Skocz do zawartości
Astell&Kern Billie Jean - PREORDER Więcej informacji... ×
FiiO FH5 - przedsprzedaż Więcej informacji... ×
Dszeffko

Wódki, whiskey i inne mocne alkohole

Rekomendowane odpowiedzi

Ja tam nienawidzę alkoholu wiśniowego, kojarzy mi się z jakimś winem za 5zł, które musiałem kiedyś wypić gdy przegrałem zakład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam nienawidzę alkoholu wiśniowego, kojarzy mi się z jakimś winem za 5zł, które musiałem kiedyś wypić gdy przegrałem zakład.

5zł to burżuła! Wypij takie za 3,20 - jak spojrzałem pod światło to było widać pływającą siarkę :D

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam nienawidzę alkoholu wiśniowego, kojarzy mi się z jakimś winem za 5zł, które musiałem kiedyś wypić gdy przegrałem zakład.

5zł to burżuła! Wypij takie za 3,20 - jak spojrzałem pod światło to było widać pływającą siarkę :D

siarczany sa tez w drozszych alkoholach (niz takich za piec zlotych) w celu konserwacji, to je skresla?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prosze was- z takimi winkami najlepsze wspomnienia są. Koncerty, woodstock, lata ****iarstwa. Za nic w świecie bym nie oddał tych winek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prosze was- z takimi winkami najlepsze wspomnienia są. Koncerty, woodstock, lata ****iarstwa. Za nic w świecie bym nie oddał tych winek.

A czy ja mówię, że są złe? :D

Jackzor - tylko, że w droższym alkoholu nie widać grudek, a tutaj - jak trochę postoi, to sobie pogryźć możesz.

P.S. R.I.P. Komandos :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja piłem chyba Cherry, taka piękna plastikowa butelka :D

Jedyne tanie wino co czasem wypiję, bo już ktoś przyniesie to Marconi, ale na pewno nie wiśniowe. Nie ma to jak wino własnej roboty, wujek robi świetne winogronowe, do tego ma własne winogrona na balkonie i w ogródku.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja piłem chyba Cherry, taka piękna plastikowa butelka :D

Jedyne tanie wino co czasem wypiję, bo już ktoś przyniesie to Marconi, ale na pewno nie wiśniowe. Nie ma to jak wino własnej roboty, wujek robi świetne winogronowe, do tego ma własne winogrona na balkonie i w ogródku.

Święta prawda - ja nie lubię wina w ogóle, a takie zrobione przez mojego dziadka... Mmmm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komandos najlepszy trunek :) Przed wycofaniem go z Żabki zdołałem spróbować również białego zwanego wytrawnym przez niektórych :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A Leśne Dzbany? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uf. To jeszcze były czasy gimnazjum i uciekania z lekcji :F Do dziś pamiętam ten zapach owoców leśnych zmieszany z siarką i czymś zwanym alkoholem.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsza była brzoskwinia Lwówek Wielkopolski, 0,7l szklana butelka 3,19zł. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że zimna była niemal smaczna :) Idąc ze zgrzewką 8 sztuk pod pachą czułem się królem wczechświata :D

 

Jeszcze seria XXL, zwłaszcza malina smakująca mydłem :)

 

Ale wypiłem już swój przydział tanich win, teraz już sam zapach odrzuca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki wrq

nie za bardzo masz za co dziękować... moja mama nie pamięta jak dokładnie robiła, nie ma zapisanego przepisu. Wymyślać nie będę, bo równie dobrze mógłbyś coś w internecie znaleźć, ale to nie jest "dobry, sprawdzony

 

Jestem zaskoczony tym co piszesz o Krupniku i Sobieskim. Fakt Krupnik piłem ciepły, ale z drugiej strony Sobieskiego też zdarzało się pić "na ciepło" i jakoś lepiej wchodził, sam już nie wiem... Aha pewnie ameryki nie odkryję, ale jak macie pod ręką trawę żubrową to polecam samemu zrobić Żubrówkę, wychodzi 100x lepsza niż taka ze sklepu. :D

Co do żubrówki: jak byłem w Białowieży to jakiś gościu mówił mi co to dokładnie za trawa musi być(i bynajmniej nie nazywa się "żubrówką", ani żubry jej nie jedzą), oraz w jakich rejonach okolicznych można ją spotkać. Ogólnie, praktycznie nigdzie. Ciężko jest mi uwierzyć, że powiedzmy w Poznaniu można spokojnie dostać tamtą trawkę :) W każdym razie zaskoczyłoby mnie to.

Ale z kielona też można - po jednym nie czujesz gardła :D

Po jednym nie możesz złapać oddechu :lol:

 

bez sensu.

No, poznałem jedną osobę, która mało co się nie udusiła po próbie absyntu. Ale jedną. Pijącą piwo przez słomkę. Ja co prawda także (bardzo) nie lubię anyżu, ale wiem jak to się pije. U mnie w domu to jedna z częściej spożywanych wódek, i w życiu by mi nie przyszło do głowy, że NIE POWINNO SIĘ pić tego z kieliszków. Choć znam tamten sposób o którym piszesz. Wątpię jednak by Mickiewicz, czy inne pijaki, bawili się w cukier i takie tam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki wrq

nie za bardzo masz za co dziękować... moja mama nie pamięta jak dokładnie robiła, nie ma zapisanego przepisu. Wymyślać nie będę, bo równie dobrze mógłbyś coś w internecie znaleźć, ale to nie jest "dobry, sprawdzony

 

Jestem zaskoczony tym co piszesz o Krupniku i Sobieskim. Fakt Krupnik piłem ciepły, ale z drugiej strony Sobieskiego też zdarzało się pić "na ciepło" i jakoś lepiej wchodził, sam już nie wiem... Aha pewnie ameryki nie odkryję, ale jak macie pod ręką trawę żubrową to polecam samemu zrobić Żubrówkę, wychodzi 100x lepsza niż taka ze sklepu. :D

Co do żubrówki: jak byłem w Białowieży to jakiś gościu mówił mi co to dokładnie za trawa musi być(i bynajmniej nie nazywa się "żubrówką", ani żubry jej nie jedzą), oraz w jakich rejonach okolicznych można ją spotkać. Ogólnie, praktycznie nigdzie. Ciężko jest mi uwierzyć, że powiedzmy w Poznaniu można spokojnie dostać tamtą trawkę :) W każdym razie zaskoczyłoby mnie to.

Ale z kielona też można - po jednym nie czujesz gardła :D

Po jednym nie możesz złapać oddechu :lol:

 

bez sensu.

No, poznałem jedną osobę, która mało co się nie udusiła po próbie absyntu. Ale jedną. Pijącą piwo przez słomkę. Ja co prawda także (bardzo) nie lubię anyżu, ale wiem jak to się pije. U mnie w domu to jedna z częściej spożywanych wódek, i w życiu by mi nie przyszło do głowy, że NIE POWINNO SIĘ pić tego z kieliszków. Choć znam tamten sposób o którym piszesz. Wątpię jednak by Mickiewicz, czy inne pijaki, bawili się w cukier i takie tam...

 

Tylko oni się pewnie bawili z prawdziwym Absynthem, nie tym, co teraz można dostać w sklepie. Bo ten "dzisiejszy" to tylko wygląda jak oryginalny :) Ja swojego kupiłem w San Marino, podobno tylko tam, na Słowacji i chyba w jakimś kraju Skandynawskim był dostępny "ten prawdziwy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi chyba o to, że w większości używa się syntetycznych barwników, aromatów, majacych udawać m.in. piołun, który jak wiadomo jest trujący i halucynogenny ;) Także w Polsce widziałem "prawdziwy absynt z piołunem", i na dnie rzeczywiście pływał... ale cholera wie czy dodali go tylko dla wrażeń wizualnych, czy rzeczywiście naturalnego piołunu użyli do produkcji. Choć u mnie w domu zawsze jest czeski absynt ;) Słowacja już jest cholernie droga po zmianie waluty na euro.

 

BTW, kiedyś na spływie kajakowym jeden gościu nażarł się piołunu(po prostu rósł sobie opodal ;) ). Po krótkim czasie tak go ścięło, że cały czas rzygał, i przez cały dzień nic nie mógł zjeść... biedaczek.

Edytowane przez wrq

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi chyba o to, że w większości używa się syntetycznych barwników, aromatów, majacych udawać m.in. piołun, który jak wiadomo jest trujący i halucynogenny ;) Także w Polsce widziałem "prawdziwy absynt z piołunem", i na dnie rzeczywiście pływał... ale cholera wie czy dodali go tylko dla wrażeń wizualnych, czy rzeczywiście naturalnego piołunu użyli do produkcji. Choć u mnie w domu zawsze jest czeski absynt ;) Słowacja już jest cholernie droga po zmianie waluty na euro.

 

BTW, kiedyś na spływie kajakowym jeden gościu nażarł się piołunu(po prostu rósł sobie opodal ;) ). Po krótkim czasie tak go ścięło, że cały czas rzygał, i przez cały dzień nic nie mógł zjeść... biedaczek.

Na pewno tylko dla wrażeń wizualnych, gdyż jest to zakazany środek w Polsce, jak i w prawie całej UE :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi chyba o to, że w większości używa się syntetycznych barwników, aromatów, majacych udawać m.in. piołun, który jak wiadomo jest trujący i halucynogenny ;) Także w Polsce widziałem "prawdziwy absynt z piołunem", i na dnie rzeczywiście pływał... ale cholera wie czy dodali go tylko dla wrażeń wizualnych, czy rzeczywiście naturalnego piołunu użyli do produkcji. Choć u mnie w domu zawsze jest czeski absynt ;) Słowacja już jest cholernie droga po zmianie waluty na euro.

 

BTW, kiedyś na spływie kajakowym jeden gościu nażarł się piołunu(po prostu rósł sobie opodal ;) ). Po krótkim czasie tak go ścięło, że cały czas rzygał, i przez cały dzień nic nie mógł zjeść... biedaczek.

Na pewno tylko dla wrażeń wizualnych, gdyż jest to zakazany środek w Polsce, jak i w prawie całej UE :)

 

I pomyśleć, że rośnie tego pełno przy dróżkach i nieużytkach... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki wrq

nie za bardzo masz za co dziękować... moja mama nie pamięta jak dokładnie robiła, nie ma zapisanego przepisu. Wymyślać nie będę, bo równie dobrze mógłbyś coś w internecie znaleźć, ale to nie jest "dobry, sprawdzony

 

Jestem zaskoczony tym co piszesz o Krupniku i Sobieskim. Fakt Krupnik piłem ciepły, ale z drugiej strony Sobieskiego też zdarzało się pić "na ciepło" i jakoś lepiej wchodził, sam już nie wiem... Aha pewnie ameryki nie odkryję, ale jak macie pod ręką trawę żubrową to polecam samemu zrobić Żubrówkę, wychodzi 100x lepsza niż taka ze sklepu. :D

Co do żubrówki: jak byłem w Białowieży to jakiś gościu mówił mi co to dokładnie za trawa musi być(i bynajmniej nie nazywa się "żubrówką", ani żubry jej nie jedzą), oraz w jakich rejonach okolicznych można ją spotkać. Ogólnie, praktycznie nigdzie. Ciężko jest mi uwierzyć, że powiedzmy w Poznaniu można spokojnie dostać tamtą trawkę :) W każdym razie zaskoczyłoby mnie to.

 

Powiem Ci tak, ja dostałem tą trawę od znajomej, która już od jakiegoś czasu wykorzystuje ją do robienia właśnie Żubrówki. Nie byłem, aż tak dociekliwy żeby dowiadywać się co to za gatunek i skąd on jest, stwierdziłem, że po prostu zrobię i zobaczę jak to będzie smakować. Tak jak pisałem wcześniej wrażenia smakowe były jak najbardziej ok. Mocno wątpię, żeby ona była tak rzadka jak mówisz. Chyba, że Polmos należy do wąskiej grupy wtajemniczonych, którzy wiedzą gdzie ona rośnie w sporych ilościach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co wiem, te tereny były to jakieś rezerwaty, choć nie sama puszcza białowieska. Z punktu widzenia prawa nie możesz sobie wejść i zerwać zielska. Nie wiem w jaki sposób pozyskuje się pozwolenia na takie cuś, ale wydaje mi się, że nie jest to takie proste dla firm. Inaczej trawsko mogłoby już dawno nie istnieć ;>

Edytowane przez wrq

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do żubrówki: jak byłem w Białowieży to jakiś gościu mówił mi co to dokładnie za trawa musi być(i bynajmniej nie nazywa się "żubrówką", ani żubry jej nie jedzą)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Tur%C3%B3wka_wonna hmm no nie wiem, wygląda na to że jednak nazywa się żubrówką (przynajmniej potocznie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzie podobno można dostać prawdziwy absynth, czy też śliwowicę jest wiele... legend. I tak naprawdę niewielu wie jak to się naprawdę robi. Co do żubrówki... Jako, że mieszkam niopodal to powiem tyle, że ta trawa owszem rośnie dość pospolicie ale na terenach raczej nie pospolitych. No i w przypadku produkcji masówki serio wierzycie, że to jest ta trawa? Bo mi się nie wydaje, stawiam na świetne w swym zastosowaniu chemie smakowe, po prostu.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem kiedyś śliwowicę w domu (prawdziwą) ale niestety nie piłem :P Miałem wtedy z 10 lat. więc 70% alkohol by raczej nie wchodził zbyt dobrze.

 

Nawiasem, właśnie zakupiłem JD (pieprzone promocje tesco), po skończeniu butelki Ballantinesa (zwykłego) i so far JD jest zdecydowanie lepszy, bardziej ziołowy w aromacie mniej dymny. Ale 12 letni Ball jest po prostu boski, pełny aromatu dębowej beczki. Jak wrócę do warszawy muszę dorwać 12 letniego jacka, musi być odlot :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności