Recommended Posts

Czyli słyszysz zakres pasma (niepełny) CD Audio. Potwierdzasz to co napisaliśmy. Zmiana sprzętu to najczęściej zmiana charakterystyki brzmienia, a w minimalnym stopniu (przynajmniej od pewnego poziomu) poprawa SQ. Więcej to ma wspólnego - słyszana różnica - z "equalizacją sprzętową" niż wzrostem SQ. A szczególnie jeśli mówimy o sprzęcie przenośnym. Liczą się również (szczególnie w sprzęcie przenośnym) takie parametry jak moc wyjściowa, impedancja wyjściowa (która potrafi bardzo mocno wpłynąć na reprodukcję dźwięku), parametry mierzalne w obrębie ludzkiej percepcji np. poziom szumu, współczynnik zawartości harmonicznych (THD), crosstalk (przesłuch), dynamic range (rozpiętość tonalna) itd. Także niewątpliwie w obrębie tych parametrów będą występować znaczne różnice w reprodukcji dźwięku, ale na potrzeby teoretycznego porównania ww formatów dźwięku przyjęliśmy, że mamy do czynienia z idealną reprodukcją dźwięku - dalej nie zmienia to faktu, że tej różnicy w jakości sposobu zapisu cyfrowego powyżej CD Audio się nie usłyszy, a między prawidłowo skonwertowanymi formatami kompresji stratnej o wysokiej szybkości transmisji bitów na sprzęcie przenośnym... powodzenia.

btw. Badania kohortowe są intencjonalnie wykonywane na przypadkowych ludziach, by określić uśredniony obraz dla większości populacji. Tak czy inaczej, nawet próby badań na samozwańczych audiofilach nie odbiegają od ogólnego obrazu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale jak napisałeś, sprzęt i materiał muzyczny mają duży wpływ. Zauważ że większość ludzi szuka tego czego im brak. Młodzi - basu, starsi wysokich tonów czyli każdy będzie inaczej oceniał. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Jaro54 napisał:

Ale jak napisałeś, sprzęt i materiał muzyczny mają duży wpływ. Zauważ że większość ludzi szuka tego czego im brak. Młodzi - basu, starsi wysokich tonów czyli każdy będzie inaczej oceniał. 

A co ma wiek do tego wszystkiego? Jedynie słuch się przytępia, ale taka generalizacja jest krzywdząca i nieprawdziwa.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę dziwię się, że w takiej dyspucie tak mało jest o jednym z najważniejszych czynników, który znacząco wpływa na całokształt immersji dźwięku...

Padają wypowiedzi na temat zastosowanych technologii, kompresji, źródeł, komponentów etc. Oczywiście, to również ma wpływ, również spory, jednak dość mocno pominięto, zdaje się, czynnik ludzki - psychoakustykę. :)

 

Nie jest dalekim od prawdy to, że formatów bezstratnych słucha się ze względu na komfort psychiczny. Różnice pod względem technicznym są, jedni wychwycą je bardziej, inni mniej, a jeszcze innym będzie to zupełnie obojętne.

Wszystkie wcześniejsze składowe, z psychoakustyką włącznie, stanowią nierozerwalną całość subiektywnych wrażeń odsłuchowych.

 

Jak już pisałem wcześniej, nie zapominajcie o tym, aby cieszyć się z słuchania muzyki! Nieważne jest jak słuchasz, ważne, żeby Tobie się podobało. ;)

 

Doszła tutaj jeszcze kwestia loudness war, która, moim zdaniem, jest krzywdząca już na starcie, nawet z punktu widzenia zwykłego konsumenta.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja mam chyba jakieś 'inne uszy' bo dla mnie w M1 basu jest pod dostatkiem.

Trochę się obawiałem tego zakupu ale jestem bardzo zadowolony.

Nawet parujac telefon przez bluetooth widać różnicę na plus.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co dziwne udało mi się zagrać Spotify przez USB z M1 jako DAC.
Próbowałem to samo z Smsl idol i nie działało ;)

Jeszcze dziwniejsze jest to że moje pierwsze wrażenie jest takie że lepiej zagrała opcja telefon połączony z M1 po bluetooth od M1 polaczony przez USB
(Telefon Xiaomi Redmi 3s)

Wysłane z mojego Redmi 3S przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa wersja oprogramowania 4.2

  1. Dodana obsługa kodeka OPUS
  2. Szybsze przewijanie tekstu
  3. Drobne poprawki
  4. Nadal tryb czuwania zamiast autowyłączania :(

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Dnia 5.02.2018 o 20:34, daviox napisał:

Naprawdę dziwię się, że w takiej dyspucie tak mało jest o jednym z najważniejszych czynników, który znacząco wpływa na całokształt immersji dźwięku...

Padają wypowiedzi na temat zastosowanych technologii, kompresji, źródeł, komponentów etc. Oczywiście, to również ma wpływ, również spory, jednak dość mocno pominięto, zdaje się, czynnik ludzki - psychoakustykę. :)

 

Nie jest dalekim od prawdy to, że formatów bezstratnych słucha się ze względu na komfort psychiczny. Różnice pod względem technicznym są, jedni wychwycą je bardziej, inni mniej, a jeszcze innym będzie to zupełnie obojętne.

Wszystkie wcześniejsze składowe, z psychoakustyką włącznie, stanowią nierozerwalną całość subiektywnych wrażeń odsłuchowych.

 

To nie jest psychoakustyka. Psychoakustyka w naszej branży audio zajmuje się tym czy i jak dany pomiar wpływa na preferencje słuchacza. Czyli np. pomiar THD z prototypu słuchawek A wygląda korzystniej niż pomiar z prototypu B. Po testach psychoakustycznych okazuje się, że ludzie wolą B, bo dodatkowe zniekształcenia wpłynęły korzystniej na ogólny balans tonalny. Świetny przykład - Sennheiser HD800 kontra HD800S.

Druga sprawa, w akustyce nie mówimy o rozpiętości tonalnej, tylko o zakresie dynamicznym. Może nie robić różnicy w tej rozmowie, ale dużo prościej jest mówić o muzyce, gdy nie miesza się tonu (wysokiego, niskiego, fałszywego) z dynamiką (forte, piano, pianissimo).

Jeśli chodzi o psychologię, to jest bardzo proste. Można całe życie bredzić o niskiej jakości formatu mp3 (Boże, samo to zdanie to nonsens), wybierać karty dźwiękowe po danych technicznych i maksymalnym próbkowaniu i czuć się komfortowo tylko, jak się ma całą kolekcję w DSD i wybierać tylko albumy z naklejką MQA. Można też zrobić sobie jeden test i z pełną świadomością to olać, wiedząc, że różnicy i tak się nie usłyszy, nic nie istnieje celowo, a każdy kiedyś umrze. ;)

Edytowane przez rhalf

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, rhalf napisał:

 

 

To nie jest psychoakustyka. Psychoakustyka w naszej branży audio zajmuje się tym czy i jak dany pomiar wpływa na preferencje słuchacza. Czyli np. pomiar THD z prototypu słuchawek A wygląda korzystniej niż pomiar z prototypu B. Po testach psychoakustycznych okazuje się, że ludzie wolą B, bo dodatkowe zniekształcenia wpłynęły korzystniej na ogólny balans tonalny. Świetny przykład - Sennheiser HD800 kontra HD800S.

Druga sprawa, w akustyce nie mówimy o rozpiętości tonalnej, tylko o zakresie dynamicznym. Może nie robić różnicy w tej rozmowie, ale dużo prościej jest mówić o muzyce, gdy nie miesza się tonu (wysokiego, niskiego, fałszywego) z dynamiką (forte, piano, pianissimo).

Jeśli chodzi o psychologię, to jest bardzo proste. Można całe życie bredzić o niskiej jakości formatu mp3 (Boże, samo to zdanie to nonsens), wybierać karty dźwiękowe po danych technicznych i maksymalnym próbkowaniu i czuć się komfortowo tylko, jak się ma całą kolekcję w DSD i wybierać tylko albumy z naklejką MQA. Można też zrobić sobie jeden test i z pełną świadomością to olać, wiedząc, że różnicy i tak się nie usłyszy, nic nie istnieje celowo, a każdy kiedyś umrze. ;)

Widać źle się wyraziłem, jednakże clou mojej wypowiedzi wciąż pozostaje niezmienne. ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A zaczęło się od podważania jakości Shanlinga M1. Jak już ustaliliśmy nie nadaje się do rozwalania czachy :D . Problem tu tkwi w tym że ewidentnie postawiono w nim na dostarczenie dźwięku o niskich zniekształceniach.Dość trudno jest w nim uzyskać pełną jego moc. Dlatego DAP-y mniej od niego wyrafinowane lecz pozwalające na wejście ich wzmacniacza słuchawkowego w przesterowanie, któremu towarzyszą wysokie zniekształcenia,lepiej się do tego celu nadają. Wynika  to w dużej mierze z tego że jego equalizer pozwala na dość delikatne zmiany i do tego podbicie jakiegoś pasma owocuje obniżeniem ogólnego poziomu dźwięku. Dlatego im bardziej czachorozwalacz sobie podbije bas dla doznania ekstazy, tym mniej ma do tego mocy w całym pasmie. Do tego nie da się go doprowadzić do przesterowania. o niskich zniekształceniach i wysokiej rozdzielczości tego DAP-a można się przekonać na dobrze rozdzielczych słuchawkach. Podejrzewam ze efekty przesterowania na Sansie mogły zostać odczytane jako wysoka detaliczność. Faktycznie lekkie przybrudzenie góry Sansy Clipa może na niektórych słuchawkach dawać dość dźwięczne podbarwienia. Możliwości korektora parametrycznego z Rockboxa są daleko większe niż skromnego EQ w M1. Wysoki współczynnik tłumienia M1 sprzyja dobrej kontroli basu. Z drugiej strony jest powodem przez co nie jest w stanie rozbujać membran tak mocno jak DAP-y o miększym brzmieniu w tym zakresie. Problemem okazało się nie to że M1 jest kiepski, raczej to że zbyt  wyrafinowany lecz postawiony na współpracę z wysokoefektywnymi słuchawkami do sprzętu przenośnego, ze wskazaniem na słuchawki dokanałowe. Słuchawki o niskiej skuteczności i wysokiej impedancji też napędzą, tyle że będą grały dość cicho.

