Skocz do zawartości
Astell&Kern Billie Jean - PREORDER Więcej informacji... ×
FiiO FH5 - przedsprzedaż Więcej informacji... ×

nfsu

Zasłużony
  • Zawartość

    3366
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7 Neutral

O nfsu

  • Tytuł
    el gringo loco
  • Urodziny 30.01.1991

Ogólne

  • Lokalizacja
    Freiburg

Ostatnie wizyty

3904 wyświetleń profilu
  1. Moving up the ladder Jakiś czas temu dokonałem recenzji słuchawek, które stanowią najniższe szczebelki na drabinie Jlab audio: Jbuds oraz J2. Pomimo faktu, że jakością nie powailiły mnie z nóg, zdecydowałem się przetestować droższe modele. Efekt? Nie uprzedzając faktów drożsi bracia zostawiają daleko w tyle modele entry-level tej firmy. Packaging quality Z tego, co widziałem na zdjęciach zagranicznych, zarówno samo opakowanie, jak i jego zawartość, mogą się różnić w zależności od serii, dystrybutora itp. Mój opis w tej części zatem nie musi mieć odniesienia do realiów. Tak, czy inaczej: Opakowanie J3 jako jedyne na plus wyróżnia się spośród całej linii Jlab: małe plastikowe pudełeczko, które spokojnie może służyć jako pokrowiec (po wyjęciu poflokowanej wkładki, rzecz jasna). Poza tym standardowe gumowe wkładki i parę papierków J5, jak i J6 są zapakowane w foliową saszetkę. Ciężko mi jest wyobrazić sobie, że słuchawki nieznanej marki z dość wysoką ceną na metce i opakowaniem z grubszej reklamówki mogą stać się hitem w jednej z większych sieci RTV. Być może faktycznie zostanie to zmienione, tym bardziej biorąc pod uwagę opakowanie ich młodszego brata. Jeśli o akcesoria chodzi, do J5 jest to samo, co do J3 + klips do kabla; J6 są wzbogacane o klips do kabla, pokrowiec oraz dwukapturkowe wkładki. Build quality Przede wszystkim, wyższe szczebelki drabiny JLAB są wykonane dużo bezpieczniej: aluminiowa wtyczka i same słuchawki sprawiają solidne wrażenie. Wszystkie 3 modele są wykonane podobnie, jednak każdy ma jakąś charakterystyczną cechę: J3 mają bardzo przyjemny w dotyku przewód z przezroczystą osłoną. Kabel nie zaczepia się o ciało, więc spokojnie można go nosić pod koszulką. Oczywiście, bez dłuższego testu nie sposób powiedzieć, czy faktura osłony będzie się zmieniać w kontakcie z potem. Fajny, a zarazem prosty pomysł jest z kształtem J3: wgięta beczka pozwala na pewny chwyt słuchawki przy wyciąganiu. Warto także napomknąć, iż J3 jako jedyne z tych modeli mają prostą wtyczkę. J5 posiadają już zwyczajny kabel, choć producent chwali się wzmocnieniem z kevlaru. Szczerze nie widzę sensu we wzmacnianiu kabla, skoro i tak najczęściej połączenia we wtyczce padają ofiarą gwałtownych ruchów i ciągnięcia za przewód. Także obudowa zdaje się być krokiem wstecz, gdyż końcowa tulejka jest wykonana z plastiku. Stanowi to jednak tylko problem, gdy w wolnych chwilach lubimy ciskać słuchawkami o ścianę. W takim przypadku jednak problem plastikowej tulei jest daleko, daleko na liście naszych problemów. J6 stawiają na miniaturyzację. Zmniejszenie średnicy przetwornika i wydłużenie obudowy dały ładny optycznie rezultat. Oczywiście sam przetwornik dynamiczny stanowi barierę miniaturyzacji, stąd też w tej kategorii słynne z małych rozmiarów Klipsche X10 jedzą je na śniadanie. Zarówno J6, jak i J5 posiadają wtyczkę zagiętą o 45 stopni, co jest rozwiązaniem dość nietypowym, ale powinno w jakimś stopniu odciążać naprężenia na wtyczce. Blocking out noises W skrócie dla tych 3 modeli: Izolacja - słaba. Efekt microphonics - Słychać uderzenie kabla o ciało bardziej, niż walenie szczotką w kaloryfer w bloku. W J3 ten efekt jest mniejszy. Sound quality Zacznijmy od J3: J3 zrywa z tradycją oryginalnych Jbudsów i J2, które zalewały wszystko basem. Do detalicznego brzmienia im wciąż daleko, jednak tym razem słuchawki mogą odznaczać się cechami takimi, jak "muzykalne" i "dynamiczne" zamiast "dudniące", czy też "niedorzecznie źle wyważone". Basu jest stosunkowo dużo, choć nie schodzi on bardzo nisko. Pomimo ilości nie wylewa się on zbytnio na inne pasma. Słuchając Nelly Furtado przy Say It Right wokalistka bez większych trudności przebiła się przez podkład, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Tony średnie też zapisują się u mnie na plus. Szczególnie dobrze brzmią tutaj gitary. Ten fakt połączony z całkiem niezłą separacją instrumentów sprawia, że słuchanie albumów unplugged na tych słuchawkach to prawdziwa przyjemność. Do gromady minusów można zaliczyć lekko pominięte tony wysokie, co tłumi dźwięk. Także szczegółowość jest dość niska w porównaniu ze starszymi braćmi. Pomimo tego słuchawki są bardzo dużym upgradem w stosunku do J2 i biorąc pod uwagę, iż posiadane przeze mnie MEelectronics M6 kosztują 119 zł, warte są 109 zł zaproponowanych przez dystrybutora. J5 od początku były moimi ulubionymi z całej linii. Pomimo bełkotu z angielskiej strony, który tłumaczył, iż tylni bass reflex był inspirowany włoskimi supersamochodami, miałem wrażenie, że w tym modelu postawiono dźwięk ponad wymiarami czy też designem. Nie zawiodłem się. W stosunku do J3, J5 oferują dużo lepsze wypełenie dźwięku tonami wysokimi. Da się ją czuć na każdym kawałku i od razu podnosi to radość ze słuchania. O ile same tony średnie brzmią podobnie, to zmniejszenie ilości basu pozwala trochę bardziej je uwidocznić. Sam bas także schodzi niżej niż u J3, choć sprawia wrażenie lekko dudniącego. Co ciekawe, pomimo tych usprawnień albumy unplugged brzmią lepiej na J3, głównie za sprawą większej przestrzeni. Do J6 miałem mieszane uczucia. Mały przetwornik, duża cena, jakoś to mi nie pasowało. Pomimo tego mały przetwornik ma parę zalet: przede wszystkim membrana nie strzela tak głośno podczas uzyskiwania szczelności w uchu. Poza tyn mała obudowa powoduje, iż słuchawki są naprawdę wygodne. Kolejnym plusem, co najciekawsze, jest naprawdę dobry dźwięk. J6 stanowią rozwinięcie dźwięku J3 i J5. Lepsza szczegółowość, lepsza scena, lepiej kontrolowany bas (jest go odczuwalnie mniej niż w J5 czy J3), lepsze wokale: wszystko jest lepsze. Dźwiek tutaj naprawdę zachowuje emocje nie tracąc wiele ze szczegółów. Sam trochę ograniczyłbym bas, ale dla większości osób będzie go zapewne ciut za mało. Naprawdę ciężko jest mi coś im zarzucić. Oczywiście jest miejsce na parę usprawnień, ale przy takim rozmiarze usprawnień można dokonać tylko za pomocą przetwornika armaturowego. A to już kosztuje... Podsumowując całą linię każde pieniądze wydane na wyższy model powodują ograniczenie basu, uczynienie dźwięku bardziej szczegółowym i zbliżenie wokali i tonów średnich na pierwszy plan. Czy zatem otrzymane zmiany są warte wydanych złotówek? To już zależy od konkretnego człowieka, gdyż wraz z rosnącymi cenami ta sama różnica wartości daje coraz to mniejsze różnice w jakości dźwięku. Overall quality Muszę przyznać, że przygoda ze słuchawkami tej marki przekonała mnie do nowych graczy na rynku audio. Choć niższe modele nie różnią się bardzo od produktów OEMowych, począwszy od J3 w górę jakość wykonania i dźwięku kwalifikuje się do czołówki. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić przetestowanie tych słuchawek na własnych uszach i wystawienie własnej opinii. Nic bowiem nie powie tak dużo o dźwięku, jak choćby parominutowy odsłuch. --Double flange-- U Jbuds można kupić także 2-kapturkowe końcówki. 3 pary. 29 zł. Rozmiary: niedorzecznie małe, normalne, niedorzecznie duże. Poprawiają uszczelnienie, szczególnie przy większych słuchawkach, jak J3. Dodają przez to trochę basu, aczkolwiek przy niektórych uszach mogą po chwili dać się we znaki. Za połowę tej ceny poleciłbym, za 29 zł - niekoniecznie.
  2. nfsu

    Okazje z allegro i nie tylko

    http://allegro.pl/apple-ipod-shuffle-1gb-stan-bardzo-dobry-i2364089676.html iPod Shuffle 2gen 1GB srebrny 50 zł KT
  3. nfsu

    JLab Audio: JBuds i JBuds J2

    Też miałem kiedyś SE110 - na pewno nie mogę o nich powiedzieć, że były mocno basowe. Przy nich to nawet PL-30 są mocno basowe. W porównaniu do Etymoticów naprawdę są mocno basowe
  4. nfsu

    JLab Audio: JBuds i JBuds J2

    Dzięki Wiem wiem, dlatego porównywałem też z Shure SE110, które (jak na przetwornik armaturowy) też mają rozlany bas - i tak Jbudsy były baaardzo przebasowione. Potem porównywałem z Pionierami MJ21, ale to już inny rodzaj słuchawek - Jbudsy nie miały zupełnie szans. Faktycznie te Panasonici mogłyby być dobrym konkurentem, z opinii wynika że mają ten sam typ dźwięku.
  5. nfsu

    JLab Audio: JBuds i JBuds J2

    Pewnie, kiedyś bodajże Getz napisał bardzo ciekawego posta o procesie powstawania niskobudżetowych produktów: wiele modeli współdzieli przetworniki, obudowy, w sumie wszystko... Hehe, dzięki Faktycznie przyrdzewiałem, czuje się na forum trochę jak emeryt, nie znam połowy marek i modeli
  6. Long time, no see Jakiś czas już nie pisałem recenzji, ale jakiś czas temu napisał do mnie dystrybutor z prośbą napisania testu dwóch modeli słuchawek - Jbuds i Jbuds J2. Słuchawki tego typu są kierowane do osób, które zniechęcone dźwiękiem lub awaryjnością stockowych słuchawek postanowiły przesiąść się o oczko wyżej. Ja sam tak zaczynałem, kupując moje pierwsze dokanałówki. Dodatkowo zachęcony paroma komentarzami oraz wynikami sprzedaży na Amazonie postanowiłem tą recenzję popełnić. Kontekst historyczny Wspomagając się notatkami mogę napisać, iż firma jest w miarę świeża - jej powstanie datuje sie na 2005 rok. Jest to zatem kolejna firma, która szturmem stara się wejść na rynek, podobnie jak MEElectronics czy SoundMAGIC. Nisza cenowa, do której należą 2 prezentowane dziś modele, również jest takiemu szturmu sprzyjająca - w kategorii cenowej do 100 zł wiele konsumentów jest skłonnych zrezygnować (i słusznie) ze znanych marek i poszukiwać modeli jak najbliższych oczekiwaniom. Nie tylko innym firmom ten ruch popłacił: także produkty marki JLab Audio odniosły już sukces na rynkach zagranicznych. Zobaczmy, czy zasłużenie. Pierwsze starcie Jeśli chodzi o pierwsze odczucia, to obydwie pary słuchawek zdają się pochodzić wręcz z innych światów: o ile opakowanie i jego zawartość były w przypadku Jbudsów projektowane tylko i wyłącznie przez księgowego, o tyle przy J2 głos mógł zabrać ktoś z marketingu. Najtańszy przedstawiciel linii Jbuds przypomina trochę "OEMowe wersje" (czytać: podróbki drogich słuchawek sprzedawane bez akcesorii), jakich na znajomym serwisie aukcyjnym pełno. Foliowy woreczek, 3 pary końcówek jako akcesoria oraz uczucie, jakbym gdzieś te słuchawki już widział, tylko z innym logiem... J2 prezentują się już zgoła inaczej: pomimo tego samego zestawu akcesoriów (czytaj: ich braku), papierowy box oraz unikalny design wywiera dużo lepsze wrażenie. Starcie kolejne Po przyjrzeniu się Jbudsy już nie zdają sie tak biedne: powiedziałbym, że są nawet całkiem solidnie zrobione. Plastiki na słuchawce pozwalają być spokojnym, kiedy wrzucamy je do plecaka, a grubość kabla daje im szansę na przetrwanie bycie zwiniętymi w kieszeni. Kwadratowa "iPhone friendly" wtyczka zdaje się zdawać egzamin, ale z racji krótkiego czasu użytkowania potwierdzić tego z całą pewnością nie mogę. Jedynym cięciem budżetowym, który zawraca wspomnienia z rozpakowywania jest sklejony kabel za splitterem, który sami musimy rozdzielić przed pierwszym użyciem. J2 także trzymają poziom, i to odczuwalnie wyższy niż Jbudsy. Sama słuchawka jest całkiem solidnie wykonana, postęp widać począwszy od spasowania materiałów po filtr akustyczny, którego w Jbudsach wydaje się brakować. Ich kabel jest podobnej grubości, lecz izolacja w J2 wydaje się być lepszej jakości (z drugiej strony być może to przez inne kolory testowanych egzamplarzy). Wtyczka jest wspólna dla obu modeli. Co na pewno jest krokiem do przodu to splitter, który wydaje się być niemalże pancerny. Dla osób martwiących się awaryjnością sprzętu ważnym atutem może być 24-miesięczna gwarancja, którą pokryte są słuchawki tej marki. Dźwięk i wygoda Na wstępie po 10 sekundach odsłuchu miałem ich dosyć. W segmencie tej klasy słuchawek toleruje się tylko jeden trend: dużo basu, a reszta jakoś przejdzie. Sam uważam to za niszczenie muzyki, pewnie nie tylko ja sam. Przypomniałem sobie jednak moje pierwsze Sony MDR-EX71 i to, jak wszystko co teraz widzę jako wady traktowałem jako niesamowite walory. Dałem więc im trochę czasu na wygrzanie (o którym jest informacja w opakowaniu, co jest miłym gestem ze strony producenta) i podszedłem do odsłuchu ponownie, tym razem dając sobie parę dni na przyzwyczajenie do dźwięku. Jako pierwsze poszły w ruch J2. Słuchawki wygodnie siedzą w uchu, a całkiem głębokie ułożenie w kanale słuchowym zapewnia przyzwoitą izolację. Bezpośrednio po przesiadce z Etymoticów MC5 dźwięk J2 identycznie naśladował to, co możemy usłyszeć w Multikinie oglądając trailery. Po paru dniach weszło przyzwyczajenie i cały natłok basu przestał być aż tak męczący. Mimo to 'bas' jest słowem idealnie podkreślającym charakterystykę tych słuchawek. Nie schodzi on nisko, jednak jest na tyle powolny że tony średnie i wysokie są za jego zasłoną. Wokale z tego powodu są wycofane, a instrumenty zlewają się ze sobą. Jako grande finale, nawet po przyzwyczajeniu się na dłuższą metę dźwięk jest nadal męczący... Sam bas jednak nie jest bardzo złej jakości - wydaje się mieć jakąś fakturę i nie jest dudniący. Do tego brak szczegółów w muzyce sprawia, że słuchawki wiele wybaczają: zarówno słabą jakość muzyki, jak i słabe źródło. Werdykt: jeśli lubicie dźwięk z waszych Logitechów 2.1 z podkręconym na 3/4 basem to poczujecie się jak w domu. Jbudsy grają podobnie do swoich starszych braci, jednak bas nie jest już taki "miękki" dla ucha. Brakuje mu faktury, natomiast jego uderzenie jest mocniejsze i szybsze, przez co wyższe częstotliwości są bardziej odsłonięte. Różnica jest subtelna; słuchawki nadal dobrze opisuje słowo 'bas'. Sama wygoda noszenia jest na bardzo wysokim poziomie, jednak ich izolacja jest dość niska. Dodatkowo ciężko było mi na początku uzyskać dobre uszczelnienie. Werdykt: jeśli twoje pchełki z zestawu MP3 cię wkurzają brakiem niskich tonów (i tylko i wyłącznie tym), to może być dobry pierwszy krok. Porównania dokonywałem na karcie dźwiękowej M-Audio Audiophile USB. Z racji ich przenośnego zastosowania testu dokonałem także na iPhonie 4S, jednak te słuchawki grają zbyt basowo, żeby zmiana źródła sprawiła jakąś dużą różnicę. Mimo to z iPhonem zgrały się lepiej - troszkę mniej zlania dźwięku i troszke mniej męczące brzmienie. Konkurencja i podsumowanie. Jlab w Polsce zmierzy się z konkurencją ze strony firm takich, jak Jays czy MEElectronics. Zostały one zatem rzucone na głęboką wodę, jako że dla ich cen w USA (odpowiednio $9,99 oraz $14,99) o godnych konkurentów po prostu ciężko - stąd zapewne ich silna pozycja w sklepie Amazon. Dla tańszego modelu i jego sugerowanej ceny 59 zł można znaleźć tony podrabianych Beatsów etc, jednak kupowanie ich mija się z celem. Z poważniejszych mamy leciwe już Creative EP-630 i MEElectronics M2: obydwa modele są tańsze od ocenianego egzemplarza. Jeśli chodzi o EP630, oferują dość słaby dźwięk, mają też problemy z awaryjnością. MEElectronics natomiast to już solidny konkurent, który zebrał niezłe oceny w recenzjach. W kategorii ok. 89 zł, które są ceną J2, konkurencja jest jeszcze ostrzejsza: przede wszystkim Jaysy One, które na masową skalę podbijają serca użytkowników, a także Soundmagic PL11, które także zdobywają uznanie w recenzjach. Czy zatem Jlab audio będzie w stanie zdobyć znacząca pozycję na polskim rynku taniego sprzętu audio? Czas pokaże. Jak na razie z całą pewnością udowodnili, że potrafią stworzyć wygodne i solidnie zbudowane słuchawki, a to w tej kategorii cenowej już jakaś część sukcesu. Dorzucam zdjęcia do recenzji. Sprzęt do testów dostarczył dystrybutor JLab Audio - JBuds.pl
  7. nfsu

    SHURE SE530 tak tanio?!

    Są znoszone dosyć, oderwana gumka i przytarty lakier... Normalnie można było na nie trafić w cenie 400 zł, bez akcesoriów. Między se530 a se530 pth różnicą jest tylko akcesorium w postaci tego http://www.crutchfield.com/S-FTWkU6cYCMW/p_183PTH/Shure-Push-To-Hear-PTH-Control.html urządzonka
  8. nfsu

    Microlab Solo 6c - bateria do pilota

    OK, dzięki
  9. Hej, Muszę załatwić baterię do pilota Solo 6c, ale nie mam go przy sobie. Mógłby ktoś podać, jaki typ baterii jest kompatybilny? Z góry dzięki
  10. nfsu

    Kabelki fiio do ultimate ears i westone - zamówienie

    Hej, ja tak samo jeśli cena będzie ok to też jestem chętny
  11. nfsu

    Creative Zen Micro 6gb

    http://forum.mp3store.pl/topic/5610-creative-zen-micro/page__view__findpost__p__64116 Miałem kiedyś ten odtwarzacz, przy jakichkolwiek problemach to zwykle pomagało.
  12. nfsu

    Zdjęcia Przenośnych Zestawów Audio

    Ostatnio odszedłem od marek Apple i Shure i muszę przyznać, że efekt jest więcej niż niezły
  13. nfsu

    Słuchawki jak Apple In Ear.

    1. W tej cenie największą neutralność zapewniają chyba Etymotic'i ER6i, ale dla większości ta neutralność jest zbyt... neutralna. W każdym razie w tym przedziale cenowym produkt Apple to bardzo dobry wybór. Musisz jednak mieć na uwadze, że słuchawki Apple mają troszkę inny wtyk (przez wbudowany mikrofon) i mogą nie współpracować z niektórymi źródłami (np. ja miałem problem z telefonami Nokii). 2. Oczywiście, wystarczy poszperać czegoś takiego > http://ucables.com/img/extra/USB-CHARGER-CABLEIPHO-R41595-0.jpg 3. Wzmacniacz to przede wszystkim kwestia dodatkowej rzeczy w kieszeni, która może irytować. Przy tej klasie sprzętu lepiej będzie poszukać lepszego odtwarzacza.
  14. nfsu

    Rozpoznajemy oryginalnosc sluchawek!

    Nigdy nie widziałem podróbek Shure SE210 (ani żadnych z nowej serii SE oprócz SE530). To nie oznacza jednak, że takowych nie ma. Spytaj się, czy w zestawie jest pokrowiec i zestaw końcówek tak, jak na zdjęciu. Jeżeli tak - to oryginały.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności