SlawekR

Moderator
  • Zawartość

    1835
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    19

Ostatnia wygrana SlawekR w Rankingu w dniu 23 Czerwiec

SlawekR posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

1558 Excellent

O SlawekR

  • Tytuł
    wymiatacz
  • Urodziny 10.11.1969

Ogólne

  • Płeć
  • Lokalizacja
    Kraków
  1. Na jakość karty dźwiękowej składają się jej elementy składowe, interfejs wejściowy/procesor DSP, który stanowi źródło cyfrowego sygnału audio, czyli miejsce w którym dane binarne zamieniane są na dane audio, zrozumiałe dla samych kości DACa. Następnie, wspomniany DAC, składający się z sekcji cyfrowej (sama kostka) i sekcji analogowej (najczęściej opampy). To wszystko musi być odpowiednio zasilone, za pomocą dobrze zaprojektowanej aplikacji. I dobrze przetaktowane zegarami referencyjnymi, zazwyczaj aplikowanymi na interfejsie wejściowym. Jeśli chodzi o karty Creative to interfejsy wejściowe mają raczej słabe, to ich najsłabsze ogniwo. Zegary takie sobie, same przetworniki niezłe, zarówno w sekcji cyfrowej, jak i analogowej, chociaż ta ostatnia jest gorsza od cyfrowej. No i to wszystko zasilone tak średnio, nie dramatycznie, ale i nie super AIM/Xonar, mają relatywnie dobre interfejsy wejściowe, bardzo dobre przetworniki i niezłe sekcje analogowe i to wszystko nie najgorzej zasilone. W AIMie nie idealnie, w Xonarach jest to lepiej zrobione. Same zegary Xonary też mają trochę lepsze od AIMa, za to i jeden i drugi mają sporo lepsze od Creative. To taka analiza w pigułce Generalnie jeśli karta ma być dobrze zasilona i jest na PCI-E, to powinna mieć złącze Molexa, wprost do zasilacza komputera. Bo na szynie PCI-E to diabeł hula, a nie porządne i czyste zasilanie
  2. Problem z kartami Creative jest taki, że tam przetworniki często całkiem, całkiem, ale zazwyczaj za interfejs wejściowy robi ichni Sound Core 3D, w którejś tam wersji. A one co prawda funkcji mają od metra, głównie DSP do gier, ale czysto dźwiękowo, jako źródło do DACa wbudowanego na karcie to mocno tak sobie. Dlatego całościowo dźwięk często zalatuje cyfrą, jest taki mocno przetworzony. Myślę że to właśnie kwestia tego nieszczęsnego interfejsu wejściowego, który jednocześnie robi za aplikację sprzętową zegara audio. EDIT Moim zdaniem, jak do tej pory najlepszą kartą autorską Creative, jeśli chodzi o jakość dźwięku, była Titanium HD. A przerobiłem je wszystkie. Ale jakby nie kombinował i tak grała gorzej od swojego odpowiednika od Asusa, czyli od Xonara STXa. Nie przypuszczam, żeby ten nowy wynalazek nagle stał się dużo lepszy. Sam mobilny Sabre, to trochę za mało na to. Pozostaje nadal nieszczęsny "SoundCore 3D".
  3. Pionek pewnie trochę lepiej obsługuje Tidala i inne serwisy streamingowe jeśli to dla kogoś istotna cecha. A tak poza tym to raczej ciężko porównywać, przynajmniej funkcjonalnie. Pioneer to otwarty Android, z wszystkimi tego konsekwencjami. A i sygnaturę ma raczej z tych bezpiecznych, ciężko trafić żeby się z jakimiś słuchawkami nie zgrał.
  4. "Zbliżona" może, ale jak miałem doświadczenie z wszystkimi dotychczasowymi kartami Creative o wyższych audio aspiracjach, to jednak kompletnie inne granie było jak AIM czy tam Xonary. Po prostu inne brzmienie.
  5. Przemysłowe kable optyczne, telekomunikacyjne, nie mylić z tymi plastikowymi rurkami przy cdkach, to są dostępne w wersjach "na zewnątrz", gruby jest wtedy na trzy palce, ze struną wzmacniającą w środku. A ciężki jak diabli, ręce bolą przy przenoszeniu, rozwijaniu i układaniu. Sam kabel jest cienki jak włos, reszta to pancerz oczywiście. Z kablami LAN zresztą jest podobnie, można kupić outodorowe, będą mieć grubsze tworzywo ochronne, bardziej odporne na warunki atmosferyczne. Znaczy już można je żenić jako audiofilskie, bo wyglądają bardziej bojowo A i streaming przez taki kabel na pewno lepszy będzie.
  6. No i nie trafił Generalnie ten interfejs komunikacyjny został tak zaprojektowany, żeby założoną (w granicach roboczych) odporność na zakłócenia uzyskać poprzez odpowiedni splot żył roboczych. Przez granice robocze rozumiemy odpowiednie maksymalne długości kabla, brak załamań i zagnieceń. I to jedyny sposób uodpornienia tego interfejsu. On tak został z definicji zaprojektowany i tak ma pracować. Każda zmiana w geometrii, dokładanie czegoś, to tylko możliwość pogorszenia transmisji. Ekranowanie całego kabla stosuje się bardzo rzadko, w instalacjach specjalistycznych i wyłącznie w jednym celu, aby uchronić transmisję przed nieautoryzowanym podsłuchem. W bankach i w innych instalacjach z wrażliwymi danymi. Mało tego, stosowanie ekranu, co prawda spełni założoną rolę antypodsłuchową, ale w skrajnie niekorzystnym zbiegu okoliczności, może pogorszyć jakość transmisji. Bo ten interfejs nie został pierwotnie zaprojektowany do ekranowania w ten sposób. I to jest ingerencja zewnętrzna dla niego. Surprise?! EDIT A jak ktoś ma problem z transmisją LAN, bo przekracza granice robocze długości kabla, albo mocno je zagina, to co się wtedy robi? Stosuje się ekran? Nie... zmienia się medium transmisyjne na światłowód Takie Panie jajca z tym są. Ale audiofilski kabel LAN o długości półtora metra, musi być ekranowany, no po prostu musi, bez tego nie będzie audiofilski. I dopiero wtedy można mu walnąć cenę x 100. .
  7. No ale nie ściemniam, wystarczy wbić w Google odpowiednie słowa kluczowe i można się dokopać do takich kwiatków "poprawiających" transmisję sata, bez problemu.
  8. No wiem, wiem, tak sobie piszemy To jeszcze jeden przykład, bo komputerowe audio to był swojego czasu mój konik. Producenci konkretnych interfejsów przesyłowych projektują je tak, aby interfejs współgrał z odpowiednią geometrią kabla połączeniowego, tak aby minimalizować zakłócenia transmisji. Dlatego 8 żył kabla LAN jest odpowiednio splecionych, a nie dlatego że tak się chińczykowi akurat skręciło. Tak samo kabel SATA, płaska, klasyczna, geometria kabla i ułożenie żył, ma dokładnie ten sam i bardzo konkretny cel. i zostało to tak dobrane już na etapie projektowym interfejsu. Ale audiofile wiedzą, lepiej, robią audiofilskie wersje tych samych kabli, głównie pieprząc fabryczną geometrię, zastępując ją taką ładniej wyglądającą na oko. Robią to w celu "uszlachetnienia transmisji, poprzez minimalizację zakłóceń". A że przy tym zabiegu pogarszają dziesięciokrotnie właściwości transmisyjne interfejsu. ale cóż tam, ważne że ładnie i na bogato wygląda. Taki spleciony w warkoczyk kolorowy kabelek SATA. EDIT Mogę tak długo, bo przykładów jest mnóstwo na "mądrości" Na przykład ekranowany kabel LAN, będzie lepszy czy gorszy i po co się go ekranuje? Bo jest przecież taka wersja kabla, niewątpliwie. to kategoria 7. Audiofil pewnie od razu będzie wiedzieć, a jak jest realnie?
  9. No co, a niby czym się różni streaming od odtwarzania z lokalnego pliku? Dokładnie czasem składowania pliku na dysku. Ja tam bardzo lubię takie artykuły. Kiedyś miałem podobny ubaw, jak artykuł audiofilski udowadniał, że plik skompresowany bezstratnie brzmi gorzej jak ten nieskompresowany. I to z tego samego dysku. Eureka!!!! Oczywiście dysku SSD bo ma być audiofilsko. A dysk na którym się to odbywało był na konktrolerze SandForce, a jakże. Tyle, że autor zapomniał o takim "drobnym" szczególe, że SandForce kompresował wszystkie dane w locie, aby poprawić pozorną przepustowość interfejsu. Ale kto by się tam przejmował detalami. Liczyło się przesłanie, bynajmniej nie danych, a artykułu. Po moich uwagach pod artykułem, że to klasyczny mariaż prostytucji z muzyką, czyli coś tu k..wa nie gra, zmienili...... że niby nagle dysk, z Sand Force na inny. tia...
  10. Ale artykuł będący podstawą obecnych rozważań, raczej nie miał na celu popularyzować drogie pitki, a wykazać że generalnie mobilność, streaming itd, to samo zuo. I tylko porządne "dorosłe" klocki i "tradycyjne" metody odsłuchu się liczą audiofilsko. A metoda, cóż, każda po temu dobra. Na przykład wykazywanie że plik "zestreamowany" na dysk pół sekundy temu do folderu Temp, zabrzmi gorzej, niż ten sam plik "zestreamowany" z innego dysku lub nośnika w zeszłym miesiącu. No przecież to logiczne, nieprawdaż? Audiofilsko logiczne. To się nazywa "sezonowanie" (składowanie) plików. Jak drewno na skrzypce. Musi poleżeć na dysku, żeby nabrało szlachetności brzmieniowej. A pół sekundy? Phi, co to jest.
  11. Generalnie cały myk z tego typu artykułami polega na tym, aby przeciwdziałać tendencji "uplebsowienia" słuchania muzyki, a co się dzieje wraz z ogólnym postępem technologicznym. Siłą rzeczy pojawiają się nowe rozwiązania, zarówno sprzętowe, jak i aplikacyjne, które powodują że coś co dawniej było jedynie domeną tajemniczych, masywnie i groźnie wyglądających pudełek, dziś zaczyna być osiągalne na kieszonkowych pitkach. I trzeba jakoś próbować temu zaradzić przez zaklinanie rzeczywistości. Producenci sprzętu muszą z czegoś żyć. I trzeba wykroić z tego domenę audiofilską. Ja pierwotnie jestem z nieco innych rejonów. Na trasach bardziej pofałodwanych, długo nie było trakcji elektrycznej. ale trochę odbiegamy od tematu. Chociaż parowozy niewątpliwie stanowią odpowiednik "audiofilskiej tradycji" w kwestii gramofonów i całego osprzętu. To takie równie cool sprzęty Cała ta otoczka, Ogromna chmura pary i dystrybutory wody przy torowiskach, fajne....
  12. Oczywiście, wystarczająco długo już chodzę po świecie, pamiętam jeszcze te czasy I opis działania wziąłem z realnych obserwacji. Nie zawsze dominowały lokomotywy elektryczne, czy tam nawet spalinowe.
  13. Wiem, wiem, czepiam się, wyłazi ze mnie wredna natura , a bufor oczywiście nie jest na tym samym dysku, tylko na gorszym A ten katalog temp, to tam jest dla ozdoby. Nawet jego rozmiar w konfiguracji aplikacji streamingowej to też żeby menu ładniej wyglądało. A z parowozem to zły przykład, bo absolutnie każdy wie jak działa parowóz. To takie coś co robi puuuufffff i rusza. A czasem jeszcze wcześniej zrobi ziuuuuu. No nie udawaj, że tego nie wiesz. To podstawy fizyki audiofilskiej.
  14. Czyli streaming według nich, to taka dziwna usługa, która jest możliwa bez wcześniejszego ściągnięcia danych lokalnie, przed ich odtworzeniem. No proszę, człowiek uczy się całe życie.To nowa fizyka z informatyką. Wersja marsjańska. A tak poza tym to Ziemia jest płaska, przecież widać to gołym okiem. A gdyby była okrągła, to człowiek by się sturlał gdyby się położył. Więc niech naukowcy "nie pieprzą nam bez sensu farmazonów, bo wiemy lepiej", ech.
  15. A mnie się nie podobają, bo w takim designie uważam je za ostentacyjne i właśnie obciachowe. I co? I nic. O gustach podobno się nie dyskutuje. Można je przedstawić i tyle . Nikomu nie narzucałem swoich norm i gustów, wyraźnie napisałem że ja tak je odbierałem. Więc po co ten wyjazd z cebulandią? Ba nadal je odbieram, jako absolutnie totalną ohydę. Jeśli z tego powodu jestem cebulakiem, trudno. A jeśli kogoś uraziłem i jego poczucie włoskiego, wysumblimowanego, smaku, to przepraszam. EDIT W ramach przeprosin udaję się na tygodniowy urlop od forum. Najwyraźniej mam dość. Jeszcze raz przepraszam.