Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'test' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • MP3store
    • MP3Store | sklepy
    • Co kupić?
  • Ogólnie
    • Forum ogólne
    • HydePark
    • Muzyka
    • Gaming
    • Komercyjni
    • Konstruktorzy DIY
    • Wydarzenia i eventy AUDIO
  • Modyfikacje i naprawy sprzętu
    • DIY
    • Hardware
    • Naprawy
  • DAC / AMP
    • Wzmacniacze słuchawkowe
    • ADL by Furutech
    • FiiO
    • Chord Electronics
    • SMSL
    • Questyle
    • Woo Audio
  • Słuchawki
    • Słuchawki - co kupić?
    • Słuchawki ogólnie
    • Cresyn
    • Phiaton
    • SoundMAGIC
    • Takstar
    • ADL by Furutech
    • Fostex
    • VSONIC
    • MrSpeakers
  • Odtwarzacze przenośne audio-video
    • Odtwarzacze przenośne - co kupić?
    • iriver
    • Apple iPod
    • SanDisk
    • Cowon iAUDIO
    • iBasso
    • Fiio
    • Inne marki
  • Sprzęt stacjonarny
    • Sprzęt stacjonarny - co kupić?
    • Ogólne
    • Odtwarzacze stacjonarne (CD-Audio, CD-MP3 etc.)
    • Audio z komputera
    • Kable audio
    • Wzmacniacze
    • Głośniki
    • Wieże i "gotowe" systemy
    • Streamery
  • Głośniki bezprzewodowe (bluetooth)
    • Divoom
    • Denon
    • Edifier
    • Fresh N Rebel
    • Harman Kardon
    • JBL
    • Marshall
    • Monster
    • RIVA
    • iriver
  • Testy i recenzje
    • Testy Odtwarzaczy
    • Testy Słuchawek
    • Testy sprzętu stacjonarnego
    • Wylęgarnia testów
    • Sprzęt do testów
  • Czytniki e-booków
    • Czytniki ebooków | Ogólne
    • Czytniki ebooków | Produkty

Kalendarze

Brak wyników


Znaleziono 30 wyników

  1. Zapraszamy do lektury : https://allegro.pl/artykul/test-sluchawek-soundmagic-st30-modularne-sluchawki-2w1-D5Xlk7rmoT2?bi_s=internal&bi_c=electronics&bi_m=art.agg-new
  2. Test pod linkiem: http://menworld.pl/tech/divoom-timebox-glosnik-bluetooth/
  3. Cześć Na wstępie chciałbym uprzedzić, że nie będzie to recenzja z krwi i kości (to zostawiam bardziej odpowiednim osobom [czekamy Evil ]), a bardziej test lub po prostu garść spostrzeżeń z punktu widzenia przeciętnego użytkownika. Do stworzenia tego tematu zainspirowały mnie głównie problemy z którymi spotkałem się podczas użytkowania tego urządzenia. Nie są one co prawda poważne, ale za to jest ich kilka i może zbierając je w tym temacie przynajmniej uspokoję nowych posiadaczy Szkarłatki, którzy mogliby się bać, że z ich egzemplarzem jest coś nie tak. No to jedziemy! Na początek błahostka, lekko zabawna. Po wyjęciu sprzętu z pudełka, zauważyłem przez folię kilka szarych kresek na wierzchu interfejsu. Ciśnienie od razu mi skoczyło, myślę sobie "porysowaną sztukę mi wysłali %^#$&*". Na szczęście okazało się, że to jakiś pył osadził się w rowkach szczotkowanego metalu. Przetarłem ściereczką i nie został po nim ślad, tak więc nie bójcie się jak coś takiego zobaczycie u siebie. To teraz do rzeczy: najpierw trzeba zainstalować ze strony producenta Scarlett MixControl, który jednocześnie jest mikserem oraz sterownikiem. Dopiero później podłączamy urządzenie kablem USB. Ten dodany do zestawu ma długość ok. 1m, tak więc radzę zawczasu zaopatrzyć się w dłuższą wersję. Wbrew temu co mówi instrukcja z pudełka, nie musimy rejestrować swojego egzemplarza na stronie Focusrite'a o ile potrzebny nam jest jedynie sterownik, a dodawane wtyczki ignorujemy. Instalacja i podłączenie przebiega sprawnie i szybko. Gdy DAC już działa potrzeba chwili aby zrozumieć obsługę miksera. Polecam ściągnąć ze strony instrukcję i ją ze zrozumieniem przeczytać. Nie jest zbyt długa, a może nam zaoszczędzić łamania głowy. Posłuchajmy coś w końcu. Niestety połączenie zbalansowane nie wyeliminowało szumu wzmacniacza tweetera Focali Alpha. Ciągle zachodzę w głowę czy ktoś testował te monitory przed wypuszczeniem ich na rynek. Gdyby tak było to może nie ustawiłby tak dużego wzmocnienia na stałe bez możliwości regulacji. Bezpośrednio z tego wynika wcześniej wspomniany szum, a na dodatek do czego byśmy ich nie podłączyli to są za głośne i musimy kombinować jak zmniejszyć poziom sygnału. Na szczęście w przypadku Scarlett można to zrobić wygodnie za pomocą mixera. W moim przypadku -25dB pozwoliło na wygodne sterowanie za pomocą gałki na froncie obudowy. Skoro już przy niej jesteśmy to zatrzymajmy się na chwilę. Gałka obraca się w "przyjemny" sposób, ale pomiędzy godziną 10 a 12 napotyka wyczuwalnie większy opór i musimy włożyć więcej siły aby go przełamać. Jeśli chodzi o potencjometr to żadna niespodzianka: na dole skali balans kanałów jest zaburzony. Podobnie jest w przypadku gałek wyjść słuchawkowych, jednak tu na początku skali jest tak cicho, że nie powinno to przeszkadzać. Jeśli chodzi o ich całkowitą głośność to nie mam zastrzeżeń. Zarówno HM5 jak i HD669 dają zadowalający poziom przy mniej więcej połowie zakresu. Na zdjęciu można zobaczyć od którego momentu kanały grają równo, poniżej tego zjeżdżają na prawo. I to jest dobry moment aby przejść do problemów jakie mam z tym urządzeniem: 1. Gałka na froncie steruje poziomem wyjść liniowych 1 i 2. Pokrętło w mikserze programowym działa na wszystkie wyjścia, włącznie ze słuchawkowymi, tak więc dostosowując się do monitorów straciłem 25dB także na słuchawkach. Mimo to dalej na moich nausznikach można uzyskać zadowalający poziom, także się nie czepiam. Poza tym to raczej wina monitorów niż interfejsu. Prawdopodobnie każdy kto posiada monitory z płynną regulacją wzmocnienia nie będzie miał z tym w ogóle problemu. 2. Wyjścia słuchawkowe nie są rozdzielone z liniowymi. Słuchawki nr1 są odbiciem wyjść liniowych 1 i 2, a słuchawki nr2 wyjść 3 i 4. Co z tego, że w mikserze możemy stworzyć 4 niezależne miksy stereo, skoro wyjścia mamy tak naprawdę 2. Gdyby były rozdzielone to do par wyjść liniowych moglibyśmy podłączyć 2 wzmacniacze słuchawkowe i w sumie mieć 4 odsłuchy, każdy inaczej skonfigurowany. To może przeszkadzać tylko komuś kto chciałby nagrywać więcej niż 2 osoby jednocześnie. 3. Bezpośrednio związane z pkt. 2 jest to, że w mikserze możemy wyciszyć każde wyjście liniowe z osobna, ale jednocześnie wyciszamy odpowiadające im wyjścia słuchawkowe. Tej decyzji projektantów całkowicie nie rozumiem. 4. Po podłączeniu słuchawek wyjścia liniowe nie są odłączane. Dziwny wybór wg mnie skoro sprzęt jest przeznaczony dla monitorów, które przeważnie nie mają sterowania głośnością, a tym bardziej opcji mute, a przyciski zasilania umieszczone są z tyłu kolumny. Nie jest to problemem o ile monitory mamy podłączone pod wyjścia 1 i 2, wtedy wystarczy skręcić gałkę na minimum (chyba, że są tak głośne jak moje, wtedy dalej będzie je lekko słychać. Tutaj też pomaga ściszenie w mikserze). 5. Tutaj pojawia się coś dziwnego i mam nadzieję, że uda mi się to wytłumaczyć. Po wyciszeniu wyjść 1 i 2 do których mam podłączone monitory słychać na nich cicho to co jest skierowane na wyjścia 3 i 4 (do których nic nie jest podłączone). Poziom się lekko podnosi gdy pod 3 i 4 jest podłączony SAM kabel. Pozbyć się można tego przez wyciszenie wyjść 3 i 4 w mikserze. Nie mam pojęcia czym jest to spowodowane, prawdopodobnie jakaś wada konstrukcyjna, której użytkownik nie jest w stanie wyeliminować. Efekt ten działa w obie strony, tj. na wyjściach 3 i 4 słychać lekko to co powinno być w 1 i 2. 6. Z monitorów dobiega cichy pisk o wysokiej częstotliwości. Słychać go z odległości odsłuchowej przy cichszych fragmentach muzyki, albo przy oglądaniu filmów itp. Jest niezależny od poziomu głośności i pojawia się tylko gdy coś odtwarzamy (czyli lecą dane po USB). Po zatrzymaniu odtwarzania lub odłączeniu kabla USB pisk znika. Problem ten nie występuje po podłączeniu do laptopa. 7. Po podłączeniu SAMEGO kabla gitarowego i lekkim podkręceniu gaina słychać spory „brum”, charakterystyczny dla kart dźwiękowych na USB. Jak dla mnie, to wyklucza nagranie dobrych śladów. Znowu, na laptopie problem ten nie występuje, a odkręcenie gaina na maksa daje jedynie typowy szum wzmacniacza, co jak domyślam się jest normalne, a przynajmniej w tej klasie urządzenia. 8. Często korzystając ze Scarlett MixControl interfejs zostaje odłączony od komputera. Trzeba wtedy go przyciskiem wyłączyć i włączyć ponownie. Nie zdarzyło mi się to ani razu kiedy mikser był zamknięty. 9. Interfejs nie nadaje się do odtwarzania bit-perfect. Sprawdzałem tylko na foobar+asio, ale podejrzewam że z innymi sterownikami i playerami będzie podobnie. Kiedy włącza się utwór o innym sample rate niż poprzedni to piosenka się zawiesza i trzeba ją uruchomić ponownie, ponieważ DAC musiał się przestawić na zadaną częstotliwość próbkowania. Nie robi tego płynnie, jak np. X1s. Czy biorąc pod uwagę te wszystkie problemy odradzam zakup Scarlett 6i6? W żadnym wypadku. Wielu z tych niedogodności możecie w ogóle nie doświadczyć lub będą dla was nieistotne. Niektóre z nich można łatwo wyeliminować, inne spowodowane są sprzętem towarzyszącym. Tę listę stworzyłem raczej jako przewodnik dla przyszłych posiadaczy oraz obecnych, którzy natrafili na podobne przeszkody. Poza tym Scarlett ma wiele zalet, o których na pewno jeszcze wspomnę w tym temacie. Jeśli przyjdą mi do głowy jakieś inne spostrzeżenia, to będę aktualizował listę. Jeśli chodzi o jakość nagrywania, to na dniach sprawdzę jak wychodzi gitara elektryczna i na pewno napiszę parę słów. Mikrofonu pojemnościowego niestety jeszcze przez jakiś czas nie będę miał, więc póki co się nie wypowiem. Dla tych wszystkich którzy liczyli, że dostaną tu relację z wrażeń sonicznych: NIE LĘKAJCIE SIĘ. Pojawi się w niedalekiej przyszłości, podobnie jak małe porównanie z X1s. Pozdrawiam. Peace! AKTUALIZACJA: Scarlett 6i6 vs Aune X1s jako DAC'i Może zacznę od tego, co najbardziej rzuca się w uszy, czyli prezentacja bassu. Scarlett pod tym względem jest bardzo zachowawcza, daje go tylko tyle ile trzeba, ni mniej, ni więcej. X1s lubi na tym polu się popisać: mocne i szybkie uderzenia w bębny potrafią rozłupać czaszkę. Idąc dalej, można od razu powiedzieć, że balans tonalny 6i6 jest równy w całym zakresie - nic się nie wybija, ale też niczego nie brakuje. Z Aune jest trochę "ciekawiej". Wokal i gitary są bardziej dociążone, a średnico nieco bliższa. Wyższa średnica z wokali potrafi przeszyć słuchacza na wylot, a wysokie tony mają więcej blasku, chociaż roll-off jest większy (albo wcześniejszy? nie jestem w stanie stwierdzić) niż w 6i6. Cały obraz dźwiękowy jest bardziej "in your face", podczas gdy Scarlett świetnie nadaje się do grania w tle. Teraz chciałbym wspomnieć o pewnym paradoksie jaki wychwyciłem. Pomimo tego, że w X1s poszczególne dźwięki mają o wiele wyraźniej zarysowane kontury, to jednak Scarlett daje większe wrażenie separacji. Gdy jednocześnie gra kilka głośnych i szybkich instrumentów, to Aune przeważnie się gubi. Jest to albo wina mniejszej kontroli bassu, albo tego, że w Scarlett dźwięki krócej wybrzmiewają. Gdybym miał to zobrazować, to w X1s instrumenty są większe, ale przez to bliżej siebie nawzajem, za to w Scarlett są mniejsze, ale jest więcej powietrza pomiędzy nimi. Podsumowując: w poukładanych instrumentalnych utworach lepiej sprawdza się Aune, bo wyraźniej maluje każdy dźwięk, za to w szybkich nagraniach gdzie dużo się dzieje gra nieco za gęsto, i tu lepiej sobie radzi Scarlett. W nawiązaniu do poprzedniego paragrafu, należy wspomnieć o scenie. Różnice są minimalne, 6i6 gra nieco szerzej, zaś X1s głębiej. Jeśli chodzi o poukładanie instrumentów, to tak jak wspominałem: z X1s ma się wrażenie jakby perkusista siedział przed nami, ale jak dojdą gitary, bass, wokal itd. to robi się bałagan. Scarlett to się nie przytrafia, przez to jest bardziej uniwersalna. Scarlett to porządne, zrównoważone, lekkie i przyjemne granie. Brzmienie Aune jest nieco bardziej spektakularne, widowiskowe, angażujące. Patrząc obiektywnie trzeba przyznać, że poziom jakościowy obu DAC'ów jest zbliżony i ciężko tu wskazać tego lepszego. Wybór może być podyktowany jedynie określonymi preferencjami. Ja osobiście lubię słuchać jednego i drugiego w równym stopniu, zależnie od nastroju i rodzaju muzyki na jaki akurat mam ochotę. Gdybym miał się pochwalić przed gościem który mnie odwiedził, to przeciętnemu słuchaczowi puściłbym Aune, a audiofilowi Scarlett. Gdybym DAC'i miał porównać do słuchawek jakie posiadałem, to 6i6 przypomina HM5, a X1s Fidelio L2. Jeśli chodzi o wyjścia słuchawkowe, to 6i6 raczej nie nadaje się do słuchania dla przyjemności. Wzmacniacz daje suchy, zimny, nieciekawy dźwięk. Może ciemniejsze i cieplejsze słuchawki trochę lepiej by się sprawdziły, ale na pewno wielkiego wrażenie nie zrobią. Z HM5 jest co najwyżej znośnie, ale z HD669 to już papier ścierny dla bębenków. Porównując konfiguracje DAC 6i6 + AMP X1s z COMBO X1s można na słuchawkach usłyszeć analogie do tego co było na monitorach, ale te różnice zaczynają się zacierać i są już na tyle małe, że nie podejmuję się ich doszukiwania. Który sprzęt jest dla kogo, pomijając kwestie dźwiękowe? X1s: jeśli lubisz słuchać na słuchawkach i masz kolumny ze wzmacniaczem, albo aktywne komputerówki z kontrolą głośności 6i6: jeśli masz monitory studyjne i nie zależy ci na jakości wyjścia słuchawkowego, albo chcesz podłączyć dedykowany wzmacniacz słuchawkowy TOO LONG, DIDN'T READ: X1s: bardziej dociążony, większa głębia, szybszy dźwięk, lepsza dynamika, wyraźniej zarysowane kontury poszczególnych dźwięków, (za?)gęsty dolny zakres 6i6: nieco szersza scena, więcej powietrza pomiędzy instrumentami, zakres wysokich tonów sięga dalej, równa sygnatura, uniwersalność dźwiękowa
  4. Wrażenia z pierwszych odsłuchów zestawu: IEM Dunu DN-2000J oraz DAP Pioneer XDP-100R Słowo wstępu: Od paru lat głównie użytkowałem sprzęt stacjonarny. Sytuacja zawodowa (praca w delegacji i ciągłe wyjazdy) skłoniła mnie do zmiany toru na portable. Wożenie toreb z gratami jest zbyt uciążliwe. W związku z powyższym punktem odniesienia w tematyce brzmienia będą: 1. Słuchawki Kennerton Magister oraz Wzmacniacz CAYIN HA-1A + upgrade 2. Słuchawki Mezze 99 Classic + upgrade oraz Wzmacniacz Audio-GD NFB-28 Co my tu mamy: Jaki DAP jest każdy widzi, wybór padł na zestawienie srebra i bieli. Odtwarzacz dobrze leży w dłoni a przyciski są łatwo dostępne. Myślę, że użytkowanie bez pokrowca szybko obniży wartość wizualną sprzętu (nie jest przeciwpancerny). Dużym zaskoczeniem była dla mnie płynność jego pracy i reakcji na nasze polecenia... Jest po prostu natychmiastowa. Odtwarzacz intuicyjnie układa naszą bibliotekę, robi to bez błędnie i bardzo szybko. Słuchawki wykonano ze stali szlachetnej a jakość ich wykonania zasługuje na słowa uznania. Póki co uczę się ich używać, dobrze leżą choć metalowa obudowa potrafi być momentami niekomfortowa. Dunu dostarcza nam armię akcesoriów, nie ze wszystkimi eksperymentowałem dlatego temat komfortu użytkowania w tym miejscu zamykam. Przewód jest bardzo elastyczny i nie odczułem efektu mikrofonowana. Sama estetyka wykonania wtyku, rozsuwanego splitter-a i samych słuchawek bardzo mi odpowiada i według mnie zasługuje na pochwałę. Brzmienie: Obiecałem sobie, że ta część będzie zwięzła, bez zbędnego lania wody. "Zgranie" - Obawiałem się, że 8 Ohm to zbyt wymagająca wartość i przydźwięk odtwarzacza będzie problemem. Ku mojemu zadowoleniu w słuchawkach bez muzyki panuje zupełna cisza. Marka Pioneer zawsze kojarzyła mi się z brzmieniem "jasnym", Dunu kupowałem z podobnym przekonaniem. Stąd obawa o ostrość brzmienia. A tu jak na złość mamy równe granie wbrew moim domysłom. "Bas" - W Keneerton-ach często mi go brakowało, Meze czasem ma go za dużo. Dunu napędzane XDP-100R zagrały sprężystym, mięsistym i punktowym basem. Największe wrażenie zrobiła na mnie kontrola nad dolnymi rejestrami. Nie miałem przyjemności wcześniej obcować z odtwarzaniem basu i jego niuansów z taką precyzją i w takiej jakości. "Średnica" - Tu brzmieniowo zestaw zbliża się do sposobu grania Kennerton-ów. Średnica lekko wysuwa się przed szereg co mnie bardzo odpowiada. Wokal ! Dużym zaskoczeniem była ilość detali w brzmieniu DN-2000J i łatwość ich wyłapywania. Nie muszę się wsłuchiwać... doszukiwać się drobiazgów które znam w ulubionych utworach. Tu są namacalne i łatwe w odbiorze przez co nie męczą a wręcz przyprawiają o uśmiech na twarzy. "Wysokie" - Nigdy nie lubiłem brzmienia z dominującym pasmem wysokich tonów. Tutaj jasna strona Dunu jest podkreślona jednak inaczej niż się spodziewałem. Jakość wysokich tonów jest na wysokim poziomie a ich ilość dodaje brzmieniu lekkości i powietrza. Dzięki temu zyskuje scena, separacja instrumentów i ogólnie całość przekazu. Podsumowanie: Dla mnie zestaw DN-2000J i XDP-100R dorównuje brzmieniowo zestawom stacjonarnym. Nie wszystko jest tip-top ale musimy pamiętać, że to zestaw portable ze średniej półki. Za około 3600,00 PLN (Dunu 1400,00 + Pioneer 2200,00 PLN) dostajemy doskonałe połączenie, z fantastycznie kontrolowanym basem, uwydatnionym wokalem, pełne detali i tekstur brzmienia. Co ważne równo i naturalnie brzmiące. Wady to niuanse związane z komfortem i braki w scenie. Dla mnie te wady są w pełni pomijalne. Na chwilę obecną w kontekście wydanych pieniędzy jest to dla mnie brzmienie bez wad ! P.S. Z czasem postaram się napisać coś więcej.
  5. @KEEMSTAR @TheDramaAlert YOU'RE NOW NO. 2 BIITTCCH! CHANGE YOUR TWITTER BIO AND YOUR YOUTUBE ABOUT PAGE! #MAKEYOUTUBEGREATAGAIN! #SUBSCARCE

  6. Synergia pomiędzy odtwarzaczem i słuchawkami to jedna z najważniejszych rzeczy w przenośnym audio. Zorloo postanowiło rozwiązać ten problem. Jak? Pomysł jest dość prosty – po co konsument ma się zastanawiać, jak dane słuchawki zabrzmią z konkretnym telefonem, skoro całą elektronikę odpowiedzialną za brzmienie można przenieść do słuchawek? Zgodnie z tym pomysłem, otrzymaliśmy pierwsze na świecie (jak reklamuje producent) słuchawki dokanałowe ze zintegrowanym układem DAC oraz wzmacniaczem – Zorloo Z:ero, wyceniane na 39 dolarów. Wymóg jest tylko jeden – posiadanie źródła (telefonu, tableta czy komputera) z portem micro-USB typu B oraz obsługą USB OTG (On The Go). Tradycyjnie zachęcam do lektury http://zakupek.pl/test/sluchawki/recenzja-zorloo-zero/
  7. Zgubiłem link: ogromny test słuchawek z przyznanymi notami. Na portalu zagranicznym po angielsku. Praktycznie wszystkie modele słuchawek z przyznanymi notami za różne rzeczy, i wykaz cen. No masa tego była. Nie mogę teraz tego znaleźć. To nie jest test hall of fame. Może ktoś wie o co mi chodzi?
  8. Witam wszystkich, myśleliście nad kupnem DACa HiFime 9018D? To, z tego co widzę, pierwsza recenzja tego produktu w Polsce: http://www.techkiller.pl/newsy/hifime-9018d-audiofilski-dac-w-ludzkiej-cenie/ Zapraszam do lektury oraz lajkowania profilu TechKiller na Facebooku: https://www.facebook.com/techkillerpl Autorem recenzji jest Andrzej Porębski. Jeśli chcecie współtworzyć z nami stronę, zapraszamy do kontaktu: http://www.techkiller.pl/dolacz-do-nas/ lub kontakt@techkiller.pl Mam nadzieję, że administracja nie ma nic przeciwko. Widziałem na forum osoby zainteresowane tym sprzętem. Pozdrawiam, Eko
  9. Witam wszystkich, kolejna recenzja na łamach TechKiller.pl, czyli Brainwavz S1 już jest! http://www.techkiller.pl/recenzje/sluchawki-dokanalowe-brainwavz-s1-wyzsza-klasa-nizszej-polki/ Zapraszam do lektury oraz lajkowania profilu TechKiller na Facebooku: https://www.facebook.com/techkillerpl Jeśli chcecie współtworzyć z nami stronę, zapraszamy do kontaktu: kontakt@techkiller.pl Mam nadzieję, że administracja nie ma nic przeciwko. Jeśli tak, proszę o kontakt na PW. Jeśli nie, proszę o umieszczenie w odpowiednim dziale. Pozdrawiam, Eko
  10. Takstar TS-662 Wstęp: Zacznę od tego, że to moja pierwsza recenzja słuchawek. Proszę więc o wyrozumiałość ... Co dostajemy po zakupie? Sporych rozmiarów karton, opisany w bliżej nieokreślonym języku, w którym znajduje się wyściełana ciekawym materiałem forma na słuchawki. Dostajemy również materiałowy pokrowiec na słuchawki, instrukcje, broszurkę oraz redukcje wejścia jack 6,3mm na 3,5mm. W słuchawkach domyślnie zastosowano spiralny dość gruby kabel oraz tzw. "duży" jack. Oczywiście słuchawki w opisanej wyżej wyściełanej materiałem formie również powinny się znajdować Jak to jest zrobione? Całościowo słuchawki prezentują się naprawdę przyzwoicie. Dobrej jakości tworzywo, muszle obrotowe / składane chodzą ciężko i czuć, że wykonanie jest naprawdę niezłe. Nauszniki wykonane z materiału przypominającego welur, czarne. Pałąk trzyma z każdej strony kilka śrub. Więc nie jest źle. Muszle z zewnętrznej strony posiadają metalową siatkę przez, której środek - przebiega napis takstar na plastikowym emblemacie. Jest ciekawie, jak za te pieniążki. Na górze pałąka znajduje się również obszyta skóropodobnym materiałem "poducha". Sucha teoria techniczna: Rodzaj słuchawek: Otwarte. Typ przetwornika: Dynamiczny. Średnica głośnika: 53mm Kabel: około 1,2m po rozciągnięciu spirali około 4m. Pasmo przenoszenia: 20Hz - 20kHz. Oporność: 60 OHM Dynamika: 99dB ± 3dB Maksymalna moc wejściowa: 500mW Z czym grały? W domu grały kilka dni z Yamahą AX-492, mobilnie grały z samsungiem s3 oraz FiiO e07k. Muzyka, której użyłem do testów to głównie: Koto, John Lee Hooker, Lady Pank, Kombi, Funk, dużo muzyki z lat 90 - Techno, dance. Jak grają? Tu dochodzimy do sedna tej recenzji... Ogólnie ich charakter jest bardzo zbliżony do HI2050, jednak TS-662 są bardziej agresywne w górnej części pasma. Na skróconym torze audio za pośrednictwem funkcji CD-Direct grały i grają bardzo dynamicznie. Przestrzeń jest na bardzo wysokim poziomie. Trąbki i saksofony blues'owe brzmią gdzieś za nami podobnie z gitarą. Jedynie gitara basowa daje uczucie jakbyśmy byli obok gitarzysty. W mojej opinii to bardzo przyjemne odczucie. Warto też wspomnieć o łatwości "napędzenia" tych słuchawek. Dość wysoka dynamika i dość niska impedancja, powodują, że słuchawki zagrały bardzo ciekawie z Fiio jak i z Yamahą z korekcją... bez korekcji Różnic było niewiele, głównie w szerokości sceny jak i zejściu na basie. Oczywiście lepiej zagrały z Yamahą niż na mobilnym set-up'ie, ale to całkowicie normalne i nie wymagałem - żeby było na odwrót. Dolne pasmo: Dolnych rejestrów jest dość sporo. Więcej niż w przypadku innych (otwartych) takstarów. Czuć minimalnie, że grają lekką V'ką ale zachowują przy tym bardzo ciekawą elastyczność. Sam bas natomiast jest niski, kiedy ma zejść nisko, to po prostu schodzi, nie rozprasza się na resztę pasma. Jest dokładny kiedy trzeba i potrafi zejść kiedy trzeba. Szczególnie ciekawe doznania słuchowe można otrzymać słuchając gitary basowej. Średnie pasmo: Tutaj robi się naprawdę ciekawie, bo wokale w różnych gatunkach muzycznych brzmią żywo - nie oznacza to, że wokal wżyna nam się w uszy. Czuć jednak kiedy John Lee Hooker śpiewał z lekką chrypką. Średnica zachowuje identyczny balans co w HI2050. Jest "prawie, że" liniowa. Jednocześnie odkręcając potencjometr głośności w prawo nie "krzyczy" (aż tak) jak w przypadku wymienionych Takstarów . Górne pasmo: W górnej części pasma, te słuchawki prezentują się równie ciekawie co w pozostałych częściach. Góra w nich jest minimalnie wyeksponowana. Nie jest tak naturalna jak w przypadku Takstarów HI2050 czy Beyerów DT770. Albo się ją pokocha albo znienawidzi. Na górze, grają po prostu specyficznie, nastawiona na detale i szczegółowa góra - to (jak dla mnie) ich zaleta. Ogólne wrażenia: W zasadzie co chciałem napisać na temat brzmienia to napisałem, lecz muszę dodać jeszcze coś od siebie. W swoim przedziale cenowym, ciężko jak na moje ucho o konkurencję. Detaliczną górę można pokochać albo znienawidzić, ja wybrałem to pierwsze, lubię słyszeć detale i szczegóły. Lubię jak "cyka" Minusem jest to, że potrafią zakrzyczeć przy wysokiej głośności. Mają zdecydowanie za niską oporność i gdyby wyszła wersja chociaż 120 OHM, to byłbym pierwszym w kolejce. Reasumując praktycznie wszystko czego na nich słuchałem brzmiało mniej więcej tak jak chciałem. Jak napisałem wyżej, grają lekką V'ką - czyli posiadają minimalnie podkreślone dolne rejestry oraz górę. Jednak średnica jest bardzo wyrazista i nie krzyczy. Scena również stoi na bardzo wysokim poziomie. W każdym gatunku muzycznym, który zagrały było to odczuwalne. Zdecydowanie warto je chociażby przetestować, przesłuchać. Poniżej trochę zdjęć. Przepraszam za słabą jakość jednak nie mam pod ręką dobrego aparatu.
  11. Czwartek późne popołudnie, a nawet już wieczór, wracam spokojnie z pracy do domu aż tu nagle dzwonek telefonu… Odbieram, kolega mówi coś w stylu (po cenzurze ) „mam coś bardzo ładnego dla Ciebie za co mi ładnie podziękujesz”. Okazało się, że ów niespodzianką jest Violectric HPA V281, a więc flagowy produkt niemieckiej firmy Lake Peolple. Pisk opon i w długą po sprzęt Zapraszam do lektury: https://muzostajnia.wordpress.com/2015/01/26/jeziorna-wunderwaffe-violectric-hpa-v281/
  12. Mój nowy utwór do własnego testu słuchawek "A Clear Cut Line" - w wersji albumowej , do 30 s jest bardzo niski bas który nie wszystkie słuchawki potrafią zagrać do tego niezła przestrzeń L2 bardzo dobrze jeśli chodzi o bas i przestrzeń, K612pra ujdzie, na etach i SHP9500 jest słabo. Transhine PRO80 najlepiej ale wiadomo zamknięte ale tu scena wysiada. wersja live
  13. Luksus w przystępnej cenie – oksymoron? Prawdopodobnie tak. Doświadczenie życiowe nauczyło mnie jednak, że raz na długi czas, ktoś, gdzieś popełnia produkt, który zachwyca możliwościami, nie patrosząc przy tym portfela nabywcy. Chwile takie przywracają wówczas wiarę w sprawiedliwość na tym świecie oraz równowagę pomiędzy dobrem, a złem. Xiaomi Piston 2 II - chiński produkt, który z wysoko podniesioną głową lawiruje zwinnie pomiędzy znanymi i bardzo lubianym słuchawkami uznanych, światowych marek, przedzierając się do szeregu w pierwszym rzędzie. Niemożliwe? Przekonajmy się. http://twojepc.pl/artykuly.php?id=Test-recenzja-Xiaomi-Piston-2-II pozdrawiam, Michał
  14. Dokanałówki które posiadły już niemal status legendy: Audeo PFE 012. W trakcie poszukiwania swojego idealnego brzmienia trafiłem właśnie na nie. Z początku nie chciało mi się wierzyć aby takie maleństwa mogły być zarazem aż tak dobre i tak tanie. Recenzja
  15. Jako, że ostatnio zakupiłem kilka par tych słuchawek (jedne dla siebie i 2 pary jako prezenty), a przed zakupem nie mogłem nigdzie znaleźć dobrej recenzji,osobie z dobrym uchem, udosttępnięparę swoich sluchawek (ZAGG ZR-SIX). Dla mnie graja rewelacyjnie w stosunku do ceny. Zatem chętnego / chętną zapraszam do testów.najlepiej z okolic Krakowa, myslę, że recka kolejnych słuchawek przyda się na forum. Pozdrawiam.
  16. Zapraszam do recenzji na >>TwojePC<<
  17. Witajcie, Zapraszam do recenzji SanDisk Sansa Clip Sport. pozdrawiam, NimnuL
  18. Odkąd Wojtek z łódzkiego mp3store obdarzył mnie trzema modelami dokanałowych Cresynów do testów, nie mogłem narzekać na nudę. Tydzień wcześniej skończyłem zabawę z topowym modelem, dziś schodzę półkę niżej, czyli na tapetę trafia Cresyn C120S. Pudełko jest małe i zgrabne, z okienkiem do podglądu słuchawek. Wyposażenie dodatkowe? Szmaciany woreczek i komplet miękkich gumek. Niby ubogo, ale nie bardzo wiem co by tam jeszcze sensownego można było wrzucić. No może twarde etui zamiast woreczka, ale na to zawsze lubię pomarudzić. Wykonanie samych słuchawek jest w porządku. Wszystko estetyczne i ładnie spasowane, plastik wydaje się solidny. Może kabel jest nieco zbyt wątły, szczególnie gdy porówna się go ze starszym bratem, czyli C740S, ale nie wygląda też żeby miał się rozpaść od samego patrzenia, ot, standard. Ma jednak pewne ciągotki do przenoszenia efektu mikrofonowego, choć tragedii nie ma. Ergonomia zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Nie wiem czy kiedyś miałem w uszach wygodniejsze i pewniej siedzące w uchu dokanałówki z kablem puszczanym w dół, a nie za ucho. Duży plus na projektantów. Ale samym macaniem człowiek długo się nie nacieszy, więc czas odpalić muzykę. Sprzęt towarzyszący: iMod Video + Hippo Mook, Lumia 720, Hippo Biscuit, iPad 2 oraz Sansa Clip. Ot, żeby było różnorodnie. Odsłuchy zaczynam od metalu, tym razem trafiło na Five Finger Death Punch. Pierwsze co rzuciło mi się na ucho, to wokal - dlaczego ten facet tak się drze?! Ostro, agresywnie, bezpośrednio, nieprzyjemnie, wręcz boleśnie (taka już ze mnie słuchawkowa księżniczka). Muzyka klasyczna? Smyczki mają jakiś nieco metaliczny pogłos. Zdecydowanie ciężko to nazwać miłością od pierwszego wsłuchania. Wokale i wyższa średnica są wyraźnie wypchnięte do przodu, dominują nad całością muzyki i nie należą do przesadnie delikatnych. Jednak po przerzuceniu kilku płyt stwierdziłem, że wcale nie jest to taka zła rzecz. Metal poszedł precz, do głosu doszedł chillout oraz pop. Nagle tak zestrojona średnica nabrała sensu. W miarę delikatne, niezbyt wymagające kobiece wokale w połączeniu z klawiszami otrzymały sporą dawkę życia i energii. Z męskimi głosami już jest inaczej, wydają się dość napastliwe, takie jakby... bo ja wiem? Podkręcone do rapu? Słuchając Wu Tang Clanu miałem dokładnie takie wrażenie. Biczesy, kila i inne diki brzmią brudno i agresywnie, czyli w sumie tak jak powinny. Ale już do takiego Torzewskiego niekoniecznie się nadają. Spod średnicy wyłazi bas. Ma zauważalny impakt, niezłe rozciągnięcie w czasie i nie ma tendencji do lania się gdzie popadnie. Kontrola nie jest może idealna, jednak do rozrywkowego słuchania z telefonu wystarczy z nadmiarem. Jedynie czego mi brakuje, to lepszego zejścia. Momentami braki w niskim basie są mocno zauważalne. Ale całościowo dół stanowi bardzo fajne uzupełnienie średnicy. O górze za wiele nie napiszę, bo i za bardzo nie ma o czym pisać – jest, i na tym koniec. Ani nie błyszczy, ani nie jest za szybko ucięta. Trochę nijaka w odbiorze i z niedużym pokładem emocji. Typowe tło dla reszty dźwięków, hen daleko za górą z Cresynów C740S. Scena jest dość przeciętna, nie jest ani specjalnie szeroka, ani głęboka. Ma jednak niezaprzeczalną zaletę, a mianowicie rozkłada muzykę nie w środku głowy, a wokół niej, dzięki czemu jest ona bardziej relaksująca i prawdziwa. Separacja dźwięków szału nie robi, całość jest dość pluszowa, żeby nie powiedzieć, że zlana. Jednak do „muzyki popularnej” raczej nie wymaga się sprzętu o głębokiej analizie. Podsumowując – Cresyny C120S to co najmniej przyzwoite słuchawki w swoim przedziale cenowym. Szczególnie powinny zainteresować ludzi słuchających takiej muzyki jak pop czy dance. Jest żywo, energetycznie, z przyjemnie zaakcentowanym basem. Może to być również ciekawa alternatywa dla fanów rapu, którzy szukają nie tylko „tłustego bassu”, rodem z dobrego sklepu rybnego. A jak ktoś nie wstydzi się użyć korektora, da się z nich uzyskać całkiem uniwersalne słuchaweczki.
  19. Jesteś bassheadem? Szukasz czegoś co wywali okna razem z framugami? Gratuluję! Właście zaoszczędziłeś/aś chwilę swojego życia – to nie są słuchawki dla Ciebie. Ale i tak zapraszam do lektury Tęskno mi Panie... Jakiś rok temu zauroczyły mnie Phiatony MS200, jednak przez bardzo słabe tłumienie i jak na mój gust za duże braki w górnych rejestrach koniec końców się na nie nie skusiłem. Ale skoro Cresyn wypuścił model C740S, który dzieli z Phiatonami rozwiązanie noszące dumną nazwę Dual Chamber nie mogłem się oprzeć potrzebie ich przesłuchania. W końcu może dostanę nieco gorsze Moderny z lepszym tłumieniem i za połowę ceny? I wydaje się, że w połowie miałem rację. Czemu w połowie? Bo faktycznie wrażenie jakie na mnie wywarły jest podobne do tego jakie zostawiły po sobie Phiatony. To ta połowa racji. Druga jest taka, że chyba pomyliłem model i należało porównać do PS210i. Ale o dźwięku za chwilę. Bo we mnie jest seks... Na początek przyglądam się zawartości pudełka – słuchawki są zapakowane sztywno i solidnie, przy nich znajdziemy parę pianek Compy, zestaw silikonowych tipsów niezłej jakości i w różnych rozmiarach, na koniec szmaciany pokrowiec. Trochę szkoda, że producent nie dorzucił bardziej praktycznego sztywnego etui. Wyciągam Cresyny, pierwsze chwile w dłoni i wiem co mi się podoba: zdecydowanie fajny kabel. Żadne tam wątłe nitki, tylko kawał solidnego przewodu jak na dokanałówki. Przekrój jest eliptyczny, widać że projektanci chcieli wykorzystać zalety kabli płaskich i okrągłych w jednym podejściu. I chyba wyszło im to dobrze (przy tygodniowym użytkowaniu nie odważę się na bardziej kategoryczne stwierdzenie). Wykonanie słuchawek jest na przyzwoitym poziomie. Elementy są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, nie ma luzów, kleju nie widać. Nie są to co prawda Phiatony MS200 o wyglądzie zarazem agresywnym jak i eleganckim, ale zastosowany plastik wygląda solidnie i nie rzuca się w oczy jak kalesony z niebieską marynarką. Słuchawki leżą w uszach przyzwoicie, choć przy moim nieco nietypowym uchu lubią się wysuwać lekko z ucha w trakcie ruchu, choć i tak mniej niż większość klasycznych doków. Tłumienie? No tu to szału nie ma. Ale przy takiej wentylacji przetwornika nie ma co się spodziewać cudów. Do głośnego centrum miasta czy roztelepanego tramwaju bym ich nie zabrał, ale na spacer po parku czemu nie. Piosenka jest dobra na wszystko... Słowo wstępu poszło, więc może by tak coś u muzyce? Cytując notkę reklamową: „Słuchawki zaprojektowane by cieszyć nasze uszy bogactwem dźwięków i niuansami nie dostępnymi do tej pory w tym przedziale cenowym”. Zapowiadało się pięknie, a jakie zrobiły na mnie wrażenie w rzeczywistości? Podpinam je więc do iModa z Hippo Mookiem i jazda. Przede wszystkim na przywitanie mnie zaskoczyły. Akurat miałem ustawiony kawałek „The Curse” z repertuaru Diary of Dreams, więc spodziewałem się mrocznego i ciężkiego dźwięku (ciągle odnosząc się do MS200). Przycisk play i… kurczę, coś jest nie tak, czegoś brakuje. Hmm… no to przeskok do Disturbed, bo chcę poczuć moc. Jeden, dwa, trzy kawałki i… nie poczułem mocy. Od razu przywitały mnie swoim największym problemem, a mianowicie basem. Nie żeby było go mało, co to, to nie. Jest po prostu niespójny w swojej konstrukcji. Niski bas, ten to mi się podoba. Może nie schodzi do lochów, ale jest odczuwalny, ładnie wybrzmiewa i trzyma się w ryzach, choć basoluby nie bardzo mają czego tu szukać. Natomiast mniej przyjemnie się robi gdy niskie tony idą w stronę średnicy. Zaczyna brakować im impaktu, rozmywają się, czasami wręcz sprawiają wrażenie drżących (ale nie w ten przyjemny sposób ). Ogólnie zachowują się, jakby cierpiały na chorobę Parkinsona. Chciałem sobie to wytłumaczyć niezgraniem ze źródłem, ale pod co nie podpinałem tych Cresynów, niestety efekt był podobny. Nie samym basem jednak człowiek żyje, poszperajmy więc trochę wyżej. Średnica jest ciekawa. Z kapci nie wyrzuci, ale można z przyjemnością jej posłuchać. Dostajemy ją podaną w lekko ocieplonej formie, która ma nas bawić i co robi całkiem sprawnie. Całość jest nieco wycofana, nie narzuca się, dźwięki raczej nas opływają niż atakują. Wokalom co prawda brakuje nieco bardziej realnej formy, jakby straciły część swojej barwy (Loreena McKennitt nie brzmi jakby szeptała nam do ucha), jednak nie jest to wynaturzenie znane z wielu tańszych słuchawek i po chwili mogą być niemal kojące. Jednak skoro już jestem przy wokalach, to dorzucę drugą wadę C740S jaka mi się rzuciła na uszy: w niektórych nagraniach wokale lubią ssssobie possssyczeć. I niestety sporo z tego wynika z samych słuchawek, a nie realizacji – takich dodatkowych efektów nie zaoferowały mi ani Phiatony MS200, ani Audeo PFE112, ani CA Pro330. Jako że tony średnie w opisywanych Cresynach już sobie wyjaśliśmy, to robimy kolejny krok w górę. I od razu z grubej rury - tony wysokie, to dla mnie zdecydowana gwiazda nr 1 w graniu C740S. Jest szybko, czysto, wyraziście. Może czasami brakuje rozciągnięcia i większego błysku, a pojawiająca się od czasu do czasu drobna metaliczność brzmienia nieco psuje całościową ocenę, ale przecież to są słuchawki za 200 zł, prawda? W tym przedziale cenowym, jest rewelacyjnie! Słuchając „Czterech pór roku” Vivaldiego mogę odlecieć i zagubić się w brzmieniu bez patrzenia na cennik. Przeszliśmy drogę od dołu do góry, więc o czym by tu jeszcze… Może scena? Cóż, jest interesująca. Nie oferuje nam typowego z wielu dokanałówek grania w środku głowy, daje nam poczuć nieco przestrzeni. Dodatkowo scena sprawia wrażenie nieco rozmytej, może sztucznie rozciągniętej na boki, ale zrobiono to w przyjemny i relaksujący sposób. Jedyne czego brakuje, to jeszcze większej głębi. Do omówienia w sprawach dźwiękowych została chyba tylko separacja. Jaka jest? W sumie, to różna – czym wyżej, tym lepiej. Szczególnie na przełomie średnicy i basu może być nieco za mało wyraziście, a dźwięki mogą sprawiać wrażenie zbyt zlanych. Ale nie są to słuchawki do analizy nagrań, mają bawić muzyką i radzą sobie z tym naprawdę dobrze. Być czy nie być... I w sumie tu pojawia się ważna kwestia – z jaką muzyką mają grać? Po pierwszych rozczarowaniach w darkwave i metalu zacząłem przesłuchiwać dyskografię szukając dla Cresynów dobrych kompanów. Jako pierwsza pozytywnie zaskoczyła muzyka klasyczna. O ile nie ma w nagraniach kotłów czy nisko schodzących organów, naprawdę mogą dać dużo radości z muzyki. Bardzo, ale to bardzo dobrze wypadł rock’n’roll z lat 50-tych oraz 60-tych. Muzyka ukrywała braki słuchawek, słuchawki ukrywały braki w realizacji nagrań. Poezja śpiewana i okolice muzyki folkowej. Co prawda wyższe partie basu potrafią nabruździć w brzmieniu, ale zdecydowana większość czasu, to już relaks i przyjemność. Reszta z tego co odsłuchiwałem, to już loteria – power metal, pop czy lżejszy rock - czasami jest bardzo fajnie, czasami brakuje dociążenia. Na koniec ważna sprawa – czy jest to sprzęt wart swojej ceny? Szczerze mówiąc, nie wiem. Na pewno te Cresyny nie są uniwersalne, moim zdaniem wymagają od słuchacza dość konkretnego gustu muzycznego, który pozwoli ukryć wady C740S (zwłaszcza ten bas). Bez odsłuchu na pewno bym się na nie nie zdecydował jako główne dokanałówki. W sumie po odsłuchu też nie, bo na co dzień korzystam z bardziej zrównoważonych słuchawek. Są one przy tym jednak zauważalnie droższe, więc powstaje kwestia przeliczania budżetu na każdą poprawę w brzmieniu – ile dasz by lepiej zagrało i czy w ogóle warto dokładać? Natomiast jako słuchawki do zadań specjalnych (np. wieczór z Chuckiem Berry) jako odskocznia? Czemu nie. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że customy mnie rozpieściły w kwestii brzemia i na dłuższą metę C740S by ze mną nie zostały, to jednak różnica w cenie jest dziesięciokrotna i dla większości osób zdecydowanie nie warta dopłaty.
  20. ROZPAKOWANIE Pierwsze wrażenie jakie robi Nova N1 jest naprawdę dobre. Uwagę przykuwa zgrabnym, eleganckim kształtem i metalową obudową. Jakość wydaje się naprawdę solidna, ma się wrażenie obcowania z produktem z najwyższej półki. Również opakowanie jest solidne. Jako dodatek są białe pchełki. Zamiast tego lepszym pomysłem byłby pokrowiec, bo jakość standardowych pchełek w odtwarzaczach jest zawsze dużo niższa niż głównego produktu, więc nie ma co sobie nimi specjalnie zawracać głowy. Są po prostu niegodne tego odtwarzacza W opakowaniu znajdziemy jeszcze kabel USB oraz 2 instrukcje, z czego jedna praktycznie w całości po chińsku – jedyne co „odszyfrowałem” w tej instrukcji to, że Nova N1 otrzymał znaczek „Najlepsza oferta” od jednego zagranicznego serwisu audio. PARAMETRY Zakres częstotliwości: 20 Hz - 25 kHz S/N: 96 dB Pamięć wewnętrzna: 4 GB Dodatkowy nośnik danych: karta mikro SDHC do 32 GB Bateria: litowo-jonowa 400 mAh Maksymalny czas pracy na baterii: > 23 h Obsługiwane formaty: MP3, WMA, WAV, APE, FLAC Ekran: typu TFT, przekątna 1.8" Gniazdo USB: mini, USB 2.0 Wymiary: 93 mm x 42 mm x 8.5 mm Ciężar: 60 g BUDOWA Gniazda znajdują się na spodniej krawędzi Z tej strony mamy włącznik/wyłącznik i blokadę klawiszy. Z tej strony umieszczony jest przycisk wejścia do zakładki dyktafonu Jeśli chodzi o boczne przyciski to bardziej pożądana byłaby możliwość zgłaśniania i ściszania. Niestety z kieszeni głośności regulować nie idzie i trzeba grajek wyjąć, gdyż można ją zmieniać tylko klawiszami dotykowymi. UŻYTKOWANIE Nova N1 standardowo ma ustawiony język angielski, w opcjach co prawda można ustawić język polski, ale niestety nie jest to wcale polski, tylko jakieś krzaczki o nieznanym pochodzeniu. Należy ustawić język znajdujący się pod językiem polskim - ‘Dansk’ i wtedy wita nas pismo w ojczystym języku. Niestety czcionka w menu nachodzi na siebie, ale wielkim problemem to nie jest, bo jest dostrzegalna. Ostatecznie to duży plus dla osób nie znających angielskiego. Urządzenie włącza się przez przesunięcie w dół i przytrzymanie, przez małą chwilę, suwaczka na jednym z boków oraz tak samo się wyłącza. Główne klawisze nawigacyjne są dotykowe i o dziwo świetnie łapią, jakby w ogóle nie były dotykowe. Ekran jest przejrzysty, klawisze są świetnie podświetlone, żeby były widoczne w ciemności. Po chwili nieaktywności podświetlenie przycisków wygasa, a ekran pozostaje przygaszony, ale wciąż jest dobrze czytelny. Muzykę można odtwarzać po folderach, zawszę tę funkcję cenię najbardziej. Odtwarzacz widziany jest jako dysk, więc bez problemu można wrzucać pliki bez dodatkowo zainstalowanych programów. Dostępne są różne predefiniowane presety EQ. Jest także regulacja equalizera przy presecie USER, jednak w ogóle nie działa. Presety HiFi i HSA v1.0 brzmią w sposób zbliżony jak USER (który jest na stałe ustawiony na flat, czyli domyślnie, wszystkie częstotliwości na tym samym poziomie) tylko głośniej. HSA v1.0 jest głośniejszy od HiFi. Inne presety to: PlayFX, ROCK, POP, CLASS, BASS, JAZZ oraz Wooduo, który jest przeznaczony do używania ze słuchawkami Hisound Wooduo2 (chociaż z powodzeniem można go używać także z innymi słuchawkami i szczerze mówiąc brzmi całkiem nieźle oraz jest głośny). Na słuchawkach Soundmagic HP100 przy ustawieniu HSA v1.0 przy głośności 25/32 jest dla mnie wystarczająco głośno, a przy max jest już zdecydowanie za głośno. HP100 znowu takie łatwe do napędzenia nie są, mają co prawda 32ohm, ale ich efektywność jest niska - 95db. Mimo to grajek daje radę w miarę porządnie je wysterować, tworząc całkiem fajny duet. Dla porównania dodam, że Samsung Wave S8500 czy Sansa Clip daje podobną maksymalną głośność. Przy odtwarzaniu muzyki na ekranie pokazane są: jakość audio, wybrany preset, utwór, długość utworu, a w prawym górnym rogu pokazany jest stan baterii. W zasadzie wszystko co niezbędne. Można zobaczyć jak to się prezentuje na tych stronach: http://earmass.files.wordpress.com/2013/04/p0137792.jpg http://cdn.head-fi.org/2/2e/2ee949d4_HpCajAS.jpeg Urządzenie w trakcie testów nie sprawiało problemów. Zawieszenie odtwarzacza udało mi się wymusić tylko raz przy wybraniu języka „Arabic”. Reset wykonuje się wkładając igłę czy szpilkę do otworu do tego przeznaczonego. Jak widać urządzenie co prawda nie jest idealnie dopracowane programowo (tj. wybór „Dansk”, żeby ustawić język polski czy brak możliwości regulacji suwakami presetu USER), ale na tyle dobrze, by móc korzystać z niego z satysfakcją i bez problemów. JAKOŚĆ DŹWIĘKU Urządzenie posiada wzmacniacz słuchawkowy, więc powinno lepiej sobie radzić niż zwykłe odtwarzacze, które do tej funkcji mają tylko zwykłe chipsety. Testowałem na słuchawkach nagłownych. Nie było problemów z szumem. Na efektywnych AKG K550 (czyli takich, które łatwo napędzić, dzięki wysokiej efektywności i dzięki tej samej efektywności wrażliwych na wyłapywanie wszelkich szumów urządzeń ) szum gdy nie leci muzyka jest bardzo niski, a w trakcie odtwarzania niedostrzegalny. Słuchałem przede wszystkim na ustawieniach HSA v1.0 i HiFi, które najbardziej polubiłem. -Przestrzeń - to jest naprawdę mocna cecha tego grajka, w swojej cenie oferuje wyjątkowo rozległą przestrzeń. Co najlepsze, oprócz dużej sceny jest dobra separacja instrumentów oraz gradacja planów, zapewniająca świetną bezpośredniość i namacalność dźwięków. -Bas – żywiołowy i solidny. Jest go tyle, by zapewniał dobry fun, a przy tym nie przeginał z ilością, by stać się zbyt intruzywnym. Zawiera solidną dawkę energii, przekazując emocje z nagrania. -Średnica – jest dobrze wyeksponowana, w odpowiedniej ilości. Wokale są mocne i intymne, można się rozpłynąć podczas ich słuchania. -Wysokie – są słyszalne, nie gubią się, a przy tym są gładkie i nie tną uszu. Znakomicie dopełniają cały przekaz. Dźwięk nie jest podkolorowany, dostajemy neutralność. Przekaz nie jest gorący, ale również nie jest krystalicznie ostry, ale jest wyrazisty przy zachowaniu analogowości. Podsumowując brzmienie, napiszę, że nie ma wrażenia nachalności, jest za to płynność i kultura grania. Grajek nie razi ostrością, przyjemnie idzie słuchać także gorszych realizacji. Przy tym wszystkim dźwięk nie jest sterylny, posiada wypełnienie oraz nie jest zimny. Całe brzmienie jest spójne, średnica daje znakomitą podstawę muzycznego doświadczenia przy udziale dobrze zaznaczonego żywiołowego basu, dopełnionego dźwięcznymi sopranami, które nie są w tle, a ładnie wieńczą przekaz. Odtwarzacz ładnie zgrywa się ze słuchawkami, przekazując ich charakter grania. Jeśli słuchawki mają zaakcentowane jakieś pasmo, to usłyszymy to. Dodanie jakiegoś AMPa umożliwia osiągniecie dużo wyższych głośności. Już poczciwy Fiio e07k umożliwia osiągnięcie naprawdę wysokiego poziomu głośności. Dla porównania wielkość obu urządzeń. Fiio jest dosłownie odrobinkę dłuższy oraz znacznie grubszy i nieco szerszy: INNE FUNKCJE Odtwarzacz oprócz muzyki oferuje także inne funkcję, jedną z nich jest odtwarzanie filmików. Odtwarzacz jest także uzbrojony w dyktafon. Przycisk, żeby wejść szybko w nagrywanie jest umieszczony z boku, ale trzeba jeszcze włączyć nagrywanie środkowym przyciskiem, więc bez wyjęcia go z kieszeni się nie obejdzie. Dlatego od razu zapomnijmy o dyskretnym nagrywaniu szefa w pracy tym urządzeniem Odtwarzacz nie jest pozbawiony również funkcji radia. Drobnym mankamentem jest, że podczas szukania stacji nie można tego przerwać do czasu znalezienia stacji (co czasem trwa nawet z 30 sekund), odtwarzacz każe nam posłusznie czekać aż skończy szukanie, dopiero potem można wyjść z radia, czy regulować głośność. W opcjach standardowo jest region chiński, który należy zmienić na europejski. PODSUMOWANIE Parę lat temu było trochę znakomitych grajków w przedziale cenowym 300-500złotych, jak iriver e10, czy vedia v39, które dzisiaj są już legendami. Obecnie jest duża luka w tym segmencie cenowym, o ile da się znaleźć odtwarzacze w tych cenach, to jednak sonicznie powinny się wstydzić w stosunku do powyższych już kultowych odtwarzaczy. Iriver przerzucił się na audiofilskie odtwarzacze, a tak dobre grajki jak B100 i E40 wycofał. Wydawało się, że czas dobrych i tanich odtwarzaczy już nie wróci. Ale wreszcie pojawia sie świetny odtwarzacz w tym segmencie cenowym i najlepsze jest, że produkt ten, ma dźwięk na jeszcze wyższym poziomie niż wcześniej wymienione przeze mnie legendarne odtwarzacze! Na dodatek wykonanie jest na fantastycznym poziomie, niespotykanym w tym pułapie cenowym. Ode mnie pełna rekomendacja dla Nova N1 Dziękuję Sonus Mobile za wypożyczenie odtwarzacza na testy.
  21. http://twojepc.pl/artykuly.php?id=Recenzja-Test-FiiO-E07K-Andes zapraszam
  22. TEST

    Mamy sampla nowego Cowona D20. Czy ktoś miałby ochotę przetestować sprzęt a później podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami? Kontakt tutaj, bądź PW.
  23. Witajcie, Tym razem chciałbym podzielić się z Wami swoją pierwszą recenzją/testem głośników, które od kilku dni poznaję a nasza wspólna znajomość zaczyna przekształcać się w bliską relację http://www.applesauce.pl/?p=3379 Miłej lektury! Marek
  24. Niedawno kupiłem słuchawki Sony XB41EX. Wcześniej już posiadałem Senki CX500, ale mogłem je porównać tylko do pchełek. Teraz mam okazję napisać o tych dwóch parach recenzje. Zapraszam do czytania Za urządzenie testowe posłuży mi LG P500. Sony MDR-XB41EX: 1. Wykonanie Słuchawki posiadają czarny matowy śliski przewód. Jest płaski dzięki czemu się nie plącze. Długość kabla jest w zupełności wystarczająca. Wtyczka kształtem przypomina tanie modele sony, lecz jest ona bardzo dobrze wykonana i posiada pozłacaną końcówkę. Sprawia wrażenie solidnej i jest lekko podgumowana. Na rozgałęzieniu posiada nazwę modelu oraz napis THAILAND . Sama obudowa przetwornika wykonana jest z bardzo dobrej jakości plastiku oraz podgumowanego plastiku, takiego jak wtyczka. Prawa słuchawka przy większym nacisku palców trochę trzeszczy, natomiast lewa nie . Lewa słuchawka posiada małą wypustkę na kablu zaraz obok słuchawki, aby rozpoznać kanały. 10/10 2. Wyposażenie i izolacja - Klips: Dobrze wykonany, kabel wchodzi z łatwością, ale trzeba uważać żeby go dobrze włożyć, żeby nie uszkodzić przewodu. - Pokrowiec: Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie, choć materiały nie należą do najlepszych (w tej cenie nie ma co liczyć na prawdziwą skórę ). Jest sztywny i zamek chodzi bez zarzutu. W środku znajdują się dwie małe kieszonki siateczkowe (na klips, zapasowe wkładki i np. przejściówkę ). -Wkładki: Hybrydowe - rozmiary SS/S/M/L - są w miarę wygodne, bo są trochę zbyt twarde, bardzo dobrze izolują z otoczenia. Tłumiące hałas - rozmiary S/M/L - są mało wygodne, wypadają z ucha, są jeszcze twardsze. 8/10 3. Dźwięk Tony wysokie: Są czyste, szczegółowe, posiadają grubą fakturę 9/10 Tony średnie: Nie są zbyt nachalne, bardzo lekko zlewają się z wysokimi 9.5/10 Tony niskie: Głębokie, schodzą ekstremalnie nisko, jest ich dużo, nie dudnią 10/10 Efekty przestrzenne: Scena jest zadziwiająco szeroka jak na te basowe potwory 10/10 Separacja instrumentów: Bardzo dobra 10/10 Średnia ocen dźwięku: 9,7/10 Sennheiser CX500: 1. Wykonanie Słuchawki posiadają czarny matowy gumowany przewód. Ma tendencję do plątania się. Długość kabla jest o 10 cm krótsza (w zupełności wystarczająca). Wtyczka jest duża oraz posiada logo i napis Sennheiser. Posiada pozłacaną końcówkę i sprawia wrażenie solidnej chodź przy łączeniu z kablem budzi pewne obawy. Słuchawki mają też regulację głośności, która działa dobrze tylko na maksymalnym stopniu głośności lub na minimalnym (dźwięk nadal zostaje), ponieważ na innym stopniu głośności kanały się mieszają. Sama obudowa przetwornika wykonane jest z dobrej jakości plastiku. Na jej tyle jest logo Sennheiser, które niestety się w części zdarło podczas eksploatacji. 8/10 2. Wyposażenie i izolacja - Klips: Dobrze wykonany, kabel wchodzi z łatwością, czasami wypada - Pokrowiec: Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie, materiały użyte do produkcji są miłe w dotyku. Posiada dwa specjalne kawałki metalu obszyte skórą, które wystarczy przycisnąć, aby otworzyć pokrowiec.(trudno to opisać ) - Zwijacz kabla: Jest wykonany z średnio-miękkiej gumy, długo się zawija kabel na niego (lepiej było by zawijać słuchawki wzdłuż) - Wkładki: Silikonowe - rozmiary S/M/L - są w bardzo miękkie i wygodne. Bardzo dobrze izolują z otoczenia Silikonowe Bi-Flange - rozmiary S/M/L - są w bardzo miękkie i wygodne. Głębiej wchodzą w ucho. W zależności od użytkownika kształtu ucha użytkownika mogą lepiej izolować lub gorzej. 9.5/10 3. Dźwięk Tony wysokie: Ostre i szczegółowe, niekiedy płaskie 7.5/10 Tony średnie: Jest ich zbyt dużo zasłaniają niskie tony 7/10 Tony niskie: Dużo Mid-Basu, schodzą w miarę nisko, nie dudnią 8/10 Efekty przestrzenne: Scena jest szeroka, ale nie taka jak w Soniaczach 8.5/10 Separacja instrumentów: Bardzo dobra z niewielkim minusem 9/10 Średnia ocen dźwięku: 8/10 Porównanie: Sony pokazało prawdziwą klasę. Przy ustawieniu EQ 31hz i 62hz na +8 db w PowerAmp basy są niesamowite! BAS, BAS, BAS!!!! :D Senki wymiękają już przy +3 db (przepraszam jeśli kogoś uraziłem tym śmiechem). Za cenę 200 zł mogę polecić każdemu te Soniacze (lubiącego bas oczywiście) forumowiczowi. Teraz fotki:
  25. Mamy takie słuchaweczki do przetestowania. Wersja zielona. Strona producenta. Ficzures 40mm high performance, titanium-plated matched drivers Integrated Duo Jack (in-line cable splitter) allows users to share their music Apple integrated remote- iPhone ready with remote and mic Sound- crystal clear mid and highs without overdoing the bass Tri-fold design - makes it easy to stash, stow and protect! Pani w zestawie nie będzie.