Skocz do zawartości
FiiO FH5 - przedsprzedaż Więcej informacji... ×

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'venture electronics' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • MP3store
    • MP3Store | sklepy
    • Co kupić?
  • Ogólnie
    • Forum ogólne
    • HydePark
    • Muzyka
    • Gaming
    • Komercyjni
    • Konstruktorzy DIY
    • Wydarzenia i eventy AUDIO
  • Modyfikacje i naprawy sprzętu
    • DIY
    • Hardware
    • Naprawy
  • DAC / AMP
    • Wzmacniacze słuchawkowe
    • ADL by Furutech
    • FiiO
    • Chord Electronics
    • SMSL
    • Questyle
    • Woo Audio
  • Słuchawki
    • Słuchawki - co kupić?
    • Słuchawki ogólnie
    • Cresyn
    • Phiaton
    • SoundMAGIC
    • Takstar
    • ADL by Furutech
    • Fostex
    • VSONIC
    • MrSpeakers
    • Campfire Audio
  • Odtwarzacze przenośne audio-video
    • Odtwarzacze przenośne - co kupić?
    • iriver
    • Apple iPod
    • SanDisk
    • Cowon iAUDIO
    • iBasso
    • Fiio
    • Inne marki
  • Sprzęt stacjonarny
    • Sprzęt stacjonarny - co kupić?
    • Ogólne
    • Odtwarzacze stacjonarne (CD-Audio, CD-MP3 etc.)
    • Audio z komputera
    • Kable audio
    • Wzmacniacze
    • Głośniki
    • Wieże i "gotowe" systemy
    • Streamery
  • Głośniki bezprzewodowe (bluetooth)
    • Divoom
    • Denon
    • Edifier
    • Fresh N Rebel
    • Harman Kardon
    • JBL
    • Marshall
    • Monster
    • RIVA
    • iriver
  • Testy i recenzje
    • Testy Odtwarzaczy
    • Testy Słuchawek
    • Testy sprzętu stacjonarnego
    • Wylęgarnia testów
    • Sprzęt do testów
  • Czytniki e-booków
    • Czytniki ebooków | Ogólne
    • Czytniki ebooków | Produkty

Blogi

  • oKSYgen.pl/blog
  • mario's Blog
  • Szycha's Blog
  • Qoolqee X2's Blog
  • M@ro's Blog
  • raf_kichu's Blog
  • matej7's Blog
  • Rudy's Blog
  • Radzique's Blog
  • sjf's Blog
  • JackJacky's Blog
  • lip?@'s Blog
  • ostry1976's Blog
  • dawidek1025's Blog
  • sansa e260
  • Amcia's Blog
  • KlOcEk BlOg
  • Maniak666's Blog
  • arek01's Blog
  • barbolcia's Blog
  • Perypetie z samsungami
  • pytanko666's Blog
  • blogs_blog_24
  • Domin0's Blog
  • Kuba19's Blog
  • piotrekskc's Blog
  • herbee's Blog
  • Dziku87's Blog
  • -Thug Blog-
  • Seba_JKJ's Blog
  • gollombus' Blog
  • Hal Breg's Trivia
  • lordskoli's Blog
  • Dominik 007's Blog
  • wladca69's Blog
  • WooFer's Blog
  • siloe z życiem boje
  • selphy's Blog
  • ametyn life on real
  • VEDIA S.A.
  • CafeIT.pl
  • Zbiór radosnej twórczości.
  • Blog o początkach inwestowania
  • Daryush CD Players
  • fotomini Blog
  • Admin
  • the fuller Blog
  • the fullerBlog
  • the fullerBlog
  • D@rkSid3 Tech News
  • test
  • MUZYCZNE PRANIE
  • ble ble
  • dadi11Blog
  • Po prostu musiek
  • wielkadziuraBlog
  • Testy, teściki i ich wyniki
  • retter - liczy sie tylko muzyka
  • astellBlog
  • Blog Lorda Raydena
  • ArthassBlog
  • znienawidzonyBlog
  • znienawidzonyBlog
  • Podejrzana sprawa
  • Muzyczne sanktuarium
  • MuzoStajnia
  • Pomoc dla ofiary wypadku w Gdańsku
  • Martinez01Blog
  • Lucky1209Blog
  • Podróżowanie jest fajne
  • Ciekawostki ze świata
  • Arthass Music.log

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Lokalizacja


Zainteresowania


odtwarzacz


słuchawki


testuję


chcę

Znaleziono 3 wyniki

  1. Venture Electronics jest u nas rozpoznawalny z linii pchełek Monk (pojawiły się też Mnisie dokanałówki, ale to innym razem), jednak VE oferują też inne elementy toru audio. I jakiś czas temu, w pudle pełnym skarbów jakie do mnie dotarło z Audioheaven, krył się przenośny wzmacniacz słuchawkowy VE RunAbout. Mało tego, była to wersja PLUS! Cóż to takiego? Po przejrzeniu oferty producenta okazuje się, że jest to zestaw standardowy, z zasilaczem i krótkim interkonektem minijack-minijack. Tak więc owy “PLUS” oznacza po prostu tyle, że nie dostajemy gołego wzmacniacza, z którym nie bardzo wiemy co zrobić. Taki zestaw kosztuje u nas 399 złotych, więc raczej niedużo jak na wzmacniacz słuchawkowy. Dalsza część tekstu tradycyjnie pod linkiem https://muzostajnia.wordpress.com/2018/08/08/venture-electronics-ve-runabout-plus-rzut-uchem/
  2. "Eufonia (stgr. εὐφωνία euphonia – "piękne brzmienie") – to przyjemny brzmieniowo ton wypowiedzi, harmonijny dobór dźwięków." Wikipedia VE Monk to chińskie dzieło, które namieszało na rynku i zachwyciło nawet audiofilów z Chordami Hugo 2 i posiadającymi słuchawki wielokrotnie droższe (polecam poczytać Head-Fi o ile ktoś jeszcze tego nie zrobił). Postanowiłem, że muszę koniecznie sprawdzić co powoduje taki zachwyt nawet u ludzi, którzy na dźwięku zjedli zęby (i konto bankowe). Zwykle kiedy opisuje jakiś produkt, nie zaczynam bezpośrednio od jego ceny. Z VE Monk+ jest inaczej. Cena? 5 dolarów. Brzmienie? Możecie o nim przeczytać w recenzji, do której serdecznie zapraszam. Wygląd / wykonanie Słuchawki przychodzą do nas w plastikowym woreczku z zapięciem, w komplecie otrzymujemy same słuchawki oraz cztery pary gąbkowych "padów", które możemy założyć na obudowy dla większego komfortu. Same słuchawki są wykonane należycie, oczywiście z plastiku. Ten jest matowy, w mojej wersji półprzezroczysty i posiada ciemne zabarwienie (tzw. wersja "smoke"). Istnieje wiele odmian kolorystycznych Monków, z tego co się orientuje Venture Electronics co jakiś wypuszcza też limitowane edycje. Żadnej z nich nie miałem jeszcze okazji posiadać i testować, ale kto wie - może kiedyś coś się zamówi z Państwa Środka Chwytając Monki w dłonie mamy wrażenie, że w obudowach nic nie ma - są bardzo lekkie, co sprzyja wygodzie użytkowania (o niej więcej za moment). Przewód posiada izolację, która nie mikrofonuje ani trochę, co w tej cenie uważam za ogromny plus. Zakończono go prostym wtykiem jack 3.5mm. Nie obraziłbym się za kątowo wykonane złącze, ale te które dała fabryka na szczęście wydaje się być całkiem solidne i odporne na naprężenia. Moja wersja nie posiada pilota ani mikrofonu, ale takowy model Monków istnieje i kosztuje 11 dolarów. Całokształt wykonania oceniam na duży plus, nie ma się po prostu do czego przyczepić. Komfort Jako, że są recenzowane słuchawki są tzw. pchełkami powinny być wygodne dla sporej ilości osób. W moim uchu, które jakieś ogromne nie jest, Monki leżą bardzo stabilnie i wygodnie. Zapewne wiele użytkowników ma podobne odczucia. Nie odczuwam dyskmofortu nawet po około dwóch godzinach słuchania. Jak już wcześniej wspomniałem, wraz ze słuchawkami otrzymujemy 4 pary małych gąbeczek, które możemy nałożyć na obudowy. Nie grzeszą one jakością, ale na szczęście to chińska taniocha. Venture Electronics ma w swojej ofercie coś co nazywa się Ex Pack. To zestaw, w którym otrzymujemy jeszcze więcej małych gąbek i dodatkowe nakładki, które mają pomóc w trzymaniu się słuchawek w naszym uchu. Brzmienie (Alleluja!!!) Na początek opisu dźwięku dodam tylko, że sprzęt testowałem wraz z Samsungiem Galaxy S4 oraz laptopem Toshiba C-660D. Do obu urządzeń Monki były podłączane bezpośrednio, tzn. bez dodatkowych wzmacniaczy i DAC’ów. Jak brzmi nieco legendarny chiński wytwór? Cóż najkrócej mówiąc - eufonia! Włączam piosenkę – jedna, druga, trzecia i nie chce się ich wyjmować z uszu. Całokształt brzmienia Monków określiłbym jako dość ciepły, czysty, z dobrym basem (jak na pchełki) i świetną rozdzielczością. Być może właśnie to przyciągnęło i nadal przyciąga nabywców tego sprzętu. Okej, czyli praktycznie za bezcen mamy produkt, który zapewnia "czyste brzmienie". Wiem, "czysty dźwięk" to najbardziej wyświechtane określenie w świecie audio. Przejdźmy więc do bardziej szczegółowego opisu. Basy - dość mocne jak na pchełki. Należy o tym cały czas pamiętać – jak na pchełki. Oczywiście niemal każde słuchawki dokanałowe zapewnią nam lepsze doznania w zakresie niskich tonów. Nie można mieć wszystkiego. Myślę, że basu jest prawie wystarczająco jeśli chodzi o ilość, a do samej jakości nie mam większych zastrzeżeń. Jest ciepły i dość głęboki. Uwidacznia się bardziej gdy użyjemy jednego z dołączonych kompletów gąbek. W porównaniu z innymi pchełkami, które miałem (Apple Earbuds, czyli poprzednik EarPodsów i Sony MDR-E805) słychać w Monkach poprawę jeśli chodzi o niskie pasma. Średnica – Wyraźnie obecna, jak na moje ucho jest trochę podkreślona ponad resztę. To dobrze, ponieważ wszelka muzyka z wokalami brzmi świetnie. Maroon 5, Ania Dąbrowska, jazz – tego mogę na Monkach słuchać na okrągło ze względu na oferowane średnie tony. Jest czysto, z szeroką sceną i ogólnie dobrą wiernością przekazu. Jak na słuchawki w tej cenie można powiedzieć, że jest bezbłędnie. Brawo! Tony wysokie – Wow! Jak tu gładko! Tak właśnie sobie pomyślałem przy pierwszych utworach słuchanych na VE Monk. Swoją opinię podtrzymuję. Włączcie sobie jakąkolwiek elektronikę przez te chińskie cudo (polecam Flume), a przekonacie się. Góra nie kłuje mocno w uszy, jednocześnie ma świetną rozdzielczość jak na słuchawki w tak niskiej kwocie. Akustyczna muzyka z gitarami na pierwszym planie brzmi super (słuchałem duetu Iron & Wine). W bardzo wysokich częściach górnych rejestrów da się usłyszeć jakieś niewielkie zniekształcenia, ale to wybaczalne w produkcie budżetowym. Generalnie rzecz biorąc wysokie tony zostały zrobione porządnie, ponoć są też lepsze niż w oryginalnych VE Monkach (gdyby ktoś przysnął, to ja testuje model Monk+) Scena Co tu się dzieje?! Co ja kupiłem? 😂 Jest szeroko jak nie wiem co!!! Jak na pchełki wręcz niewyobrażalnie dobrze. Wokale może mamy lekko w głowie, ale reszta jest rozmieszczona ewidentnie na zewnątrz. Myślałem, że KZ ZST wraz ze srebrnym kablem są całkiem niezłe w tym względzie. Myliłem się. Słuchając muzyki bardziej szczegółowej i ciekawie zrealizowanej jak np. Biosphere czy Venetian Snares czuć prawdziwy potencjał Monków. Nawet miałki pop to pokazuje. Naprawdę jestem mile zaskoczony sceną tych słuchawek. Pół internetu chwali Venture Electronics za zadbanie o tą kwestię, ja też nie będę szczędził pochwał. VE Monk za szerokość sceny otrzymują moje całkowite, audiofilskie błogosławieństwo Gdyby ktoś dopiero kupił te słuchawki, albo już je ma od dłuższego czasu, polecam poniższe utwory na przetestowanie sceny: Venetian Snares – Everything About You Is Special, Iron & Wine – On Your Wings, Flume – TRUST, Jean-Michel Jarre – Equinoxe, Pt. 5 Nacieszcie sobie uszy pięknymi dźwiękami. Na zdrowie. Dla kogo VE Monk i do jakiej muzyki? A kupujcie i słuchajcie sobie co chcecie! Chyba właśnie na tym polega fenomen tego sprzętu – wydajesz mało, każdy gatunek muzyki brzmi świetnie. O to chodzi! Uważam, że tak się powinno robić słuchawki w ogóle, a co dopiero takie, które są tanie. Jeśli się obawiasz o to, że mogą się szybko zniszczyć, to kup sobie 5 sztuk od razu i hakuna matata Jak ktoś nadal ma opory czy warto to naprawdę nie wiem co napisać… Ja na pewno nadal będę się w ten sprzęt wsłuchiwał. Venture Electronics stworzyło solidny brzmieniowo produkt na każdą kieszeń. Teraz w pełni rozumiem zachwyt społeczności audiofilskiej na Head-Fi i innych forach. Totalna rekomendacja z mojej strony! Podsumowanie: Kupować!!! Zalety: - cena - jakość dźwięku i scena - dobra rozdzielczość - wygoda użytkowania - kabel, który nie mikrofonuje - rewelacyjne do każdego gatunku muzyki - dobrze zagrają praktycznie ze wszystkim (laptop, telefon, odtwarzacz mobilny) Wady: - wtyk mógłby być zagięty pod kątem 90 stopni - czy w ogóle można się do czegoś bardziej przyczepić w sprzęcie za 5 dolarów?
  3. Venture Electronics... marka o której jeszcze niedawno nikt nie słyszał, a teraz robią najlepsze pchełki jakich było dane mi słuchać... ale wszystko po kolei Zaznaczę, że odsłuchów dokonywałem na 2-giej rewizji pianek - tych pełnych, ale o mniejszej gęstości. Według mnie kreowana na nich scena jest najlepsza, a góra najmniej wycofana. DŹWIĘKOWO MOCNO RÓŻNIĄ SIĘ OD PIERWSZEJ REWIZJI PIANEK... ale tamtych nie chcę już ruszać - nie lubię ich, bo powodują, że dźwięk robi się nadmiernie ociężały. Poniższe odsłuchy były prowadzone na słabym prądowo źródle... będzie rozszerzenie jak wróci mi tor... :F edit1: poprawiłem wszystkie literówki które widziałem o godzinie 21:11 dnia 13.09. edit2: 0:22 dnia następnego - co miałem zmienić to zmieniłem --- Zacznę od góry bo to właśnie ten model najbardziej przykuł moją uwagę... przynajmniej na początku CZYTAJ UPDATE#1 =) VE ZEN 2.0 Otrzymałem je zapakowane w pancerny, wyściełany case - trochę podobny do tych znanych z CEMów, ale mniejszy. Kopułki bliźniacze do innych z oferty VE, kabel prezentujący się zdecydowanie lepiej niż u tańszych braci - w razie wypadku nie bałbym się zrobić z niego opaski uciskowej - powinien wytrzymać :F Jack kątowy, prezentujący się dość solidnie. Odsłuch. Co potrafią te 320-ohmowe potworki? Nie, to nie błąd - pchełki mają 320ohm, nie 32... ale uspokajam - większość recenzji zrobiłem na telefonie komórkowym na 1/3 skali max ZEN rozwinął chyba do granic możliwości cechy za które cenię pchełki VE - naturalność brzmienia... coś na przełomie neutralności i analogowości dające olbrzymią przyjemność z odsłuchu oraz poziom techniczny - cecha rzadko idąca w parze z przyjemną barwą, szczególnie w pchełkach (przynajmniej w moich doświadczeniach). Przykład? Technicznie lepsze HiSound Living były, ale prezentowały też bardzo nienaturalne brzmienie... Kreowana scena jest duża, źródła łatwe do zlokalizowania, można rozgraniczyć kolejne plany. Bas... takiego basu nigdy bym się w pchełkach nie spodziewał. Ma potężne (jak na pchełki) uderzenie, ale jest świetnie kontrolowany. Nie jest twardy, ale na średnicę się nie wylewa. Wyrabia w metalu i muzyce elektronicznej, czaruje w rockowych balladach. Cud miód orzeszki... Średnica, jak wspomniałem o bardzo przyjemnej barwie... na myśl przychodzą mi nauszniki Sennheisera =) Wokal jest dość blisko, nie brakuje mi powietrza, wyższa średnica jest łagodniejsza (6-9kHz), nie uświadczyłem sybilantów nawet na nagraniach definitywnie sybilujących, ale nie zaznałem też znacznego braku wyższej średnicy, a użytkownicy tego forum wiedzą, że znacznego niedomiaru tego pasma nie toleruję, bo nie podobają mi się damskie wokale, a na co dzień słucham muzyki obfitej w nie... mimo wszystko osobiście wyższej średnicy wolałbym trochę więcej. Średnica jest gęsta, powietrza nie brakuje... to i instrumenty brzmią naturalnie, szczególnie smyczkowe mi się podobają. Góra... obawiałem się o nią, ale chyba niepotrzebnie, dla mnie jest niezła, dla wielu będzie dobra - na tle dolnych i średnich rejestrów dużo bardziej wygładzona... ale wciąż bardzo czytelna - separacja i szczegółowość bardzo dobra, nie gubi się w metalu, choć dla mnie jest tam zdecydowanie zbyt grzeczna. UPDATE#1: Słuchać bez pianek próbowałem jedynie na swoim prywatnym modelu Candy... po czym zrezygnowałem z dalszych prób z innymi słuchawkami... Teraz to naprawiłem... bez zaskoczenia - minusy górują nad niewątpliwymi również plusami... we wszystkich słuchawkach oprócz ZEN. One grają lepiej nagie... a już na pewno uniwersalniej Co się zmienia? Jak to bywa ze zdjęciem gąbek wszystko, ale nie dostajemy tutaj "bezbasia" i sykliwości jak w innych modelach VE... bas się robi twardszy, szybszy - porównywalnie z Asura... a powietrza jest nawet więcej niż w Asurze z piankami... przy czym część magii dalej zostaje... Pojawia się więcej wyższej średnicy i góry, ale nie ma nawet mowy o sybilacjach czy jakiś "igiełkach"... wow. Ogólnie oddajemy większość opisanej słodyczy i gęstości na rzecz cech, które urzekły mnie w modelu Asura. W jednym zdaniu opisałbym dźwięk bez pianek jako rozwinięcie Asury na piankach z lepszymi niższymi partiami basu. Na razie tyle - to był taki UPDATE na szybko. Podziękowania dla kolegi superbart za zwrócenię uwagi na tą kwestię. Teraz idę słuchać ZEN bez pianek... fajnie byłoby je kiedyś kupić :> Najszczerzej polecam! --- VE Asura 2.0 Mały odpowiednik HD650 godoją... hmmm to już bardziej ZEN, Asura nie bałdzo, a przynajmniej nie na nowych piankach Zapakowane w ładne etui na zamek błyskawiczny. Odróżniają się od Monków głównie kątowym jackiem... i innym przetwornikiem - wyglądającym jak ten od modelu ZEN, ale innym bo "jedyne" 150ohm. Scena jest większa niż w wyższym modelu... i pod każdym względem lepsza, ale chyba nieszczelna, bo magia (a przynajmniej spora jej część) gdzieś wyciekła, a w to miejsce przyszła duża dawka powietrza. Bas też już nie robi takiego wow - jest bardziej przesunięty ku wyższym partiom - jest za to twardszy, szybszy lepiej kontrolowany... podobny do tego znanego z popularnych ostatnio siekierek, ale mocniejszy i to zdecydowanie. Średnica... TO JEST KARTA ATUTOWA tych słuchawek. Wciąż nie uświadczam sybilantów, a jednak wokale są dużo żywsze, szczególnie damskie są świetne. Wyższe partie złagodzone. Nie są tak bliskie jak w ZEN, ale mają tą ogromną swobodę i lekkość przekazu... cud, miód, orzeszki. Jazzowe kawałki nie czarują tak jak w poprzednio opisywanym modelu ale całościowo wolę tą średnicę. Góra... po opiniach ludzi i odsłuchu ZEN bałem się jej braku... niepotrzebnie - względem średnicy jest trochę wycofana, ale bez przesady - mnie wystarcza, nigdzie nie boli mnie jej niedomiar, ale trochę większa ilość na pewno poprawiłaby czytelność. Lepsza niż w ZEN. --- VE Monk Plus - Candy Limited Edition Heh... tak to jest zaczynać od góry... na co dzień bardzo mi się podobają, ale ten tekst jest swoistym pojedynkiem modeli VE Prezencja trochę podobna do do modelu Asura, ale nie ma tyle powietrza. Bas jest z mniejszym uderzeniem, ale niżej umiejscowiony - dość szybki, dość twardy i lekki. Średnica równa, nie ma sybilantów. Nie jest tak żywiołowa i napowietrzona jak w Asura, ani taka magiczna jak ZEN, ale niewiele można jej też zarzucić - duszno, ani sztucznie nie jest - wszystko na swoim miejscu. Powietrza jest na prawdę sporo. Góra wybija się trochę jeśli chodzi o jakość na tle innych pasm - ma pazur, szybka, rozdzielcza i dobrze rozciągnięta. --- VE Monk Plus Względem cukierków prezentacja jest bliższa. Całość jest bardziej v-kowa niż w Candy. Bas nie ma tej twardości i lekkości co w Limitowanej Edycji. Jest bardziej napompowany i nie taki szybki... ale wciąż dobry, szczególnie w tej cenie Średnica jest bliżej, jest ona ciemniejsza nie tak swobodna - tak jak Candy przy Asurach wydawały się normalne na średnicy tak już przy swoim zwykłym odpowiedniku błyszczą przy czym standardowe Plusy też są całkiem poprawne w tych rejestrach, choć trochę ciemnawe i duszne. Góra jest bardziej zaznaczona w standardowej edycji. Na tle reszty pokazuje najwięcej - przekazuje sporo dużo informacji, jest odpowiednio rozciągnięta. --- VE Monk (rev1) To skrobnę z pamięci, bo często ludzie mnie pytają o Monk vs Monk Plus... Bas w starych Monkach był bardziej skoncentrowany na midzie - taki, funowy, gorzej kontrolowany - mniej mi się podobał. Średnica za to była według mnie lepsza niż w standardowej edycji Plus - nie taka ciemnawa i duszna. W przypadku góry też lepszy poziom techniczny prezentowały Plus. --- Dobra... teraz przydałoby się kilka słów podsumowania... Powtórzę, że używam nowych pianek, a to mocno zmienia brzmienie - jak ktoś słuchał na starych i opis u nie pasuje to niech nie wyzywa mnie od głuchych PODSUMOWANIE VE ZEN na pewno robią na pewno największe WOW, ale w wielu istotnych aspektach przegrywają z modelem Asura, co wychodzi przy dłuższym użytkowaniu... jednak szczególnie fani dźwięku rodem ze stajni Audeze mogą być oczarowani. VE Asurato model o świetnej średnicy, grający dość uniwersalnie, ale z w pewnym stopniu wygładzoną górą i wyższą średnicą. Candy... granie uniwersalniejsze niż dotychczasowe 2 rewizje Monków. W starych nie pasowały mi skraje... w Plus było dla mnie lepiej na skrajach, ale nie na średnicy..., a tutaj nie mam większych zastrzeżeń - taka tańsza i gorsza Asura. Pół żartem, pół serio... Rekomendację dostają VE Asura 2.0 oraz Candy. VE ZEN muszą zadowolić się znaczkiem POWER, a VE Monk Plus znaczkiem Eco UPDATE#1: Zważając na odsłuch ZEN bez pianek one również dostają w pełni zasłużoną REKOMENDACJE... już bez żartu... --- Bardzo dziękuję za udostępnienie słuchawek do testów firmie Audio Heaven - http://audioheaven.eu/ --- Trochę pisałem z ludźmi odnośnie pchełek... ja jeszcze dodam w jaki sposób je noszę - bez żadnych gumowych trzymadeł. Wkładam i tyle... a więc są dość odsunięte od kanału słuchowego co w DUŻYM stopniu wpływa na odsłuch - mi to wydaje się naturalne, bo inaczej bym ich użytkować nie potrafił. Jak ktoś specjalnie układa blisko kanału to wiadomo, że całość się przyciemni, ociepli, scena zmniejszy, cała prezentacja zmieni... i dla tego pisanie o pchełkach dla mnie było dość kłopotliwe - ja napisałem to przy swoim, normalnym, codziennym użytkowaniu i nawet nie zamierzam próbować inaczej. Tyle ode mnie jeśli chodzi o komentarz do pytania "czy aby poprawnie układam je w uchu" - dla mnie poprawnie to tak jak MI odpowiada i nie widzę tu nic dziwnego
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności