Skocz do zawartości
Astell&Kern Billie Jean - PREORDER Więcej informacji... ×
FiiO FH5 - przedsprzedaż Więcej informacji... ×

MUZYCZNE PRANIE

  • wpisów
    34
  • komentarzy
    114
  • wyświetleń
    219719

Recenzja SoundMAGIC HP200

MrBrainwash

7733 wyświetleń

blog-0692593001344072299.jpg

Podziękowania dla sklepu MP3store.pl za udostępnienie sprzętu do testów.

 

 

WSTĘP

 

W dzisiejszym odcinku pod lupę trafiają słuchawki SoundMAGIC HP200, które zdaje się są bliźniaczym modelem HP100 w wersji otwartej. Przyjrzymy się dokładnie co produkt tej dalekowschodniej marki ma nam do zaoferowania. Produkt ten cenowo klasuje się na dość wysokiej półce, w przedziale cenowym 500-1000zł. Konkurencja jest dość duża i mocna. Wymagania i oczekiwania również są wysokie. Wśród konkurentów znajdziemy marki z wyrobioną pozycją na rynku AKG, Sennheiser, Beyerdynamic, ale również na scenie pojawia się wiele producentów utworzonych po sąsiedzku z SM takich jak Superlux, Brainwavz, Takstar, RenkForce i innych, których nawet ciężko zliczyć, a które oferują rebrandy cenionych modeli. Dlatego właśnie postanowiłem bardzo krytycznie podejść do tych słuchawek, bez litości i głaskania po główce. Pisząc te słowa sam jeszcze nie wiem jak wypadnie ta recenzja. Ocenę HP200 pozostawiam wam.

 

OPIS

 

Opakowanie

 

Stanowi biały, gruby tekturowy karton. Nie ma w nim żadnego otworu, do podglądu słuchawek i w sumie nie miałoby to sensu, gdyż wewnątrz kartonu znajduje się futerał, w którym spoczywają schowane słuchawki. Na pudełku znajdziemy zdjęcia słuchawek, oraz wszystkie potrzebne i niepotrzebne (marketingowe) informacje. 10/10 – bo co tu wymagać… a przyczepić się nie ma do czego.

 

Akcesoria

 

W skład akcesoriów wchodzi wspomniany wyżej futerał, jest to typ sztywny. Z wyglądu przypomina spłaszczone u góry jajko, otoczony jest zamkiem błyskawicznym. Po rozsunięciu zamka otwieramy futerał jak książkę, a naszym oczom ukazuje się zgłębienie u dołu, w którym spoczywają złożone słuchawki, a w spłaszczonej części zamocowana jest kieszonka z miejscem na co mniejsze akcesoria. Etui te jest dobrze przemyślane i dobrze wykonany, od zewnątrz twarde, a wewnątrz wyłożone materiałem. U góry znajduje się pętla do zaczepienia karabinka, który wchodzi również wyposażanie. Dzięki czemu możemy nosić nasze nauszniki przypięte do torby/plecaka bez obawy o ich zgubienie. W środku możemy znaleźć jeszcze kartę gwarancyjną z numerem seryjnym, wspomniany karabinek, kartę vip od SoundMAGIC, adapter samochodowy, nakręcany adapter na dużego jacka. Dostajemy również gładką szmatkę do czyszczenia słuchawek. Do akcesoriów doliczyć możemy również odpinany prosty kabel o długości 1,2m. Jest on dobrze wykonany, jednak jak na mój gust trochę krótki jak na charakter słuchałem, powinien być dołączony jeszcze drugi o większej długości, ale drugiego nie ma. Wtyki są otoczone aluminiową tulejką i oczywiście pozłacane. Ogumienie przewodu jest dość sprężyste i giętkie, raczej twarde. Kabel jest za krótki, aby mógł się plątać. 9/10 - Odjąłem punkt za brak drugiego kabla. Sam futerał robi duże, pozytywne wrażenie, po za tym nie ma za bardzo co wymagać, wszystko co niezbędne jest zawarte w opakowaniu.

 

Budowa

 

Chcąc być jak najbardziej krytyczny muszę powiedzieć, że wykonanie jest na najwyższym poziomie. Wręcz wzorcowe i godne naśladowania przez inne firmy. Bardzo rozbudowany i płynnie chodzący system składania, świetna jakość użytych materiałów, m. in. miękki pałąk obszyty skórą realistycznie imitującą prawdziwą, bardzo solidne i odporne plastiki gumo-podobne. Kopułki stanowią dwie aluminiowe siatki, na których znajduje się logo. Pady są duże i wygodne, obszyte również świetną eko-skórą. Słuchawki w ręku robią efekt WoW. Na głowie czuć ich wyraźną wagę, lecz komfort jest dość wysoki, jednak uszy będą się bardziej grzać i pocić niż to ma miejsce w innych słuchawkach otwartych. Ucisk pałąka jest konkretny, lecz nie męczącą. Przyczepić się mogę jedynie do tego iż słuchawki mają tendencje do zsuwania się. Dlatego ocena końcowa tej części wyniesie mocne 9+/10 (a nie 10/10)

 

DŹWIĘK

 

Materiał muzyczny

Yello - The Race

BVSC -Chan Chan

Toto - Don't Stop Me Now

Leszek Możdżer – Sanctus

Paco De Lucia - El Panuelo

Fruerwerk 2002 [uLTRASONE]

Stevie Ray Vaughan - Little Wing

Auf Geht's - Tripercussion, Nr. 06

Dead Can Dance - Mother tongue

Przemek Strączek Trio - Up To You

Dave Weckl Band - A Simple Prayer

Hespèrion XXI - Ay, Que Me Abraso

Wellen Am Sandstand [uLTRASONE]

The Cranberries - No Need To Argue

Sileypud - New Haranni Poison Mixers

Constance Demby - Part One & Part Two

Chakraphon - Improvisation II [uLTRASONE]

Verbum Caro Factum Est - Cancionero De Uppsala

Anneke Van Giersbergen & Danny Cavanagh - The Blower's Daughter

I inne…

 

Wsparcie sprzętowe:

Valab NOS USB DAC Luxury Version > LittleDot I+@408A/2xADA 4627-1 / Bravo V2 / FiiO E6

Samsung S8500 / Z5 | Apple Touch 1G / 4G, Meizu M6 | iRiver B100 / S10 | VIA HD Audio VT1708S

 

Te słuchawki dały mi w kość podczas testowania. Przekonałem się jak istotne są gusta, przyzwyczajenia i poglądy. Musiałem kilka razy poprawiać swoje notatki bo sam stwierdzałem, że je trochę przekłamywałem. Mam nadzieje, że efekt końcowy zbliżył się do obiektywności. Nie mniej jeśli interesują was te słuchawki to doradzam ich wypożyczenie i odsłuch. Mają w sobie wiele cech takich które mogą do nich przyciągać i takich które będą od nich odpychać. Ostateczna decyzja o ich zakupie powinna być podyktowana własnym słuchem i to dotyczy się wszystkich słuchawek z tego przedziału cenowego.

 

Aspekty jakościowe słuchawek

 

Dostajemy w tym miejscu to czego mogliśmy się spodziewać. Bardzo dobra separacja instrumentów, a ich pozycjonowanie jest wręcz świetne. Szczegółowość jest również na bardzo wysokim poziomie. Pozostałe, aspekty dźwięku i ich jakość opiszę dalej. Nie mniej słuchawki doskonale nadają się do rozkładania utworu na czynniki pierwsze, chociaż przy tym się nie narzucają i musimy aktywnie uczestniczyć w tym procesie. Ogólna jakość dźwięku pozwala im się mierzyć na równi ze słuchawkami z tego przedziału cenowego.

 

Poszczególne pasma

 

Niskich tonów jest bardzo niedużo, tak jak w przypadku Hi2050 nie ma co porównywać ich do słuchawek zamkniętych, jego ilość jest nawet mniejsza niż w Takstarach. Natomiast potrafi nas on uraczyć niższymi „chrupiącymi” rejestrami. Bas jest twardy, zwięzły i trzyma odpowiedni dla do klasy słuchawek poziom pod względem szybkości. Dynamiczne, mięsiste kawałki to nie jego rewir, ale gdy musi już coś takiego zagrać to nie zgubi się i nie zginie. Słuchawki są przeciwieństwem „mocnego uderzenia”. Jednak faktura niskich tonów dobrze nadaje się np. do odwzorowania kontrabasu w muzyce jazzowej. Ciężko mówić o wycofaniu jakiś szczególny sposób średnicy, gdyż cały przekaz jest wycofany. Na średnicy to się najbardziej odbija. Mimo że wszystko jest wyraźne, to dołek w tym zakresie odbiera część energii, przez co momentami gitary potrafią być za „słabe”, a wokale bez życia. Oddalenie wokali w jednych utworach wydaje się odpowiednim zabiegiem, a w innych odbiera intymności i rozdzielczości, która w danym miejscu powinna się znaleźć. Wysokie tony prezentują sobą bardzo przyzwoitą jakość, są poprawnie rozciągnięte. Nie mniej od pułapu 10k są drastycznie ucięte, co przyciemnia brzmienie i odbiera pewną część lekkości. Na pocieszenie można dodać, że słuchawki bez większych oporów poddają equalizacji i pewne braki, które ewidentnie mają można odrobić.

 

Brzmienie

 

Słuchawki dążą do „neutralności”, przekaz jest lekko przyciemniony i ochłodzony. Dźwięk jest niebezpośredni, odchudzony, pomniejszony i oddalony. Wypełnienie dźwięku pozostało na przyzwoitym poziomie. Słuchawki te jak na konstrukcję otwartą mają wyjątkowo dużo konturów. Jest to nietypowe, ale pozwala na to, aby brzmienie zachowało swoją konkretność i wyrazistość. Powietrza jest dużo w przekazie, lecz jest to takie stojące powietrze. Podsumowując HP200 dają dość nietypowe wrażenia brzmieniowe. Jest to barwa typu „love or hate”, przypomina mi trochę te które znajdziemy w PX360.

 

Budowanie przestrzeni

 

To jest najciekawszy aspekt tych słuchawek. Prezentują one swoją wizje prezentowania sceny i przestrzeni. Scena nie jest większa od tej którą możemy znaleźć w HD681. Jest średnich rozmiarów. Natomiast oddalony sposób prezentacji sprawia, że wydaje ona się 2 razy większa niż jest w rzeczywistości. Zdaje się większa i znacznie bardziej rozłożysta. W zależności od odsłuchiwanego materiału - obserwujemy instrumenty i inne źródła dźwięku, z dystansu, albo półdystansu. Nie ma momentu w którym dźwięk by się do końca zbliżył. Mimo wyczuwalnej wspólnej płaszczyzny dla dźwięku to poszczególne dźwięki grają osobno, postawiony jest tu akcent na separacje i lokalizacje, zamiast na tworzenie spójnego obrazu muzycznego. Ostatecznie w naszej głowie taki powstaje, ale trzeba przyzwyczaić słuch. W konstrukcjach zamkniętych jest to naturalny efekt, tutaj mamy do czynienia ze swoistą hybrydą. Mam też dziwne wrażenie, że dźwięk zamiast oddalając się rozpraszać, zostaje tak jakby ucięty, wzmaga to konkretność dźwięku i pozwala na zachowanie pełnej precyzji przy takiej oddalonej prezentacji, ale odbiera przekazowi powietrza i naturalności.

 

Do czego są dedykowane?

 

Wyższa półka słuchawek rządzi się swoimi prawami. Nie kupujemy słuchawek za 800zł tylko po to, aby słuchać Lady GaGa lecącej w radiu. Do zwykłego cieszenia się muzyką, inaczej mówiąc słuchania muzyki rozrywkowej odpowiedniejszą propozycją będą sławki np. takie jak CAL. Ustępują one technicznie omawianemu egzemplarzowi SoundMAGIC, lecz dają dużo więcej frajdy i szeroko pojętego FUNu z muzyki. HP200 to słuchawki, w których trzeba się rozsmakować. Nie bujają nami na boki, nie podają wszystkiego bezpośrednio, łatwego do spożycia. Ważną rzeczą jest osłuchanie się z nimi wystarczająco długo, nie każdego (w tym mnie) dały radę od razu przekonać do siebie. Próbują „sprzedać” nam pewną wizje przestrzeni, którą ja bez kilkudziesięciu minut osłuchania się z nimi nie byłem wstanie kupić. Jednak z czasem co raz bardziej zaczęły mnie przekonywać. Cieszyć będą osoby, które aktywnie słuchają muzyki – analizują, wizualizują, delektują się poszczególnymi dźwiękami. Nadadzą się do muzyki w której jest wiele niuansów i wymagana jest dalsza prezentacja dźwięku np. do klasyki, czy muzyki operowej lub jazzu albo też jakieś muzyki spokojniejszej potrzebującej więcej miejsca, by powstał nastrój. Jednym zdaniem zaliczyłbym je do klasy Hi-Fi. Odnoszę wrażenie, że nie są zbyt wymagające od źródła i większość kart dźwiękowych posiadających odpowiednią moc powinna ładnie z nimi zagrać. Ciekawią mnie efekty uzyskane przy pomocny dobrego wzmacniacza tranzystorowego, którego niestety nie mam. Z wzmacniaczami lampowymi bravo V2 i LittleDot I+, zagrają bardzo przyzwoicie, nie wiem czy jest to ich szczyt możliwości, czy może chowają w sobie jakiś sekret, który obudzi dopiero odpowiednia synergia toru.

 

PODSUMOWANIE

 

Mamy tu do czynienia z dobrze prezentującymi się słuchawkami, przedstawiającymi "swoistą" klasę dźwięku. Nie jestem w stanie zarzucić im jakiś większych braków brzmieniowych - mają po prostu swój charakter, który może się podobać albo nie. Co do kwestii praktycznych mogę mieć uwagę, że nie dostajemy pełnej izolacji, a dostajemy wzmożone grzanie się ucha. Czyli nie ma w żadną stronę dodatkowych bonusów. Potrafiły mnie przyjemnie zaskakiwać i przekazały mi nowe spojrzenie na możliwą wizje przestrzeni w słuchawkach. Ostatecznie jednak nie zaskarbiły sobie moich względów, nie podeszły pod moje gusta. Za mało fun'u, za mało naturalności, za dużo kombinowania - tak odbiera je mój zmysł dobrego smaku. Jednak domyślam się, że mogą znaleźć wśród forumowiczów swoich entuzjastów, choć raczej tych z zasobnym portfelem. Od pewnego czasu postanowiłem nie zamieszczać w recenzjach zbyt wielu porównań do innych modeli, nie jestem zwolennikiem wykazywania "lepsiejszości", domyślam się, że wielu chciałoby przeczytać jak wygląda porównanie do Hi2050. Otóż takie porównanie mija się z celem, gdyż akcenty w obydwu parach położone są gdzie indziej, prezentują odmienne szkoły grania. Porównując jednak bilans plusów i minusów, mogę bez wahania powiedzieć, że są to słuchawki tej samej klasy. Z tym Hi2050 stawiają na większą dawkę żywego powietrza, naturalności i bliskości przekazu. Nie mają z kolei tego niskiego basu, który znajduje się w HP200, nie ma tak dosadnej i konkretnej lokalizacji instrumentów i wrażenia rozłożystości sceny.



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×

Powiadomienie o plikach cookie

Zarejestruj się aby mieć większy dostęp do zasobów forum. Przeczytaj regulamin Warunki użytkowania i warunki prywatności związane z plikami cookie Polityka prywatności