Recenzja Phonak Audeo PFE 112 Perfect fit
Dziś stałem się szczęśliwym posiadaczem słuchawek firmy Phonak Audeo PFE 112.
Pokrótce historia wyglądała następująco: Któregoś miłego zimowego wieczoru - jakieś dwa tygodnie temu "przekopując" internet natknąłem się na nowe nieznane mi wcześniej słuchawki, nieznanej mi wcześniej firmy Phonak. Wystarczyło jedno spojrzenie na wykres częstotliwości przenoszenia - zrozumiałem - osiągnęli to do czego Etymotic dąży od 30lat. Przeczytałem kilka opinii na jakimś forum - sytuacja mnie zaskoczyła - średnica SE530, klarowność UE 11PRO, super głęboki bas dobrze kontrolowany. Wszystko na jednym przetworniku! - Nie może być! Zacząłem rozpaczliwe poszukiwania... Allegro - nie ma, e-bay - nie ma, sklepy internetowe - nie ma! Darowałem sobie. Po tygodniu naszło mnie znowu - zadzwoniłem do Phonak Polska - są! dostałem namiar do sklepu w Warszawie na ul. Ponieckiej 2. Eureka! Umówiłem się na spotkanie - następnego dnia byłem w sklepie. Porozmawiałem z Panem ze sklepu, niestety żadna obniżka ceny nie wchodziła w grę
Dzisiaj zawitałem do sklepu, z bólem serca wydałem grube pieniądze. Czy warto, poczekajcie do opisu dźwięku - na razie muszę się do nich nieco przyzwyczaić. Zapewniam z góry że te słuchawki to nie lada rewolucja
Opakowanie
Phonak bardzo postarał się o wygląd słuchawek, nie zapomniał też o estetycznym opakowaniu. Dostajemy słuchawki w eleganckim czarnym lub białym opakowaniu, w środku znajdziemy przykrywkę pokrytą czymś zamszo-podobnym. W środku znajdziemy komplet filterków - dwie pary "basowe" i jedna zwykła (druga zwykła jest w słuchawkach). Filterki mają starczyć na rok - z tego co mi powiedziano, a koszt nowych to 30zł.
Dostajemy również futerał z dwoma kieszonkami. Wykonany jest dosyć porządnie, ale daleko mu do case'a w stylu Ultimate Ears. Futerał jest miękki, ale nowością jest możliwość zamocowania go np. do paska lub do kluczy. W komplecie znalazł się także cleaning tool do czyszczenia słuchawek, tool do zmiany filterków, 3 pary tipsów, jedna para Comply T-130 w rozmiarze M (na stronie Comply dostępne też S i L). Odcinki pamięciowe, które możemy zamontować według uznania na kabelku. Instrukcje - 3 w trzech językach.
I tu mam pewne obiekcje. W tej cenie wypadało by dodać przejściówkę na dużego jacka, przejściówkę samolotową, 3 pary Comply w trzech rozmiarach, a nie tylko jedną. Myślę, że co najmniej bi-flange. Przydałby się również przedłużacz kabelka.
Wykonanie i wygoda
Sama jakość wykonania jest dobra. Nie porywa, nie zachwyca, ale też nie jest tragicznie, jest po prostu dobrze. Kabel jest miękki i delikatny w dotyku, wtyczka zakończona prosto - ewenement w IEM'ach. Dla bardzo wysokich osób (powyżej 190cm) kabel może być zwyczajnie za krótki. Mi długość kabla bardzo przeszkadzała w monitorowaniu gitary - nie można wstać z gitarą, bo kabel jest zbyt krótki. Ogólnie słuchawki sprawiają wrażenie delikatnych i bardzo kruchych. Na szczęście wcale tak nie jest. Są solidne.
Perfect Fit? - Jak najbardziej! Phonak zadbał o komfort użytkowników - w końcu to firma z długoletnim doświadczeniem w opiece nad słuchem. Moim zdaniem słuchawki Audeo są wygodniejsze niż Westone UM1. Są mniejsze od UM1 i ergonomiczniej wykonane. Poza tym są dużo lżejsze od Westone'ów i dzięki temu można szybko zapomnieć, że ma się je w uszach.
Problemem, na który narzekałbym, byłby odcinek pamięciowy - po założeniu go kabel zaczyna się wykrzywiać. Trudno go założyć za ucho, tak żeby Comply nie zdążyły się rozprężyć. Za to muszę przyznać że odcinka pamięciowego w ogóle się nie czuje, jest delikatny i idealnie dopasowany - na tym tle UE przegrywa.
Microphonics jest niezauważalne. Dodatkowo możemy nosić słuchawki puszczone po plecach lub z przodu. W UE przeszkadzał mi sztywny kabel, jeszcze bardziej sztywniejący na mrozie. Tutaj nie ma takich problemów.
W słuchawkach z powodzeniem położymy się w łóżku nawet na boku.
Dźwięk
Wspomnijmy że są to słuchawki jedno przetwornikowe ("high precision balanced armature").
Audeo +D2 = Ideał
Słuchawki nie wymagają żadnego podbicia. Zaznaczę, że grają dosyć cicho. Na D2 muszę podkręcać do 26-28. Zgrywają się idealnie, bardzo wyważony dźwięk. Wszystkie pasma słychać jednakowo. Żadne nie nachodzi na drugie. Idealna separacja, idealna lokalizacja, idealna scena, same ideały - TAK!
Oczywiście lokalizacja instrumentów...
Słuchawki stawiają trochę na wokal, trochę na muzykę. Mamy do dyspozycji intymne, niemal, wokale. Ale obok ogromną przestrzeń dźwięku, rozpiętość tonalną i klarowność.
Live w Westone'ach? NIE! Live w Phonak Audeo
Audeo też spełnią oczekiwania osób, które słuchają muzyki w niskiej jakości, 128kbit/s a nawet 96kbit/s nie będą przeszkadzać, mimo że już przy 96 wybitnie słychać kompresję. Słuchawki nie są wybredne jeśli chodzi o jakość, oczywiście .flac robi im najlepiej
Konkrety:
Zaczniemy od basu. Ten jest mocny bardzo miękki w dźwięku, podobny do takiego z membrany. Potrafi zejść tak nisko, że trzęsie naszym mózgiem, jednocześnie mamy wrażenie trzęsienia ziemi albo czegoś w ten deseń - bas jest zdecydowanie głębszy, przystępniejszy i mniej nachalny niż w super.fi 5Pro. Z pewnością też o niebo lepiej kontrolowany. Bardzo dobrze jest też wpasowany w resztę pasma - nie zachodzi na inne częstotliwości, nie sprawia też wrażenia ciemnego i mrocznego. Jeśli chodzi o ADSR to jest on trudny do opisania... Atack jest szybki decay jest nieco dłuższy, a relase jest nie za szybki nie za wolny.
Wyższy bas: Audeo, powiedziałbym, faworyzują nieco perkusję. Perkusję słychać w utworach bardzo wyraźnie, natomiast nie przeszkadza to w żaden sposób reszcie pasma. Raczej wpływa jeszcze bardziej na dokładność.
Średnie: Tak jak wspominałem mamy do czynienia z intymnymi wokalami. Szczególnie kobiecymi. Średnica jest bardzo dobrze wkomponowana. Jest na wysokim poziomie. Jest trochę podkolorowana jednak nie za bardzo. Dodaje tego "funu" ze słuchania.
Wysoka średnica: Tu jest bardzo ciekawie, to z czym nie radziły sobie Westone UM1, szczególnie w kwestii separacji tego pasma, w Audeo jest przenoszone na odpowiednim poziomie. Gitary usłyszymy w najbardziej gęstej muzyce, wyższe wokale też. Wysokie średnie brzmią raczej neutralnie i już nie ulegają takiej koloryzacji, jak sama średnica.
Wysokie: Na samym początku mamy do czynienia z sybilizowaniem i to bardzo mocnym - takim, że bolały mnie zęby
Nie mogę też pominąć tutaj instrumentów symfonicznych, które pojawiają się na Audeo w pełnej swojej klasie. Dzwonki, smyczki, talerze są przegenialne.
W bezpośrednim porównaniu do Ultimate Ears super.fi 5Pro:
UE brzmią nieco ciemniej, mniej klarownie, nieco mulą. Audeo ma niesamowite wysokie i głębszy, lepiej kontrolowany, lepszej jakości, precyzyjniejszy bas. Super.fi są zalane wysokim basem, źle kontrolowanym.
Audeo oferują intymność i neutralność za razem. UE miały problem ze słabej jakości .mp3 miały również problem z poprawnym odtworzeniem nagrań masterowanych np. na Westone'ach (zespół Emery). Audeo radzi sobie ze wszystkim.
Filterki "basowe" obniżają, tak naprawdę, poziom wysokich dlatego mamy wrażenie większej ilości basu, będzie to niewątpliwym rozwiązaniem dla osób którym przeszkadza sybilizacja.
Nie zauważyłem też większej różnicy w tipsach. Comply i zwykłe silikony mają bardzo podobną sygnaturę. Comply nieco uwypukla średnicę, ale poza tym nie ma większej różnicy, jedynie w izolacji.
Z Sansa C250v2 jest dosyć chłodno wręcz analitycznie. Więcej wysokich, więcej na wyższej średnicy ale jeszcze większa rozdzielczość. Więcej przestrzeni. Bas jest, jak gdyby dodatkiem. Bas jest konkretny, ale go brakuje. Myślę, że "basowe" filterki załatwiłyby sprawę. Na sansie prezentacja jest zupełnie inna niż na D2. D2 dawał prawdziwą naturalność z odrobiną funu. Sansa daje pełną analityczność i neutralność.
Z iPodem Nano 8GB gen. 2 jest ciekawie. Na początku nie przepuściłem okazji żeby posłuchać Ultimate Earsów. I tu pełne zaskoczenie. Super.fi 5 Pro potrafią fajnie zagrać. Z UE jest klarownie i przejrzyście. Fajny miły bas, nie ma efektu zalania słuchawek niekontrolowanym wysokim basem - to co miało miejsce w Cowonie D2. Scena jakby większa. Ogólnie pełne zaskoczenie, bardzo pozytywne. UE wybija się tym wysokim basem i niską średnicą, ale nie zabardzo. Są po prostu ciepłe. Wysokie tony stanowiły dodatek i gdzieś tylko daleko muskały talerze, wokale były bardzo przyjemne. Byłem ciekaw efektów z Phonak Audeo... Audeo nie zaskoczyły mnie wybitnie po przesiadce z super.fi. Na pierwszy plan wysunęła się jeszcze bardziej średnica, bardzo fajnie zagrały instrumenty dęte. Generalnie bas dużo lepszej jakości, ale miałem wrażenie, że ten iPod jest za słaby, aby napędzić w pełni Audeo. Mimo to na ilość basu nie można narzekać. Przyjemna scena, głębsza zdecydowanie niż Cowona. Pasma w porównaniu do super.fi "wyglądały" na bardziej poukładane. I bardziej analityczne. Natomiast brzmienie nie wydało mi się chłodne. Raczej dużo neutralności z naciskiem na niską średnicę. Duża szczegółowość. Co mnie zaskoczyło to to że Audeo poradziły sobie ze starymi przebojami lat '70, jak i z hip-hopem. Łona brzmiał bardzo fajnie ilość basu była taka, jaka była potrzebna.
Połączenie z iPodem wychodzi bardzo ciekawie. Powiedziałbym że osoby które słyszały super.fi z iPodem nie odczułyby większej różnicy. Mimo wszystko Phonaki i tak mają pewne zalety które deklasują w moich oczach Ultimate Ears. Widać też że Ultimate Ears projektuje słuchawki typowo pod iPody...
Audeo potrzebuje raczej ciepłego źródła takiego jak Cowon, ale wymagana jest też spora moc grajka. Jestem w stanie przypuścić że z większym iPodem typu Video zgrałby się jeszcze lepiej.
Monitoring
Tu jest o dziwo raczej przeciętnie, może to wina mojego wzmacniacza gitarowego, niewątpliwie ideałem do monitorowania, jak do tej pory, były ER6i. Audeo oczywiście radzą sobie. Akord to akord, dźwięk to dźwięk jest na pewno lepiej niż z super.fi gdzie akord zmieniał się w szum. Jak wspomniałem narzekałbym na długość kabla. Nie jest źle, nie jest wybitnie. Spodziewałem się czegoś więcej.
Podsumowanie:
Phonak Audeo PFE 112 oferują coś czego można doświadczyć dopiero w słuchawkach za 2-4razy tyle. Przestrzeń, ogromną scenę, niesamowitą lokalizację instrumentów i nieprzeciętne pasmo przenoszenia.
Są słuchawkami na pewno wartymi uwagi, szczególnie rozważając coś do 1000zł.
Wszystko pięknie, ale... Mam tak naprawdę zastrzeżenia do ceny. W podobnej cenie (albo i taniej) kupimy nowe Super.fi 5Pro, które oferują dużo więcej tzw. "fjuczersów", ale dźwiękowo na pewno mniej. Za 60zł więcej możemy zrobić Customy LiveWires T1. to też daje do myślenia... Z jednej strony cena jest nieprzyzwoicie wysoka, z drugiej oferowany przez nie dźwięk myślę, że jest wart wzięcia ich pod uwagę. Są to również, niewątpliwie, najlepsze słuchawki jakie w życiu słyszałem. Myślę, że nie popełnię błędu jeśli przyrównam je do półki HD650.
Phonak naprawdę się postarał, odwalił ciężką robotę, żeby stworzyć coś niemal perfekcyjnego.
Specyfikacja:
- Driver: single balanced armature
- Sensitivity: 107 dB @ 1 mW
- Impedance: 32 Ohm @ 1 kHz
- Frequency range: 5 Hz ? 17 kHz
- Cable: 110 cm / 3.6 ft (Y-style), straight 3.5 mm gold-plated plug, microphone (optional)
- Accessories: Carrying case, silicon tips (S/M/L), Comply foam tips (M), cleaning tool, acoustic filters, silicon ear guides
Uzupełnienie: http://www.anythingb...hone-review.php
Dziękuję.
Fotki na koniec
I nieco artystycznie ze żródełkiem:




Multi-Moderation: cokupic sluchawki ROZWIĄZANE











