. Czy ja gdzies zarzucilem ze mowisz ze to nie ludzie?

Oczywiscie ze odpowiedzialnosc wieksza... ale to nadal czlwoiek z rodzina i ma prawo do wlasnego zycie . Wiec jak jest 6 pacjentow na godzine to tyle musi wyrobic i wyjsc do domu bo dzieci tez ich potrzebuja na ten przyklad. Co sie uda to pomoze... ale lekarz sam swiata nie zbawi. Stad chocby ostatnie sluszne moim zdaniem akcje rezydentow poparte przez zwiazki zawodow medycznych. Troche otworz oczy na przyczyne problemu zanim zaczniesz krytykowac lekarzy.

 

9 godzin temu, Arthass napisał:


To jest problem systemu, jednak widać nikomu chyba nie przeszkadza patologia systemu zdrowia z NFZ na czele, bo co wybory głosuje się na tych samych demagogów i mitomanów. Nie ważne z którego "P", oni wszyscy prezentują tą samą postawę w najważniejszych kwestiach funkcjonowania państwa

 

Wiec glosuj jak Ci sumienie podpowiada i miej pretensje do rzadzacych a nie do lekarzy.

Swoja droga ciekawe czy cos robiles faktycznie Ty zeby probowac to zmeinic? JAkos uczestniczyles w strajkach? Zbierales podpisy? Moze ulotki pod wlasna przychodnia rozdawales? Czy skupiasz sie na szerzeniu hejtu ? I probujesz podwazyc autorytet lekarzy czego jedynym skutkiem moga byc tylko klopoty zdrowotne ludzi ktorych zniechecisz do tego zawodu. Brawo!

 

9 godzin temu, Arthass napisał:

Jest super, a tym nieszczęśnikom, którzy cierpią latami i czasami umierają przez głupotę systemu i/lub w wielu przypadkach niekompetencji lekarzy, mam do zakomunikowania jedno: "Macie pecha! Miliony zadowolonych ludzi nie może się mylić. Słyszałem o tym od pewnego człowieka na forum, który słyszał to od kogoś innego."


Idę pomagać pechowcom, na których nie spłynął - z jakiegoś powodu - splendor usług świadczonych przez naszą publiczną służbę zdrowia.

Niestety wiele osob przez babole systemowe cierpi. Co do niekompetencji lekarzy to rownie podstawne zdanie z Twoich ust co z moich ze Twoja kompetencja i wyksztalcenie nie pozwala ogarnac tabliczki mnozenia. Rownie ja mam wiedzy o Twojej jak Ty o kompetencjach lekarzy. Zwykly hejt zawiedzionego czlowieka - prosty i niewyszukany. Tak latwiej... wiem.

A osobom ktorym "pomagasz" - jesli faktycznie im udzielasz porad medycznych a nie jestes lekarzem... to im wspolczuje. Oby sie nie skonczylo tragedia.

 

Wiec reasumujac na szczescie pomimo calego bajzlu systemowego i proceduralnego w Polsce mamy bardzo dobrych merytorycznie lekarzy. Zaangazowanych mimo tragicznych warunkow pracy. Chwala im za to ze probuja caly ten bajzel ratowac wlasnym czesto kosztem i dzieki nim poziom samych uslug trzyma poziom. Oczywiscie nie liczac tych kwestii systemowych jak kolejki itp...

 

I rowniez mam nadzieje ze juz bez odbioru... jak chcesz pomagac ludziom to sie skup na tym jak rozwiazac problem... a nie jak rozdmuchiwac polprawdy i nadinterpretacje.

 

 

Edytowane przez grubbby
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarny PR jednej klinice we Wrocku to ja mogę zrobić ;) . Bóg dał,że moja Osoba może dalej na tym forum pisać, choć co przeżyłem to moje...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Czarny PR jednej klinice we Wrocku to ja mogę zrobić  . Bóg dał,że moja Osoba może dalej na tym forum pisać, choć co przeżyłem to moje...
Pytanie co poszło nie tak i dlaczego. Bo akurat we Wroc w klinikach nawet 60%bodajże ekipy to rezydenci. Właśnie pracujący po 3 etaty którym nie daje się szans i możliwości dokształcenia w trakcie rezydentury tylko wrzuca na głęboką wodę. Wiec douczają się sami więc snu jeszcze mniej a stresu więcej.
Teraz zaczęli na szczęście wypowiadać opt out... Już rzuca im się przez to kłody pod nogi ale oby byli wytrwali i coś może się ruszy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Większe nakłady i zwiększenie kadr - są potworne braki i niektórzy niemal zarzynają się w pracy. A strach iść pod nóż do chirurga, który jest po 16-tu godzinach pracy...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Większe nakłady i zwiększenie kadr - są potworne braki i niektórzy niemal zarzynają się w pracy. A strach iść pod nóż do chirurga, który jest po 16-tu godzinach pracy...

Dokładnie. Potem ten chirurg popełni błąd i bardzo krotkowzrocznym a dla mnie wręcz bezczelnym jest potem mówić że to wina lekarza. Ze mamy niski poziom lekarzy. Dlatego nóż mi się w kieszeni otwiera na takie oszczerstwa osób bez głębszej analizy problemu i prawdziwych przyczyn. Takie polaczkowe pójście po bandzie... Bo tak łatwiej odreagować swoje problemy.

A niestety ten chirurg jak nie chce być skreślony z kariery nie ma póki co wyboru. Dlatego tak trzymam kciuki za masowa akcje...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poza tym lekarz ot tak nie powie "******lę to", wielu jest nimi z powołania, ma swoich pacjentów, więc robią z siebie szmaty, żeby leczyć ludzi. Oczywiście znajdą się czarne owce, ale nie każdy muzułmanin to terrorysta, nie każdy ksiądz to pedofil, podobnie nie każdy lekarz to bezduszny matoł łasy na kasę.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Poza tym lekarz ot tak nie powie "******lę to", wielu jest nimi z powołania, ma swoich pacjentów, więc robią z siebie szmaty, żeby leczyć ludzi. Oczywiście znajdą się czarne owce, ale nie każdy muzułmanin to terrorysta, nie każdy ksiądz to pedofil, podobnie nie każdy lekarz to bezduszny matoł łasy na kasę.
O to to to...
I to widzę po też młodszych znajomych. Jak fajnie podchodzą i poświęcają się nawet tuż po studiach czy 30 latkowie. Ja w ich wieku miałem dużo lżejszy start u dużo mniejsza odpowiedzialnosc. I dużo większe możliwości startu rodziny.
Stad wielki szacunek dla tych ludzi.
A krotkowzrocznosc i uogolnianie to dla mnie brak tego szacunku i bede gnoil... Tez bez szacunku. Sorry.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, grubbby napisał:

O to to to...
I to widzę po też młodszych znajomych. Jak fajnie podchodzą i poświęcają się nawet tuż po studiach czy 30 latkowie. Ja w ich wieku miałem dużo lżejszy start u dużo mniejsza odpowiedzialnosc. I dużo większe możliwości startu rodziny.
Stad wielki szacunek dla tych ludzi.
A krotkowzrocznosc i uogolnianie to dla mnie brak tego szacunku i bede gnoil... Tez bez szacunku. Sorry.

Dla mnie rozwiązanie jest proste:

  • skrócenie dozwolonego czasu pracy dla rezydentów. 
  • lojalka w przypadku wyjazdu za granicę w okresie dajmy na to 5ciu lat od ukońzcenia studiów -> chcesz wyjechać, oddaj hajs, żebyśmy mieli na wyszkolenie Twojego następcy. Choćby w ratach.
  • oczywiście skrócenie czasu pracy powinno się odbywać stopniowo, bo teraz będzie taka wyrwa w kadrach, że to się w głowie nie mieści
  • skoro jest armia urzędasów, to niech w końcu zaczną coś robić i papierologia na nich -> po co mi to, że moja wizyta jest obrabiana w papierach przez lekarza, administrację szpitala, NFZ a potem jeszcze w ministerstwie? 
  • reszta jako tako funkcjonuje

Lekarze i ogólnie personel medyczny powinni być oczkiem w głowie - skoro wypuszczamy świetnych inżynierów, to czemu nie ułatwić tego lekarzom? Dodatkowo celem skrócenia kolejek, częściowo płatne wizyty. Bodaj w Singapurze tak zrobili i wyleczyli tysiące hipohondryków ze swojej przypadłości polegającej na częstych wizytach u lekarza.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, bachankas napisał:

Poza tym lekarz ot tak nie powie "******lę to", wielu jest nimi z powołania, ma swoich pacjentów, więc robią z siebie szmaty, żeby leczyć ludzi. Oczywiście znajdą się czarne owce, ale nie każdy muzułmanin to terrorysta, nie każdy ksiądz to pedofil, podobnie nie każdy lekarz to bezduszny matoł łasy na kasę.

 

To chyba żyjemy w innych krajach. Z mojej klasy w ogólniaku na medycynę poszło ok 20 osob. Z powołania może 3-4. Sam po 30 latach wylądowałem w szpitalu na 12 dni w sumie z błachego powodu ale penicyliny ponoć nie można podawać w domu. Miałem okazje rzucić okiem jak to wyglada. Obchód lekarzy, to ekipa ok 10 osób, z czego pacjentami interesuje się dwoje z nich. Reszta patrzy w sufit, przez okno lub na lampy. Młodzi mają total zlew i pacjenta głęboko w D. Do tego w ogóle nie interesują się swoją dziedziną, nowinkami, nowymi sposobami leczenia, odkryciami w ramach swojej dziedziny itd. Reprezentują wiedzę medyczną z lat 40-60. Najważniejsze to makijaż, zrobione włosy i paznokcie. Od ok 13-tej lekarzy na oddziale praktycznie już nie ma, w weekend nie ma wcale. Stawiam tezę, że ok 70-80% młodych adeptów tej sztuki w ogóle się do tego nie nadaje, nie ma mowy o powołaniu, poszli na medycynę dla kasy i statusu społecznego. Natomiast żal mi było pielęgniarek, które pracują bardzo dużo, ciężko i najczęściej za lekarzy odwalają kupę roboty.

Edytowane przez Sly30
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ci młodzi dopiero na tę kasę i status pracują. Mają w doopie, bo rekordziści na RMUAch wykazali pracę przez 26h na dobę (dwa udokumentowane przypadki z ostatniego roku). Muszą tyle zapieprzać na jakieś 6tys zł netto, bo za pracę 8h dziennie mają poziom zarobków kierownika z Biedronki.

Ja ucząc się informatyki nakładem może 1/3 pracy jaki oni włożyli w uzyskanie dyplomu (ja sumarycznie tyle włożyłem w studia i praktykę zawodową po studiach) po 8miu latach w zawodzie jestem na pułapie osiągalnym dla nich dopiero po otwarciu własnego gabinetu specjalistycznego (czyli po 40-ce), albo uzyskaniu stanowiska dyrektorskiego (czyli też gruubo po 40-ce) - ledwo przekroczyłem 30-kę.

I to jest nieuczciwe względem nich, bo oni te kompetencje prędzej czy później oddadzą każdemu z nas, a to już nie te czasy, że ludzie cierpliwie dorabiają się do emerytury. Każdy chce żyć jak czasy pozwalają.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, ZenekHajzer napisał:

Dla mnie rozwiązanie jest proste:

  • lojalka w przypadku wyjazdu za granicę w okresie dajmy na to 5ciu lat od ukońzcenia studiów -> chcesz wyjechać, oddaj hajs, żebyśmy mieli na wyszkolenie Twojego następcy. Choćby w ratach.

Dlaczego ktoś ma oddawać kasę za coś za co już zapłacił w podatkach, lub zrobili to jego rodzice/rodzina etc? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Sound John napisał:

Dlaczego ktoś ma oddawać kasę za coś za co już zapłacił w podatkach, lub zrobili to jego rodzice/rodzina etc? 

Studiując bierzesz jakby "kredyt" od reszty podatników, spłacasz pracując - samemu odprowadzając podatki. Ot co. Jak wcześniej pracowałeś i odprowadzałeś i wykażesz w zeznaniach - krótsza lojalka bądź kwota spłaty.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Sound John napisał:

Dlaczego ktoś ma oddawać kasę za coś za co już zapłacił w podatkach, lub zrobili to jego rodzice/rodzina etc? 

Kiedy miał spłacić? Przed studiami nie pracował, podczas studiów tym bardziej - to nie informatyka, żeby móc już od pierwszego roku robić w zawodzie, a do tego ilość wiedzy do przyswojenia uniemożliwia studentom medycyny podjęcie stałej pracy - nie wyrobiliby się. Więc kiedy za to zapłacił?

A przez pięć lat na rezydenckiej pensji, to na jeden semestr z podatków nie uzbiera.

Poza tym z podatków utrzymuje się również wojsko, policję, ministerstwa, urzędy itp. 

Edytowane przez ZenekHajzer

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Każdy płaci w akcyzach. Za co płaci 23% vatu? On jak i jego rodzice, nie ma czegoś takiego jak darmowa edukacja, lub na kredyt i dziwię się, że socjalizm (w tej odmianie narodowy) już tak bardzo wpłynął na poglądy pewnych ludzi.

 

Nie przyszło wam do głowy, że problemem może być samo upaństwowienie pewnych rzeczy? I przymus składek, lub powiększanie innych podatków na te cele?

 

Semestr zaoczny kosztuje w średniej klasy uniwersytetecie coś koło 2.5 - 3k, ile przez pół roku student i jego rodzice wydają tylko na podatki zawarte w paliwie?

Edytowane przez Sound John

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Sound John napisał:

Każdy płaci w akcyzach. Jak i jego rodzice, nie ma czegoś takiego jak darmowa edukacja, lub na kredyt i dziwię się, że socjalizm (w tej odmianie narodowy) już tak bardzo wpłynął na poglądy pewnych ludzi.

 

Nie przyszło wam do głowy, że problemem może być samo upaństwowienie pewnych rzeczy? I przymus składek, lub powiększanie innych podatków na te cele?

Zgadzam się. Również będę trzymał kciuki za sukcesy w prywatyzacji.
Ale przez najbliższe 20 lat można sobie co najwyżej posty pisać, bo społecznie to nie przejdzie, a jak już jest system podatkowy, to można go poprawić jako tako.

Przy obecnym systemie jak studenciak od razu po studiach ucieka za granicę, to masz stracone pieniądze z podatków.

Edytowane przez bachankas

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Sound John napisał:

Każdy płaci w akcyzach. Za co płaci 23% vatu? On jak i jego rodzice, nie ma czegoś takiego jak darmowa edukacja, lub na kredyt i dziwię się, że socjalizm (w tej odmianie narodowy) już tak bardzo wpłynął na poglądy pewnych ludzi.

 

Nie przyszło wam do głowy, że problemem może być samo upaństwowienie pewnych rzeczy? I przymus składek, lub powiększanie innych podatków na te cele?

A kto tu mówi o podatkach?
Ja mówię o tym, że inwestujemy w niego wszyscy płacąc podatki, a on wyjedzie i nie odda tego skilla który za nasze pieniądze złapał.

To powinno się tyczyć wszystkich studiów - jak nie odrobisz w podatkach, to masz kredyt studencki. Można go umorzyć jeśli pracujesz w kraju.

Proste zabezpieczenie przed drenażem mózgów. 

Dlaczego mamy się wszyscy zrzucać na ludzi, którzy budują obce gospodarki korzystając z umiejętności, które nabyli kosztem naszej gospodarki?

To jest właśnie podejście kapitalistyczne - masz coś za free, to odpracuj. Nie odpracowałeś - spoko, zapłać.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podejście kapitalistyczne jest takie, że nie ściągamy z każdej osoby wyższych podatków, aby wprowadzić darmowe studia dzienne.

6 minut temu, ZenekHajzer napisał:

Ja mówię o tym, że inwestujemy w niego wszyscy płacąc podatki, a on wyjedzie i nie odda tego skilla który za nasze pieniądze złapał.

Zapominasz o tym, że płaci je on sam jak i jego najbliższa rodzina która w normalnym kraju sama odprowadzałaby środki bezpośrednio do uczelni. (brak urzędasów - mniejsze koszta).

Więc jak w obecnej sytuacji można byłoby policzyć ile ma do oddania ?

Edytowane przez Sound John

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Sound John napisał:

Podejście kapitalistyczne jest takie, że nie ściągamy z każdej osoby wyższych podatków, aby wprowadzić darmowe studia dzienne.

Zapominasz o tym, że płaci je on sam jak i jego najbliższa rodzina która w normalnym kraju sama odprowadzałaby środki bezpośrednio do uczelni. (brak urzędasów - mniejsze koszta).

Więc jak w obecnej sytuacji można byłoby policzyć ile ma do oddania ?

WAT sobie z tym radzi.

Wiadomo jaki procent z podatków idzie na szkolnictwo wyższe - taki sam z tych które odprowadził należałoby uznać za zapłacony.

Ale można prościej.

To tak samo jak u pracodawcy - buli za szkolenia pracownika, a ten na dzień dobry spada do konkurencji. Ludzie ratują się przed tym lojalką, pomniejszaną proporcjonalnie do okresu przepracowanego po jej podpisaniu.

Podobnie tutaj - wyceniamy usługę na 50tys zł np. 
jak przepracujesz 5 lat po ukończeniu studiów, nie jesteś nam nic winien. Po każdym kolejnym roku Twoje zobowiązanie spada o 20%, więc jak wyjedziesz po dwóch, to wisisz nam 30 koła. Jeśli za studia płacisz w trakcie - rób co chcesz, w końcu kupiłeś usługę edukacyjną i nie masz zobowiązań.

Na tym USA zbudowało potęgę  - drenują takie państwa jak nasze z mózgów. Polacy bulą za edukację, a najlepsi spierdzielają tuż po uzyskaniu dyplomów - typowe w IT i ogólnie w inżynierii. Stypendyści i laureaci konkursów pierwsze co robią to wyjeżdżają. I ja im nie bronię, ale niech zapłacą - ogół ludzi się zrzuca po to, żeby budowali naszą gospodarkę wedle swoich umiejętności. Nie po to żeby pompowali PKB Wujka Sama itp.

Dodatkowo - opieka zdrowotna w USA jest płatna, u nas nie. 

Więc wypuszczamy absolwentów leczonych za nasze, uczonych za nasze - wyjeżdżają osoby zdrowe, zdolne, wypłukawszy wcześniej nasz budżet. Część z tych rzeczy łatwo wycenić. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moje dzieciństwo

0b1bfe6fb797292e62757c0d07e2a42e--funny-

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
 

To chyba żyjemy w innych krajach. Z mojej klasy w ogólniaku na medycynę poszło ok 20 osob. Z powołania może 3-4. Sam po 30 latach wylądowałem w szpitalu na 12 dni w sumie z błachego powodu ale penicyliny ponoć nie można podawać w domu. Miałem okazje rzucić okiem jak to wyglada. Obchód lekarzy, to ekipa ok 10 osób, z czego pacjentami interesuje się dwoje z nich. Reszta patrzy w sufit, przez okno lub na lampy. Młodzi mają total zlew i pacjenta głęboko w D. Do tego w ogóle nie interesują się swoją dziedziną, nowinkami, nowymi sposobami leczenia, odkryciami w ramach swojej dziedziny itd. Reprezentują wiedzę medyczną z lat 40-60. Najważniejsze to makijaż, zrobione włosy i paznokcie. Od ok 13-tej lekarzy na oddziale praktycznie już nie ma, w weekend nie ma wcale. Stawiam tezę, że ok 70-80% młodych adeptów tej sztuki w ogóle się do tego nie nadaje, nie ma mowy o powołaniu, poszli na medycynę dla kasy i statusu społecznego. Natomiast żal mi było pielęgniarek, które pracują bardzo dużo, ciężko i najczęściej za lekarzy odwalają kupę roboty.

Widzisz... Ja mam inne doświadczenie z doksztalcaniem. Poświęcają swój czas.

Poza tym że niektórzy tego nie robia to oczywista racja... Tylko gdzie leży powód? Zapytaj ich ile musieli zrobić godzin w tym tygodniu... I potem się nie dziw że nie starczyło Energi.

Jak mówiłem problem w tym że na rezydenturze wręcz uniemożliwia się kształcenia. I to nie problem z ludźmi... A z systemem.

Acz byłem ostatnio na jednej konferencji rodzinnych i na weekendowym szkoleniu unijnym. Ludzie biją się o te szkolenia bo refundowane. A inne... Problem z fundowaniem. Mnie z pracy pchają i inwestują w IT. Zebym się doskonalil. Myślisz że jakaś placówka robi to z lekarzami? Zapomnij. To młody lekarz za co ma jechać? Jak na kredyt pracuje 3 etaty. A z urlopem problem. Znów problem nie złych ludzi... A systemu.

Tak samo nie myśl że ma Cię ktoś w dupce puki się nie dowiesz jak wyglądał jego tydzień pracy... Wiem jak moja wracała i nie kumala co się do niej mówi... Nje olewała mnie... Ale po prostu ją odcinalo. A niektórzy w takim stanie po dyżurze muszą zostać jeszcze na dzień... Wiec się nie dziw i nie krytykuj ludzi. Poszukaj przyczyn.

 

 

A co do powołań to dużo zmienia potem faktyczną praca. Porozmawiaj teraz z tymi osobami...

Poza tym nie każdy musi lubić swoją pracę i to normalne w każdym zawodzie.

Dla mnie rozwiązanie jest proste:

  • skrócenie dozwolonego czasu pracy dla rezydentów. 
  • lojalka w przypadku wyjazdu za granicę w okresie dajmy na to 5ciu lat od ukońzcenia studiów -> chcesz wyjechać, oddaj hajs, żebyśmy mieli na wyszkolenie Twojego następcy. Choćby w ratach.
  • oczywiście skrócenie czasu pracy powinno się odbywać stopniowo, bo teraz będzie taka wyrwa w kadrach, że to się w głowie nie mieści
  • skoro jest armia urzędasów, to niech w końcu zaczną coś robić i papierologia na nich -> po co mi to, że moja wizyta jest obrabiana w papierach przez lekarza, administrację szpitala, NFZ a potem jeszcze w ministerstwie? 
  • reszta jako tako funkcjonuje
Lekarze i ogólnie personel medyczny powinni być oczkiem w głowie - skoro wypuszczamy świetnych inżynierów, to czemu nie ułatwić tego lekarzom? Dodatkowo celem skrócenia kolejek, częściowo płatne wizyty. Bodaj w Singapurze tak zrobili i wyleczyli tysiące hipohondryków ze swojej przypadłości polegającej na częstych wizytach u lekarza.

Z dwoma rzeczami IMO przesadziłeś.

1. Czemu maja oddawać? Jak oni to wszyscy studenci też. Studia jak każde inne. Potem bezpłatny staż i nedznie płatne rezydentury na których pracują jak każdy lekarz specjalista. Wiec jak oni mają oddawać to każdy student co wyemigruje. Wiec albo wszyscy albo nikt. Ale jestem zdania że to by była przesada.

 

2. Ale czemu stopniowo ograniczanie czasu pracy? Czemu oni mają pracować wbrew prawu pracy? Ma obowiązywać wszystkich jednakowo... Tu i teraz. Dlatego moja narzeczona wymowa wszystkie dodatkowe prace. Ma etat i prawo pracy. Kropka. I chce ją w domu. Kropka. Nie ma się człowiek poświęcać dla latania systemu...bo nigdy nikt nie zalata. Bit tak taniej i wygodniej. Dlatego kibicuje akcji wypowiadania umów opt out które właśnie umożliwiają placówka wyrzynanie lekarzy.

Tylko właśnie teraz cwane ministerstwo zobaczylo problem braków w obsadzenia dyżurów jak sporo osób wypowiedziało opt out i zmienili program rezydentur... Zwiększając wymagana liczbę nocnych dyżurów niektórych specek. Nóż się w kieszeni otwiera.

Ale mam nadzieję ze skala tej formy protestu się zwiększy i ministerstwo będzie musiało pójść na kompromis.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Grubbby - w kolejnym poście doprecyzowałem, że chodzi mi o wszystkie studia :)

Co do redukcji godzin - kto chciał, ten wypowiedział. Ja mówię o tym, żeby nawet ochotnikom-łamistrajkom zmniejszać ilość godzin na które się zgadzają. 

I podnosić płace. To sprawa zasadnicza - przeboleję ten wyższy zus którym oberwę, jeśli miałby iść na ten właśnie cel (jak wiadomo - nie pójdzie :( )

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem gorącym zwolennikiem uwolnienia ubezpieczeń społecznych, w tym zdrowotnego. Na to ostatnie Państwo ma monopol, a gdyby go nie miało, to by było jak w cywilizowanych krajach - pieniądz idzie za pacjentem-klientem, a karta ubezpieczenia zdrowotnego jest swoistą kartą płatniczą. To zwiększy zarówno poziom opieki, jak i zarobki personelu medycznego, a pacjent będzie się kojarzył z zarobkiem, a nie problemem. Sposób finansowania usług medycznych przez NFZ to skrzyżowanie anachronizmu z absurdem. Tyle tylko, że na razie nie pojawiła się żadna ekipa polityczna, która odważyłaby się zdemonopolizować ZUS i NFZ, bo kadry tych instytucji to przecież tak "dużo" wyborców, że zemsta przy urnie wyborczej mogłaby być bolesna, tylko nie rozumieją politycy, ile Polaków byłoby wdzięczne za ten ruch.

Idźmy dalej - okres oczekiwania w kolejce do zabiegu lub specjalisty można liczyć w latach świetlnych, czyli jak ktoś chce w tym życiu załatwić problem, to załatwia sprawę prywatnie płacąc drugi raz, bo raz już zapłacił w składkach ubezpieczeniowych. To jest woda na młyn wszelkich Luxmedów, o których mam zdanie jakie mam. Są to zinstytucjonalizowane centra drenażu portfela. Metoda jest prosta, a przykład mam z co najmniej trzech członków rodziny, którzy ze smutnej konieczności musieli (?) odwiedzić kilku specjalistów. Drenaż odbywa się w ten sposób, że lekarz ogólny zleca jednego lub dwóch specjalistów (wiadomo gdzie) i podstawowe badania (też wiadomo gdzie). Pieniądz robi pieniądz + pieniądz, a te kolejne pieniądze bo: specjalista ogląda wyniki i zleca kolejne badania, wizyty kontrolne itp., wskazując kilku kolejnych specjalistów od kolejnych dziedzin. Osoby lat 2, 11 i 33 mimo błahych ostatecznie orzeczonych problemów (do kontroli za jakiś czas, a jakże) zwiedziły USG, rezonansy, tomografie, oddały litry krwi nie dziesiątki różnych analiz, a na końcu wychodzi to, co lekarz ogólny nieśmiało (spróbowałby śmiało!) podejrzewał. Nie radzę więc iść z wypryskami do sieciówki medycznej, bo zostawicie u nich kilka tys. zł, kilkanaście godzin z życia i sporą flaszkę krwi zanim się upewnicie o tym, co sami wiecie - że to tylko wypryski.

Pakiety w "luxmedach" też są tak skonstruowane, że to co w nich jest, nie przydaje się prawie na nic. Rabat korzystanie z usług z racji abonamentu jest wysokości opłacalnej dla osoby ciężko i przewlekle chorej albo patologicznego hipochondryka.

Jeszcze coś o lekarzach ogólnie - nie wiem o co chodzi, ale ich solidarność jest dużo silniejsza i nieporównywalna z żadną inną grupą zawodową. Nawet przy znajomym lekarzu/lekarce próba krytyki jakiegokolwiek lekarza jest źródłem natychmiastowego zacietrzewienia.

To jest zawód dla ludzi o wysokim morale i predyspozycjach, ale że kojarzy się (słusznie) z grubą kasą, to prze na studia medyczne każdy, kto może się na nie wcisnąć dowolną drogą. Oczywiście nie jest to jedyny taki zawód, ale jeden z niewielu. Nie dziwi mnie natomiast wcale, że są tacy przemęczeni, skoro oni w szpitalu odbębniają to, co im potrzebne do etatu, a większość kasy zarabiają prywatnie, nieraz wykorzystując ten sam gabinet w placówce medycznej, więc w sumie pracują całkiem sporo godzin. Własny gabinet prywatny, to już wyższa szkoła jazdy i kultury. Natomiast paragonu jakoś nigdy na wizycie prywatnej nie otrzymałem. :huh: Kasa myk do szufladki i "dziękuję bardzo" + gratisowy uśmiech. Spróbowałby tego samego numeru sprzedawca w pasmanterii. :lol: Nie, on od razu po sprzedaży zapisuje w zeszycie transakcję na kilka złotych za komplet guzików, zeszyt widać mocno zapisany, choć jakby zsumować kwoty, to zalatuje filantropią.

Tak więc sobie myślę, że po każdej wizycie prywatnej u lekarza oraz uiszczeniu opłaty poproszę o paragon, a jak coś będzie mamrotał, że z paragonem inna cena, to zaproponuję zwrot kasy za wizytę, albo paragon na zapłaconą (bo uzgodnioną) kwotę, ewentualnie rozmowy trójstronne na ten temat z udziałem Skarbówki.

Oczywiście nie łykam głodnych kawałków o poświęceniu, itp. Każdy, kto chce w perspektywie do czegoś dojść, a nie otacza się wielkim gronem krewnych i znajomych bądź odziedziczonym majątkiem, musi przez ileś tam lat mocno pogarować kosztem czasu na rodzinę, spanie, rozrywki, w pocie czoła i stresie. I każdy lekarz, który jest akurat na tym odcinku kariery na pewno nie wybierał tego zawodu dlatego, iż chciał, żeby tak wyglądało całe jego życie, a miał na początku swoje marzenia oraz wyobrażenie rozwoju zawodowego, który w wielu przypadkach zwyczajnie następuje, i przychodzi etap odcinania kuponów, który ma się w głowie wybierając ten zawód. Jak również wiele innych zawodów.

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Nie masz uprawnień, żeby korzystać z Czatboxa
    Załaduj więcej