Skocz do zawartości
Astell&Kern Billie Jean - PREORDER Więcej informacji... ×
Ultrasone w super cenach Więcej informacji... ×

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.12.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 3 punkty
    Ale żeby od razu 2 sztuki kupować?
  2. 3 punkty
    To ja też spacerowo. Foto pocztówkowe.
  3. 2 punkty
    Białystok , ulica Lawendowa dawne miasto Starosielce (1919-1954) , teraz dzielnica miasta . domy są zbudowane przed I wojną światową , robiłem to 11 listopada , dlatego flaga jest .
  4. 2 punkty
  5. 2 punkty
    Mial byc Note 8 ale kupowac dodatkowo DAPa ... a tu All in One mam nadzieje, ze dobrze zagra.
  6. 2 punkty
    Nie przypuszczalem, że to zrobię. Ale jednak... Monolitch M1060 + FAW Claire
  7. 1 punkt
    Potrzebuję stałych dostaw nowych K701 bo wydaje mi się ( za naciskiem na wydaje ), że "niewygrzane" grają lepiej od "wygrzanych".
  8. 1 punkt
    Jako kompakty na miasto sprawdzają się bardzo dobrze, mogłyby izolować trochę lepiej jedynie. Domowo znajdzie się sporo lepszych słuchawek.
  9. 1 punkt
    Chciał dodatkowo DAPa, to z jednego zadzwoni, a na drugim będzie słuchać
  10. 1 punkt
    Szukająć wzmacniacza zintegrowanego dla swoich kolumn wypożyczyłem od dystrybutora firmy Olasonic na Polskę wzmacniacz Nanocompo UA-1. Chciałbym bardzo podziękować bardzo za możliwość przetestowania go. Budowa Wzmacniacz jest mały, gdyż jego szerokość i długość jest niewiele większa od płyty CD. Do wyboru mamy dwa kolory czarny albo biały. Na przednim panelu mamy włącznik, przełącznik źródła razem z diodami informującymi na jakim źródle jesteśmy, wejście słuchawkowe 3,5mm oraz gałkę głośności. Na tylnym oprócz wyjść głośnikowych, gdzie możemy podpiąć zarówno widełki, banany czy kabel bez konfekcji także mamy wejścia: USB (obsługuje do 24/96 kHz), coaxialne, optyczne (oba obsługują 24/192 kHz), liniowe na małego jacka. Oraz wejście zasilacz, niestety nie udało mi się sprawdzić na innym zasilaczu jak firmowy, gdyż nie miałem przejściówki odpowiedniej od zasilacza Tomanka do 2quta. W środku mamy chipset DAC PCM1729 od firmy Burr-Brown, wzmacniacz głośnikowy TPA3118 Ti, a jako wzmacniacz słuchawkowy to OPA2132. Ciekawą implementacją jest system firmowy SCDS (Super Drive Charge System), który gromadzi nadwyżki energii elektrycznej w kondesatorze, żeby później wyrównać energię do większego poziomu niż jest dostarczany aktualnie, sprawia to że otrzymujemy rezerwę prądową oraz ma rzeczywiście trochę więcej mocy niż wynika to z papieru 13W/8 Ohm, mniejwięcej na Amphionach ION+ był to poziom Fezz Audio Silver Luna 35W/8 Ohm, jeśli chodzi o wysterowanie tych kolumn. Dźwięk Przedewszystkim naturalny dźwięk prezentuje UA-1, co jest w dzisiejszych czasach w cenie 3000 zł rzadkość, gdyż wszelkie Yamahy, Sony, Marantze, Pro-Ject w tej cenie grają dźwiękiem nienaturalnym, tzw. "cyfrowym", czyli brak im organiczności, do tego jeszcze dochodzi w niektórych przypadkach granie "V" albo przymulenie na basie. Więć jeśli chcemy kupić cos co gra naturalnie to albo idziemy w stronę starych wzmacniaczy, gdzie wiadomo znaleźć dobrze zadbany egzemplarz jest trudno albo kosztują tyle samo co UA-1, albo musimy wydać przynajmniej 3 razy więcej niż cena Nanocompo. Bas jest miękki i zagęszczony. Attack i decay ani nie są za szybkie ani nie są zawolne, tak w sam raz aby było muzykalnie i dynamicznie przy prawie każdej muzyce, jeśli weźmiemy kolumny o skuteczności minimum 89 dB. Potrafi oddać bardzo dobrze fakturę instrumentów, oraz potrafi