Edytowane przez MobyDick
  • Like 5
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, MobyDick napisał:

A zaczęło się od podważania jakości Shanlinga M1. Jak już ustaliliśmy nie nadaje się do rozwalania czachy :D . Problem tu tkwi w tym że ewidentnie postawiono w nim na dostarczenie dźwięku o niskich zniekształceniach.Dość trudno jest w nim uzyskać pełną jego moc. Dlatego DAP-y mniej od niego wyrafinowane lecz pozwalające na wejście ich wzmacniacza słuchawkowego w przesterowanie, któremu towarzyszą wysokie zniekształcenia,lepiej się do tego celu nadają. Wynika  to w dużej mierze z tego że jego equalizer pozwala na dość delikatne zmiany i do tego podbicie jakiegoś pasma owocuje obniżeniem ogólnego poziomu dźwięku. Dlatego im bardziej czachorozwalacz sobie podbije bas dla doznania ekstazy, tym mniej ma do tego mocy w całym pasmie. Do tego nie da się go doprowadzić do przesterowania. o niskich zniekształceniach i wysokiej rozdzielczości tego DAP-a można się przekonać na dobrze rozdzielczych słuchawkach. Podejrzewam ze efekty przesterowania na Sansie mogły zostać odczytane jako wysoka detaliczność. Faktycznie lekkie przybrudzenie góry Sansy Clipa może na niektórych słuchawkach dawać dość dźwięczne podbarwienia. Możliwości korektora parametrycznego z Rockboxa są daleko większe niż skromnego EQ w M1. Wysoki współczynnik tłumienia M1 sprzyja dobrej kontroli basu. Z drugiej strony jest powodem przez co nie jest w stanie rozbujać membran tak mocno jak DAP-y o miększym brzmieniu w tym zakresie. Problemem okazało się nie to że M1 jest kiepski, raczej to że zbyt  wyrafinowany lecz postawiony na współpracę z wysokoefektywnymi słuchawkami do sprzętu przenośnego, ze wskazaniem na słuchawki dokanałowe. Słuchawki o niskiej skuteczności i wysokiej impedancji też napędzą, tyle że będą grały dość cicho.

Dokładnie, jednak jak można było zauważyć, nie każdy jest w stanie to zrozumieć, więc zaczyna wyzywać na prawo i lewo.

Remedium na skrajne niezadowolenie z jakiegokolwiek zakupu zawsze było: sprzedać/zwrócić.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, MobyDick napisał:

A zaczęło się od podważania jakości Shanlinga M1. Jak już ustaliliśmy nie nadaje się do rozwalania czachy :D . Problem tu tkwi w tym że ewidentnie postawiono w nim na dostarczenie dźwięku o niskich zniekształceniach.Dość trudno jest w nim uzyskać pełną jego moc. Dlatego DAP-y mniej od niego wyrafinowane lecz pozwalające na wejście ich wzmacniacza słuchawkowego w przesterowanie, któremu towarzyszą wysokie zniekształcenia,lepiej się do tego celu nadają. Wynika  to w dużej mierze z tego że jego equalizer pozwala na dość delikatne zmiany i do tego podbicie jakiegoś pasma owocuje obniżeniem ogólnego poziomu dźwięku. Dlatego im bardziej czachorozwalacz sobie podbije bas dla doznania ekstazy, tym mniej ma do tego mocy w całym pasmie. Do tego nie da się go doprowadzić do przesterowania. o niskich zniekształceniach i wysokiej rozdzielczości tego DAP-a można się przekonać na dobrze rozdzielczych słuchawkach. Podejrzewam ze efekty przesterowania na Sansie mogły zostać odczytane jako wysoka detaliczność. Faktycznie lekkie przybrudzenie góry Sansy Clipa może na niektórych słuchawkach dawać dość dźwięczne podbarwienia. Możliwości korektora parametrycznego z Rockboxa są daleko większe niż skromnego EQ w M1. Wysoki współczynnik tłumienia M1 sprzyja dobrej kontroli basu. Z drugiej strony jest powodem przez co nie jest w stanie rozbujać membran tak mocno jak DAP-y o miększym brzmieniu w tym zakresie. Problemem okazało się nie to że M1 jest kiepski, raczej to że zbyt  wyrafinowany lecz postawiony na współpracę z wysokoefektywnymi słuchawkami do sprzętu przenośnego, ze wskazaniem na słuchawki dokanałowe. Słuchawki o niskiej skuteczności i wysokiej impedancji też napędzą, tyle że będą grały dość cicho.

No bardziej w punkt się nie da, zamknąłeś temat :D

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Nie masz uprawnień, żeby korzystać z Czatboxa
    Załaduj więcej