Roni11

O wszystkim i o niczym.

Recommended Posts

kączy? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.11.2017 o 23:29, grubbby napisał:

Nie tylko obcokrajowcy ale też i ja mam styczność z dobrymi lekarzami. I pierwszego kontaktu i specjalistami. Z resztą jak z córką chodzę to samo. A że względu na zmianę miejsca zamieszkania to już trzecia przychodnia. Wszystkie normalnie NZOZ z NFZ.

Sam korzystam pół na pół NZOZ i luxmed zależy gdzie mi bliżej akurat i tez bardzo chwale. A Ci obcokrajowcy co kiedyś wspomniałem to chwalili nie żadna prywatne tylko dwóch miało zabiegi w publicznych szpitalach. Zachwyceni personelem i kompetencjami.

Wiec nadal twierdzę że jednak z jakiegoś powodu nie obiektywnie przedstawiasz sprawę i przejaskrawiasz. Uważam że właśnie Ty przejaskrawiasz na podstawie garstki ze złymi doświadczeniami kiedy ogół statystyczny zadowolony z kompetencji lekarzy.

 

Nie mieszaj kolejek i terminów z kompetencjami lekarzy. Co do systemu się zgodzę że padaka co też ostatnio z reszta było przyczyną postawienia się młodych lekarzy. Tak samo kosztów specjalistów. To są odrębne rzeczy. Ze trudno się dostać albo trzeba płacić bo system do bani zgoda.

Ale specjaliści akurat moim zdaniem to klasa światowa. Od lekarzy rodzinnych poczynając.

 


Dobrze, jako że zajmuje się tematem osobiście i mam styczność z osobami chorymi, podam Ci kolejny przykład z mojego doświadczenia (tylko z ostatnich miesięcy).
Ale przedtem jedno sprostowanie, co do którego już pisałem wcześniej - nie wypowiadam się o lekarzach specjalistach, do których są kolejki, a których na oczy widzi pacjent średnio raz na 3 lata. Wypowiadam się o lekarzach, z którymi ma styczność w pierwszej kolejności, i którzy powinni przeprowadzić skuteczną diagnostykę.

Ok, no to przykład. Kilka miesięcy temu napisałem w pewnym miejscu instrukcję różnicowania tzw. IBS z m.in. mikroskopowymi stanami zapalnymi jelit (które są chorobami organicznymi - w przeciwieństwie do IBS - oraz bardzo niebezpiecznymi w dłuższej perspektywie, nieleczone grożą m.in. resekcją wybranych odcinków jelita).

Kilka dni temu, odpowiedź jednej pani:
 

Cytuj

8-prawie 9 lat byłam zbywana ,że to jelito drażliwe. Zrobiłam 2x w życiu kolonoskopię, która nie wykazała zmian makro, ale w histpacie już wyszły nacieki zapalne, mimo to większość gastrologów uznała ten fakt za nic takiego. I zrobiłam to badanie, kalprotektyna jest badaniem różnicującym IBS a inne choroby zapalne jelit, jeśli jest poniżej ,lub do 50 jest ok i można uznać jelito drażliwe (ale i tak bym dokonała pełnej diagnostyki dla pewności! ) No więc zrobiłam kalprotektynę ,wynik? 349 i w końcu lekarze nie traktują mnie jak chorą psychicznie, co symuluje i przesadza z objawami. Okazało się, że mam aktywny stan zapalny jelit i moja lekarka stwierdziła, że teraz to już krótka piłka, albo mikroskopowe zapalenie jelit, albo Crohn. Pozostaje zrobić rezonans jelita cienkiego, żeby mieć cały układ pokarmowy przebadany. Zanim stwierdzicie u siebie IBS ,zanim lekarze bez badań Wam to wmówią, zbadajcie się!


Podsumujmy, co widzimy na tym obrazku:

1. Lekarze od prawie 9 lat nie wpadli na to by dokonać różnicowania diagnostycznego choroby na mikroskopowe stany zapalne jelit.
2. Służba zdrowia - zamiast wykonać odpowiednią diagnostykę - sugeruje iż pacjent jest chorym psychicznie hipochondrykiem, który symuluje objawy, podczas gdy w organizmie rozwija się bardzo poważna choroba o podłożu zapalnym, grożąca usunięciem części jelita w dłuższej perspektywie.

Nasza publiczna służba zdrowia w całym splendorze. Zbyć pacjenta poprzez zrobienie z niego osoby z problemami psychicznymi, i po problemie. Przyjdzie za 10 lat jak będzie trzeba wyciąć jakiś narząd. Przez taką postawę zginęła moja bliska osoba (prawdopodobnie choroba rozwijała się od 20 lat, śledząc historię karty chorób), i widzę taką postawę na co dzień, w wiadomościach do mnie wysyłanych, czy po prostu publicznych opisach problemów w sieci. To nie są wyjątki odosobnione, to jest lawina przypadków.
A kim ja jestem? Amatorem - pasjonatem tematu. Nawet jeszcze nie posiadam żadnego "papierka" uprawniającego mnie do kierowania procesem leczenia. Jeśli moja rada potrafi sprawić, że zamiast 9 lat diagnostyki, osoba jest praktycznie przy końcu diagnostyki w ciągu kilku dni/tygodnia, to dlaczego kompetentny lekarz nie potrafi?
Widzę dwie główne odpowiedzi: albo lekarz jest niekompetentny, albo system publicznej służby zdrowia nie działa prawidłowo. Stawiam, że na 99% mamy do czynienia z 2 opcją.

Bardzo się cieszę, że jesteś zadowolony z usług naszego systemu zdrowia. Natomiast, w celu dostrzeżenia pełnego obrazu, myślę że musiałbyś się zetknąć osobiście z poważnymi chorobami i zobaczyć trochę głębiej jak to działa od środka. Ja podaję przykłady realnych ludzi, którzy posiadają adresy zamieszkania, numery telefonów i dowody osobiste. W razie potrzeby w wielu przypadkach mogę Ci przesłać na PM (jeśli się zgodzą) do nich kontakt, czy nawet numer telefonu.

Warto zaznaczyć, że:
1. Nie jestem przeciwnikiem tzw. "medycyny konwencjonalnej", jeśli jest wykonywana "zgodnie ze sztuką".
2. Często krytykuję tzw. "alt-med", jeśli brak w tych metodach logiki, spójności, a przede wszystkim jeśli brak jakichkolwiek dowodów czy choćby przesłanek na to, że dana metoda w ogóle może działać.
3. Jestem zwolennikiem dostarczania wszystkich niezbędnych wartości odżywczych - w miarę możliwości - drogą naturalną. Znaczy to m.in. poprzez: pożywienie, syntezę środowiskową oraz procesy i syntezę endogenną organizmu. Nie jestem zwolennikiem suplementacji niczego, jeśli nie ma takiej potrzeby i/lub można to dostarczyć w naturalny sposób. Potrafię natomiast dość skutecznie rozróżnić suplement, który będzie nieefektywny od suplementu skutecznego, jak również zastosować wybrany suplement w celu czy to - opcjonalnej - suplementacji profilaktycznej, czy jako efektywne wsparcie leczenia. Piszę to, dlatego że ostatnio w rozmowie z jednym użytkownikiem, zasugerował że jestem "podjarany suplementacją", a czuję że to mocno wypacza obraz mojej osoby i postawy wobec tego zagadnienia, jak również po prostu wypacza kapkę postrzeganie moich wypowiedzi w szerszej tematyce dotyczącej ogólnego zdrowia. Nie, nie jestem "podjarany suplementacją". Interesuję się tematyką, ze względu na to, że stanowi jednak istotny element wiedzy o szeroko rozumianym zdrowiu, jak również może być potencjalnie wykorzystana z korzyścią w wielu przypadkach. Już sama analiza wpływu danych substancji na organizm stanowi wartościowy element w szerszym rozumieniu tego w jaki sposób funkcjonuje nasz organizm.

Nie atakuje - w większości przypadków - lekarzy. Atakuje system służby zdrowia.
Nie wiem czy już o tym tutaj pisałem - jeśli tak, to wybaczcie, ale piszę w wielu miejscach i czasem już zapominam co gdzie napisałem :) - lekarze są zmuszeni do postępowania w przypadku procesu leczenia zgodnie z odgórnymi wytycznymi-"instrukcjami" ustalonymi przez ministerstwo zdrowia. Słuchałem nawet publicznej wypowiedzi jednego z lekarzy, który właśnie wyjaśniał jak lekarze mają związane ręce. Związane ręce polegają na tym, że nawet jeśli lekarz znałby metodę 100% wyleczenia pacjenta w przypadku oficjalnego stanu terminalnego - która oczywiście nie byłaby zaakceptowana przez odgórne wytyczne - to po zastosowaniu tej metody i wyleczeniu pacjenta, lekarz stanąłby przed sądem, stracił uprawnienia wykonywania zawodu, oraz mógł potencjalnie trafić do więzienia. I tutaj taki lekarz stoi przed dylematem w tym wypadku - uratować życie, czy zachować pracę. Ja rozumiem jaka idea stoi za tymi wytycznymi - by znów lekarz nie mógł potencjalnie robić sobie samowolki, która mogłaby szkodzić zdrowiu pacjenta. Ale jest to niedopracowane systemowo rozwiązanie. Spójrzmy chociaż jakie przez to problemy mają osoby chcące zastosować najnowsze czy też jeszcze eksperymentalne metody leczenia o wysokim potencjale - jeśli takie metody nie należą do oficjalnych wytycznych leczenia, będzie masa problemów i biurokracji. Jasnym jest, że innowacyjne / eksperymentalne metody nie będą należeć do obecnych wytycznych systemowych, gdyż z samej definicji nie należą do konwencjonalnych sposobów (przynajmniej w danym momencie). Tylko, weźmy pod uwagę takiego człowieka, który na obecną chwilę jest uznawany za "przypadek terminalny". Zgodnie z obecnymi wytycznymi MZ - on umrze, ponieważ obecne zaakceptowane metody leczenia nie są w stanie mu pomóc. Metody innowacyjne / eksperymentalne, dają mu jednak chociażby cień nadziei. Czy choćby ten cień nadziei mu się nie należy?
Na tym może zakończę już tą dłuższą myśl.

Edytowane przez Arthass

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.11.2017 o 16:05, Robsonek napisał:

kączy? :D

 

Kączego nie znasz? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Twój komentarz dla mnie pokazuje że są przypadki złego prowadzenia. Pokazuje też jak ludzie (w tym i Ty) maja cechę przejaskrawiac. Na przykład Pani nie powiedziała że lekarze wmawia jej chorobe psychiczną. Ty tak już to przedstawiłes. Dodając do tego pewienie takie samo przejaskrawienie tej osoby leczonej pewnie nigdy nawet takie sformułowanie nie padło a Pani pewnie przejaskrawila to jak się czuła traktowana. Takze zrobiłeś z tego klasyczny głuchy telefon żeby przejaskrawiac problem :)

Druga rzecz jaką pokazuje to to że właśnie są przypadki złego prowadzenia i lekarzy słabszych. Dla mnie wyjątek potwierdzający regułę. Bo też mówię także o zwykłych lekarzach pierwszego kontaku, internistach, pediatrach, rodzinnych. Uważam że poziom ich wiedzy i zaangażowania to liga światowa. Potwierdzają to znajomi z różnych krajów jak i moje doświadczenia. Jak u dużo osób ze środowiska co znam. Z każdego szczebla służby. Od rodzinnych przez specjalistów po dyrektorów i kwestie urzędnicze. Oczywiście też trafiłem na przypadki słabych lekarzy ale w dużo mniejszym stopniu niż w innych zawodach. Z własnego doświadczenia to piekarzy, kucharzy, sprzedawców, kafelkarzy, architektów, mechaników, szeroko pojetych informatyków i wielu innych przedstawicieli zawodów spotykam w dużo większych proporcjach słabych vs dobrych.
Wiec nie neguje że lekarz zawód jak każdy inny wykonywany przez omylnych ludzi. Ale moje doświadczenie pokazuje że ten stopien słabości jest dużo mniejszy niż innych zawodów i poziom jest wysoki.
Nie mówiąc o tym co sam zauważyłeś że często mają rzucane kłody pod nogi przez kwestie systemowe. Co jeszcze bardziej na plus świadczy o tych lekarzach. Bo systemu nie bronię. Kwestie organizacji i ministerialne odpowiedzialności... To dno.

Trzecia rzecz jaką wynika z Twojego komentarza to to że popiera się jednostkowym komentarzami. Bo nie siedzisz w tej branży jak sam zauważyłeś. Wiec nie masz obiektywnej próbki. Nie przyjdzie Ci się pochwalić setki uratowany przez błyskotliwe decyzję. A promil co miał pecha bądź przez zwykły błąd ludzki lub systemowy.

Czwarta rzecz że nawet z tego jednostkowego komentarza nie możesz wywnioskować kto i na jakim etapie popełnił błąd. Włączając w to czy nie był to błąd systemu i Pani miała do specjalisty miejsce za dwa lata więc starała się zadowolić jednym lekarzem w poz w swojej wsi. Nadinterpretowujesz przypadek. No chyba że masz kartę leczenia tej osoby?

Acz ja wiem ze są takie opinie jak przytoczona przez Ciebie. Ale dla mnie ni jak nie zmienia to obrazu kompetencji całości. A jak wszędzie indziej wiem że klient (pacjent) zawsze się znajdzie taki co ponarzeka. Nawet na najlepsze produkty. Nigdy nie dogodzisz wszystkim a lekarze to też ludzie... A nie maszyny. Stworzymy im lepsze warunki i skupmy się na tym a nie na bezkonstrukcyjnej krytyce. Dodatkowo nieuzasadnionej.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Robsonek napisał:

 

to, że mały mongołek ma całego ptaszka, a syn Dżesiki i Brajana tylko mały nApplet  :D

To jest prymitywne, ale qfa śmieszne! :)

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, KaszaWspraju napisał:

W sumie poczekam na raport żeby było bardziej oficjalnie.

Na mnie nie licz.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Robsonek napisał:

 

to, że mały mongołek ma całego ptaszka, a syn Dżesiki i Brajana tylko mały nApplet  :D

 

Skończyły mi się łapki, potem dam. A na razie masz Thumbs-up-thumb-up-clip-art-clipart-3-cl

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.11.2017 o 23:29, grubbby napisał:

Nie tylko obcokrajowcy ale też i ja mam styczność z dobrymi lekarzami. I pierwszego kontaktu i specjalistami. Z resztą jak z córką chodzę to samo. A że względu na zmianę miejsca zamieszkania to już trzecia przychodnia. Wszystkie normalnie NZOZ z NFZ.

Sam korzystam pół na pół NZOZ i luxmed zależy gdzie mi bliżej akurat i tez bardzo chwale. A Ci obcokrajowcy co kiedyś wspomniałem to chwalili nie żadna prywatne tylko dwóch miało zabiegi w publicznych szpitalach. Zachwyceni personelem i kompetencjami.

Wiec nadal twierdzę że jednak z jakiegoś powodu nie obiektywnie przedstawiasz sprawę i przejaskrawiasz. Uważam że właśnie Ty przejaskrawiasz na podstawie garstki ze złymi doświadczeniami kiedy ogół statystyczny zadowolony z kompetencji lekarzy.

 

Nie mieszaj kolejek i terminów z kompetencjami lekarzy. Co do systemu się zgodzę że padaka co też ostatnio z reszta było przyczyną postawienia się młodych lekarzy. Tak samo kosztów specjalistów. To są odrębne rzeczy. Ze trudno się dostać albo trzeba płacić bo system do bani zgoda.

Ale specjaliści akurat moim zdaniem to klasa światowa. Od lekarzy rodzinnych poczynając.

 


btw https://www.termedia.pl/mz/W-szpitalach-pustki-Nie-ma-zadnego-przyszlego-specjalisty-angiologii-geriatrii-kardiochirurgii-i-patomorfologii,28326.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.11.2017 o 19:40, grubbby napisał:

Twój komentarz dla mnie pokazuje że są przypadki złego prowadzenia. Pokazuje też jak ludzie (w tym i Ty) maja cechę przejaskrawiac. Na przykład Pani nie powiedziała że lekarze wmawia jej chorobe psychiczną. Ty tak już to przedstawiłes. Dodając do tego pewienie takie samo przejaskrawienie tej osoby leczonej pewnie nigdy nawet takie sformułowanie nie padło a Pani pewnie przejaskrawila to jak się czuła traktowana. Takze zrobiłeś z tego klasyczny głuchy telefon żeby przejaskrawiac problem :)


Tak, przejaskrawiam, szczególnie że sam się z tym spotkałem, bo miałem IDENTYCZNĄ sytuację, więc wierzę tej pani, tak samo jak dziesiątkom ludzi wypowiadających się na temat "swojej historii". Tak, wmawia się problemy natury psychicznej, sugeruje że problem leży w stresie, hipochondrii, w końcu nie traktuje się pacjenta poważnie, tylko właśnie w stylu "weź Debridat, wypij melisy, spróbuj się nie stresować". Doświadczyłem takiego samego traktowania co ta pani na drugim końcu Polski, od większości lekarzy pierwszego kontaktu (bo akurat w przypadku lekarzy-specjalistów już jest w dużej części inne podejście, i ponownie, mogę Ci przesłać wypowiedzi takiego lekarza na temat podejścia lekarzy pierwszego kontaktu do procesów diagnostycznych w tych przypadkach). Tylko, że ja piszę to jako osoba, która przechodziła przez to osobiście, i ma często styczność z innymi osobami, które to przechodzą, więc jak pisałem - musiałbyś sam być w takiej sytuacji.

Dnia 30.11.2017 o 19:40, grubbby napisał:

Druga rzecz jaką pokazuje to to że właśnie są przypadki złego prowadzenia i lekarzy słabszych. Dla mnie wyjątek potwierdzający regułę. Bo też mówię także o zwykłych lekarzach pierwszego kontaku, internistach, pediatrach, rodzinnych. Uważam że poziom ich wiedzy i zaangażowania to liga światowa. Potwierdzają to znajomi z różnych krajów jak i moje doświadczenia. Jak u dużo osób ze środowiska co znam. Z każdego szczebla służby. Od rodzinnych przez specjalistów po dyrektorów i kwestie urzędnicze. Oczywiście też trafiłem na przypadki słabych lekarzy ale w dużo mniejszym stopniu niż w innych zawodach. Z własnego doświadczenia to piekarzy, kucharzy, sprzedawców, kafelkarzy, architektów, mechaników, szeroko pojetych informatyków i wielu innych przedstawicieli zawodów spotykam w dużo większych proporcjach słabych vs dobrych.
Wiec nie neguje że lekarz zawód jak każdy inny wykonywany przez omylnych ludzi. Ale moje doświadczenie pokazuje że ten stopien słabości jest dużo mniejszy niż innych zawodów i poziom jest wysoki.
Nie mówiąc o tym co sam zauważyłeś że często mają rzucane kłody pod nogi przez kwestie systemowe. Co jeszcze bardziej na plus świadczy o tych lekarzach. Bo systemu nie bronię. Kwestie organizacji i ministerialne odpowiedzialności... To dno.


Tak jak pani z pobliskiego ośrodka, które wpycha ulotki do "pracowni biorezonansu"? Tak jak pani przepisująca 10 lat antybiotyk na raka wątroby/kości zamiast zlecić odpowiednie badania diagnostyczne? Jak lekarz pediatra zalecający używać maści sterydowej w przypadku kilkutygodniowego noworodka jako sposobu na problemy z alergią na białka mleka krowiego? Zamiast zalecić dietę eliminacyjną do momentu ustąpienia problemu? To jest światowa liga? Światowa liga oczywiście jest, wśród wąskiej grupy specjalistów. Co do których, jak pisałem, albo regularny pacjent ma często bardzo sporadyczny dostęp, albo co najwyżej może poczytać ich artykuły.
Proszę, nie porównuj lekarza do piekarzy czy kafelkarzy, bo to zgoła innej odpowiedzialności zawód. Tutaj błąd decyduje czasem w dłuższej perspektywie o przewlekłej chorobie / życiu człowieka, a nie tylko niesmacznym chlebie czy nierównym kafelku w łazience. Jasnym jest więc, że poprzeczka standardu wykonywania zawodu / oczekiwania jakości usług jest (powinna być) ustawiona o wiele wyżej niż w przypadku innych zawodów, i jasnym jest że nie jest (nie powinien być) to zawód dla pierwszego lepszego człowieka. Nie bez przyczyny lekarze byli (i są często) postrzegani jako zawód o pewnym prestiżu, nie bez przyczyny jest to (powinien być) kierunek kształcenia tylko dla "wybranych".
System sprawnie działający powinien oczywiście wyłapywać ww przypadki, no ale jak widzimy na powyższym obrazku, lekarzy specjalistów coraz mniej to łapie się czego można. "Na bezrybiu rak i ryba". Potem mamy nieciekawe historie. Tyle, że panowie tam na górze są zdesperowani by gorączkowo "szpachlować" dziury w systemie zdrowia, zamiast całkowicie zmienić podejście do jego funkcjonowania. Tyle, że tutaj wkraczamy już na teren zmian, które musiałyby pociągnąć za sobą efekt domina, czyli zmian ogólnosystemowych w państwa. A tego aktualny system władzy nie chce, bo całkiem dobrze się w nim zapewne czuje (nie ważne od którego "P" zaczynającą się nazwę partii mamy na myśli - to gospodarczo ten sam grajdołek, a szczerze, postawa "obyczajowa" interesuje mnie w zasadzie na ostatnim miejscu w przypadku rządzenia państwem).

 

Dnia 30.11.2017 o 19:40, grubbby napisał:

Trzecia rzecz jaką wynika z Twojego komentarza to to że popiera się jednostkowym komentarzami. Bo nie siedzisz w tej branży jak sam zauważyłeś. Wiec nie masz obiektywnej próbki. Nie przyjdzie Ci się pochwalić setki uratowany przez błyskotliwe decyzję. A promil co miał pecha bądź przez zwykły błąd ludzki lub systemowy.


Napisałem przecież, że to przykład jedynie z ostatniego tygodnia. Mogę zasięgnąć w archiwa i takich przykładów tutaj wypisywać dziesiątki, tylko po co? Mogę Cię również odesłać do wypowiedzi lekarza-specjalisty ("siedzi w tej branży"...), który potwierdzi że prawdopodobnie nawet w 90% przypadków takie błędy w sztuce diagnostycznej są na porządku dziennym.
Nie, nie siedzę w branży jednak przechodziłem przez przewlekła chorobę i odbijałem się od głupoty / zbywania człowieka przez publiczną służbę zdrowia. Znam też różne statystyki aktualnie... To tak na dobry początek "dywagacji".
To, że jest to często typowe podejście do takiego pacjenta w PL - czyli wmawianie mu problemów z psychiką, stresem, ogólnie sugerowanie podłoża psychosomatycznego i lekceważenie zgłaszanych objawów / pacjenta jako symulanta. Proces diagnostyczny jest często również zbywany bądź też wykonywany niechlujnie / niezgodnie ze sztuką. Każdy przypadek wrzuca się do jednego worka, wszystkim podaje te same zestawy leków jak Debridat, leki uspokajające.

Na zachodzie zupełnie odwrotne. Mamy podziały takiego choćby IBS na 3 kategorie (IBS-D, IBS-C, IBS-M, IBS-U), charakteryzujące się innymi objawami, i wymagające innego podejścia do zaplanowania leczenia i diety. w IBS-D (Diarhea) np. należy unikać nadmiaru błonnika, a w IBS-C błonnik odpowiedniego typu może być wręcz zalecany. itd.
Na zachodzie wiadomo już, że do 80% przypadków tzw. IBS współistnieje również z organiczną przyczyną SIBO, a nie jest tylko wynikiem "problemów psychicznych / stresu". Wiadomo również, że IDENTYCZNE objawy wykazuje wiele niebezpiecznych chorób organicznych jelit (jak wspomniane wyżej choroby z kategorii mikroskopowych zapaleń jelit, czego nie zobaczy się gołym okiem na kamerce w kolonoskopii). I diagnozę rozpocząć należy w każdym wypadku od procedury wykluczającej, czego w PL praktycznie NIGDY się nie robi. Często z miejsca pacjent dostaje metkę IBS, "weź nospe, idź do domu".
 

Dnia 30.11.2017 o 19:40, grubbby napisał:

Czwarta rzecz że nawet z tego jednostkowego komentarza nie możesz wywnioskować kto i na jakim etapie popełnił błąd. Włączając w to czy nie był to błąd systemu i Pani miała do specjalisty miejsce za dwa lata więc starała się zadowolić jednym lekarzem w poz w swojej wsi. Nadinterpretowujesz przypadek. No chyba że masz kartę leczenia tej osoby?


Zapewniam Cię, jak masz biegunki 9x dziennie i inne nieprzyjemne, towarzyszące objawy, to nie chodzisz przez 9 lat do tego samego, nieskutecznego lekarza. Ale co ja tam, wiem, pewnie nadinterpretuje, bo przecież to nie ja przechodziłem przez to również 10 lat? Nie miałem do czynienia z jednostkowym komentarzem / przypadkiem. Zawsze jest to samo (przynajmniej w problemach dotyczących tej pani). Mam nawet zniżkę na bilety od jednego - bodajże - kontrolera lotów za to, że po zastosowaniu się do kilku podstawowych porad, które mu zaleciłem, minęło mu większość objawów, które odczuwał również ok circa 10 lat. Nie pamiętam już nawet na jakim lotnisku, ale mogę sprawdzić jak jesteś zainteresowany, bo ja akurat nigdzie na w najbliższym czasie nie zamierzam się wybierać w ten sposób.
Nawet jakbym miał kartę leczenia / dostęp do karty leczenia, to nie mogę jej udostępnić osobie trzeciej. Poza tym, napisałbyś się to pojedynczy przypadek.

Dnia 30.11.2017 o 19:40, grubbby napisał:

Acz ja wiem ze są takie opinie jak przytoczona przez Ciebie. Ale dla mnie ni jak nie zmienia to obrazu kompetencji całości. A jak wszędzie indziej wiem że klient (pacjent) zawsze się znajdzie taki co ponarzeka. Nawet na najlepsze produkty. Nigdy nie dogodzisz wszystkim a lekarze to też ludzie... A nie maszyny. Stworzymy im lepsze warunki i skupmy się na tym a nie na bezkonstrukcyjnej krytyce. Dodatkowo nieuzasadnionej.


Krytyka może (i powinna) skłaniać do konstruktywnego działania. Bezrefleksyjne zachwalanie do czego prowadzi?
Nieuzasadnionej? A co robię od pewnego czasu w ostatnich komentarzach, jeśli nie podaję argumentów / przykładów uzasadniających krytykę? Musiałeś czytać posty innej osoby.

Fragment o chłopaku z mojej okolicy, który zmarł pod szpitalem, ponieważ został odprawiony przez panią lekarz, gdyż nie wykryła u niego żadnej "nieprawidłowości" czytałeś? To nie jest opinia, to jest fakt. I jego śmierć jest czymś więcej niż "narzekaniem". Przynajmniej dla mnie. Tak jak śmierć innych osób, spowodowana bezsprzecznie jawną niekompetencją przedstawicieli służby zdrowia.

Edytowane przez Arthass

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nadal mnie nie przekonujesz bo widzę że po prostu masz uprzedzenia i przez to za mocno generalizujesz. Mówisz że karty nie masz faktów twardych nie znasz a przypadków nie zadowolonych znajdziesz dziesiątki. A milion zadowolonych omijasz. Takze nie ma co dyskutować. Bo ty masz jeden z tygodnia... A ja codziennie słucham o kilkudziesięciu przypadkach. Tez tych niezadowolonych. Wiec mam trochę większa próbkę i moim zdaniem bardziej miarodajna.

I tak będę porównywał do piekarza u hydraulika. Bo to też tylko ludzie. A ponieważ mają większą odpowiedzialnosc to na szczęście mniej słabych lekarzy widzę niż innych zawodow co napisałem poprzednio. A jak się chce aby byli jeszcze lepsi to trzeba im dać warunki a nie gonić jednostki. Jak chcesz żeby błędów nie popełniali jak muszą zachrzaniac na kilka etatów a przez rezydenture nie mają się jak douczac bo muszą zachrzaniac?
A i tak radzą sobie super bo poziom wiedzy klasa światowa.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cytuj

Mówisz że karty nie masz faktów twardych nie znasz a przypadków nie zadowolonych znajdziesz dziesiątki.


Mówię, że kartę nawet jeśli posiadam, to jej nie udostępnię osobie trzeciej z wielu względów, potencjalnie prawych, ale też osobistych (jak np. szacunku do prywatności danej osoby).
Nie jest moim cele Cię przekonywać do niczego. Możesz żyć w swoim świecie. Nie dbam o to, naprawdę. To o co dbam, to przekaz zbliżony do realnego obrazu rzeczywistości.
Przypadków znajdę ogrom jak poszukam w archiwach osobistych - Ty też możesz jeśli podejmiesz wysiłku uważniejszego rozglądnięcia się wokół. Mam jednak wrażenie bliskie poczuciu pewności, że mój wysiłek byłyby i tak daremny.
Poza tym, informacje takie wymagałyby udzielenia mi zgody publicznego udostępnienia ich przez te osoby. Ja jednak, ponad chęć udowodnienia komuś czegoś na forum, wyżej stawiam i szanuję prawo do prywatności osobistej - szczególnie w często bardzo personalnych problemach - innych ludzi. Nigdy nie udostępniałem bez zgody innych ludzi treści prywatnych rozmów na temat ich problemów zdrowotnych, i tej zasady łamać nie zamierzam.

Proszę o zdefiniowanie czym są dla Ciebie "twarde fakty" w tej dyskusji. Ty i Twoi znajomi / rodzina?

Jeśli odwołujesz się do mnie ad personam, podważając moją wiarygodność poprzez zarzucenie uprzedzeń, to ja również mógłbym pójść w drugą stronę i zarzucić Ci brak wiarygodności, bo:

Cytuj

tylko proszę nie generalizuj bo niesłusznie obrażasz osoby mi bliskie i wielu znajomych


I zasugerować powyższym, że Twój stosunek jest nieobiektywny, ze względu na nacechowanie emocjonalne do tematu. Wiesz, to działa w dwie strony... Ale musiałbym spłycić merytorykę dyskusji, zgadzając się na jej sprowadzenie do takich podjazdów osobistych. Co jak widać, nie robię w dyskusji, bo nie odnoszę się do Twojej osoby w ten sposób, ani nie próbuję dyskusji na ten poziom sprowadzać (bo nie brak mi innych argumentów w dyskusji, choćby przykładów z życia, więc nie potrzebuję tego robić).
 

Cytuj

Ale wiem że to polski zwyczaj narzekać na innych i uważać że samemu się zna najlepiej w każdej dziedzinie


Tutaj widzimy kolejny zaszyty atak personalny (nie jedyny w tej dyskusji), w stylu "g*wno się znasz, to co się wypowiadasz?". A zapytam w ten sposób: konstruujesz słuchawki, DACe, AMPy, sprzęt ogólnie grający? A wypowiadasz się na temat ich jakości dźwięku, oceniasz ogólne aspekty sprzętu? Umieszczasz na ich temat opinie w sieci? Może uda się dostrzec analogię...
 

Cytuj

A i tak radzą sobie super bo poziom wiedzy klasa światowa.


Poziom klasy światowej, a usługi świadczone na poziomie często jakim? Inny przykład, człowiek wyjechał do Anglii i lekarze z miejsca zdiagnozowali przewlekłą chorobę, w PL wg lekarzy był "zdrowy". Coś jednak wydaje mi się nie tak, bo wg Twojej teorii, w UK nie mogli być lepsi lekarze.

Dziwnym trafem personalne doświadczenia Twoje oraz Twoich znajomych przekazują rzeczywisty obraz tematyki, natomiast odmienne doświadczenia innych osób są nieznaczącymi dowodami anegdotycznymi, nielicznymi przypadkami, a w ogóle należy założyć, że ich wiarygodność jest wątpliwa (bo ludzie masowo zmyślają sobie takie historie, a potem całkiem realistycznie opisują cały proces diagnostyczny, leczenia, objawów itd. - takie hobby zapewne mają). Dziwne, czyż nie?
 

Cytuj

Bo ty masz jeden z tygodnia... A ja codziennie słucham o kilkudziesięciu przypadkach. Tez tych niezadowolonych. Wiec mam trochę większa próbkę i moim zdaniem bardziej miarodajna.


Tak, z ostatniego tygodnia. Dokładnie kilku dni temu. Ja tam generalnie nie idę nigdy na ilość w przypadku pomocy, ale nie dziwię się, że możesz słyszeć o dziesiątkach przypadków dziennie. W PL często pacjenci traktowani są "taśmowo", ot dziennie wyrabia się dany "limit" przyjęć, niekoniecznie ma to jednak coś wspólnego z jakością usług.
Kwestia nie tego - "moim zdaniem" - o ilu przypadkach słyszałeś, ale czy w ogóle rozumiałeś te przypadki. To, że jakaś babcia jest zadowolona, bo sobie miło porozmawiała z lekarzem (tak, starszych, samotnych osób, które przychodzą do lekarza sobie po prostu porozmawiać, bo nie mają z kim jest ogrom - smutne, ale codzienność w tym kraju...).
Miarodajna jest opinia osoby, która potrafi zrozumieć to co widzi / słyszy, że tak odrobinę po chamsku pojadę również w tę personalną nutę... Bezrefleksyjne powtarzanie opinii na zasadzie "bo od kogoś usłyszałem, bo ktoś mi powiedział" z miarodajnością nie ma nic wspólnego. Niemniej, brnąć w ten sposób retoryki już dalej nie chcę.
btw. masz ich karty zdrowia? Nie udostępnisz = przegrałeś.
 

Cytuj

I tak będę porównywał do piekarza u hydraulika. Bo to też tylko ludzie.


A kto napisał, że nie ludzie? Zwróciłem uwagę na odpowiedzialność związaną z tym zawodem, która nijak ma się do piekarza lub hydraulika. Proszę nie wypaczać moich słów i nie dopowiadać sobie własnych interpretacji. Jak to słowo brzmiało? Przypomnij mi? Nadinterpretacja? Tak, to chyba to słowo.
 

Cytuj

A ponieważ mają większą odpowiedzialnosc to na szczęście mniej słabych lekarzy widzę niż innych zawodow co napisałem poprzednio.


Ja widzę odwrotnie, przynajmniej jeśli chodzi o tych pierwszego kontaktu. Specjalistów natomiast mało i będzie prawdopodobnie coraz mniej. Także trzeba tą dziurę jakoś próbować łatać. Na przykład wmawiając chorym, że to tylko ich wyobraźnia, stres, choroba psychiczna. I leczyć nie trzeba.
 

Cytuj

A jak się chce aby byli jeszcze lepsi to trzeba im dać warunki a nie gonić jednostki.


Nie mogą być lepsi. W PL są najlepsi na świecie. Było napisane w poście = twarde fakty.
 

Cytuj

Jak chcesz żeby błędów nie popełniali jak muszą zachrzaniac na kilka etatów a przez rezydenture nie mają się jak douczac bo muszą zachrzaniac?


To jest problem systemu, jednak widać nikomu chyba nie przeszkadza patologia systemu zdrowia z NFZ na czele, bo co wybory głosuje się na tych samych demagogów i mitomanów. Nie ważne z którego "P", oni wszyscy prezentują tą samą postawę w najważniejszych kwestiach funkcjonowania państwa. Leczenie rzeczywiście jest "darmowe" (choć płaci się za nie jak za woły, realistycznie, ale łatever), szkoda tylko że często jakość usług warta tyle samo. 

 

Cytuj

Takze nie ma co dyskutować.


tumblr_n32ca7nCcT1ql56ddo1_500.gif

Dyskusja bezsensowna, bo jak na razie z Twojej strony zero konkretów tak naprawdę w temacie. Moje przykłady konkretnych przypadków, doświadczenie osobiste i osób z którymi miałem do czynienia, nawet opinie środowiskowe lekarzy specjalistów, przykłady powszechnych błędów w sztuce - nie mają kompletnego znaczenia.
Jest super, a tym nieszczęśnikom, którzy cierpią latami i czasami umierają przez głupotę systemu i/lub w wielu przypadkach niekompetencji lekarzy, mam do zakomunikowania jedno: "Macie pecha! Miliony zadowolonych ludzi nie może się mylić. Słyszałem o tym od pewnego człowieka na forum, który słyszał to od kogoś innego."

Idę pomagać pechowcom, na których nie spłynął - z jakiegoś powodu - splendor usług świadczonych przez naszą publiczną służbę zdrowia.

Pozdrawiam. Bez odbioru.

Edytowane przez Arthass
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co do UK - mieszkałem tam 5 lat i pozwolę sobie stwierdzić, że nigdy w Polsce nie byłem potraktowany tak nieprofesjonalnie jak moja żona na Wyspach. Nie mamy się czego wstydzić poza felernym finansowaniem naszej służby zdrowia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mamy, jak chociażby leczenie objawowe zamiast specjalistycznego (przynajmniej na początku trwania choroby).

 

Przykład :

 

Co robi się na zachodzie przy zatruciu pokarmowym? Od pacjenta bierze się wymaz i po 15 minutach lekarz wie co jest przyczyną zatrucia (konkretnie jaka bakteria/wirus/grzyb i przypisuje leki spersonalizowane do konkretnego przypadku)

 

Co robi się w Polsce? Leczy się objawowo podając elektrolity i na tym rola lekarza w tym kraju się kończy. I może nie tyle chodzi tu o braki doświadczenia w zawodzie, co braki zaplecza technicznego.

Zresztą rozmawiałem jakiś czas temu o sprawie lepszego zaplecza technicznego w innych krajach z moim lekarzem rodzinnym. 

 

Często słyszy się od osób starszych w przychodniach, że lekarz musi "trafić" z lekiem :D I niekoniecznie jest to wina samego lekarza, bo środki rozpoznawcze których może użyć są bardzo ograniczeniczone.

No ale służbę zdrowia mamy "za darmo" więc cieszmy się, że w ogóle jest.

Bez obowiązkowych składek pewnie by zdechła, tak samo jak zdychają przychodnie prywatne.

Edytowane przez Sound John

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Sound John napisał:

Mamy, jak chociażby leczenie objawowe zamiast specjalistycznego (przynajmniej na początku trwania choroby).

 

Przykład :

 

Co robi się na zachodzie przy zatruciu pokarmowym? Od pacjenta bierze się wymaz i po 15 minutach lekarz wie co jest przyczyną zatrucia (konkretnie jaka bakteria/wirus/grzyb i przypisuje leki spersonalizowane do konkretnego przypadku)

 

Co robi się w Polsce? Leczy się objawowo podając elektrolity i na tym rola lekarza w tym kraju się kończy. I może nie tyle chodzi tu o braki doświadczenia w zawodzie, co braki zaplecza technicznego.

Zresztą rozmawiałem jakiś czas temu o sprawie lepszego zaplecza technicznego w innych krajach z moim lekarzem rodzinnym. 

 

Często słyszy się od osób starszych w przychodniach, że lekarz musi "trafić" z lekiem :D I niekoniecznie jest to wina samego lekarza, bo środki rozpoznawcze których może użyć są bardzo ograniczeniczone.

No ale służbę zdrowia mamy "za darmo" więc cieszmy się, że w ogóle jest.

Bez obowiązkowych składek pewnie by zdechła, tak samo jak zdychają przychodnie prywatne.

Nie wiem jak Zachód, ale moja kuzynka w Anglii żyjąc mogłaby nogę stracić, bo na wszystko paracetamol przepisują i wywalone.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prawidłowa diagnostyka to 75% leczenia choroby. 25% to dobranie odpowiedniego leku (ale to się znów sprowadza do diagnostyki), reszta sprowadza się m.in. do diety, nastawienia pacjenta, warunków higienicznych, opcjonalnego wsparcia suplementacyjnego... Procenty nie mają bezpośredniego przełożenia :) Są tylko w celu pobudzenia wyobraźni i oddania umownych proporcji.

Prywatne zdychają, bo nie sposób konkurować z obowiązkowym monopolem. Tak jest w każdej gałęzi gospodarki. Czy to obowiązkowe składki emerytalne, czy służba zdrowia. Co więc pozostaje? Prywatny sektor w takim wypadku spychany jest do roli ekskluzywnych usług z wywindowanymi cenami dla nielicznej grupy.

Proces diagnostyczny to jest często wieloletnia udręka. Nawet jak się chce zapłacić za prywatny rezonans magnetyczny, to ostatnio kiedy pytałem, kolejki były minimum miesiąc. Stąd też lekarze czasem są zmuszeni do wróżenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rozmawiałem z nim o służbie zdrowia w USA. W Anglii natomiast jest państwowa służba zdrowia, tak samo jak u nas :) 

 

W USA już zlikwidowali Obamacare 

Edytowane przez Sound John

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, bachankas napisał:

Nie wiem jak Zachód, ale moja kuzynka w Anglii żyjąc mogłaby nogę stracić, bo na wszystko paracetamol przepisują i wywalone.


To w mojej części Polski mają większe urozmaicenie: antybiotyk, sterydy lub leki przeciwdepresyjne. Albo wszystko naraz.

PS. Ewentualnie jak lekarz pierwszego kontaktu chce sobie dorobić, to wręcza ulotki na biorezonans pod stołem.

Edytowane przez Arthass

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Nie masz uprawnień, żeby korzystać z Czatboxa
    Załaduj więcej