Wstęp, czyli iModowania początki
Początkowo byłem sceptyczny co do samej idei iModa – przelutowanie kilku kabelków, kondensatorów i cewek ma dać taki efekt? No way… do tego zaporowa cena 249$ w RWA + ok 100$ za kabel LOD skutecznie odstraszała. Jednak pewna długa historia z pewnym jegomościem i przygoda z leżącym policjantem + chęć sprawdzenia swojego skilla, niejako zmotywowały mnie do działania i do zmodowania swojego pierwszego iPoda
Po modyfikacji swojego i kilku innych najwyższy czas podzielić się wrażeniami wprost z iModowej kuchni
Jak jest?
Jak wiadomo niewiele współczesnych playerów posiada wyjście line out - większość to pseudo line out, w których sygnał przechodzi przez wbudowany wzmacniacz. W praktyce praktycznie nie różni się to od zwykłego wyjścia słuchawkowego tylko, że sygnał idzie z innej „dziurki”. W omawianym iPodzie 5g sygnał bezpośrednio wychodzi z DACa (Wolfsona WM8758) jednak na drodze sygnału są niskiej jakości zminiaturyzowane kondensatory, cewki i rezystory montowane powierzchniowo. Na domiar złego sygnał prowadzony jest cienkimi jak włos ścieżkami na PCB w bliskim towarzystwie wszelkich innych sygnałów.
Jak to się robi?
Ze względów na zastosowanie w iPodach Classic 3g, 4g, 5g i Nano 1g i 2g DACów Wolfsona, modyfikacja iMod jest możliwa. Natomiast w przypadku innych iPodów jak np. Classic 6g nie jest to możliwe ze względu na układ Cirrus Logic integrujący w sobie DACa wraz z sekcją wyjściową w jednym układzie. Tekst odnosi się głównie do iPoda Video 5g chyba, że jest napisane inaczej. Modyfikacja polega na wycięciu kondensatorów i cewek blokujących prąd stały towarzyszący prądowi zmiennemu i ominięciu sekcji analogowej zaraz za wyjściem liniowym DACa. Prąd stały ma tą niemiłą właściwość, że w jego nadmiar powoduje degradację jakości dźwięku - membrana słuchawek bądź głośnika jest cały czas częściowo wypchnięta lub wklęsła. Prowadzi to w ekstremalnych sytuacjach do jej uszkodzenia. Dlatego też po wycięciu kondensatorów następuje ich zastąpienie przez wysokiej jakości kondensatory montowane najczęściej we wtyczce kabla LOD. Jako, że ww. kondensatory tworzą filtr górnoprzepustowy optymalna pojemność wynosi ok. 47uF. Nie będę w tym miejscu tłumaczył dlaczego właśnie tyle, ale przy takiej wartości, częstotliwości od 20Hz do 20Khz będą miały płaską charakterystyką przenoszenia dla wzmacniaczy o impedancji wejściowej od 10kohm wzwyż (czyli 95% wzmacniaczy). Maksymalne napięcie kondensatorów nie ma większego znaczenia – tak czy inaczej w przypadku kondensatorów elektrolitycznych minimalna wartość to zwykle 6.3V (co wystarcza z dużym zapasem) i takie kondensatory są też preferowane ze względu na małe rozmiary.
Poniżej modyfikacja iMod w iPodzie z dyskiem twardym i modyfikacja z wbudowanymi kondensatorami w iPodzie z kartą flash:
Są dwie metody implementowania kondensatorów – jedna zakłada zamontowanie ich we wnętrzu wtyczki kabla LOD, druga zamontowanie ich wewnątrz obudowy iPoda 5g (jednak jest to możliwe jedynie po użyciu karty CF zamiast dysku). W przypadku iPodów Nano pozostaje jedynie opcja kondensatorów we wtyczce LODa. Oryginalny iMod robiony przez RWA zakładał stosowanie Black Gate’ów NX-HiQ, jednak ze względów na obecnie praktycznie zerową dostępność i zaporowe ceny (30Eu za sztukę) stosuje się takie kondensatory jak Black Gate PK, Elna Silmic i Cerafine, bipolarne Nichicon Muse ES lub bardzo podobne konstrukcyjnie do BG NX-HiQ, Vishay SAL-RPM. Stosuje się też dedykowane docki , rozmiarami niekiedy kilkukrotnie większymi od samego iPoda, z wysokiej jakości kondensatorami jak np. Auricap, Vcap czy Jensen, jednak w takim przypadku nie ma mowy o mobilności takiego zestawu, tylko lub aż o lepszej jakości dźwięku. W kwestiach technicznym warto jeszcze dodać, że sygnał z gniazda słuchawkowego pozostaje niezmieniony i ma taką samą funkcjonalność jak przed modyfikacją. Co do oprogramowania, przy iModzie możliwe jest stosowanie oryginalnego softu Apple’a jak i RockBoxa (co ze względu na o wiele większą funkcjonalność jest wskazane).
Poniżej jeden z docków z Vcapami i kabel LOD z wbudowanymi kondensatorami we wtyczce:
Jak to gra?
Do poniższego testu możliwości dźwiękowych iModa 5g posłużyła następująca konfiguracja:
· iMod zrobiony na iPodzie 5g (wbudowane kondensatory BG NX-HiQ 44uf/kanał) z kartą flash Adata 32Gb z RockBoxem
· Wzmacniacze RSA Mustang P-51, iBasso D4 i iBasso T4 – wszystkie na niskim poziomie wzmocnienia i bez podbicia basu (T4)
· Kabel LOD na wtykach Qables/Neutrik, srebrnym kablu 18AWG 4N, cynie Cardas Quadeutetic Solder
· Słuchawki Sennheiser HD25-1 z skóropodobnymi gąbkami, Audio Technica ESW9 i ES7 z “bluetak” modem, Fischer Audio DBA-02, Creative CAL! rekablowane Canare Staquadem L-4E6C i Sony EX082
Wszystkie utwory użyte do testu były w formacie FLAC (kompresja level 5), a Rockbox na defaultowych ustawieniach.
Prezentuje szkołę grania, którą bardzo lubię – łączy neutralny i transparentny przekaz z dużą dynamiką. Dzięki temu dobrze się spisuje w „odmulaniu” co bardziej powolnych i kluchowatych słuchawek. Dźwięk wydobywający się z iPoda można określić jako świeży i rześki, jednak tam gdzie trzeba potrafi zapewnić odpowiednie wypełnienie i masę. Jak ktoś szuka playera rzucającym mięsem na lewo i prawo to nie tędy droga – tutaj w tej kwestii panuje dyscyplina. W połączeniu z dobrym wzmakiem bezlitośnie pokazuje potencjał słuchawek – słabe będą fatalne, dobre będą błyszczeć. Nie nazwałbym iModa typowo analitycznym playerem, jednak liczba detali jest na wysokim poziomie. Nie przeszkadzają one w odbiorze muzyki i pozwalają się rozkoszować całokształtem, jednak osoby lubujące się w analizowaniu muzyki i wyłapywaniu smaczków na pewno się nie zawiodą . Można powiedzieć, że są na wyciągnięcie ręki i to od słuchacza zależy czy po nie sięgnie czy nie. Osobiście, ostatnio cenię sobie rozkoszowanie muzyką bez zbytniego zagłębiania się w szczegóły i iMod zapewnia mi dużą frajdę z słuchania, co ważne zarówno na niskich jak i wysokich poziomach głośności.
Pierwsze, co się rzuca na uszy po pierwszym odsłuchu iModa jest góra pasma – wyrazista o bardzo wysokiej rozdzielczości. Po prostu WOW – jeszcze się z czymś takim w przenośnym playerze nie spotkałem. Moim zdaniem (i nie tylko moim) wysokie iModa to prawdziwy diament - brylantowy blask idący w parze z pełnym wysyceniem. W porównaniu do fabrycznego iPod 5g gdzie ostrość (szczególnie z jasnymi słuchawkami) wraz z lekką ziarnistością występowała, przy iModzie ostrość występuje jedynie przy słuchawkach do tego wyjątkowo predysponowanych jak np. Fischery DBA-02, ale mocno zredukowana. Po ziarnistości nie ma żadnego śladu – góra jest jednorodna i gładka.
Średnica jest neutralna do bólu i w głównej mierze zależy od słuchawek. Potrafi być intymna i płynąć w przypadku np. ESW9, jak również bardzo techniczna i precyzyjna jak w HD25-1. W obu przypadkach nie schodzi z bardzo wysokiego poziomu niezależnie od stroju, jaki w danej chwili przywdzieje. Może się to podobać lub nie, ale IMO jest to dużym plusem, gdy słuchamy zróżnicowanej muzyki i posiadamy do tego dwie lub więcej dedykowane pary słuchawek. Ogólnie po zmodowaniu iPoda, średnica stała się bogatsza, nabrała szlachetności i detali, ale tak jak pisałem jej ogólny charakter zależy od dalszej części toru.
iMod prezentuje dosyć krótki i zwarty bas, który nie raz zaskakiwał mnie swoją mocą i wykopem. Przy HD25-1 i RSA Mustangu bas wgniata w fotel. Nie ilością, ale atakiem i szybkością – z lepszym połączeniem do szybkich rockowych kawałków się nie spotkałem. Słuchając na tym połączeniu za każdym razem nachodzi mnie ochota na pójście na koncert wraz z ostrym pogo pod sceną
. Są playery, które potrafią zejść niżej w sferze basu – w przypadku iModa jest dobrze, ale szału nie ma. Rekompensuje to jednak bogatym w fakturę dołem pasma, które nie raz zaskakuje przyjemnym pomrukiem. Jak już wspomniałem, tam gdzie trzeba mięsa tam będzie, ale nigdy kosztem zamulenia i spadku dynamiki. Pozostając w tematach rodem ze sklepu mięsnego jest to bardziej zgrabny kawałek soczystej polędwicy wołowej, a niżeli tłusta golonka ![]()
W porównaniu do fabrycznej konfiguracji, gdzie scena budowana jest bardziej na szerokość, iMod lekko rozszerza postrzeganie sceny w głąb, dając uczucie trójwymiarowości. Nie jest to jednak radykalna zmiana, ale jak najbardziej słyszalna. Separacja to kolejny klejnot w koronie iModa. Słucham głównie rocka i metalu, czyli gatunków bardzo wymagających pod tym względem i niewiele trzeba, by kilka gitar, perkusja, wokal i niekiedy klawisze, z miłego dla ucha, finezyjnego połączenia przeobraziły się w niestrawną papkę. Szukałem i słuchałem, lecz nie znalazłem utworu na którym iMod mógłby się wyłożyć (czekam na propozycje takowych
). Każdy instrument zna swoje miejsce w przestrzeni, żadne dźwięki na siebie nie nachodzą i sobie nie przeszkadzają. Jednym słowem pełna dyscyplina w jak najlepszym tego słowa znaczeniu.
Recenzja skromna, z całą pewnością niewyczerpująca całego tematu, ale tak to z grubsza wygląda. Pomimo mojego początkowego sceptycyzmu okazało się, że Vinnie z Red Wine Audio wiedział co robi modyfikując po raz pierwszy wpierw iPoda 4g a potem 5g. Pozostaje jednak pytanie czy iMod wart jest w swojej oryginalnej ceny dyktowanej przez RWA? Ja bym tyle nie dał… Bezsprzecznym faktem jest jednak to, że iMod to z całą pewnością crème de la crème w sferze przenośnych playerów zarówno w aspekcie jakości dźwięku jak i szeroko pojętej ergonomii i funkcjonalności. Kolejne generacje iPodów mają swoje premiery, jednak to stary dobry ziModowany 5g staje się powoli dźwiękową legendą. W każdej legendzie jest ziarnko prawdy, a w tej jest jej nawet cały worek.
- Forza Lazio
Ten post był edytowany przez Forza Lazio dnia: 11 październik 2011 - 20:45