pokazać bardzo dużo detali. Średnica jest ciepła i naturalne, tak samo wokale, które dodatkowo są bardzo blisko, co powinno zadowolić fanów bliskich, intymnych żeńskich wokali. Niższa średnica ma piorytet przed wyższą i innymi pasmami. Reprodukcja wokali czy średnicy jest tu bardzo dobra pod względem faktury i szczegółowości, będziemy oczarowani zarówno głosami męskimi oraz tymi niskimi kobiecymi jak np. Nina Simone, Pryce. Natomiast wysokie wokale, czy elektroniczne jak np. Miku Hatsune nie zabrzmią kartonowo czy cyfrowo. Sopran jest czysty, szczegółowy, ale złagodzony i cofnięty w stosunku do średnicy. Nie otrzymamy kłucia czy sybilizacji. Scena i holografia nie jest jakoś dobra, co prawda że dźwięk jako tako odrywa się od kolumn, ale nie potrafi wejść zwłaszcza w głąb. Jeśli chodzi o szerokość, czyli stereofonię to już jest znacznie lepiej niż w głąb, jest szeroko, ponad głośniki. Holografia i tu też wszystko zależy od głośników i muzyki, będzie bardzo dobrze w małym składach, np. jazz, rock, czy niektóra klasyka. Ale ten wzmacniacz to symfonii nie nadaję się, nie poda nam każdego instrumentu, czy gruby instrumentów osobno, a raczej jako place i połączy ze sobą inne instrumenty. Podsumowanie Jest to wzmacniacz dla kogoś kto szuka naturalnego brzmienia, szczegółowego, rozdzielczego gdzie instrumenty brzmią organicznie, czysto, przez co bardziej nadaje się do jazzu, bluesa, klasyki opartej na pianinie i skrzypcach. Stary rock, stary pop, czy stara elektronika też z tego odtwarzacza będzie brzmiała bardzo dobrze. Co do utworów symfonicznych to jak będziemy mieli skuteczne kolumny ponad 90 dB to może sobie poradzi, jak nie miałem możliwości tego sprawdzić.
  11. 1 punkt
    Pewnie wbije tutaj kij w mrowisko tym, co zaraz napiszę, ale co mi tam. Spojrzałem na tego iESL i popatrzyłem sobie na cenę (detal dla końcowego to 6899 PLN), przyjmijmy optymistycznie, że kosztuje on 6K. No, ok, jak na wzmacniacz do słuchawek to można założyć, że jest to sensowna cena, zakładając, że to wzmacniacz. Tylko, że to w zasadzie ta sama koncepcja, co LST. Przy czym, Lundahl LL1630 to około 100 Euro, za sztukę, czyli para traf plus gniazda to około 1K, do tego trzeba zrobić zasilanie. Popatrzyłem sobie na to, jak wygląda iESL w środku, a wygląda tak: Inaczej rzecz ujmując: dwa trafa, płytka, trochę elementów pasywnych, 12 kondensatorów WIMY, jeden LM1117T i... to w zasadzie tyle. Abstrahując już od kwestii, że tak powiem LST i iESL i tym podobnych, to przemyślałem sobie sprawę i doszedłem do wniosku, że jednak będę składał wzmacniacz do Staxów. Nawet jeżeli sam tego nie będę robił (z braku czasu) i dodatkowo dojdzie mi koszt robocizny to zalety/wady/kwestie to przeanalizowania są nastepujące: 1. Będę miał dokładnie to, co chce, na takich elementach, na jakich chce. A koncepcję mam już w kilku kwestiach przemyślaną, czyli np. takie, a nie inne gniazda wejściowe/wyjściowe, tor tylko symetryczny bez dodatkowej symetryzacji, zewnętrzne zasilanie na dławikach, można też się pokusić o kilka nieco mniej standardowych rozwiązań w tej materii. 2. Jednak lampy. Co prawda wyszło kilka nowych tranzystorów, które - na papierze - mogłyby się całkiem dobre nadać, to jednak, mimo wszystko, dla mnie to jest za duża niewiadoma. Paradoksalnie, wchodząc w zabawę z krzemem to jednak jest to poniekąd pakowanie się w dość poważne R&D. A tego mi się nie chce robić, zwłaszcza po tegorocznych przygodach z szukaniem odpowiednich IRFów do jednego z moich wzmacniaczy, gdzie okazało się, że dany model był robiony przez kilka firm (STM, Harris, International Rectifier) i o ile wg. datasheetów to one były zamienne ze sobą, to jednak jak się człowiek już przyjrzał na konkretne parametry, to można było bez problemu wywnioskować, że różniły się one nawet takimi parametrami, jak SOA, o innych parametrach nie wspomnę. 3. Z lampami jest jednak jeden problem: przeglądam właśnie head-fi i inne fora, gdzie ludzie robią wzmacniacze do Staxów i widzę, że pojawia się bardzo często to całe EL34 (Chociażby tutaj: https://www.head-fi.org/threads/megatron-electrostatic-amplifier.773778/). Nie twierdzę przy tym, że to jakaś dramatycznie zła lampa, znam nawet jeden w miarę dobry wzmacniacz na niej (Tube Technology Synergy). 4. Nawiązując do powyższego punktu z wyborem lamp jest pewna kwestia: otóż "popularne" lampy mają pewną zaletę: były robione w kilku wariantach, na przestrzenii lat, w różnych fabrykach, w różny sposób i oczywiście - różnie grają. Przykładowo taka 6S45P (Fajna lampa swoją drogą, niskie Ra, więc nadaje się do sterowania tranzystorowymi końcówkami mocy) to występuje albo jako Sovtek (wersja "Pi") albo jako NOS a te NOSy paradoksalnie to są tylko w dwóch wersjach. Oczywiście myślę o nieco innych lampach ale podaje akurat tą, jako przykład. To samo się tyczy 4P1L i wielu innych. Pomijam już kwestię tego, że niektóre, naprawdę egzotyczne lampy (nie mam tutaj wcale na myśli ani jakichś super-hiper wersji 300B typu Emission Labs) są po prostu cieżkie do dostania, bo raz, że to tak naprawdę nisza w niszy, a dwa, że są producenci, którzy naprawdę się połapali w temacie i podejrzewam, że wykupują oni dość duże ilości. 5. Swoją drogą, ostatnio zainteresowało mnie konstrukcyjnie kilka wzmacniaczy lampowych, które można śmiało zaliczyć i do stratosfery hi-endu i jednocześnie, patrząc stricte poprzez przymat inżynieryjny, są one bardzo ciekawe. Przykładowo takie coś: https://www.nataudio.com/products/vacuum-tube-power-amplifiers/item/27-transmitter.html Dlaczego o tym piszę? Otóż wszystkie te wzmacniacze mają jeden wspólny mianownik: są oparte na nieco nietypowych, stosunkowo mało popularnych lampach. To samo tyczy się NATa, co chociażby takiego Aries Cerat, vide: http://aries-cerat.eu/products/amplifiers/concero-65 6. Biorąc pod uwagę punkty 5 i 6 dochodzimy do pewnej kwestii: z jednej strony fajnie by było mieć możliwość modyfikowania brzmienia poprzez lampy, z drugiej zaś, tak głośno myśląc, to skłaniam się jednak ku innej koncepcji. Bo to jest tak samo, jak kiedyś z możliwością wymiany op-ampów: co z tego, że zamiast OPA627 mogę sobie wrzucić AD8610, czy jakieś inny układ AD, czy TI, itd. skoro jedno i drugie to op-amp i będzie grać jak op-amp i nie ma tutaj żadnych czarów, to kwestia stricte konstrukcji i zasady działania. Tyle. Analogicznie mogę sobie zmieniać takie 12AUcośtam, czy 12AXcośtam bez końca ale jaki to ma sens, skoro można zrobić wzmacniacz na innej lampie, która po prostu będzie lepiej grać od nich wszystkich? 7. Natomiast, decyzując się na krok, jak w pkt. 6 to mimo wszystko to musi być lampa, która się z gra ze Staxem. Albo raczej - lampy. Chodzi mi konkretnie o jedną rzecz i dlatego też, biorąc nawet pod uwagę wszystko, co napisałem powyżej - to jestem w stanie zrozumieć, czemu tak często ta EL34 się pojawia we wzmacniaczach do Staxów. Otóż jak czytam wszystkie polemiki z gatunku "słuchawki dynamiczne vs. słuchawki elektrostatyczne" to bardzo często pojawia się jeden zarzut wobec elektrostatów ogólnie. I ja się z tym zarzutem zgodzę, zwłaszcza, że to samo można zauważyć w przypadku głośników elektrostatycznych (tamte mają jeszcze dwie dodatkowe "cechy szczególne" ale to jest poza spektrum tego wątku chyba) - otóż faktycznie, brak im takiego wypełnienia barwowego. Tutaj nie chodzi o poszczególne parametry brzmienia, co bardziej o samo jego nasycenie. Słuchawki Staxa bardzo przypominają mi wyższe modele wzmacniaczy YBA, które grają czyściej (pomimo tego, że nie dość, że są tranzystorowe, to jeszcze na BJT), niż cała masa wzmaniaczy lampowych, tylko w brzmieniu jest pewnego rodzaju chłód. Tutaj nie chodzi o jakąś kliniczność tego brzmienia ale porównując do zdjęcia to jest to tak, jakby ktoś przesunał suwak z napisem "vibrance" o kilka-kilkanaście procent w dół. To akurat dotarło do mnie przy odsłuchu Fostexów TH-610, które z kolei interpretują muzykę po swojemu i daleko im do transparentności Staxa. Tylko tutaj pojawia się jeszcze kilka innych kwestii, z których zdałem sobie poniekąd sprawę pisząc tego akurat posta - i je rozwinę (albo i nie) niebawem. TL;DR - poniżej będzie o branży audio, bo nudzi mi się i pomyślałem sobie, że skoro powżej było na temat, to teraz... też będzie na temat. Powrócę jednak jeszcze do tego całego iFi iESL. I, żeby nie było, lubię firmę AMR za kilka ich urządzeń, a zwłaszcza za jedno ze żródeł, w którym dość mądrze zastosowano TDA1541 ożeniony z filtrem cyfrowym na DSP (sensowne rozwiązanie bo SAA7220 to, jak ogólnie wiadomo, nieszczęście w nieszczęciu i depresja depresji, a NOS to też nie jest rozwiązanie). Powiem tak: w wielu branżach się swego czasu obracałem ale nie znam drugiej takiej chyba, która w taki specyficzny sposób łączy dwie, też specyficzne cechy ze sobą. Jedną jest nabijanie klientów w butelkę, czarowanie ich marketingowym bełkotem, a drugą jest jednocześnie to, że bardzo często tak naprawdę masa tych urządzeń to jest powielanie kilku koncepcji na krzyż a przy tym - powielanie tych samych błędów i problemów. Ok, ja rozumiem, że implementacja czegoś, co kosztuje, załóżmy 50 USD musi kosztować w produkcie końcowym 250 USD, ale mimo wszystko, gdzieś jest granica. Piszę o tym dlatego, że akurat uważam, że słuchawki Staxa, chociaż niekoniecznie tanie, to są dość rozsądnie wycenione. Szkoda tylko, że i tutaj wkrada się to, o czym pisałem powyżej. Oczywiście, to jest biznes, no ale jak pisałem powyżej - gdzieś jest granica. Nie twierdzę przy tym, że chodzi mi tutaj konkretnie o LST, czy o iESL samo w sobie, bo problem leży gdzie indziej: oczywiste jest to, że problem polega na czymś innym - na jakości samych "dedykowanych" wzmacniaczy do Staxa, bo mam takie nieodparte wrażenie, że te wzmacniacze jednak - generalizując - nie dorównują zazwyczaj jakością samym słuchawkom. Ergo: są wąskim gardłem. Dla mnie bardziej sama koncepcja, żeby kupować jakiś wzmacniacz "głośnikowy" do słuchawek i potem go spinać przez transformatory ze słuchawkami jest błędna, z powodów, jakie wymieniłem we wcześniejszym wpisie (polecam napawdę lekturę tego opracowania odnośnie konstrukcji transformatorów w audio). Oczywiście, patrząc poprzez pryzmat porównania np. SRM-727 z zestawem, dajmy na to Accuphase (któryś z serii A) z LST to ten ostatni zagra pewnie lepiej. Ale to tak, jakby posłuchać reprodukcji basu z kilku kolumn z bass-refleksem na średniej klasy wooferach a potem przejść na Magico, które ma obudowę zamkniętą i "nieco" lepsze głośniki basowe, albo porównywać bas z jakiegoś taniego woofera bez nawet pierścieni linearyzujących a potem posłuchać basu na jakimś wooferze JBLa z symmetrical drive.
  12. 1 punkt
    To i ja coś z dzisiejszego spaceru wrzucę
  13. 1 punkt
    Nie słuchałem ich Jak chcesz z Polski to mozos.pl lub x-kom.pl ale tam prawie 2x tyle co z Chin. Na bazarku są chyba 2 oferty poniżej 200 pln
  14. 1 punkt
    To zamiast tych Marshalli kup Bluedio T4s. Sporo tańsze wg mnie dźwiękowo wygrywa T4s
  15. 1 punkt
    Z okazji ilości postów 1969 łapcie fotę Mustanga
  16. 1 punkt
    no tez wyczytalem (czyli wszystko jest mozliwe), ze th610 wyraznie fajniesze i zwyczajnie lepsze od 60RP co wydaje sie logicznym stanem. Jakos czuje, ze "du.." nie urwa te nowe Fostexy, chcialbym sie mylic ale na razie nie ma zachwytow wsrod osob, ktore je sluchaly (fora zagraniczne). No i opinia rogera tez potwierdza, ze do th610 sporo brakuje.
  17. 1 punkt
    Nie znam wersji BT ale słuchałem wersji przewodowej i wg mnie bas tam rządzi. Są to ciemne słuchawki z bardzo dużą ilością basu, i to nie najlepszej jakości. Napisz jaki typ to ma być
  18. 1 punkt
    U mnie skromnie Dragonfly Black... mam już dość czytania porównań i recenzji wzmaków.
  19. 1 punkt
    Ok nie będę odmieńcem tez się lubię chwalić
  20. 1 punkt
    Nieee no to bym pamiętał, mechanika była podobna do gry Frog - platformy poruszały się z różną prędkością i naprzemiennie + przeszkadzajki - ale więcej nie pamiętam A tak się prezentuje Montezuma's Revenge na 65 calach
  21. 1 punkt
    I najlepszy etap dla posiadaczy pierwszych Atari to instalacja gry z kaseciaka Kasprzaka, cała banda dzieciaków czekała cierpliwie nie raz 30-40 minut aż się gra załaduje bo jakiekolwiek stąpnięcie na kabel uderzenie w biurko i po 40 minutach wyskakiwał ERROR
  22. 1 punkt
    Taka sytuacja... miałem okazję posłuchać 660S przez dwie godzinki. Bardzo fajne słuchawki - moim zdaniem jest progres względem 600/650. W zasadzie można powiedzieć, że słuchawki kompletne, taki miks Sennheisera z Beyerem, jest i fajny bas, dosyć twardy, choć nie schodzi za nisko, ale jak na otwarte jest OK, jest też fajna średnica, trochę straciła tej magii z 650-tek, ale nadal jest lekko ciepła, no i w końcu jest góra - słuchawki są bardzo czytelne i detaliczne, takie "świeże" granie, choć nie łączyłbym ich z jasnymi sprzętami, raczej z cieplejszymi, bardzo fajnie grały z Mojo. Ani śladu mgiełki. Scena jest podobna wielkościowo jak w starych Sennkach czyli jest OK, bardziej na szerokość, grają dosyć w stereo a raczej słabo w głąb, dźwięki są duże i są dosyć blisko słuchacza. 600/650 słuchałem dobre parę lat temu więc wszystko z pamięci. Niemniej jednak bardzo mi się podobają dźwiękowo choć uważam, że ich cena jest przesadzona, powinny kosztować maks. tyle co HD600, czyli w okolicy 1,5k. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę ich wykonanie, szczerze to ten plastik jest tandetny, widać wytłoczenia od formy (!) jak w tanich słuchawkach, masakra. Wygoda na podobnym poziomie, czyli małe imadełka, ale pady miękną pod wpływem ciepła po kilkunastu minutach na łbie. 150Ohmów nadal nie nadaje się IMO na używanie z DAPami, Mojo na zielonych kulkach czyli dosyć odkręcony.
  23. 1 punkt
    Zamieściłeś temat w złym dziale. Kup sobie jakieś chińskie doki polecane przez Kolegów w temacie Tanie Słuchawki z Chin, albo zajrzyj na stronę Audiobudget. Jak chcesz wyciszania, do dokanałówek używaj pianek Comply.
  24. 1 punkt
  25. 1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności